bebokk
24.02.03, 22:51
Nieszczęściem było to, że negocjacje prowadzili euroentuzjaści.
To tak jakby przyjść do dealera używanych samochodów z wypisaną na twarzy
informacją : MUSZĘ kupić to auto.
Wiadomo, ze cena będzie korzystna głównie dla dealera.
Do tego euroentuzjaści ciągle podkreślali dystans dzielący nas od Unii i
widać było gołym okiem, ze mają kompleks niższości.
A ktoś z kompleksem niższości zgodzi się na mniej korzystne warunki.
Wysłanie eurosceptyków byłoby znacznie mądrzejsze.
Ale w tym przypadku obawiam się innej rzeczy.
Bardzo wielu opornych przekonałyby pieniądze.
Stare arabskie przysłowie mówi, ze osioł zdobędzie twierdzę nie do zdobycia,
pod warunkiem, że jest to osioł wyładowany złotem.