Dodaj do ulubionych

umowa z maastrich a UE

IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.07.03, 14:29
umowa z maastrich nie doszla jeszcze w pelnym wymiarze do skutku. jezeli ktos
ma (chociaz podstawowe) wiadomosci z makroekonomii zrozumie o czym mowie.
chodzi tutaj o unie polityczna, ktora nie doszla jeszcze w zamierzonym
wymiarze do skutku!
jezeli mamy juz wspolna unie monetarna (ktora wprawdzie nie doszla do skutku
jako ukoronowanie ukladu z maastrich a tylko jako teoria lokomotywy, ktora
poprzez jej wczesniejsze wprowadzenie brakujaca unie polityczna ma
przyspieszyc) nalezy postarac sie o zjednoczenie polityczne krajow UE, bo
tylko wtedy mozliwe jest efektywne sterowanie wspolnej gospodarki.
Obserwuj wątek
    • Gość: klip Re: umowa z maastrich a UE IP: 217.97.173.* 06.07.03, 14:45
      Gość portalu: uli napisał(a):

      > umowa z maastrich nie doszla jeszcze w pelnym wymiarze do skutku. jezeli ktos
      > ma (chociaz podstawowe) wiadomosci z makroekonomii zrozumie o czym mowie.
      > chodzi tutaj o unie polityczna, ktora nie doszla jeszcze w zamierzonym
      > wymiarze do skutku!
      > jezeli mamy juz wspolna unie monetarna (ktora wprawdzie nie doszla do skutku
      > jako ukoronowanie ukladu z maastrich a tylko jako teoria lokomotywy, ktora
      > poprzez jej wczesniejsze wprowadzenie brakujaca unie polityczna ma
      > przyspieszyc) nalezy postarac sie o zjednoczenie polityczne krajow UE, bo
      > tylko wtedy mozliwe jest efektywne sterowanie wspolnej gospodarki.

      "Efektywne sterowanie wspolnej gospodarki" to ekonomiczny oksymoron,ale Kenyes
      wiecznie zywy.... Co do jednoczenia politycznego to taka tendencja istnieje,
      ale sa rowniez tendencje odsrodkowe i nie kazdemu krajowi podoba sie
      przekazanie swych kompetencji do KE. Nawet gdyby udalo sie to zrobic,to nie
      wierze by UE miala szanse z USA czy Azja, bo zbytnio w Europie w socjal
      jestesmy zapatrzeni, a centralne sterowanie gospodarka to nic dobrego. Co do
      unii monetarnej to sie nie wypowiadam,bo sie na tym nie znam. Ciekaw jestem
      tylko zdania ekonomistow na ten temat.
      • Gość: uli Re: umowa z maastrich a UE IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.07.03, 15:04
        Gość portalu: klip napisał(a):

        > "Efektywne sterowanie wspolnej gospodarki" to ekonomiczny oksymoron,ale
        Kenyes
        > wiecznie zywy.... Co do jednoczenia politycznego to taka tendencja istnieje,
        > ale sa rowniez tendencje odsrodkowe i nie kazdemu krajowi podoba sie
        > przekazanie swych kompetencji do KE. Nawet gdyby udalo sie to zrobic,to nie
        > wierze by UE miala szanse z USA czy Azja, bo zbytnio w Europie w socjal
        > jestesmy zapatrzeni, a centralne sterowanie gospodarka to nic dobrego. Co do
        > unii monetarnej to sie nie wypowiadam,bo sie na tym nie znam. Ciekaw jestem
        > tylko zdania ekonomistow na ten temat.

        zjednoczona europa moze stac sie bardzo powaznym konkrentem USA.

        jezeli podstawa zjednoczonej europy bedzie europa regionow z zasada
        subsydiarnosci, nie bedzie problemow z centralistycznym hamowaniem rozwoju.

        unia monentarna: jest podstawa sterowania gospodarki (ilosc pieniadza M3).
        poprzez pilityke odsetek reguluje optymalne wykorzystanie produktywnosci panstw
        wchodzacych w sklad UE. Problem, jezeli poprzez brakujaca unie polityczna w
        obecnosci wpolnej europy w jednej czesci europy trzeba prowadzic ekspansywna
        polityke pieniezna a w innej restryktywna! co przy tej samej walucie z powodu
        brakujacej unii politycznej (brak pozostalych instrumentow sterujacyh) jest po
        prostu awykonalne....
        • Gość: KK Re: umowa z maastrich a UE IP: *.dial.kabelfoon.nl 06.07.03, 15:14
          jesli chodzi o unie polityczna to Traktat z Maastricht
          wprowadzil Wspolna Polityke Zagraniczna i Bezpieczenstwa,
          nic wiecej. Zostala ona pozniej nieco wzmocniona w
          pozniejszych traktatach, ale niewiele. Rzeczywiscie
          dzisiaj coraz wiecej mowi sie o politycznym aspekcie
          jednoczenia Europy - np. w Konwencie. W propozycji "nowej
          konstytucji" sa zapisy dotyczace m.in. wspolnej polityki
          obronnej. Jest to bardzo wrazliwy obszar polityki i
          kompetencji panstwa, wiec trudno oczekiwac jakiegos
          niesamowitego przelomu... postep jest i powoli
          kompetencje panstwa i w tej dziedzinie sa dzielone z KE.

          Gość portalu: uli napisał(a):

          > Gość portalu: klip napisał(a):
          >
          > > "Efektywne sterowanie wspolnej gospodarki" to
          ekonomiczny oksymoron,ale
          > Kenyes
          > > wiecznie zywy.... Co do jednoczenia politycznego to
          taka tendencja istniej
          > e,
          > > ale sa rowniez tendencje odsrodkowe i nie kazdemu
          krajowi podoba sie
          > > przekazanie swych kompetencji do KE. Nawet gdyby
          udalo sie to zrobic,to ni
          > e
          > > wierze by UE miala szanse z USA czy Azja, bo zbytnio
          w Europie w socjal
          > > jestesmy zapatrzeni, a centralne sterowanie
          gospodarka to nic dobrego. Co
          > do
          > > unii monetarnej to sie nie wypowiadam,bo sie na tym
          nie znam. Ciekaw jeste
          > m
          > > tylko zdania ekonomistow na ten temat.
          >
          > zjednoczona europa moze stac sie bardzo powaznym
          konkrentem USA.
          >
          > jezeli podstawa zjednoczonej europy bedzie europa
          regionow z zasada
          > subsydiarnosci, nie bedzie problemow z centralistycznym
          hamowaniem rozwoju.
          >
          > unia monentarna: jest podstawa sterowania gospodarki
          (ilosc pieniadza M3).
          > poprzez pilityke odsetek reguluje optymalne
          wykorzystanie produktywnosci panstw
          >
          > wchodzacych w sklad UE. Problem, jezeli poprzez
          brakujaca unie polityczna w
          > obecnosci wpolnej europy w jednej czesci europy trzeba
          prowadzic ekspansywna
          > polityke pieniezna a w innej restryktywna! co przy tej
          samej walucie z powodu
          > brakujacej unii politycznej (brak pozostalych
          instrumentow sterujacyh) jest po
          > prostu awykonalne....
          • Gość: uli Re: umowa z maastrich a UE IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.07.03, 20:08
            masz racje, przelamanie starych struktur zabierze troche czasu. wazne jest
            przede wszystkim rodzenie sie nowej swiadomosci, zdanie sobie sprawy z faktu,
            ze UE nie jest czyms gotowym do czego sie wstepuje lecz jest zadaniem dla
            wszystkich jej czlonkow.
            • Gość: klip Re: umowa z maastrich a UE IP: 217.97.173.* 06.07.03, 20:23
              Wymarzony "narod europejski" sie sni, hehe. Skonczy sie druga Jugoslawia,tylko
              ze na wieksza skale.
              • Gość: uli Re: umowa z maastrich a UE IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.07.03, 20:25
                zaden narod, chodzi o decentralizacje oraz regionalizacje na zasadzie
                subsydiarnosci ;-)
                moze jakis rzeczowy wklad? chetnie podyskutuje
                • Gość: klip Re: umowa z maastrich a UE IP: 217.97.173.* 06.07.03, 22:17
                  Jak to zaden narod ? Politycy w UE jasno mowia o narodzie europejskim i to jest
                  ich celem w polaczeniu z jednym panstwem oczywiscie. Jest to bardzo trudne
                  zadanie, szczegolnie jezeli ma sie to odbyc pokojowo. No ale zawsze sa naciski
                  i sankcje ekonomiczne i polityczne(vide: reakcja na wygrane przez Haidera
                  wybory). Mi sie ta wizja jednego narodu nie podoba(bo to utopia),a niestety w
                  ta strone idzie UE. Nie wierze by UE stac bylo na prawdziwa zasade
                  subsydiarnosci i odbiurokratyzowanie. Szczegolnie w fazie tworzenia
                  silniejszych zwiazkow, gdzie trzeba silnych i centralnych rzadow(KE).PE(jedyny
                  demokratyczny organ) ma smieszne kompetencje i promuje sie tam partie
                  ponadkrajowe(sztuczne przeciez) niwelujac interesy narodowe.To nie jest Europa
                  Ojczyzn, to jest Ojczyzna Europa. Jeszcze rok temu,gdy sceptycy mowili
                  krytycznie o wspolnym prezydencie i min.spraw zagr. byli wysmiewani - dzis
                  nikogo to nie dziwi.
                  Nie mam nic przeciwko wzajemnym umowom o wolnym handlu,zniesieniu cel,swobodzie
                  przemieszczania sie,ale jestem przeciwny wspolnej polityce wewnetrznej jak i
                  centralnie sterowanej zewnetrznej. Wspolpraca - jak najbardziej, ujednolicanie -
                  nie dziekuje.Nie widze potrzeby do tworzenia centralnego mechanizmu
                  decyzyjnego. A o Jugoslawii wspominam, gdyz tak sie koncza marzenia o jednym
                  narodzie i historia powinna czegos nas nauczyc.Tendencje odsrodkowe sa
                  nieuniknione.
                  • Gość: KK Re: umowa z maastrich a UE IP: *.dial.kabelfoon.nl 06.07.03, 23:14
                    Gość portalu: klip napisał(a):

                    > ich celem w polaczeniu z jednym panstwem oczywiscie.
                    Jest to bardzo trudne
                    > zadanie, szczegolnie jezeli ma sie to odbyc pokojowo.

                    Na razie chyba proces integracji przebiega dosyc pokojowo
                    :-) Kraje akcesyjne same wyrazily chec przystapienia do
                    UE w referendach - czyz nie jest to iscie demokratyczna
                    forma podejmowania decyzji? Jesli zac chodzi o
                    przekazywanie kompetencji na rzecz instytucji Unijnych to
                    decyduja o tym demokratycznie wybrani przedstawiciele
                    panstw w Radzie Europejskiej (chyba wiec PE nie jest
                    jedyna demokratyczna instytucja...).


                    > przemieszczania sie,ale jestem przeciwny wspolnej
                    polityce wewnetrznej jak i
                    > centralnie sterowanej zewnetrznej. Wspolpraca - jak
                    najbardziej, ujednolicanie
                    > -
                    > nie dziekuje.Nie widze potrzeby do tworzenia
                    centralnego mechanizmu
                    > decyzyjnego. A o Jugoslawii wspominam, gdyz tak sie
                    koncza marzenia o jednym
                    > narodzie i historia powinna czegos nas
                    nauczyc.Tendencje odsrodkowe sa
                    > nieuniknione.

                    Nie rozumiem twojego porownania UE do bylej Jugoslawii. W
                    tamtym przypadku chyba nikt obywateli nie pytal w
                    demokratycznym referendum czy chca nalezec do jednego
                    panstwa (a przeciez UE daleko do tego aby stac sie
                    panstwem!), nie negocjowali oni zadnych warunkow. Z
                    reszta w propozycji konstytucji jest klauzula o
                    "wypisaniu sie" z UE.
                    Dlaczego jestes przeciwny wspolnej polityce zewnetrznej?
                    I przez kogo mialaby ona byc "centralnie sterowana"?
                    • Gość: kip Re: umowa z maastrich a UE IP: 217.97.173.* 07.07.03, 00:25
                      Gość portalu: KK napisał(a):

                      > Gość portalu: klip napisał(a):
                      >
                      > > ich celem w polaczeniu z jednym panstwem oczywiscie.
                      > Jest to bardzo trudne
                      > > zadanie, szczegolnie jezeli ma sie to odbyc pokojowo.
                      >
                      > Na razie chyba proces integracji przebiega dosyc pokojowo
                      > :-) Kraje akcesyjne same wyrazily chec przystapienia do
                      > UE w referendach - czyz nie jest to iscie demokratyczna
                      > forma podejmowania decyzji? Jesli zac chodzi o
                      > przekazywanie kompetencji na rzecz instytucji Unijnych to
                      > decyduja o tym demokratycznie wybrani przedstawiciele
                      > panstw w Radzie Europejskiej (chyba wiec PE nie jest
                      > jedyna demokratyczna instytucja...).

                      O ile referendum mozna nazwac demokracja bezposrednia, wybory do parlamentu
                      posrednia, to w stosunku do KE czy RE nic takiego nie da sie powiedziec. Ja
                      tego nie krytykuje,bo nie jestem fanem demokracji,stwierdzam fakt.

                      >
                      > > przemieszczania sie,ale jestem przeciwny wspolnej
                      > polityce wewnetrznej jak i
                      > > centralnie sterowanej zewnetrznej. Wspolpraca - jak
                      > najbardziej, ujednolicanie
                      > > -
                      > > nie dziekuje.Nie widze potrzeby do tworzenia
                      > centralnego mechanizmu
                      > > decyzyjnego. A o Jugoslawii wspominam, gdyz tak sie
                      > koncza marzenia o jednym
                      > > narodzie i historia powinna czegos nas
                      > nauczyc.Tendencje odsrodkowe sa
                      > > nieuniknione.
                      >
                      > Nie rozumiem twojego porownania UE do bylej Jugoslawii.

                      Porownanie(oczywiscie uproszczone) mialo na celu zwrocenie uwagi na tendencje
                      odsrodkowe i mozliwe negatywne skutki. Nacjonalizmy tak latwo nie znikaja.
                      Udawanie wiec jednego narodu, podczas gdy egoizmy narodowe istnieja(to
                      normalne) moze miec zle skutki.

                      W
                      > tamtym przypadku chyba nikt obywateli nie pytal w
                      > demokratycznym referendum czy chca nalezec do jednego
                      > panstwa (a przeciez UE daleko do tego aby stac sie
                      > panstwem!), nie negocjowali oni zadnych warunkow.

                      Nas ktos pytal czy chcemy nalezec do panstwa europejskiego czy federacji czy w
                      cokolwiek UE sie zamieni ? Pytano nas o UE,ale wstepujemy do struktur,na
                      ktorych podstawy nie bedziemy miec wplywu(konstytucja UE).

                      Z
                      > reszta w propozycji konstytucji jest klauzula o
                      > "wypisaniu sie" z UE.

                      Poczekam az uchwala ta konstytucje. Poczekam tez czy umieszcza tam przepisy o
                      karaniu niepokornych panstw(mieli takie plany oczywiscie za pomoca ogolnej
                      klauzuli).

                      > Dlaczego jestes przeciwny wspolnej polityce zewnetrznej?
                      > I przez kogo mialaby ona byc "centralnie sterowana"?

                      Miala by byc sterowana przez unijnego min. spraw zagranicznych,ktory to urzad
                      planuje sie powolac. Jestem przeciwny wspolnej polityce zagranicznej ponieważ
                      interesy Polski beda wtedy na drugim planie, a przynajmniej straca na znaczeniu
                      wzgledem UE. Blizsza koszula cialu...
                  • Gość: Fragless Re: umowa z maastrich a UE IP: *.mysiar.net / 192.168.1.* / 80.48.165.* 07.07.03, 00:04
                    Gość portalu: klip napisał(a):

                    > Jak to zaden narod ? Politycy w UE jasno mowia o narodzie europejskim

                    Jacy politycy? Ja nic takiego nie slyszalem (pomijam oczywiscie oszolomow
                    pokroju Le Pena). Mozesz przytoczyc pare cytatow?

                    > PE(jedyny
                    > demokratyczny organ) ma smieszne kompetencje i promuje sie tam partie
                    > ponadkrajowe(sztuczne przeciez) niwelujac interesy narodowe.

                    Nie tylko to co wybrane w powszechnych wyborach, jest demokratyczne. Czy polski
                    rzad tez jest dla Ciebie niedemokratyczny? Przeciez nikt nie wybieral ministra
                    gospodarki czy finansow (ani nawet premiera) w wyborach. A partie musza byc
                    ponadnarodowe, bo inaczej bylaby ich setka i bylby chaos jak w naszym
                    parlamencie w 91-93. O interesy narodowe moga zadbac komisarze i rada
                    europejska.

                    > A o Jugoslawii wspominam, gdyz tak sie koncza marzenia o jednym
                    > narodzie i historia powinna czegos nas nauczyc.

                    Historia? No to porownaj ofiary rozpadu Jugoslawii z ofiarami dwoch wojen
                    swiatowych i kilkudziesieciu pomniejszych, jakie zawdzieczamy podzielonej
                    Europie. Nawiasem mowiac Jugoslawia nie miala nic wspolnego z UE - to bylo
                    panstwo rzadzone przez jeden narod, a pozostale nie mialy nic do powiedzenia.
                    • Gość: klip bedzie rzeź czy nie... IP: 217.97.173.* 07.07.03, 01:12
                      Gość portalu: Fragless napisał(a):

                      > Gość portalu: klip napisał(a):
                      >
                      > > Jak to zaden narod ? Politycy w UE jasno mowia o narodzie europejskim
                      >
                      > Jacy politycy? Ja nic takiego nie slyszalem (pomijam oczywiscie oszolomow
                      > pokroju Le Pena). Mozesz przytoczyc pare cytatow?

                      Całkiem przypadkowo ;) mam ostatni "NCz!" z takowymi cytatami o "wykuwaniu"
                      i "zasiewaniu nasienia" pod "narod europejski" - od panow Fischera i Prodiego.
                      I dlatego tez o tym pisze. Czy wymienieni panowie nie sa "oszolomami",pasują
                      polityczno poprawnym gustom ?

                      > > PE(jedyny
                      > > demokratyczny organ) ma smieszne kompetencje i promuje sie tam partie
                      > > ponadkrajowe(sztuczne przeciez) niwelujac interesy narodowe.
                      >
                      > Nie tylko to co wybrane w powszechnych wyborach, jest demokratyczne. Czy
                      polski
                      >
                      > rzad tez jest dla Ciebie niedemokratyczny? Przeciez nikt nie wybieral
                      ministra
                      > gospodarki czy finansow (ani nawet premiera) w wyborach.

                      Wyjasnilem to wyzej,ale powtorze,nie jestem fanem demokr. tylko stwierdzam
                      fakt. Pytanie: co to za demokracja z wyborem KE - posrednia, posrednio
                      posrednia czy posrednio posrednia posrednia ? Sorry,ale to nie demokracja.

                      A partie musza byc
                      > ponadnarodowe, bo inaczej bylaby ich setka i bylby chaos jak w naszym
                      > parlamencie w 91-93. O interesy narodowe moga zadbac komisarze i rada
                      > europejska.

                      Ba, nawet system finansowania zacheca do tworzenia takich partii(kolejna
                      przeslanka dzieki ktorej twierdze,ze chodzi o swiadomie tworzony narod
                      europejski-zreszta nie pierwsza to proba).Nie zgadzam, sie,ze musza byc
                      ponadnarodowe i uwazam,ze PE z partiami narodowymi , kompetencjami
                      prawodawczymi i kontrola spoleczna(demokracja,dzieki ,ktorej mozna
                      powiedziec"lud tego chcial") moglby byc podstawa prawdziwej Europy Ojczyzn.
                      Z druga czescia ,ze im wiecej drobnych partii,to chaos tez sie nie zgadzam.To
                      wlasnie najszerszym fermencie ideowym wyrabia sie rozwiazania najlepsze z
                      punktu widzenia kompromisu i roznych interesow . A ze o niego(tj.kompromis)
                      trudno, to niech sie poslowie staraja!
                      O Komisji :nasz przepisy dotyczace KE ? Jej czlonkowie nie moga przyjmowac
                      zalecen i instrukcji od panstw czlonkowskich, poza tym stoja na strazy prawa
                      wspolnotowego a nie krajowego. Innymi slowy interes UE ponad narodowy. Jezeli
                      byloby inaczej powyzsze zapisy nie bylyby potrzebne.
                      Co do RE to sie zgadzam,ze tam interesy krajowe sa chronione, choc jak pokazuje
                      przyklad pani Thacher wszystko zalezy od osoby.

                      > > A o Jugoslawii wspominam, gdyz tak sie koncza marzenia o jednym
                      > > narodzie i historia powinna czegos nas nauczyc.
                      >
                      > Historia? No to porownaj ofiary rozpadu Jugoslawii z ofiarami dwoch wojen
                      > swiatowych i kilkudziesieciu pomniejszych, jakie zawdzieczamy podzielonej
                      > Europie. Nawiasem mowiac Jugoslawia nie miala nic wspolnego z UE - to bylo
                      > panstwo rzadzone przez jeden narod, a pozostale nie mialy nic do powiedzenia.

                      Hmm, oczywiscie przyznaje sie do uproszczen historycznych. Nic sie nie powtarza
                      identycznie,ale pewne analogie mozna dostrzec. Zwracam ci tylko uwage,ze
                      Adolfik H.(narodowy socjalista) chcial zjednoczonej Europy wlasnie i ze byc
                      moze wielonarodowe panstwa byly "pokojowe",ale po rozpadzie rzeznia jest na
                      calego. Zreszta utrzymanie takiego wielonarodowego panstwa w pokoju bez sily
                      zbrojnej wydaje mi sie niemozliwym, no ale przeciez i o wspolnych silach
                      zbrojnych w UE sie przebakuje.
                      • Gość: Fragless Re: bedzie rzeź czy nie... IP: 80.48.165.* 07.07.03, 12:53
                        Gość portalu: klip napisał(a):

                        > Całkiem przypadkowo ;) mam ostatni "NCz!" z takowymi cytatami o "wykuwaniu"
                        > i "zasiewaniu nasienia" pod "narod europejski"

                        To nie jest dla mnie wiarygodne zrodlo.

                        > Wyjasnilem to wyzej,ale powtorze,nie jestem fanem demokr. tylko stwierdzam
                        > fakt. Pytanie: co to za demokracja z wyborem KE - posrednia, posrednio
                        > posrednia czy posrednio posrednia posrednia ? Sorry,ale to nie demokracja.

                        Ludzie wybieraja parlamenty, parlamenty wybieraja komisarzy. Czyli "demokracja
                        posrednio posrednia" wedlug Twojej terminologii. "Odleglosc" KE od wyborcow
                        jest taka sama jak u marszalka sejmu czy premiera.

                        > Ba, nawet system finansowania zacheca do tworzenia takich partii(kolejna
                        > przeslanka dzieki ktorej twierdze,ze chodzi o swiadomie tworzony narod
                        > europejski-zreszta nie pierwsza to proba).

                        Nie pierwsza? A jakie byly poprzednie?

                        > Z druga czescia ,ze im wiecej drobnych partii,to chaos tez sie nie zgadzam.To
                        > wlasnie najszerszym fermencie ideowym wyrabia sie rozwiazania najlepsze z
                        > punktu widzenia kompromisu i roznych interesow .

                        Polski przyklad pokazuje, ze to bzdura. Prowadzi to tylko do chaosu i braku
                        stabilnosci.

                        > O Komisji :nasz przepisy dotyczace KE ? Jej czlonkowie nie moga przyjmowac
                        > zalecen i instrukcji od panstw czlonkowskich, poza tym stoja na strazy prawa
                        > wspolnotowego a nie krajowego.

                        Jej czlonkowie sa wybierani przez panstwa, wiec tak czy siak sa z nimi
                        powiazani.

                        > Zwracam ci tylko uwage,ze
                        > Adolfik H.(narodowy socjalista) chcial zjednoczonej Europy wlasnie

                        Mowisz o historii, a najwyrazniej na niej spales. Hitler chcial Wielkiej Rzeszy
                        Niemieckiej, a nie zadnej Europy.

                        > i ze byc
                        > moze wielonarodowe panstwa byly "pokojowe",ale po rozpadzie rzeznia jest na
                        > calego. Zreszta utrzymanie takiego wielonarodowego panstwa w pokoju bez sily
                        > zbrojnej wydaje mi sie niemozliwym, no ale przeciez i o wspolnych silach
                        > zbrojnych w UE sie przebakuje.

                        Wielka Brytania trzyma sie dobrze, Hiszpania tez - a przeciez w obu przypadkach
                        nie bylo zadnego zjednoczenia, tylko podboj. Tym bardziej w przypadku
                        zjednoczenia nie widze powodu, dla ktorego mialyby byc jakies problemy. Unia
                        polsko-litewska trzymala sie swietnie przez wieki. Zreszta w ostatecznosci jak
                        sie komus nie podoba, moze wyjsc z UE i po sprawie.
                        • Gość: klip Re: bedzie rzeź czy nie... IP: 217.97.173.* 07.07.03, 13:36
                          Gość portalu: Fragless napisał(a):

                          > Gość portalu: klip napisał(a):
                          >
                          > > Całkiem przypadkowo ;) mam ostatni "NCz!" z takowymi cytatami o "wykuwani
                          > u"
                          > > i "zasiewaniu nasienia" pod "narod europejski"
                          >
                          > To nie jest dla mnie wiarygodne zrodlo.

                          Slysze i czytam to nie pierwszy raz,tylko jakos bez przykladow zawsze. Dla mnie
                          mniej wiarygodna jest Wyborcza...Prosze o powody i dowody,ktore by wskazywaly
                          ze NCz! tyle sfalszowal informacji,ze wiarygodny nie jest. A moze sie nie
                          podoba dlatego,ze jest to organ propagandowy albo ze swiatopoglad tam gloszony
                          przeciwny ?

                          > > Wyjasnilem to wyzej,ale powtorze,nie jestem fanem demokr. tylko stwierdzam
                          >
                          > > fakt. Pytanie: co to za demokracja z wyborem KE - posrednia, posrednio
                          > > posrednia czy posrednio posrednia posrednia ? Sorry,ale to nie demokracja.
                          >
                          > Ludzie wybieraja parlamenty, parlamenty wybieraja komisarzy.
                          Czyli "demokracja
                          > posrednio posrednia" wedlug Twojej terminologii. "Odleglosc" KE od wyborcow
                          > jest taka sama jak u marszalka sejmu czy premiera.

                          Premier nie jest wybierany demokratycznie,chyba,ze w kraju istnieje zwyczaj,ze
                          jest nim przywodca zwycieskiej partii, a ministrowie to juz w ogole.To nie jest
                          demokracja i tyle,ale skoro jestes tak przywiazany. Sprawdz zrodloslow
                          slowa "demokracja".

                          > > Ba, nawet system finansowania zacheca do tworzenia takich partii(kolejna
                          > > przeslanka dzieki ktorej twierdze,ze chodzi o swiadomie tworzony narod
                          > > europejski-zreszta nie pierwsza to proba).
                          >
                          > Nie pierwsza? A jakie byly poprzednie?

                          Adolf H. chcial jednego slusznego narodu w Europie. Inni o narodzie nie
                          wspominali - jak Napoleon, tylko podbijali.

                          > > Z druga czescia ,ze im wiecej drobnych partii,to chaos tez sie nie zgadzam
                          > .To
                          > > wlasnie najszerszym fermencie ideowym wyrabia sie rozwiazania najlepsze z
                          > > punktu widzenia kompromisu i roznych interesow .
                          >
                          > Polski przyklad pokazuje, ze to bzdura. Prowadzi to tylko do chaosu i braku
                          > stabilnosci.

                          Ok, rzady sie zmienialy,ale to i pierwsze lata wolnosci wiec nie szukalbym
                          przyczyny tylko w ilosci partii w Sejmie. Poza tym sejm 91-93 nic nie
                          uchwalil ???

                          > > O Komisji :nasz przepisy dotyczace KE ? Jej czlonkowie nie moga przyjmowac
                          >
                          > > zalecen i instrukcji od panstw czlonkowskich, poza tym stoja na strazy pra
                          > wa
                          > > wspolnotowego a nie krajowego.
                          >
                          > Jej czlonkowie sa wybierani przez panstwa, wiec tak czy siak sa z nimi
                          > powiazani.

                          > > Zwracam ci tylko uwage,ze
                          > > Adolfik H.(narodowy socjalista) chcial zjednoczonej Europy wlasnie
                          >
                          > Mowisz o historii, a najwyrazniej na niej spales. Hitler chcial Wielkiej
                          Rzeszy
                          >
                          > Niemieckiej, a nie zadnej Europy.

                          OK,mowil o Rzeszy(to kwestia nazwy), ale chodzilo o terytorium Europy
                          (przynajmniej na poczatek) z jednym slusznym narodem.Tylko metody bardziej
                          krwawe.

                          > > i ze byc
                          > > moze wielonarodowe panstwa byly "pokojowe",ale po rozpadzie rzeznia jest n
                          > a
                          > > calego. Zreszta utrzymanie takiego wielonarodowego panstwa w pokoju bez si
                          > ly
                          > > zbrojnej wydaje mi sie niemozliwym, no ale przeciez i o wspolnych silach
                          > > zbrojnych w UE sie przebakuje.
                          >
                          > Wielka Brytania trzyma sie dobrze, Hiszpania tez - a przeciez w obu
                          przypadkach
                          >
                          > nie bylo zadnego zjednoczenia, tylko podboj. Tym bardziej w przypadku
                          > zjednoczenia nie widze powodu, dla ktorego mialyby byc jakies problemy. Unia
                          > polsko-litewska trzymala sie swietnie przez wieki. Zreszta w ostatecznosci
                          jak
                          > sie komus nie podoba, moze wyjsc z UE i po sprawie.


                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=5645264&a=5716429
                          Mozna probowac wyjsc de facto, tylko trzeba sie liczyc z sankcjami za zlamanie
                          umow(delikt miedzynarodowy).Wszystko zalezy od sily politycznej danego panstwa.
                          Prawnych mozliwosci nie ma,stosowanie konwencji wiedenskiej o prawie traktatow
                          prawnicy uwazaja za "kontrowersyjne".
                          Co do problemow - w W.Brytanii cos chyba Irlandczycy podskakuja,w Hiszpani
                          Baskowie, no i nie zapominaj o konfliktach miedzy bratnimi narodami sowieckimi
                          czy tymi po rozpadzie ZSRR. Roznice w Europie sa naprawde duze. Tendencje
                          odsrodkowe to normalka,mozna tylko bawic sie w przewidywanie jakie bedzie ich
                          nasilenie, wszystko zalezy od sposobu tworzenia tego panstwa europejskiego i
                          mechanizmow rzadzenia.
                          • Gość: Fragless Re: bedzie rzeź czy nie... IP: *.s.ii.uj.edu.pl 07.07.03, 15:09
                            Gość portalu: klip napisał(a):

                            > Slysze i czytam to nie pierwszy raz,tylko jakos bez przykladow zawsze.

                            Przykladem jest chocby to, jak przed referendum wmawiali czytelnikom, ze
                            poparcie dla UE ciagle spada i juz-zaraz przeciwnicy wyjda na prowadzenie.
                            Pelno tez bylo sugestii, ze referendum bedzie sfalszowane. Poza tym manipulacje
                            na temat UE - jak sie czyta co oni na ten temat pisza to czlowiek ma wrazenie,
                            jakby to bylo o jakiejs Kambodzy conajmniej. Szalejacy socjalizm, dyspozycyjne
                            media, gospodarka sie wali, homoseksualisci terroryzuja hetero i diabli wiedza
                            co jeszcze. Prawie jak komuna o USA.

                            > Premier nie jest wybierany demokratycznie,chyba,ze w kraju istnieje
                            zwyczaj,ze
                            > jest nim przywodca zwycieskiej partii, a ministrowie to juz w ogole.To nie
                            jest demokracja i tyle

                            No to ciezko bedzie znalezc na swiecie jakas demokracje, bo nie znam kraju, w
                            ktorym rzad bylby wybierany bezposrednio.

                            > Adolf H. chcial jednego slusznego narodu w Europie.

                            Ale to nie mial byc narod europejski tylko niemiecki.

                            > Inni o narodzie nie
                            > wspominali - jak Napoleon, tylko podbijali.

                            Skoro nie wspominali, to skad wiesz, ze chcieli budowac jakis narod?

                            > Ok, rzady sie zmienialy,ale to i pierwsze lata wolnosci wiec nie szukalbym
                            > przyczyny tylko w ilosci partii w Sejmie. Poza tym sejm 91-93 nic nie
                            > uchwalil ???

                            W pierwszej kadencji chaosu nie bylo, wiec jednak nie o pierwsze lata wolnosci
                            chodzi. I owszem, jakos ten sejm dzialal, ale marnie.

                            > OK,mowil o Rzeszy(to kwestia nazwy)

                            Nie, to nie jest kwestia nazwy. Hitler nie chcial jednoczyc tylko podbijac. I
                            jedyny narod jaki go obchodzil to narod niemiecki, a pozostale mogly tylko
                            marzyc o rownych prawach. Nie ma tu nawet cienia analogii z UE.

                            > Mozna probowac wyjsc de facto, tylko trzeba sie liczyc z sankcjami za
                            zlamanie
                            > umow(delikt miedzynarodowy).

                            Grenlandii zadne sankcje nie spotkaly. Zreszta konstytucja UE ma regulowac ta
                            sprawe, wiec nie ma problemu.

                            > Co do problemow - w W.Brytanii cos chyba Irlandczycy podskakuja,w Hiszpani
                            > Baskowie

                            Jedni i drudzy to margines. Jednosci panstwa to nie zagraza.

                            > no i nie zapominaj o konfliktach miedzy bratnimi narodami sowieckimi
                            > czy tymi po rozpadzie ZSRR.

                            Skoro juz o tym wspomniales - jakie wojny wywolal rozpad ZSRR? Bo ja zadnej
                            sobie nie przypominam (no mozna podciagnac pod to Czeczenie, ale raczej upadek
                            komuny mial tu wieksze znaczenie). A przeciez w ZSRR bylo duzo wiecej podbitych
                            narodow niz w Jugoslawii, i bardziej zroznicowanych.

                            > Roznice w Europie sa naprawde duze. Tendencje
                            > odsrodkowe to normalka,mozna tylko bawic sie w przewidywanie jakie bedzie ich
                            > nasilenie, wszystko zalezy od sposobu tworzenia tego panstwa europejskiego i
                            > mechanizmow rzadzenia.

                            Nie uwazam zeby te roznice byly tak znaczace by doprowadzic do rozpadu.
                            Wszelkie analogie z Jugoslawia czy ZSRR sa chybione, bo UE powstaje na drodze
                            jednoczenia za zgoda wszystkich stron i na rownych warunkach, a nie podboju.
                            Jesli juz chcesz to do czegos porownywac, to do unii polsko-litewskiej.
                            • Gość: klip Re: bedzie rzeź czy nie... IP: 217.97.173.* 07.07.03, 15:41
                              Gość portalu: Fragless napisał(a):

                              > Gość portalu: klip napisał(a):
                              >
                              > > Slysze i czytam to nie pierwszy raz,tylko jakos bez przykladow zawsze.
                              >
                              > Przykladem jest chocby to, jak przed referendum wmawiali czytelnikom, ze
                              > poparcie dla UE ciagle spada i juz-zaraz przeciwnicy wyjda na prowadzenie.
                              > Pelno tez bylo sugestii, ze referendum bedzie sfalszowane. Poza tym
                              manipulacje
                              >
                              > na temat UE - jak sie czyta co oni na ten temat pisza to czlowiek ma
                              wrazenie,
                              > jakby to bylo o jakiejs Kambodzy conajmniej. Szalejacy socjalizm,
                              dyspozycyjne
                              > media, gospodarka sie wali, homoseksualisci terroryzuja hetero i diabli
                              wiedza
                              > co jeszcze. Prawie jak komuna o USA.

                              Tu sie zgadzam, tzn. co do propagandy przed referendum - przesadzali, co
                              przyznawal i Mikke w jakims felietonie obiecujac,ze po ref. przyjdzie czas na
                              dyskusje. Mimo wszystko lubie sobie czasem poczytac NCz!. Raz, ze jestem
                              liberalem, dwa,ze czasem maja naprawde ciekawe informacje, trzy,ze to mila
                              konserwatywno-liberalna odtrutka na propagande serwowana przez media.

                              > > Premier nie jest wybierany demokratycznie,chyba,ze w kraju istnieje
                              > zwyczaj,ze
                              > > jest nim przywodca zwycieskiej partii, a ministrowie to juz w ogole.To nie
                              >
                              > jest demokracja i tyle
                              >
                              > No to ciezko bedzie znalezc na swiecie jakas demokracje, bo nie znam kraju, w
                              > ktorym rzad bylby wybierany bezposrednio.

                              Demokracja obecnie to juz nie jest sposob rzadzenia(poza wyjatkami-referendum),
                              tylko procedura wyboru rzadzacych oraz weryfikacji tych rzadow co jakis czas.
                              O ile wybor parlamentu to jeszcze jest taka procedura to sposob wylaniania
                              rzadu czy KE juz nie. W naszym kraju niestety to demokracja raz na 4 lata,a
                              pozniej oligarchia :(.

                              > > Adolf H. chcial jednego slusznego narodu w Europie.
                              >
                              > Ale to nie mial byc narod europejski tylko niemiecki.
                              >
                              > > Inni o narodzie nie
                              > > wspominali - jak Napoleon, tylko podbijali.
                              >
                              > Skoro nie wspominali, to skad wiesz, ze chcieli budowac jakis narod?

                              Moj blad, powinienem napisac,ze "probowali jednoczyc silowo europe", a tylko
                              Adolf cos wiecej chcial.

                              > > Ok, rzady sie zmienialy,ale to i pierwsze lata wolnosci wiec nie szukalbym
                              >
                              > > przyczyny tylko w ilosci partii w Sejmie. Poza tym sejm 91-93 nic nie
                              > > uchwalil ???
                              >
                              > W pierwszej kadencji chaosu nie bylo, wiec jednak nie o pierwsze lata
                              wolnosci
                              > chodzi. I owszem, jakos ten sejm dzialal, ale marnie.
                              >
                              > > OK,mowil o Rzeszy(to kwestia nazwy)
                              >
                              > Nie, to nie jest kwestia nazwy. Hitler nie chcial jednoczyc tylko podbijac. I
                              > jedyny narod jaki go obchodzil to narod niemiecki, a pozostale mogly tylko
                              > marzyc o rownych prawach. Nie ma tu nawet cienia analogii z UE.

                              Pisalem juz ze srodki mial bardziej bezwzgledne i krwawe, cel byl zblizony,choc
                              oczywiscie z rasistowskimi modyfikacjami.

                              > > Mozna probowac wyjsc de facto, tylko trzeba sie liczyc z sankcjami za
                              > zlamanie
                              > > umow(delikt miedzynarodowy).
                              >
                              > Grenlandii zadne sankcje nie spotkaly. Zreszta konstytucja UE ma regulowac ta
                              > sprawe, wiec nie ma problemu.
                              >
                              > > Co do problemow - w W.Brytanii cos chyba Irlandczycy podskakuja,w Hiszpani
                              >
                              > > Baskowie
                              >
                              > Jedni i drudzy to margines. Jednosci panstwa to nie zagraza.

                              Ale wojsko i policja sie przydaja.

                              > > no i nie zapominaj o konfliktach miedzy bratnimi narodami sowieckimi
                              > > czy tymi po rozpadzie ZSRR.
                              >
                              > Skoro juz o tym wspomniales - jakie wojny wywolal rozpad ZSRR? Bo ja zadnej
                              > sobie nie przypominam (no mozna podciagnac pod to Czeczenie, ale raczej
                              upadek
                              > komuny mial tu wieksze znaczenie). A przeciez w ZSRR bylo duzo wiecej
                              podbitych
                              >
                              > narodow niz w Jugoslawii, i bardziej zroznicowanych.
                              >
                              > > Roznice w Europie sa naprawde duze. Tendencje
                              > > odsrodkowe to normalka,mozna tylko bawic sie w przewidywanie jakie bedzie
                              > ich
                              > > nasilenie, wszystko zalezy od sposobu tworzenia tego panstwa europejskiego
                              > i
                              > > mechanizmow rzadzenia.
                              >
                              > Nie uwazam zeby te roznice byly tak znaczace by doprowadzic do rozpadu.
                              > Wszelkie analogie z Jugoslawia czy ZSRR sa chybione, bo UE powstaje na drodze
                              > jednoczenia za zgoda wszystkich stron i na rownych warunkach, a nie podboju.
                              > Jesli juz chcesz to do czegos porownywac, to do unii polsko-litewskiej.

                              Zobaczymy, prawie wszystko to spekulacje(ot,takie wrozbiarstwo). Zalozmy,ze UE
                              rzeczywiscie stworzy panstwo w miare na rownych prawach z silami wojskowymi.
                              Jednak zawsze mozliwe bedzie,ze w jakims panstwie(stanie,regionie?) wybory
                              wygra ugrupowanie bardziej nacjonalistyczne chcace z UE wyjsc czy po prostu nie
                              podzielajace ideologii inych ugrupowan w UE (casus Haidera). Jak Polska czy
                              inny kraj potraktowalby ktores z wojewodztw jesli by chcialo oderwac sie od
                              jego terytorium? Troche wyjasni konstytucja UE,ale zapis o sankcjach wobec
                              panstwa nie podzielajacego zasad UE(byly takie plany) to juz naprawde blisko do
                              doktryny Brezniewa.I to mnie niepokoi.
                              • Gość: Fragless Re: bedzie rzeź czy nie... IP: *.s.ii.uj.edu.pl 07.07.03, 16:14
                                Gość portalu: klip napisał(a):

                                > Demokracja obecnie to juz nie jest sposob rzadzenia(poza wyjatkami-
                                referendum),
                                > tylko procedura wyboru rzadzacych oraz weryfikacji tych rzadow co jakis czas.

                                Demokracja byla sposobem rzadzenia tylko w panstwach-miastach w starozytnej
                                Grecji, gdzie wszyscy schodzili sie na plac i decydowali. Demokracja w
                                dzisiejszym rozumieniu to wlasnie wybor wladzy (niekoniecznie w calosci
                                bezposredni - w wielu krajach np. prezydent jest wybierany przez parlament,
                                chocby w Czechach).

                                > O ile wybor parlamentu to jeszcze jest taka procedura to sposob wylaniania
                                > rzadu czy KE juz nie.

                                Demokracja posrednia to nadal demokracja. Oczywiscie w granicach rozsadku, bo
                                gdyby bylo wiecej "szczebli" to juz tez bym mial watpliwosci. Jeden "szczebel"
                                jeszcze moze byc, bo preferencje wyborcow przekladaja sie mniej wiecej na
                                preferencje parlamentu.

                                > W naszym kraju niestety to demokracja raz na 4 lata,a
                                > pozniej oligarchia :(.

                                Sporo w tym racji.

                                > Moj blad, powinienem napisac,ze "probowali jednoczyc silowo europe", a tylko
                                > Adolf cos wiecej chcial.

                                Nie ma czegos takiego jak "jednoczyc silowo". Jednoczyc sie mozna tylko
                                dobrowolnie, a silowo to sie podbija.

                                > Pisalem juz ze srodki mial bardziej bezwzgledne i krwawe, cel byl
                                zblizony,choc
                                > oczywiscie z rasistowskimi modyfikacjami.

                                a) poznajesz kobiete, zaprzyjazniasz sie z nia, potem dochodzicie do wniosku ze
                                to wiecej niz przyjazn, bierzecie slub i zamieszkujecie razem tworzac jedno
                                gospodarstwo domowe.
                                b) sasiad wlamuje sie do Twojego mieszkania, przykuwa Cie do kaloryfera i
                                przejmuje Twoja wlasnosc, po czym decyduje ze Twoje i jego mieszkanie maja od
                                tej pory jednego wlasciciela (czyli jego).
                                "Cel byl zblizony", tak?

                                > > Jedni i drudzy to margines. Jednosci panstwa to nie zagraza.
                                >
                                > Ale wojsko i policja sie przydaja.

                                I co z tego? Paru fanatykow zawsze sie znajdzie, to zaden argument.

                                > Zobaczymy, prawie wszystko to spekulacje(ot,takie wrozbiarstwo). Zalozmy,ze
                                UE
                                > rzeczywiscie stworzy panstwo w miare na rownych prawach z silami wojskowymi.
                                > Jednak zawsze mozliwe bedzie,ze w jakims panstwie(stanie,regionie?) wybory
                                > wygra ugrupowanie bardziej nacjonalistyczne chcace z UE wyjsc czy po prostu
                                nie
                                > podzielajace ideologii inych ugrupowan w UE (casus Haidera). Jak Polska czy
                                > inny kraj potraktowalby ktores z wojewodztw jesli by chcialo oderwac sie od
                                > jego terytorium? Troche wyjasni konstytucja UE,ale zapis o sankcjach wobec
                                > panstwa nie podzielajacego zasad UE(byly takie plany) to juz naprawde blisko
                                do
                                > doktryny Brezniewa.I to mnie niepokoi.

                                Sankcje to byla faktycznie spora przesada - gdyby zaczal wprowadzac jakies
                                rasistowskie prawo czy w inny sposob lamac unijne ustalenia to co innego, ale
                                samo dojscie oszoloma do wladzy nie jest przeciez zabronione. Na szczescie
                                potem troche sie opanowali. A do jednego panstwa jeszcze jest bardzo daleko i
                                pewnie powstanie ono dopiero wtedy, gdy nikomu juz wychodzenie z UE nie bedzie
                                sie snilo.
                                • Gość: klip Re: bedzie rzeź czy nie... IP: 217.97.173.* 07.07.03, 16:31
                                  Gość portalu: Fragless napisał(a):


                                  > Demokracja byla sposobem rzadzenia tylko w panstwach-miastach w starozytnej
                                  > Grecji, gdzie wszyscy schodzili sie na plac i decydowali. Demokracja w
                                  > dzisiejszym rozumieniu to wlasnie wybor wladzy (niekoniecznie w calosci
                                  > bezposredni - w wielu krajach np. prezydent jest wybierany przez parlament,
                                  > chocby w Czechach).

                                  Mniej wiecej to samo napisalem.

                                  > > O ile wybor parlamentu to jeszcze jest taka procedura to sposob wylaniania
                                  >
                                  > > rzadu czy KE juz nie.
                                  >
                                  > Demokracja posrednia to nadal demokracja. Oczywiscie w granicach rozsadku, bo
                                  > gdyby bylo wiecej "szczebli" to juz tez bym mial watpliwosci.
                                  Jeden "szczebel"
                                  > jeszcze moze byc, bo preferencje wyborcow przekladaja sie mniej wiecej na
                                  > preferencje parlamentu.
                                  >
                                  > > W naszym kraju niestety to demokracja raz na 4 lata,a
                                  > > pozniej oligarchia :(.
                                  >
                                  > Sporo w tym racji.
                                  >
                                  > > Moj blad, powinienem napisac,ze "probowali jednoczyc silowo europe", a tyl
                                  > ko
                                  > > Adolf cos wiecej chcial.
                                  >
                                  > Nie ma czegos takiego jak "jednoczyc silowo". Jednoczyc sie mozna tylko
                                  > dobrowolnie, a silowo to sie podbija.

                                  Nie jestem tego taki pewien, musiałbym jakiegoś językoznawcy zapytać,bo to dosc
                                  subtelne kwestie.

                                  > > Pisalem juz ze srodki mial bardziej bezwzgledne i krwawe, cel byl
                                  > zblizony,choc
                                  > > oczywiscie z rasistowskimi modyfikacjami.
                                  >
                                  > a) poznajesz kobiete, zaprzyjazniasz sie z nia, potem dochodzicie do wniosku
                                  ze
                                  >
                                  > to wiecej niz przyjazn, bierzecie slub i zamieszkujecie razem tworzac jedno
                                  > gospodarstwo domowe.
                                  > b) sasiad wlamuje sie do Twojego mieszkania, przykuwa Cie do kaloryfera i
                                  > przejmuje Twoja wlasnosc, po czym decyduje ze Twoje i jego mieszkanie maja od
                                  > tej pory jednego wlasciciela (czyli jego).
                                  > "Cel byl zblizony", tak?

                                  Jezeli by to byla sasiadka i mnie wykorzystala przy kaloryferze, to bym sie
                                  chyba nie oparl ;). Cel zblizony - rzady nad moim mieszkaniem.

                                  > > > Jedni i drudzy to margines. Jednosci panstwa to nie zagraza.
                                  > >
                                  > > Ale wojsko i policja sie przydaja.
                                  >
                                  > I co z tego? Paru fanatykow zawsze sie znajdzie, to zaden argument.

                                  Widze,ze nie przekonuja cie wspominki o tendencjach odrodkowych. Coz za wiara w
                                  jednosc...

                                  > > Zobaczymy, prawie wszystko to spekulacje(ot,takie wrozbiarstwo). Zalozmy,z
                                  > e
                                  > UE
                                  > > rzeczywiscie stworzy panstwo w miare na rownych prawach z silami wojskowy
                                  > mi.
                                  > > Jednak zawsze mozliwe bedzie,ze w jakims panstwie(stanie,regionie?) wybory
                                  >
                                  > > wygra ugrupowanie bardziej nacjonalistyczne chcace z UE wyjsc czy po prost
                                  > u
                                  > nie
                                  > > podzielajace ideologii inych ugrupowan w UE (casus Haidera). Jak Polska cz
                                  > y
                                  > > inny kraj potraktowalby ktores z wojewodztw jesli by chcialo oderwac sie
                                  > od
                                  > > jego terytorium? Troche wyjasni konstytucja UE,ale zapis o sankcjach wobec
                                  >
                                  > > panstwa nie podzielajacego zasad UE(byly takie plany) to juz naprawde blis
                                  > ko
                                  > do
                                  > > doktryny Brezniewa.I to mnie niepokoi.
                                  >
                                  > Sankcje to byla faktycznie spora przesada - gdyby zaczal wprowadzac jakies
                                  > rasistowskie prawo czy w inny sposob lamac unijne ustalenia to co innego, ale
                                  > samo dojscie oszoloma do wladzy nie jest przeciez zabronione. Na szczescie
                                  > potem troche sie opanowali. A do jednego panstwa jeszcze jest bardzo daleko i
                                  > pewnie powstanie ono dopiero wtedy, gdy nikomu juz wychodzenie z UE nie
                                  bedzie
                                  > sie snilo.
                                  • Gość: Fragless Re: bedzie rzeź czy nie... IP: *.s.ii.uj.edu.pl 07.07.03, 17:17
                                    Gość portalu: klip napisał(a):

                                    > > Nie ma czegos takiego jak "jednoczyc silowo". Jednoczyc sie mozna tylko
                                    > > dobrowolnie, a silowo to sie podbija.
                                    >
                                    > Nie jestem tego taki pewien, musiałbym jakiegoś językoznawcy zapytać,bo to
                                    dosc
                                    > subtelne kwestie.

                                    Dla mnie roznica miedzy jednoczeniem i podbijaniem jest bardzo wyrazna.

                                    > Jezeli by to byla sasiadka i mnie wykorzystala przy kaloryferze, to bym sie
                                    > chyba nie oparl ;).

                                    Ale chyba niespecjalnie by Ci odpowiadalo, gdybys mial juz zostac przy tym
                                    kaloryferze (niewykorzystywany;-).

                                    > Cel zblizony - rzady nad moim mieszkaniem.

                                    Tyle ze w pierwszym przypadku sam tez masz cos do powiedzenia i jestes w duzo
                                    lepszej sytuacji (no chyba ze uwazasz wykorzystywanie przez sasiadke za lepsza
                                    sytuacje).

                                    > Widze,ze nie przekonuja cie wspominki o tendencjach odrodkowych. Coz za wiara
                                    w
                                    > jednosc...

                                    Coz to za tendencje? Zarowno IRA jak i ETA maja bardzo male poparcie wsrod
                                    swoich narodow. Znakomita wiekszosc nie ma nic przeciwko jednemu panstwu. Przy
                                    czym - jeszcze raz podkreslam - mowimy o narodach, ktore wcale nie znalazly sie
                                    w tych panstwach dobrowolnie, wiec nie ma analogii z UE.
                                    • Gość: klip Re: bedzie rzeź czy nie... IP: 217.97.173.* 07.07.03, 17:40
                                      Gość portalu: Fragless napisał(a):


                                      > Coz to za tendencje? Zarowno IRA jak i ETA maja bardzo male poparcie wsrod
                                      > swoich narodow. Znakomita wiekszosc nie ma nic przeciwko jednemu panstwu.
                                      Przy
                                      > czym - jeszcze raz podkreslam - mowimy o narodach, ktore wcale nie znalazly
                                      sie
                                      >
                                      > w tych panstwach dobrowolnie, wiec nie ma analogii z UE.

                                      Nie przyrownywalem UE do W.Brytanii czy Hiszpanii, tylko odnosilem sie do
                                      twojego argumentu,ze te kraje nie maja klopotow ze swoja jednoscia.
                                      Mimo dobrowolnosci,mozliwe jest,ze jakis kraj bedzie chcial z UE wyjsc, wiec
                                      uwazam,ze to jest tendencja odsrodkowa.Twierdzisz,ze takich tendencji nie
                                      bedzie w UE ?
                                      • Gość: Fragless Re: bedzie rzeź czy nie... IP: *.mysiar.net / 192.168.1.* / 80.48.165.* 07.07.03, 21:35
                                        Gość portalu: klip napisał(a):

                                        > Nie przyrownywalem UE do W.Brytanii czy Hiszpanii, tylko odnosilem sie do
                                        > twojego argumentu,ze te kraje nie maja klopotow ze swoja jednoscia.

                                        Z jednoscia nie maja klopotu - marginalne garstki terrorystow nie sa dla niej
                                        zadnym zagrozeniem, a jedynie lokalnym problemem. O klopotach mozna by bylo
                                        mowic gdyby istniala realna (chocby niewielka) mozliwosc rozpadu panstwa.
                                        Takiej mozliwosci jednak nie ma.

                                        > Mimo dobrowolnosci,mozliwe jest,ze jakis kraj bedzie chcial z UE wyjsc, wiec
                                        > uwazam,ze to jest tendencja odsrodkowa.Twierdzisz,ze takich tendencji nie
                                        > bedzie w UE ?

                                        Byc moze beda, ale z UE mozna wyjsc, wiec nie mam pojecia, dlaczego mialoby
                                        dojsc do jakiejs wojny.
                                        • Gość: klip Re: bedzie rzeź czy nie... IP: 217.97.173.* 07.07.03, 21:58
                                          Gość portalu: Fragless napisał(a):

                                          > Gość portalu: klip napisał(a):
                                          .Twierdzisz,ze takich tendencji nie
                                          > > bedzie w UE ?


                                          > Byc moze beda, ale z UE mozna wyjsc, wiec nie mam pojecia, dlaczego mialoby
                                          > dojsc do jakiejs wojny.

                                          A dlaczego dochodzi do wojen? Własnie takie wyjscie moze byc jednym z powodow,
                                          gdy np. panstwo wychodzace nie bedzie chcialo zaplacic odszkodowan, czy wyjdzie
                                          z naruszeniem procedur., czy tez na jego terenie bedzie duzo ludnosci innego
                                          (sasiedniego) panstwa i bedzie ta ludnosc chciala zostac z terytorium przy
                                          UE.Kazdy pretekst moze byc wykorzystany. Mozliwosci jest sporo i nie mozna
                                          pomijac pesymistycznych scenariuszy tylko dlatego,ze UE ma teoretycznie
                                          utrzymac pokoj w Europie.
                                          • Gość: Fragless Re: bedzie rzeź czy nie... IP: *.mysiar.net / 192.168.1.* / 80.48.165.* 08.07.03, 12:46
                                            Gość portalu: klip napisał(a):

                                            > A dlaczego dochodzi do wojen? Własnie takie wyjscie moze byc jednym z
                                            powodow,
                                            > gdy np. panstwo wychodzace nie bedzie chcialo zaplacic odszkodowan

                                            Odszkodowan za co?

                                            > czy wyjdzie z naruszeniem procedur

                                            A dlaczego ktos mialby naruszac procedury?

                                            > czy tez na jego terenie bedzie duzo ludnosci innego
                                            > (sasiedniego) panstwa i bedzie ta ludnosc chciala zostac z terytorium przy
                                            > UE.

                                            Jak dotad migracje wewnatrz UE sa minimalne i nie wydaje mi sie, zeby to sie
                                            mialo zmienic - a w kazdym razie niepredko, wiec taki problem moglby sie moze
                                            pojawic za kilkadziesiat lat, ale wtedy integracja ekonomiczna bedzie pewnie
                                            tak daleko posunieta, ze wyjscie z UE bedzie zupelnie nieoplacalne. Tak czy
                                            siak w dajacej sie przewidziec przyszlosci taki problem nam nie grozi.

                                            > Kazdy pretekst moze byc wykorzystany. Mozliwosci jest sporo i nie mozna
                                            > pomijac pesymistycznych scenariuszy tylko dlatego,ze UE ma teoretycznie
                                            > utrzymac pokoj w Europie.

                                            Owszem, ale nalezy tez myslec realistycznie. Nie sztuka wymyslec pesymistyczny
                                            scenariusz, sztuka znalezc taki ktory ma szanse sie sprawdzic. Twoje pomysly sa
                                            na razie mocno naciagane.
                                            • Gość: klip Re: bedzie rzeź czy nie... IP: 217.97.173.* 08.07.03, 13:39
                                              Gość portalu: Fragless napisał(a):


                                              > Odszkodowan za co?

                                              Za naruszenie umow miedzynarodowych, poza tym pozwy od podmiotow gospodarczych.


                                              > A dlaczego ktos mialby naruszac procedury?

                                              Pospiech, czy niemoznosc uzyskania wymaganej wiekszosci, brak zgody innych
                                              panstw.

                                              > > czy tez na jego terenie bedzie duzo ludnosci innego
                                              > > (sasiedniego) panstwa i bedzie ta ludnosc chciala zostac z terytorium przy
                                              >
                                              > > UE.
                                              >
                                              > Jak dotad migracje wewnatrz UE sa minimalne i nie wydaje mi sie, zeby to sie
                                              > mialo zmienic - a w kazdym razie niepredko, wiec taki problem moglby sie moze
                                              > pojawic za kilkadziesiat lat, ale wtedy integracja ekonomiczna bedzie pewnie
                                              > tak daleko posunieta, ze wyjscie z UE bedzie zupelnie nieoplacalne. Tak czy
                                              > siak w dajacej sie przewidziec przyszlosci taki problem nam nie grozi.

                                              O takim okresie mysle. Dla nas to nie ma wiekszego znaczenia(chyba,ze ktos
                                              patriota jest). Z ta "nieoplacalnoscia" to dobry argument...dla przyszlej
                                              interwencji w chcacym oderwac sie od UE panstwie(regionie,stanie?). Juz widze
                                              przywodcow UE mowiacych: "To przeciez nieoplacalne, nasze stosunki gosp. i
                                              powiazania zaszly tak daleko, ten kraj(region,stan?) musi byc glupi by sie od
                                              nas odrywac. Musimy wybawic biedna ludnosc i nie dopuscic w imie pokoju do
                                              dalszych podzialow. Wyslemy wojsko z pokojowa interwencja by dac odpor
                                              demagogom"

                                              > Owszem, ale nalezy tez myslec realistycznie. Nie sztuka wymyslec
                                              pesymistyczny
                                              > scenariusz, sztuka znalezc taki ktory ma szanse sie sprawdzic. Twoje pomysly
                                              sa
                                              >
                                              > na razie mocno naciagane.

                                              To mozliwosci, nie zgadzam sie,ze naciagane,co najwyzej odlegle w czasie.
                                              Zawsze mozna wierzyc w wieczny pokoj i szczesliwosc, tylko ze to dosc
                                              nieostrozne,zeby nie powiedziec naiwne. Wojny byly zawsze(wiem,ze banal),ale
                                              rozumiem,ze 50 lat pokoju(umiarkowanego) w Europie(ano wlasnie i bez unii
                                              europejskiej i blizszej integracji!) moze doprowadzic do przekonania,ze pokoj
                                              bedzie i bedzie.Ja tam wyznaje zasade si vis pacem, para bellum, reszta to
                                              mrzonki.
                                              • Gość: Fragless Re: bedzie rzeź czy nie... IP: 149.156.69.* 08.07.03, 14:48
                                                Gość portalu: klip napisał(a):

                                                > > Odszkodowan za co?
                                                >
                                                > Za naruszenie umow miedzynarodowych, poza tym pozwy od podmiotow
                                                gospodarczych.

                                                Jakich umow, za co te pozwy? Co Ty za glupoty opowiadasz?

                                                > > A dlaczego ktos mialby naruszac procedury?
                                                >
                                                > Pospiech

                                                Leze i placze ze smiechu.

                                                > czy niemoznosc uzyskania wymaganej wiekszosci, brak zgody innych panstw.

                                                Silne panstwo bez wiekszych problemow przekona reszte, na slabym nikomu nie
                                                bedzie tak zalezalo, zeby sie sprzeciwiac - zreszta w ostatecznosci taki kraj
                                                moze wetowac co sie da i w koncu wszyscy by ustapili. A nawet gdyby faktycznie
                                                ktos wyszedl z UE lamiac procedury to tez podejrzewam ze UE by sie z tym
                                                pogodzila, bo wojna duzo kosztuje, powoduje zniszczenia (a po co UE zniszczony
                                                kraj, w ktory trzeba bedzie potem pompowac pieniadze na odbudowe?), zagraza
                                                stabilnosci w regionie, psuje wizerunek UE (popatrz jak pogorszyla sie
                                                reputacja USA po ataku na Irak, choc Husajna nikt nie lubil), no i same panstwa
                                                czlonkowskie tez nie chcialyby precedensu, ktory kiedys moglby sie obrocic
                                                przeciwko nim.

                                                > O takim okresie mysle.

                                                Proby przewidywania przyszlosci w takim okresie koncza sie zwykle porazka, bo
                                                zbyt wiele moze sie w tym czasie wydarzyc. Na razie jest to problem czysto
                                                teoretyczny.

                                                > Z ta "nieoplacalnoscia" to dobry argument...dla przyszlej
                                                > interwencji w chcacym oderwac sie od UE panstwie(regionie,stanie?). Juz
                                                widze
                                                > przywodcow UE mowiacych: "To przeciez nieoplacalne, nasze stosunki gosp. i
                                                > powiazania zaszly tak daleko, ten kraj(region,stan?) musi byc glupi by sie od
                                                > nas odrywac. Musimy wybawic biedna ludnosc i nie dopuscic w imie pokoju do
                                                > dalszych podzialow. Wyslemy wojsko z pokojowa interwencja by dac odpor
                                                > demagogom"

                                                I znowu zaczynasz analogie z ZSRR...

                                                > Zawsze mozna wierzyc w wieczny pokoj i szczesliwosc, tylko ze to dosc
                                                > nieostrozne,zeby nie powiedziec naiwne. Wojny byly zawsze(wiem,ze banal),ale
                                                > rozumiem,ze 50 lat pokoju(umiarkowanego) w Europie(ano wlasnie i bez unii
                                                > europejskiej i blizszej integracji!) moze doprowadzic do przekonania,ze pokoj
                                                > bedzie i bedzie.Ja tam wyznaje zasade si vis pacem, para bellum, reszta to
                                                > mrzonki.

                                                Przez te 50 lat byla EWG z ktorej UE sie wywodzi. I wedlug mnie wlasnie UE moze
                                                zapobiec kolejnym wojnom. Podzielona Europa nigdy nie utrzymala pokoju zbyt
                                                dlugo i watpie by to sie moglo zmienic, wiec lepiej zeby byla zjednoczona bo
                                                wszystkie potencjalne problemy to nic w porownaniu z perspektywa kolejnych
                                                wielkich wojen.
                                                • Gość: klip Re: bedzie rzeź czy nie... IP: 217.97.173.* 08.07.03, 15:03
                                                  Gość portalu: Fragless napisał(a):

                                                  > Gość portalu: klip napisał(a):
                                                  >
                                                  > > > Odszkodowan za co?
                                                  > >
                                                  > > Za naruszenie umow miedzynarodowych, poza tym pozwy od podmiotow
                                                  > gospodarczych.
                                                  >
                                                  > Jakich umow, za co te pozwy? Co Ty za glupoty opowiadasz?

                                                  A jaka umowe zawiera panstwo przystepujac do WE ? Cały szereg zobowiazan i
                                                  prawo samych wspolnot.I w jednym momencie je zrywa.Myslisz,ze inne panstwa
                                                  tylka powiedza: "ok,fajnie bylo,czesc"? To jest umowa miedzynarodowa i za
                                                  lamanie takich umow sie placi. Gdzie więc głupotę palnąłem,oświeć mnie proszę ?

                                                  > > > A dlaczego ktos mialby naruszac procedury?
                                                  > >
                                                  > > Pospiech
                                                  >
                                                  > Leze i placze ze smiechu

                                                  > > czy niemoznosc uzyskania wymaganej wiekszosci, brak zgody innych panstw.
                                                  >
                                                  > Silne panstwo bez wiekszych problemow przekona reszte, na slabym nikomu nie
                                                  > bedzie tak zalezalo, zeby sie sprzeciwiac - zreszta w ostatecznosci taki kraj
                                                  > moze wetowac co sie da i w koncu wszyscy by ustapili. A nawet gdyby
                                                  faktycznie
                                                  > ktos wyszedl z UE lamiac procedury to tez podejrzewam ze UE by sie z tym
                                                  > pogodzila, bo wojna duzo kosztuje, powoduje zniszczenia (a po co UE
                                                  zniszczony
                                                  > kraj, w ktory trzeba bedzie potem pompowac pieniadze na odbudowe?), zagraza
                                                  > stabilnosci w regionie, psuje wizerunek UE (popatrz jak pogorszyla sie
                                                  > reputacja USA po ataku na Irak, choc Husajna nikt nie lubil), no i same
                                                  panstwa
                                                  >
                                                  > czlonkowskie tez nie chcialyby precedensu, ktory kiedys moglby sie obrocic
                                                  > przeciwko nim.
                                                  >
                                                  > > O takim okresie mysle.
                                                  >
                                                  > Proby przewidywania przyszlosci w takim okresie koncza sie zwykle porazka, bo
                                                  > zbyt wiele moze sie w tym czasie wydarzyc. Na razie jest to problem czysto
                                                  > teoretyczny.


                                                  > I znowu zaczynasz analogie z ZSRR...

                                                  Akurat gdy to pisalem nie myslalem o ZSRR, ale wiadomo,ze panstwo
                                                  rozpoczynajace agresje z reguly to jakos uzasadnia(nawet glupio i prymitywnie)
                                                  i najczesciej gornolotnie. Ale widze,ze masz aksjomat: UE nie rozpocznie
                                                  wojny.Mozna i w to wierzyc,mamy wolnosc wyznania...

                                                  > Przez te 50 lat byla EWG z ktorej UE sie wywodzi. I wedlug mnie wlasnie UE
                                                  moze
                                                  >
                                                  > zapobiec kolejnym wojnom. Podzielona Europa nigdy nie utrzymala pokoju zbyt
                                                  > dlugo i watpie by to sie moglo zmienic, wiec lepiej zeby byla zjednoczona bo
                                                  > wszystkie potencjalne problemy to nic w porownaniu z perspektywa kolejnych
                                                  > wielkich wojen.

                                                  Wiec tu sie róznimy i obaj tylko przewidujemy. Ja podałem tylko poważniejsze
                                                  powody do wojny,która oczywiscie nie musi wybuchnac, ale wojny wybuchały z
                                                  błachszych powodów.
                                                  • Gość: Fragless Re: bedzie rzeź czy nie... IP: 149.156.69.* 08.07.03, 15:35
                                                    Gość portalu: klip napisał(a):

                                                    > A jaka umowe zawiera panstwo przystepujac do WE ? Cały szereg zobowiazan i
                                                    > prawo samych wspolnot.I w jednym momencie je zrywa.Myslisz,ze inne panstwa
                                                    > tylka powiedza: "ok,fajnie bylo,czesc"? To jest umowa miedzynarodowa i za
                                                    > lamanie takich umow sie placi. Gdzie więc głupotę palnąłem,oświeć mnie
                                                    proszę ?

