kimmjiki
23.01.03, 22:25
Kai juz pare razy poruszal ten temat bez wiekszego odzewu, ale moja osoba
ostatnio budzi na Forum silne emocje, wiec moze uda mi sie osiagnac wiecej;-).
Do rzeczy: Przeciwnicy UE generalnie proponuja dwie alternatywy - budujemy
drugi Tajwan, albo wchodzimy do EOG. Oceniac sensownosci tych propozycji tu
nie bede, zajme sie natomiast szansami ich wprowadzenia. "Tajwanizacja" to
czysty surrealizm - chyba nawet najbardziej zacietrzewiony UPRowiec przyzna,
ze predzej Rydzyk poprze eutanazje, niz UPR (czy ktokolwiek o podobnych
pogladach) dojdzie do wladzy. Chyba ze na drodze - odpukac - zamachu stanu.
Wejscie do EOG jest bardziej mozliwe, ale tez malo prawdopodobne - SLD i PO
chca pelnego czlonkostwa, LPR i Samoobrona nie chca go w ogole, PSL obchodzi
tylko WPR, zostaje zatem PiS, ktory tez nigdy wejscia do EOG nie proponowal i
nie wiem, dlaczego mialby nagle zmienic zdanie w tej sprawie. Widac wiec, ze
przedstawianie tych propozycji jako realnej alternatywy dla UE nie ma sensu,
bo na pewno tak nie bedzie. No chyba, zeby calkowicie zmienil sie uklad na
scenie politycznej, ale na to musielibysmy poczekac przynajmniej dekade, bez
zadnej pewnosci, ze faktycznie cos sie zmieni w tym kierunku. Bedac w UE
przez ten czas mielibysmy juz za soba wiekszosc okresow przejsciowych,
przynajmniej czesciowo zreformowane rolnictwo i doswiadczenie w pozyskiwaniu
funduszy strukturalnych. Bedac poza UE najprawdopodobniej staczalibysmy sie
po rowni pochylej w kierunku Bialorusi i nawet gdyby okolo roku 2015 do
wladzy doszli jacys fachowcy zdolni ruszyc wreszcie nasza gospodarke, to
mielibysmy juz bardzo duze zaleglosci, ktore nie wiadomo jak dlugo bysmy
nadrabiali.
Mozna to przedstawic na przykladzie czlowieka, ktory miesiacami staral sie o
prace w duzej firmie, a gdy w koncu ja dostal i musial juz tylko zlozyc
podpis, zaczal sie zastanawiac, czy nie lepiej by bylo ubiegac sie o jakies
inne stanowisko, albo zalozyc wlasna firme. Oznaczaloby to zmarnotrawienie
wszystkich wysilkow podjetych w celu zdobycia pracy, rezygnacje z mozliwosci
stabilizacji i trudne do przewidzenia skutki takiej decyzji - bo na to inne
stanowisko moze on wcale nie byc przyjety, a samodzielna dzialalnosc to juz
gra w ciemno. Nie mowiac juz o tym, ze nie chcialoby mu sie ubiegac o inne
stanowisko, a tym bardziej zakladac firme. Czy rozumny czlowiek w ogole
bralby pod uwage takie alternatywy?