Dodaj do ulubionych

do jana o nacjonaliscie kard. Hlondzie

IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.06.03, 12:57
moze nam o nim troche napiszesz?
a takze o okresie miedzywojennym i polskiej polityce (takze tej koscielnej)
wzgldem mniejszosci narodowych?
Obserwuj wątek
    • Gość: klip Nie to forum (n/t) IP: 217.97.173.* 29.06.03, 13:28
      • Gość: ulrich Re: Nie to forum (n/t) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.06.03, 13:52
        zgadzam sie z toba, ale nie wiem na jakim innym forum mozna dorwac naszego
        jana. ;-)
        • Gość: JWZ Niemcze, jesteś chory z nienawiści IP: *.szklarska-poreba.sdi.tpnet.pl 29.06.03, 14:00
          Gość portalu: ulrich napisał(a):

          > zgadzam sie z toba, ale nie wiem na jakim innym forum mozna dorwac naszego
          > jana. ;-)
          • Gość: ulrich Re: Niemcze, jesteś chory z nienawiści IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.06.03, 14:05
            to nie ja, to Jan!!! ;-)

            a ze akurat przygotowuje sie do egzaminu z politologii bardzo by mnie jego
            nieszablonowe poglady interesowaly.
            • Gość: Jan Re: Niemcze, jesteś chory z nienawiści IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 29.06.03, 23:00
              Kardynał Hlond powiedział, że "jeżeli przyjdzie zwycięstwo to przez Maryję" i
              przypominał to Jan PawełII.
              To był wspaniały patriota, któremu Papież i Polska wiele zawdzięcza.
              • Gość: ulrich Re: Niemcze, jesteś chory z nienawiści IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.06.03, 23:02
                to dlaczego go papiez nie oglosil swietym?
                innych na pewno temat ten tezu bedzie interesowal.
                • Gość: tran Bo widocznie Kardynał IP: 217.96.29.* 30.06.03, 12:09
                  Hlond nie był świętym, chociaz pewnie był do świętości powołany. A jeśli
                  nteresuje ciebie czemu Kardynał nie był świętym to odpowiedź jest prosta -
                  pewnie miał jakieś grzechy i co w związku z tym?
                  • barabas Re: Bo widocznie Kardynał 30.06.03, 12:16
                    Dzieki takim patriotom Polska jest czysta rasowo i nie trzeba juz szukac
                    prawdziwych Polakow...
                    • Gość: rafal O PRYMASIE AUGUSTYNIE HLONIE. IP: *.proxy.aol.com 01.07.03, 16:26
                      barabas napisał:

                      > Dzieki takim patriotom Polska jest czysta rasowo i nie trzeba juz szukac
                      > prawdziwych Polakow...
                      -----------------------------
                      Jest to odpowiedz wlasciwie dla Ulricha ale, ze ty to tak rasowo ujales "Dzieki
                      takim patriotom Polska jest czysta rasowo" wiec i dla ciebie.
                      TUlrich jako Slazak stawia takie prowokacyjne pytanie wobec swojego ziomka
                      jedynego Prymasa -Slazaka w historii Polski ? Ty jego zdanie "definiujesz"
                      Nazywanie Kardynala nacjonalista jest, ze tak powiem „CHAMSTWEM PROSTAKA“.
                      Oboje jako Schlesier powinniscie byc z niego dumni !
                      A moze Kardynal byl wg. was zdrajca?
                      Posprzeczajmy sie wiec!
                      Proces beatyfikacji kardynala Hlonda (Prymas Polski 20.06.1926 – 22.10.1948)
                      zostal przerwany z waszego powodu. FAKTY:
                      Kardynalowi zarzucily ugrupowania zydowskie zalegitymowanie antysemityzmu w
                      Polsce po 1935 r. („bedzie problem zydowski w Polsce, poki Zydzi beda w
                      Polsce“ tak sie wyrazil w liscie z 1936r. Bylo to stwierdzenie faktu . Prymas
                      przy tym NIC nie komentowal).
                      Bylo to madre stwierdzenie, czy nie w panstwie w ktorym ludnosc pochodzenia
                      zydowskiego siegala ~15% ?
                      To stosunkowo bylo malo wazne w procesie beatyfikacji.
                      Grupa teologow niemieckich na czele z prof. Franzem Scholzem scisle zwiazanym z
                      BdV (Zwiazek Wysiedlonych) zglosila pisemny protest przeciwko beatyfikacji
                      Prymasa. Chodzilo o jego role i zmiany w latach 45-46 w archidiecezjach i
                      naklanianie do przyjmowania wypedzonych w niemieckich biskupstwach.
                      (Mit Trilogie "Görlitzer Tagebuch", "Zwischen Staatsräson und Evangelium.
                      Kardinal Hlond und die Tragödie der ostdeutschen Diözesen" und "Kollektivschuld
                      und Vertreibung" war Franz Scholz ein unbestechlicher Anwalt der Vertriebenen
                      im Dienst der historischen Wahrheit. Diesem Ziel diente auch sein "Hlondheft",
                      das sich gegen die Geschichtsklitterung wendet, die eine echte Aussöhnung
                      zwischen Deutschen und Polen verhindert.)

                      Ks. Scholz (1972 - 1976 Ordinarius für Moraltheologie an der Katholisch-
                      Theologischen Fakultät der Universität Augsburg )napisal trylogie o Hlondzie,
                      ktora faktycznie pojednanie miedzy obu narodami w oparciu o jego osobe i role,
                      ktora odegral w 1945-6r. utrudniala.

                      Fakt odsuniecia w r.1945 biskupa Warmii Maximiliana Kallera przez Hlonda
                      m.inn. byl tego powodem.

                      Kardynal majac pelnomocnictwa papieza PiusaXII, uwazajac jednak , ze panstwa
                      zachodnie wkrotce rezim komunistyczny zlikwiduja, taktycznie zmienil struktury
                      terytorialne i prawne arcydiecezji na tych obszarach.
                      Poparl granice na Odrze i pertraktowal z komunistami o utrzymanie konkordatu z
                      r. 1925. To fakt, ale przy tym pozostawil wiele listow pasterskich o
                      komunistycznych represjach na tym terenie.
                      Na dzien dzisiejszy proces beatyfikacji zostal wznowiony po pelnym wyjasnieniu
                      zarzutow: (charakterystyczne, ze ludzie Kosciola umieja wyjsc poza partykularne
                      interesy swoich narodow)
                      (Im Zusammenhang mit seiner Person und seiner Tätigkeit wurden verschiedene
                      Vorwürfe und Urteile geäußert. Dabei wurden besonders die Ausreise aus Polen
                      (die kommunistische Propaganda deutete dies als Flucht) und die Gründung neuer
                      kirchlicher Strukturen gerügt. Diese Streitpunkte sind heutzutage fast
                      vollständig geklärt (der Prozeß der Seligsprechung August Hlonds hat bereits
                      begonnen).
                      W tlumaczeniu: W zwiazku z jego osoba i dzialalnoscia byly podnoszone rozne
                      zarzuty.Szczegolnie w zwiazku z wyjazdem z Poski (komunistyczna propaganda
                      przedstawiala to jako ucieczke (we wrzesniu 1939r. Kardynal wyjechal do Rzymu).
                      Byl oskarzany o o tworzenie nowych struktur Kosciola (po wojnie).
                      Dzis wszystkie punkty sporne sa praktycznie calkowicie wyjasnione.
                      (Proces beatyfikacji juz sie rozpoczal)
                      Kardynal powinien byc dla nas wzorem patrioty. Z materialow zrodlowych mozna
                      dowiedziec sie, ze podejmowanie decyzji przez niego nie bylo proste i
                      wspolpracujacy o tym wiedzieli.
                      W czasie wojny przedstawial Watykanowi szczegolowo , konsekwentnie i
                      obiektywnie fakty i prawdy o polozeniu Kosciola w Polsce i brutalnosci Niemiec
                      (byl przez nich wieziony) ale nigdy nie poszedl na wspolprace z nazistami
                      (byl namawiany z racji swego pochodzenia).
                      Byl wierny Watykanowi I Polsce. Jego postawa w czasie wojny umacniala ducha
                      narodowego Polakow.
                      Kardynal stosunkowo malo znany polskim katolikom , jest jedna z waznych
                      postaci polskiego Kosciola, bowiem podejmowal decyzje w nielatwym czasie
                      pertraktowal z komunistami i z nazistami (przez jednych i drugich wieziony badz
                      szykanowany). Zawsze jednak prezentowal linie Kosciola .
                      Materialy zrodlowe na ktore sie powoluje dostepne w internecie. Dolaczylem moje
                      komentarze.
                      A co ty wlasciwie o Prymasie myslisz? Czy owczesny Prymas Polski nie postepowal
                      tak jak Prymasi w Europie (Niemiec nie wykluczajac) I Papiez?
                      To grzech, ze jako glowa polskiego Kosciola byl patriota?
                      Naturalnie z punktu widzenia Polaka.
                      Ta postac warto przyblizyc. Chetnie przeczytam twoj punkt widzenia.

