Dodaj do ulubionych

Eurosceptycy powinni być euronegocjatorami

24.02.03, 22:51
Nieszczęściem było to, że negocjacje prowadzili euroentuzjaści.
To tak jakby przyjść do dealera używanych samochodów z wypisaną na twarzy
informacją : MUSZĘ kupić to auto.
Wiadomo, ze cena będzie korzystna głównie dla dealera.
Do tego euroentuzjaści ciągle podkreślali dystans dzielący nas od Unii i
widać było gołym okiem, ze mają kompleks niższości.
A ktoś z kompleksem niższości zgodzi się na mniej korzystne warunki.
Wysłanie eurosceptyków byłoby znacznie mądrzejsze.
Ale w tym przypadku obawiam się innej rzeczy.
Bardzo wielu opornych przekonałyby pieniądze.
Stare arabskie przysłowie mówi, ze osioł zdobędzie twierdzę nie do zdobycia,
pod warunkiem, że jest to osioł wyładowany złotem.
Obserwuj wątek
    • Gość: mirmat Os zla, Paryz-Berlin-Moskwa potrzebuje Polski IP: *.dialup.eol.ca 24.02.03, 23:46
      Z pozalowanie sluchalem ujadan Chiraca pod adresem Polski i innych krajow
      wyzwolonych dzieki rewolucji Solidarnosciowej i polityce Reagana z Sowieckiej
      okupacji. Marzezniem deGaulla byla Europa od Uralu po Atlantyk gdzie Mamusia by
      byla Francja a Tatusiem Rosja. Reszta Europy to dzieciaki, ktore mozna by
      postawic do konta a za dobre zachowanie obdazyc pozyczkami tak jak pupilka
      Gierka.

      Ale jak zwykle rzeczywistosc nie dopisuje megalomanom. "Dzieciaki" dorosly do
      suwerennosci. Rosja padla jako supermocarstwo a Francja nawet z Szwabskim
      poparciem jest tylko cieniem imperialnego mocarstwa o ktorym sie roi Chirakowi.

      Na przeszkodzie w budowaniu absolutystycznej Europy (euroarabii jak to sobie
      przygaduja europejscy islamisci) stoi oczywiscie ta wredna Ameryka, ktora
      popsula szyki Kajzerowi , Hitlerowi, deGaullowi czy czerwonym carom na Kremlu.
      Wbrew brednia zabojackiej dyplomacji, pozostawienie Polski poza kontrolowana
      przez Paryz-Berlin Unia byloby kleska marzen o Europie kierowanej przez Paryz
      od Uralu po Atlantyk. Kleska Polskiego anschlussu to umocnienie sie pozycji
      Ameryki w Europie, szczegolnie jezeli przeniesiono by bazy Amerykanskie do
      Polski. Wielomiliardowe inwestycje zwiazane z takim przeniesieniem nie mowiac
      o finansach na utrzymanie tych baz (30 tysiecy zolnierzy USA w Korei zasila
      gospodarke tego kraju 10 miliardami $$$) stanowiloby wiekszy zatrzyk dla naszej
      gospodarki niz cokolwiek Unia moze nam zaoferowac.

      Dzis to my oferujemy Unii rynek zbytu gdzie Unia ma 9 miliardowa nadwyzke
      eksportu a jutro po anschlussie dojdzie roczny haracz, dodatkowe korzyci z
      obalenia cel na unijne towary i kontrola Brukselskiej biurokracji nad nasza
      gospodarka dzieki kwotom, limitom czy normom.
    • Gość: Doradca Re: Eurosceptycy powinni być euronegocjatorami IP: *.proxy.aol.com 25.02.03, 00:02
      Oczywiscie to byl blad taktyczny. nalezalo pertraktowac z pozycji silnego
      finansowo. wszyscy by uwierzyli. Przeciwz nas znaja. I lubia. I podziwiaja. I
      nas koniecznie chca. NAS-! wlasnie!.To rzeczywiscie nie zrozumiale, ze nas nie
      potraktowali tak, jak te trzy kraje, ktore przed nami do tej zasmarkanej
      europy weszly :Szwecja,Austria, Finlandia. Z nimi rozmawiano jak gdyby krocej i
      bez takich zadan. Dlaczego? Co my gorsi? Osiagnelismy jednak bylo-niebylo z
      miliardami z zewnatrz albo nie, mniej wiecej 1/4 sredniego poziomu
      europejskiego. Co od nas jeszcze chca? Zebysmy moze Albanie dogonili?. Sami?
      Akto nam za to zaplaci ? Do roboty rodacy.
      Dobranoc.
    • kimmjiki Re: Eurosceptycy powinni być euronegocjatorami 25.02.03, 11:46
      bebokk napisał:

      > Nieszczęściem było to, że negocjacje prowadzili euroentuzjaści.
      > To tak jakby przyjść do dealera używanych samochodów z wypisaną na twarzy
      > informacją : MUSZĘ kupić to auto.

      A gdyby to byli przeciwnicy, to byloby to tak, jakby przyjsc do dealera z
      wypisana na twarzy informacja "i tak nie kupie tego auta". Zarty na bok, Buzek
      mial wokol siebie pelno "sceptykow" (nawet szefem KIE zrobil przeciwnika), a co
      osiagnal? Dluzszy okres przejsciowy na zakup ziemi, ktory do niczego nie jest
      nam potrzebny. Zrozum wreszcie, ze w negocjacjach miedzy malym i biednym
      krajem, a wielka potega gospodarcza, ktorej laczny PKB jest raptem 30 razy
      wiekszy, stawiac warunki moze tylko ta druga strona i zadne machanie szabelka
      nic tu dac nie moglo.
      • bebokk Negocjator kimmjiki 25.02.03, 12:51
        Ty byś zgodził się na każde warunki unijne.
        Gdyby ktoś z unijnych negocjatorów nadał ci do najgorszych byłbyś szczęśliwy.
        Masz taki kompleks niższosci wobec Unii, że głowa boli.
    • vico1 Re: Eurosceptycy powinni być euronegocjatorami 25.02.03, 12:34
      Negocjacje nie moga byc prowadzone przez ludzi nie wierzacych w to co robia.
      Musza to byc ludzie zdolni do zawierania kompromisow, ale nie za wszelka cene.

      Wedlug mnie problem zasadzal sie w hurtowej transakcji, ktora objetych bylo
      zbyt wielu kandydatow. Bylo mniej do podzialu, no i trudna sytuacja ekonomiczna
      glownych sponsorow.
      Na samym poczatku Polska mogla mocniej powiedziec. Chcecie przyjac wiecej
      panstw, OK ale nie zgadzamy sie by mialo to wplynac na nasz kontrakt finansowy.
      • bebokk Wiara ? 25.02.03, 13:00
        W interesach konieczny jest zamiast wiary
        rzetelny rachunek ekonomiczny.
        Unia to nie Pan Bóg, tylko ( przynajmniej oficjalnie ) klub do zarabiania
        pieniędzy.
        Ktoś, kto sam uważa się za gorszego, nigdy nie wygra w negocjacjach.
        Nie tylko polscy negocjatorzy popełnili błędy.
        Nie udało się stworzyć wspólnego stanowiska wszystkich 10 kandydatów,
        co napewno pogorszyło warunki członkostwa.
        Skoro mówiło się, że nie ma alternatywy i nie potrafiło się między kandydatami
        dogadać,
        to automatycznie oznaczało to zielone światło dla narzucenia nam niekorzystnych
        warunków.
        • Gość: Michał bebokk ma rację IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 25.02.03, 22:17
          Wiadomo, że Polska nie jest żadną potęgą itd...
          Ale nie można prowadzić negocjacji w ten sposób, że negocjatorzy stwierdzają :
          NIE MA ALTERNATYWY.
          Przecież to tak jakby powiedzieć kontrahentowi : I TAK MUSZĘ KUPIĆ OD PANA TEN
          TOWAR.
          A jeżeli negocjator dodatkowo uważa, że jest głupszy od kontrahenta,
          to już ma przeje.ane.
          To jest biznes, a nie towarzystwo wzajemnej adoracji.
          • kimmjiki Re: bebokk ma rację 25.02.03, 22:43
            Przeciez Unia doskonale wiedziala, ze nie mamy alternatywy. Gdybys staral sie o
            prace na obleganym stanowisku, z trudem spelniajac wymagane warunki, to
            myslisz, ze od stawiania sie cos bys zyskal? Raczej pracodawca stwierdzi, ze
            jak cos sie nie podoba, to trudno, laski mu nie robisz. Kaprysic w negocjacjach
            to moze Norwegia czy Szwajcaria, bo te kraje bylyby w UE bardzo mile widziane.
            • Gość: Michał Nie mamy alternatywy ? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 25.02.03, 22:54
              Zawsze jest alternatywa.
              W tym przypadku jest nią nie wejście do Unii na obecnych warunkach.
              Bo zwyczajnie nam się to nie opłaca.
              Zawsze można znaleźć inne rozwiązanie ( np. członkostwo w EOG podobne do
              norweskiego, czy szwajcarskiego ).
              Trzeba tylko ruszyć głową.
              Ale jeśli chodzi tylko o posady w Brukseli 9 a naszym "elitom" TYLKO O KASĘ
              CHODZI ),
              a jedynym argumentem jest Białoruś,
              to jest jak jest.

              Miłych snów !
              • kimmjiki Re: Nie mamy alternatywy ? 25.02.03, 23:00
                Gość portalu: Michał napisał(a):

                > Zawsze jest alternatywa.
                > W tym przypadku jest nią nie wejście do Unii na obecnych warunkach.

                I co wtedy? Patrz moj watek "NIE dla UE = TAK dla Leppera".

                > Zawsze można znaleźć inne rozwiązanie ( np. członkostwo w EOG podobne do
                > norweskiego, czy szwajcarskiego ).

                Szwajcaria nie nalezy do EOG, ignorancie. Poza tym o czlonkostwie w EOG tez
                decyduje Bruksela i tez trzeba z nia negocjowac, wiec nie ludz sie - warunkow
                nie zmienisz.

                > Ale jeśli chodzi tylko o posady w Brukseli 9 a naszym "elitom" TYLKO O KASĘ
                > CHODZI )

                A w kraju to by nie mogli utworzyc podobnych posadek? Mogliby bez problemu i
                byloby to duzo latwiejsze od wchodzenia do UE.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka