Gość: jary IP: *.minsk-mazowiecki.sdi.tpnet.pl 14.03.03, 20:51 Chciałbym się dowiedzieć czyje to słowa "Demokracja to najgorszy z ustrojów, ale nic lepszego nie wymyślono". Z góry dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: gerkad Re: kto to powiedział? IP: *.idea.pl 14.03.03, 20:55 Wydaje mi sie ,że to powiedział Winston Churchil. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oak Re: kto to powiedział? IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 14.03.03, 21:02 fakt Churchil ... i fakt, że każda pliszka ... . pewien znany matematyk zaś oparł się na rachunku prawdopodobieństwa i wyliczył, że w monarchii prawdopodobieństwo na to, że władca będzie mądry wynosi 1/2, ... natomiast w demokracji prawdopodobieństwo to spada do zera, ...... głupcy zawsze mają większość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gerkad Monarchia IP: *.idea.pl 14.03.03, 22:01 Jest znany mi przypadek monarchy niezbyt madrego opisanego przez R.Kapuscinskiego - mysle o Hajle Selesje ("Cesarz") ale to Afryka. Ad rem , to prawda ,że obecnie w demokracjach na czele stoja niezbyt inteligentni i rozważni przywódcy ( nawet w tych ustabilizowanych o wiekowych tradycjach ) ale wole to niz np. powrót do "przywódczej roli klasy robotniczej i chłopskiej". W takiej quasi demokracji jak Rzeczpospolita II i pół - jeszcze troche wody w Wiśle upłynie zanim przestanie działać "reguła wahadła" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michał Re: Monarchia IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 22:28 Pomijając monarchię brytyjską, która z powodu durnego księcia Karola przeżywa kryzys, to pozostałe trzymają się nieźle. A do tego król jest żywą atrakcją turystyczną. Ponadto fajnie się ci władcy nazywają np. Karol XVI Gustaw Bernadotte-Waza. A do tego oszczędza się na wyborach prezydenckich. A ponadto żaden król nie obiecuje 100 milionów dla każdego albo łazi nawalony na cmentarzu lub każe podwładnemu wygłupiać się z papieża. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prowokat Re: Monarchia IP: *.chello.pl 14.03.03, 22:33 żaden prezydent nie może się równac z królem bo więcej mozna zdziałac przez 30 - 40 lat niż przez 8 -14 - zarówno wiecej złego i dobrego - ilu Polska miała królów nieudaczników - a ilu miała i ma teraz nieudaczników premierów i prezydentów ?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oak. Re: Monarchia IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 14.03.03, 22:57 Tak, królów nieudaczników miała całe tuziny, tyle że: byli to władcy ELEKCYJNI czyli WYBIERANI. Kiedyś słyszalem taką krótką anegdotkę o muchach, które obsiadły jątrzącą się ranę śpiącego pod drzewem filozofa. Co widząc, jego uczeń, przegonił muchy z ciała swego mistrza i w przekonaniu, że usłyszy pochwałe, zdziwił się niezmiernie słysząc: "głupcze po coś to uczynił, TE były NAJEDZONE" To właśnie jest największa trucizna w demokracji - brak poczucia odpowiedzialnośc za kraj w dłuższej perspektywie i ograniczony czas na nachapanie się. A wracając do naszych królów to największe zasługi dla tego kraju mieli o dziwo "strannieri" jak Jogajła czy Batory, a zeby było ciekawiej obydwaj byli spoza obecnej UE ? (Z tubylców to jedynie Chrobry, Krzywousty i Sobieski mieli sukcesy militarne lecz wątpliwie przekładające się na korzyści polityczne Lechistanu ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prowokat Nie przesadzaj - Sobiecki czy Batory byli OK IP: *.chello.pl 14.03.03, 23:15 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oak Re: Nie przesadzaj - Sobiecki czy Batory byli OK IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 14.03.03, 23:30 A co ja o Sobieskim napisałem ??? A Batory była kobietą ))))) .... tyle, że znad Dunaju Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robi Re: Monarchia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 23:17 Za to królowie z obecnej UE niezbyt chlubie zapisali się w historii Polski: - Henryk Walezy uciekł, kiedy dowiedział się o "wolnościach szlacheckich", żeby potem wyrżnąć hugenotów we Francji, - Wazowie - okres wojen ze Szwecją, Rosją, powstanie Chmielnickiego (czyli wojna domowa), - Sasi - ruina gospodarcza Polski (za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa), która w rezultacie przyczyniła się do rozbiorów. Ciekawe, że nawet zupełnie zależny od carycy Katarzyny Stanisław August Poniatowski jest postrzegany jako postać pozytywna, nie mówiąc już o Sobieskim. Jak widać z historii rządy władców z Zachodu nigdy na dobre Polsce nie wychodziły, natomiast nawet elekcyjni królowie-Polacy zrobili dla kraju wiele dobrego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oak Re: Monarchia IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 14.03.03, 23:27 Gość portalu: robi napisał(a): > Ciekawe, że nawet zupełnie zależny od carycy Katarzyny Stanisław August > Poniatowski jest postrzegany jako postać pozytywna, nie mówiąc już o Sobieskim. a.) Sobieski tak, sukcesy militarne ale w dalszej perspektywie po za chwałą niczego nie wnoszące. Austrii nie przeszkadzało troszkę urwać krainy obronców Wiednia jak tylko nadarzyła się okazja, ot wdzięczność po europejsku b.) S.A Poniatowski - być może i postrzegany, fakt medialnie umiał się facet sprzedać, konstytucja, reformy, tere fere kuku - po owocach ich poznacie !!! (a po dokumentach ze znakiem wodnym "pia desideria") - łoj kwaśne były i z długim terminem "best before" > Jak widać z historii rządy władców z Zachodu nigdy na dobre Polsce nie > wychodziły, natomiast nawet elekcyjni królowie-Polacy zrobili dla kraju wiele > dobrego. A ilu ich było: Ja pamietam czterech (Korybut-Wiśniowiecki, Sobieski, Leszczyński, Poniatowski.... jeszcze ktoś ????) z tego jeden Sobieski co coś zyskał przynajmniej za swego panowania a nie stracił. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robi Re: Monarchia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 23:46 Leszczyński i Poniatowski już nie mieli szans wiele zdziałać. Polska niechybnie zmierzała ku katastrofie. A syn Jaremy faktycznie jest czarną owcą wśród naszych władców. Jednakże żadnemu z nich nie można zarzucić, że przede wszystkim interesował ich polska racja stanu. A co robił Zygmunt III i jego synowie - traktowali tron polski jako odskocznię, co doprowadziło do wyniszczających wojen ze Szwedami. Podobnie Walezjusz, ale ten szybko wyczuł pismo nosem. Wniosek stad taki, że elekcyjni królowie-Polacy, jacy by nie byli, dbali o interes Polski na miarę swych możliwości. Obcokrajowcy za to realizowali swoje własne interesy monarchiczne, czemu zresztą trudno się dziwić. Przecież Jagiellonowie robili to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oak idealny król IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 14.03.03, 23:55 Tia... i znów można użyć słów Pietrzaka: "idealny byłby król, który chciałby źle ( czyli w d. miał polską rację stanu ) i któremu też by się NIE UDAŁO. p.s .. sorry ale, wstąpienie na tron to chyba nie było wtedy przymusowe. Ci panowie wstępowali na tron, to chyba powinni wiedzieć za co się biorą i mało mnie wzrusza tłumaczenie, że "w tej sytuacji nic nie mogli zrobić", to po cholerę było zajmować miejsce innym. Sytuacja tego kraju i tak jest katastrofalna, nic na to nie poradzę. Ale posiedzieć w namiestnikowskim why not ? OAK na Prezydenta !!!!! ))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oak Re: Monarchia IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 14.03.03, 23:57 Gość portalu: robi napisał(a): > Przecież Jagiellonowie robili to samo. hm... widocznie strasznie spartaczyli swą robotę, bo tak nam urosła za ich panowania ta RP, że paru wieków trzeba było by to rozpieprzyć Odpowiedz Link Zgłoś
vico1 Re: Monarchia 15.03.03, 00:36 Z polskiego punktu widzenia monarchia moze sie wydawac calkiem egzotyczna i przez to moze interesujaca. Gdyby ktos myslal ta droga obnizyc koszty panstwa...troche sie myli. W Europie mamy wylacznie do czynienia z monarchiami parlamentarnymi, a wiec koszty wyborow nie roznia sie zbytnio od kosztow w przecietnych demokracjach parlamentarnych. Troche mozna zaoszczedzic na wyborach prezydenta, za to dochodza dosc pokazne koszty utrzymania rodziny krolewskiej. Kosztami wyborow nie wszyscy sie przejmuja, gdyz w takiej malej Belgii sam nie wiem ile jest rzadow i parlamentow....federalny, flamandzki, walonski, brukselski, czesc niemieckojezyczna tez ma cos, no i dochodzi parlament europejski. Wyobrazcie sobie, ze w Brukseli...ktora stanowi oddzielna czesc panstwa... tamtejszemu ministrowi rolnictwa podlega 1...slownie jeden... rolnik. Kiedys doprowadzono dla smiechu (przez lzy) do telewizyjnej konfrontacji tych dwoch osob. Tak wiec nie krytykujmy zbytnio polskiej biurokracji. Rola rodziny krolewskiej jest nie zawsze akceptowana przez obywateli, zwlaszcza kiedy widzi sie trwonienie pieniedzy podatnika na jakies zupelnie niepotrzebne instytucje tylko dlatego by dac platne zajecie czlonkom rodziny. Ten dosc kosztowny przezytek nie jest moim zdaniem godny nasladowania. Szeregi wiernych monarchii wydaja sie systematycznie zmniejszac. Coraz silniejsza jest tendencja ograniczania roli krola tylko do spraw proceduralnych, tak jak to jest w Szwecji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oak Monarchia, republika, demokracja jak zwał tak zwał IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.03, 21:55 Ja nie wiem dlaczego, ja nie rozumiem dlaczego jesteśmy takim stadem baranów, które nie potrafi zrozumieć, że naród to nie tylko odrębny język, to również zbiór innych cech i nie da się w róznych narodach powielać tych samych modeli ustrojowych jednoczesnie twierdząc, że skoro tam dobrze działa to i u nas się sprawdzi. Jesteśmy inni niż Niemcy, inni niż Francuzi i inni niż Czesi. Inni nie znaczy gorsi, nie znaczy lepsi, ale INNI. (to że focza skóra sprawdza się u Eskimosów, nie oznacza, że jest dobra dla Maorysów, no nie ?) Jednak jedna nasza cecha mnie osobiście przeraża, absolutny brak umięjętności wyciagania wniosków z własnej historii. Jak nie spojrzeć w przeszłość to nadmiar "demokracji" ciągnął ten kraj w przepaść. Pierwszy taki eksperyment to "reforma samorządowa by Krzywousty Bolesław" Jej efektem było to, że lał nas i łupił, każdy komu tylko przyszła na to ochota i to do tego stopnia, że niejaki Mazowiecki Konrad (mam pytanie do historyków czy aby jego podskarbi nie nosił nazwiska na B ?) wynajął ochroniarzy z zachodu by chronili mu tyłek, tyle tylko, że w niedługim czasie ochroniarze zwąchali interes i sami dobrali się zleceniodawcy do tyłka. Dostawalismy w dupę do tego stopnia, że jedno zwycięstwo armii jak by nie patrzeć całego demokratycznego królestwa, nad tylką strażą nie tyle armii drugiego państwa co armii przyklasztornej było tak spektakularnym sukcesem, że do dziś dziatki uczą się o tej wiktorii po szkołach. Potem mieliśmy wielką reformę w budownictwie, po trochu z tego powodu, że poprzedni układ urbanistyczny został nieco nadpalony przez przewalające się przez Polskę jak przez autostradę obce watachy, zagony i bojówki. O jakichś spektakularnych sukcesach w temacie "ziem odzyskanych" w tym okresie historia milczy, choć był to już schyłek demokracji polskiej w wersji 1.0 beta. Z uwagi na fakt, że było tak dobrze, a jednak tak źle. Prezes Mikołaj Trąba natenczas wspomniał sobie o tym, że Bismarck coś tam mówił o samorządzeniu sie polaków i samozniszczeniu i niczym pomysłowemu Dobromirowi zaświtała mu myśl: "trzeba nam trenera z zagranicy". Akurat kartę zawodniczą miał na ręku niejaki jurny Jogajła i w ten sposób podpisany został kontrakt, zresztą za przyzwoitą cenę - królestwo i pól królewny za żonę (jak na jurnego, pół to trochę zbyt mało, ale kontrakt przewidywał w momencie jego przedłużenia renegocjację ilości królewny w przyszłości, ... co zresztą jak pamietamy miało miejsce). Jako, że trener Jogajło mieszkał był gdzieś w dzikich stronach, po sąsiedzku z niejakim Łukaszenką, nie docierał tam był głos Radyja, ani światłe ideały europejskie, to się facet nie znal się na konwenansach, za to nieźle z byka przysadzić potrafił. I nim się szlachta i inteligencja obejrzała przywalił czarnym raz i drugi i byłby tak ich do morza powrzócał ale nie zdąrzył gdyż musiał udać się na posiedzenie komisji, która miała uchwalić rezolucję w tej sprawie. Negocjacje trochę rozciągneło się w czasie, tak że Jogajle nie było dane dożyć końca posiedzeń. Na szczęscie jego jurnośc na coś się zdała i jego synowie (a dalszi, jak mawiają Czesi ) prawie, że doprowadzili sprawę do końca. Niestety PRAWIE bo zdąrzyli już nasiąknąc wodą z Wisły i zwyczajami panującymi w tej krainie ... PRAWIE. Ostatni z nich był pośmiertnym promotorem czegoś takiego jak "wolna elekcja" (a wszystko przez to, że jego nadworny lekarz nie wymawiał "r"), no i zaczęła powolna wyprzedaż "Ojczyzny" za ochłap z panskiego stołu. Nastała demokracja po polsku wersja 2.0 demo. Ustanowilśmy wtedy między innymi rekordy w: - długości obrad - ilości wypitej wódy podczas obrad - ilości sejmików w stosunku do ilości miast i wsi w Państwie - ilości zmarnowanego papieru i inkaustu - ilości przegranych bitew i potyczek - ilości wygranych bitew, które nie miały najmniejszego negatywnego znaczenia dla wroga - ilości "państw" w państwie - ilości bohaterskich przegranych powstań - ilości martwych bohaterów - ilości ofiar za wolność "waszą" - śmiertelności pośród ludzi kultury - ilości oddanych za bezcen dóbr, majątków i wpływów I długo by tak można o sukcesach naszej "sejmikowej" demokracji, tylko po co niczego się nauczylismy wróciliśmy do punktu wyjscia "poseł na zagrodzie równy wojewodzie". Bijemy znów rekordy korupcji, biurokracji, gadulstwa, nepotyzmu... znów oddajemy za bezcen wszystko co ma jakąkolwiek wartość. Znów mamy sejm, senat, sejmik taki śmiaki i owaki, komisje, komitety itp. I znów ze wszystkich stron słychać o tym jaki to wspaniały ustrój. Nikt za nic nie odpowiada, bo to komisja, bo to konwent, bo to jakies inne bezimienne ciało. Odpowiada tylko "wolny" Kowalski za to, że pomylił się w tabelce, że nie złożył oświadczenia na czas, że nie wymienił tablic rejestracyjnych, za to że ma stary dowód, za to że "gdzieś zagineło prosze pana, ale to pan powinien o to dbać", że źle zinterpretował, że nie stać go na prawnika, za to że żyje w demokracji... psia jej mać. Polska potrzebuje czegoś na kształt monarchii (choć nie w nazwie "król" jest pies pogrzebany) z silną władzą skupioną w małej ilości łap, które to jednak łapy zawsze muszą być na wierzchu i obarczone zasadą kodeksu Hammurabiego. ------------------------------------------------------------------------------ Precz z Unią. longlive Dixieland ))))) Odpowiedz Link Zgłoś
vico1 Re: Monarchia, republika, demokracja jak zwał tak 15.03.03, 23:24 A jednak sprawnie dzialajaca demokracja parlamentarna jest najlepszym systemem rzadzenia. Wsparta sprawnie i niezaleznie dzialajacym sadownictwem i wszystkimi instrumentami, by patologiczne sprawy ujawniac i karac. Tesknota za tym jedynym wodzem (krol, czy dyktator), ktory nas poprowadzi, przypomina mi zalosny widok komunistow w Rosji ze sztandarami Stalina. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oak Re: Monarchia, republika, demokracja jak zwał tak IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 15.03.03, 23:58 vico1 napisał: > A jednak sprawnie dzialajaca demokracja parlamentarna jest najlepszym systemem rzadzenia. Wsparta sprawnie i niezaleznie dzialajacym sadownictwem i wszystkimi instrumentami, by patologiczne sprawy ujawniac i karac. Tak, tyle tylko, że to wytapetowana pobożnymi życzeniami i pieknymi słowy teoria. W tym kraju już wielokrotnie się nie sprawdziła (w moim mniemaniu). Taka już nasza "uroda" narodowa. Jaka jest praktyka każdy widzi i oby nie doprowadziła ona do rewolty, bo wtedy na pewno pojawi się nie władca, a tyran > Tesknota za tym jedynym wodzem (krol, czy dyktator), ktory nas poprowadzi, > przypomina mi zalosny widok komunistow w Rosji ze sztandarami Stalina. Bo Tobie silna władza nie kojarzy się z odpowiedzialnością, tylko tyranią. Nie chcesz widzieć innej ewentualności i za całą argumentację służy Ci wciskanie komuś tęsknoty za DEMOludem. ------------------------------------------------------------------------------- Roma libertate perit Odpowiedz Link Zgłoś
vico1 Re: Monarchia, republika, demokracja jak zwał tak 16.03.03, 10:38 W demokracji parlamentarnej nie ma gwarancji, ze w aparatach wladzy nie znajda sie elementy szkodliwe. Niekompetencja, klamstwo, korupcja... maja jednak wieksze szanse na zdemaskowanie w demokracji, np dzieki wolnej prasie, niz w systemie kontrolowanym przez dyktatora. Dyktatura i odpowiedzialnosc za kraj, to sa dwie rozne sprawy. Przyklady, to stan w jakim sie znalezli: Irak, szereg innych krajow arabskich, prawie cala Afryka i Azja. W tym porownaniu demokracje europejska i pln. amerykanska radza sobie calkiem dobrze. Wladza oparta na demokracji parlamentarnej moze byc silna albo slaba. W Polsce jest slaba, poczatkowy rozwoj sceny politycznej (po okraglym stole) zalamal sie. Fachowcy uciekaja do biznesu, polityka staje sie dla specjalistow nieinteresujaca. Ten stan poglebia sie w miare pojawiania sie populistow i aferzystow w zyciu politycznym. Kiedy patrze na wyksztalcenie politykow (tych pierwszoplanowych) na Zachodzie, to sa to glownie prawnicy i dobrzy biznesmeni. Czasem koncza kariere polityczna, przechodza do biznesu i odwrotnie. Polityka moze byc dla nich interesujaca, gdyz daje poczucie waznosci socjalnej, zyskuje sie popularnosc...przy podobnych dochodach. A jak jest w Polsce? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oak a Ty w koło,.. dyktator i dyktator IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.03, 11:55 .....i że gdzies jest tak, a w Polsce inaczej... no i właśnie dlatego, że w Polsce jest inaczej demokracja w tym wydaniu jakie jest to nie jest żadna demokracja tylko BIUROKRACJA w najgorszym tego słowa znaczeniu. Co gorsza TAKIE SĄ NASZE NAWYKI I TRADYCJE DEMOKRATYCZNE. A żeby cos działało nie wystarczy się tym zachwycać i wychwalać. Ja uważam, że u nas ten system się nie sprawdził i nie sprawdzi się nigdy, znów jesteśmy na skraju bankructwa i znów ten kraj zbankrutuje i znów kołomyja zacznie się od nowa... "wasze ulice, nasze kamienice". Dlatego jestem za systemem, który skupia większe możliwości decyzyjne w rękach mniejszej grupy ludzi (jednak pod groźbą rozliczenia ich przez naród, bez przedawnień, kresek i "małej szkodliwości społecznej czynu"), a to w żaden sposób nie oznacza stania kogoś ponad prawem, nie oznacza ograniczania mediów. Nie oznacza, że jego władza musi się rozciagać na rynek i swobody obywatelskie. Chodzi mi o ciało, które pilnowało by przestrzegania PRAWA RESTRYKCYJNEGO, a nie prewencyjnego, zapobiegało bałaganowi,dezorganizacji i paraliżowi w urzedach państwowych i sądach, podejmowało kluczowe dla państwa decyzje w zakresie obronności, polityki zagranicznej i ochrony interesów swych obywateli w obliczu zmieniającej się sytuacji na rynkach światowych .... nic więcej. A do tego nie trzeba watachy posłów, bezradnych radnych i tym podobnych pijawek przyssanych do organizmu państwowego. Wystarczy "rada plemienia", wybrana przez ten sam naród ale mniej liczna tym samym mniej anonimowa. Ideału nigdy nie będzie ale udawanie, że to co teraz mamy, to najlepsze z mozliwych rozwiązań to ślepota Obecnie nie mamy tyrana, za to mamy całe kasty ludzi stojących ponad prawem i co ? Tak jest lepiej ?. Wygraj coś z radnym, posłem, adwokatem, sedzią, notariuszem, urzednikiem skarbowym, gangsterem, inspektorem zusu, pipu, czy sanepidu... ..... taka jest nasza chora demokratyczna rzeczywistość, zmilczysz i zapłacisz haracz, bo nie jesteś w stanie wygrać w tym panstwie przepisów i przepisików, nazywanych "prawem". W którym teoretycznie władzę dzierży Demos. p.s Na Tajwanie była dyktatura. ------------------------------------------------------------------------------- mos pro lege. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robi system prezydencki IP: *.dialup.warszawa.pl 16.03.03, 12:06 Wydaje się,że niezłym rozwiązaniem byłby system prezydencki na wzór amerykanskiego. Do tego odpowiednia zmiana ordynacji wyborczej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rado Re: kto to powiedział? IP: 111.111.51.* 15.03.03, 08:31 Gość portalu: oak napisał(a): > fakt Churchil ... i fakt, że każda pliszka ... > > . pewien znany matematyk zaś oparł się na rachunku prawdopodobieństwa i > wyliczył, że w monarchii prawdopodobieństwo na to, że władca będzie mądry > wynosi 1/2, ... natomiast w demokracji prawdopodobieństwo to spada do > zera, ...... głupcy zawsze mają większość. ok, ale w monarchii glupi wladca zazwyczaj oznacza zbrodniarza co nie zdarza sie w demokracji. pozdrawiam rado > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: waldek Re: kto to powiedział? IP: *.chello.pl 15.03.03, 18:40 Przecież monarcha nie musi być jednocześnie despotą stojącym ponad prawem. Wystarczy że jest konstytucja regulująca JEGO obowiązki i prawa jako króla. A na straży konstytucji stoją obywatele i Trybunał Konstytucyjny. Odpowiedz Link Zgłoś