                                                    Palnales glupote mowiac ze wyjscie z UE to zlamanie umowy. Jaka umowe zlamala
                                                    Grenlandia?

                                                    > Akurat gdy to pisalem nie myslalem o ZSRR

                                                    No nie wiem, bo caly czas albo porownujesz UE z Jugoslawia albo z ZSRR a to
                                                    uzasadnienie ataku bylo typowo radzieckie.

                                                    > Ale widze,ze masz aksjomat: UE nie rozpocznie
                                                    > wojny.Mozna i w to wierzyc,mamy wolnosc wyznania...

                                                    Ja to dosc szeroko uzasadnilem. To raczej Ty probujesz mi wmowic ze UE nie ma
                                                    co robic tylko wojny wywolywac. Jak juz wspomnialem taka wojna w ogole by sie
                                                    UE nie oplacala - ani gospodarczo ani politycznie.

                                                    > Wiec tu sie róznimy i obaj tylko przewidujemy. Ja podałem tylko poważniejsze
                                                    > powody do wojny,która oczywiscie nie musi wybuchnac, ale wojny wybuchały z
                                                    > błachszych powodów.

                                                    Jak dotad podales tylko taki powod, ze ktos moze wyjsc z UE. Pomijajac male
                                                    prawdopodobienstwo, ze tak sie stanie, nie uwazam zeby moglo to byc powodem
                                                    wojny. Chyba ze dyplomatycznej czy handlowej.
                                                  • Gość: klip Re: bedzie rzeź czy nie... IP: 217.97.173.* 08.07.03, 16:18
                                                    Gość portalu: Fragless napisał(a):


                                                    > Palnales glupote mowiac ze wyjscie z UE to zlamanie umowy. Jaka umowe zlamala
                                                    > Grenlandia?

                                                    Stoje przy swoim: wyjscie z UE, gdy nie ma takiej mozliwosci czy wbrew niej to
                                                    zlamanie umowy.Nie pisalem,ze chodzi mi o "legalne" wyjscie z UE. Nawet gdyby
                                                    jednak bylo calkowicie legalne i panstwa(stany regiony?) UE sie na nie zgodza
                                                    (wersja optymistyczna) to bedzie to przedmiotem negocjacji i ewent.odszkodowan
                                                    wlasnie ze wzgledu na glebokie powiazania gospodarcze. Zreszta rowniez z tego
                                                    powodu czesc doktryny prawniczej twierdzi,ze wyjscie z UE nie jest
                                                    mozliwe.Polecam podstawy prawa miedzynarodowego ... Ignorantem jest sie w wielu
                                                    kwestiach,ale przypisywanie glupoty w dziedzinach na ktorych sie nie znasz to
                                                    tylko bezczelnosc.

                                                    > > Akurat gdy to pisalem nie myslalem o ZSRR
                                                    >
                                                    > No nie wiem, bo caly czas albo porownujesz UE z Jugoslawia albo z ZSRR a to
                                                    > uzasadnienie ataku bylo typowo radzieckie.

                                                    Wishful thinking.

                                                    > > Ale widze,ze masz aksjomat: UE nie rozpocznie
                                                    > > wojny.Mozna i w to wierzyc,mamy wolnosc wyznania...
                                                    >
                                                    > Ja to dosc szeroko uzasadnilem. To raczej Ty probujesz mi wmowic ze UE nie ma
                                                    > co robic tylko wojny wywolywac. Jak juz wspomnialem taka wojna w ogole by sie
                                                    > UE nie oplacala - ani gospodarczo ani politycznie.

                                                    "Ja podałem tylko poważniejsze powody do wojny,która oczywiscie nie musi
                                                    wybuchnac..." Im mocniejsza integracja tym wieksze tend. odsrodkowe i
                                                    nacjonalizmy, tego sie UE łatwo nie pozbedzie.

                                                    > Jak dotad podales tylko taki powod, ze ktos moze wyjsc z UE. Pomijajac male
                                                    > prawdopodobienstwo, ze tak sie stanie, nie uwazam zeby moglo to byc powodem
                                                    > wojny. Chyba ze dyplomatycznej czy handlowej.
                                                  • Gość: Fragless Re: bedzie rzeź czy nie... IP: 80.48.165.* 08.07.03, 20:40
                                                    Gość portalu: klip napisał(a):

                                                    > Stoje przy swoim: wyjscie z UE, gdy nie ma takiej mozliwosci czy wbrew niej
                                                    to
                                                    > zlamanie umowy.Nie pisalem,ze chodzi mi o "legalne" wyjscie z UE.

                                                    Projekt konstytucji reguluje kwestie wychodzenia z UE (choc przyklad Grenlandii
                                                    pokazuje, ze i bez tego mozna sie obejsc), wiec mozliwosc bedzie. A co do
                                                    drugiej kwestii - dlaczego jakis kraj mialby dzialac wbrew ustaleniom ktore sam
                                                    zaakceptowal? Lamanie prawa miedzynarodowego to domena dyktatorow (choc Bush
                                                    stara sie to zmienic - ale jego rzady najdalej w 2008 sie skoncza), a nie
                                                    demokratycznych panstw.

                                                    > Nawet gdyby
                                                    > jednak bylo calkowicie legalne i panstwa(stany regiony?) UE sie na nie zgodza
                                                    > (wersja optymistyczna) to bedzie to przedmiotem negocjacji i
                                                    ewent.odszkodowan
                                                    > wlasnie ze wzgledu na glebokie powiazania gospodarcze.

                                                    Negocjacji byc moze (choc znowu projekt konstytucji zaklada, ze jesli skoncza
                                                    sie one fiaskiem, kraj moze wyjsc z UE w ciagu dwoch lat - oczywiscie trzeba
                                                    ten wariant jeszcze jakos opracowac), odszkodowan na pewno nie. Niczego takiego
                                                    sie nie praktykuje - gdyby jakis kraj wyszedl np. z NATO, tez moze to oznaczac
                                                    jakies straty dla innych (np. mniejsze zamowienia na bron) - czy to znaczy ze
                                                    ten kraj ma zaplacic jakies odszkodowania? Absurd.

                                                    > "Ja podałem tylko poważniejsze powody do wojny,która oczywiscie nie musi
                                                    > wybuchnac..." Im mocniejsza integracja tym wieksze tend. odsrodkowe i
                                                    > nacjonalizmy, tego sie UE łatwo nie pozbedzie.

                                                    W unii polsko-litewskiej integracja zaszla duzo dalej niz w UE a zadnych
                                                    tendencji odsrodkowych nie bylo (nie licze oczywiscie Ukraincow, bo oni byli
                                                    podbici). Dopoki UE bedzie pamietac o rownosci i solidarnosci nie obawiam sie
                                                    zadnych tendencji odsrodkowych.

                                                    > Przez 50 lat Europa byla podzielona na dwa obozy ZSRR - NATO i pokoj byl. Nie
                                                    > dzieki WE(bo ZSRR tam nie bylo:) tylko dzieki bombom atomowym ,ktorymi mozna
                                                    > bylo sie szachowac. Si vis pacem,para bellum i mojego zdania nie zmieni i 10
                                                    > konstytucji UE,w ktorych bedzie mowa o pokoju.

                                                    Pokoj utrzymywany bombami to tylko opozniona wojna - predzej czy pozniej
                                                    znajdzie sie jakis psychopata ktory przelamie ten impas. Tym bardziej ze
                                                    technika idzie do przodu, atomowki sa coraz powszechniejsze i juz nie trzeba
                                                    byc zadna potega zeby je miec - patrz Pakistan, Indie, Korea Polnocna... A im
                                                    wiecej panstw ma atomowki, tym wieksza szansa, ze w koncu ktores ich uzyje.
                                                    Dlatego ja wole integracje ktora sprawia, ze panstwa nie maja po co walczyc bo
                                                    maja wspolne interesy i jest jakas wyzsza sila ktora moze roztrzygnac spory
                                                    miedzy nimi, jesli same sie nie dogadaja.
                                                  • Gość: klip Re: bedzie rzeź czy nie... IP: 217.97.173.* 09.07.03, 00:06
                                                    Dzieki za dyskusje. Mysle,ze przedstawilem swe stanowisko i nie ma sie co
                                                    powtarzac. Hstoria zweryfikuje.
                                                  • Gość: Fragless Re: bedzie rzeź czy nie... IP: *.s.ii.uj.edu.pl 09.07.03, 13:28
                                                    W sumie moge powiedziec to samo. Zatem dziekuje i pozdrawiam.
                                                  • Gość: klip umknelo mi IP: 217.97.173.* 08.07.03, 17:09
                                                    Jeszcze ten twoj fragmencik:
                                                    "Przez te 50 lat byla EWG z ktorej UE sie wywodzi. I wedlug mnie wlasnie UE
                                                    moze
                                                    zapobiec kolejnym wojnom. Podzielona Europa nigdy nie utrzymala pokoju zbyt
                                                    dlugo i watpie by to sie moglo zmienic, wiec lepiej zeby byla zjednoczona bo
                                                    wszystkie potencjalne problemy to nic w porownaniu z perspektywa kolejnych
                                                    wielkich wojen."

                                                    Przez 50 lat Europa byla podzielona na dwa obozy ZSRR - NATO i pokoj byl. Nie
                                                    dzieki WE(bo ZSRR tam nie bylo:) tylko dzieki bombom atomowym ,ktorymi mozna
                                                    bylo sie szachowac. Si vis pacem,para bellum i mojego zdania nie zmieni i 10
                                                    konstytucji UE,w ktorych bedzie mowa o pokoju.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka