kimmjiki
24.02.03, 14:52
Jak wiadomo, w zblizajacym sie referendum bedziemy miec do wyboru dwie
odpowiedzi. Na temat konsekwencji wybrania "tak" mowiono juz wiele na Forum,
natomiast skutkami powiedzenia "nie" jakos malo kto sie interesuje, pora wiec
to nadrobic.
"Nie" dla UE bedzie zarazem oznaczalo "tak" dla innej drogi. Jakiej? Z
pewnoscia nie bedzie to utrzymanie status quo, chocby dlatego, ze istotnym
skladnikiem naszego status quo sa przygotowania do integracji. Nie bedzie to
takze oznaczalo "tak" dla NAFTA, EOG czy innych "alternatyw", bo pomijajac
ich sensownosc, zadna partia ich nie popiera.
Coz zatem pozostaje? Partie zasiadajace w Sejmie mozna podzielic wedlug
stosunku do integracji na trzy grupy:
zdecydowanie tak - SLD, UP, PO;
raczej tak - PSL, PiS;
zdecydowanie nie - LPR, Samoobrona.
Jesli po ewentualnym "nie" w referendum mialoby dojsc do zmiany wladzy, to na
kogo?
1. Negatywny wynik referendum bylby ciosem dla grupy 1 i wielkim sukcesem
grupy 3, co odbiloby sie na ich notowaniach.
2. Doszloby takze do przewrotu w PSL - Kalinowski postawil wszystko na jedna
karte, wiec porazka w referendum oznacza jego koniec. Nie ma sie jednak z
czego cieszyc, bo jego miejsce zajeliby przedstawiciele populistycznej
frakcji PSL, zblizonej mentalnie do Samoobrony. A ze populistycznego wyscigu
z Lepperem nikt nie wygra, jest oczywiste - nalezy wiec oczekiwac
marginalizacji ludowcow, lub ich zblizenia z Samoobrona.
3. W SLD juz od jakiegos czasu za wesolo sie nie dzieje, a po porazce w
referendum zaczeloby sie szukanie winnych i walka o pozycje w partii, ktora
moglaby sie skonczyc nawet rozpadem lewicy. A do kogo pojdzie wtedy spora
czesc elektoratu SLD? Oczywiscie do Leppera.
4. Przegrane referendum spowodowaloby takze ucieczke inwestorow i pogorszenie
sie naszej reputacji w swiecie. Powszechnie zaklada sie, ze Polska bedzie
wkrotce w Unii i na tym m.in. opieraja swoje plany inwestorzy. Poza tym
Polska w UE to Polska stabilna i bezpieczna, a poza UE - nie wiadomo. Wiadomo
natomiast, ze inwestorzy nie lubia ryzykowac i w takiej sytuacji wybiora
pewniejsze rynki, by ewentualnie wrocic, gdy sytuacja sie wyklaruje. Nie
musze chyba mowic, ze efektem byloby natychmiastowe pogorszenie sytuacji w
kraju, na czym niezmiernie skorzystaja populisci. Tylko prosze mi nie
wyskakiwac z tekstami o Norwegii - tam nikt nie mial watpliwosci, ze bez
wzgledu na wynik referendum nadal bedzie to bezpieczny i stabilny kraj. O nas
nie mozna tego powiedziec.
Jesli uznac, ze kazda z powyzszych kwestii powiekszy obecne poparcie dla
Leppera tylko o 5%, to moze on liczyc na 30-35% w wyborach. Przy przeliczaniu
glosow metoda d'Hondta daje to ok. 200 mandatow w Sejmie, a przy sprzyjajacym
ukladzie moze byc nawet bezwzgledna wiekszosc. A chyba nie musze tu nikogo
przekonywac, ze rzady Samoobrony (ewentualnie w koalicji z LPR) to katastrofa
dla Polski. Jesli dodatkowo Lepper zostanie prezydentem, to juz nic go nie
powstrzyma przed sprowadzeniem nas do poziomu Bialorusi.
Oczywiscie zaraz znajda sie sceptycy gotowi dowodzic, ze Lepper nie ma szans,
bo... niewazne, dlaczego. Jakis pretekst na pewno znajdziecie. Pomyslmy
zatem, jakie sa inne mozliwosci. Wariant, w ktorym do wladzy dochodzi grupa
3, wydaje mi sie wprawdzie niemal pewny, ale rozwazmy pozostale. Jesli u
wladzy mimo wszystko utrzyma sie grupa 1, to zmieni sie tylko tyle, ze za
pare lat czeka nas drugie referendum i albo wejdziemy jednak do UE, tylko ze
najprawdopodobniej na gorszych warunkach (panstwa, ktore wejda w przyszlym
roku, bez watpienia o to zadbaja), albo znowu bedzie "nie" i wracamy do
punktu wyjscia. Pozostaje grupa 2, czyli de facto sam PiS, bo o PSL mowilem
powyzej. No wiec pytam, czego mozna sie spodziewac po Kaczynskich? Jakos nie
pamietam, zeby czyms sie dotychczas wyroznili in plus. Ich partia prezentuje
poglady zdecydowanie socjalistyczne (byli za podatkiem importowym a przeciw
liniowemu, takze przeciw liberalizacji kodeksu pracy, to oni zglosili tez
projekt podwyzszenia skladki zdrowotnej), wiec upragnionej liberalizacji nie
ma sie co spodziewac. Zreszta w ogole caly ich program to zaostrzenie kodeksu
karnego, co nie rozwiaze nawet problemu przestepczosci, a juz na pewno nie
pomoze gospodarce. Pod rzadami PiS mozna wiec oczekiwac jedynie dalszego
pogarszania sie sytuacji. Oczywiscie mozna liczyc, wzorem RdM, ze blizniaki
zmienia poglady, ale to juz jest zwykle "chciejstwo".
Ostatnia sprawa: Niektorzy odwracaja kota ogonem twierdzac, ze to wlasnie
rozczarowanie spoleczenstwa po wejsciu do UE moze wyniesc Leppera do wladzy.
Trudno sie z tym zgodzic - rolnikom humor poprawia doplaty, wiec poparcie dla
Leppera w tej grupie powinno nieco spasc, a Miller i Kolodko na schlebianiu
wyborcom sie znaja, wiec przeprowadza konieczne reformy tak, zeby jak
najmniej bolalo. Poza tym ekonomisci spodziewaja sie rychlego ozywienia
gospodarki, wiec tym bardziej Lepperowi bedzie ciezko.
Tak wiec jeszcze raz sie potwierdza, ze jak nie Unia, to Bialorus...