Gość: robi
IP: *.dialup.warszawa.pl
05.05.03, 18:37
Wielu z Was myśli zapewne, że czerwcowe referendum akcesyjne zadecyduje o
przyszłych losach Polski. Otóż nic bardziej mylnego.
Pomiędzy referendum a formalnym członkostwem Polski w UE minie prawie rok. W
tym czasie będzie miało miejsce w Polsce wiele ważnych wydarzeń: przede
wszystkim walka o budżet na 2004 r. i nowe wybory parlamentarne. Wydarzenia
te zasadniczo wpłyną na świadomość Polaków.
Po referendum przestanie obwiązywać niepisane zawieszenie broni pomiędzy
koalicją rządzącą a partiami opozycji. W brutalnej wyborczej walce
politycznej będzie musiała opaść kurtyna obłudy, która odgradza obecnie
społeczeństwo od rzetelnej informacji na temat warunków i skutków akcesji.
Wielu teraz obojętnym nagle otworzą się oczy.
Przed wyborami dojdzie jednak do nieuchronnej próby przeforsowania budżetu na
przyszły rok. Dyskusja będzie publiczna. Wiele skrupulatnie ukrywanych koszów
związanych z akcesją ujrzy wreszcie światło dzienne. Możecie wierzyć albo
nie, ale zdecydowana większość ludzi wierzy ślepo w telewizyjne spoty i nie
ma zielonego pojęcia, że istnieje coś takiego jak składka do UE. Dla nich UE
jest tylko płatnikiem, a więc nie ma problemu: jak dają to trzeba brać.
Przebudzenie dla tych ludzi będzie bolesne, szczególnie, że prognozowane
przez rząd ożywienie gospodarcze nie nadejdzie. Odwet oszukanych ludzi może
być zabójczy dla partii proakcesyjnych. Kiedy poparcie dla tych partii
zacznie gwałtownie spadać, zaczną się rozłamy: w już podzielonym PiS-ie, PO
być może nawet SLD. Obrotowy PSL nagle zmieni zdanie o 180 stopni. W ciągu
kilku miesięcy obecna scena polityczna zmieni się nie do poznania. Zyskają
LPR i Samoobrona, ale niewiele, ponieważ ci co mieli popierać te partie już
je popierają. Euorosceptyczny i rosnący w siłę elektorat będzie z pewnością
chciała zagospodarować zupełnie nowa formacja, albo nawet formacje. Powtórzy
się fenomen PiS-u i LPR-u z ostatnich wyborów. I nagle okaże się, że do
władzy, jeszcze przed przystąpieniem do UE, dojdzie antyunijna koalicja,
kontestująca z lubością każdy niekorzystny dla Polski zapis ateńskiego
traktatu.
I taki kraj, z nieprzychylnym sobie rządem, będą miały sposobność przyjąć do
swego grona kraje 15, ponieważ ostateczna decyzja należy właśnie do nich, o
czym często się zapomina.
Jak myślicie przyjmą nas? Sami sobie odpowiedzcie na to pytanie.
Tak więc referendum to tylko bitwa, która zostanie stoczona przy bardzo
nierównych szansach obydwu stron. Jednak ostateczna rozgrywka nastąpi później.