Gość: AW
IP: 194.98.151.*
05.05.03, 16:02
Niemcy prowadzą nadal konsekwentną lecz teraz subtelną politykę Drang-nach-
Osten (ekspansji na wschód).
Niemcy są narodem ludzi inteligentnych, a w każdym razie nie głupszych niż
inni. Potrafią zidentyfikować swoje interesy i działać w kierunku ich
realizacji.
Drang-nach-Osten jest stałym elementem polityki niemieckiej. Tak stałym, że
możnaby się zastanawiać, czy Niemcy bez Drang-nach-Osten byłyby jeszcze
Niemcami.
Okresowo zmieniają się jedynie w toku dziejów formy realizowania tego
niezmiennego celu: Drang-nach-Osten. To następuje faza użycia siły, to faza
ekspansji ekononicznej i kolonizacyjnej. Dziś jesteśmy oczywiście w tej
drugiej fazie.
Czy są to tezy gołosłowne?
Superhit francuskiego rynku książki politycznej: "Europa i regionalizmy -
niemiecki plan destabilizujący Europę" P.Hillarda w sposób kliniczny
wykazuje, że Niemcy prowadzą grę zmierzającą do zmiany układu sił w Europie
jeszcze bardziej na ich korzyść. Głównymi kozłami ofiarnymi tego
przedsięwzięcia są Francja, Hiszpania i przede wszystkim ... Polska.
Niemcy są wyłącznym liderem obrony tzw koncepcji regionalistycznej Europy
udając zręcznie szlachetnego obrońcę mniejszości narodowych. Szlachetnego?
Przypuśćmy. Lecz czy bezinteresownego i uczciwego? Na pewno NIE!
Niemieckie statystyki są ewidentnie tendencyjne. Definicje mniejszości są tak
sformułowane, jak Niemcom jest wygodnie (jasne - to oni za to płacą i
wymagają ).
P.Hillard wykazuje, że nie jest to dziełem i działaniem jakiejś marginesowej
grupki ekstremistów. Jest to polityka oficjalnie wspierana i realizowana w
ramach UE przez państwo niemieckie. Np FUEV (Federalistyczny Związek na rzecz
Europejskich grup etnicznych) będący jednym z głównych europejskich lobby i
osi promujących niemieckie koncepcje i interesy jest finansowany m.in przez
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych RFN.
Mający wobec Polski dobrze znane złowrogie stanowisko - BdV (Związek
Wypędzonych) jest subwencjowany przez biuro kanclerza Niemiec.
Sprawy nie mogą być jaśniejsze.
Niektóre te niemieckie manewry niestety chyba umknęły polskiej opinii
publicznej zaabsorbowanej w ostatnich latach naszymi (to prawda, że trudnymi)
kłopotami w polityce wewnętrznej. Wspomniany FUEV uzyskał (nie tak dawno) w
1997r na forum ONZ uznanie nowego prawa człowieka tzw prawa do Heimat'u
(Right to one's Homeland).
Sprawy są jasne, wytyczone i coraz bardziej zaawansowane.
Czy można nadal udawać, że się nic nie wie i nie widzi ??
Nad Polską wisi śmiertelne zagrożenie, któremu wobec osi Paryż-Berlin-Moskwa
układy z USA nie zaradzą. Zagrożenie to nie jest przecież militarne.
Politycy, którzy takie perspektywy i ryzyka dla Polski związane z
przyłączeniem do UE nazywają "szansą" są albo niebezpiecznymi ignorantami w
swoim fachu, albo prawdziwym sprzedajnym gnojem politycznym!