zwyczajny
08.03.03, 23:02
Nie wypowiadam sie przeciwko wstapieniu do UE ale czasami zaczyna mnie
denerwować prounijna propaganda. Troche mi to przypomina naiwaność
pierwszych solidarnościowych rządów, które nie rozróżniały interesów
politycznych od interesów gospodarczych. O ile, względy polityczne każą
czasami w czymś pomóc "bezinteresownie" (np. przyjąć do NATO) to w gospodarce
żadnej tego rodzaju bezinteresowności nie ma. No i cytowany artykuł
GW znowu powtarza naiwny obrazek UE i jej celów.
UE: Budżetowe przymiarki
Robert Sołtyk, Bruksela 05-03-2003, ostatnia aktualizacja 05-03-2003 17:36
Bruksela zatwierdziła w środę plan prac nad budżetem Unii Europejskiej po
2006 r. - pierwszym, który zatwierdzać będzie także Polska.
Zgodnie z ustaleniami z grudniowego szczytu z Kopenhagi Polska otrzyma ma ze
wspólnej kasy w Brukseli w latach 2004-6 prawie 7 mld euro na czysto - o ile
będziemy potrafili całość tych pieniędzy wykorzystać.
>>>Dokladniej mówiąc, te 7 mld (hipotetycznych euro) to cena jaką placą
>>>Polsce za otwarcie jej rynków. Całkowity bilans Polski może być:
>>> oczywiście ujemny.
Co będzie potem? Ustaleń brak, a walka o każde euro z Brukseli w latach 2007-
2013 będzie z pewnością jedną z najcięższych, jaką polscy dyplomaci stoczą w
najbliższych latach.
>>>Dotychczasowa praktyka wskazuje, ze może byc dyktat francusko-niemiecki.
Jedno wydaje się dla wszystkich jasne: Polska - z 37 proc. średniej bogactwa
obecnej Unii - nie stanie się z dnia na dzień tzw. płatnikiem netto (więcej
wpłaci składek niż dostanie na rozwój i dotacje rolne).
>>> Znowu pomięcie calkowitego bilansu.
Ile konkretnie dostaniemy, zależeć będzie głównie od tego, jak wykorzystamy
pieniądze, które Bruksela przyznała nam na grudniowym szczycie w Kopenhadze.
Im więcej z sensem wydamy, tym lepszą będziemy mieli pozycję przetargową.
>>>Proba zwalenia na nas winy za skapstwo UE. "Pozycja przetargowa" nie ma nic
>>>wspolnego z iloscia wydanych pieniedzy z UE. Ilość wydanych pieniedzy
>>>dziala równie dobrze w stronę przeciwną ("tyle dostaliscie, i jeszcze
>>>macie czelnosc prosic o wiecej?").
Komisja Europejska zatwierdzając plan prac nad budżetem UE zapewniła, że do
końca 2003 r. przedstawi założenia, a w połowie 2004 r. - konkretne
propozycje wpływów i wydatków. Powołano sześć grup roboczych (od 16 kwietnia
br. - daty podpisania traktatu o wejściu Polski do UE - będziemy w nich
obserwatorem), a całość prac koordynować będą odpowiedzialna za budżet
komisarz Michaele Schreyer oraz szef Komisji Romano Prodi.
- Nie chcemy, by nasi następcy [nowa Komisja ma być znana jesienią 2004 r. -
red.] nic nie znaleźli w szufladach, by budżet powstał w ostatnich minutach
przed jego przyjęciem - mówił w środę Prodi. - Chodzi decyzje na temat
wspólnego projektu dla jednoczącej się Europy.
>>>Redaktor sugeruje, ze Prodi jest naiwnym głupkiem, który cieszy się, że
>>>zostawi po sobie plany w biurku. Oczywiscie, ze Prodi tak mówi, ale czemu
>>>redaktor nie analizuje krytycznie wypowiedzi, która jest tyle warta co
>>>typowa wypowiedz dyplomaty.
Schreyer dodała, że wśród priorytetów budżetowych pozostanie europejska
solidarność, czyli transfer środków do biedniejszych państw i regionów Unii.
>>>Znowu Schreyer udaje idiotkę i dziennikarz jej wierzy.
Prodi odrzucił podejrzenia, że Komisja wzięła się tak wcześnie do pracy nad
przyszłym budżetem, bo chce to zrobić w starym gronie Piętnastki. - Potrzebny
jest czas na dyskusję, ale wasz przedstawiciel będzie przecież przy
zatwierdzaniu budżetu - mówił.
>>>No i znowu dziennikarz przyjmuje na wiarę wypowiedź Prodiego dla
>>>naiwniakow.
Rzeczywiście: jeśli w referendum Polacy powiedzą Unii "tak", to od 1 maja
2004 r. w Brukseli będzie urzędował polski komisarz. Nasi przedstawiciele
kilka dni temu rozmawiali już w Komisji o przyszłości tzw. funduszy
strukturalnych (to główne narzędzie przekazywania pieniędzy z bogatszych do
biedniejszych krajów UE).
>>>Znowu sugestia, ze cos mamy do powiedzenia w tej sprawie, bo "nasi
przedstawiciele rozmawiali"... Redaktor dalej udaje głupka.
Według Prodiego Komisja przyjęłaby końcową propozycję budżetu do końca 2005
r. Potem zostałaby ona przedstawiona do zatwierdzenia szefom państw i rządów
Unii, którzy zwykle czynią to po wielogodzinnych targach. Zdaniem Komisji tym
razem potrzeba więcej czasu na rozmowy o budżecie, gdyż po raz pierwszy
będzie go zapewne przyjmować 25 państw.
>>>Znowu jakies udawanie głupiego? Zabraknie godzin???