Dodaj do ulubionych

kto to powiedział?

IP: *.minsk-mazowiecki.sdi.tpnet.pl 14.03.03, 20:51
Chciałbym się dowiedzieć czyje to słowa
"Demokracja to najgorszy z ustrojów, ale nic lepszego nie wymyślono".
Z góry dziękuję.
Obserwuj wątek
    • Gość: gerkad Re: kto to powiedział? IP: *.idea.pl 14.03.03, 20:55
      Wydaje mi sie ,że to powiedział Winston Churchil.
      • Gość: oak Re: kto to powiedział? IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 14.03.03, 21:02
        fakt Churchil ... i fakt, że każda pliszka ...

        . pewien znany matematyk zaś oparł się na rachunku prawdopodobieństwa i
        wyliczył, że w monarchii prawdopodobieństwo na to, że władca będzie mądry
        wynosi 1/2, ... natomiast w demokracji prawdopodobieństwo to spada do
        zera, ...... głupcy zawsze mają większość.



        • Gość: gerkad Monarchia IP: *.idea.pl 14.03.03, 22:01
          Jest znany mi przypadek monarchy niezbyt madrego opisanego przez
          R.Kapuscinskiego - mysle o Hajle Selesje ("Cesarz") ale to Afryka.
          Ad rem , to prawda ,że obecnie w demokracjach na czele stoja niezbyt
          inteligentni i rozważni przywódcy ( nawet w tych ustabilizowanych o wiekowych
          tradycjach ) ale wole to niz np. powrót do "przywódczej roli klasy robotniczej
          i chłopskiej". W takiej quasi demokracji jak Rzeczpospolita II i pół - jeszcze
          troche wody w Wiśle upłynie zanim przestanie działać "reguła wahadła"
          • Gość: Michał Re: Monarchia IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 22:28
            Pomijając monarchię brytyjską, która z powodu durnego księcia Karola przeżywa
            kryzys, to pozostałe trzymają się nieźle.
            A do tego król jest żywą atrakcją turystyczną.
            Ponadto fajnie się ci władcy nazywają
            np. Karol XVI Gustaw Bernadotte-Waza.

            A do tego oszczędza się na wyborach prezydenckich.
            A ponadto żaden król nie obiecuje 100 milionów dla każdego albo łazi nawalony
            na cmentarzu lub każe podwładnemu wygłupiać się z papieża.
          • Gość: prowokat Re: Monarchia IP: *.chello.pl 14.03.03, 22:33
            żaden prezydent nie może się równac z królem bo więcej
            mozna zdziałac przez 30 - 40 lat niż przez 8 -14 -
            zarówno wiecej złego i dobrego - ilu Polska miała królów
            nieudaczników - a ilu miała i ma teraz nieudaczników
            premierów i prezydentów ??
            • Gość: oak. Re: Monarchia IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 14.03.03, 22:57
              Tak, królów nieudaczników miała całe tuziny, tyle że: byli to władcy ELEKCYJNI
              czyli WYBIERANI.
              Kiedyś słyszalem taką krótką anegdotkę o muchach, które obsiadły jątrzącą się
              ranę śpiącego pod drzewem filozofa. Co widząc, jego uczeń, przegonił muchy z
              ciała swego mistrza i w przekonaniu, że usłyszy pochwałe, zdziwił się
              niezmiernie słysząc:
              "głupcze po coś to uczynił, TE były NAJEDZONE"
              To właśnie jest największa trucizna w demokracji - brak poczucia
              odpowiedzialnośc za kraj w dłuższej perspektywie i ograniczony czas na
              nachapanie się.
              A wracając do naszych królów to największe zasługi dla tego kraju mieli o
              dziwo "strannieri" jak Jogajła czy Batory, a zeby było ciekawiej obydwaj byli
              spoza obecnej UE ? (Z tubylców to jedynie Chrobry, Krzywousty i Sobieski mieli
              sukcesy militarne lecz wątpliwie przekładające się na korzyści polityczne
              Lechistanu )
              • Gość: prowokat Nie przesadzaj - Sobiecki czy Batory byli OK IP: *.chello.pl 14.03.03, 23:15
                • Gość: oak Re: Nie przesadzaj - Sobiecki czy Batory byli OK IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 14.03.03, 23:30
                  A co ja o Sobieskim napisałem ???

                  A Batory była kobietą ))))) .... tyle, że znad Dunaju
              • Gość: robi Re: Monarchia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 23:17
                Za to królowie z obecnej UE niezbyt chlubie zapisali się w historii Polski:
                - Henryk Walezy uciekł, kiedy dowiedział się o "wolnościach szlacheckich",
                żeby potem wyrżnąć hugenotów we Francji,
                - Wazowie - okres wojen ze Szwecją, Rosją, powstanie Chmielnickiego (czyli
                wojna domowa),
                - Sasi - ruina gospodarcza Polski (za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa),
                która w rezultacie przyczyniła się do rozbiorów.

                Ciekawe, że nawet zupełnie zależny od carycy Katarzyny Stanisław August
                Poniatowski jest postrzegany jako postać pozytywna, nie mówiąc już o Sobieskim.
                Jak widać z historii rządy władców z Zachodu nigdy na dobre Polsce nie
                wychodziły, natomiast nawet elekcyjni królowie-Polacy zrobili dla kraju wiele
                dobrego.
                • Gość: oak Re: Monarchia IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 14.03.03, 23:27
                  Gość portalu: robi napisał(a):

                  > Ciekawe, że nawet zupełnie zależny od carycy Katarzyny Stanisław August
                  > Poniatowski jest postrzegany jako postać pozytywna, nie mówiąc już o
                  Sobieskim.

                  a.) Sobieski tak, sukcesy militarne ale w dalszej perspektywie po za chwałą
                  niczego nie wnoszące. Austrii nie przeszkadzało troszkę urwać krainy obronców
                  Wiednia jak tylko nadarzyła się okazja, ot wdzięczność po europejsku
                  b.) S.A Poniatowski - być może i postrzegany, fakt medialnie umiał się facet
                  sprzedać, konstytucja, reformy, tere fere kuku - po owocach ich poznacie !!!
                  (a po dokumentach ze znakiem wodnym "pia desideria") - łoj kwaśne były i z
                  długim terminem "best before"

                  > Jak widać z historii rządy władców z Zachodu nigdy na dobre Polsce nie
                  > wychodziły, natomiast nawet elekcyjni królowie-Polacy zrobili dla kraju wiele
                  > dobrego.

                  A ilu ich było: Ja pamietam czterech (Korybut-Wiśniowiecki, Sobieski,
                  Leszczyński, Poniatowski.... jeszcze ktoś ????) z tego jeden Sobieski co coś
                  zyskał przynajmniej za swego panowania a nie stracił.

                  • Gość: robi Re: Monarchia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 23:46
                    Leszczyński i Poniatowski już nie mieli szans wiele zdziałać. Polska niechybnie
                    zmierzała ku katastrofie. A syn Jaremy faktycznie jest czarną owcą wśród
                    naszych władców. Jednakże żadnemu z nich nie można zarzucić, że przede
                    wszystkim interesował ich polska racja stanu. A co robił Zygmunt III i jego
                    synowie - traktowali tron polski jako odskocznię, co doprowadziło do
                    wyniszczających wojen ze Szwedami. Podobnie Walezjusz, ale ten szybko wyczuł
                    pismo nosem.
                    Wniosek stad taki, że elekcyjni królowie-Polacy, jacy by nie byli, dbali o
                    interes Polski na miarę swych możliwości. Obcokrajowcy za to realizowali swoje
                    własne interesy monarchiczne, czemu zresztą trudno się dziwić. Przecież
                    Jagiellonowie robili to samo.
                    • Gość: oak idealny król IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 14.03.03, 23:55
                      Tia... i znów można użyć słów Pietrzaka: "idealny byłby król, który chciałby
                      źle ( czyli w d. miał polską rację stanu ) i któremu też by się NIE UDAŁO.

                      p.s .. sorry ale, wstąpienie na tron to chyba nie było wtedy przymusowe. Ci
                      panowie wstępowali na tron, to chyba powinni wiedzieć za co się biorą i mało
                      mnie wzrusza tłumaczenie, że "w tej sytuacji nic nie mogli zrobić", to po
                      cholerę było zajmować miejsce innym.
                      Sytuacja tego kraju i tak jest katastrofalna, nic na to nie poradzę. Ale
                      posiedzieć w namiestnikowskim why not ?
                      OAK na Prezydenta !!!!! )))))
                    • Gość: oak Re: Monarchia IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 14.03.03, 23:57
                      Gość portalu: robi napisał(a):

                      > Przecież Jagiellonowie robili to samo.

                      hm... widocznie strasznie spartaczyli swą robotę, bo tak nam urosła za ich
                      panowania ta RP, że paru wieków trzeba było by to rozpieprzyć
                • vico1 Re: Monarchia 15.03.03, 00:36
                  Z polskiego punktu widzenia monarchia moze sie wydawac calkiem egzotyczna i
                  przez to moze interesujaca. Gdyby ktos myslal ta droga obnizyc koszty
                  panstwa...troche sie myli. W Europie mamy wylacznie do czynienia z monarchiami
                  parlamentarnymi, a wiec koszty wyborow nie roznia sie zbytnio od kosztow w
                  przecietnych demokracjach parlamentarnych. Troche mozna zaoszczedzic na
                  wyborach prezydenta, za to dochodza dosc pokazne koszty utrzymania rodziny
                  krolewskiej.

                  Kosztami wyborow nie wszyscy sie przejmuja, gdyz w takiej malej Belgii sam nie
                  wiem ile jest rzadow i parlamentow....federalny, flamandzki, walonski,
                  brukselski, czesc niemieckojezyczna tez ma cos, no i dochodzi parlament
                  europejski.
                  Wyobrazcie sobie, ze w Brukseli...ktora stanowi oddzielna czesc panstwa...
                  tamtejszemu ministrowi rolnictwa podlega 1...slownie jeden... rolnik.
                  Kiedys doprowadzono dla smiechu (przez lzy) do telewizyjnej konfrontacji tych
                  dwoch osob.
                  Tak wiec nie krytykujmy zbytnio polskiej biurokracji.

                  Rola rodziny krolewskiej jest nie zawsze akceptowana przez obywateli, zwlaszcza
                  kiedy widzi sie trwonienie pieniedzy podatnika na jakies zupelnie niepotrzebne
                  instytucje tylko dlatego by dac platne zajecie czlonkom rodziny.

                  Ten dosc kosztowny przezytek nie jest moim zdaniem godny nasladowania. Szeregi
                  wiernych monarchii wydaja sie systematycznie zmniejszac. Coraz silniejsza jest
                  tendencja ograniczania roli krola tylko do spraw proceduralnych, tak jak to
                  jest w Szwecji.
                  • Gość: oak Monarchia, republika, demokracja jak zwał tak zwał IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.03, 21:55
                    Ja nie wiem dlaczego, ja nie rozumiem dlaczego jesteśmy takim stadem baranów,
                    które nie potrafi zrozumieć, że naród to nie tylko odrębny język, to również
                    zbiór innych cech i nie da się w róznych narodach powielać tych samych modeli
                    ustrojowych jednoczesnie twierdząc, że skoro tam dobrze działa to i u nas się
                    sprawdzi. Jesteśmy inni niż Niemcy, inni niż Francuzi i inni niż Czesi. Inni
                    nie znaczy gorsi, nie znaczy lepsi, ale INNI. (to że focza skóra sprawdza się u
                    Eskimosów, nie oznacza, że jest dobra dla Maorysów, no nie ?)
                    Jednak jedna nasza cecha mnie osobiście przeraża, absolutny brak umięjętności
                    wyciagania wniosków z własnej historii.
                    Jak nie spojrzeć w przeszłość to nadmiar "demokracji" ciągnął ten kraj w
                    przepaść.
                    Pierwszy taki eksperyment to "reforma samorządowa by Krzywousty Bolesław" Jej
                    efektem było to, że lał nas i łupił, każdy komu tylko przyszła na to ochota i
                    to do tego stopnia, że niejaki Mazowiecki Konrad (mam pytanie do historyków czy
                    aby jego podskarbi nie nosił nazwiska na B ?) wynajął ochroniarzy z zachodu by
                    chronili mu tyłek, tyle tylko, że w niedługim czasie ochroniarze zwąchali
                    interes i sami dobrali się zleceniodawcy do tyłka.
                    Dostawalismy w dupę do tego stopnia, że jedno zwycięstwo armii jak by nie
                    patrzeć całego demokratycznego królestwa, nad tylką strażą nie tyle armii
                    drugiego państwa co armii przyklasztornej było tak spektakularnym sukcesem, że
                    do dziś dziatki uczą się o tej wiktorii po szkołach.
                    Potem mieliśmy wielką reformę w budownictwie, po trochu z tego powodu, że
                    poprzedni układ urbanistyczny został nieco nadpalony przez przewalające się
                    przez Polskę jak przez autostradę obce watachy, zagony i bojówki. O jakichś
                    spektakularnych sukcesach w temacie "ziem odzyskanych" w tym okresie historia
                    milczy, choć był to już schyłek demokracji polskiej w wersji 1.0 beta. Z uwagi
                    na fakt, że było tak dobrze, a jednak tak źle. Prezes Mikołaj Trąba natenczas
                    wspomniał sobie o tym, że Bismarck coś tam mówił o samorządzeniu sie polaków i
                    samozniszczeniu i niczym pomysłowemu Dobromirowi zaświtała mu myśl: "trzeba nam
                    trenera z zagranicy". Akurat kartę zawodniczą miał na ręku niejaki jurny
                    Jogajła i w ten sposób podpisany został kontrakt, zresztą za przyzwoitą cenę -
                    królestwo i pól królewny za żonę (jak na jurnego, pół to trochę zbyt mało, ale
                    kontrakt przewidywał w momencie jego przedłużenia renegocjację ilości królewny
                    w przyszłości, ... co zresztą jak pamietamy miało miejsce).
                    Jako, że trener Jogajło mieszkał był gdzieś w dzikich stronach, po sąsiedzku z
                    niejakim Łukaszenką, nie docierał tam był głos Radyja, ani światłe ideały
                    europejskie, to się facet nie znal się na konwenansach, za to nieźle z byka
                    przysadzić potrafił. I nim się szlachta i inteligencja obejrzała przywalił
                    czarnym raz i drugi i byłby tak ich do morza powrzócał ale nie zdąrzył gdyż
                    musiał udać się na posiedzenie komisji, która miała uchwalić rezolucję w tej
                    sprawie. Negocjacje trochę rozciągneło się w czasie, tak że Jogajle nie było
                    dane dożyć końca posiedzeń. Na szczęscie jego jurnośc na coś się zdała i jego
                    synowie (a dalszi, jak mawiają Czesi ) prawie, że doprowadzili sprawę do końca.
                    Niestety PRAWIE bo zdąrzyli już nasiąknąc wodą z Wisły i zwyczajami panującymi
                    w tej krainie ... PRAWIE.
                    Ostatni z nich był pośmiertnym promotorem czegoś takiego jak "wolna elekcja" (a
                    wszystko przez to, że jego nadworny lekarz nie wymawiał "r"), no i zaczęła
                    powolna wyprzedaż "Ojczyzny" za ochłap z panskiego stołu.
                    Nastała demokracja po polsku wersja 2.0 demo. Ustanowilśmy wtedy między innymi
                    rekordy w:
                    - długości obrad
                    - ilości wypitej wódy podczas obrad
                    - ilości sejmików w stosunku do ilości miast i wsi w Państwie
                    - ilości zmarnowanego papieru i inkaustu
                    - ilości przegranych bitew i potyczek
                    - ilości wygranych bitew, które nie miały najmniejszego negatywnego znaczenia
                    dla wroga
                    - ilości "państw" w państwie
                    - ilości bohaterskich przegranych powstań
                    - ilości martwych bohaterów
                    - ilości ofiar za wolność "waszą"
                    - śmiertelności pośród ludzi kultury
                    - ilości oddanych za bezcen dóbr, majątków i wpływów
                    I długo by tak można o sukcesach naszej "sejmikowej" demokracji, tylko po co
                    niczego się nauczylismy wróciliśmy do punktu wyjscia "poseł na zagrodzie równy
                    wojewodzie". Bijemy znów rekordy korupcji, biurokracji, gadulstwa, nepotyzmu...
                    znów oddajemy za bezcen wszystko co ma jakąkolwiek wartość. Znów mamy sejm,
                    senat, sejmik taki śmiaki i owaki, komisje, komitety itp.
                    I znów ze wszystkich stron słychać o tym jaki to wspaniały ustrój. Nikt za nic
                    nie odpowiada, bo to komisja, bo to konwent, bo to jakies inne bezimienne
                    ciało. Odpowiada tylko "wolny" Kowalski za to, że pomylił się w tabelce, że nie
                    złożył oświadczenia na czas, że nie wymienił tablic rejestracyjnych, za to że
                    ma stary dowód, za to że "gdzieś zagineło prosze pana, ale to pan powinien o to
                    dbać", że źle zinterpretował, że nie stać go na prawnika, za to że żyje w
                    demokracji... psia jej mać.

                    Polska potrzebuje czegoś na kształt monarchii (choć nie w nazwie "król" jest
                    pies pogrzebany) z silną władzą skupioną w małej ilości łap, które to jednak
                    łapy zawsze muszą być na wierzchu i obarczone zasadą kodeksu Hammurabiego.

                    ------------------------------------------------------------------------------
                    Precz z Unią. longlive Dixieland )))))
                    • vico1 Re: Monarchia, republika, demokracja jak zwał tak 15.03.03, 23:24
                      A jednak sprawnie dzialajaca demokracja parlamentarna jest najlepszym systemem
                      rzadzenia. Wsparta sprawnie i niezaleznie dzialajacym sadownictwem i wszystkimi
                      instrumentami, by patologiczne sprawy ujawniac i karac.

                      Tesknota za tym jedynym wodzem (krol, czy dyktator), ktory nas poprowadzi,
                      przypomina mi zalosny widok komunistow w Rosji ze sztandarami Stalina.
                      • Gość: oak Re: Monarchia, republika, demokracja jak zwał tak IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 15.03.03, 23:58
                        vico1 napisał:

                        > A jednak sprawnie dzialajaca demokracja parlamentarna jest najlepszym
                        systemem rzadzenia. Wsparta sprawnie i niezaleznie dzialajacym sadownictwem i
                        wszystkimi instrumentami, by patologiczne sprawy ujawniac i karac.

                        Tak, tyle tylko, że to wytapetowana pobożnymi życzeniami i pieknymi słowy
                        teoria. W tym kraju już wielokrotnie się nie sprawdziła (w moim mniemaniu).
                        Taka już nasza "uroda" narodowa.
                        Jaka jest praktyka każdy widzi i oby nie doprowadziła ona do rewolty, bo wtedy
                        na pewno pojawi się nie władca, a tyran

                        > Tesknota za tym jedynym wodzem (krol, czy dyktator), ktory nas poprowadzi,
                        > przypomina mi zalosny widok komunistow w Rosji ze sztandarami Stalina.

                        Bo Tobie silna władza nie kojarzy się z odpowiedzialnością, tylko tyranią. Nie
                        chcesz widzieć innej ewentualności i za całą argumentację służy Ci wciskanie
                        komuś tęsknoty za DEMOludem.

                        -------------------------------------------------------------------------------
                        Roma libertate perit
                        • vico1 Re: Monarchia, republika, demokracja jak zwał tak 16.03.03, 10:38
                          W demokracji parlamentarnej nie ma gwarancji, ze w aparatach wladzy nie znajda
                          sie elementy szkodliwe. Niekompetencja, klamstwo, korupcja... maja jednak
                          wieksze szanse na zdemaskowanie w demokracji, np dzieki wolnej prasie, niz w
                          systemie kontrolowanym przez dyktatora.
                          Dyktatura i odpowiedzialnosc za kraj, to sa dwie rozne sprawy. Przyklady, to
                          stan w jakim sie znalezli: Irak, szereg innych krajow arabskich, prawie cala
                          Afryka i Azja. W tym porownaniu demokracje europejska i pln. amerykanska radza
                          sobie calkiem dobrze.
                          Wladza oparta na demokracji parlamentarnej moze byc silna albo slaba. W Polsce
                          jest slaba, poczatkowy rozwoj sceny politycznej (po okraglym stole) zalamal sie.
                          Fachowcy uciekaja do biznesu, polityka staje sie dla specjalistow
                          nieinteresujaca. Ten stan poglebia sie w miare pojawiania sie populistow i
                          aferzystow w zyciu politycznym.

                          Kiedy patrze na wyksztalcenie politykow (tych pierwszoplanowych) na Zachodzie,
                          to sa to glownie prawnicy i dobrzy biznesmeni. Czasem koncza kariere
                          polityczna, przechodza do biznesu i odwrotnie. Polityka moze byc dla nich
                          interesujaca, gdyz daje poczucie waznosci socjalnej, zyskuje sie
                          popularnosc...przy podobnych dochodach.
                          A jak jest w Polsce?
                          • Gość: oak a Ty w koło,.. dyktator i dyktator IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.03, 11:55
                            .....i że gdzies jest tak, a w Polsce inaczej... no i właśnie dlatego, że w
                            Polsce jest inaczej demokracja w tym wydaniu jakie jest to nie jest żadna
                            demokracja tylko BIUROKRACJA w najgorszym tego słowa znaczeniu. Co gorsza TAKIE
                            SĄ NASZE NAWYKI I TRADYCJE DEMOKRATYCZNE. A żeby cos działało nie wystarczy się
                            tym zachwycać i wychwalać. Ja uważam, że u nas ten system się nie sprawdził i
                            nie sprawdzi się nigdy, znów jesteśmy na skraju bankructwa i znów ten kraj
                            zbankrutuje i znów kołomyja zacznie się od nowa... "wasze ulice, nasze
                            kamienice".
                            Dlatego jestem za systemem, który skupia większe możliwości decyzyjne w rękach
                            mniejszej grupy ludzi (jednak pod groźbą rozliczenia ich przez naród, bez
                            przedawnień, kresek i "małej szkodliwości społecznej czynu"), a to w żaden
                            sposób nie oznacza stania kogoś ponad prawem, nie oznacza ograniczania mediów.
                            Nie oznacza, że jego władza musi się rozciagać na rynek i swobody obywatelskie.
                            Chodzi mi o ciało, które pilnowało by przestrzegania PRAWA RESTRYKCYJNEGO, a
                            nie prewencyjnego, zapobiegało bałaganowi,dezorganizacji i paraliżowi w
                            urzedach państwowych i sądach, podejmowało kluczowe dla państwa decyzje w
                            zakresie obronności, polityki zagranicznej i ochrony interesów swych obywateli
                            w obliczu zmieniającej się sytuacji na rynkach światowych .... nic więcej. A do
                            tego nie trzeba watachy posłów, bezradnych radnych i tym podobnych pijawek
                            przyssanych do organizmu państwowego. Wystarczy "rada plemienia", wybrana przez
                            ten sam naród ale mniej liczna tym samym mniej anonimowa. Ideału nigdy nie
                            będzie ale udawanie, że to co teraz mamy, to najlepsze z mozliwych rozwiązań to
                            ślepota
                            Obecnie nie mamy tyrana, za to mamy całe kasty ludzi stojących ponad prawem i
                            co ? Tak jest lepiej ?. Wygraj coś z radnym, posłem, adwokatem, sedzią,
                            notariuszem, urzednikiem skarbowym, gangsterem, inspektorem zusu, pipu, czy
                            sanepidu... ..... taka jest nasza chora demokratyczna rzeczywistość, zmilczysz
                            i zapłacisz haracz, bo nie jesteś w stanie wygrać w tym panstwie przepisów i
                            przepisików, nazywanych "prawem". W którym teoretycznie władzę dzierży Demos.

                            p.s Na Tajwanie była dyktatura.

                            -------------------------------------------------------------------------------
                            mos pro lege.
                            • Gość: robi system prezydencki IP: *.dialup.warszawa.pl 16.03.03, 12:06
                              Wydaje się,że niezłym rozwiązaniem byłby system prezydencki na wzór
                              amerykanskiego. Do tego odpowiednia zmiana ordynacji wyborczej.
        • Gość: rado Re: kto to powiedział? IP: 111.111.51.* 15.03.03, 08:31
          Gość portalu: oak napisał(a):

          > fakt Churchil ... i fakt, że każda pliszka ...
          >
          > . pewien znany matematyk zaś oparł się na rachunku prawdopodobieństwa i
          > wyliczył, że w monarchii prawdopodobieństwo na to, że władca będzie mądry
          > wynosi 1/2, ... natomiast w demokracji prawdopodobieństwo to spada do
          > zera, ...... głupcy zawsze mają większość.

          ok, ale w monarchii glupi wladca zazwyczaj oznacza zbrodniarza co nie zdarza
          sie w demokracji. pozdrawiam rado


          >
          >
          • Gość: waldek Re: kto to powiedział? IP: *.chello.pl 15.03.03, 18:40
            Przecież monarcha nie musi być jednocześnie despotą stojącym ponad prawem.
            Wystarczy że jest konstytucja regulująca JEGO obowiązki i prawa jako króla. A
            na straży konstytucji stoją obywatele i Trybunał Konstytucyjny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka