Gość: ulrich IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.06.03, 12:57 moze nam o nim troche napiszesz? a takze o okresie miedzywojennym i polskiej polityce (takze tej koscielnej) wzgldem mniejszosci narodowych? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: ulrich Re: Nie to forum (n/t) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.06.03, 13:52 zgadzam sie z toba, ale nie wiem na jakim innym forum mozna dorwac naszego jana. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JWZ Niemcze, jesteś chory z nienawiści IP: *.szklarska-poreba.sdi.tpnet.pl 29.06.03, 14:00 Gość portalu: ulrich napisał(a): > zgadzam sie z toba, ale nie wiem na jakim innym forum mozna dorwac naszego > jana. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ulrich Re: Niemcze, jesteś chory z nienawiści IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.06.03, 14:05 to nie ja, to Jan!!! ;-) a ze akurat przygotowuje sie do egzaminu z politologii bardzo by mnie jego nieszablonowe poglady interesowaly. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Re: Niemcze, jesteś chory z nienawiści IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 29.06.03, 23:00 Kardynał Hlond powiedział, że "jeżeli przyjdzie zwycięstwo to przez Maryję" i przypominał to Jan PawełII. To był wspaniały patriota, któremu Papież i Polska wiele zawdzięcza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ulrich Re: Niemcze, jesteś chory z nienawiści IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.06.03, 23:02 to dlaczego go papiez nie oglosil swietym? innych na pewno temat ten tezu bedzie interesowal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tran Bo widocznie Kardynał IP: 217.96.29.* 30.06.03, 12:09 Hlond nie był świętym, chociaz pewnie był do świętości powołany. A jeśli nteresuje ciebie czemu Kardynał nie był świętym to odpowiedź jest prosta - pewnie miał jakieś grzechy i co w związku z tym? Odpowiedz Link Zgłoś
barabas Re: Bo widocznie Kardynał 30.06.03, 12:16 Dzieki takim patriotom Polska jest czysta rasowo i nie trzeba juz szukac prawdziwych Polakow... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rafal O PRYMASIE AUGUSTYNIE HLONIE. IP: *.proxy.aol.com 01.07.03, 16:26 barabas napisał: > Dzieki takim patriotom Polska jest czysta rasowo i nie trzeba juz szukac > prawdziwych Polakow... ----------------------------- Jest to odpowiedz wlasciwie dla Ulricha ale, ze ty to tak rasowo ujales "Dzieki takim patriotom Polska jest czysta rasowo" wiec i dla ciebie. TUlrich jako Slazak stawia takie prowokacyjne pytanie wobec swojego ziomka jedynego Prymasa -Slazaka w historii Polski ? Ty jego zdanie "definiujesz" Nazywanie Kardynala nacjonalista jest, ze tak powiem „CHAMSTWEM PROSTAKA“. Oboje jako Schlesier powinniscie byc z niego dumni ! A moze Kardynal byl wg. was zdrajca? Posprzeczajmy sie wiec! Proces beatyfikacji kardynala Hlonda (Prymas Polski 20.06.1926 – 22.10.1948) zostal przerwany z waszego powodu. FAKTY: Kardynalowi zarzucily ugrupowania zydowskie zalegitymowanie antysemityzmu w Polsce po 1935 r. („bedzie problem zydowski w Polsce, poki Zydzi beda w Polsce“ tak sie wyrazil w liscie z 1936r. Bylo to stwierdzenie faktu . Prymas przy tym NIC nie komentowal). Bylo to madre stwierdzenie, czy nie w panstwie w ktorym ludnosc pochodzenia zydowskiego siegala ~15% ? To stosunkowo bylo malo wazne w procesie beatyfikacji. Grupa teologow niemieckich na czele z prof. Franzem Scholzem scisle zwiazanym z BdV (Zwiazek Wysiedlonych) zglosila pisemny protest przeciwko beatyfikacji Prymasa. Chodzilo o jego role i zmiany w latach 45-46 w archidiecezjach i naklanianie do przyjmowania wypedzonych w niemieckich biskupstwach. (Mit Trilogie "Görlitzer Tagebuch", "Zwischen Staatsräson und Evangelium. Kardinal Hlond und die Tragödie der ostdeutschen Diözesen" und "Kollektivschuld und Vertreibung" war Franz Scholz ein unbestechlicher Anwalt der Vertriebenen im Dienst der historischen Wahrheit. Diesem Ziel diente auch sein "Hlondheft", das sich gegen die Geschichtsklitterung wendet, die eine echte Aussöhnung zwischen Deutschen und Polen verhindert.) Ks. Scholz (1972 - 1976 Ordinarius für Moraltheologie an der Katholisch- Theologischen Fakultät der Universität Augsburg )napisal trylogie o Hlondzie, ktora faktycznie pojednanie miedzy obu narodami w oparciu o jego osobe i role, ktora odegral w 1945-6r. utrudniala. Fakt odsuniecia w r.1945 biskupa Warmii Maximiliana Kallera przez Hlonda m.inn. byl tego powodem. Kardynal majac pelnomocnictwa papieza PiusaXII, uwazajac jednak , ze panstwa zachodnie wkrotce rezim komunistyczny zlikwiduja, taktycznie zmienil struktury terytorialne i prawne arcydiecezji na tych obszarach. Poparl granice na Odrze i pertraktowal z komunistami o utrzymanie konkordatu z r. 1925. To fakt, ale przy tym pozostawil wiele listow pasterskich o komunistycznych represjach na tym terenie. Na dzien dzisiejszy proces beatyfikacji zostal wznowiony po pelnym wyjasnieniu zarzutow: (charakterystyczne, ze ludzie Kosciola umieja wyjsc poza partykularne interesy swoich narodow) (Im Zusammenhang mit seiner Person und seiner Tätigkeit wurden verschiedene Vorwürfe und Urteile geäußert. Dabei wurden besonders die Ausreise aus Polen (die kommunistische Propaganda deutete dies als Flucht) und die Gründung neuer kirchlicher Strukturen gerügt. Diese Streitpunkte sind heutzutage fast vollständig geklärt (der Prozeß der Seligsprechung August Hlonds hat bereits begonnen). W tlumaczeniu: W zwiazku z jego osoba i dzialalnoscia byly podnoszone rozne zarzuty.Szczegolnie w zwiazku z wyjazdem z Poski (komunistyczna propaganda przedstawiala to jako ucieczke (we wrzesniu 1939r. Kardynal wyjechal do Rzymu). Byl oskarzany o o tworzenie nowych struktur Kosciola (po wojnie). Dzis wszystkie punkty sporne sa praktycznie calkowicie wyjasnione. (Proces beatyfikacji juz sie rozpoczal) Kardynal powinien byc dla nas wzorem patrioty. Z materialow zrodlowych mozna dowiedziec sie, ze podejmowanie decyzji przez niego nie bylo proste i wspolpracujacy o tym wiedzieli. W czasie wojny przedstawial Watykanowi szczegolowo , konsekwentnie i obiektywnie fakty i prawdy o polozeniu Kosciola w Polsce i brutalnosci Niemiec (byl przez nich wieziony) ale nigdy nie poszedl na wspolprace z nazistami (byl namawiany z racji swego pochodzenia). Byl wierny Watykanowi I Polsce. Jego postawa w czasie wojny umacniala ducha narodowego Polakow. Kardynal stosunkowo malo znany polskim katolikom , jest jedna z waznych postaci polskiego Kosciola, bowiem podejmowal decyzje w nielatwym czasie pertraktowal z komunistami i z nazistami (przez jednych i drugich wieziony badz szykanowany). Zawsze jednak prezentowal linie Kosciola . Materialy zrodlowe na ktore sie powoluje dostepne w internecie. Dolaczylem moje komentarze. A co ty wlasciwie o Prymasie myslisz? Czy owczesny Prymas Polski nie postepowal tak jak Prymasi w Europie (Niemiec nie wykluczajac) I Papiez? To grzech, ze jako glowa polskiego Kosciola byl patriota? Naturalnie z punktu widzenia Polaka. Ta postac warto przyblizyc. Chetnie przeczytam twoj punkt widzenia. Osobista uwaga: Uwazam wogole, ze lekcja religii jesli jest to powinna byc tez lekcja wychowania obywatelskiego (jaka byla w przeszlosci). (WSZEDZIE takze w Niemczech) Wlacznie z omawianiem HISTORII I PROBLEMAMI kolejnych Prymasow Polski (podobnie jak historia kroli)….pod warunkiem prezentowania wszystkich dostepnych zrodel (m.inn. internetowych, ...ale nie tylko pod dyktando Jana, tylko m.inn. Jana), i dyskusji na ich temat. Jest to jedyny sposob na powstrzymanie laicyzacji i nawrot do swiadomego wychowania i ...odkrycia religii na NOWO. W wydaniu na dzis lekcje religii sa najczesciej parodia w oczach uczni. Oddalaja, a nie przyblizaja religie. Kosciol Polski w szkole dzis, wydaje mi sie nie spelnia swego podstawowego zadania. Odpowiedz Link Zgłoś
barabas Re: O PRYMASIE AUGUSTYNIE HLONdzIE. 01.07.03, 16:34 Wybacz. Kard. Hlond znany byl mi tylko jako zajadly antysemita - to mialem na mysli piszac o czystych Polakach. Nawiasem mowiac nie jestem Slazakiem. Pochodze z Warmii, czyli jestem Prusakiem :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ULRICH Re: O PRYMASIE AUGUSTYNIE HLOND. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.07.03, 19:54 Gość portalu: rafal napisał(a): "Kardynal majac pelnomocnictwa papieza PiusaXII, uwazajac jednak , ze panstwa zachodnie wkrotce rezim komunistyczny zlikwiduja, taktycznie zmienil struktury terytorialne i prawne arcydiecezji na tych obszarach. " o jakich pelnomocnictwach myslisz? Kard. Hlond falszujac swoiej pelnomocnictwo z watykanu przyczynil sie aktywnie do wypedzen. tutaj troche informacji: "Trotz dieser selbst kultischen Integration der neuen polnischen Gebiete hatte sich der Hl. Stuhl bis in die siebziger Jahre geweigert, die von Polen immer wieder betriebene Neuordnung der kirchlichen Jurisdiktion durchzuführen und aus polnischen Gebietsteilen deutscher Bistümer selbständige Diözesen zu errichten. [76] Darüber hinaus hatte Pius XII. in einem offenen Brief im März 1948 seine Zuneigung für die vertriebenen Deutschen geäußert und damit eine Protestwelle der polnischen Regierung ausgelöst.[77]" tutaj jeszcze ciekawostka: Apostolischen Visitator für die Katholiken des Erzbistums Breslau, Apostolischer Protonotar Winfried König jest oficjalnym przedstawicielem Vatykanu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ULRICH Re: O PRYMASIE AUGUSTYNIE HLOND. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.07.03, 19:57 czy papiez Pius XII krytykowalby Hlonda, gdyby ten wczesniej mial jego poparcie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ULRICH PS2 IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.07.03, 20:10 "...Die herausgehobene Stellung des Katholizismus in Schlesien findet nicht nur Ausdruck in bedeutenden Männern und Frauen dieses Jahrhunderts aus Schlesien wie zum Beispiel Bernhard Lichtenberg oder Edith Stein, sondern auch in der Tatsache, daß der letzte deutsche Erzbischof von Breslau, Adolf Kardinal Bertram, von 1920 bis 1945 Vorsitzender der Fuldaer Bischofskonferenz war. Als dieser am 6. Juli 1945 im Alter von 86 Jahren stirbt, wählt das Domkapitel Dr. Ferdinand Piontek zum Kapitelsvikar (d. h. zum Verwalter bis zur Neuwahl). In diese Situation hinein fällt die Entscheidung und Bestimmung der Potsdamer Konferenz über die Ausweisung der deutschen Bevölkerung u. a. auch aus den polnisch verwalteten deutschen Ostgebieten. Über drei Millionen Schlesier werden in das verbliebene Deutschland westlich von Oder und Neiße vertrieben; rund eine Million Menschen können in der Heimat bleiben, meist in Oberschlesien. In Ostdeutschland reagiert in dieser Umbruchsituation der damalige Primas von Polen, August Kardinal Hlond, überraschend schnell. Um neue Fakten bei der Organisation der polnischen Kirche in den „wiedergewonnen Gebieten“ zu schaffen, wird u. a. auch der Breslauer Kapitelsvikar Dr. Ferdinand Piontek von Kardinal Hlond zur Abdankung gezwungen, da Hlond auf päpstliche Vollmachten verweist – was neuere wissenschaftliche Arbeiten widerlegen. Durch dieses Vorgehen erhält das kirchliche Leben in Schlesien eine völlig neuartige polnische Prägung; die deutsche Geschichte in Schlesien erfährt ein nahezu abruptes Ende..." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rafal Re: O PRYMASIE AUGUSTYNIE HLOND. IP: *.proxy.aol.com 01.07.03, 20:28 Gość portalu: ULRICH napisał(a): > o jakich pelnomocnictwach myslisz? Kard. Hlond falszujac swoiej pelnomocnictwo > z watykanu przyczynil sie aktywnie do wypedzen. -------------------------- O tych: ....Nach dem Krieg gehörte es nun zu dem Hauptproblem, die Struktur der katholischen Kirche auf den neuen Territorien Polens formell zu regeln und zu organisieren. Am 13.7.1945 kehrte der Primas Polens Kardinal August Hlond17 (1881-1948) nach Polen zurück. Er mußte zuerst für die kirchliche Administration sorgen. Dazu erhielt er besondere Vollmachten der Kongregation für die außergewöhnlichen kirchlichen Angelegenheiten18. Die Vollmachten berechtigten Hlond, vakante Bischofsstühle, „falls es nicht möglich ist, sie einem Kapitelsvikar anzuvertrauen oder anvertraut zu lassen, durch die Ernennung von Apostolischen Administratoren ad nutum S. Sedis“ zu besetzen19. Kardinal August Hlond wollte zuerst die deutschen Bischöfe davon überzeugen, daß sie auf die Jurisdiktion verzichten sollen, die sie formal noch in Polen innehatten20. Nach dem kanonischen Recht gehörten nämlich die Gebiete östlich der Oder zur Jurisdiktion des deutschen Ordinariats... Chodzi o vatikanische Sondervollmachten vom 8.7.1945. Zrodlo niemieckie: web.pertus.com.pl/~piozbie/t1_7.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ulrich Re: O PRYMASIE AUGUSTYNIE HLOND. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.07.03, 20:46 niestety te zostaly przez hlonda sfalszowane! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rafal Re: O PRYMASIE AUGUSTYNIE HLOND. IP: *.proxy.aol.com 01.07.03, 20:54 Gość portalu: ulrich napisał(a): > niestety te zostaly przez hlonda sfalszowane! --------------------------------- Jesli tak twierdzisz, to dlaczego proces beatyfikacji po przerwie zostal wznowiony? (Streitpunkte sind heutzutage fast vollständig geklärt) Jeden z nas korzysta z nieaktualnych zrodel hist. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Re: Bo widocznie Kardynał IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 23:14 barabas napisał: > Dzieki takim patriotom Polska jest czysta rasowo i nie trzeba juz szukac > prawdziwych Polakow... C.d życiorysu Wojna stawała się coraz bardziej nieunikniona. Prymas Polski August Hlond w lipcu uczestniczył w Kongresie Chrystusa Króla w Lublanie, a po nim wyjechał na wypoczynek do Bagnoles (Francja). Tam też dochodziły go wiadomości zapowiadające nieunikniony konflikt wojenny. Celem zasięgnięcia dobrej informacji, oraz by uzyskać jaśniejszy pogląd na pogarszającą się sytuację międzynarodową 19 sierpnia wysłał swego kapelana ks. Bolesława Filipiaka do Polskiej Ambasady w Paryżu. Wobec narastającego napięcia 21 sierpnia zdecydował przerwać kurację i wcześniej powrócić do kraju. Jadąc przez Berlin zauważył gorączkowe przygotowania w stolicy Niemiec na wypadek wojny. Zaciemnienia mieszkań i ulic nie wróżyły nic dobrego. Zaraz po przyjeździe do swej stolicy metropolitalnej Poznania, odbył narady z wikariuszami generalnymi gnieźnieńskim i poznańskim, wojewodą Bociańskim i rektorem Seminarium poznańskiego. Następnie 24 VIII udał się do Warszawy, gdzie rozmawiał z Nuncjuszem Apostolskim Filipem Cortesim, abp Stanisławem Gallem i biskupem polowym Józefem Gawliną. Tam też powziął decyzję zwołania Konferencji Prawnej Episkopatu na dzień 31 sierpnia. Tego samego dnia wieczorem, wrócił do Poznania. Po powrocie polecił wysłać w głąb kraju ważniejsze akta Kurii i wydał rozporządzenia na wypadek wojny. 30 sierpnia wyjechał ponownie zatłoczonym rezerwistami pociągiem do Warszawy, gdzie w dniu następnym uczestniczył w obradach Komisji Prawnej Episkopatu. Wówczas postanowiono zwołać Konferencję Plenarną Episkopatu do Warszawy na dzień 5 IX , celem uzgodnienia ostatecznych i wspólnych postanowień na wypadek wojny. Wojna rozpoczęta nieubłaganie 1 września zastała go w pałacu arcybiskupim. Wybuchy bomb i detonacje zwiastowały trudny czas dla kraju, Kościoła i niego samego. Telegramy do Biskupów o zwoływanej Konferencji, wysyłane z Poznania już musiały przechodzić przez cenzurę wojskową. Następnego dnia (2 IX ) polecił wysłać dalsze transporty "ważnych aktów", z Kurii, co było utrudniane przez częste sabotaże ludności niemieckiej mieszkającej w Polsce i bezlitosne naloty lotnicze. 3 IX udał się do Gniezna, by przeprowadzić rozmowy z wikariuszem generalnym, ks. kan. Bleriq`iem, a po powrocie poprosił otoczenie, uszczuplone o powołanych rezerwistów, by pozwolono mu odpocząć przed wyjazdem do Warszawy na mającą się odbyć Konferencję Plenarną Episkopatu. W tym też dniu, w późnych godzinach otrzymał, przekazaną przez starostę p. A. Klotza, wiadomość od Naczelnego Wodza Marszałka Edwarda Rydza - Śmigłego, w której to Marszałek nalegał, by Prymas udał się jeszcze tej nocy do Warszawy, motywując że dniem mógłby narazić się na bombardowanie i ostrzeliwanie z niemieckich samolotów. Naczelny Wódz wspominał, że należało się również liczyć z niemożliwością powrotu do Poznania, bo front szybko przesuwa się ku wschodowi, co może potrwać nawet kilka tygodni. Edward Rydz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Re: Bo widocznie Kardynał IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 23:20 barabas napisał: > Dzieki takim patriotom Polska jest czysta rasowo i nie trzeba juz szukac > prawdziwych Polakow... Prymas Polski August kard. Hlond, był nieobecny w Polsce od 14 września 1939 do 20 lipca 1945 r. ale, był przez cały ten czas złączony duchowo ze swoją ojczyzną jednocześnie czyniąc dla niej wszystko co tylko mógł. Pierwszym etapem jego pobytu był Rzym. W stolicy Włoch pozostaje od 19 września 1939 do 9 czerwca 1940. Przez te 9 miesięcy stara się jak najpełniej realizować powziętą misję bycia orędownikiem męczonej Polski, w oczach opinii publicznej całego świata. Jego pobyt w Wiecznym Mieście nie jest łatwy, bowiem Prymas Polski musiał prowadzić własną "wojnę", aby być zrozumianym, aby poruszyć sumienia narodów. Sługa Boży pochyla się więc nad losem Polski, kraju w którym Kościół stanowił czynnik nierozłączny od państwowości. Przejęty udrękami, jakie zgotował człowiek "dwudziestowieczny", chlubiący się postępem techniki i cywilizacji, opisuje cierpienia ludności, wymienia akty przemocy przeciw człowiekowi i jego mieniu. Czyni to poprzez raporty dotyczącej sytuacji religijnej w archidiecezjach gnieźnieńskiej i poznańskiej (grudzień 1939) i innych diecezjach okupowanych przez Niemców (kwiecień 1940), które zostały przedłożone Piusowi XII. Dzięki pracy, wykonywanej ze znawstwem i dokładnie oraz przez osobistość cieszącą się wielkim autorytetem moralnym, dostarczane były niezaprzeczalne dowody o działalności niemieckiej polityki na terenach okupowanych. Założony przez Augusta kard. Hlonda cel został osiągnięty. Radio Watykańskie zdecydowało się na ogłoszenie całości raportów a amerykański tygodnik "Time" z 5 II 1940 r. opublikował najważniejsze jego części. Nie mogło to nie spotkać się z ostrą reakcją, bowiem już od początku lutego dziennik włoski "Il Regime Fascist" zamieszczał zjadliwe artykuły przeciwko temu - jak pisano - , "który uciekł do Rzymu". Cała działalność demaskująca niemieckie poczynania spotykała się z ostrą reakcją Berlina, który naciskał na faszystowski rząd włoski i gwałtownie protestował w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej. Wobec coraz trudniejszej sytuacji politycznej 9 czerwca 1940 r. Prymas Polski August Hlond niespodziewanie opuścił Rzym, udając się na zaproszenie tamtejszego biskupa do Lourdes. Opuścił Włochy ostatnim pociągiem przed przystąpieniem Włoch do państw "Osi". Sam Prymas przez cały czas swego pobytu we Francji (najpierw w Lourdes od czerwca 1940 do kwietnia 1943; następnie w Hautecombe od kwietnia 1943 do lutego 1944; wreszcie w rękach Gestapo od lutego 1944 do kwietnia 1945), przyczyni się do ujawnienia heroicznej sylwetki posiadanych cnót. Wydawać by się mogło, że jest pustelnikiem zamkniętym w miejscu odosobnienia, prowadzącym spokojne i bardzo dyskretne życie. Tymczasem taka wizja tego "Księcia Kościoła" nie odpowiada prawdzie, bowiem kard. August Hlond zdobywa informacje, pisze, rozmawia, przyjmuje gości, przygotowuje plany odnośnie przyszłości Polski. Przez cały czas interesuje się sprawami internowanych, aresztowanych lub wywiezionych rodaków. Tutaj też w "nieokupowanej" części Francji zorganizował opiekę duszpasterską zlecając jej kierownictwo zasłużonemu duszpasterzowi polonijnemu ks. W. Rogaczewskiemu; napisał i opublikował słynną broszurkę "Defi" wydaną w francuskiej serii "Cahiers du Temoignage Chrtien" stanowiącej nowe oskarżenie hitlerowskich zbrodni. Opisał w niej przeraźliwy obraz położenia Kościoła i narodu polskiego w kraju niszczonym bezwzględnie przez okupanta. Pisał o stanie Kościoła w Generalnym Gubernatorstwie i na ziemiach wcielonych do Niemiec oraz o sytuacji Polaków wywiezionych do pracy na terenach Rzeszy. Ostatni rok pobytu Prymasa w Lourdes był ciężki. Poddawany zostawał ściślejszej kontroli przez władze francuskie, jak i przez gestapo i wywiad niemiecki. W związku z zajęciem przez wojska niemieckie reszty Francji, kard. August Hlond na początku czerwca 1943 r., pod naciskiem rządu w Vichy, przeniósł się z Lourdes do Hautecombe (Sabaudia), znajdującego się we włoskiej strefie okupacyjnej. Jego przeniesienie było zorganizowane przez abpa Valerio Valeri, nuncjusza apostolskiego w Vichy. W tym, wydawałoby się zacisznym i oddalonym miejscu prowadził swoją działalność w niezmniejszonym tempie. Chociaż sam w tym czasie był tylko dwa razy u dentysty w Aix-les-Baines i nie oddalał się z opactwa, to przez swego kapelana ks. Antoniego Baraniaka wysyłał obfitą korespondencję za pośrednictwem pana Dwernickiego, dyrektora szpitala, znajdującego się w tamtejszym Hotelu, lub jego zastępcy, pana Krzeczunowicza. Ks. Antoni Baraniak był więc łącznikiem między polskim ruchem oporu działającym w okolicy a Prymasem. Gdy przebieg działań wojennych wskazywał na całkowitą klęskę Niemców tym silniejsza stawała się pokusa posłużenia się tą wybitną osobistością w rozgrywkach o utrzymanie tego, co jeszcze pozostawało w posiadaniu Rzeszy. 3 lutego 1944 r. dwie osoby ubrane w cywilne ubrania przybyły do opactwa pod pozorem zabrania Prymasa do Chambery, gdzie miał się dowiedzieć o ważnej sprawie. Kardynał został przewieziony do Paryża, by tam pozostać do całkowitej dyspozycji Gestapo. W sytuacji, gdy Armia Czerwona zbliżała się coraz bardziej ku zachodowi, i gdy Niemcy spodziewali się lądowania wojsk alianckich w Europie, Berlin chciał uczynić Prymasa polski odpowiednikiem Quislinga. Przez dwa miesiące poddawany zostawał wyczerpującym przesłuchaniom i namowom, by podjął się dzieła mobilizowania polskiego społeczeństwa przeciw napierającym oddziałom Armii Czerwonej. Gorący patriota i miłośnik Ojczyzny, dla której tak wiele musiał wycierpieć, mimo psychicznego nacisku zdecydowanie odpowiadał odmownie. Oświadczył, że nie został przez nikogo delegowany do zawierania jakichkolwiek umów z okupantem, ani przez rząd w Londynie, ani przez naród polski, ani jakiekolwiek czynniki kościelne. Kontynuował dalej, iż jakichkolwiek byłby wynik wojny, Polska wyjdzie z niej zupełnie zdruzgotana. Ale siły moralne jakie posiada, jej głęboka wiara i duch ofiary pozwolą jej na odrodzenie. Gdy wywierano różne naciski stwierdził, że "ze mną zastraszenie nic nie da. Oto już blisko 17 lat jestem kardynałem. Dla was to może znaczyć, że już nie mam czego pragnąć, oprócz jednej rzeczy, a tej tylko wy możecie dokonać, mianowicie abym umarł za moją Ojczyznę". Gdy zabiegi nie dawały żadnych rezultatów a stan zdrowia więzionego znacznie się pogorszył, w marcu 1944 r. na polecenie Himmlera został przeniesiony do nowego miejsca odosobnienia do Ber-le-Duc, a stamtąd do Wiedenbr7ck. Tam też leżały tajne polecenia na wypadek zbliżania się frontu, z poleceniem otrucia więźnia. Kardynał A. Hlond został wkrótce uwolniony przez wojska amerykańskie na Wielkanoc 1945 r. Wraz z nastaniem tej chwili dla Prymasa skończył się najboleśniejszy etap jego życia, który wobec braku rzetelnej informacji i rzeczywistego rozeznania, w sytuacji międzynarodowej, przez większość Polaków, bywa różnie nazywany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Re: Bo widocznie Kardynał IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 23:16 Gość portalu: tran napisał(a): > Hlond nie był świętym, chociaz pewnie był do świętości powołany. A jeśli > nteresuje ciebie czemu Kardynał nie był świętym to odpowiedź jest prosta - > pewnie miał jakieś grzechy i co w związku z tym? W latach 1929-1933 Polska, tak jak zresztą cały świat, przeżywała bolesny kryzys gospodarczy, który choć coraz łagodniej, był "zmorą" polskiej gospodarki aż do wybuchu II wojny światowej. Tragedię bezrobotnych, biednych i cierpiących przeżywał również i ich arcypasterz gnieźnieński i poznański. On też brał czynny udział w charytatywnych organizacjach jak: Komitet Pomocy Bezrobotnym, Caritas, Opieka Polska nad Rodakami na Obczyźnie. Angażując się w tę działalność inaugurował posiedzenia, wygłaszał płomienne przemówienia, wstrząsał sumieniami rodaków, zachęcając do przyjścia z pomocą najbiedniejszym. Nawołując w grudniu 1937 r. do pomocy zimowej bezrobotnym, przestrzegał przed oswajaniem się z klęską bezrobocia. Przypominał, iż "nie możemy przyzwyczaić się do zjawiska, że na obwodach miast i we wsiach przeludnionych powstaje w poniżeniu nowy typ człowieka, człowieka niemal bezimiennego, wyłączonego od kształtowania życia, odciętego od horyzontów przyszłości, skazanego na zanik ideałów, utrwalającego się w psychologii proletariatu. ..." Do tego zbiorowego wysiłku zachęcał każdego roku, wydając odezwy na "Tydzień Miłosierdzia", organizowany przez kościelny Caritas. Datek złożony na rzecz najbiedniejszych świadczy o sposobie życia, jaki się prowadzi. Docenia i zauważa wszystkich tych, którzy często dają "wdowi grosz" świadcząc tym samym o wielkiej wartości zasad chrześcijańskich w życiu człowieka. Przestrzegał przed zbytkiem i dogadzaniem swym tylko pragnieniom, a równocześnie nie widząc brata obok. Na rozpoczęcie "Tygodnia Miłosierdzia" (1937) mówił: "Ubodzy jesteśmy po klęskach niewoli, a jeszcze dotkliwiej zbiedził nas powszechny i własny kryzys gospodarczy. Takie nam podała Opatrzność warunki przyszłej wielkości: warunki trudne, ciężkie, twarde. Miarą kultury nie ma być zbytek i używanie sobie nie możemy uważać za miarę postępu. Hart i szlachetność polską wykuwać musimy w znojnym trudzie i zaparciu siebie. ... ponieważ mały jest nasz dorobek narodowy i mały jest ten bochenek, którym się polska rodzina dzieli, powinien każdy, który większą kromkę trzyma, podzielić ma się nią z tym, którego przy rozdziale pominięto. Cudem poświęcenia wskrzesimy cud jedności i wielkości". Coroczne apele ale może przede wszystkim postawa Prymasa Polski powoli drążyły drogi dojścia do szerokich kręgów społeczeństwa i przekonywały o słuszności takiej akcji. Jako dobry pasterz wkładał dużo serca i współczucia w akcję dobroczynną. Wiele o niej mogliby powiedzieć np. ówcześni studenci poznańskich uczelni, którzy doznawali protektoratu i wsparcie ze strony arcypasterza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Re: Bo widocznie Kardynał IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 23:23 Gość portalu: tran napisał(a): > Hlond nie był świętym, chociaz pewnie był do świętości powołany. A jeśli > nteresuje ciebie czemu Kardynał nie był świętym to odpowiedź jest prosta - > pewnie miał jakieś grzechy i co w związku z tym? Sługa Boży August Hlond był wielkim i dostojnym przez całe swe życie i takim pozostał aż do momentu śmierci, a przez świetlany przykład jej przyjmowania, dał wzór wszystkim katolikom, jak należy przygotowywać się na drogę do wieczności. W ostatnich chwilach - jak to stwierdzają naoczni świadkowie - było coś wspaniałego i poruszającego człowieka, a samo wspomnienie tych chwil było żywe w pamięci nie tylko świadków, ale i mieszkańców Warszawy. W czternastą rocznicę śmierci kard. Stefan Wyszyński odprawił Mszę św. w kościele św. Stanisława w Rzymie, kiedy to przypomniał tę budującą śmierć swego poprzednika w słowach: "Był niewątpliwie synem Kościoła Bożego, wiernym mu aż do ostatniej chwili. Ci, którzy pamiętają jak umierał, wiedzą, że umiał nie tylko pięknie żyć po katolicku, ale umierać po katolicku, po kapłańsku". Aby innym dać pociągający przykład, w coraz trudniejszych czasach stalinowskich, dla zamanifestowania swej wiary w ostatnich chwilach ludzkiego życia sam poprosił o publiczne przyniesienie Najświętszego Sakramentu słowami: "Niech Warszawa widzi, jak umiera Kardynał Kościoła św.". Przed przyjęciem Komunii św. odczytał wyznanie wiary i udzielił później błogosławieństwa otaczającym go kapłanom i wiernym całej stolicy, zachęcając również do wytężonej walki o Królestwo Boże. Chwile poprzedzające śmierć Kardynała Prymasa były niezwykle wzruszające bowiem każdy, kto był ich świadkiem uczył się jak należy przyjmować i jak należy cenić ostatnią łaskę - śmierć. W czasie gdy bp L. Bernacki odmawiał już modlitwy za konających Sługa Boży towarzyszył mu szepcząc psalm 51 "Misserere": "Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości, w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość. Obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego. Uznaję bowiem moją nieprawość a grzech mój jest zawsze przede mną Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem i uczyniłem, co złe jest przed Tobą tak, że się okazujesz sprawiedliwym w swym wyroku i prawym w swoim osądzie. (...) Pokrop mnie hizopem, a stanę się czysty, obmyj mnie a nad śnieg wybieleję. Spraw, abym usłyszał radość i wesele: niech się radują kości, któreś skruszył (...)" Czas jego agonii był lekcją trudnej sztuki umierania, świętego umierania. Zapowiadając dzień swojej śmierci zgromadzonym przy nim lekarzom, pragnącym pokrzepić go każdym swoim słowem, wypowiedział znamienne zdania: "W obliczu śmierci trzeba być radosnym, śmierć trzebe przyjąć pogodnie; jest ona przejściem do lepszego życia. Jest drogą do wieczności. Wszystkich nas to spotka. Dziękuję Panom za wszystkie zabiegi. Nie mam do nikogo żalu". Słusznie się podkreśla, że człowiek w obliczu śmierci zdobywa się na bezstronną, obiektywną oceną swego życia. Przed samym odejściem Kardynał oświadczył: "Teraz nie mam już żadnych zaległych rachunków. Mogę odejść i odchodzę z radością. Pracowałem dla Chrystusa i Polski i pracowałbym jeszcze, ale wszystko w ręku Boga i Matki Najświętszej. (...) Zawsze pracowałem dla Kościoła, dla rozszerzania Królestwa Bożego, dla Polski, dla dobra narodu polskiego. Byłem zawsze wiernym synem Kościoła św. i sumiennie wypełniłem zlecenia Ojca św., bo widziałem w nim zastępcę Chrystusa na ziemi". Swemu sekretarzowi ks. A. Baraniakowi cichym głosem poleca powiadomić Ojca św., że był Mu zawsze wierny. Sługa Boży zmarł w piątek 22 października 1948 r. o godz. 10.30 w dzień, gdy w liturgii Kościoła obchodziło się wspomnienie Matki Boskiej Szczęśliwej Śmierci. Całym swoim życie, działaniem wynikającym z pasterskiego napomnienia św. Pawła "nastawaj w porę i nie w porę" a skierowaną nie tylko ku obronie zasad przez społeczeństwo wyznawanej wiary lecz przede wszystkim, dynamizmem swego głębokiego życia wewnętrznego świadczył o Bogu i Jego darach Miłości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Będzie Świętym Ślązakiem IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 23:29 Proszę zwrócić uwagę,że dziękował za zabiegi.Prawdopodonie został dobity zastrzykiem i to z polecenia UB.Warto zbadać tajemnice Jego śmierci by poznać prawdę.A szczególnie Go cenię bo jest dla mnie Swiętym Ślązakiem i do tego dobrym Polskim Kardynałem. Szczęść Boże Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rafal Re: Niemcze, jesteś chory z nienawiści IP: *.ipt.aol.com 30.06.03, 22:35 Gość portalu: ulrich napisał(a): > to dlaczego go papiez nie oglosil swietym? > innych na pewno temat ten tezu bedzie interesowal. -------------------------------- a wlasciwie dlaczego? jak sadzisz? ciekaw jestem czy mamy wspolne zdanie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Re: Niemcze, jesteś chory z nienawiści IP: *.*.*.* 01.07.03, 19:06 Niemcze? Nie schlebiaj mu. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Re: Niemcze, jesteś chory z nienawiści IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 23:06 Gość portalu: ulrich napisał(a): > to dlaczego go papiez nie oglosil swietym? > innych na pewno temat ten tezu bedzie interesowal. Poniższe teksty zostały zaczerpnięte z książki ks. Jana Koniecznego i Wojciecha Necla "Sługa Boży August Hlond". 9 stycznia 1991 r. w Bazylice Archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie w obecności zgromadzonych wiernych kard. Józef Glemp, Prymas Polski, dokonał uroczystego otwarcia procesu kanonizacyjnego Augusta kard. Hlonda (5 VII 1881 - 22 X 1948). 22 października 1993 minęło 45 lat od śmierci "wielkiego syna polskiej ziemi", który stał na straży jej sumienia, wskazywał na Ewangelię Chrystusa i dziejową tradycję polskiego katolicyzmu. Jednak nie mógłby skutecznie oddziaływać na nasze społeczeństwo, gdyby sam nie żył głębią wiary, nadziei i miłości, czerpaną każdego dnia z Chrystusa, prawdziwego i jedynego źródła naszego życia. Przy bliższym zapoznaniu się z tą wielką Postacią, i dziś można w jego wskazaniach odnaleźć odpowiedź na dręczące go pytania i zawiłości życia. Można zadać sobie pytanie: skąd ta żywotność jego słów, wskazówek i ostrzeżeń? I rodzi się tylko jedna odpowiedź: Zatroskanie i jego słowa wypływają z głębokiego zakorzenienia się Ewangelii w duszy Sługi Bożego, która zawsze i wszędzie jest aktualna, w której każdy z nas może znaleźć odpowiedź i wskazówkę. Sługa Boży August jawi się nam jako "herold Bożej sprawy", panowania Bożego Królestwa w sercu każdego chrześcijanina. Za jego to staraniem w dwudziestoleciu międzywojennym dokonano tak wiele w zakresie życia religijnego całego narodu: wiernych i duchownych. Szybki i skuteczny rozwój "Akcji Katolickiej" owocował nawet w czasach powojennych. Na tym fundamencie założonym przez Sługę Bożego Augusta budowano polskie życie religijne aż do naszych czasów. Prymas Tysiąclecia Stefan kard. Wyszyński, jak sam wielokrotnie zaznaczał, był realizatorem duchowego testamentu swego poprzednika Sługi Bożego Augusta Hlonda. Pragniemy przybliżyć w tych kilkunastu konferencjach postać tego wielkiego hierarchy Kościoła. Świadomi jesteśmy, iż te bardzo skrótowe konferencje ukazują jedynie wąski zakres Jego czynów i cnót. Niedosyt ten może jednak zrodzić potrzebę głębszego studium spuścizny po Słudze Bożym Auguście Hlondzie, Prymasie Polski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Re: Niemcze, jesteś chory z nienawiści IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 23:17 Gość portalu: ulrich napisał(a): > to dlaczego go papiez nie oglosil swietym? > innych na pewno temat ten tezu bedzie interesowal. Ks. kard. August Hlond już od pierwszych początków swego pasterzowania dążył do odnowy społeczeństwa przez Eucharystię, bowiem w Niej i w duchowości eucharystycznej widział główne źródło odrodzenia. Sam arcypasterz był gorącym propagatorem Ruchu Eucharystycznego, co zauważył nawet papież Pius XI. Z tych też względów tematem dla VIII Zjazdu Katolickiego w Inowrocławiu mającego odbyć się w dniach 25-26 VI 1927 r. podanym przez kard. Augusta Hlonda było: "Odrodzenie przez Eucharystię". Wyraźnie to podkreślił w swym orędziu skierowanym do Komitetu Zjazdu: "Bez życia Eucharystycznego nie ma życia katolickiego, a wszelkie hasła odrodzenia duszy polskiej pozostać muszą pustymi frazesami, jeżeli Eucharystia nie stanie się słońcem i sercem naszego życia religijnego". Ks. kard. August Hlond zjazdowi temu nadał charakter "Kongresu Eucharystycznego", który odbywał się po raz pierwszy w Polsce. Uczestniczyło również w nim kilku biskupów z innych diecezji. W przemówieniu otwierającym Kongres, oświadczył, że ma on ułatwić wiernym powrót do Kościoła, przyczynić się do lepszego zrozumienia wartości Eucharystii dla duchowego rozwoju, dzięki której może dokonać się odrodzenie, ponieważ w przeszłości Jej nie doceniano, często traktując Eucharystię bardzo powierzchownie. Według myśli Prymasa nie wystarczają programy, w których podkreśla się tylko myśl katolicką, ani nie okażą się wystarczające obchody narodowe. Odrodzenie musi iść przez odrodzenie serca będącego dziełem łaski Bożej. Sługa Boży August Hlond brał udział we wszystkich nabożeństwach i obradach. W nich to dał wyraz swoim uczuciom eucharystycznym, pociągając innych do kultu eucharystycznego. Kongres ten choć był tylko manifestacją lokalną przekroczył granice diecezji i odbił się szerokim echem w innych diecezjach Polski, a pap. Pius XI przesyłając specjalne błogosławieństwo wszystkim uczestnikom, udzielił pochwały za jego zorganizowanie. W ślad za ks. Prymasem Augustem Hlondem i inni ordynariusze zaczęli organizować podobne Kongresy Eucharystyczne w następnym roku: we Lwowie abp Bolesław Twardowski, w Łodzi bp Wincenty Tymieniecki i na Jasnej Górze OO. Paulini. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kai Re: gdzie można znaleźć Jana IP: 213.76.135.* 30.06.03, 12:31 Gość portalu: JWZ napisał(a): > Gość portalu: ulrich napisał(a): > > > zgadzam sie z toba, ale nie wiem na jakim innym forum mozna dorwac naszego > > > jana. ;-) Na forum ojczyzna.pl gdzie pisuje jako Jan Jgierg. To takie kółko wzajemnej adoracji bo admin nie puszcza innych niż jedynie sluszne poglądów. Teksty (wklejki) te same co tutaj. Polecam zajrzenie tam. Można się dobrze pośmiać. Odpowiedz Link Zgłoś
barabas krzyzowka miczurinowska 30.06.03, 13:14 Jak sie te teksty czyta smiech zamiera na ustach... Toc to czyste sredniowiecze (w sensie religijnym) w polaczeniu z NSZ-em... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Franciszek Re: gdzie można znaleźć Jana IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 22:46 Gość portalu: kai napisał(a): > Gość portalu: JWZ napisał(a): > > > Gość portalu: ulrich napisał(a): > > > > > zgadzam sie z toba, ale nie wiem na jakim innym forum mozna dorwac na > szego > > > > > jana. ;-) Na każdym forum walczy o dobro Polski, aby się nie spełniło proroctwo: "Będziecie nie tylko bez pana, ale też bez ojczyzny i królestwa swego, wygnańcy wszędzie nędzni, wzgardzeni, ubodzy włóczęgowie" Ks. Piotr Skarga Warto zapamiętać: "Nie obawiaj sie nieprzyjaciol - w najgorszym wypadku zabija cie; Nie obawiaj sie przyjaciol - w najgorszym wypadku zdradza cie; Obawiaj sie tych obojetnych: to z ich milczacych blogoslawienstw wanika wszystko zlo swiata." - Bruno Jasienski > > > Na forum ojczyzna.pl gdzie pisuje jako Jan Jgierg. To takie kółko wzajemnej > adoracji bo admin nie puszcza innych niż jedynie sluszne poglądów. Teksty > (wklejki) te same co tutaj. Polecam zajrzenie tam. Można się dobrze pośmiać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Re: Nie to forum (n/t) IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 23:01 Gość portalu: ulrich napisał(a): ) zgadzam sie z toba, ale nie wiem na jakim innym forum mozna dorwac naszego ) jana. ;-) W lipcu r. minie 12 2 rocznica urodzin pierwszego biskupa katowickiego, kardynała i jedynego dotąd Ślązaka – prymasa Polski, Augusta Józefa Hlonda. Przypomnę, że w rankingu „Gazety Wyborczej” na Najwybitniejszych Ślązaków i Zagłębiaków XX wieku osoba Prymasa zajęła 5 miejsce, a Jego sylwetka była wielokrotnie prezentowana. Niemniej jednak z okazji rocznicy urodzin warto przypomnieć tego wybitnego męża stanu Kościoła. CHŁOPAK Z BRZĘCZKOWIC Urodził się 5 lipca 1881 r. w Brzęczkowicach, dziś dzielnicy Mysłowic, w rodzinie dróżnika kolejowego Jana Hlonda i Marii z domu Imiela. W rodzinnym domu późniejszego prymasa się nie przelewało (oprócz niego było jeszcze jedenaścioro rodzeństwa), ale wszystkie dzieci otrzymały dobre katolickie i patriotyczne wychowanie. Być może fakt, że dróżnik Hlond wychowywał dzieci w duchu polskim powodował, że pruskie władze kolejowe przerzucały go z miejsca na miejsce: Chorzów, Zawodzie, Kosztowy, Brzezinka – niemal każde z dzieci rodziło się w innej miejscowości i w innej zaczynało szkoły. August Hlond swoją edukację rozpoczął w szkole powszechnej na katowickim Zawodziu, potem było gimnazjum w Mysłowicach, wreszcie w wieku 12 lat wraz ze starszym bratem Ignacym wyjechał do zakładu salezjańskiego w Valsalice koło Turynu we Włoszech. Tu początkowo uczył się w gimnazjum, a w 1896 r. wstąpił do Zgromadzenia Salezjańskiego i rozpoczął nowicjat w Foglizzo. Rodziców Augusta Hlonda nie stać było na wykształcenie dzieci, ale czwórka chłopców uzyskała dzięki salezjanom wysoką jak na ich możliwości pozycję w społeczeństwie. Starszy brat Augusta – Ignacy – pracował na placówkach salezjańskich w Brazylii i Argentynie, był pedagogiem i dyrektorem seminarium nauczycielskiego w Bernal w Argentynie. Drugi z braci – Antoni Wiktor – był księdzem salezjaninem i kompozytorem, znanym pod pseudonimem Chlondowski. Trzeci z braci – Klemens – nie otrzymał święceń kapłańskich, ale przez swoje pracowite życie uczył przedmiotów zawodowych w szkołach salezjańskich. W październiku 1897 r. późniejszy prymas rozpoczął studia na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, które ukończył doktoratem z filozofii w 1900 r. Wówczas przełożeni wysłali go do Oświęcimia, do pierwszego na ziemiach polskich zakładu salezjańskiego. Hlond był w nim wychowawcą, nauczycielem, redaktorem gazety, dyrygentem chóru i orkiestry. Nadal się uczył, zdając eksternistycznie we Lwowie w 1904 r. maturę, rozpoczął też studia teologiczne, a rok później przyjął w Krakowie święcenia kapłańskie. Później kierował salezjańską placówką w Przemyślu, dojeżdżając jednocześnie na studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przełożeni docenili wiedzę i operatywność Augusta, powierzając mu w latach 1909- 1922 kierowanie różnymi placówkami salezjańskimi: w Bawarii, Austrii i na Węgrzech. Właśnie przy okazji pracy w Wiedniu poznał Achillesa Ratti, późniejszego papieża Piusa XI. To właśnie on mianował Hlonda 7 listopada 1922 r. administratorem apostolskim polskiej części Górnego Śląska. Po 19 latach „chłopak z Brzęczkowic” wrócił na swój Górny Śląsk. BISKUP 17 grudnia 1922 r. odbył się uroczysty ingres Augusta Hlonda do prokatedry ŚŚ. Piotra i Pawła w Katowicach przy ul. Mikołowskiej. Zaraz potem przystąpił do organizacji przyszłej diecezji: mianował pierwszych konsultantów diecezjalnych, obsadził stanowiska w kurii, ustanowił trybunał sądowy, dokonał nowego podziału dekanatów. Co roku organizował także zjazdy katolików śląskich: w 1922 r. w Katowicach, w 1923 r. w Królewskiej Hucie (Chorzowie), w 1924 r. ponownie w Katowicach. Omawiano wtedy m.in. sprawę budowy katedry. W 1923 r. powołał do życia katolicki tygodnik „Gość Niedzielny”, ukazujący się – z przerwą wojenną – do dziś. Rozstrzygnął także konkurs na budowę katedry Chrystusa Króla, zatwierdzając projekt Zygmunta Gawlika. Po zawarciu konkordatu między Polską a Stolicą Apostolską w 1925 r. Pius XI wydał 28 października 1925 r. bullę „Vixdum Poloniae unitas”, w której dokonał nowego podziału na diecezje, przekształcając jednocześnie administrację apostolską województwa śląskiego w diecezję katowicką, włączoną do prowincji krakowskiej. Pierwszym biskupem ordynariuszem nowej diecezji został mianowany August Hlond. 3 stycznia 1926 r. odbyła się w obecności piętnastu biskupów i nuncjusza apostolskiego w Polsce konsekracja nowego biskupa. Jak podają naoczni świadkowie, szczególnie wzruszającym był moment, kiedy matka pocałowała pierścień biskupi, zaś August złożył synowski pocałunek na dłoni matki. Rządy w nowej diecezji nie trwały jednak długo. Już 20 czerwca 1926 r. z Watykanu przyszła do Katowic nominacja na arcybiskupa poznańskiego i gnieźnieńskiego – August Hlond został prymasem Polski. PRYMAS Błyskawiczna kariera „chłopaka z Brzęczkowic” trwała nadal: już w rok później papież mianował go kardynałem. „Droga Mamo! Ojciec Św. raczył mnie w swojej łaskawości zamianować dziś Kardynałem Św. Rzymskiego Kościoła. W głębokim wzruszeniu zwracam się w tej chwili sercem i myślą ku Tobie [...] Tyś umiejętniej od wielu uczonych pedagogów założyła w duszach swych dzieci mocny fundament życiowy, oparty silnie o wiarę i prawo Boże [...] Więc w tym dniu, w którym Ojciec Św. nasz cichy i skromny dom śląski okrywa takim blaskiem swej łaski, czule Ci za to dziękuję [...]” pisał 20 czerwca 1927 r. w liście do matki. Niestety, wraz z nowymi obowiązkami jego wizyty na rodzinnym Górnym Śląsku były coraz rzadsze i krótsze. Jako prymas Hlond przyczynił się do rozszerzenia kultu maryjnego w Polsce, organizował Akcję Katolicką, współorganizował pielgrzymki na Jasną Górę, brał udział w koronacji obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej w Wilnie, założył Radę Społeczną przy prymasie. Utworzył też nowe zgromadzenie – Towarzystwo Chrystusowe, którego zadaniem była praca wśród wychodźców. Trzy razy pełnił także funkcję legata papieskiego, m.in. otwierając Międzynarodowy Kongres Chrystusa Króla w Lublanie. Tę owocną działalność raptownie przerwała II wojna światowa. WOJENNA TUŁACZKA „3 września [...] O godz. 22.25 Wojewoda komunikuje mi, że właśnie otrzymał z Warszawy od Wodza Naczelnego Marszałka Rydza-Śmigłego rozkaz oświadczenia mi, że: 1. Imieniem Prezydenta Rzeczypospolitej i swoim własnym dziękuje mi za nabożeństwo zaplanowane na 5 września [...] 2. Wobec sytuacji wojennej mam ruszyć do Warszawy jeszcze dzisiaj przed północą, bo jutro mogłaby szosa być miejscami przecięta przez tanki niemieckie [...] 3. Jest polskim postulatem państwowym, abym nie wpadł w ręce Niemców, choćby dlatego, że mogliby mnie oni wygrywać jako zakładnika [...]” – pisał prymas w swoim dzienniku. 5 września 1939 r. odprawił w katedrze Św. Jana w Warszawie mszę za pomyślność Polski, w której wziął udział cały rząd, a nazajutrz – zmuszony przez władze państwowe – Hlond wyjeżdża w kierunku wschodnim przez Siedlce, Łuck do Krzemieńca, gdzie rozmawia z nuncjuszem apostolskim i ministrem spraw zagranicznych RP Józefem Beckiem. Za ich namową przez Rumunie, Jugosławię i Triest jedzie do Rzymu. Na audiencji u papieża Piusa XII w Castel Gandolfo 20 września 1939 r. opowiedział o sytuacji w Polsce i o postępowaniu wojsk niemieckich wobec Polaków. Także od początku pobytu w Rzymie prowadził intensywną akcję na rzecz Polski, między innymi na falach radia watykańskiego już 28 września 1939 r. popłynęły w świat słowa prymasa: „Nie zginęłaś, Polsko”.August Hlond przy pomocy Stolicy Apostolskiej dwukrotnie próbował wrócić do okupowanej Polski, ale stanowisko władz hitlerowskich było jednoznaczne: w Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Re: do jana o nacjonaliscie kard. Hlondzie IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 22:54 Gość portalu: ulrich napisał(a): > moze nam o nim troche napiszesz? > a takze o okresie miedzywojennym i polskiej polityce (takze tej koscielnej) > wzgldem mniejszosci narodowych? "Oto mąż Boży, wielki duch i szlachetne serce; dobrze czyniąc szedł przez Śląsk - ziemię ojców swoich, Poznań - Gniezno - Warszawę. Z myślą o Rodakach za granicą, do życia powołał Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej. Duchową opieką otoczył Ziemie Odzyskane, pod opieką potężnej Wspomożycielki Wiernych w pokoju i wojnie, na wygnaniu i w więzieniu, chlubnie pełnił posługiwanie biskupie" napis na pomniku kard. Hlonda w katedrze poznańskiej Na łożu śmierci kard. August Hlond tak mówił o sobie: "Zawsze pracowałem dla Kościoła św., dla rozszerzenia Królestwa Bożego, dla Polski, dla dobra narodu polskiego. I pracowałbym jeszcze, ale wszystko w ręku Boga i Matki Najświętszej. Zawsze kochałem Polskę i będę się w niebie za nią modlił... Byłem zawsze wiernym synem Kościoła św. i sumiennie wypełniałem zlecenia Ojca św., bo widziałem w nim zastępcę Chrystusa na ziemi..." Prymas Polski, kard. August Hlond był niezwykłą postacią swoich czasów. Odegrał znaczącą rolę zarówno w życiu kościelnym, jak i w tworzeniu zrębów wolnego państwa polskiego. I choć upłynęło już trochę czasu od Jego śmierci, słowa Jego nauczania nie straciły nic ze swej aktualności. Swoim życiem głęboko wpisał się w dzieje Kościoła i Ojczyzny. Odpowiedz Link Zgłoś