                      Osobista uwaga:
                      Uwazam wogole, ze lekcja religii jesli jest to powinna byc tez lekcja
                      wychowania obywatelskiego (jaka byla w przeszlosci).
                      (WSZEDZIE takze w Niemczech)
                      Wlacznie z omawianiem HISTORII I PROBLEMAMI kolejnych Prymasow Polski (podobnie
                      jak historia kroli)….pod warunkiem prezentowania wszystkich dostepnych zrodel
                      (m.inn. internetowych, ...ale nie tylko pod dyktando Jana, tylko m.inn. Jana),
                      i dyskusji na ich temat.
                      Jest to jedyny sposob na powstrzymanie laicyzacji i nawrot do swiadomego
                      wychowania i ...odkrycia religii na NOWO.
                      W wydaniu na dzis lekcje religii sa najczesciej parodia w oczach uczni.
                      Oddalaja, a nie przyblizaja religie.
                      Kosciol Polski w szkole dzis, wydaje mi sie nie spelnia swego podstawowego
                      zadania.


                      • barabas Re: O PRYMASIE AUGUSTYNIE HLONdzIE. 01.07.03, 16:34
                        Wybacz. Kard. Hlond znany byl mi tylko jako zajadly antysemita - to mialem na
                        mysli piszac o czystych Polakach.

                        Nawiasem mowiac nie jestem Slazakiem. Pochodze z Warmii, czyli jestem
                        Prusakiem :-))
                      • Gość: ULRICH Re: O PRYMASIE AUGUSTYNIE HLOND. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.07.03, 19:54
                        Gość portalu: rafal napisał(a):
                        "Kardynal majac pelnomocnictwa papieza PiusaXII, uwazajac jednak , ze panstwa
                        zachodnie wkrotce rezim komunistyczny zlikwiduja, taktycznie zmienil struktury
                        terytorialne i prawne arcydiecezji na tych obszarach. "

                        o jakich pelnomocnictwach myslisz? Kard. Hlond falszujac swoiej pelnomocnictwo
                        z watykanu przyczynil sie aktywnie do wypedzen.

                        tutaj troche informacji:
                        "Trotz dieser selbst kultischen Integration der neuen polnischen Gebiete hatte
                        sich der Hl. Stuhl bis in die siebziger Jahre geweigert, die von Polen immer
                        wieder betriebene Neuordnung der kirchlichen Jurisdik­tion durchzuführen und aus
                        polni­schen Gebietsteilen deutscher Bistümer selbständige Diözesen zu errich­ten.
                        [76] Dar­über hinaus hatte Pius XII. in einem offenen Brief im März 1948 seine
                        Zuneigung für die vertrie­benen Deutschen geäußert und damit eine Protestwelle
                        der polnischen Regierung ausgelöst.[77]"

                        tutaj jeszcze ciekawostka:
                        Apostolischen Visitator für die Katholiken des Erzbistums Breslau,
                        Apostolischer Protonotar Winfried König jest oficjalnym przedstawicielem
                        Vatykanu
                        • Gość: ULRICH Re: O PRYMASIE AUGUSTYNIE HLOND. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.07.03, 19:57
                          czy papiez Pius XII krytykowalby Hlonda, gdyby ten wczesniej mial jego poparcie?
                          • Gość: ULRICH PS2 IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.07.03, 20:10
                            "...Die herausgehobene Stellung des Katholizismus in Schlesien findet nicht nur
                            Ausdruck in bedeutenden Männern und Frauen dieses Jahrhunderts aus Schlesien
                            wie zum Beispiel Bernhard Lichtenberg oder Edith Stein, sondern auch in
                            der Tatsache, daß der letzte deutsche Erzbischof von Breslau, Adolf Kardinal
                            Bertram, von 1920 bis 1945 Vorsitzender der Fuldaer Bischofskonferenz war.
                            Als dieser am 6. Juli 1945 im Alter von 86 Jahren stirbt, wählt das Domkapitel
                            Dr. Ferdinand Piontek zum Kapitelsvikar (d. h. zum Verwalter bis zur Neuwahl).
                            In diese Situation hinein fällt die Entscheidung und Bestimmung der
                            Potsdamer Konferenz über die Ausweisung der deutschen Bevölkerung u. a.
                            auch aus den polnisch verwalteten deutschen Ostgebieten. Über drei Millionen
                            Schlesier werden in das verbliebene Deutschland westlich von Oder und Neiße
                            vertrieben; rund eine Million Menschen können in der Heimat bleiben, meist in
                            Oberschlesien. In Ostdeutschland reagiert in dieser Umbruchsituation der
                            damalige
                            Primas von Polen, August Kardinal Hlond, überraschend schnell. Um
                            neue Fakten bei der Organisation der polnischen Kirche in den „wiedergewonnen
                            Gebieten“ zu schaffen, wird u. a. auch der Breslauer Kapitelsvikar Dr. Ferdinand
                            Piontek von Kardinal Hlond zur Abdankung gezwungen, da Hlond auf
                            päpstliche Vollmachten verweist – was neuere wissenschaftliche Arbeiten
                            widerlegen. Durch dieses Vorgehen erhält das kirchliche Leben in Schlesien
                            eine völlig neuartige polnische Prägung; die deutsche Geschichte in Schlesien
                            erfährt ein nahezu abruptes Ende..."
                        • Gość: rafal Re: O PRYMASIE AUGUSTYNIE HLOND. IP: *.proxy.aol.com 01.07.03, 20:28
                          Gość portalu: ULRICH napisał(a):

                          > o jakich pelnomocnictwach myslisz? Kard. Hlond falszujac swoiej
                          pelnomocnictwo
                          > z watykanu przyczynil sie aktywnie do wypedzen.
                          --------------------------
                          O tych:
                          ....Nach dem Krieg gehörte es nun zu dem Hauptproblem, die Struktur der
                          katholischen Kirche auf den neuen Territorien Polens formell zu regeln und zu
                          organisieren. Am 13.7.1945 kehrte der Primas Polens Kardinal August Hlond17
                          (1881-1948) nach Polen zurück. Er mußte zuerst für die kirchliche
                          Administration sorgen. Dazu erhielt er besondere Vollmachten der Kongregation
                          für die außergewöhnlichen kirchlichen Angelegenheiten18. Die Vollmachten
                          berechtigten Hlond, vakante Bischofsstühle, „falls es nicht möglich ist, sie
                          einem Kapitelsvikar anzuvertrauen oder anvertraut zu lassen, durch die
                          Ernennung von Apostolischen Administratoren ad nutum S. Sedis“ zu besetzen19.
                          Kardinal August Hlond wollte zuerst die deutschen Bischöfe davon überzeugen,
                          daß sie auf die Jurisdiktion verzichten sollen, die sie formal noch in Polen
                          innehatten20. Nach dem kanonischen Recht gehörten nämlich die Gebiete östlich
                          der Oder zur Jurisdiktion des deutschen Ordinariats...

                          Chodzi o vatikanische Sondervollmachten vom 8.7.1945. Zrodlo niemieckie:
                          web.pertus.com.pl/~piozbie/t1_7.html
                          • Gość: ulrich Re: O PRYMASIE AUGUSTYNIE HLOND. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.07.03, 20:46
                            niestety te zostaly przez hlonda sfalszowane!
                            • Gość: rafal Re: O PRYMASIE AUGUSTYNIE HLOND. IP: *.proxy.aol.com 01.07.03, 20:54
                              Gość portalu: ulrich napisał(a):

                              > niestety te zostaly przez hlonda sfalszowane!
                              ---------------------------------
                              Jesli tak twierdzisz, to dlaczego proces beatyfikacji po przerwie zostal
                              wznowiony?
                              (Streitpunkte sind heutzutage fast vollständig geklärt)
                              Jeden z nas korzysta z nieaktualnych zrodel hist.
                    • Gość: Jan Re: Bo widocznie Kardynał IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 23:14
                      barabas napisał:

                      > Dzieki takim patriotom Polska jest czysta rasowo i nie trzeba juz szukac
                      > prawdziwych Polakow...
                      C.d życiorysu
                      Wojna stawała się coraz bardziej nieunikniona. Prymas Polski August Hlond w
                      lipcu uczestniczył w Kongresie Chrystusa Króla w Lublanie, a po nim wyjechał na
                      wypoczynek do Bagnoles (Francja). Tam też dochodziły go wiadomości
                      zapowiadające nieunikniony konflikt wojenny. Celem zasięgnięcia dobrej
                      informacji, oraz by uzyskać jaśniejszy pogląd na pogarszającą się sytuację
                      międzynarodową 19 sierpnia wysłał swego kapelana ks. Bolesława Filipiaka do
                      Polskiej Ambasady w Paryżu. Wobec narastającego napięcia 21 sierpnia zdecydował
                      przerwać kurację i wcześniej powrócić do kraju. Jadąc przez Berlin zauważył
                      gorączkowe przygotowania w stolicy Niemiec na wypadek wojny. Zaciemnienia
                      mieszkań i ulic nie wróżyły nic dobrego. Zaraz po przyjeździe do swej stolicy
                      metropolitalnej Poznania, odbył narady z wikariuszami generalnymi gnieźnieńskim
                      i poznańskim, wojewodą Bociańskim i rektorem Seminarium poznańskiego. Następnie
                      24 VIII udał się do Warszawy, gdzie rozmawiał z Nuncjuszem Apostolskim Filipem
                      Cortesim, abp Stanisławem Gallem i biskupem polowym Józefem Gawliną. Tam też
                      powziął decyzję zwołania Konferencji Prawnej Episkopatu na dzień 31 sierpnia.
                      Tego samego dnia wieczorem, wrócił do Poznania. Po powrocie polecił wysłać w
                      głąb kraju ważniejsze akta Kurii i wydał rozporządzenia na wypadek wojny. 30
                      sierpnia wyjechał ponownie zatłoczonym rezerwistami pociągiem do Warszawy,
                      gdzie w dniu następnym uczestniczył w obradach Komisji Prawnej Episkopatu.
                      Wówczas postanowiono zwołać Konferencję Plenarną Episkopatu do Warszawy na
                      dzień 5 IX , celem uzgodnienia ostatecznych i wspólnych postanowień na wypadek
                      wojny. Wojna rozpoczęta nieubłaganie 1 września zastała go w pałacu
                      arcybiskupim. Wybuchy bomb i detonacje zwiastowały trudny czas dla kraju,
                      Kościoła i niego samego. Telegramy do Biskupów o zwoływanej Konferencji,
                      wysyłane z Poznania już musiały przechodzić przez cenzurę wojskową. Następnego
                      dnia (2 IX ) polecił wysłać dalsze transporty "ważnych aktów", z Kurii, co było
                      utrudniane przez częste sabotaże ludności niemieckiej mieszkającej w Polsce i
                      bezlitosne naloty lotnicze. 3 IX udał się do Gniezna, by przeprowadzić rozmowy
                      z wikariuszem generalnym, ks. kan. Bleriq`iem, a po powrocie poprosił
                      otoczenie, uszczuplone o powołanych rezerwistów, by pozwolono mu odpocząć przed
                      wyjazdem do Warszawy na mającą się odbyć Konferencję Plenarną Episkopatu. W tym
                      też dniu, w późnych godzinach otrzymał, przekazaną przez starostę p. A. Klotza,
                      wiadomość od Naczelnego Wodza Marszałka Edwarda Rydza - Śmigłego, w której to
                      Marszałek nalegał, by Prymas udał się jeszcze tej nocy do Warszawy, motywując
                      że dniem mógłby narazić się na bombardowanie i ostrzeliwanie z niemieckich
                      samolotów. Naczelny Wódz wspominał, że należało się również liczyć z
                      niemożliwością powrotu do Poznania, bo front szybko przesuwa się ku wschodowi,
                      co może potrwać nawet kilka tygodni. Edward Rydz
                    • Gość: Jan Re: Bo widocznie Kardynał IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 23:20
                      barabas napisał:

                      > Dzieki takim patriotom Polska jest czysta rasowo i nie trzeba juz szukac
                      > prawdziwych Polakow...
                      Prymas Polski August kard. Hlond, był nieobecny w Polsce od 14 września 1939 do
                      20 lipca 1945 r. ale, był przez cały ten czas złączony duchowo ze swoją
                      ojczyzną jednocześnie czyniąc dla niej wszystko co tylko mógł. Pierwszym etapem
                      jego pobytu był Rzym. W stolicy Włoch pozostaje od 19 września 1939 do 9
                      czerwca 1940. Przez te 9 miesięcy stara się jak najpełniej realizować powziętą
                      misję bycia orędownikiem męczonej Polski, w oczach opinii publicznej całego
                      świata. Jego pobyt w Wiecznym Mieście nie jest łatwy, bowiem Prymas Polski
                      musiał prowadzić własną "wojnę", aby być zrozumianym, aby poruszyć sumienia
                      narodów. Sługa Boży pochyla się więc nad losem Polski, kraju w którym Kościół
                      stanowił czynnik nierozłączny od państwowości. Przejęty udrękami, jakie
                      zgotował człowiek "dwudziestowieczny", chlubiący się postępem techniki i
                      cywilizacji, opisuje cierpienia ludności, wymienia akty przemocy przeciw
                      człowiekowi i jego mieniu. Czyni to poprzez raporty dotyczącej sytuacji
                      religijnej w archidiecezjach gnieźnieńskiej i poznańskiej (grudzień 1939) i
                      innych diecezjach okupowanych przez Niemców (kwiecień 1940), które zostały
                      przedłożone Piusowi XII. Dzięki pracy, wykonywanej ze znawstwem i dokładnie
                      oraz przez osobistość cieszącą się wielkim autorytetem moralnym, dostarczane
                      były niezaprzeczalne dowody o działalności niemieckiej polityki na terenach
                      okupowanych. Założony przez Augusta kard. Hlonda cel został osiągnięty. Radio
                      Watykańskie zdecydowało się na ogłoszenie całości raportów a amerykański
                      tygodnik "Time" z 5 II 1940 r. opublikował najważniejsze jego części. Nie mogło
                      to nie spotkać się z ostrą reakcją, bowiem już od początku lutego dziennik
                      włoski "Il Regime Fascist" zamieszczał zjadliwe artykuły przeciwko temu - jak
                      pisano - , "który uciekł do Rzymu". Cała działalność demaskująca niemieckie
                      poczynania spotykała się z ostrą reakcją Berlina, który naciskał na
                      faszystowski rząd włoski i gwałtownie protestował w Sekretariacie Stanu Stolicy
                      Apostolskiej. Wobec coraz trudniejszej sytuacji politycznej 9 czerwca 1940 r.
                      Prymas Polski August Hlond niespodziewanie opuścił Rzym, udając się na
                      zaproszenie tamtejszego biskupa do Lourdes. Opuścił Włochy ostatnim pociągiem
                      przed przystąpieniem Włoch do państw "Osi". Sam Prymas przez cały czas swego
                      pobytu we Francji (najpierw w Lourdes od czerwca 1940 do kwietnia 1943;
                      następnie w Hautecombe od kwietnia 1943 do lutego 1944; wreszcie w rękach
                      Gestapo od lutego 1944 do kwietnia 1945), przyczyni się do ujawnienia
                      heroicznej sylwetki posiadanych cnót. Wydawać by się mogło, że jest
                      pustelnikiem zamkniętym w miejscu odosobnienia, prowadzącym spokojne i bardzo
                      dyskretne życie. Tymczasem taka wizja tego "Księcia Kościoła" nie odpowiada
                      prawdzie, bowiem kard. August Hlond zdobywa informacje, pisze, rozmawia,
                      przyjmuje gości, przygotowuje plany odnośnie przyszłości Polski. Przez cały
                      czas interesuje się sprawami internowanych, aresztowanych lub wywiezionych
                      rodaków. Tutaj też w "nieokupowanej" części Francji zorganizował opiekę
                      duszpasterską zlecając jej kierownictwo zasłużonemu duszpasterzowi polonijnemu
                      ks. W. Rogaczewskiemu; napisał i opublikował słynną broszurkę "Defi" wydaną w
                      francuskiej serii "Cahiers du Temoignage Chrtien" stanowiącej nowe oskarżenie
                      hitlerowskich zbrodni. Opisał w niej przeraźliwy obraz położenia Kościoła i
                      narodu polskiego w kraju niszczonym bezwzględnie przez okupanta. Pisał o stanie
                      Kościoła w Generalnym Gubernatorstwie i na ziemiach wcielonych do Niemiec oraz
                      o sytuacji Polaków wywiezionych do pracy na terenach Rzeszy. Ostatni rok pobytu
                      Prymasa w Lourdes był ciężki. Poddawany zostawał ściślejszej kontroli przez
                      władze francuskie, jak i przez gestapo i wywiad niemiecki. W związku z zajęciem
                      przez wojska niemieckie reszty Francji, kard. August Hlond na początku czerwca
                      1943 r., pod naciskiem rządu w Vichy, przeniósł się z Lourdes do Hautecombe
                      (Sabaudia), znajdującego się we włoskiej strefie okupacyjnej. Jego
                      przeniesienie było zorganizowane przez abpa Valerio Valeri, nuncjusza
                      apostolskiego w Vichy. W tym, wydawałoby się zacisznym i oddalonym miejscu
                      prowadził swoją działalność w niezmniejszonym tempie. Chociaż sam w tym czasie
                      był tylko dwa razy u dentysty w Aix-les-Baines i nie oddalał się z opactwa, to
                      przez swego kapelana ks. Antoniego Baraniaka wysyłał obfitą korespondencję za
                      pośrednictwem pana Dwernickiego, dyrektora szpitala, znajdującego się w
                      tamtejszym Hotelu, lub jego zastępcy, pana Krzeczunowicza. Ks. Antoni Baraniak
                      był więc łącznikiem między polskim ruchem oporu działającym w okolicy a
                      Prymasem. Gdy przebieg działań wojennych wskazywał na całkowitą klęskę Niemców
                      tym silniejsza stawała się pokusa posłużenia się tą wybitną osobistością w
                      rozgrywkach o utrzymanie tego, co jeszcze pozostawało w posiadaniu Rzeszy. 3
                      lutego 1944 r. dwie osoby ubrane w cywilne ubrania przybyły do opactwa pod
                      pozorem zabrania Prymasa do Chambery, gdzie miał się dowiedzieć o ważnej
                      sprawie. Kardynał został przewieziony do Paryża, by tam pozostać do całkowitej
                      dyspozycji Gestapo. W sytuacji, gdy Armia Czerwona zbliżała się coraz bardziej
                      ku zachodowi, i gdy Niemcy spodziewali się lądowania wojsk alianckich w
                      Europie, Berlin chciał uczynić Prymasa polski odpowiednikiem Quislinga. Przez
                      dwa miesiące poddawany zostawał wyczerpującym przesłuchaniom i namowom, by
                      podjął się dzieła mobilizowania polskiego społeczeństwa przeciw napierającym
                      oddziałom Armii Czerwonej. Gorący patriota i miłośnik Ojczyzny, dla której tak
                      wiele musiał wycierpieć, mimo psychicznego nacisku zdecydowanie odpowiadał
                      odmownie. Oświadczył, że nie został przez nikogo delegowany do zawierania
                      jakichkolwiek umów z okupantem, ani przez rząd w Londynie, ani przez naród
                      polski, ani jakiekolwiek czynniki kościelne. Kontynuował dalej, iż
                      jakichkolwiek byłby wynik wojny, Polska wyjdzie z niej zupełnie zdruzgotana.
                      Ale siły moralne jakie posiada, jej głęboka wiara i duch ofiary pozwolą jej na
                      odrodzenie. Gdy wywierano różne naciski stwierdził, że "ze mną zastraszenie nic
                      nie da. Oto już blisko 17 lat jestem kardynałem. Dla was to może znaczyć, że
                      już nie mam czego pragnąć, oprócz jednej rzeczy, a tej tylko wy możecie
                      dokonać, mianowicie abym umarł za moją Ojczyznę". Gdy zabiegi nie dawały
                      żadnych rezultatów a stan zdrowia więzionego znacznie się pogorszył, w marcu
                      1944 r. na polecenie Himmlera został przeniesiony do nowego miejsca
                      odosobnienia do Ber-le-Duc, a stamtąd do Wiedenbr7ck. Tam też leżały tajne
                      polecenia na wypadek zbliżania się frontu, z poleceniem otrucia więźnia.
                      Kardynał A. Hlond został wkrótce uwolniony przez wojska amerykańskie na
                      Wielkanoc 1945 r. Wraz z nastaniem tej chwili dla Prymasa skończył się
                      najboleśniejszy etap jego życia, który wobec braku rzetelnej informacji i
                      rzeczywistego rozeznania, w sytuacji międzynarodowej, przez większość Polaków,
                      bywa różnie nazywany.
                  • Gość: Jan Re: Bo widocznie Kardynał IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 23:16
                    Gość portalu: tran napisał(a):

                    > Hlond nie był świętym, chociaz pewnie był do świętości powołany. A jeśli
                    > nteresuje ciebie czemu Kardynał nie był świętym to odpowiedź jest prosta -
                    > pewnie miał jakieś grzechy i co w związku z tym?
                    W latach 1929-1933 Polska, tak jak zresztą cały świat, przeżywała bolesny
                    kryzys gospodarczy, który choć coraz łagodniej, był "zmorą" polskiej gospodarki
                    aż do wybuchu II wojny światowej. Tragedię bezrobotnych, biednych i cierpiących
                    przeżywał również i ich arcypasterz gnieźnieński i poznański. On też brał
                    czynny udział w charytatywnych organizacjach jak: Komitet Pomocy Bezrobotnym,
                    Caritas, Opieka Polska nad Rodakami na Obczyźnie. Angażując się w tę
                    działalność inaugurował posiedzenia, wygłaszał płomienne przemówienia,
                    wstrząsał sumieniami rodaków, zachęcając do przyjścia z pomocą najbiedniejszym.
                    Nawołując w grudniu 1937 r. do pomocy zimowej bezrobotnym, przestrzegał przed
                    oswajaniem się z klęską bezrobocia. Przypominał, iż "nie możemy przyzwyczaić
                    się do zjawiska, że na obwodach miast i we wsiach przeludnionych powstaje w
                    poniżeniu nowy typ człowieka, człowieka niemal bezimiennego, wyłączonego od
                    kształtowania życia, odciętego od horyzontów przyszłości, skazanego na zanik
                    ideałów, utrwalającego się w psychologii proletariatu. ..." Do tego zbiorowego
                    wysiłku zachęcał każdego roku, wydając odezwy na "Tydzień Miłosierdzia",
                    organizowany przez kościelny Caritas. Datek złożony na rzecz najbiedniejszych
                    świadczy o sposobie życia, jaki się prowadzi. Docenia i zauważa wszystkich
                    tych, którzy często dają "wdowi grosz" świadcząc tym samym o wielkiej wartości
                    zasad chrześcijańskich w życiu człowieka. Przestrzegał przed zbytkiem i
                    dogadzaniem swym tylko pragnieniom, a równocześnie nie widząc brata obok. Na
                    rozpoczęcie "Tygodnia Miłosierdzia" (1937) mówił: "Ubodzy jesteśmy po klęskach
                    niewoli, a jeszcze dotkliwiej zbiedził nas powszechny i własny kryzys
                    gospodarczy. Takie nam podała Opatrzność warunki przyszłej wielkości: warunki
                    trudne, ciężkie, twarde. Miarą kultury nie ma być zbytek i używanie sobie nie
                    możemy uważać za miarę postępu. Hart i szlachetność polską wykuwać musimy w
                    znojnym trudzie i zaparciu siebie. ... ponieważ mały jest nasz dorobek narodowy
                    i mały jest ten bochenek, którym się polska rodzina dzieli, powinien każdy,
                    który większą kromkę trzyma, podzielić ma się nią z tym, którego przy rozdziale
                    pominięto. Cudem poświęcenia wskrzesimy cud jedności i wielkości". Coroczne
                    apele ale może przede wszystkim postawa Prymasa Polski powoli drążyły drogi
                    dojścia do szerokich kręgów społeczeństwa i przekonywały o słuszności takiej
                    akcji. Jako dobry pasterz wkładał dużo serca i współczucia w akcję dobroczynną.
                    Wiele o niej mogliby powiedzieć np. ówcześni studenci poznańskich uczelni,
                    którzy doznawali protektoratu i wsparcie ze strony arcypasterza
                  • Gość: Jan Re: Bo widocznie Kardynał IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 23:23
                    Gość portalu: tran napisał(a):

                    > Hlond nie był świętym, chociaz pewnie był do świętości powołany. A jeśli
                    > nteresuje ciebie czemu Kardynał nie był świętym to odpowiedź jest prosta -
                    > pewnie miał jakieś grzechy i co w związku z tym?
                    Sługa Boży August Hlond był wielkim i dostojnym przez całe swe życie i takim
                    pozostał aż do momentu śmierci, a przez świetlany przykład jej przyjmowania,
                    dał wzór wszystkim katolikom, jak należy przygotowywać się na drogę do
                    wieczności. W ostatnich chwilach - jak to stwierdzają naoczni świadkowie - było
                    coś wspaniałego i poruszającego człowieka, a samo wspomnienie tych chwil było
                    żywe w pamięci nie tylko świadków, ale i mieszkańców Warszawy. W czternastą
                    rocznicę śmierci kard. Stefan Wyszyński odprawił Mszę św. w kościele św.
                    Stanisława w Rzymie, kiedy to przypomniał tę budującą śmierć swego poprzednika
                    w słowach: "Był niewątpliwie synem Kościoła Bożego, wiernym mu aż do ostatniej
                    chwili. Ci, którzy pamiętają jak umierał, wiedzą, że umiał nie tylko pięknie
                    żyć po katolicku, ale umierać po katolicku, po kapłańsku". Aby innym dać
                    pociągający przykład, w coraz trudniejszych czasach stalinowskich, dla
                    zamanifestowania swej wiary w ostatnich chwilach ludzkiego życia sam poprosił o
                    publiczne przyniesienie Najświętszego Sakramentu słowami: "Niech Warszawa
                    widzi, jak umiera Kardynał Kościoła św.". Przed przyjęciem Komunii św. odczytał
                    wyznanie wiary i udzielił później błogosławieństwa otaczającym go kapłanom i
                    wiernym całej stolicy, zachęcając również do wytężonej walki o Królestwo Boże.
                    Chwile poprzedzające śmierć Kardynała Prymasa były niezwykle wzruszające bowiem
                    każdy, kto był ich świadkiem uczył się jak należy przyjmować i jak należy cenić
                    ostatnią łaskę - śmierć. W czasie gdy bp L. Bernacki odmawiał już modlitwy za
                    konających Sługa Boży towarzyszył mu szepcząc psalm 51 "Misserere":

                    "Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości, w ogromie swego miłosierdzia
                    wymaż moją nieprawość. Obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść mnie z grzechu
                    mojego.

                    Uznaję bowiem moją nieprawość a grzech mój jest zawsze przede mną Tylko przeciw
                    Tobie zgrzeszyłem i uczyniłem, co złe jest przed Tobą tak, że się okazujesz
                    sprawiedliwym w swym wyroku i prawym w swoim osądzie. (...)

                    Pokrop mnie hizopem, a stanę się czysty, obmyj mnie a nad śnieg wybieleję.
                    Spraw, abym usłyszał radość i wesele: niech się radują kości, któreś skruszył
                    (...)"

                    Czas jego agonii był lekcją trudnej sztuki umierania, świętego umierania.
                    Zapowiadając dzień swojej śmierci zgromadzonym przy nim lekarzom, pragnącym
                    pokrzepić go każdym swoim słowem, wypowiedział znamienne zdania: "W obliczu
                    śmierci trzeba być radosnym, śmierć trzebe przyjąć pogodnie; jest ona
                    przejściem do lepszego życia. Jest drogą do wieczności. Wszystkich nas to
                    spotka. Dziękuję Panom za wszystkie zabiegi. Nie mam do nikogo żalu". Słusznie
                    się podkreśla, że człowiek w obliczu śmierci zdobywa się na bezstronną,
                    obiektywną oceną swego życia. Przed samym odejściem Kardynał oświadczył: "Teraz
                    nie mam już żadnych zaległych rachunków. Mogę odejść i odchodzę z radością.
                    Pracowałem dla Chrystusa i Polski i pracowałbym jeszcze, ale wszystko w ręku
                    Boga i Matki Najświętszej. (...) Zawsze pracowałem dla Kościoła, dla
                    rozszerzania Królestwa Bożego, dla Polski, dla dobra narodu polskiego. Byłem
                    zawsze wiernym synem Kościoła św. i sumiennie wypełniłem zlecenia Ojca św., bo
                    widziałem w nim zastępcę Chrystusa na ziemi". Swemu sekretarzowi ks. A.
                    Baraniakowi cichym głosem poleca powiadomić Ojca św., że był Mu zawsze wierny.
                    Sługa Boży zmarł w piątek 22 października 1948 r. o godz. 10.30 w dzień, gdy w
                    liturgii Kościoła obchodziło się wspomnienie Matki Boskiej Szczęśliwej Śmierci.
                    Całym swoim życie, działaniem wynikającym z pasterskiego napomnienia św.
                    Pawła "nastawaj w porę i nie w porę" a skierowaną nie tylko ku obronie zasad
                    przez społeczeństwo wyznawanej wiary lecz przede wszystkim, dynamizmem swego
                    głębokiego życia wewnętrznego świadczył o Bogu i Jego darach Miłości.
                    • Gość: Jan Będzie Świętym Ślązakiem IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 23:29
                      Proszę zwrócić uwagę,że dziękował za zabiegi.Prawdopodonie został dobity
                      zastrzykiem i to z polecenia UB.Warto zbadać tajemnice Jego śmierci by poznać
                      prawdę.A szczególnie Go cenię bo jest dla mnie Swiętym Ślązakiem i do tego
                      dobrym Polskim Kardynałem.
                      Szczęść Boże
                • Gość: rafal Re: Niemcze, jesteś chory z nienawiści IP: *.ipt.aol.com 30.06.03, 22:35
                  Gość portalu: ulrich napisał(a):

                  > to dlaczego go papiez nie oglosil swietym?
                  > innych na pewno temat ten tezu bedzie interesowal.
                  --------------------------------
                  a wlasciwie dlaczego? jak sadzisz?
                  ciekaw jestem czy mamy wspolne zdanie?
                  • Gość: Tomasz Re: Niemcze, jesteś chory z nienawiści IP: *.*.*.* 01.07.03, 19:06
                    Niemcze? Nie schlebiaj mu. :)
                • Gość: Jan Re: Niemcze, jesteś chory z nienawiści IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 23:06
                  Gość portalu: ulrich napisał(a):

                  > to dlaczego go papiez nie oglosil swietym?
                  > innych na pewno temat ten tezu bedzie interesowal.
                  Poniższe teksty zostały zaczerpnięte z książki ks. Jana Koniecznego i Wojciecha
                  Necla "Sługa Boży August Hlond".



                  9 stycznia 1991 r. w Bazylice Archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie
                  w obecności zgromadzonych wiernych kard. Józef Glemp, Prymas Polski, dokonał
                  uroczystego otwarcia procesu kanonizacyjnego Augusta kard. Hlonda (5 VII 1881 -
                  22 X 1948).

                  22 października 1993 minęło 45 lat od śmierci "wielkiego syna polskiej ziemi",
                  który stał na straży jej sumienia, wskazywał na Ewangelię Chrystusa i dziejową
                  tradycję polskiego katolicyzmu. Jednak nie mógłby skutecznie oddziaływać na
                  nasze społeczeństwo, gdyby sam nie żył głębią wiary, nadziei i miłości,
                  czerpaną każdego dnia z Chrystusa, prawdziwego i jedynego źródła naszego życia.
                  Przy bliższym zapoznaniu się z tą wielką Postacią, i dziś można w jego
                  wskazaniach odnaleźć odpowiedź na dręczące go pytania i zawiłości życia. Można
                  zadać sobie pytanie: skąd ta żywotność jego słów, wskazówek i ostrzeżeń? I
                  rodzi się tylko jedna odpowiedź: Zatroskanie i jego słowa wypływają z
                  głębokiego zakorzenienia się Ewangelii w duszy Sługi Bożego, która zawsze i
                  wszędzie jest aktualna, w której każdy z nas może znaleźć odpowiedź i
                  wskazówkę. Sługa Boży August jawi się nam jako "herold Bożej sprawy", panowania
                  Bożego Królestwa w sercu każdego chrześcijanina. Za jego to staraniem w
                  dwudziestoleciu międzywojennym dokonano tak wiele w zakresie życia religijnego
                  całego narodu: wiernych i duchownych. Szybki i skuteczny rozwój "Akcji
                  Katolickiej" owocował nawet w czasach powojennych. Na tym fundamencie założonym
                  przez Sługę Bożego Augusta budowano polskie życie religijne aż do naszych
                  czasów. Prymas Tysiąclecia Stefan kard. Wyszyński, jak sam wielokrotnie
                  zaznaczał, był realizatorem duchowego testamentu swego poprzednika Sługi Bożego
                  Augusta Hlonda. Pragniemy przybliżyć w tych kilkunastu konferencjach postać
                  tego wielkiego hierarchy Kościoła. Świadomi jesteśmy, iż te bardzo skrótowe
                  konferencje ukazują jedynie wąski zakres Jego czynów i cnót. Niedosyt ten może
                  jednak zrodzić potrzebę głębszego studium spuścizny po Słudze Bożym Auguście
                  Hlondzie, Prymasie Polski.
                • Gość: Jan Re: Niemcze, jesteś chory z nienawiści IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 23:17
                  Gość portalu: ulrich napisał(a):

                  > to dlaczego go papiez nie oglosil swietym?
                  > innych na pewno temat ten tezu bedzie interesowal.
                  Ks. kard. August Hlond już od pierwszych początków swego pasterzowania dążył do
                  odnowy społeczeństwa przez Eucharystię, bowiem w Niej i w duchowości
                  eucharystycznej widział główne źródło odrodzenia. Sam arcypasterz był gorącym
                  propagatorem Ruchu Eucharystycznego, co zauważył nawet papież Pius XI. Z tych
                  też względów tematem dla VIII Zjazdu Katolickiego w Inowrocławiu mającego odbyć
                  się w dniach 25-26 VI 1927 r. podanym przez kard. Augusta Hlonda
                  było: "Odrodzenie przez Eucharystię". Wyraźnie to podkreślił w swym orędziu
                  skierowanym do Komitetu Zjazdu: "Bez życia Eucharystycznego nie ma życia
                  katolickiego, a wszelkie hasła odrodzenia duszy polskiej pozostać muszą pustymi
                  frazesami, jeżeli Eucharystia nie stanie się słońcem i sercem naszego życia
                  religijnego". Ks. kard. August Hlond zjazdowi temu nadał charakter "Kongresu
                  Eucharystycznego", który odbywał się po raz pierwszy w Polsce. Uczestniczyło
                  również w nim kilku biskupów z innych diecezji. W przemówieniu otwierającym
                  Kongres, oświadczył, że ma on ułatwić wiernym powrót do Kościoła, przyczynić
                  się do lepszego zrozumienia wartości Eucharystii dla duchowego rozwoju, dzięki
                  której może dokonać się odrodzenie, ponieważ w przeszłości Jej nie doceniano,
                  często traktując Eucharystię bardzo powierzchownie. Według myśli Prymasa nie
                  wystarczają programy, w których podkreśla się tylko myśl katolicką, ani nie
                  okażą się wystarczające obchody narodowe. Odrodzenie musi iść przez odrodzenie
                  serca będącego dziełem łaski Bożej. Sługa Boży August Hlond brał udział we
                  wszystkich nabożeństwach i obradach. W nich to dał wyraz swoim uczuciom
                  eucharystycznym, pociągając innych do kultu eucharystycznego. Kongres ten choć
                  był tylko manifestacją lokalną przekroczył granice diecezji i odbił się
                  szerokim echem w innych diecezjach Polski, a pap. Pius XI przesyłając specjalne
                  błogosławieństwo wszystkim uczestnikom, udzielił pochwały za jego
                  zorganizowanie. W ślad za ks. Prymasem Augustem Hlondem i inni ordynariusze
                  zaczęli organizować podobne Kongresy Eucharystyczne w następnym roku: we Lwowie
                  abp Bolesław Twardowski, w Łodzi bp Wincenty Tymieniecki i na Jasnej Górze OO.
                  Paulini.
          • Gość: kai Re: gdzie można znaleźć Jana IP: 213.76.135.* 30.06.03, 12:31
            Gość portalu: JWZ napisał(a):

            > Gość portalu: ulrich napisał(a):
            >
            > > zgadzam sie z toba, ale nie wiem na jakim innym forum mozna dorwac naszego
            >
            > > jana. ;-)


            Na forum ojczyzna.pl gdzie pisuje jako Jan Jgierg. To takie kółko wzajemnej
            adoracji bo admin nie puszcza innych niż jedynie sluszne poglądów. Teksty
            (wklejki) te same co tutaj. Polecam zajrzenie tam. Można się dobrze pośmiać.
            • barabas krzyzowka miczurinowska 30.06.03, 13:14
              Jak sie te teksty czyta smiech zamiera na ustach...
              Toc to czyste sredniowiecze (w sensie religijnym) w polaczeniu z NSZ-em...
            • Gość: Franciszek Re: gdzie można znaleźć Jana IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 22:46
              Gość portalu: kai napisał(a):

              > Gość portalu: JWZ napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: ulrich napisał(a):
              > >
              > > > zgadzam sie z toba, ale nie wiem na jakim innym forum mozna dorwac na
              > szego
              > >
              > > > jana. ;-)
              Na każdym forum walczy o dobro Polski, aby się nie spełniło proroctwo:
              "Będziecie nie tylko bez pana, ale też bez ojczyzny i królestwa swego, wygnańcy
              wszędzie nędzni, wzgardzeni, ubodzy włóczęgowie"
              Ks. Piotr Skarga
              Warto zapamiętać:
              "Nie obawiaj sie nieprzyjaciol - w najgorszym wypadku zabija cie;
              Nie obawiaj sie przyjaciol - w najgorszym wypadku zdradza cie;
              Obawiaj sie tych obojetnych:
              to z ich milczacych blogoslawienstw wanika wszystko zlo swiata." - Bruno
              Jasienski




              >
              >
              > Na forum ojczyzna.pl gdzie pisuje jako Jan Jgierg. To takie kółko wzajemnej
              > adoracji bo admin nie puszcza innych niż jedynie sluszne poglądów. Teksty
              > (wklejki) te same co tutaj. Polecam zajrzenie tam. Można się dobrze pośmiać.
        • Gość: Jan Re: Nie to forum (n/t) IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 23:01
          Gość portalu: ulrich napisał(a):

          ) zgadzam sie z toba, ale nie wiem na jakim innym forum mozna dorwac naszego
          ) jana. ;-)
          W lipcu r. minie 12 2 rocznica urodzin pierwszego biskupa katowickiego,
          kardynała i jedynego dotąd Ślązaka – prymasa Polski, Augusta Józefa Hlonda.
          Przypomnę, że w rankingu „Gazety Wyborczej” na Najwybitniejszych Ślązaków i
          Zagłębiaków XX wieku osoba Prymasa zajęła 5 miejsce, a Jego sylwetka była
          wielokrotnie prezentowana. Niemniej jednak z okazji rocznicy urodzin warto
          przypomnieć tego wybitnego męża stanu Kościoła.

          CHŁOPAK Z BRZĘCZKOWIC

          Urodził się 5 lipca 1881 r. w Brzęczkowicach, dziś dzielnicy Mysłowic, w
          rodzinie dróżnika kolejowego Jana Hlonda i Marii z domu Imiela. W rodzinnym
          domu późniejszego prymasa się nie przelewało (oprócz niego było jeszcze
          jedenaścioro rodzeństwa), ale wszystkie dzieci otrzymały dobre katolickie i
          patriotyczne wychowanie. Być może fakt, że dróżnik Hlond wychowywał dzieci w
          duchu polskim powodował, że pruskie władze kolejowe przerzucały go z miejsca na
          miejsce: Chorzów, Zawodzie, Kosztowy, Brzezinka – niemal każde z dzieci rodziło
          się w innej miejscowości i w innej zaczynało szkoły.
          August Hlond swoją edukację rozpoczął w szkole powszechnej na katowickim
          Zawodziu, potem było gimnazjum w Mysłowicach, wreszcie w wieku 12 lat wraz ze
          starszym bratem Ignacym wyjechał do zakładu salezjańskiego w Valsalice koło
          Turynu we Włoszech. Tu początkowo uczył się w gimnazjum, a w 1896 r. wstąpił do
          Zgromadzenia Salezjańskiego i rozpoczął nowicjat w Foglizzo.
          Rodziców Augusta Hlonda nie stać było na wykształcenie dzieci, ale czwórka
          chłopców uzyskała dzięki salezjanom wysoką jak na ich możliwości pozycję w
          społeczeństwie. Starszy brat Augusta – Ignacy – pracował na placówkach
          salezjańskich w Brazylii i Argentynie, był pedagogiem i dyrektorem seminarium
          nauczycielskiego w Bernal w Argentynie. Drugi z braci – Antoni Wiktor – był
          księdzem salezjaninem i kompozytorem, znanym pod pseudonimem Chlondowski.
          Trzeci z braci – Klemens – nie otrzymał święceń kapłańskich, ale przez swoje
          pracowite życie uczył przedmiotów zawodowych w szkołach salezjańskich.
          W październiku 1897 r. późniejszy prymas rozpoczął studia na Uniwersytecie
          Gregoriańskim w Rzymie, które ukończył doktoratem z filozofii w 1900 r. Wówczas
          przełożeni wysłali go do Oświęcimia, do pierwszego na ziemiach polskich zakładu
          salezjańskiego. Hlond był w nim wychowawcą, nauczycielem, redaktorem gazety,
          dyrygentem chóru i orkiestry. Nadal się uczył, zdając eksternistycznie we
          Lwowie w 1904 r. maturę, rozpoczął też studia teologiczne, a rok później
          przyjął w Krakowie święcenia kapłańskie. Później kierował salezjańską placówką
          w Przemyślu, dojeżdżając jednocześnie na studia polonistyczne na Uniwersytecie
          Jagiellońskim.
          Przełożeni docenili wiedzę i operatywność Augusta, powierzając mu w latach 1909-
          1922 kierowanie różnymi placówkami salezjańskimi: w Bawarii, Austrii i na
          Węgrzech. Właśnie przy okazji pracy w Wiedniu poznał Achillesa Ratti,
          późniejszego papieża Piusa XI. To właśnie on mianował Hlonda 7 listopada 1922
          r. administratorem apostolskim polskiej części Górnego Śląska. Po 19
          latach „chłopak z Brzęczkowic” wrócił na swój Górny Śląsk.

          BISKUP

          17 grudnia 1922 r. odbył się uroczysty ingres Augusta Hlonda do prokatedry ŚŚ.
          Piotra i Pawła w Katowicach przy ul. Mikołowskiej. Zaraz potem przystąpił do
          organizacji przyszłej diecezji: mianował pierwszych konsultantów diecezjalnych,
          obsadził stanowiska w kurii, ustanowił trybunał sądowy, dokonał nowego podziału
          dekanatów. Co roku organizował także zjazdy katolików śląskich: w 1922 r. w
          Katowicach, w 1923 r. w Królewskiej Hucie (Chorzowie), w 1924 r. ponownie w
          Katowicach. Omawiano wtedy m.in. sprawę budowy katedry. W 1923 r. powołał do
          życia katolicki tygodnik „Gość Niedzielny”, ukazujący się – z przerwą wojenną –
          do dziś. Rozstrzygnął także konkurs na budowę katedry Chrystusa Króla,
          zatwierdzając projekt Zygmunta Gawlika.
          Po zawarciu konkordatu między Polską a Stolicą Apostolską w 1925 r. Pius XI
          wydał 28 października 1925 r. bullę „Vixdum Poloniae unitas”, w której dokonał
          nowego podziału na diecezje, przekształcając jednocześnie administrację
          apostolską województwa śląskiego w diecezję katowicką, włączoną do prowincji
          krakowskiej. Pierwszym biskupem ordynariuszem nowej diecezji został mianowany
          August Hlond. 3 stycznia 1926 r. odbyła się w obecności piętnastu biskupów i
          nuncjusza apostolskiego w Polsce konsekracja nowego biskupa. Jak podają naoczni
          świadkowie, szczególnie wzruszającym był moment, kiedy matka pocałowała
          pierścień biskupi, zaś August złożył synowski pocałunek na dłoni matki.
          Rządy w nowej diecezji nie trwały jednak długo. Już 20 czerwca 1926 r. z
          Watykanu przyszła do Katowic nominacja na arcybiskupa poznańskiego i
          gnieźnieńskiego – August Hlond został prymasem Polski.

          PRYMAS

          Błyskawiczna kariera „chłopaka z Brzęczkowic” trwała nadal: już w rok później
          papież mianował go kardynałem.
          „Droga Mamo! Ojciec Św. raczył mnie w swojej łaskawości zamianować dziś
          Kardynałem Św. Rzymskiego Kościoła. W głębokim wzruszeniu zwracam się w tej
          chwili sercem i myślą ku Tobie [...] Tyś umiejętniej od wielu uczonych
          pedagogów założyła w duszach swych dzieci mocny fundament życiowy, oparty
          silnie o wiarę i prawo Boże [...] Więc w tym dniu, w którym Ojciec Św. nasz
          cichy i skromny dom śląski okrywa takim blaskiem swej łaski, czule Ci za to
          dziękuję [...]” pisał 20 czerwca 1927 r. w liście do matki. Niestety, wraz z
          nowymi obowiązkami jego wizyty na rodzinnym Górnym Śląsku były coraz rzadsze i
          krótsze.
          Jako prymas Hlond przyczynił się do rozszerzenia kultu maryjnego w Polsce,
          organizował Akcję Katolicką, współorganizował pielgrzymki na Jasną Górę, brał
          udział w koronacji obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej w Wilnie, założył Radę
          Społeczną przy prymasie. Utworzył też nowe zgromadzenie – Towarzystwo
          Chrystusowe, którego zadaniem była praca wśród wychodźców. Trzy razy pełnił
          także funkcję legata papieskiego, m.in. otwierając Międzynarodowy Kongres
          Chrystusa Króla w Lublanie. Tę owocną działalność raptownie przerwała II wojna
          światowa.

          WOJENNA TUŁACZKA

          „3 września [...] O godz. 22.25 Wojewoda komunikuje mi, że właśnie otrzymał z
          Warszawy od Wodza Naczelnego Marszałka Rydza-Śmigłego rozkaz oświadczenia mi,
          że: 1. Imieniem Prezydenta Rzeczypospolitej i swoim własnym dziękuje mi za
          nabożeństwo zaplanowane na 5 września [...] 2. Wobec sytuacji wojennej mam
          ruszyć do Warszawy jeszcze dzisiaj przed północą, bo jutro mogłaby szosa być
          miejscami przecięta przez tanki niemieckie [...] 3. Jest polskim postulatem
          państwowym, abym nie wpadł w ręce Niemców, choćby dlatego, że mogliby mnie oni
          wygrywać jako zakładnika [...]” – pisał prymas w swoim dzienniku. 5 września
          1939 r. odprawił w katedrze Św. Jana w Warszawie mszę za pomyślność Polski, w
          której wziął udział cały rząd, a nazajutrz – zmuszony przez władze państwowe –
          Hlond wyjeżdża w kierunku wschodnim przez Siedlce, Łuck do Krzemieńca, gdzie
          rozmawia z nuncjuszem apostolskim i ministrem spraw zagranicznych RP Józefem
          Beckiem. Za ich namową przez Rumunie, Jugosławię i Triest jedzie do Rzymu.

          Na audiencji u papieża Piusa XII w Castel Gandolfo 20 września 1939 r.
          opowiedział o sytuacji w Polsce i o postępowaniu wojsk niemieckich wobec
          Polaków. Także od początku pobytu w Rzymie prowadził intensywną akcję na rzecz
          Polski, między innymi na falach radia watykańskiego już 28 września 1939 r.
          popłynęły w świat słowa prymasa: „Nie zginęłaś, Polsko”.August Hlond przy
          pomocy Stolicy Apostolskiej dwukrotnie próbował wrócić do okupowanej Polski,
          ale stanowisko władz hitlerowskich było jednoznaczne: w
    • Gość: Jan Re: do jana o nacjonaliscie kard. Hlondzie IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 22:54
      Gość portalu: ulrich napisał(a):

      > moze nam o nim troche napiszesz?
      > a takze o okresie miedzywojennym i polskiej polityce (takze tej koscielnej)
      > wzgldem mniejszosci narodowych?
      "Oto mąż Boży, wielki duch i szlachetne serce;
      dobrze czyniąc szedł przez Śląsk - ziemię ojców swoich,
      Poznań - Gniezno - Warszawę.
      Z myślą o Rodakach za granicą,
      do życia powołał
      Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej.
      Duchową opieką otoczył Ziemie Odzyskane,
      pod opieką potężnej Wspomożycielki Wiernych
      w pokoju i wojnie, na wygnaniu i w więzieniu,
      chlubnie pełnił posługiwanie biskupie"

      napis na pomniku kard. Hlonda w katedrze poznańskiej

      Na łożu śmierci kard. August Hlond tak mówił o sobie:
      "Zawsze pracowałem dla Kościoła św., dla rozszerzenia Królestwa Bożego, dla
      Polski, dla dobra narodu polskiego. I pracowałbym jeszcze, ale wszystko w ręku
      Boga i Matki Najświętszej. Zawsze kochałem Polskę i będę się w niebie za nią
      modlił... Byłem zawsze wiernym synem Kościoła św. i sumiennie wypełniałem
      zlecenia Ojca św., bo widziałem w nim zastępcę Chrystusa na ziemi..."

      Prymas Polski, kard. August Hlond był niezwykłą postacią swoich czasów. Odegrał
      znaczącą rolę zarówno w życiu kościelnym, jak i w tworzeniu zrębów wolnego
      państwa polskiego. I choć upłynęło już trochę czasu od Jego śmierci, słowa Jego
      nauczania nie straciły nic ze swej aktualności. Swoim życiem głęboko wpisał się
      w dzieje Kościoła i Ojczyzny.



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka