Dodaj do ulubionych

Do Robiego

03.02.03, 11:37
Szanowny Panie,

przepraszam za zwłokę, ale nawał pracy i innych obowiązków zmusił mnie do
czasowego zaprzestania działalności na forum. Teraz na chwilę wracam, głównie
po to aby opisać Panu kwestie związane z NPR. Jak mniemam najbardziej
interesuje Pana informacja na temat finansowania. I tak:

Łączna suma środków publicznych (fundusze strukturalne, Fundusz Spójności,
środki krajowe) zaangażowanych w realizację Narodowego Planu Rozwoju 2004-
2006 wyniesie 14 891,5 mln euro, z czego 11 368,6 mln euro tj. 76,3% całości
sumy pochodzić będzie ze środków wspólnotowych. Środki te będą wydatkowane
począwszy od roku 2004 do roku 2009, a w przypadku Funduszu Spójności nawet
do 2010 r.

Z ogólnej sumy 11 368,6 mln euro wkładu Wspólnoty w realizację Narodowego
Planu Rozwoju 7 635,3 mln euro (67,2%) będzie pochodzić z zasobów funduszy
strukturalnych (ERDF, ESF, EAGGF, FIFG). Z tej sumy 7 320,7 mln euro zostanie
wykorzystane na realizację Podstaw Wsparcia Wspólnoty (programów
operacyjnych), natomiast 314,6 mln euro na realizację programów Inicjatyw
Wspólnotowych: INTERREG oraz EQUAL. W realizację działań rozwojowych
współfinansowanych z funduszy strukturalnych zostanie zaangażowanych 2 861,4
mln euro publicznych środków krajowych. Oznacza to, że łączna suma środków
publicznych przeznaczonych na realizację programów współfinansowanych z
funduszy strukturalnych wyniesie 10 496,7 mln euro, a średni poziom
współfinansowania ze strony środków wspólnotowych sięgnie 72,7%.
W okresie realizacji NPR zostanie zaangażowanych w Polsce na wspieranie
działań rozwojowych dodatkowo 3 733,3 mln euro ze środków Funduszu Spójności,
z czego po 50% zostanie przekazane na projekty transportowe i projekty
infrastruktury ochrony środowiska. W realizację projektów współfinansowanych
przez Fundusz Spójności zostanie zaangażowanych łącznie ok. 661,5 mln euro z
krajowych środków publicznych. Łączna kwota środków publicznych włączonych w
realizację projektów Funduszu Spójności osiągnie więc 4 394,8 mln euro, a
poziom współfinansowania środkami Wspólnoty wyniesie 84,9 %.

Na działania z zakresu ochrony środowiska oprócz środków Funduszu Spójności
zaangażowane będą również środki Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego,
który finansuje w ramach SPO Wzrost Konkurencyjności Gospodarki działanie
dotyczące wsparcia dostosowań przedsiębiorstw w tym zakresie (12,6% całości
środków UE przeznaczonych na realizację programu) oraz w ramach ZPORR
działanie dotyczące infrastruktury ochrony środowiska (ponad 14% całości
środków UE przeznaczonych na realizację ZPORR).

Obok środków publicznych w realizacji Narodowego Planu Rozwoju, będą
uczestniczyły także środki prywatne. Łączna wartość wkładu podmiotów
prywatnych szacowana jest na około 1 818,0 mln euro, co podwyższa łączna sumę
środków zaangażowanych w realizację NPR do 16 709,5 mln euro.

Efektywność wdrażania podstaw wsparcia wspólnoty i programów operacyjnych
będzie przedmiotem oceny bieżącej (on-going), w połowie okresu wdrażania (mid-
term) oraz po zakończeniu realizacji (ex-post). Przeprowadzenie oceny w
połowie okresu wdrażania będzie przeprowadzone przy zachowaniu zasady
partnerstwa pomiędzy komisją europejską, krajem członkowskim a instytucjami
zarządzającymi przez zewnętrznych ewaluatorów dla każdego programu
operacyjnego i podstaw wsparcia wspólnoty. Ocena po zakończeniu programu
będzie przeprowadzona na zlecenie Komisji Europejskiej we współpracy z krajem
członkowskim i instytucjami zarządzającymi.

To na razie tyle

Pozdrawiam

MD
Obserwuj wątek
    • Gość: robi dziękuję IP: *.waw1.bptnet.pl 03.02.03, 13:16
      Dziękuję za informacje. Na pewno ustosunkuję się w wolnej chwili.
    • Gość: robi Dzielenie skóry na niedźwiedziu IP: *.dialup.warszawa.pl 03.02.03, 23:04
      Dzielenie skóry na niedźwiedziu

      Panie Macieju,

      czuję się wyróżniony i doceniam, że poświecił Pan trochę swego cennego czasu
      dla eurosceptyka. Przestudiowałem uważnie informacje, które Pan podał i w
      połączeniu z dzisiejszym artykułem w Rzepie postaram się o krótki komentarz.

      Narodowy Plan Rozwoju rozwiał kilka moich wcześniejszych pytań, ale
      jednocześnie potwierdził obawy. Najkrócej te obawy scharakteryzowałbym w
      następujący sposób: gdyby nie tak wysoka składka to budżetu UE (6,6 mld EUR)
      byłbym skłonny zaryzykować z pełną świadomością pewne dodatkowe finansowe
      poświęcenia ze swojej strony, bo całość byłaby bardziej wiarygodna. W tym
      kształcie, jak to jest obecnie, czuję jak Miller wyciąga do mnie ręce po coraz
      więcej i więcej kasy, a pozytywnych efektów mogę nie ujrzeć za swojego życia.

      Popatrzmy realnie na co możemy liczyć – na nadwyżkę pomocy unijnej ponad
      składkę do budżetu UE w wys. 4,8 mld EUR. Z 11,4 mld EUR pomocy UE pewna jest
      tylko kwota 1,4 mld EUR ryczałtu na poprawę płynności. Oczywiście będzie to
      większa kwota, ale jaka - tego nie wie dziś nikt. Spotkałem się w różnych
      źródłach z szacunkami od 20 do 100%. Jak widać musimy wykorzystać jeszcze min.
      5,2 mld EUR pomocy, aby wyjść na zero. Wymaga to od nas zaangażowania środków
      własnych (publicznych – ca 1 mld EUR i prywatnych- ca 0,4 mld EUR, przy
      strukturze podziału podanej przez Pana) na poz. min. 8 mld EUR (przyjmując za
      średni 25% udział własny). Gdybyśmy natomiast chcieli wykorzystać pomoc unijną
      w 100% należy wyłożyć 12 mld EUR środków własnych, z tego 10,2 mld publicznych.
      Miałem też obawy, co do realności przygotowani tak wielu projektów
      inwestycyjnych w tak krótkim czasie, wiedząc, jaka pod tym względem jest w
      naszym kraju rzeczywistość. Częściowo rozwiał Pan moje obawy pisząc, że
      wykorzystanie środków pomocowych może nastąpić aż do 2010 r. Oznacza, to jedna
      również, że w latach 2004-6 (wszyscy podkreślają, że najtrudniejszych) bardzo
      prawdopodobnym staje się sytuacja, kiedy więcej do budżetu UE wpłacimy niż z
      niego wyciągniemy.

      Do tej pory wszystko brzmi pięknie, tylko znowu nachalnie powraca pytanie: a
      skąd my weźmiemy te 10 mld EUR? Czytam ostatnio w Rzeczpospolitej, że rząd z
      obawy o niepokoje społeczne nie przeprowadzi gruntownej reformy finansów
      publicznych. W Newsweeku czytam, że patrzy za to łakomym okiem na OFE. Już
      widzę, jak moje składki zamiast zarabiać na godną emeryturę, zostają utopione w
      inwestycjach o okresie zwrotu liczonych w dzisięcioleciach. Krzysztofowi
      Rybińskiemu wystarczył jeden rzut okiem na wtedy jeszcze projekt NPR, aby
      ocenić, że z daleka pachnie mu to podwyżką podatków, a każda nowa podwyżka
      podatków to dobijanie polskiej gospodarki i zmniejszanie jej konkurencyjności.
      Rząd spogląda też coraz mocniej w stronę banków, bo te rzeczywiście dysponują
      sporymi wolnymi zasobami, ale może sobie teraz tylko pluć w brodę, a właściwe
      złorzeczyć na poprzedników, że 80% sektora jest w rękach kapitału
      zagranicznego. Ten może powiedzieć tak albo nie, w zależności jak oceni ryzyko.
      Cośkolwiek o tym wiedząc, zdziwiłbym się bardzo, gdyby zagraniczni właściciele
      banków (nie miejmy złudzeń, że decyzje podejmowane byłyby w Polsce) nie
      zgodzili się współfinansować np. ryzykownych, i o bardzo długich okresach
      zwrotu, inwestycji w budowę autostrad, udzielając kredytów podmiotom prywatnym
      bez gwarancji rządowych. Tak naprawdę Polska jest postrzegana dalej jako kraj
      wysokiego ryzyka inwestycyjnego, co odczuwamy w Warszawie na co dzień. Banki
      chętnie natomiast pożyczają pieniądze samorządom, bo wiedzą, że te nie mogą
      zbankrutować, tyle, że duża część samorządów jest już zadłużona na maxa i
      ustawa zabrania im pożyczać więcej. Przypuśćmy, że rząd udzieli gwarancji
      rządowych podmiotom prywatnym i np. zmieni ustawę o finansowaniu samorządów,
      dopuszczając wyższe zadłużenie. Wtedy drastycznie wzrośnie deficyt budżetowy.
      Biorąc pod uwagę również konieczność dopłat z własnego budżetu dla rolników
      (wyobrażam sobie, co by się działo, gdyby chłopów oszukano) oraz wysokie spłaty
      długu zagranicznego, które jak na złość, zaczynają się w tym właśnie okresie,
      grozi nam powtórka z kryzysu argentyńskiego. W moim środowisku naprawdę taki
      scenariusz brany jest pod uwagę.

      Konkludując – bez zapewnienia źródeł finansowania wydatków związanych z
      akcesją, NPR to nic innego jak tylko dzielenie skóry na niedźwiedziu. Proszę
      mnie przekonać, że rząd ma jakąś racjonalną wizję zapewnienia tych środków, bez
      zamordowania gospodarki podatkami, a wówczas zagłosuję "tak".


      Jeszcze raz dziękuje i pozdrawiam
      robi


      PS.
      W załączeniu linki do artykułów, o których wspomniałem w poscie.


      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030203/ekonomia/ekonomia_a_8.html
      newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=13427
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030114/ekonomia/ekonomia_a_2.html

      • Gość: robi Kołodko lepszy od prezesa Enronu IP: *.waw1.bptnet.pl 04.02.03, 16:34
        Wczoraj zapytałem jak sfinansujemy koszty akcesji, a dzisiaj już z znam
        odpowiedź. Czyżby Kołodko śledził nasze forum? Po zaliczeniu OFE do pieniędzy
        budżetowych, teraz nasz magik wpadł na pomysł dodrukowania pieniędzy
        wykorzystując wirtualne zyski NBP. Czy on nie jest genialny?

        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030204/ekonomia/ekonomia_a_14.html

        • Gość: robi K.Rybiński pisze o rezerwie rewaluacyjnej IP: *.waw1.bptnet.pl 14.02.03, 08:18
          Krzysztof Rybiński to dla mnie trochę taki guru ekonomiczny. W dzisiejszej
          Rzepie przedstawia swój pomysł jak mądrze wykorzystać rezerwę rewaluacyjną.
          Pomysł jest świetny, szkoda, że szanse jego realizacji są marne. Ponadto
          uważam,że same zmiany w PIT to za mało. Reforma podatkowa (obniżki stawek i
          uproszczenie przepisów)powinna pójść znacznie dalej i objąć także CIT i VAT.
          Niestety nie zanosi się wogóle, aby przed referendum rząd podjął jakiekolwiek
          ustalenia w tej sprawie, stąd dalej pozostanę niezmienny w swoim
          eurosceptycyzmie. Zastanawiam się dlaczego ta sprawa wyszła dopiero teraz.
          Jeżeli rezerwa rewaluacyjna ma być zbawieniem dla budżetu, to specjaliści
          musieli się nad tym rozwiązaniem zastanawiać już wiele miesięcy temu. Dlaczego
          nie podjęto odpowiednich decyzji rok, dwa lata temu? Pytania jak zwykle
          pozostana pewnie bez odpowiedzi.

          www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030214/ekonomia/ekonomia_a_13.html
        • Gość: robi Balcerowicz przeciwny drukowaniu pieniędzy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.03, 16:47
          Jak należało się spodziewać Balcerowicz odniósł się do pomysłu rządu
          negatywanie. I co z tego, kiedy jego niezależność skończy się wraz z wymianą
          członków RPP dokładnie za rok.

          biznes.onet.pl/0,651102,wiadomosci.html
      • Gość: robi Skubania ciąg dalszy IP: *.waw1.bptnet.pl 21.02.03, 08:06
        Chyba się samozatrudnię.

        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030221/ekonomia//ekonomia_a_10.html
      • Gość: robi Pomysł na uzdrowienie gospodarki IP: *.dialup.warszawa.pl 01.03.03, 22:46
        W dzisiejszej Rzepie K.Rybiński zaprezentował pomysł na uzdrowienie naszej
        chorej gospodarki. Z całego serca się po dnim podpisuje, z jednym tylko
        wyjątkiem - prywtayzację największych niesprywatyzownaych jeszcze państwowych
        firm np. PKO BP czy PZU należy przeprowadzić tak, aby większość udziałów
        znalazła się w polskich rękach np. przez giełdę, gdzie inwestorami powinny być
        głównie fundusze emerytalne (ktoś powie, że też nie polskie - no cóż trzeba i
        tu kompromisu; przynajmniej my, jak już będziemy emerytami, coś z tego będziemy
        mieli, albo i nie, jeżeli środki zgromadzone w OFE zaczną finansować
        autostrady).

        W artykule dokładnie zdiagnozowane jest nie tylko to, co jest chore, ale i jak
        to wyleczyć. Problem w tym, że do czasu wstąpienia do UE, niezbędnych reform
        nie da się już przeprowadzić, a po akcesji w tak opłakanym stanie gospodarki,
        kiedy budżet zostanie dociążony w pierwszych 3 latach dodatkowymi
        wielomiliardowymi (w EUR) wydatkami, reforma stanie się niewykonalna. Niestety
        jasnym się staje, że na skutek zaniedbań kilku ostatnich rządów przegapiliśmy
        swoją szansę na sukces gospodarczy.

        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030301/ekonomia/ekonomia_a_3.html
    • Gość: robi Wielkie skubanie obywatela IP: *.dialup.warszawa.pl 05.02.03, 00:14
      Panie Macieju,

      prosiłem o racjonalny plan sfinansowania kosztów akcesji, bez dobijania nas
      podatkami, tymczasem mamy "wielkie skubanie obywatela", jak zatytułowali swój
      artykuł publicyści Newsweeka. I z czym my wejdziemy do tej UE? Z najbardziej
      durnym systemem podatkowym na świecie? Nie samymi subsydiami gospodarka żyje,
      musi być jescze konkurencyjna. Oczywiście te żale, nie powinny być adresowane
      bezpośrednio do Pana, ale jako przedstawiciel rządu na forum, jest pan
      jedynym "chłopcem do bicia".

      Pozdrawiam

      robi

      Forumowiczom życzę przyjemnej lektury.

      newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=13508
    • Gość: robi IBnGR potwierdza moje obawy IP: *.dialup.warszawa.pl 08.02.03, 10:14
      Ekonomiści z IBnGR również widzą brak koncepcji rządu w zakresie sfinansowania
      kosztów akcesji i prognozują kłopoty z wykorzystaniem pomocy UE.

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030208/ekonomia/ekonomia_a_9.html
      • munde Kogo jeszcze skubnac ? 14.02.03, 18:48
        Prosze bardzo :www.forumpolonia.com/cgi-bin/ib3/ikonboard.cgi?
        s=3e4af1bb46c9ffff;act=ST;f=3;t=636


      • munde Kogo jeszcze skubnac ? 14.02.03, 18:48
        Prosze bardzo :
        www.forumpolonia.com/cgi-bin/ib3/ikonboard.cgi?
        s=3e4af1bb46c9ffff;act=ST;f=3;t=636


        • Gość: robi Re: Kogo jeszcze skubnac ? IP: *.dialup.warszawa.pl 14.02.03, 20:23
          Na razie znalazłem tylko kawały - niezłe. Żeby zaosczędzić czasu może podasz
          dokładniejszy link na właściwy wątek.
          • munde Re: Kogo jeszcze skubnac ? 14.02.03, 20:50
            "Czy Warszawa zmierza w kierunku podjecia prob opodatkowania Polonii?

            Wszystko wydaje sie na to wskazywac, zwlaszcza wymaganie rejestracji
            zagranicznych aktow stanu cywilnego w polskich urzedach, oraz powiazanie
            wydawania nowych paszportow polskich dla osob zamieszkalych stale za granica z
            systemem numerow ewidencyjnych PESEL. Panstwo wyraznie zaczyna aktywnie
            poszukiwac danych osobowych i adresow osob, ktore uwaza za swoja wlasnosc
            i "zbieglych poddanych" PRL, uchylajacych sie od obywatelskich obowiazkow.


            Modyfikacja przepisow paszportowych jaka weszla w zycie od 1 stycznia 2003 roku
            przewiduje, ze polskiego paszportu nie mozna obecnie otrzymac bez posiadania
            numeru ewidencyjnego PESEL (Powszechny Elektroniczny System Ewidencji
            Ludnosci). Obejmuje to takze urodzone za granica dzieci. Konsulaty RP
            interpretuja to w ten sposob, ze jesli ktos mieszka stale za granica, i nigdy
            numeru PESEL nie mial, to ma wystapic z wnioskiem o jego nadanie - tak jemu
            samemu, jak i towarzyszacym dzieciom. Techniczna legalnosc wymagania numerow
            PESEL od osob stale zamieszkalych poza Polska jest mocno problematyczna, ale
            poniewaz konsulaty zadaja numerow PESEL z pozycji sily ("bez numeru PESEL nie
            dostaniesz paszportu"), to nikomu w kraju to nie wadzi; w Polsce bowiem od
            dawna liczy sie skutek, a nie prawo.


            PESEL wprowadzano stopniowo od 1980 roku; posiadanie numeru PESEL stalo sie
            obowiazkowe dla obywateli PRL zamieszkalych w kraju w 1985 roku, na podstawie
            rozporzadzenia owczesnego komunistycznego ministra spraw wewnetrznych. Do 2000
            roku, czyli przez co najmniej 15 lat, system PESEL dzialal bez podstawy
            ustawowej, pozaprawnie. PESEL teoretycznie nie powinien obejmowac obywateli
            polskich stale zamieszkalych za granica, poniewaz dziala na podstawie polskiej
            ustawy o ewidencji ludnosci i dowodach osobistych, ktora z definicji nie
            znajduje zastosowania poza jurysdykcja terytorialna panstwa.

            Proby rozciagniecia systemu PESEL poza terytorium RP wskazuja, byc moze, na
            kierunek, w jakim pojdzie dalsza ewolucja tych przepisow. Przyszle przepisy
            moga na przyklad - jednostronnie i autorytatywnie, bez pytania kogokolwiek o
            zdanie - uznac osoby objete systemem PESEL za "majace miejsce stalego
            zamieszkania" w Polsce, a przebywajace za granica jedynie czasowo - bez
            wzgledu na rzeczywista dlugosc pobytu za granica, posiadane obywatelstwo innego
            kraju etc. Osoby takie zostalyby nastepnie objete zobowiazaniami podatkowymi
            wobec polskiego fiskusa.


            Zobowiazania te moglyby przyjac postac obowiazku wplacania polskiemu fiskusowi
            roznicy w podatku dochodowym za dochod uzyskany za granica, pomiedzy (nizsza)
            stawka podatku w kraju stalego zamieszkania, a (wyzsza) polska stawka
            podatkowa. Wymagaloby to prawdopodobnie niewielkiej modyfikacji kilkunastu umow
            dwustronnych o unikaniu podwojnego opodatkowania, jakie zawarla z innymi
            krajami Polska, ale nie z takimi zadaniami juz sobie radzila dyplomacja RP.

            Nie jest zreszta wykluczone, ze modyfikacja umow dwustronnych okaze sie zbedna,
            w razie wprowadzenia do polskiej ustawy o podatku dochodowym od osob fizycznych
            umiejetnie sformulowanej definicji stalego zamieszkania w Polsce (na
            przyklad: "osobe fizyczna zamieszkala poza terytorium RP i objeta Powszechnym
            Elektronicznym Systemem Ewidencji Ludnosci PESEL uwaza sie dla celow niniejszej
            ustawy za stale zamieszkala w kraju".). To samo mozna osiagnac, subtelnie
            zmieniajac w polskim prawie karnym skarbowym definicje "osoby krajowej"
            i "osoby zagranicznej".

            Wymagania fiskalne narzucone Polonii przez Warszawe moglyby rowniez przybrac
            inna postac - podatku poglownego (poll tax), sciaganego w jednolitej wysokosci
            od kazdego obywatela RP, niezaleznie od dochodu, miejsca urodzenia,
            zamieszkania lub posiadanego innego obywatelstwa, chocby obywatelstwo polskie
            takiej osoby mialo czysto techniczny, nominalny charakter. Byc moze w idei
            podatku poglownego leza zrodla kategorycznego odporu, jaki daje RP jakimkolwiek
            postulatom uproszczenia procedury zrzekania sie obywatelstwa polskiego, gdyz
            zbyt latwo byloby w ten sposob wymknac sie sieci fiskusa.

            Podatku poglownego probowano stosunkowo niedawno na Zachodzie. Premier Thatcher
            zaproponowala wprowadzenie podatku poglownego w Wielkiej Brytanii jako czesc
            zwycieskiego programu wyborczego konserwatystow w 1987 roku. Po wejsciu podatku
            poglownego w zycie, rzad brytyjski wycofal sie z niego dopiero po krwawych
            rozruchach w centrum Londynu w marcu 1990 roku. III RP moze zatem w razie
            potrzeby argumentowac, ze "przeciez wszedzie jest tak samo", zas podatek
            poglowny nie jest wynalazkiem neokomunistow, tylko plodem ultrakonserwatywnego
            kapitalizmu. Ktoz moglby miec wladzom RP za zle, ze czerpia nauki od
            brytyjskiej "Zelaznej Damy"? Rozruchow Rzeczpospolita sie nie boi, majac na
            taki wypadek w pogotowiu uchwalone w zeszlym roku drakonskie ustawodawstwo o
            stanie wyjatkowym. Naturalnie, rzad nigdy nie wspomni, ze podatek poglowny stal
            sie poczatkiem konca smierci politycznej pani Margaret Thatcher, z reki
            wlasnych kolegow partyjnych w partii konserwatywnej.

            Sciaganie z Polonii dowolnej formy arbitralnie wprowadzonego polskiego
            opodatkowania byloby dosyc proste. Mianowicie, niedawne modyfikacje przepisow
            paszportowych pozwalaja Strazy Granicznej nie wypuscic z Polski osoby, ktorej
            paszport zawiera blizej nieokreslone "wady". Wystarczy poinstruowac Straz
            Graniczna, ze "wadliwy" jest kazdy paszport polski pozbawiony pieczatki z
            Urzedu Skarbowego lub Konsulatu RP, potwierdzjacej zaplacenie podatku
            dochodowego i/lub poglownego za biezacy rok finansowy. Kiedy sie zaplaci
            zaleglosci, z karnymi odsetkami, "wada" znika, i juz mozna frunac z Polski w
            swiat. Wystarczy wtedy otworzyc na kazdym lotnisku kase fiskusa, i juz mozna
            szykowac worek na pieniadze.

            Mozliwe jest rowniez wprowadzenie zupelnie nowej formy opodatkowania,
            uderzajacej glownie w Polonie, a realizujacej datujace sie jeszcze z 1918 roku
            marzenie polskich urzednikow - aby obywatel musial sie sowicie oplacac panstwu
            za to, ze ono mu milosciwie pozwala mieszkac za granica.


            Prosze rozwazyc nastepujacy scenariusz:


            W telewizorze pokazuje sie na tle bialo-czerwonej flagi prezydent
            Rzeczypospolitej z marsem na czole. "Rodacy!" powiada prezydent – "...jest
            pewna sprawa..."


            Otóz, podczas kiedy prawdziwi Polacy, w kraju, zebami i pazurami poraja sie z
            przeciwnosciami losu, nieczula na ich niedole kosmopolityczna holota mieszka
            sobie w wielkim swiecie, gdzie chce, i tarza sie w luksusie na Zachodzie. Kazde
            dziecko w Polsce wie przeciez, ze jesli ktos mieszka na Zachodzie, to sie tym
            samym tarza w luksusie. Zachod od tego przeciez jest, zeby sie tam tarzac. Pan
            prezydent byl i sam widzial. W dodatku, nie tylko kosmopolityczna holota za
            granica, ale nawet niektorzy mieszkancy kraju, zamiast brac urlop w listopadzie
            i spedzac go na kartoflisku pod Kutnem, maja czelnosc jezdzic latem na plaze do
            Hiszpanii, klujac w ten sposob w oczy innych swoim bogactwem. "Tak dalej byc
            nie moze!" powie pan prezydent, i doda, ze istniejacy stan rzeczy uwlacza
            godnosci i honorowi narodowemu wszystkich Polakow.

            Potem pan prezydent powie, ze nie ma powodu do obaw – granic sie nie zamknie.
            Zle dni komunizmu minely, podkresli z naciskiem byly czlonek KC PZPR. Wladza
            panstwowa jest liberalna, nikomu krzywdy nie uczyni. Wolno wszak miec dowolna
            liczbe obywatelstw i paszportow, zas paszport polski, przypomni pan prezydent z
            duma, kazdy trzyma u siebie w domu, zamiast, jak za mrocznych dni komunizmu,
            deponowac go na policji.

            Natomiast, powie pan prezydent powaznym tonem, jest sluszne i spolecznie
            sprawiedliwe, aby ci, ktorych stac na luksus podrozy zagranicznych, albo na
            jeszcze wiekszy luksus stalego zamieszkania za granica, pomogli poniesc koszta
            panstwowej pomocy dla tych, ktorych na takie luk
            • Gość: robi Polonia też się boi podatków a la SLD? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.03, 01:01
              Jeżeli to prawda, co jest napisane w tym poście, to naszych urzędników ogarnęła
              już paranoja podatkowa. Jest tu na tym forum jeszcze kilku stałych gości spoza
              Polski. Vico, RdM, Mirmat, legal_alien - może wy się wypowiecie na ten temat.
              • Gość: marcee Re: Polonia też się boi podatków a la SLD? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.03, 14:11
                no to ja sie wypowiem.
                Polonia alias Panowie Wyjechani nie maja podstaw aby sie obawiac o swoje
                podatki w Polsce. ustawa o podatku dochodowym od osob fizycznych juz na samym
                poczatku dokladnie mowi o obowiazku podatkowym od osob zagranizcnych. W art 3
                pisze jasno i wyraznie iz obywatele nie mieszkajacy w Polsce placa podatek
                jedynie od dochodow osiaganych na naszym terytorium. Krotko mowiac jedynie te
                dochody sa opodatkowane ktore sa osiagane na naszym terytorium. Koniec kropka.
                Nie rozumiem szumow nad Polonia.
                Co innego wiedziec o obywatelach polskich bedacych rezydentami obcych panstw a
                co inengo siegac do ich majatku.

                Odwagi Panowie Wyjechani. Nic wam nie grozi z naszej strony.
                • vico1 Re: Polonia też się boi podatków a la SLD? 15.02.03, 19:17
                  To co ja wiem na ten temat pochodzi z roku 2001, aktualizacji przepisow
                  paszportowych z 1 stycznia 2003 nie znam. Przy wymianie paszportow powiedziano
                  mi, ze moj syn moze dostac paszport dopiero po wpisaniu go do polskich
                  rejestrow. Potrzebny byl bowiem polski akt urodzenia. Ambasada zaproponowala mi
                  zalatwienie tej sprawy za dodatkowa oplata, z czego chetnie skorzystalem.
                  Nie uslyszalem wowczas nic o obowiazkowych numerach rejestracyjnych, wiec jest
                  to dla mnie cos nowego.

                  Faktem jest, ze tu gdzie mieszkam wszyscy posiadaja swoj numer rejestracyjny, a
                  ich dane osobowe sa przechowywane w centralnym banku informacji.

                  To, ze RP rejestruje swoich obywateli nie jest wiec dla mnie zaskoczeniem.
                  Obawy jednak, ze tak zlokalizowani Polacy za granica moga zostac dodatkowo
                  opodatkowani, sa bezpodstawne. Byloby to wbrew unijnemu zakazowi podwojnego
                  opodatkowania, co zostalo wpisane do raportu przedakcesyjnego.

                  A tak ogolnie, to nie ma koniecznosci przedluzania waznosci paszportow, jesli
                  ktos sie boi rejestracji. W takim przypadku jest sie po prostu Polakiem z
                  niewaznym polskim paszportem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka