Dodaj do ulubionych

Brytyjski Czech o UE

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.03, 00:09
Za: http://www.opcja.pop.pl/
Benjamin Kuras
Tożsamości wam się zachciało?

Czy mógłby pan, pisarz z Brytanii, przytoczyć jakiś
przykład utraty brytyjskiej tożsamości w konsekwencji
członkostwa w UE, ale inny niż ten, że dziś się w
Brytanii lepiej je? Pytanie to zadano mi niedawno w
Pradze, podczas jednej z debat publicznych. Cięty
dowcip zasługuje na głębsze rozważenie i co najmniej
trzy przykłady. Przytoczę sześć. Być może, powiecie
sobie, że nie mają one nic wspólnego ze sprawą
tożsamości, lecz jedynie z suwerennością, a tę przecież
my, Europejczycy z radością i dobrowolnie oddajemy na
rzecz czegoś większego, bardziej wzniosłego,
sprawiedliwszego.

Przykład 1 miał początek rodem z komedii. Parę miesięcy
temu został zamknięty proces sądowy sprzedawcy warzyw –
po kilku apelacjach i na koszt podatnika (w wysokości
około pół miliona funtów) wydano wyrok: kara więzienia.
„Przestępca” sprzedawał owoce i warzywa ważone w
funtach i uncjach, tak jak chcieli jego klienci i jak
to robił podczas całej swej owocowo-warzywnej kariery.
Zaskarżyła go jakaś nadgorliwa towarzyszka z miejscowej
rady narodowej. Przeczytała gdzieś sobie, że prawo Unii
Europejskiej, które rząd brytyjski zaakceptował
(poprzez podpis), pozwała na sprzedaż artykułów tylko i
wyłącznie w kilogramach i gramach. Brytyjska ustawa,
według której można sprzedawać w obydwóch wagach, nie
została dotychczas zmieniona przez parlament, co
oznacza, że w świetle prawa brytyjskiego sprzedawca
warzyw jest w porządku. Ale stało się inaczej, sędzia
wykorzystał sprawę do tego, by obudzić polityków
brytyjskich i doprowadzić ich do odkrycia: poprzez
przyjęcie ustaw Unii Europejskiej utraciliście prawo do
stosowania własnych, brytyjskich ustaw.

Są one teraz podporządkowane ustawom europejskim.
Ponieważ w Wielkiej Brytanii obok europejskiego prawa
pisanego nadal obowiązuje system prawa zwyczajowego, w
którym wyrok staje się precedensem dla przyszłych
podobnych spraw, funty i uncje zostały w ten sposób
wyjęte spod prawa i odtąd każdy sprzedawca warzyw,
który jeszcze waży w starych miarach, jest przestępcą.
Parlament wcale nie musiał oficjalnie zmieniać
brytyjskiego prawa, po porostu stało się.

Co tam, powiecie sobie Państwo, niech już ci
Brytyjczycy wreszcie się podporządkują Napoleonowi,
który pokonał ich przecież pod Waterloo (prawda?).

Przykład 2 pochodzi z dziedziny budownictwa i praw
człowieka. W Wielkiej Brytanii obowiązuje ustawa o
planowaniu budowlanym, według której każdy właściciel i
użytkownik budowy ma obowiązek wystąpić o pozwolenie na
budowę, a miejscowe urzędy mają prawo projekt odrzucić,
jeśli narusza on miejscowe ustalenia dotyczące
środowiska, kwestii technicznych lub estetycznych,
wielkości itp., albo gdyby z tego wynikały jakieś
niedogodności dla sąsiadów. Mniej więcej w tym samym
czasie, gdy skarżono brytyjskiego sprzedawcę warzyw,
właściciel pewnego nowego domu zaskarżył zarząd gminy,
że przeszkadza mu w wykończeniu budowy domu, którą
zaczął bez pozwolenia na własnej działce, ale też
częściowo na publicznym miejscu – na pięknej leśnej
polanie. Powoływał się na europejską ustawę o prawach
człowieka gwarantujących prawo do mieszkania,
prywatności itd. Spór prawa europejskiego z brytyjskim
został rozstrzygnięty na korzyść tego pierwszego i
powstał w ten sposób precedens, który w praktyce
uniemożliwia miejscowym władzom przeszkadzać w budowie
czegokolwiek i gdziekolwiek. Rezultat? Duże firmy
budowlane już przymierzają się do zabudowania na wielką
skalę dotąd tradycyjnie nietykalnych tzw. „zielonych
stref” wokół brytyjskich miast. Powstaną wille,
osiedla, hotele, centra wypoczynkowe. Miejscowe urzędy
i obywatele nic nie zdziałają przeciwko temu. Za parę
lat nie będzie już miejsca na wypoczynek na łonie natury.

Ale, po co Brytyjczykom przyroda? – i tak nie jedzą
grzybów i wszędzie mają te swoje ogródki, gdzie im w
nocy szczekają lisy i huczą sowy, powiecie sobie Państwo.

Przykład 3 utworzył z europejskich praw człowieka
bardzo atrakcyjny interes dla skorumpowanych prawników.
Prawo europejskie daje bowiem imigrantom nie tylko
prawo do pomocy finansowej i pomocy mieszkaniowej, ale
także i do darmowej pomocy prawnej przez cały okres
odwoływania się od decyzji nieudzielenia azylu, co może
trwać aż trzy lata... Dalej, gwarantuje im, że podczas
załatwiania podania nie będą łamane ich prawa
człowieka. Takim złamaniem ich praw może być np.
obowiązek powrotu do obozu do godziny dziesiątej
wieczorem (czyli ograniczenie wolności poruszania się)
lub brak dostatecznej ilości wykwalifikowanych tłumaczy
w języku pasztuńskim (czyli ograniczenie komunikowania
się) albo też brak przyprawy piri-piri (ograniczanie
prawa do własnej kultury). Przynajmniej jedna trzecia
ubiegających się o azyl skarży dziś państwo za
pośrednictwem prawników, opłacanych przez to państwo, z
powodu naruszania praw człowieka, powołując się na
prawo europejskie. W maju parlament domagał się od
rządu wyjaśnienia: jak to możliwe, że pomimo
nieznacznego spadku liczby podań o azyl w tym roku,
wydatki na reprezentację prawną nielegalnych imigrantów
podniosły się w ciągu roku o 111 procent i wyniosły 129
mld funtów.

A może powiecie sobie Państwo, że Wielka Brytania przez
cztery wieki tyle nakradła w świecie, że coś z tego
może teraz zwrócić?

Przykład 4 nie ma nic wspólnego z żadnymi przepisami
UE, tylko z jej interesami handlowymi.

Po roku brytyjskiej epidemii pryszczycy, podczas której
zlikwidowano dziesięć milionów sztuk bydła, a
dziesiątki tysięcy ludzi utraciło źródło utrzymania,
tamtejsza prasa w małym niezauważalnym artykuliku
potwierdziła, że zakaz szczepienia i nakaz masowego
uboju nadszedł wprost z Komisji Europejskiej. Obawiała
się ona, że zakrojone na szeroką skalę szczepienia w
jednym kraju mogłyby zagrozić wszystkim państwom UE.
Brytyjski eksport mięsa miał roczny obrót około 650
mln, a na jego ratunek brytyjski podatnik wydał 5 mld,
nie wliczając w to straty dochodów tych branż, które
zostały poszkodowane, jak np. turystyka. W rezultacie
powstała nowa ustawa, której parlament nie może
odrzucić, bo jest zamaskowana jako statusowy szczegół w
ramach szerszej legislacji rolniczej. Ustawa ta
umożliwia rządowym przedstawicielom swobodny wstęp na
dowolną działkę rolniczą z prawem do zabicia
jakiegokolwiek zwierzęcia, bez podania przyczyn i bez
pozwolenia właściciela. Tu muszę się przyznać, że nie
wiem na pewno, czy jest to część prawodawstwa
europejskiego, czy tylko eksces totalitarny brytyjskich
laburzystów.

Może powiecie sobie Państwo razem z wegetarianami i
ekologami, ze może już nadszedł czas najwyższy
przeorientować się na produkcję roślinną, gdyż mięso
jest niezdrowe, a bydlęce purknięcia tworzą efekt
cieplarniany?

Przykład 5 wyszedł na jaw poprzez ogłoszenie, że po
wprowadzeniu autonomii dla Szkocji, Północnej Irlandii
i Walii rząd Blaira zamierza podzielić Anglię na osiem
regionów, które zastąpiłyby obecny tradycyjny system
hrabstw. Celem jest podobno ułatwienie bezpośredniego
kontaktu regionalnego z instytucjami europejskimi. W
praktyce oznaczałoby to koniec ostatnich kompetencji
rządu i parlamentu brytyjskiego. Rządowa propozycja
regionalnej mapy przypomina tajną, przypadkowo odkrytą
mapę, którą opracował niemiecko-francuski zespół
regionalnych planistów Komisji Europejskiej już w 1971
roku (dwa lata przed przyjęciem Brytanii do UE), mając
na celu przemianę „Europy narodów” w „Europę regionów”.

Co sobie powiecie Państwo w tym przypadku, nie wiem,
ale pewnie coś wam przyjdzie do głowy, jeżeli
przypomnicie sobie, że gdyby sześćdziesiąt lat temu nie
było twardogłowej wyspiarskiej Brytanii, może by Was
już dawno nie było i takie bzdury, jak tożsamość
narodowa, nikomu by już nie zaprzątały głowy.

Przykład 6 co prawda brzmi jak nieudana farsa, ale
niebawem to będzie prawda.

W pewnym północno
Obserwuj wątek
    • Gość: Pepe dokończenie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.03, 00:11
      Przykład 6 co prawda brzmi jak nieudana farsa, ale
      niebawem to będzie prawda.

      W pewnym północnoangielskim mieście policja aresztowała
      obywatela, który spokojnie stał na placu z tabliczką FREE
      BRITAIN. Zaaresztowali go, bo sądzili, że już obowiązuje
      europejska ustawa o ksenofobii, wedle której FREE BRITAIN
      można interpretować jako łamiący prawo apel do wyrzucenia
      z Brytanii obcych. Obywatela tego na drugi dzień
      zwolniono, bo wyszło na jaw, że Komisja Europejska ustawę
      taką dopiero przygotowuje. Ale wkrótce doczekamy się.
      Przestępstwem nie będzie jedynie fizyczny przejaw
      ksenofobii szkodzący jakiejś konkretnej osobie, ale już
      samo wyrażenie poglądu, który można uznać za
      ksenofobiczny. Pewnie wam przyszło do głowy, że według
      tej ustawy przestępcami byliby niechybnie wszyscy
      obywatele Republiki Czeskiej, łącznie ze wszystkimi
      posłami, poza kilkoma dziesiątkami dziennikarskich i
      politologicznych flagelantów. Chodzi o to, żeby dekrety
      Benesza jako ksenofobiczne automatycznie zostały
      unieważnione bez dyskusji i głosowania, po prostu nie
      będzie trzeba pytać jakichś Czechów o zdanie.

      A może powiecie sobie państwo wraz z Włochami i
      Francuzami, którzy przy tej wiadomości pukali się w
      czoło: jak Brytyjczycy mogą być tacy głupi, żeby każdą
      biurokratyczną eurobzdurę traktować na serio. Być może
      takie rozumowanie jest słuszne. Skoro ustawy mogą omijać
      Włosi i Francuzi, to co takiego złego widzą w nich
      Brytyjczycy?

      Na to jest tylko jedna odpowiedź – a raczej cały szereg
      kolejnych pytań: Czy naprawdę wam zależy na czymś, co się
      nazywa państwo prawa? A może chcecie żyć w systemie
      prawnym, gdzie normalne współżycie z prawem jest możliwe
      tylko przy jego obchodzeniu? Jeżeli tak, to dlaczego
      właściwie chcecie do UE? A jeżeli nie, to dlaczego
      właściwie chcecie do UE?

      (Benjamin Kuras 9.6.2002, aaawebpages 25.9.2002)

      tłum. V.P.

      Benjamin Kuras – urodzony 4.4.1944 na Morawach, pracował
      w Czechosłowackim radiu, w 1968 r. emigrował do Wielkiej
      Brytanii. Od 1969 r. redaktorem BBC. Autor 15 sztuk
      radiowych, teatralnych, wystawianych w sześciu krajach.
      Od 1990 r. Benjamin Kuras regularnie pisze do czeskich
      gazet i czasopism (w tym do wysokonakładowej MF Dnes). W
      Pradze wydano książki Czechs and Balances, Češi na
      vlásku, Business je bzynzs, Anglie je na houy, Jak přežít
      padouchy, Nebýt Golema, As Golems Go, Je na Marxu život?
      i inne.
    • Gość: Pepe Dokładny adres Czecha IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.03, 00:28
      www.opcja.pop.pl/sojusz/kuras.html
      Jest tam też kilka innych artykułów z Czech.
    • kimmjiki O samodzielnym mysleniu raz jeszcze 01.03.03, 01:01
      Definicja terminu "samodzielne myslenie w wykonaniu eurofobow": Umiejetnosc
      znalezienia w sieci tekstu oczerniajacego UE i wklejenia go na Forum GW.
      • Gość: Pepe Istotnie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.03, 01:28
        Wszystkie argumenty używane na tym forum zostały już
        użyte lata temu.
        Nowością wątku, który pozwoliłem sobie zacząć, jest
        pochodzenie autorów. Przecież Unia tłumaczy nam cały
        czas, że to tylko Lepper i kilku polskich oszołomów
        kupionych przez ambasadę rosyjską, są przeciwko.
        A tu proszę: Czech, dysydent, pracuje w BBC.

        Odwagi. Nie jesteśmy sami. To kupieni lub oszołomieni
        przez Unię muszą się zacząć wstydzić.
        • Gość: Michał Czesi to mądry naród IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.03, 06:45
          Mam nadzieję, że z Klausem będą jeszcze mieć eurofanatycy kłopoty.
        • kimmjiki Re: Istotnie 01.03.03, 13:28
          Gość portalu: Pepe napisał(a):

          > Wszystkie argumenty używane na tym forum zostały już użyte lata temu.

          Sporo w tym racji, ale nie do konca. Zawsze jeszcze mozna znalezc cos nowego.
          Ale do tego trzeba faktycznie samodzielnie myslec...

          > Nowością wątku, który pozwoliłem sobie zacząć, jest pochodzenie autorów.

          Mylisz sie - tekst, ktory przytoczyles, byl juz kiedys wklejany na Forum.

          > Przecież Unia tłumaczy nam cały czas, że to tylko Lepper i kilku polskich
          > oszołomów kupionych przez ambasadę rosyjską, są przeciwko.

          Unia? A konkretnie kto - Prodi, Verheugen?

          > A tu proszę: Czech, dysydent, pracuje w BBC.

          Trafilo sie slepej kurze ziarno - i co z tego? Jesli gada glupoty (marne musi
          miec zdanie o tozsamosci narodowej Brytyjczykow, skoro wierzy, ze wprowadzenie
          systemu metrycznego moze jej zaszkodzic), to nie robi mi roznicy, kim on jest.
          • Gość: Pepe tożsamość IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.03, 00:13
            kimmjiki napisał:

            > Gość portalu: Pepe napisał(a):
            >
            > > Wszystkie argumenty używane na tym forum zostały już
            użyte lata temu.
            >
            > Sporo w tym racji, ale nie do konca. Zawsze jeszcze
            mozna znalezc cos nowego.
            > Ale do tego trzeba faktycznie samodzielnie myslec...
            >


            Wydaje mi się, że nowe argumenty dotyczą już tylko nowych
            wyliczeń dotyczących pieniędzy. a ty rewolucji nie ma.


            > > Nowością wątku, który pozwoliłem sobie zacząć, jest
            pochodzenie autorów.
            >
            > Mylisz sie - tekst, ktory przytoczyles, byl juz kiedys
            wklejany na Forum.

            Z tego powodu jest mi przykro. Sam widziałem jedną
            powtórkę, i to pewnie tylko dlatego jedną, bo rzadko
            dosyć zaglądam. Chociaż warto.
            Uważam, że trudno powtórek unikać. Ale trzeba się starać.
            Przepraszam.

            >
            > > Przecież Unia tłumaczy nam cały czas, że to tylko
            Lepper i kilku polskich
            > > oszołomów kupionych przez ambasadę rosyjską, są
            przeciwko.
            >
            > Unia? A konkretnie kto - Prodi, Verheugen?

            Każda osoba współpracująca z Unią. Pewien wspólny
            mianownik uważam do użycia za konieczny.


            >
            > > A tu proszę: Czech, dysydent, pracuje w BBC.
            >
            > Trafilo sie slepej kurze ziarno - i co z tego? Jesli
            gada glupoty (marne musi
            > miec zdanie o tozsamosci narodowej Brytyjczykow, skoro
            wierzy, ze wprowadzenie
            > systemu metrycznego moze jej zaszkodzic), to nie robi
            mi roznicy, kim on jest.


            Uważam, że suma drobiazgów przekształca całość. Podał 6
            przykładów, a praw z Bruseli przychodzą pełne wagony
            kolejowe papieru (to jest przelicznik, nie traktuj tego
            dosłownie. Nie pamiętam ile tych wagonów, ale dużo.)
            Zresztą: dzięki UE urzędnik może przyjść na moje podwórko
            i zabić moje zwierzę. A ja za przegonienie tego bandyty
            zostanę osadzony w więzieniu.
            I zasady "my home is my castle" szukamy już tylko w
            podręczniku do historii.
            Chyba, że Brytyjczycy się zbuntują. Zbrojnie.
            Już raz zbuntowani Anglicy odrzucili rząd i powołali
            własny. USNA.

            UE musi być rozwiązana. Czy zaczną Brytyjczycy?
            • kimmjiki Re: tożsamość 02.03.03, 00:32
              Gość portalu: Pepe napisał(a):

              > > Unia? A konkretnie kto - Prodi, Verheugen?
              >
              > Każda osoba współpracująca z Unią.

              Powiedzialem "konkretnie".

              > Uważam, że suma drobiazgów przekształca całość. Podał 6 przykładów

              Tez mi przyklady. Wszedzie na swiecie zdarzaja sie procesy o glupoty, bo nikt
              nie stworzyl jeszcze prawa, ktore nie mialoby zadnych kruczkow. Caly ten jego
              wywod jest tyle wart, co pojawiajace sie czasem w pismach satyrycznych smieszne
              przepisy z USA (typu "zakaz przywiazywania koni do drzwi restauracji w dni
              swiateczne"). Posmiac sie mozna, ale robienie z tego argumentu w dyskusji jest
              po prostu zalosne.
              • Gość: Pepe Re: tożsamość IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.03, 00:53
                kimmjiki napisał:

                > Gość portalu: Pepe napisał(a):
                >
                > > > Unia? A konkretnie kto - Prodi, Verheugen?
                > >
                > > Każda osoba współpracująca z Unią.
                >
                > Powiedzialem "konkretnie".


                Drogi kimijki. Nawet Ty. Oraz, np. Fundacja Schumanna.
                T.j. każda osoba pracująca dla niej. Oraz, np., pan
                Truszczyński, który, reprezentując Polskę, powiedział o
                sobie, że jest unijnym biurokratą.
                Ja rozumiem, że żartował, ale myślę, że nie do końca.
                Etc. etc.
                P. Verheugen oczywiście tak. O oczywistościach nie należy
                zapominać.


                >
                > > Uważam, że suma drobiazgów przekształca całość. Podał
                6 przykładów
                >
                > Tez mi przyklady. Wszedzie na swiecie zdarzaja sie
                procesy o glupoty, bo nikt
                > nie stworzyl jeszcze prawa, ktore nie mialoby zadnych
                kruczkow. Caly ten jego
                > wywod jest tyle wart, co pojawiajace sie czasem w
                pismach satyrycznych smieszne
                >
                > przepisy z USA (typu "zakaz przywiazywania koni do
                drzwi restauracji w dni
                > swiateczne"). Posmiac sie mozna, ale robienie z tego
                argumentu w dyskusji jest
                > po prostu zalosne.


                Myśli Pan tak naprawdę? Ja nie. I dlatego m.in. akceptuję
                konkordat, który wprowadza tylko szereg drobnych poprawek
                do istniejącego prawa. Bardzo drobnych. Ale ja wiem, ze
                suma drobiazgów zmienia całość.
                W każdą stronę.
                Zmianie tożsamości narzucanej przez UE sprzeciwiam się w
                każdym szczególe.
                Mrówka naprzeciwko stada słoni? Oczywiście, tak.

                Jednak, tu nie o zmianę tożsamości idzie, ale o zmianę
                państwa, i tego konsekwencje.
                To dlatego, i tylko dlatego, Unia Europejska musi zostać
                rozwiązana.

                • kimmjiki Re: tożsamość 02.03.03, 01:03
                  Gość portalu: Pepe napisał(a):

                  > Drogi kimijki. Nawet Ty.

                  Jesli tak twierdzilem, to tylko raz, i to zartobliwie.

                  > Oraz, np. Fundacja Schumanna. T.j. każda osoba pracująca dla niej.

                  KONKRETY!!!

                  > P. Verheugen oczywiście tak.

                  Cytat prosze.

                  > Jednak, tu nie o zmianę tożsamości idzie, ale o zmianę
                  > państwa, i tego konsekwencje.
                  > To dlatego, i tylko dlatego, Unia Europejska musi zostać rozwiązana.

                  Rozumujac w ten sposob nalezaloby rozwiazac wszystkie istniejace organizacje
                  miedzynarodowe, bo kazda jakos tam zmienia prawa nalezacych do niej panstw.
                  • Gość: Pepe Re: tożsamość IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.03, 20:19
                    Drogi kimmjiki



                    > Gość portalu: Pepe napisał(a):
                    >
                    > > Drogi kimijki. Nawet Ty.
                    >
                    > Jesli tak twierdzilem, to tylko raz, i to zartobliwie.
                    >
                    > > Oraz, np. Fundacja Schumanna. T.j. każda osoba
                    pracująca dla niej.
                    >
                    > KONKRETY!!!
                    >
                    > > P. Verheugen oczywiście tak.
                    >
                    > Cytat prosze.


                    Prosiłeś, zdaje mi się, o podanie osób, o których swoim
                    subiektywnym rozumkiem myślę jako o rzecznikach Unii
                    (albo o Unii samej). Pozwolę sobie Cię zacytować:
                    "Pepe: Przecież Unia tłumaczy nam cały czas, że to tylko
                    Lepper i kilku polskich
                    > > oszołomów kupionych przez ambasadę rosyjską, są
                    przeciwko.
                    >
                    Kimmjiki: Unia? A konkretnie kto - Prodi, Verheugen?

                    Wyliczyłem Ci tedy, kto. Jakich konkretów żądasz jeszcze?
                    Cytatów z wypowiedzi? Odnosząc się do Twojej osoby: czy
                    niesłusznie lokuję Cię wśród zwolenników zastąpienia
                    państwa polskiego Unią Europejską, i to nie w jej
                    obecnycm kształcie (obecnie prawnie nie istnieje) a w
                    projektowanym, państwa unitarnego, z konstytucją,
                    dowodami osobistymi, policją, armią itp. itd.?
                    Czy uważasz, że JAKIEKOLWIEK OSOBY ROZSĄDNE I POSŁUGUJĄCE
                    SIĘ ŚWIADOMIE ROZUMEM I DOBRĄ WOLĄ OPOWIADAJĄ SIĘ ZA
                    ZACHOWANIEM PAŃSTWOWOŚCI POLSKI?
                    Czy też powyższych przymiotów przeciwnikom UE odmawiasz,
                    co mi się wydaje. Może źle mi się wydaje, bo godzinami tu
                    nie siedzę.


                    > > Jednak, tu nie o zmianę tożsamości idzie, ale o zmianę
                    > > państwa, i tego konsekwencje.
                    > > To dlatego, i tylko dlatego, Unia Europejska musi
                    zostać rozwiązana.
                    >
                    > Rozumujac w ten sposob nalezaloby rozwiazac wszystkie
                    istniejace organizacje
                    > miedzynarodowe, bo kazda jakos tam zmienia prawa
                    nalezacych do niej panstw.


                    Istotnie. Dokładnie istota rzeczy tkwi w tym, czy
                    jesteśmy zwolennikami przewagi prawa międzynarodowego nad
                    narodowym (albo międzypaństwowego nad
                    wewnątrzpaństwowym), czy też nie.
                    Podług mnie, zasada, że prawo międzynarodowe obowiązuje
                    na terytorium państwa-sygnatariusza stosownego układu, po
                    zatwierdzeniu w wymaganej formie przez odpowiednie organa
                    prawne tego państwa, jest właściwa.
                    Nigdy z automatu.
                    Tylko tyle.
                    Czyli postępowanie rządu USNA w stosunku do organizacji
                    międzynarodowych, w których to państwo bierze udział,
                    uznaję za wzorcowe.

                    Natomiast sprawa Unii Europejskiej jest inna.
                    Jest to organizacja, która (czy też część ludzi w tej
                    organizacji) życzy sobie zabrać prawo do stanowienia praw
                    na terytoriach państw członkowskich.
                    Nasuwa się określenie: byłych państw członkowskich.
                    Bo co to za państwo, które nie ma władzy wyłącznego
                    stanowienia prawa na swoim terytorium?
                    Czego obywatelami są obywatele tego państwa?
                    Organu nadrzędnego.
                    Unii Europejskiej.

                    Można chęć osiągnięcia tego stanu prawnego jakoś uzasadniać.
                    Ale nie można tłumaczyć przy tym, że jest się
                    zwolennikiem wejścia własnego państwa do organizacji
                    międzynarodowej, i tylko tyle.
                    Dlatego nie można, bo UE sama przekształca się w państwo.

                    Naturalnie może Pan, Drogi kimmjiki, tłumaczyć, że o b e
                    c n i e UE nie jest państwem, i rozważania na ten temat
                    są z mojej strony nadużyciem.
                    Jednak czytam gazety, i kierunek propaństwowy w UE wydaje
                    mi się oczywisty.

                    Zostawałoby więc przeprowadzenie uzasadnienia, dlaczego
                    JA mam żyć w innym państwie, MOJE dzieci również.
                    Dzięki PANA głosowi.
                    Pan przytacza argumenty finansowe bieżące, jak również
                    cywilizacyjno-kulturowe na przyszłość. Ja odpowiadam
                    również finansowymi bieżącymi, cywilizacyjno-kulturową
                    dyskusję odkładam na później, bo osiągnięcia w tej
                    dziedzinie nie są pewne, a na pewno nie są dokładnie do
                    określenia, i w szczegółach i w ogólności.

                    Dokładam argument o możliwym przyszłym powstaniu
                    narodowowyzwoleńczym w Polsce, który argumentem jest o
                    tyle, o ile wierzymy w psychologiczne cechy
                    charakterystyczne Polaków; przede wszystkim w nielicznie
                    zamiarów na siły i wielkie poczucie niezależności.

                    Wydaje mi się, że osoby czytające "Gazetę Wyborczą", a
                    wśród nich i Pan, podzielają mój pogląd dotyczący tych
                    cech (albo raczej to ja go podzielam). Lecz tylko ja
                    pozwoliłem sobie wyciągać z tej wiedzy (?) jakieś wnioski.

                    Cóż, pytał Pan o coś od siebie sformułowanego przez UE-foba.
                    Proszę, jest jakie jest.

                    Przepraszam za zbyt długi czas dla odpowiedzi.

                    P.
                    • kimmjiki Re: tożsamość 04.03.03, 00:54
                      Gość portalu: Pepe napisał(a):

                      > Wyliczyłem Ci tedy, kto. Jakich konkretów żądasz jeszcze?
                      > Cytatów z wypowiedzi?

                      Otoz wlasnie. Najlepiej z podaniem zrodel. Ogolnikow nie znosze.

                      > Odnosząc się do Twojej osoby: czy
                      > niesłusznie lokuję Cię wśród zwolenników zastąpienia
                      > państwa polskiego Unią Europejską

                      Nieslusznie. Nie zamierzam niczym zastepowac panstwa polskiego.

                      > Czy uważasz, że JAKIEKOLWIEK OSOBY ROZSĄDNE I POSŁUGUJĄCE
                      > SIĘ ŚWIADOMIE ROZUMEM I DOBRĄ WOLĄ OPOWIADAJĄ SIĘ ZA
                      > ZACHOWANIEM PAŃSTWOWOŚCI POLSKI?

                      Tak. Sam do nich naleze.

                      > Czy też powyższych przymiotów przeciwnikom UE odmawiasz

                      Zdecydowanej wiekszosci owszem.

                      > Podług mnie, zasada, że prawo międzynarodowe obowiązuje
                      > na terytorium państwa-sygnatariusza stosownego układu, po
                      > zatwierdzeniu w wymaganej formie przez odpowiednie organa
                      > prawne tego państwa, jest właściwa.
                      > Nigdy z automatu.
                      > Tylko tyle.

                      No i tak wlasnie jest w UE.

                      > Natomiast sprawa Unii Europejskiej jest inna.
                      > Jest to organizacja, która (czy też część ludzi w tej
                      > organizacji) życzy sobie zabrać prawo do stanowienia praw
                      > na terytoriach państw członkowskich.

                      W niektorych kwestiach decyduje UE, ale wiekszosc kompetencji pozostawia
                      panstwom. Zreszta jedna z podstawowych zasad, na ktorych opiera sie UE, jest
                      zasada subsydiarnosci, wedle ktorej prawo powinno byc ujednolicane tylko w tych
                      kwestiach, ktore moga byc skuteczniej rozwiazane na szczeblu Unii niz tylko w
                      ramach poszczegolnych panstw. Z tego m.in. powodu UE nie ingeruje w kwestie
                      swiatopogladowe - ujednolicanie nie byloby tu niczym uzasadnione.

                      > Nasuwa się określenie: byłych państw członkowskich.
                      > Bo co to za państwo, które nie ma władzy wyłącznego
                      > stanowienia prawa na swoim terytorium?

                      Wyglada na to, ze w dzisiejszym swiecie ze swieca szukac panstw - bo kto moglby
                      sobie pozwolic na wprowadzenie calkowicie dowolnego prawa bez konsekwencji z
                      zewnatrz? Byc moze KRLD...

                      > Naturalnie może Pan, Drogi kimmjiki, tłumaczyć, że o b e
                      > c n i e UE nie jest państwem, i rozważania na ten temat
                      > są z mojej strony nadużyciem.
                      > Jednak czytam gazety, i kierunek propaństwowy w UE wydaje
                      > mi się oczywisty.

                      Nawet jesli, bylaby to kwestia pokolen.

                      > Dokładam argument o możliwym przyszłym powstaniu
                      > narodowowyzwoleńczym w Polsce, który argumentem jest o
                      > tyle, o ile wierzymy w psychologiczne cechy
                      > charakterystyczne Polaków; przede wszystkim w nielicznie
                      > zamiarów na siły i wielkie poczucie niezależności.

                      W Unii Polsko-Litewskiej jakos nikt sie nie buntowal, choc byla ona jednym
                      panstwem w bez porownania wiekszym stopniu niz UE.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka