Dodaj do ulubionych

"New York Times" o twardej postawie Polski na s...

IP: *.dip.t-dialin.net 19.12.03, 16:11
Czyli Polacy jak zwykle, boso ale w ostrogach.
Obserwuj wątek
    • metastasis Francja??? 19.12.03, 16:19
      Francja?? Historyczny bohater?? Niby czego??
      • Gość: Zenek Re: Francja??? IP: *.bnl.gov 19.12.03, 16:41
        >Poza tym wierzą, że Niemcy, jeden z historycznych ciemiężców
        >Polski, i Francja, historyczny bohater, muszą zostać wzięte w ryzy.


        metastasis napisał:

        > Francja?? Historyczny bohater?? Niby czego??

        Gazeta Wyborcza ma beznadziejnych tlumaczy. W New York Timesie to
        zdanie brzmialo:

        Beyond that they believe that Germany, historically one of
        Poland's oppressors, and France, historically Poland's champion,
        need to be curbed.

        Francja to wg NYT "historically Poland's champion" co w tym
        kontekscie sie tlumaczy mniej wiecej: "tradycyjny rzecznik
        polskich interesow" a nie, ze Francja to "historyczny bohater".

        Zenek

        • Gość: Janek Re: Francja??? IP: *.sympatico.ca 19.12.03, 17:28
          Gość portalu: Zenek napisał(a):

          > >Poza tym wierzą, że Niemcy, jeden z historycznych ciemiężców
          > >Polski, i Francja, historyczny bohater, muszą zostać wzięte w
          ryzy.
          >
          >
          > metastasis napisał:
          >
          > > Francja?? Historyczny bohater?? Niby czego??
          >
          > Gazeta Wyborcza ma beznadziejnych tlumaczy. W New York Timesie
          to
          > zdanie brzmialo:
          >
          > Beyond that they believe that Germany, historically one of
          > Poland's oppressors, and France, historically Poland's
          champion,
          > need to be curbed.
          >
          > Francja to wg NYT "historically Poland's champion" co w tym
          > kontekscie sie tlumaczy mniej wiecej: "tradycyjny rzecznik
          > polskich interesow" a nie, ze Francja to "historyczny bohater".
          >
          > Zenek
          >
          Przeczytalem w NYT. Michnik desinforuje polska opinie publiczna
          i podlizuje sie francuzom robiac z nich bohaterow. Bardzo to
          nieladnie p. dysydencie. Raz dysydent zawsze dysydent.
          • Gość: frnca123 OPOZYCJA NIEM. RUGA SCHROEDERA I FISHERA !!!! IP: 65.217.252.* 19.12.03, 18:54
            W dzisiejszej (19.12.2003) debacie w Bundestagu, w bardzo ostrych
            i gwaltownych slowach przedstawiciele opozycji Niemieckiej
            (m.in. Hintze, Gerhard, Westerwelle, Altmeier, Gerd Mueller),
            zarzucili rzadowi (Fischer, Schroeder), nieskuteczna,
            pelna arogancji, grozb, szantazu i lamania zaufania, postawe
            w rozmowach z Polska, w sprawie kostytucji eu.

            Gerd Müller (CSU) wyrazil absolutne zrozumienie dla postawy Polski,
            ktorej to, przedstawiciele obecnego rzadu (SPD, zieloni) najpierw
            obiecali korzystne warunki w Nicei, a nastepnie krotko przed
            przystapieniem, jak sie wyrazil wyrwali koc spod nog,
            narzucajac propozycje konwentu.

            W bardzo ostrych slowach zarzucil Fischerowi i Schroederowi
            notoryczne lamanie tak potrzebnego zaufania w stosunku
            do Polakow, ktore to lamanie doprowadzi do odwrotnych skutkow.

            W szczegolnosci napietnowal tzw. spotkanie silnej 3-ki przed
            rozmowamiw Brukseli, list 6-sciu, straszenie europa 2-ch predkosci
            i rdzeniem,koalicje 4-ch, zarzucanie Polsce domniemanego nacjonalizmu.
            Wszystko to sa metody lamiace zaufanie Polakow i nowowstepujacych
            w stosunku do Niemiec i Francji, co grozi nowym podzialem Europy.

            Dzisiejsza debata w Bundestagu jednoznacznie udowodnila,
            ze nieprzejednana i arogancka postawa rzadu Schroedera
            wobec Polski (w sprawie konstytucji), natrafia na zdecydowana
            dezaprobate niemieckiej opozycji.

            Co na to towarzysze Kwasniewscy, Olekse, Hibnery, Michniki, Pole,
            olechowscy, rossatowie itd ?
            • galaxy2099 Re: OPOZYCJA NIEM. RUGA SCHROEDERA I FISHERA 19.12.03, 19:43
              Jak to co.
              To z niecierpliwoscia czekamy az CDU/CSU do jdzie do wladzy w
              Niemczech.
              Tylko, zeby skleroza ich wowczas nie dopadla.


              Gość portalu: frnca123 napisał(a):

              > W dzisiejszej (19.12.2003) debacie w Bundestagu, w bardzo
              ostrych
              > i gwaltownych slowach przedstawiciele opozycji Niemieckiej
              > (m.in. Hintze, Gerhard, Westerwelle, Altmeier, Gerd Mueller),
              > zarzucili rzadowi (Fischer, Schroeder), nieskuteczna,
              > pelna arogancji, grozb, szantazu i lamania zaufania, postawe
              > w rozmowach z Polska, w sprawie kostytucji eu.
              >
              > Gerd Müller (CSU) wyrazil absolutne zrozumienie dla postawy
              Polski,
              > ktorej to, przedstawiciele obecnego rzadu (SPD, zieloni)
              najpierw
              > obiecali korzystne warunki w Nicei, a nastepnie krotko przed
              > przystapieniem, jak sie wyrazil wyrwali koc spod nog,
              > narzucajac propozycje konwentu.
              >
              > W bardzo ostrych slowach zarzucil Fischerowi i Schroederowi
              > notoryczne lamanie tak potrzebnego zaufania w stosunku
              > do Polakow, ktore to lamanie doprowadzi do odwrotnych skutkow.
              >
              > W szczegolnosci napietnowal tzw. spotkanie silnej 3-ki przed
              > rozmowamiw Brukseli, list 6-sciu, straszenie europa 2-ch
              predkosci
              > i rdzeniem,koalicje 4-ch, zarzucanie Polsce domniemanego
              nacjonalizmu.
              > Wszystko to sa metody lamiace zaufanie Polakow i
              nowowstepujacych
              > w stosunku do Niemiec i Francji, co grozi nowym podzialem
              Europy.
              >
              > Dzisiejsza debata w Bundestagu jednoznacznie udowodnila,
              > ze nieprzejednana i arogancka postawa rzadu Schroedera
              > wobec Polski (w sprawie konstytucji), natrafia na zdecydowana
              > dezaprobate niemieckiej opozycji.
              >
              > Co na to towarzysze Kwasniewscy, Olekse, Hibnery, Michniki,
              Pole,
              > olechowscy, rossatowie itd ?
            • Gość: . Re: OPOZYCJA NIEM. RUGA SCHROEDERA I FISHERA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.03, 20:41
              Dzieki za te wazna wiadomosc! Pozdr.
              • Gość: fritz Hiszpania i Polska maja pryncipilanie racje. IP: *.solnet.ch 19.12.03, 20:55
                Najciekawsze jest to, ze Polacy maja pryncypialnie racje walczac o system
                glosowania z Nicei. Na swiecie sa dwie przykladowe demokracje federalne: to
                jest szwajcarska i amerykanska. Obydwie maja nastepujacy 2 izbowy model: izba
                parlamentarna i mala izba w ktorej poszczegolne "elementy kraju" sa
                reprezentowane w jednakowy sposob, niezaleznie od ich wielkosci i sily
                ekonomicznej, senat i ständerat. W senacie, kazdy stan ma 1 przedstawiciela, a
                wiec California z BIP tak wielkim, ze gdyba byla samodzielnym krajem, to bylaby
                zdaje sie na 7 miejscu na swiecie i Alaski z pare set tysiacami eskimo. W
                Ständerat w Szwajacarii skladajacej sie w ktorej sa trzy, a wlasciwie 4 strefy
                jezykowe, kazdy Kanton (Szwajcaria sklada sie z kantonow) ma dwa glosy. Roznica
                miedy Zurychem a najmniejszym kantonem jest jak 20:1. A wiec mali sa tak samo
                wazni jak duzi. Rozstrzygniecia padaja wiekszoscia glosow.

                W Europie jest parlament europejski, w ktorym wlasnie jest uwzgledniona
                wielkosc narodowa poszczegolnych krajow poprzez ilosc glosow i Rada
                Europejska, odpowiadajaca senatowi, gdzie wszyscy sa reprezentowani nie
                proporcjonalnie do wielkosci, tylko wazonymi glosami. Jezeli wezmie sie za
                przyklad funnkcjonujace demokracje, to system z Nicei powinien rowniez
                funkcjonowac poniewaz daje odpowiednio duze szanse malym.

                Zamach stanu Niemiec i Francji polegal rowniez na wprowadzenie
                proporcjonalnosci do Rady Europejskiej, a wiec odrzucenie modelu sprawdzonych
                demokracji, dajacy rowne szanse podmiotem roznej wielkosci i zastapienie go
                systemem pozwalajacym narzucic wladze malym przez duzych. To jest tak, jakby
                Kalifornia i New York mialy ilosci glosow w senacie proporcjonalnie do ich
                wielkosci zamiast jednego (1) glosu jak Alaska. Propozycja Niemiec i Francji
                oznaczalaby likwidacje senatu a wtedy Stany Zjednoczone staly by sie wlasnie
                Stanami Rozdzielonymi i Skloconymi panstw walczacych o swoje prawa.

                Niemcy i Francja musza w koncu zrozumiec, ze demokracja oznacza znalezienia
                miejsca w szeregu a nie na przepychaniu sie, prowadzeniu i narzucaniu wladzy
                mniejszym krajem, jak to nastapilo przy lamaniu ukladu stabilizacyjnego euro.


                • Gość: Eva Re: Hiszpania i Polska maja pryncipilanie racje. IP: 134.155.41.* 19.12.03, 23:02
                  Gość portalu: fritz napisał(a):

                  > Najciekawsze jest to, ze Polacy maja pryncypialnie racje walczac o system
                  > glosowania z Nicei. Na swiecie sa dwie przykladowe demokracje federalne: to
                  > jest szwajcarska i amerykanska. Obydwie maja nastepujacy 2 izbowy model: izba
                  > parlamentarna i mala izba w ktorej poszczegolne "elementy kraju" sa
                  > reprezentowane w jednakowy sposob, niezaleznie od ich wielkosci i sily
                  > ekonomicznej, senat i ständerat. W senacie, kazdy stan ma 1 przedstawiciela,a
                  > wiec California z BIP tak wielkim, ze gdyba byla samodzielnym krajem, to
                  > bylaby zdaje sie na 7 miejscu na swiecie i Alaski z pare set tysiacami
                  >eskimo. W Ständerat w Szwajacarii skladajacej sie w ktorej sa trzy, a
                  >wlasciwie 4 strefy jezykowe, kazdy Kanton (Szwajcaria sklada sie z kantonow)
                  >ma dwa glosy. Roznica miedy Zurychem a najmniejszym kantonem jest jak 20:1. A
                  >wiec mali sa tak samo wazni jak duzi. Rozstrzygniecia padaja wiekszoscia
                  >glosow. W Europie jest parlament europejski, w ktorym wlasnie jest
                  >uwzgledniona wielkosc narodowa poszczegolnych krajow poprzez ilosc glosow i
                  >Rada Europejska, posiadajaca senatowi, gdzie wszyscy sa reprezentowani nie
                  > proporcjonalnie do wielkosci, tylko wazonymi glosami. Jezeli wezmie sie za
                  > przyklad funnkcjonujace demokracje, to system z Nicei powinien rowniez
                  > funkcjonowac poniewaz daje odpowiednio duze szanse malym. Zamach stanu
                  >Niemiec i Francji polegal rowniez na wprowadzenie proporcjonalnosci do Rady
                  >Europejskiej, a wiec odrzucenie modelu sprawdzonych demokracji, dajacy rowne
                  >szanse podmiotem roznej wielkosci i zastapienie go systemem pozwalajacym
                  >narzucic wladze malym przez duzych. To jest tak, jakby Kalifornia i New York
                  >mialy ilosci glosow w senacie proporcjonalnie do ich wielkosci zamiast
                  >jednego (1) glosu jak Alaska. Propozycja Niemiec i Francji oznaczalaby
                  >likwidacje senatu a wtedy Stany Zjednoczone staly by sie wlasnie Stanami
                  >Rozdzielonymi i Skloconymi panstw walczacych o swoje prawa.

                  Lubisz z uporem tak dlugo powtarzac nieprawdy lub polprawdy, ze adwersarzom w
                  koncu nudzi sie polemika i zostajesz sam na placu boju. Jest kilka osob, ktore
                  stosuja podobna taktyke, i ktore doprowadzily w miedzyczasie do tego, ze co
                  bystrzejsi i ciekawsi coraz rzadziej sie odzywaja. Syndrom zniechecenia coraz
                  czesciej i mnie ogarnia, tak wiec zamiast wlasnych wysilkow polemicznych
                  posylam fragment doskonalego artykulu z "Polityki" nr. 50:

                  "(...)Trudno powtarzać tu wszystko, co dotąd napisaliśmy o korzyściach
                  ściślejszej integracji Unii – właśnie dla Polski. Konstytucja zaś oznacza
                  ściślejszą integrację. Co do liczby głosów w Radzie, to, po pierwsze, wyliczono
                  matematycznie, że Polska w nowym systemie nie traci, bo utrzymuje swoją pozycję
                  na poziomie około 8 proc. Po drugie, trudno – w spokojnej i merytorycznej
                  dyskusji – nie uznać klarowności stanowiska Konwentu. System „podwójnej
                  większości” w Radzie stanowi, że decyzje podejmuje się większością głosów
                  krajów (gdzie mikroskopijna Malta ma jeden głos, tyle co sto od niej razy
                  większe Niemcy) i większością głosów obywateli (trzeba zgromadzić za głosami
                  krajów 60 proc. ludności). Jak przekonywał w Warszawie niemiecki minister
                  Joschka Fischer, zasada podwójnej większości odzwierciedla dwoisty charakter
                  Unii: jest ona związkiem państw (jedno państwo – jeden głos) i związkiem
                  obywateli (jeden wyborca – jeden głos). Na podobnych zasadach oparto
                  konstytucję amerykańską (Izba Reprezentantów wybrana w proporcji do liczby
                  głosujących mieszkańców, a w Senacie – każdy stan, mały czy duży, ma tyle samo
                  głosów). Właściwie trudno coś takiej logice zarzucić. (...)".

                  Cytuje raz jeszcze:

                  "System „podwójnej większości” w Radzie stanowi, że decyzje podejmuje się
                  większością głosów krajów (gdzie mikroskopijna MALTA ma JEDEN GLOS, TYLE CO STO
                  RAZY od niej razy większe NIEMCY) i większością głosów obywateli (trzeba
                  zgromadzić za głosami krajów 60 proc. ludności)."

                  Czy to naprawde tak trudno pojac???


                  Caly artykul:

                  polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1143567&MP=1



                  • Gość: fritz Re: Hiszpania i Polska maja pryncipilanie racje. IP: *.solnet.ch 19.12.03, 23:51
                    Gość portalu: Eva napisał(a):
                    > Lubisz z uporem tak dlugo powtarzac nieprawdy lub polprawdy, ze adwersarzom w
                    > koncu nudzi sie polemika i zostajesz sam na placu boju.
                    ---
                    Co jest nieprawdziwe czy tez polprawda w mojej wypowiedzi?


                    Jest kilka osob, ktore
                    > stosuja podobna taktyke, i ktore doprowadzily w miedzyczasie do tego, ze co
                    > bystrzejsi i ciekawsi coraz rzadziej sie odzywaja. Syndrom zniechecenia coraz
                    > czesciej i mnie ogarnia,
                    ---
                    Kochanie, jezeli nie twierdzisz, ze cos jest nieprawda to powiec co, jezeli
                    tego nie robisz, to po prostu uprawiasz insynuacje (skad my znamy te sposoby
                    dyskusji). Artykul w polityce obejrze pozniej.

                    tak wiec zamiast wlasnych wysilkow polemicznych
                    > posylam fragment doskonalego artykulu z "Polityki" nr. 50:
                    >
                    > "(...)Trudno powtarzać tu wszystko, co dotąd napisaliśmy o korzyściach
                    > ściślejszej integracji Unii – właśnie dla Polski. Konstytucja zaś oznacza
                    > ściślejszą integrację.
                    ---
                    Jestem po prostu innego zdania. I tak sie przypadkiem zdarza, ze nawet Miller i
                    Cimoszewicz sie ze mna zgadzaja. Musze powiedziec, ze to jest dla mnie
                    olbrzymie zaskoczenie. No i swiatly Rokita razem z panem Tuskim i bardziej
                    narowdowy Kaczor. Cierpia piekielne meki takie typy jak Olechowski czy tez
                    Onyszkiewicz. Mam nadzieje, ze przy okazji naprawde pojda w odstawke.



                    >Co do liczby głosów w Radzie, to, po pierwsze, wyliczono
                    > matematycznie, że Polska w nowym systemie nie traci, bo utrzymuje swoją
                    pozycję na poziomie około 8 proc. Po drugie, trudno – w spokojnej i
                    >merytorycznej dyskusji – nie uznać klarowności stanowiska Konwentu.
                    ---
                    Kochanie, Ty nie zrozumialas ani slowa z tego co napisalem. Ja pisalem o
                    funkcjonujacych demokracjach, ktorych sa zbudowane dokladnie na odwrot do
                    propozycji konwentu. W tej chwili nie przypominam sobie: jak wagladaja ralacje
                    w Niemczen w Länderkammer? Przeciez konstytucja dostali od Amerykanow, a wiec
                    nie zdziwiloby mnie, jezeli mieliby uklad podobny wlasnie do USA. Jezeli tak
                    jest, a Ty jestes w Niemczech, to Twoja wypowiedz jest bardziej niz
                    zastanawiajaca: swiadczaca o tym, ze paru rzeczy i to zasadniczych nie
                    przemyslalas do konca.

                    Co do arytmetyki: doprawdy nie zauwazylas o co chodzi w calym cwiczeniu,
                    minowicie nie o to 8% tylko o ustawienie progow na poziomie 72% / 28%. I to
                    jest decydujace. Jezeli wiec Konwent ustawilby progi na takim samym poziomie,
                    to by odpowiadalo mniej wiecej realcjom z Nicei. Ale system demokratyczny
                    lezacy u podstawy Nicei, a wlasnie reprezentowany przez Szwajcaria, USA i chyba
                    Niemcy, bedace republika federalna, zostalby wyrzucony do kosza. Uwazam to za
                    bardzo zly pomysl. Hiszpanie sa tego samego zdania. Wiesz, gdyby im chodzilo
                    tylko o subwencje, to by mogli sprzedac swoja skore bardzo droga w Brukseli.
                    Ale nie zrobili tego. Jak sadzisz, dlaczego?


                    >System „podwójnej większości” w Radzie stanowi, że decyzje podejmuje się
                    >większością głosów krajów (gdzie mikroskopijna Malta ma jeden głos, tyle co
                    >sto od niej razy większe Niemcy) i większością głosów obywateli (trzeba
                    >zgromadzić za głosami krajów 60 proc. ludności). Jak przekonywał w Warszawie
                    >niemiecki minister Joschka Fischer, zasada podwójnej większości odzwierciedla
                    >dwoisty charakter Unii: jest ona związkiem państw (jedno państwo – jeden głos)
                    >i związkiem obywateli (jeden wyborca – jeden głos). Na podobnych zasadach
                    >oparto konstytucję amerykańską (Izba Reprezentantów wybrana w proporcji do
                    >liczby głosujących mieszkańców, a w Senacie – każdy stan, mały czy duży, ma
                    >tyle samo głosów). Właściwie trudno coś takiej logice zarzucić. (...)".
                    ---
                    A wiec, to jest dokladnie ten punkt. Ale o tym pisalem wlasnie w mojej
                    wypowiedzi. Niemcy i Francja wprowadzily wlasnie system proporcjonalny do
                    ludnosci do rady. Na tym polega zmiana systemu politycznego. Widze, ze Tobie
                    ten jest blizszy. Wprowadzily progi 60% tak , 40% nie, umozliwiajace Francji i
                    Niemcom na tej podstawie defacto zablokowac kazda nie pasujaca im decyzje.
                    Panstwa sa reprezentowana proporcjonalne do ludnosci wlasnie w parlamencie
                    europejskim. Tego sameg ciastka nie mozna jesc dwa razy. Z tego powodu jestem
                    jego zdecydowanym przeciwnikiem zmian zaproponowanych przez Konvent. Co mozna
                    zmienic, dac Niemco wiekszy ciezar gatunkowy dajac im wiecej glosow do Francji.

                    > Cytuje raz jeszcze:
                    >
                    > "System „podwójnej większości” w Radzie stanowi, że decyzje podejmu
                    > je się większością głosów krajów (gdzie mikroskopijna MALTA ma JEDEN GLOS,
                    >TYLE CO STO RAZY od niej razy większe NIEMCY) i większością głosów obywateli
                    (trzeba zgromadzić za głosami krajów 60 proc. ludności)."
                    >
                    > Czy to naprawde tak trudno pojac???

                    Wiesz, gdyby to bylo "tak samo" i Polska mialaby nawet wiecej glosow, to po co
                    wogole te zmiany?
                    Mam wrazenie, ze po prostu nie przemyslalas calosci.

                    >
                    >
                    > Caly artykul:
                    >
                    > polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1143567&MP=1
                    >
                  • Gość: fritz Do Evy. IP: *.solnet.ch 20.12.03, 00:08
                    Przeczytalem artyku w Polityce. Na samym poczatku, przpraszam zostal napisamy
                    idiotyzm. Sadze, ze on jest od autora a nie od Joschki F., a mianowicie, mowiac
                    o dazeniu Niemcow do hemegoni:

                    "Niemcy odpowiadają: gdybyśmy chcieli dominacji, to byśmy w ogóle Unii nie
                    rozszerzali."
                    To jest z tego powodu nonsens, ze do Nicei bylo w Uni liberum veto. To znaczy
                    sie, Niemcy nie mieli duzo mniej do powiedzenia niz po Nicei i nie mieli
                    najmniejszej szansy zmienienia czegos same.

                    Caly artykul jest cwiczeniem propagandowym. Z punktu widzenia Polski nie
                    uwzglednia elementarnych problemow. Jezeli tego nie widzisz, to sie chyba nie
                    dogadamy. Ale na szczescie, nie musimy.

                    pa, spij dobrze und träume süss.



                    • Gość: kr Fritz, wygrales to starcie. Gratuluje IP: *.abhsia.telus.net 20.12.03, 07:03
                      • Gość: lord cox Znalazl sie sedzia. Dla mnie wygrala Eva. I co? IP: *.medwln01.nj.comcast.net 20.12.03, 15:01
                        • Gość: Nath Re: A dla mnie wygral Fritz... IP: *.97-200-24.mc.videotron.ca 21.12.03, 02:42
                          • Gość: obcy Cos przegapilem? IP: 5.2.1R1D* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 21.12.03, 19:58
                            Jakie reguly tej gry?
                            Sie nie dogadali i tyle, biegaja dalej na roznych stadionach.
                            O wiele bardziej mnie ciekawi czy i jak dogadaja sie FN ze soba,
                            bo znow czuje ze trzeba bedzie cos prostowac i platac/wtracac sie w ten
                            "uproszczony system" funkcjonowania Unii. Rowniez ciekawi mnie czy Polska
                            dogada sie z Hiszpania w sprawie funduszy strukturalnych najpierw, zeby
                            biednych pozostalych juz nie meczyc ta sprawa i by mogli zajac sie prawem
                            unijnym skoro takie zle, a jeszcze przeciez osiol trojanski nic nie
                            zmienil w tym prawie, choc niby winny wszystkiemu.
                            M.
                            • Gość: fritz Re: Cos przegapilem? IP: *.solnet.ch 21.12.03, 20:24
                              Gość portalu: obcy napisał(a):
                              ......
                              >Rowniez ciekawi mnie czy Polska
                              > dogada sie z Hiszpania w sprawie funduszy strukturalnych najpierw,
                              ....
                              > M.
                              ---
                              Raczej nie powinna sie dogac. Polska i Hiszpania w tej sprawie stoja po roznych
                              stronach barykady. I wlasciwie nie moga sie dogadac wprost, bo o wszysktim,
                              przynajmniej formalnie decyduje komisja. A wiec po rozdzieleniu pieniedzy,
                              Hiszpania musialaby sie podniesc i powiedziec: Szanowna komisjo, przekazcie z
                              naszel "doli" 20% Polakom...! :::----)))))). Oh, to byloby trzesienie
                              ziemi !!! ::--))
                              pozdrawiam
                              • Gość: obcy Re: Cos przegapilem? IP: 5.2.1R1D* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 21.12.03, 20:36
                                > Raczej nie powinna sie dogac. Polska i Hiszpania w tej sprawie stoja po
                                roznych
                                > stronach barykady. I wlasciwie nie moga sie dogadac wprost, bo o wszysktim,
                                > przynajmniej formalnie decyduje komisja. A wiec po rozdzieleniu pieniedzy,
                                > Hiszpania musialaby sie podniesc i powiedziec: Szanowna komisjo, przekazcie z
                                > naszel "doli" 20% Polakom...! :::----)))))). Oh, to byloby trzesienie
                                > ziemi !!! ::--))
                                ----sie masz. Inaczej widzimy ta sprawe. To nie znaczy ze miedzy soba uzgodnimy
                                kwoty i rozdzielimy, tylko chodzi o wspolna strategie, ktora pozwoli obydwu
                                rzadom sie wytlumaczyc przed wyborcami oraz o to by ten nasz konflikt byl
                                kosztem panstw trzecich a nie naszym. To bardzo trudne, ale tam gdzie dwoch sie
                                kloci tam trzeci ... prawda? Zatem ta klotnie trzeba mozliwie zakonczyc
                                zanim zaczna decydowac o tym Ci mozni i wielcy - tu jest wlasnie miejsce i show
                                jak pokazac umiejetnosc zawierania kompromisu, zacznijmy od siebie Polacy i
                                Hiszpanie. Nawet nie chodzi bysmy wystapili ze wspolnym stanowiskiem ale musi
                                byc wspolna strategia, inaczej oba kraje tylko straca, ktorys moze wiecej ale
                                sumarycznie oba.
                                Uszanowanie
                                Piotrek.
                                • Gość: obcy Moze jasniej sprobuje IP: 5.2.1R1D* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 21.12.03, 20:53
                                  To od nas i hiszpanow zalezy jakie bedziemy mieli priorytety,
                                  o to by jak najmniej sie one pokrywaly a tam gdzie sie nie da,
                                  zebysmy byli cool i korzystali z zagwarantowanego czasu w negocjacjach
                                  na rozmowy w cztery oczy.
                                  A jak bedzie - zobaczymy. Bo to jest wlasnie ta sztuka podzielic rowno i
                                  sprawiedliwie bez posrednikow. Na ta sztuke licze. Choc zgadzam sie,
                                  ze nic w tym latwego. Natomiast sukces w tej dziedzinie choc malo prawdopodobny
                                  mial by kapitalne znaczenie propagandowe i juz widze utrate chumoru
                                  tych trzecich, ktorzy licza, ze obiecujac nam oddzielnie i wzajemnym kosztem
                                  zalatwia sprawy konstytucyjne po swojemu.
                                  Piotrek
                                  • Gość: fritz Re: Moze jasniej sprobuje IP: *.solnet.ch 21.12.03, 21:06
                                    Tak, z wytlumaczeniem wyborcom, masz oczywiscie racje. Przy tym Hiszpania sila
                                    rzeczy straci, ale to wcale nie znaczy ze Polska dostanie :-). Krwawa zemsta F
                                    + N ??
                                    pozdrawiam.
                    • Gość: Eva Do Fritza. IP: *.dip.t-dialin.net 21.12.03, 17:02
                      Odpowiadam niestety z opoznieniem, bo nie zawsze mam czas. Mam nadzieje, ze
                      jeszcze zajrzysz pod ten watek i mnie spostrzezesz.

                      Napisales:
                      > Przeczytalem artyku w Polityce. Na samym poczatku, przpraszam zostal napisamy
                      > idiotyzm. Sadze, ze on jest od autora a nie od Joschki F., a mianowicie,
                      >mowiac o dazeniu Niemcow do hemegoni: "Niemcy odpowiadają: gdybyśmy chcieli
                      dominacji, to byśmy w ogóle Unii nie rozszerzali."
                      > To jest z tego powodu nonsens, ze do Nicei bylo w Uni liberum veto. To znaczy
                      > sie, Niemcy nie mieli duzo mniej do powiedzenia niz po Nicei i nie mieli
                      > najmniejszej szansy zmienienia czegos same.

                      Powyzsza wypowiedz (obojetnie czyjego autorstwa) jest jak najbardziej logiczna,
                      czego niestety o Twojej nie da sie powiedziec. Jest bowiem rzeczywiscie tak, ze
                      EU z natury rzeczy (przed czy po Nicei, to mniej wazne w tym momencie) jako
                      organizacja ponadnarodowa ogranicza Niemcy (iinych tez), petajac ich gorsetem
                      regulacji i kontroli. Tak wiec gdyby Niemcy naprawde chcialy dazyc do hegemonii
                      w Europie, musialyby zamiast dbac o dalsze rozszerzanie Unii, dazyc raczej do
                      jej rozluznienia, ba wrecz rozwiazania. Tymczasem jest tak, ze nawet prasa
                      takich krajow jak GB przyznaje, ze trudno w Eruropie o wiekszych fanow EU niz
                      Niemcy. Przyczyny sa tego stanu rzeczy sa znane i chyba szkoda czasu na ich
                      powtarzanie. Czyli wypowiedz Joschki F./ Polityki jest banalnie oczywista i
                      sensowna.


                      >Caly artykul jest cwiczeniem propagandowym.

                      Szczerze mowiac, jesli rzeczywiscie tak jest, to dobrze. Dotychczas obawialam
                      sie bowiem, ze tylko oboz nieufny, niechetny pogelbianiu integracji i widzacy w
                      Unii jedynie kasjera potrafi siac swoja (??) propagande. To bardzo halasliwy
                      oboz potrafiacy zakrzyczec i zagluszyc naprawde rozumnych ludzi. Madrzy sa z
                      reguly cichsi, bardziej powsciagliwy i przez to czasem nie umieja swych
                      rozsadnych pogladow szerzyc i upubliczniac. Cale szczescie, ze "Polityka"
                      potrafi je celnie artykulowac i propagowac, nie oddajac innym pola bez walki.

                      >Z punktu widzenia Polski nie uwzglednia elementarnych problemow.

                      Alez ten artykul uwzglednia jak najbardziej elementarne polskie problemy.
                      Niektore z nich juz nawet od razu w tytule " W gorsecie i w ostrogach" ("Boso
                      ale w ostrogach??"). Innymi poruszanymi przez "Polityke" (nie tylko zreszta w
                      tym artykule) polskimi problemami sa np. :

                      -nieznajomosc geografii, czyli realiow wlasnego polozenia. Polityka upiera sie
                      przy stwierdzeniu, ze Polska lezy miedzy Niemcami a Rosja, i analizuje czesto
                      wynikajace z tego konsekwencje dla wspolczesnej mysli politycznej.
                      -megalomania, jestesmy wielcy i wazni, i inni beda o nas zabiegac. "Polityka"
                      twierdzi, ze ani tacy wielcy, ani tacy wazni, i ze inni chyba raczej zaczna sie
                      z niechecia odwracac zamiast zabiegac o wzgledy.
                      -brak europejskiej mysli politycznej. Wg. tego czasopisma jest tak, ze Polska
                      nie widzi w EU zadnej wspolnej wartosci, poza "kasa" (srrodki z funduszow EU).
                      -trwale i uporczywe odkrecenie glowy do tylu. Zgadzam sie tu w pelni z "Polityka".
                      Swiat dookola sie zmieni, zmieniaja sie sasiedzi, koalicje, interesy, a Polska
                      stoi niczym niewzruszona skala w morzu tych zmian i uprawia retoryke sprzez
                      dziesiecioleci, z uporem maniaka probuje budzic demony, ktore jakos nie chca
                      grac wyznaczonej im roli, bo zajete sa aktualnie zupelnie innymi problemami.
                      Juz kiedy o tym pisalam, i moge sie tylko powtarzac: Jesli sie idzie do przodu z
                      glowa zwrocona do tylu, nie widzi sie drogi przed soba i czyhajacych na niej
                      niebezpieczenstw, latwo wiec o upadki i bolesne potluczenia. Mozna oczywiscie
                      tak chodzic (ktorz zabroni??), ale trzeba pamietac, ze brak rozumu nigdy nie byl
                      legitymacja ubezpieczeniowa przed klopotami lub nieszczesciami. Wrecz odwrotnie.

                      Problemow jest wiecej, podalam kilka z brzegu. Rzecz w tym, ze "Polityka" je
                      zauwaza i poddaje rozsadnej dyskusji, zawsze na rzetelnym poziomie. I za to jej
                      chwala, bo to juz chyba jedyne polskie czasopismo o takiej klasie.

                      >Jezeli tego nie widzisz, to sie chyba nie dogadamy.Ale na szczescie, nie musimy.

                      Tu sie z Toba w pelni zgadzam.


                      > pa, spij dobrze und träume süss.

                      Chybiona to ironia. Denn: Wenn Du glaubst, über die Inhalte meiner Träume
                      Bescheid zu wissen, irrst Du Dich genauso wie im Übrigen.

                      Pozdrawiam
                      Eva

                      • Gość: fritz Re: Do Fritza. IP: *.solnet.ch 21.12.03, 21:00
                        Gość portalu: Eva napisał(a):

                        > Odpowiadam niestety z opoznieniem, bo nie zawsze mam czas. Mam nadzieje, ze
                        > jeszcze zajrzysz pod ten watek i mnie spostrzezesz.
                        >
                        > Napisales:
                        > > Przeczytalem artyku w Polityce. Na samym poczatku, przpraszam zostal napis
                        > amy
                        > > idiotyzm. Sadze, ze on jest od autora a nie od Joschki F., a mianowicie,
                        > >mowiac o dazeniu Niemcow do hemegoni: "Niemcy odpowiadają: gdybyśmy chciel
                        > i
                        > dominacji, to byśmy w ogóle Unii nie rozszerzali."
                        > > To jest z tego powodu nonsens, ze do Nicei bylo w Uni liberum veto. To zna
                        > czy
                        > > sie, Niemcy nie mieli duzo mniej do powiedzenia niz po Nicei i nie mieli
                        > > najmniejszej szansy zmienienia czegos same.
                        >
                        ---
                        > Powyzsza wypowiedz (obojetnie czyjego autorstwa) jest jak najbardziej
                        >logiczna, czego niestety o Twojej nie da sie powiedziec.

                        ----
                        Zgadza sie. Zrobilem blad w pisaniu. Dopiero teraz zauwazylem. To
                        powinno sie byc: Niemcy po Nicei mieli duzo wiecej do powiedzania a przed Nicea
                        poniewaz do Nicei wlasnie bylo liberum veto we wszystkich dziedzinach.

                        Wniosek dla mnie oczywisty, ale na wszelki wypadek napisze: Niemcy mogliby
                        probowac dominowac przed Nicea najwyzej kabine telefoniczna, pod warunkiem, ze
                        byliby w niej sami. Po Nicei tworzyc wiekszasci w ciekawych dla nich sprawach
                        i wykorzystywac ich wplyw np. gospodarczy, co jest jak najbardziej ok.



                        >Jest bowiem rzeczywiscie tak, ze EU z natury rzeczy (przed czy po Nicei, to
                        >mniej wazne w tym momencie) jako organizacja ponadnarodowa ogranicza Niemcy
                        (iinych tez), petajac ich gorsetem regulacji i kontroli. Tak wiec gdyby Niemcy
                        >naprawde chcialy dazyc do hegemonii w Europie, musialyby zamiast dbac o dalsze
                        >rozszerzanie Unii, dazyc raczej do jej rozluznienia, ba wrecz rozwiazania.
                        -----

                        Dokladnie na odwrot. Z nastepujacego powodu: Niemcy w poprzednim stuleciu
                        zostaly dwa razy podzielone, poniewaz wlasnie dwa razy sprobowaly dokladnie to
                        zrobic, co uwazasz za oczywiste i logiczne. Niesadze, aby po trzeciej probie
                        Niemcy dostaly podobna szanse na odbudowe. Z cala pewnoscia natomiast zwiazki
                        przesiedlencow protestowalyby przeciwko temu, ze Berlin lezy w Polsce i ze
                        odpowiedzialnosc zbiorowa nie jest zgodna z prawem.


                        >Tymczasem jest tak, ze nawet prasa
                        > takich krajow jak GB przyznaje, ze trudno w Eruropie o wiekszych fanow EU niz
                        > Niemcy.
                        ----

                        Zgadza sie. I to jest dokladnie ten punkt. Osiagnijmy stare cele, stworzmy
                        zjednoczona Europe wlasnie pod choragwiami duzych, nawet nie wszystkich: Niemcy
                        i Francja wystarcza.

                        >Przyczyny sa tego stanu rzeczy sa znane i chyba szkoda czasu na ich
                        > powtarzanie. Czyli wypowiedz Joschki F./ Polityki jest banalnie oczywista i
                        > sensowna.
                        ---

                        No, wlasnie ze nie. Z powodow ktore wymienilem, nie sadze, ze Joschka to
                        powiedzial. Zwlaszcza dlatego, ze dzieki rozszerzeniu dostal do reki nareszcie
                        mozliwosc zniesienie Liberum Veto. I jeszcze jedno: w Nicei nowe kraje byly
                        tylko kibicami. Reguly takie a nie inne ustalay stare kraje. Trzeba przy tym
                        uwzglednic dwa aspekty: 1. rownosc Francja = Niemcy i 2. jak ma funkcjonowac
                        caly system. Zaczne od 2. Caly system dostal strukture federalna w sensie
                        Szwajcaria, USA (tzn. sie podobna, chodzi o idee ktora ten system reprezentuje)
                        i to jest wedlug mnie ok. Co do 1. Wedlug Niemcy powinny spokojnie dostac
                        wiecej glosow niz Francja, powiedzmy 3 a nawet 4. To ze dano im jednakowo duzo,
                        nie bylo bardzo sprytne.

                        Gdyby konwent to zaproponowal pomimo ze nie mial prawa w tym zakresie, nie
                        zmieniajac systemu politycznego, nie sadze aby byly jekiekolwiek problemy.


                        > >Caly artykul jest cwiczeniem propagandowym.
                        > Szczerze mowiac, jesli rzeczywiscie tak jest, to dobrze. Dotychczas obawialam
                        > sie bowiem, ze tylko oboz nieufny, niechetny pogelbianiu integracji i widzacy
                        >w Unii jedynie kasjera potrafi siac swoja (??) propagande. To bardzo halasliwy
                        > oboz potrafiacy zakrzyczec i zagluszyc naprawde rozumnych ludzi. Madrzy sa z
                        > reguly cichsi, bardziej powsciagliwy i przez to czasem nie umieja swych
                        > rozsadnych pogladow szerzyc i upubliczniac.
                        ----

                        Alez nie. Najpierw byly bardzo liczne wypowiedzi entuzjastow konwentu (skad my
                        to znamy ), np. Olechowskiego, i wielu innych. Tak ze oni z cala pewnoscia nie
                        byli zagluszani. I list intelektualistow i itd. Pod samym koniec dopiero byly
                        przeciwne wypowiedzi, a wiec bardzo jasna Michnika, Platformy Obywatelskiej (
                        czym mnie zaskoczyli ) i list innej grupy intelektualistow takich jak
                        Bartoszewicz i Jezioranski i wielu innych. Ciekawa rzecz, porownaj zyciorysy
                        podpisujacych pierwszy list z zyciorysami autorow drugiego listu. Pierwszy list
                        byl podpisany przez ludzi, ktorzy w swoim zyciu nie splamili sie oporem
                        przeciwko zadnej zbrodniczej dyktaturze rzadzacej w Polsce w poprzednim
                        stuleciu. Podpisujacy drugi list siedzieli w obozach hitlerowskich i
                        komunistycznych. Podpisujacy pierwszy list aranzowali (co mozna rowniez
                        zupelnie inaczej nazwac ) sie z kazda wladza, drugim zawdzieczamy Solidarnosc i
                        koniec komunistycznego przestepstwa.
                        Wiesz, to mowi cos o wiarygodnosci podpisujacych.
                        ----

                        Eva, tu koncze. Najwazniejsze rzeczy poruszylas na poczatku. Reszta jest juz
                        konsekwencja.

                  • Gość: lord cox Re: Hiszpania i Polska maja pryncipilanie racje. IP: *.medwln01.nj.comcast.net 20.12.03, 06:01
                    Wiesz Eva, ze z ludzmi, ktorzy zamiast racjonalnie mysla irracjonalnie, trudno
                    dyskutowac. Mowimy tu o dwoch zupelnie roznych plaszczyznach.
                    Mysle, ze Polska nigdy nie pojdzie, na zaden kompromis bo Polsce na
                    kompromisie nie zalezy. Nicea to rozgrywka polityczna, ktora SLD uzywa do
                    poprawienia swoich notowan przedwyborczych (Jak Bush uzywa wojny z Irakiem
                    i "kampanii antyterrorystycznej"). Wokol tego hasla Nicei, tworzy sie calkiem
                    nowa rzeczywistosc, w ktorej znowu widzimy rewizjonistow niemieckich na
                    pierwszym planie. Jak za Gomulki, stare upiory znow wylaza z grobu , w
                    interesie SLD. Opozycja jest za slaba i bez kregoslupa zeby sie tej
                    nadmuchanej , zrobionej "opinii" publicznej przeciwstawic.
                    Polska obudzi sie z reka w nocniku. To gwarantowane. Problem tylko kiedy i jak
                    bardzo smierdzacy bedzie ten nocnik.
                    Mnie to nie obchodzi bo mieszkam w USA i przeprowadzam sie niedlugo do
                    normalnego kraju, Hiszpanii. Szkoda mi jednak Polakow, ze daja sie tak
                    manipulowac.
                    Pozdrawiam
                    • Gość: fritz Re: Hiszpania i Polska maja pryncipilanie racje. IP: *.solnet.ch 20.12.03, 22:49
                      Gość portalu: lord cox napisał(a):

                      > Wiesz Eva, ze z ludzmi, ktorzy zamiast racjonalnie mysla irracjonalnie,
                      trudno
                      > dyskutowac. Mowimy tu o dwoch zupelnie roznych plaszczyznach.
                      > Mysle, ze Polska nigdy nie pojdzie, na zaden kompromis bo Polsce na
                      > kompromisie nie zalezy. Nicea to rozgrywka polityczna, ktora SLD uzywa do
                      > poprawienia swoich notowan przedwyborczych (Jak Bush uzywa wojny z Irakiem
                      > i "kampanii antyterrorystycznej"). Wokol tego hasla Nicei, tworzy sie calkiem
                      > nowa rzeczywistosc, w ktorej znowu widzimy rewizjonistow niemieckich na
                      > pierwszym planie.
                      --
                      Mylisz sie, chodzi o system polityczny w Uni. O zmianie systemu z Nicei mozna
                      dyskutowac. Akcent lezy na dyskutowac a nie dokonywac zamachu stanu, jak
                      sprobowaly wlasnie Francja i Niemcy przeciwko 18 protestujacym panstwom. To sa
                      fakty.
                      Przy tym nalezy przedyskutowac w jaki stopniu i w jaki sposob nalezy poglabiac
                      integracje. Juz teraz pojedyncze stany w USA sa maja wiecej mozliwosci
                      decydowania, z wyjatkiem paru dziedzin jak np. polityka zagraniczna niz panstwa
                      nalezace do Uni. Maja wlasne systemu podatkowie, socjalne, prawodawstwo, kare
                      smierci i itd.

                      Bruksela zerwaliby by rowniez Anglicy, ktoraw 3 dziedzinach stwierdzili, ze ich
                      interesy narodowe ( a to oznacza veto ) nie pozwalaja na przyjecie 1. wspolnej
                      polityki zagranicznej, 2. Wspolnego systemu podatkowego 3. Wspolnego systemu
                      socjalnego. Musze powiedziec, dzieki Bogu, ze Anglicy widza te sprawy w ten
                      sposob.


                      Jak za Gomulki, stare upiory znow wylaza z grobu , w
                      > interesie SLD. Opozycja jest za slaba i bez kregoslupa zeby sie tej
                      > nadmuchanej , zrobionej "opinii" publicznej przeciwstawic.
                      > Polska obudzi sie z reka w nocniku. To gwarantowane. Problem tylko kiedy i
                      jak
                      > bardzo smierdzacy bedzie ten nocnik.
                      > Mnie to nie obchodzi bo mieszkam w USA i przeprowadzam sie niedlugo do
                      > normalnego kraju, Hiszpanii. Szkoda mi jednak Polakow, ze daja sie tak
                      > manipulowac.
                      > Pozdrawiam


                      • ping-pong Re: Hiszpania i Polska maja pryncipilanie racje. 22.12.03, 04:32
                        Gość portalu: fritz napisał(a):
                        > Bruksela zerwaliby by rowniez Anglicy, ktoraw 3 dziedzinach stwierdzili, ze
                        > ich interesy narodowe ( a to oznacza veto ) nie pozwalaja na przyjecie 1.
                        > wspolnej polityki zagranicznej, 2. Wspolnego systemu podatkowego 3. Wspolnego
                        > systemu socjalnego. Musze powiedziec, dzieki Bogu, ze Anglicy widza te sprawy
                        > w ten sposob.

                        1. Jesli to prawda to dlaczego Polska tak glupio zagrala dyplomatycznie.
                        Wiedzac ze Anglicy i tak sie ne zgodza to trzeba bylo sie zgodzic a cala wina
                        by spadla na Wielka Brytanie.

                        2. To nie jest prawda. Anglicy te trzy punkty wynegocjowali. nie sa one objete
                        nowa konstytucja.

                        • Gość: fritz Re: Hiszpania i Polska maja pryncipilanie racje. IP: *.solnet.ch 22.12.03, 12:43
                          ping-pong napisał:

                          > Gość portalu: fritz napisał(a):
                          > > Bruksela zerwaliby by rowniez Anglicy, ktoraw 3 dziedzinach stwierdzili, z
                          > e
                          > > ich interesy narodowe ( a to oznacza veto ) nie pozwalaja na przyjecie 1.
                          > > wspolnej polityki zagranicznej, 2. Wspolnego systemu podatkowego 3. Wspoln
                          > ego
                          > > systemu socjalnego. Musze powiedziec, dzieki Bogu, ze Anglicy widza te spr
                          > awy
                          > > w ten sposob.
                          >
                          > 1. Jesli to prawda to dlaczego Polska tak glupio zagrala dyplomatycznie.
                          > Wiedzac ze Anglicy i tak sie ne zgodza to trzeba bylo sie zgodzic a cala wina
                          > by spadla na Wielka Brytanie.


                          > 2. To nie jest prawda. Anglicy te trzy punkty wynegocjowali. nie sa one
                          objete nowa konstytucja.

                          Ad 2. Nie wiedzialem, ze zostaly one "wyjete" z konstytucji oficjalnie.

                          Ale jezeli tak, dales sobie odpowiedz na pytanie pierwsze.
                          O tym, ze sie Anglii "udalo" czytalem w jednej z angielskich gazet.

                    • Gość: Nath Re: Hiszpania i Polska maja pryncipilanie racje. IP: *.97-200-24.mc.videotron.ca 21.12.03, 02:44
                      Ooo.. to Hiszpania ktora walczy o to samo co my jest "normalna" a my nie
                      jestesmy normalni...ciekawy tok myslenia.
                    • Gość: Eva Do lorda coxa IP: *.dip.t-dialin.net 21.12.03, 17:03
                      Gość portalu: lord cox napisał(a):

                      > Mysle, ze Polska nigdy nie pojdzie, na zaden kompromis bo Polsce na
                      > kompromisie nie zalezy. Nicea to rozgrywka polityczna, ktora SLD uzywa do
                      > poprawienia swoich notowan przedwyborczych (Jak Bush uzywa wojny z Irakiem
                      > i "kampanii antyterrorystycznej"). Wokol tego hasla Nicei, tworzy sie calkiem
                      > nowa rzeczywistosc, w ktorej znowu widzimy rewizjonistow niemieckich na
                      > pierwszym planie. Jak za Gomulki, stare upiory znow wylaza z grobu , w
                      > interesie SLD. Opozycja jest za slaba i bez kregoslupa zeby sie tej
                      > nadmuchanej , zrobionej "opinii" publicznej przeciwstawic.

                      Niestety problem w tym przypadku nie tyle jest w tym, ze opozycja jest za slaba
                      lecz w tym, ze mysli podobnie.
                      W temacie EU, Nicea oraz cala filozofia EU (jej sens i cele) lacza sie ponad
                      podzialami politycznymi w pechowy sposob wszystkie nienajlepsze polskie cechy
                      takie jak przede wszystki megalomania, leki i kompleksy. Tak silne sprzecznosci
                      stanowia zawsze mieszanke wybuchowa. Z jednej strony wszyscy prawie politycy (i
                      duza czesc spoleczenstwa) uwazaja, ze Polska jako rzekomy "Mesjasz" Europy jest
                      podobno tak wazna, ze wszyscy musza sie z nia liczyc i ustepowac, z drugiej zas
                      strony podsycane sa i tak dosc silne leki i kompleksy z przeszlosci (dlatego
                      wciaz jeszcze tak latwo mozna wygrywac antyniemiecka karte). Pisze troche wiecej
                      o tym w liscie do Fritza wiec nie chce sie powtarzac.

                      > Polska obudzi sie z reka w nocniku. To gwarantowane. Problem tylko kiedy i jak
                      > bardzo smierdzacy bedzie ten nocnik.

                      To rzeczywiscie jest pytanie, jak to dalej bedzie. Mnie w Brukseli uderzyly
                      silnie 2 rzeczy, ktore w Polsce przez wiekszosc prasy zostaly zignorowane,
                      prawdopodobnie wskutek braku wiedzy o niuansach w EU.

                      1) Nie raz przerywano w Unii rozmowy i pertraktacje. Ale praktycznie sie nie
                      zdarzylo aby rozmowy zerwano na tak dlugo przed planowanym czasem ich ukonczenia
                      i do tego wbrew woli jednego z partnerow (Millera). Dyskutowac miano do soboty w
                      nocy, a byc moze nawet do niedzieli rano. To ostatnie nie bylo takie pewne, bo
                      Berlusconi mial o 11 mecz. Niemniej fakt, ze w sobote juz ok. 14 zamknieto
                      obrady byl bardzo zaskakujacy. Mille nie pojal w ogole co jest "grane", podal
                      wiec prasie dementi odnosnie konca spotkania i powiedzial, ze po obiedzie
                      rozmowy beda dalej trwac. Sytuacja zrobila sie naprawde zenujaca i smutna.
                      Wystawiony za drzwi Miller nie chcial/nie umial pojac, ze Unia dala mu wyraznie
                      do zrozumienia " a wam Miller juz dziekujemy". Nikt nie chcial juz dalej sluchac
                      o smierci lub Nicei.

                      2) Po drugie – nie ustalono konkretnych terminow dalszych rozmow: Dotad ZAWSZE
                      bylo tak, ze odkladajac dyskusje na pozniej umawiano sie przy rozstaniu
                      konkretnie na nastepne rozmowy.

                      Oba te punkty razem nie wroza dobrze, chyba, ze ktos reprezentuje poglad "im
                      gorzej tym lepiej, wazne, ze im pokazalismy". Niestety wyznawcow takich pogladow
                      w Polsce nie brak.

                      Rowniez pozdrawiam

                      Eva
                      P.S. Swoja droga jestes interesujacym przypadkiem. Meerkat twierdzi, ze wszyscy
                      pchaja sie dzwiami i oknami do USA, a Ty chcesz ten kraj dobrowolnie opuscic.
                      Kiedys podobnie sie zachowalam, ale wlasnie takie przypadki nigdy chyba sie w
                      Meerkata glowie nie pomieszcza.
                      • Gość: Nath Re: Do lorda coxa IP: *.97-200-24.mc.videotron.ca 21.12.03, 17:19
                        Te dwa punkty ktore poruszylas sa ciekawe ale nie rozumiem czemu automatycznie
                        winisz Millera za porazke. Sa przeciez opinie (przecieki) ze to Francuzi nie
                        chcieli negocjowac...tak podaja niektore media brytyjskie. To Francuzom
                        odpowiada taktyka "czym gorzej tym lepiej" bo fiasko w Brukseli moze byc dla
                        nich pretekstem do rozpoczecia rozmow o "twardym jadrze". A nie jest wina
                        Millera ze Francuzi marza o Europie dwoch predkosci bo zawsze obawiali sie
                        rozszerzenia i utraty wplywow...

                        Tak czy inaczej nawet media francuskie, takie jak Le Monde, nie winily
                        jednoznacznie Polski za porazke.

                        > P.S. Swoja droga jestes interesujacym przypadkiem. Meerkat twierdzi, ze
                        wszyscy
                        > pchaja sie dzwiami i oknami do USA, a Ty chcesz ten kraj dobrowolnie opuscic.
                        > Kiedys podobnie sie zachowalam, ale wlasnie takie przypadki nigdy chyba sie w
                        > Meerkata glowie nie pomieszcza.

                        Nie wiem jak Meerkat ale ja nie widze sprzecznosci. Sama jestem pro-amerykanska
                        ale nie jestem pewna czy nie wolalabym bym mieszkac na stale w Europie. Nie
                        kazdy wielbiciel czy sympatyk obcego panstwa/kultury musi koniecznie mieszkac w
                        danym kraju...
                        • Gość: Eva Re: Do lorda coxa IP: *.dip.t-dialin.net 21.12.03, 18:23
                          Gość portalu: Nath napisał(a):

                          > Te dwa punkty ktore poruszylas sa ciekawe ale nie rozumiem czemu automatycznie
                          > winisz Millera za porazke. Sa przeciez opinie (przecieki) ze to Francuzi nie
                          > chcieli negocjowac...tak podaja niektore media brytyjskie. To Francuzom
                          > odpowiada taktyka "czym gorzej tym lepiej" bo fiasko w Brukseli moze byc dla
                          > nich pretekstem do rozpoczecia rozmow o "twardym jadrze". A nie jest wina
                          > Millera ze Francuzi marza o Europie dwoch predkosci bo zawsze obawiali sie
                          > rozszerzenia i utraty wplywow...

                          Nie, francuskie marzenia nie sa wina Millera. Ale jego wina jest urealnianie
                          tych marzen. Jesli rzeczywiscie tak jest, ze Francuzi naprawde chca "twardego
                          jadra",czyli Unii dwoch predkosci, to pomoc w realizacji tych marzen nie powinna
                          byc zadaniem polskiego rzadu, bo to naprawde nie lezy to w polskim interesie.
                          • Gość: Nath Re: Do lorda coxa IP: *.97-200-24.mc.videotron.ca 21.12.03, 19:29
                            To znaczy ze mamy spelniac wszystkie zachcianki Francji po to zeby nie zaczeli
                            nas straszyc Europa dwoch predkosci? Nie, to mi sie nie podoba...

                            Francuzi moga miec nadzieje ze fiasko szczytu bedzie moglo byc wykorzystane
                            jako pretekst. Ale wcale tak nie musi byc. Oni tez sie moga pomylic w swoich
                            kalkulacjach. Podobno Niemcy tak sie do Europy dwoch predkosci nie pala. Wlosi
                            i Luksemburg powiedzieli ze wcale im sie ta idea nie podoba. Na dobra sprawe
                            nie bardzo wiadomo w jakiej dziedzinie kraje "twardego jadra" moglyby sie dalej
                            integrowac. Takze rownie dobrze moze byc tak ze to Francja obudzi sie z reka w
                            nocniku...A poza tym my nie mielismy zadnych gwarancji ze Francja porzucilaby
                            swoje marzenia o twardym jadrze gdyby konstytucja zostala przyjeta.
                            Francuzi po prostu boja sie rozszerzenia i utraty wplywow, tak bylo juz od
                            dawna. Tej idei "Europy dwoch predkosci" nie wymyslili teraz. Dyskutuje czasem
                            z Francuzami na internecie, wiem jakie sa ich marzenia i fobie. I mam wrazenie
                            ze w ich zachowaniu tez jest wiele elementow ambicjonalnych i irracjonalnych. A
                            jezeli tak jest to nasze "dobre" zachowanie ich nie zmieni chyba ze bysmy sie
                            im kompletnie podporzadkowali.
                            • Gość: fritz Re: Do lorda coxa IP: *.solnet.ch 21.12.03, 22:08
                              Gość portalu: Nath napisał(a):

                              > To znaczy ze mamy spelniac wszystkie zachcianki Francji po to zeby nie
                              >zaczeli nas straszyc Europa dwoch predkosci? Nie, to mi sie nie podoba...
                              >
                              > Francuzi moga miec nadzieje ze fiasko szczytu bedzie moglo byc wykorzystane
                              > jako pretekst. Ale wcale tak nie musi byc. Oni tez sie moga pomylic w swoich
                              > kalkulacjach. Podobno Niemcy tak sie do Europy dwoch predkosci nie pala.
                              Wlosi i Luksemburg powiedzieli ze wcale im sie ta idea nie podoba. Na dobra
                              sprawe nie bardzo wiadomo w jakiej dziedzinie kraje "twardego jadra" moglyby
                              sie dalej integrowac. Takze rownie dobrze moze byc tak ze to Francja obudzi sie
                              z reka w nocniku...A poza tym my nie mielismy zadnych gwarancji ze Francja
                              porzucilaby swoje marzenia o twardym jadrze gdyby konstytucja zostala
                              przyjeta. Francuzi po prostu boja sie rozszerzenia i utraty wplywow, tak bylo
                              juz od dawna. Tej idei "Europy dwoch predkosci" nie wymyslili teraz. Dyskutuje
                              czasem z Francuzami na internecie, wiem jakie sa ich marzenia i fobie. I mam
                              wrazenie ze w ich zachowaniu tez jest wiele elementow ambicjonalnych i
                              irracjonalnych. A jezeli tak jest to nasze "dobre" zachowanie ich nie zmieni
                              chyba ze bysmy sie im kompletnie podporzadkowali.
                              ----
                              Masz racje co do zamierzen Francji z twardym jadrem i do obaw Francji przed
                              rozszerzeniem. Francuzi bali go sie miedzy innymi dlatego, poniewaz zakladali,
                              ze Niemcom uda sie podporzadkowac wszystkie kraje, tak jak to im sie udalo z
                              Wegrami i Czechami i w ten sposob wlasnie niemiecka orkiestra bedzie dyktowac
                              co jest grane. Wlasciwie postawa Polski powinna byc balsamem na ich dusze. Z
                              wyjatkiem poparcia dla USA oczywiscie.

                              Ale jest jeszcze inny problem, mianowicie, co jest z integracja i jak daleko
                              powinna ona siegac. Jezeli zakladamy calkowicie jednakowy system we wszystkich
                              krajach, to rozne szybkosci, w sensie upodoban czy preferencji ustawodawczych,
                              sa nie do przyjecia. Jezeli jednak zalozymy, ze sa roznice miedzy regionami/
                              krajami, to rozne szybkosci, a wiec samodzielnosc prawna, sa wrecz pozadane.

                              Mnie sie ta druga mozliwosc duzo bardziej podoba. Aby ja zrealizowac nalezaloby
                              jednak ustalic co jest wspolne dla calej Europy a reszta bylaby wlasnie
                              regionalna. Tego wedlug mnie zasadniczego problemu wcale nie przedyskutowano.
                              Przyklad: w Szwajcarii gminy decyduja same o podatkach. W zwiazku z tym panuje
                              miedzy gminami konkurencja w celu obnizania podatkow. Im mniejsze podatki, tym
                              wiecej firm, ktore wlasnie placa podatki i tym bardziej gmina jest bogata. W
                              Uni mowi sie o ujednoliceniu podatkow w calej Uni. Przeciez to jest bardziej
                              niz straszne. Innymi slowy, albo rozplywamy sie w sobie, albo wlasnie nie. Jak
                              dlugo decyzja nie zostanie podjeta i prawodawstwo, czy tez kompetencje
                              ustawodawcze komisji Uni odpowiednio ograniczone, tak dlugo mamy stan
                              schizofreni.

                              A wiec, o ile sie nie rozplywamy, to powiedzialbym nie tylko dwie szybkosci,
                              tylko znacznie wiecej. I to byloby bardzo dobre.


                              • Gość: obcy do Fritz IP: 5.2.1R1D* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 21.12.03, 22:54
                                A co mi zalezy. Mam wrazenie, ze pisze o tym od lat. Nareszcie ktos ma zblizone
                                ODCZUCIA i zdanie.

                                > Ale jest jeszcze inny problem, mianowicie, co jest z integracja i jak daleko
                                > powinna ona siegac. Jezeli zakladamy calkowicie jednakowy system we
                                wszystkich
                                > krajach,
                                ---naprawde za bardzo ogolnie co to znaczy jednakowy sytstem?
                                System czego? OK. Wedlug mnie moze tylko chodzic o koncentracje kapitalu i
                                kontrola nad nim. Tylko wtedy USA a zaraz potem Ciny i Japonia maja partnera
                                i maja sie z kim "scigac".

                                > to rozne szybkosci, w sensie upodoban czy preferencji ustawodawczych,
                                > sa nie do przyjecia.
                                ------------------------------------
                                > Jezeli jednak zalozymy, ze sa roznice miedzy regionami/
                                > krajami, to rozne szybkosci, a wiec samodzielnosc prawna, sa wrecz pozadane.
                                > Mnie sie ta druga mozliwosc duzo bardziej podoba.
                                ---podoba niepodoba jest to jedyna sprawdzona forma unii patrz chocby Unia PL,
                                sprzed degeneracji systemu wyrazajacym sie wzrostem roli moznowladztwa i
                                upanszczyznieniem chlopa do kresu (w momencie powstania unii panszczyzna
                                wynosila tylko jeden dzien w tygodniu!)

                                > Aby ja zrealizowac nalezaloby
                                > jednak ustalic co jest wspolne dla calej Europy a reszta bylaby wlasnie
                                > regionalna. Tego wedlug mnie zasadniczego problemu wcale nie przedyskutowano.
                                ---wlasnie to staram sie wrecz wykrzyczec na tym forum.
                                NAJPIERW ROZDZIELIC kompetencje wladzy, nie ma tego nawet zrobionego w
                                jednoznaczny sposob w polskiej konstytucji, a wszyscy mowia, ze "dobra", bo
                                slepi chyba, a skad ta niemoznosc znalezienia osob odpowiedzialnych itd.
                                Zawsze od tego podzialu nalezy zaczynac.

                                > Przyklad: w Szwajcarii gminy decyduja same o podatkach. W zwiazku z tym
                                panuje
                                > miedzy gminami konkurencja w celu obnizania podatkow. Im mniejsze podatki,
                                tym
                                > wiecej firm, ktore wlasnie placa podatki i tym bardziej gmina jest bogata. W
                                > Uni mowi sie o ujednoliceniu podatkow w calej Uni. Przeciez to jest bardziej
                                > niz straszne. Innymi slowy, albo rozplywamy sie w sobie, albo wlasnie nie.
                                Jak
                                > dlugo decyzja nie zostanie podjeta i prawodawstwo, czy tez kompetencje
                                > ustawodawcze
                                ---w Kanadzie jest bardzo podobnie, choc prowincje to nie kraje.
                                W Kanadzie mozna bylo oddac naprzyklad policje i straz pozarna a nawet prawo
                                budowlane po czesci ustawic na najnizszym szczeblu czyli do
                                kompetencji regionu (niby gminy) i jest OK.
                                Jako przyklad maze sobie tak niech prawo gospodarcze bedzie wspolne i
                                ujednolicone, a karne niech sie kazdy kraj sam wyposazy.
                                Polityka WlkBryt wzgledem Unii jest wspanialym przykladem.
                                Bedac niemcem lub francuzem okropnie by mi zalezalo, by ten podzial
                                ustalic najpierw, by nie eliminowqc konkurencji i roznorodnosci,
                                bo to najpiekniejsze co europa ma i zastepowac wszystko niewydolna z zalozenia
                                i pozbawiona kontroli (bo juz za wielka nie da sie) biurokracja.
                                Klocenie sie komu wiecej biurokratow to paranoja. Biurokraci tworza miejsca
                                paracy TYLKO dla innych biurokratow i sa oplacani przez podatnika.
                                Po co to europie?
                                Cale to zamieszanie to swiadome rozpoczynanie budowy od dachu, zeby
                                Ci nowi nie mieli szans na samodzielnosc i wlasne mazenia, naprzyklad
                                zacisnac pasa i inwestowac itd.
                                Ot moje trzy grosze, a konstytucja powinna byc dopiero w nastepstwie
                                napisana i uchwalona i wcale nie potrzeba tak ogromnego parlamentu ani tak
                                wielkiego senatu (rady). Im mniej osob tym lepiej tym wyrazniej widac o kogo
                                chodzi i kto zasluzony a kto winny. Jeszcze raz panstwa reprezentowane maja byc
                                przez co najmniej 3 i co najwyzej 9 deputowanych i kropka.
                                A partie niech sobie tworza miedzynarodowe sojusze w parlamencie.
                                Piotrek.
                                Sie masz.
                                • Gość: fritz Re: do Fritz IP: *.solnet.ch 22.12.03, 00:46
                                  Gość portalu: obcy napisał(a):

                                  > A co mi zalezy. Mam wrazenie, ze pisze o tym od lat. Nareszcie ktos ma
                                  zblizone
                                  >
                                  > ODCZUCIA i zdanie.
                                  >
                                  > > Ale jest jeszcze inny problem, mianowicie, co jest z integracja i jak dale
                                  >> ko powinna ona siegac. Jezeli zakladamy calkowicie jednakowy system we
                                  >> wszystkich krajach,
                                  > ---naprawde za bardzo ogolnie co to znaczy jednakowy sytstem?
                                  > System czego? OK. Wedlug mnie moze tylko chodzic o koncentracje kapitalu i
                                  > kontrola nad nim. Tylko wtedy USA a zaraz potem Ciny i Japonia maja partnera
                                  > i maja sie z kim "scigac".
                                  ********
                                  jednakowy system oznacza, jakby to bylo jedno superpanstwo z jednakowym
                                  prawdowstwem we wszystkich prowincjach: socjalnym, podatkowym i karnym. Po
                                  prostu wszystko jednakowo.


                                  >
                                  > > to rozne szybkosci, w sensie upodoban czy preferencji ustawodawczych,
                                  > > sa nie do przyjecia.
                                  > ------------------------------------
                                  > > Jezeli jednak zalozymy, ze sa roznice miedzy regionami/
                                  > > krajami, to rozne szybkosci, a wiec samodzielnosc prawna, sa wrecz pozadan
                                  > e.
                                  > > Mnie sie ta druga mozliwosc duzo bardziej podoba.

                                  > ---podoba niepodoba jest to jedyna sprawdzona forma unii patrz chocby Unia PL,
                                  > sprzed degeneracji systemu wyrazajacym sie wzrostem roli moznowladztwa i
                                  > upanszczyznieniem chlopa do kresu (w momencie powstania unii panszczyzna
                                  > wynosila tylko jeden dzien w tygodniu!)

                                  **********
                                  Na tym wlasnie polega problem: w jakim kierunku ma sie unia dalej rozwijac.
                                  Sroba z roku na rok jest mocniej dokrecana. Przeciwko temu sie broni Anglia, a
                                  to chca wymusic Niemcy i Francja, aby w ten sposob zmniejszyc swoja nie-
                                  konkurencyjnosc.


                                  >
                                  > > Aby ja zrealizowac nalezaloby
                                  > > jednak ustalic co jest wspolne dla calej Europy a reszta bylaby wlasnie
                                  > > regionalna. Tego wedlug mnie zasadniczego problemu wcale nie przedyskutowa
                                  > no.

                                  > ---wlasnie to staram sie wrecz wykrzyczec na tym forum.
                                  > NAJPIERW ROZDZIELIC kompetencje wladzy, nie ma tego nawet zrobionego w
                                  > jednoznaczny sposob w polskiej konstytucji, a wszyscy mowia, ze "dobra", bo
                                  > slepi chyba, a skad ta niemoznosc znalezienia osob odpowiedzialnych itd.
                                  > Zawsze od tego podzialu nalezy zaczynac.
                                  ********

                                  Tutaj chodzi o duzo bardziej ogolna rzecz. O ile wiem np., panstwo amerykanskie
                                  nie proboje poszczegolnych stanow z roku na rok ograniczac. Jest rownowaga. Ona
                                  jest przesuwana, jak sie staje cos nadzwyczajnego, np. sprawa teroryzmu i
                                  dodatkwych przepisow, np. zabezpieczania lotnisk. Ale z cala pewnoscia panstwo,
                                  tzn. sie Kongress i Senat nie proboja wprowadzac regulacji wielkosci ogorka i
                                  jego krzywizny, co wlasnie robi komisja europejska. Sformlizowanie tego
                                  przykladu byloby stwierdzenie: komisja nie ma zadnego prawo do wydawania
                                  zarzadzen w sprawie zywnosci, o ile to nie zagraza zyciu ludnosci. Problem
                                  zywnosci genetycznej moglby byc regulowany centralnie ale cala reszta nie.




                                  >
                                  > > Przyklad: w Szwajcarii gminy decyduja same o podatkach. W zwiazku z tym
                                  > panuje
                                  > > miedzy gminami konkurencja w celu obnizania podatkow. Im mniejsze podatki,
                                  >
                                  > tym
                                  > > wiecej firm, ktore wlasnie placa podatki i tym bardziej gmina jest bogata.
                                  > W
                                  > > Uni mowi sie o ujednoliceniu podatkow w calej Uni. Przeciez to jest bardzi
                                  > ej
                                  > > niz straszne. Innymi slowy, albo rozplywamy sie w sobie, albo wlasnie nie.
                                  >
                                  > Jak
                                  > > dlugo decyzja nie zostanie podjeta i prawodawstwo, czy tez kompetencje
                                  > > ustawodawcze

                                  > ---w Kanadzie jest bardzo podobnie, choc prowincje to nie kraje.
                                  > W Kanadzie mozna bylo oddac naprzyklad policje i straz pozarna a nawet prawo
                                  > budowlane po czesci ustawic na najnizszym szczeblu czyli do
                                  > kompetencji regionu (niby gminy) i jest OK.
                                  > Jako przyklad maze sobie tak niech prawo gospodarcze bedzie wspolne i
                                  > ujednolicone, a karne niech sie kazdy kraj sam wyposazy.
                                  ****
                                  Moze ale czy musi. Wazne jest aby prawo istnialo i bylo konsekwetnie
                                  egzekwowane. Z tym mozna zyc. Jezeli obok jest lepsze, firmy zmieniaja miejsce
                                  a miejscowi politycy prawo, jezeli nie chca wyludnienia wlasnej prowincji. W
                                  ten sposob powstaje inowacyjny rozwoj. Najgorzej jest, jak panuje bezprawie.



                                  > Polityka WlkBryt wzgledem Unii jest wspanialym przykladem.
                                  > Bedac niemcem lub francuzem okropnie by mi zalezalo, by ten podzial
                                  > ustalic najpierw, by nie eliminowqc konkurencji i roznorodnosci,
                                  *****
                                  Ale wlasnie do tego w tej chwili dazy Unia i to wlasnie zaproponowal konwent
                                  przeciwko czemu wlasnie Anglicy zaprotestowali, a chodzilo im o wyrownanie w
                                  polityce socjalnej i podatkowej. No i oczywiscie zadnej wspolnej polityki
                                  zagranicznej.



                                  > bo to najpiekniejsze co europa ma i zastepowac wszystko niewydolna z
                                  >zalozenia i pozbawiona kontroli (bo juz za wielka nie da sie) biurokracja.

                                  ***
                                  Niestety, biurokracji nie doceniasz. To zjawisko nazywa sie wlasnie
                                  Euroskleroza. :-)


                                  > Klocenie sie komu wiecej biurokratow to paranoja. Biurokraci tworza miejsca
                                  > paracy TYLKO dla innych biurokratow i sa oplacani przez podatnika.
                                  > Po co to europie?
                                  ****
                                  Dobre pytanie. Narazie sa potrzebni po to, aby wydawac rocznie 20'000 tys
                                  nowych regulacji, jak niedawno napisano. To jest ten potworny bezsens. Albo i
                                  nie. Zalezy od tego jaki model przyszlej Europy zostanie wybrany: w pelni
                                  uregulowany i wtedy praca ta jest potrzebna, czy tez posle sie 90% tego
                                  dorobku do diabla.



                                  > Cale to zamieszanie to swiadome rozpoczynanie budowy od dachu, zeby
                                  > Ci nowi nie mieli szans na samodzielnosc i wlasne mazenia, naprzyklad
                                  > zacisnac pasa i inwestowac itd.
                                  *****

                                  Glebszy cel tego postepowania (ujednolicenia)jest jasny: mniejsi rozplyna sie w
                                  wiekszych i wszyscy w Polsce beda mowic po niemiecku a z czasem zapomna
                                  polskiego. Tylko ze Polacy wola na szczescie angielski.

                                  > Ot moje trzy grosze, a konstytucja powinna byc dopiero w nastepstwie
                                  > napisana i uchwalona i wcale nie potrzeba tak ogromnego parlamentu ani tak
                                  > wielkiego senatu (rady). Im mniej osob tym lepiej tym wyrazniej widac o kogo
                                  > chodzi i kto zasluzony a kto winny. Jeszcze raz panstwa reprezentowane maja
                                  byc
                                  >
                                  > przez co najmniej 3 i co najwyzej 9 deputowanych i kropka.
                                  > A partie niech sobie tworza miedzynarodowe sojusze w parlamencie.
                                  > Piotrek.
                                  > Sie masz.

                                  A wiec jestes za modelem fedeeracyjnym a nie super panstwem. Ja rowniez.
                                  Pozdrawiam.



                              • Gość: Eva Do Nath i Fritza IP: *.dip.t-dialin.net 22.12.03, 01:21
                                Naturalnie, ze Polska nie musi (nie powinna) spelniac zachcianek Francji, i ze
                                wiele jest we francuskim zachowaniu nadecia ambicjonalnego. Tyle, ze to choroba
                                na ktora i Polska i inni (np. Hiszpania) podobnie ciezko jak Francja choruja.
                                Przyganianie kotla garnkowi nie lezy w centrum moich polemik. KAZDY wykorzysta
                                KAZDA sytuacje do swoich celow - o ile ma resztki chocby oleju w glowie. Czyli
                                takie zachowanie jest rownie "typowo francuskie" jak i tzw. "choroba francuska",
                                ktora dotyka wszak wszystkie nacje mniej wiecej po rowno.

                                Stad wynika, ze madre zdefiniowanie wlasnych celow to zawsze warunek sine qua
                                non dalekowzrocznej i skutecznej polityki kazdego kraju.

                                Jesli tu dobrze rozumiem Fritza, to tak cala EU jak i polskie w niej cele
                                powinny, jego zdaniem, miec wymiar czysto materialny:

                                > Ale jest jeszcze inny problem, mianowicie, co jest z integracja i jak daleko
                                > powinna ona siegac. Jezeli zakladamy calkowicie jednakowy system we wszystkich
                                > krajach, to rozne szybkosci, w sensie upodoban czy preferencji ustawodawczych,
                                > sa nie do przyjecia. Jezeli jednak zalozymy, ze sa roznice miedzy regionami/
                                > krajami, to rozne szybkosci, a wiec samodzielnosc prawna, sa wrecz pozadane.
                                > Mnie sie ta druga mozliwosc duzo bardziej podoba. Aby ja zrealizowac
                                >nalezaloby jednak ustalic co jest wspolne dla calej Europy a reszta bylaby
                                >wlasnie regionalna. Tego wedlug mnie zasadniczego problemu wcale nie
                                >przedyskutowano.

                                Najzupelniej Fritz nie masz racji. To temat stary, starenki, ma tysiace
                                opracowan, zadyskutowany prawie na smierc ma nawet swoja nazwe, od ktorej
                                wykreca wrecz jezyk - subsydiarnosc (Subsidiarität). Oznacza to,ze UE decyduje
                                tylko o tym, co bezwzgl.konieczne, a reszte zalatwiaja kraje, regiony,
                                miejscowosci etc. - w zaleznosci od wagi problemu i jego zasiegu. Ze praktyka
                                czasem odbiega od teorii, to juz rzecz zupelnie inna, i podobnie jak w przypadku
                                "choroby francuskiej" to przypadlosc nie tyle unijna co raczej czysto ludzka.

                                >Przyklad: w Szwajcarii gminy decyduja same o podatkach. (...).W Uni mowi sie o
                                >ujednoliceniu podatkow w calej Uni. Przeciez to jest bardziej niz straszne. .

                                Niestety to wlasnie jeden z przykladow tych nieprawd lub polprawd, ktore Tobie
                                Fritz czesto zarzucam:

                                Unia nie chce wcale ujednolicic podatkow. Ona chce tylko ujednolicic SYSTEM
                                podatkowy, a i to w pierwszym rzedzie w EUROLANDZIE - tak przeciez jest w
                                Szwajcarii oraz w kazdym innym cywilizowanym kraju.

                                Trzeba byc powaznym dyletantem ekonomicznym, by nie odrozniac stawek od systemu.
                                Nie bardzo umiem wczuc sie w sytuacje tych, ktorzy nie pojmuja faktow tak
                                oczywistych jak ten, ze jedna waluta moze na dluzsza mete funkcjonowac
                                skutecznie TYLKO pod warunkiem obowiazywania tych samych praw dla wszystkich
                                podmiotow gospodarczych na obszarze jej dzialania. I jest to obojetne, czy
                                chodzi przy tym o jedno panstwo (tak jak np. USA, Szwajcaria, Japonia,itd.), czy
                                tez o zwiazek panstw (Euroland). Fundamentem KAZDEJ WSPOLNOTOWEJ gospodarki,
                                niezaleznie od jej narodowych komponent(lub ich braku) jest ten sam system
                                prawny dla wszystkich, w tym rowniez w zakresie prawa podatkowego. A to
                                OCZYWISCIE nie wyklucza WCALE roznych stawek i taryf - podobnie jak we
                                szwajcarskich gminach, o ktorych piszesz.

                                Fritz, mam wrazenie, ze chcesz byc odbierany jako powazny glos w dyskusji, nie
                                popelniaj wiec typowo polskich bledow. Jesli wysoko mierzysz, nie licz na taryfe
                                ulgowa lub wspolczujace zrozumienie dla zupelnie zasadniczych brakow i
                                niedociagniec (drobne mozna zawsze wybaczyc).

                                Pozdrawiam Was oboje
                                Eva
                                • Gość: fritz Re: Do Nath i Fritza IP: *.solnet.ch 22.12.03, 12:32
                                  Gość portalu: Eva napisał(a):

                                  ) Naturalnie, ze Polska nie musi (nie powinna) spelniac zachcianek Francji, i ze
                                  ) wiele jest we francuskim zachowaniu nadecia ambicjonalnego. Tyle, ze to
                                  choroba
                                  ) na ktora i Polska i inni (np. Hiszpania) podobnie ciezko jak Francja choruja.
                                  ) Przyganianie kotla garnkowi nie lezy w centrum moich polemik. KAZDY wykorzysta
                                  ) KAZDA sytuacje do swoich celow - o ile ma resztki chocby oleju w glowie. Czyli
                                  ) takie zachowanie jest rownie "typowo francuskie" jak i tzw. "choroba
                                  )francuska" , ktora dotyka wszak wszystkie nacje mniej wiecej po rowno.

                                  ***************
                                  To jest oczywiste, ze kazdy walczy o swoja "kosc". Co w wypadku celow Niemiec i
                                  Francji jest bardzo niebezpieczne, przy tym ze z powodu przeszlosci tylko
                                  Francja je glosno i wyraznie artykuluje a Niemcy po prostu je akceptuja, to sa
                                  mrzonki o mocarstwowej Europie - temu wlasnie celowi ma byc podporzadkowana
                                  reszta struktur Europy. A wiec wlasnie z tego powodu jest potrzebna centralna,
                                  prezna organizacja wszystko regulujaca. To jest wlasnie wprowadzanie
                                  niedemokratycznych, i to bardzo, regul gry.

                                  Przykladem extremalnie przeciwnej organizacji struktur wielonarodowych, bardzo
                                  zroznicowanych gospodarczo, jest wlasnie Szwajcaria, gdzie panuje demokracja
                                  bezposrednia. Tej formy oczywiscie nie daje sie przenosic na tak wielkie
                                  organizmy jakimi jest Unia.

                                  )
                                  ) Stad wynika, ze madre zdefiniowanie wlasnych celow to zawsze warunek sine qua
                                  ) non dalekowzrocznej i skutecznej polityki kazdego kraju.



                                  )
                                  ) Jesli tu dobrze rozumiem Fritza, to tak cala EU jak i polskie w niej cele
                                  ) powinny, jego zdaniem, miec wymiar czysto materialny:

                                  *******

                                  Nie, ale bez warunkow umozliwiajacych rozwoj w kierunku dobrobytu trudno bedzie
                                  mowic o realizacji czegos innego, bo po prostu nie bedzie to mozliwe. Warunki
                                  umozliwiajace rozwoj sa rozne lokalnie. A wiec, prawo ktore nie daje mozliwosci
                                  roznicowania i dopasowania indiwidualnego, jest prawem zlym. Ale do tego daza w
                                  Uni przedewszystkim N+F. I temu przeciwstawia sie Anglia odrzucajac rownosc w
                                  zakresie podatkow, praw socjlanych i rynku pracy.



                                  ) ) Ale jest jeszcze inny problem, mianowicie, co jest z integracja i jak
                                  ))daleko ko powinna ona siegac. Jezeli zakladamy calkowicie jednakowy system we
                                  ))wszystkich krajach, to rozne szybkosci, w sensie upodoban czy preferencji
                                  ))ustawodawczych, sa nie do przyjecia. Jezeli jednak zalozymy, ze sa roznice
                                  ))miedzy regionami/ krajami, to rozne szybkosci, a wiec samodzielnosc prawna,
                                  ))sa wrecz pozadane.
                                  ) ) Mnie sie ta druga mozliwosc duzo bardziej podoba. Aby ja zrealizowac
                                  ) )nalezaloby jednak ustalic co jest wspolne dla calej Europy a reszta bylaby
                                  ) )wlasnie regionalna. Tego wedlug mnie zasadniczego problemu wcale nie
                                  ) )przedyskutowano.
                                  )
                                  ) Najzupelniej Fritz nie masz racji. To temat stary, starenki, ma tysiace
                                  ) opracowan, zadyskutowany prawie na smierc ma nawet swoja nazwe, od ktorej
                                  ) wykreca wrecz jezyk - subsydiarnosc (Subsidiarität).

                                  ******
                                  Masz racje. Tylko akcent lezy na "zadyskutowany" ale nie realizowany. Nawet
                                  wrecz przeciwnie. To znaczy sie, mowie sie ze powinno , ale nastepuje dalsze
                                  przejmowanie wladzy przez Unie. Niedawno (pare tygodni temu) bylo cos bardzo
                                  wesolego, na temat dyrektywy Uni dotyczacej praw i rownouprawnienia kobiet: nie
                                  pamietam co, ale CDU/CSU skomentowaly to jako przyklad zidiocialego
                                  biurokratyzmu. To znaczy sie: nie ma granic we wladzy komisji. Nie ma ich,
                                  poniewaz przedyskutowano tylko zasade, i wszyscy stwierdzili ze jest dobra. No
                                  i na tym sie skonczylo. Nie ma granic, poniewaz nie ma ogolnego modelu Uni. Nie
                                  ma modelu, poniewaz idealistyczne cele Uni nie sa zdefiniowane. Cele
                                  mocarstwowe, podane wlasnie przez F+N uwazam za zabojcze dla calej Uni.



                                  )Oznacza to,ze UE decyduje
                                  ) tylko o tym, co bezwzgl.konieczne, a reszte zalatwiaja kraje, regiony,
                                  ) miejscowosci etc. - w zaleznosci od wagi problemu i jego zasiegu. Ze praktyka
                                  ) czasem odbiega od teorii, to juz rzecz zupelnie inna, i podobnie jak w
                                  )przypadku "choroby francuskiej" to przypadlosc nie tyle unijna co raczej
                                  )czysto ludzka.
                                  **
                                  odpowiedz powyzej. Zwroc uwaga na Bayern, CSU jak czesto wypowiadaja sie
                                  niezwykle negatywnie wlasnie z powodu idiotycznych przepisow unijnych.
                                  )

                                  ) )Przyklad: w Szwajcarii gminy decyduja same o podatkach. (...).W Uni mowi sie
                                  o ujednoliceniu podatkow w calej Uni. Przeciez to jest bardziej niz straszne
                                  ) . .
                                  )
                                  ) Niestety to wlasnie jeden z przykladow tych nieprawd lub polprawd, ktore Tobie
                                  ) Fritz czesto zarzucam:
                                  )
                                  ****
                                  Sluchaj, to nie jest nieprawda. Nieprawda byloby gdyby swiadomie chcial kogos
                                  wprowadzic w blad. Gdybym uzywal Twojego sposoby wyrazania, to musialbym
                                  stwierdzic, jestes cholernie zaklamana i oszukujesz swiadomie ludz. Celem
                                  dyskusji jest uzupelnianie informacji. To jest wrecz elementarne. Dziwi mnie,
                                  ze tego nie wiesz. Ale to zalezy oczywiscie od poziomu wymiany pogladow.


                                  ) Unia nie chce wcale ujednolicic podatkow. Ona chce tylko ujednolicic SYSTEM
                                  ) podatkowy, a i to w pierwszym rzedzie w EUROLANDZIE - tak przeciez jest w
                                  ) Szwajcarii oraz w kazdym innym cywilizowanym kraju.

                                  ***
                                  No widzisz. W Szwajcarii system podatkowy nie jest ujednolicony. A wiec jestes
                                  cholernym klamczuchem. To tylko dygresja co do kultury dyskusji. Mam nadzieje,
                                  ze zrozumialas chodzi. Przykladem, ze system podatkowy w S. nie jest jednolity,
                                  jest prawo spadkowe. To zalezy od kantonu ( wojewodztwa ). Z tego tez powodu
                                  ludzie czasami przeprowadzaja sie. Zdaje, ze system opodatkowania, a raczej
                                  odciagania od podatku inwestycji jest tez rozny.

                                  I jeszcze jeden przyklad: ten najciekawszy: nowa firma, przychodzi do gminy i
                                  mowi: my wiemy, ze u was sie placi taki i taki podatek od dochodow. My
                                  zainwestujemy i postawimy nowa fabryke, ktore bedzie miala wysokie dochody, a
                                  wiec bedzie dobrym platnikiem podatkow, jezeli zmniejszycie nam podatki o
                                  polowe. To samo moze zrobic bogata osoba prywatna. Co tez czesto robia. :-)

                                  Pytanie do Ciebie: czy ten ostatni przypadek bylby mozliwy w ramach tylko
                                  ujednoliconego systemu podatkowego?
                                  )
                                  ) Trzeba byc powaznym dyletantem ekonomicznym, by nie odrozniac stawek od
                                  )systemu

                                  *****
                                  Zobacz pytanie powyzej. Te specjalne podatki wprowadzane w gminach dla dobrych
                                  platnikow, sa przeciez w gruncie rzeczy tylko specjalnymi strefami
                                  ekonomicznymi, a te zwalcza przeciez Unia wszelkimi srodkami. Czy tez jestes
                                  innego zdania? :)

                                  )
                                  ) Nie bardzo umiem wczuc sie w sytuacje tych, ktorzy nie pojmuja faktow tak
                                  ) oczywistych jak ten, ze jedna waluta moze na dluzsza mete funkcjonowac
                                  ) skutecznie TYLKO pod warunkiem obowiazywania tych samych praw dla wszystkich
                                  ) podmiotow gospodarczych na obszarze jej dzialania. I jest to obojetne, czy
                                  ) chodzi przy tym o jedno panstwo (tak jak np. USA, Szwajcaria, Japonia,itd.),
                                  )czy tez o zwiazek panstw (Euroland).

                                  No, i Ty mowisz o dyletantyzmie. Bardzo mocne. I (nie)mozliwsci (nie)wczuwania
                                  sie. Dobre . Przyklad: w USA poszczegolne stany moja swoje systemy podatkowe. O
                                  Szwajcarii juz wspomnialem. Powiedzialbym, ze dynamiczny rozwoj jest tyko wtedy
                                  mozliwy, kiedy istnieja zasady konkurencji. A wiec TYLKO wtedy, kiedy istnieje
                                  mozliwosci roznicowania prawa podatkowego (przeczytaj wpierw pytanie na koncu).
                                  Przyklad: W Niemczech jest dosyc drog. Byloby wiec bez sensu zachecac do budowy
                                  dalszczych budowy drog. W Polsce jest za malo drog i mieszkan. Zmiany systemu
                                  podatkowego wlasnie w sensie popierania budowy drog i mieszkan byloby bardzo
                                  rozsadne. Zmiana prawa oznacza z mojego punktu widzenia: podmioty gospodarcze
                                  zajmujace sie tym, sa inaczej traktowane, lepiej co oznacza w systemie
                                  podatkowym, ze placa mniej podatkow, niz normalne pozostale podmioty
                                  gospodarcze. Po osiagnieciu celu gospodarczego w danym regionie / kraju system
                                  podatkowy zostanie znowu zmieniony.


                                  ) Fundamentem KA
                                  • Gość: fritz Re: Do Nath i Fritza .. cd IP: *.solnet.ch 22.12.03, 12:34
                                    Obcielo koniec odpwiedzi. Nie mam czasu na powtorke.
                                  • Gość: Eva Re: Do Fritza IP: *.dip.t-dialin.net 22.12.03, 23:40
                                    Ja pisze:

                                    > Niestety to wlasnie jeden z przykladow tych nieprawd lub polprawd, ktore
                                    >Tobie Fritz czesto zarzucam
                                    Na to Ty:
                                    > Sluchaj, to nie jest nieprawda. Nieprawda byloby gdyby swiadomie chcial kogos
                                    > wprowadzic w blad.

                                    Nie, Fritz - to nie tak. Fakty sa w stosunku do intencji indyferentne, czyli sa
                                    albo prawdziwe albo falszywe. Natomiast jesli sie swiadomie nagina fakty, to sa
                                    to klamstwa. Ja nie przypisuje Ci zlych intencji, czyli nie twierdze, ze Ty
                                    klamiesz, ja twierdze jedynie, ze wiele Twoich stwierdzen jest nieprawdziwych,
                                    co moze wynikac np. z braku dokladnych informacji, braku wiedzy fachowej,
                                    glebszych refleksji etc., etc. Rownie dobrze powodem moga byc brak czasu lub
                                    duzy temperament - wtedy strzela sie szybciej niz sie pomysli.

                                    Piszesz:
                                    > Gdybym uzywal Twojego sposoby wyrazania, to musialbym
                                    > stwierdzic, jestes cholernie zaklamana i oszukujesz swiadomie ludz.

                                    Oraz jeszcze raz w innym miejscu:
                                    > No widzisz. W Szwajcarii system podatkowy nie jest ujednolicony. A wiec jestes
                                    > cholernym klamczuchem. To tylko dygresja co do kultury dyskusji. Mam nadzieje,
                                    > ze zrozumialas chodzi.

                                    Tak, naturalnie, ze zrozumialam Twoja chec "udzielenia " mi lekcji, ale
                                    strzelasz troche powyzej celu, ja sie bowiem jeszcze nigdy tak, jak piszesz
                                    powyzej, nie wyrazilam, to nie moj styl. Czyli tym razem probujesz swiadomie
                                    naginac fakty. Tyle moja dygresja co do kultury dyskusji.

                                    Wrocmy do systemu podatkowego.Ty piszesz:
                                    > No widzisz. W Szwajcarii system podatkowy nie jest ujednolicony.(..).
                                    >Przykladem, ze system podatkowy w S. nie jest >jednolity, jest prawo spadkowe.
                                    >To zalezy od kantonu ( wojewodztwa ). Z tego >tez powodu ludzie czasami
                                    >przeprowadzaja sie. Zdaje, ze system opodatkowania, a raczej odciagania od
                                    >podatku inwestycji jest tez rozny.

                                    > I jeszcze jeden przyklad: ten najciekawszy: nowa firma, przychodzi do gminy i
                                    > mowi: my wiemy, ze u was sie placi taki i taki podatek od dochodow. My
                                    > zainwestujemy i postawimy nowa fabryke, ktore bedzie miala wysokie dochody, a
                                    > wiec bedzie dobrym platnikiem podatkow, jezeli zmniejszycie nam podatki o
                                    > polowe. To samo moze zrobic bogata osoba prywatna. Co tez czesto robia. :-)

                                    > Pytanie do Ciebie: czy ten ostatni przypadek bylby mozliwy w ramach tylko
                                    > ujednoliconego systemu podatkowego?

                                    Odpowiadam: No oczywiscie, ze tak.

                                    Caly Twoj powyzszy wywod wskazuje na jedno -musisz byc spoza branzy i stad
                                    uporczywie mylisz pojecia. Caly czas staram sie Ci wyjasnic, ze jest roznica
                                    miedzy systemem podatkowym a stawkami oraz taryfami podatkowymi. Twoje przyklady
                                    sa przykladami zroznicowania taryf, stawek etc. System podatkowy oznacza co
                                    innego i jest faktem, ze istnieje jednolity system szwajcarski, ktory jest
                                    wspolny dla CALEJ Szwajcarii i ktory jednoczesnie jest odbiciem jej struktury
                                    federalnej.

                                    Reguly gry (Steuersystem) sa jasno okreslone i JEDNAKOWE dla wszystkich. Ich
                                    ramy wyznacza prawo harmonizacji podatkow (Steuerharmonisierungsrecht) panstwa
                                    federalnego (Bund). W tym akcie prawnym zawarte sa wszystkie najwazniejsze
                                    normy, ktore obowiazuja wszystkie kantony(i gminy). Sa to np. (tu przepraszam,
                                    ale napisze po niemiecku bo mi latwiej): Grundsätze über Steuerpflicht,
                                    Gegenstand und zeitliche Bemessung der Steuern, Verfahrensrecht und
                                    Steuerstrafrecht. Czyli to jest to co sie nazywa systemem podatkowym. Dopiero w
                                    ramach takiego gorsetu systemowego kantony i komuny uzyskuja prawo do roznych
                                    stawek podatkowych (Steuersätze) oraz sum wolnych od podatku
                                    (Steuerfreibeträge). Kazdy kantor ma do tego w jednakowym stopniu prawo. Stad
                                    tez kazdy kantor ma w ramach tego systemu swoje wlasne przepisy podatkowe i moze
                                    wg. swego uznania manipulowac wysokoscia stawek i taryf – o czym caly czas pisze.

                                    Podobnie jest w innych panstwach federalnych, roznice sa tylko w stopniu
                                    wolnosci, i faktem jest, ze w Szwajcarii ta wolnosc jest wieksza niz w Niemczech
                                    (ale i tu istnieje, np. Hebelsätze für Gewerbesteuern).

                                    Pozdrawiam
                                    Eva
                                    • Gość: obcy Droga Pani Evo IP: 5.2.1R1D* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 23.12.03, 00:14
                                      Dobrywieczor.

                                      > Podobnie jest w innych panstwach federalnych, roznice sa tylko w stopniu
                                      > wolnosci, i faktem jest, ze w Szwajcarii ta wolnosc jest wieksza niz w
                                      Niemczec
                                      > h
                                      > (ale i tu istnieje, np. Hebelsätze für Gewerbesteuern).
                                      ---no i zaplataliscie sie bez wyjscia.
                                      Przeciez wlasnie o ten system (naprzyklad podatkowy) chodzi - SYSTEM.
                                      Nie chcemy zeby wiekszosc obywateli unii decydowala o polskim systemie
                                      (naprzyklad) podatkowym w sposob arbitralny.
                                      Chcemy zdrowej federalnej europy lub konfederacji europejskiej.
                                      Ponadt jesli cos jest tak ogolnikowo podzielone jak kompetencje
                                      parlamentu i rady to sila argumentu zamienia sie na sile krasomowcza,
                                      poparta czesto grozbami natury materialnej i czesto "ponizej pasa".
                                      Wedlug mnie to papier jest jeszcze najtanszy i te lata pracy urzednikow
                                      tez nie sa az tyle warte co realny pacjent - europa.
                                      Sytuacja dojzala by zaczac porzadek prawny unii pisac od ... poczatku.
                                      Milych Swiat i Dosiego Nowego roku.
                                      Piotrek
                                      • Gość: fritz Re: Droga Pani Evo; chodzi o System IP: *.solnet.ch 23.12.03, 12:33
                                        Gość portalu: obcy napisał(a):

                                        > Dobrywieczor.
                                        >
                                        > > Podobnie jest w innych panstwach federalnych, roznice sa tylko w stopniu
                                        > > wolnosci, i faktem jest, ze w Szwajcarii ta wolnosc jest wieksza niz w
                                        > Niemczec
                                        > > h
                                        > > (ale i tu istnieje, np. Hebelsätze für Gewerbesteuern).
                                        > ---no i zaplataliscie sie bez wyjscia.
                                        > Przeciez wlasnie o ten system (naprzyklad podatkowy) chodzi - SYSTEM.

                                        ----

                                        Masz racje. Chodzi o System, ktory jest rozny, a czego Eva nie uznaje jako
                                        innego systemu.

                                        Nie masz racji, stwierdzajac, ze nie ma wyjscia. Wlasnie je znalazles.
                                        Gratuluje ::))

                                        > Nie chcemy zeby wiekszosc obywateli unii decydowala o polskim systemie
                                        > (naprzyklad) podatkowym w sposob arbitralny.
                                        > Chcemy zdrowej federalnej europy lub konfederacji europejskiej.

                                        Dokladnie to. Harmonisierung oznacza zahamowanie systemu gospodarczego i
                                        przyklad extremalnej eurosklerozy.

                                        > Ponadt jesli cos jest tak ogolnikowo podzielone jak kompetencje
                                        > parlamentu i rady to sila argumentu zamienia sie na sile krasomowcza,
                                        > poparta czesto grozbami natury materialnej i czesto "ponizej pasa".
                                        > Wedlug mnie to papier jest jeszcze najtanszy i te lata pracy urzednikow
                                        > tez nie sa az tyle warte co realny pacjent - europa.
                                        > Sytuacja dojzala by zaczac porzadek prawny unii pisac od ... poczatku.
                                        > Milych Swiat i Dosiego Nowego roku.
                                        > Piotrek

                                        Piotrek, czy jest Was dwoch. Raz Obcy podpisuje sie M ( chyba jak Mietek) a
                                        drugi raz jako Piotrek. A moze zalezy to od dnia tygodnia (parzysty, nie
                                        parzysty)

                                        Pozdrawiam i Weslych Swiat
                                        • Gość: obcy Witam IP: 5.2.1R1D* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 23.12.03, 19:20
                                          Przepraszam, ze sie znowu wtracam, ale dzieki temu, ze
                                          nigdy nie bylem (poza NRD) w niemczech ani w szwajcarii
                                          uwazam, ze w jakis sposob jestem bezstronny.
                                          Podpisuje sie M, gdy kogos malo czytam, to moje drugie imie Mietek.
                                          Podpisuje sie Piotrek gdy mnie ktos zainteresuje, ot tak samo wychodzi.
                                          ---------
                                          Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo.
                                          Rzycze wszystkim takiej znajomosci tematu i takiego sympatycznego zaangazowania
                                          jak w tej Waszej dyskusji.
                                          A moje 3 grosze bez zmian.
                                          Uproscic.
                                          1.Rozdzielic precyzyjnie kompetencje parlamentu i rady.
                                          Nawet nie probowac powielac tego co juz jest, jak Nato, nie probowac
                                          odbierac samodzielnosci tam gdzie regionalizm jest juz marka sama w sobie.
                                          Zadnej wspolnej polityki zagranicznej bo nie ma takich samych zagrozen
                                          a nikt nie chce byc tym na skraju do pobicia i do oddania, pod wieczna presja
                                          szantazow i naciskow. Nie ma swiadomosci europejskiej zatem nie budowac na
                                          czyms co nie istnieje, bo checiami sie nic nie osiagnie.
                                          2.Zmniejszyc liczbe poslow w parlamencie. Zasada. Partie i proporcjonalnosc
                                          do zaludnienia. Komisarze obojetnie z jakiego kraju byle nie wiecej niz 2 z
                                          jednego.
                                          3.Zmienic na prostszy system rep do rady europy.
                                          Nie mniej niz 3rep panstwa male nie wiecej niz 9 duze.
                                          Tylko partie rzadzace daja reprezentacje sposrod siebie.
                                          Zmiana rzadu - zmiana reprezentantow.
                                          Proste i do napisania przez tydzien. Zadnych komisarzy.
                                          4.Wprowadzic esperanto jako jezyk parlamentarny i wszystkie dokumenty w nim
                                          sporzadzac, ilosc tlumaczy zmaleje dziesieciokrotnie, a angielski zostawic juz
                                          na reszte swiata. Bedziemy sie uczyc tylko trzech jezykow swojego kazdy i
                                          angielskiego i esperanto, kto potrzebuje, pewnie tez wiekszosc - tez proste.
                                          No ale jak ktos ma tak zle ukryte cele rzeczywiste (FN dosc krnabrne)
                                          to ... teraz zagubiony.
                                          Prosty system (w tym podatkowe systemy) to dobry system, nawet gdyby
                                          europa miala dojsc do 50 panstw. Nawet wielkie firmy tworza burze mozgow
                                          i dziela (np GM) sie na suboddzialy by konkurowaly ze soba (ostatnio oldsmobile
                                          przegral i znika z tasm). Silni razem w swojej roznorodnosci niech taka bedzie
                                          europa.
                                          Mojemu krajowi rzycze rownierz zmiany konstytucji, by naczelnik
                                          zajmowal sie resortami silowymi na zasadach republikanskich, by kanclerz
                                          tworzyl rzad na zasadach demokracji parlamentarnej, by sady byly niezalezne
                                          i ... to dluga lista mazen.
                                          Jeszcze raz wszystkiego dobrego.
                                          Piotrek
                                      • Gość: Eva Re: Droga Pani Evo IP: *.dip.t-dialin.net 23.12.03, 12:58


                                        > Przeciez wlasnie o ten system (naprzyklad podatkowy) chodzi - SYSTEM.

                                        Po czesci tak - stopien swobody to jeden z fragmentow systemu. Podstawa kazdego
                                        systemu jest przedmiot opodatkowania (np. moga to byc dochody, moze byc
                                        konsumpcja, na ogol to mieszanka obu)oraz kilka innych kryteriow i te podstawy
                                        sa zawsze jednolita w danym kraju. Temat jest rozlegly, trudno go teraz
                                        dyskutowac (Swieta)

                                        Rowniez pozdrawiam i Wesolych Swiat
                                        Eva
                                    • Gość: fritz Re: Do Fritza IP: *.solnet.ch 23.12.03, 12:22
                                      Ja pisze:

                                      ) Niestety to wlasnie jeden z przykladow tych nieprawd lub polprawd, ktore
                                      )Tobie Fritz czesto zarzucam
                                      Na to Ty:
                                      ) Sluchaj, to nie jest nieprawda. Nieprawda byloby gdyby swiadomie chcial kogos
                                      ) wprowadzic w blad.

                                      )Nie, Fritz - to nie tak. Fakty sa w stosunku do intencji indyferentne, czyli sa
                                      )albo prawdziwe albo falszywe. Natomiast jesli sie swiadomie nagina fakty, to sa
                                      )to klamstwa.
                                      *****

                                      Ja nie naginam faktow, bo one wlasnie istnieja. Ale z cala pewnoscia widze
                                      zwiazki miedzy faktami zupelnie inaczej niz Ty, powiedzialbym w wielu
                                      przypadkach dokladnie na odwrot. Z tego powodu wyciagam rowniez wnioski
                                      calkowicie przeciwne do Twoich. Kto ma racje, pokaza dalsze fakty.


                                      )Ja nie przypisuje Ci zlych intencji, czyli nie twierdze, ze Ty
                                      )klamiesz, ja twierdze jedynie, ze wiele Twoich stwierdzen jest nieprawdziwych,
                                      )co moze wynikac np. z braku dokladnych informacji, braku wiedzy fachowej,
                                      )glebszych refleksji etc., etc. Rownie dobrze powodem moga byc brak czasu lub
                                      )duzy temperament - wtedy strzela sie szybciej niz sie pomysli.
                                      *****

                                      Wlasnie, zobacz powyzej. Stwierdzenia sa wnioskami z faktow. Jak powiedzialem,
                                      w interpretacji i zrozumieniu interpretujemy fakty w zasadniczo rozny sposob.
                                      Z mojego punktu widzenia, wnioski ktore wyciagasz, sa bledne i to czesto w
                                      razacy sposob. Gdybym byl Toba, to bym powiedzial, naginasz i manipulujesz
                                      fakty. A wiec, nie myl wnioskow z faktami.

                                      Piszesz:
                                      )) Gdybym uzywal Twojego sposoby wyrazania, to musialbym
                                      )) stwierdzic, jestes cholernie zaklamana i oszukujesz swiadomie ludz.

                                      )Oraz jeszcze raz w innym miejscu:
                                      )) No widzisz. W Szwajcarii system podatkowy nie jest ujednolicony. A wiec
                                      ))jestes cholernym klamczuchem. To tylko dygresja co do kultury dyskusji. Mam
                                      ))nadzieje, ze zrozumialas chodzi.

                                      )Tak, naturalnie, ze zrozumialam Twoja chec "udzielenia " mi lekcji, ale
                                      )strzelasz troche powyzej celu, ja sie bowiem jeszcze nigdy tak, jak piszesz
                                      )powyzej, nie wyrazilam, to nie moj styl. Czyli tym razem probujesz swiadomie
                                      )naginac fakty. Tyle moja dygresja co do kultury dyskusji.

                                      *****
                                      Oczywiscie, ze tak napisalas, piszac o tym, ze pisze polprawdy i naginam fakty.
                                      To jest swietny przyklad na rozne interpretacje tego samego faktu i wyciagania
                                      roznych wnioskow z tego samego faktu.

                                      )Wrocmy do systemu podatkowego.Ty piszesz:
                                      ) No widzisz. W Szwajcarii system podatkowy nie jest ujednolicony.(..).
                                      )Przykladem, ze system podatkowy w S. nie jest )jednolity, jest prawo spadkowe.
                                      )To zalezy od kantonu ( wojewodztwa ). Z tego )tez powodu ludzie czasami
                                      )przeprowadzaja sie. Zdaje, ze system opodatkowania, a raczej odciagania od
                                      )podatku inwestycji jest tez rozny.

                                      ) I jeszcze jeden przyklad: ten najciekawszy: nowa firma, przychodzi do gminy i
                                      ) mowi: my wiemy, ze u was sie placi taki i taki podatek od dochodow. My
                                      ) zainwestujemy i postawimy nowa fabryke, ktore bedzie miala wysokie dochody, a
                                      ) wiec bedzie dobrym platnikiem podatkow, jezeli zmniejszycie nam podatki o
                                      ) polowe. To samo moze zrobic bogata osoba prywatna. Co tez czesto robia. :-)

                                      ) Pytanie do Ciebie: czy ten ostatni przypadek bylby mozliwy w ramach tylko
                                      ) ujednoliconego systemu podatkowego?

                                      Odpowiadam: No oczywiscie, ze tak.

                                      )Caly Twoj powyzszy wywod wskazuje na jedno -musisz byc spoza branzy i stad
                                      )uporczywie mylisz pojecia. Caly czas staram sie Ci wyjasnic, ze jest roznica
                                      )miedzy systemem podatkowym a stawkami oraz taryfami podatkowymi. Twoje
                                      )przyklady sa przykladami zroznicowania taryf, stawek etc. System podatkowy
                                      )oznacza co innego i jest faktem, ze istnieje jednolity system szwajcarski,
                                      )ktory jest wspolny dla CALEJ Szwajcarii i ktory jednoczesnie jest odbiciem jej
                                      )struktury federalnej.

                                      )Reguly gry (Steuersystem) sa jasno okreslone i JEDNAKOWE dla wszystkich. Ich
                                      )ramy wyznacza prawo harmonizacji podatkow (Steuerharmonisierungsrecht) panstwa
                                      )federalnego (Bund). W tym akcie prawnym zawarte sa wszystkie najwazniejsze
                                      )normy, ktore obowiazuja wszystkie kantony(i gminy). Sa to np. (tu przepraszam,
                                      )ale napisze po niemiecku bo mi latwiej): Grundsätze über Steuerpflicht,
                                      )Gegenstand und zeitliche Bemessung der Steuern, Verfahrensrecht und
                                      )Steuerstrafrecht.

                                      )Czyli to jest to co sie nazywa systemem podatkowym. Dopiero w
                                      )ramach takiego gorsetu systemowego kantony i komuny uzyskuja prawo do roznych
                                      )stawek podatkowych (Steuersätze) oraz sum wolnych od podatku
                                      )(Steuerfreibeträge).

                                      ******
                                      Uwazasz, ze caly system z dwoch elemetow. I masz racje!

                                      1. System podatkowy jako taki (okreslajacy reguly gry), mowiacy jakie podmioty
                                      sa opodatkowane. Ale to oznacza rowniez, ze roznica podmiotow podlegajacych
                                      podatkowi a nawet rozna klasyfikacja (mam nadzieje, ze to nie jest zbyt
                                      abstrakcyjne) tych samych podmiotow w sensie podatkowym, definiuja (okreslaja )
                                      inny, rozny, system podatkowy.

                                      2. Wysokosc podatkow jako takich, w ramach jednego systemu podatkowego,
                                      dotyczace podmiotow gospodarczych zdefiniowanych w systemie podaktowym.

                                      A wiec, w Szwacjcarii poszczegolne kantony maja rozne systemy podatkowe,
                                      poniewaz sa roznice w opdatkowaniu podmiotow gospodarczych (niektore nie sa
                                      wogole opodatkowane ) i te same podmioty gospodarcze sa w rozny sposob
                                      klasyfikowane (pkt.1). Do tego dochodza rowniez rozne stawki podatkowe (pkt. 2)

                                      Przyklad, dlaczego jest to pozadane i bardzo rozsadne. System podatkowy, jak
                                      sama nazwa wskazuje, zajmuje sie sciaganiem podatkow. Podatki moga byc sciagane
                                      od podmiotow gospodarczych zarabiajacych pieniadze. Im wiecej podmiotow i im
                                      lepiej zarabiaja, tym lepiej dla systemu. Innymi slowy, dobry system podatkowy
                                      jest taki, ze popiera rozwoj gospodarczy w swoim wlasnym interesie.

                                      Przyklad:
                                      Sa roznice regionalne i miedzy krajami. Wezmy np. Polske i Niemcy. Niemcy maja
                                      swietne autostrady. Polacy nie maja ich wogole. Autostrady sa niezwykle waznym
                                      elementem w zyciu gospodarczym calego regionu przez ktory prowadza. Dynamizm
                                      gospodarki zalezy od polaczen, a wiec rowniez od autostrad. To jest w tej
                                      chwili olbrzymi problem w Polsce kosztujacy setki tysiecy miejsc pracy, ktore
                                      nie powstaja poniewaz praktycznie nie mozliwosci dotarcia do ludzi/regionow
                                      mogacych wykonywac jakas prace, czy tez do potencjalnych kupcow tej pracy.

                                      Niemcy maja te autostrady. Zmiana systemu podatkowego w tym sensie, ze firmy
                                      zwiazane z budowa autostrad bylyby zupelnie inaczej, lepiej traktowane niz inne
                                      podmioty gospodarcze, np. nie placiylyby wogole podatkow, a wrecz przeciwnie
                                      dostawalyby premie, czy tez dostawalyby specjalne, niskoporcentowe pozyczki na
                                      zakup maszyn do budowy autostrad, cement do budowy autostrad nie bylby
                                      opodatkowany i itd., w Niemczech nie mialaby najmniejszego sensu.

                                      Natomiast bylaby w Polsce bardzo rozsadna. Po wybudowaniu autostrad, powiedzmy
                                      za 10 lat, nastapiloby ponowne dopasowanie systemu podatkowego do nowej
                                      sytuacji gospodarczej.

                                      Inny przyklad z prawem spadkowym(regionalym, Szwajcaria): jest regulowane tylko
                                      i wylacznie przez kantony i Bund nie ma nic do powiedzenia, mamy wiec
                                      docznienia roznymi systemami podatkowymi. W niektorych kantonach, (nie jestem
                                      pewien), spadek wogole nie jest opadatkowany, a o ile, to klasyfikacja jest
                                      taka, ze podatek jest minimalnej wyskosci.

                                      To samo z prostytucja. Zupelnie rozne systemy podaktowe. Temat wcale nie jest
                                      taki lekki, bo chodzi o duze sumy.


                                      *********
                                      )Kazdy kantor ma do tego w jednakowym stopniu prawo. Stad
                                      )tez kazdy kantor ma w ramach tego systemu swoje wlasne przepisy podatkowe i
                                      )moze wg. swego uznania manipulowac wysokoscia stawek i taryf – o czym caly
                                      )czas pisze.

                                      Dokladnie tak nie jest. Kazdy Kanton ma prawo wprowadzic wlasny system
                                      podatkowy. Np. w jednym z kantonow moglby stwierdzic, ze czerowne samochody
                                      powoduja, ze kierowcy jada agresywnie i w zwiazku z tym czerwone samochody
                                      bylyby wysoko opodatkowane aby wyprzec je z rynku ( koszta wypadkow i itd)
                                      • Gość: fritz Re: Do Fritza; obcieta reszta IP: *.solnet.ch 23.12.03, 12:24
                                        To samo z prostytucja. Zupelnie rozne systemy podaktowe. Temat wcale nie jest
                                        taki lekki, bo chodzi o duze sumy.


                                        *********
                                        >Kazdy kantor ma do tego w jednakowym stopniu prawo. Stad
                                        >tez kazdy kantor ma w ramach tego systemu swoje wlasne przepisy podatkowe i
                                        >moze wg. swego uznania manipulowac wysokoscia stawek i taryf – o czym caly
                                        >czas pisze.

                                        Dokladnie tak nie jest. Kazdy Kanton ma prawo wprowadzic wlasny system
                                        podatkowy. Np. w jednym z kantonow moglby stwierdzic, ze czerowne samochody
                                        powoduja, ze kierowcy jada agresywnie i w zwiazku z tym czerwone samochody
                                        bylyby wysoko opodatkowane aby wyprzec je z rynku ( koszta wypadkow i itd). Nie
                                        wiem, czy zmiana systemu podatkowego nie ograniczalaby czegos tam
                                        zagwaratowanego gdzie indziej, ale z cala pewnoscia bylby to inny system
                                        podatkowy.

                                        Piszesz rowniez o "...prawo harmonizacji podatkow (Steuerharmonisierungsrecht)
                                        panstwa federalnego (Bund)...". Przed tym bronia sie Kantony przed Bundem a
                                        cyly Bund przed Unia Europejska. Anglia tez nie chce o tym slyszec. To jest to,
                                        do czego daza Niemcy i Francja, ktore wlasnie maja sharmonizowane prawo
                                        podaktowe i chca reszte Europy rowniez sharmonizowac.

                                        >Podobnie jest w innych panstwach federalnych, roznice sa tylko w stopniu
                                        >wolnosci, i faktem jest, ze w Szwajcarii ta wolnosc jest wieksza niz w
                                        >Niemczech (ale i tu istnieje, np. Hebelsätze für Gewerbesteuern).

                                        Wracajac do mojego pytania: Opodatkowanie roznych przedmiotow gospodarczych ( a
                                        wiec jednych tak a drugich nie ) oraz rozna ich klasyfikacja w sensie
                                        przynaleznosci do grupy podatkowej oznacza, ze mamy docznienia z roznymi
                                        systemami podaktowymi.

                                        I dowod "nie wprost": Gdyby tak bylo jak mowisz, to na swiecie bylby juz
                                        ujednolicony system podatkowy rozniacy sie tylko stawkami. Ale z tym
                                        stwierdzeniem chyba sie nie zgodzisz. :-)

                                        Pozdrawiam


                                      • Gość: Eva Re: Do Fritza IP: *.dip.t-dialin.net 23.12.03, 12:40
                                        Piszesz:
                                        >Inny przyklad z prawem spadkowym(regionalym, Szwajcaria): jest regulowane tylko
                                        >i wylacznie przez kantony i Bund nie ma nic do powiedzenia, mamy wiec
                                        >docznienia roznymi systemami podatkowymi.

                                        Ma, ma. To wlasnie Bund decyduje na mocy wydanego przez siebie prawa
                                        podatkowego, ze stawki przy tych typach podatkow kantony maja prawo same ustalac.

                                        >W niektorych kantonach, (nie jestem
                                        >pewien), spadek wogole nie jest opadatkowany, a o ile, to klasyfikacja jest
                                        >taka, ze podatek jest minimalnej wyskosci.

                                        Czyli stawka jest minimalna lub zerowa.

                                        >Dokladnie tak nie jest. Kazdy Kanton ma prawo wprowadzic wlasny system
                                        >podatkowy. Np. w jednym z kantonow moglby stwierdzic, ze czerowne samochody
                                        >powoduja, ze kierowcy jada agresywnie i w zwiazku z tym czerwone samochody
                                        >bylyby wysoko opodatkowane aby wyprzec je z rynku ( koszta wypadkow i itd)

                                        Znow chodzi o wysokosc stawki.

                                        Widze, ze nie chcesz przyjac ogolnie obowiazujacej klasyfikacji do wiadomosci, i
                                        lubisz walczyc, aby walczyc. Z kolei ja za tym nie przepadam, wiec na tym koncze
                                        ten watek.
                                        Zycze Ci wesolych Swiat
                                        • Gość: fritz Re: Do Fritza; No nareszcie. IP: *.solnet.ch 23.12.03, 15:18
                                          Piszesz:
                                          >Inny przyklad z prawem spadkowym(regionalym, Szwajcaria): jest regulowane tylko
                                          >i wylacznie przez kantony i Bund nie ma nic do powiedzenia, mamy wiec
                                          >docznienia roznymi systemami podatkowymi.

                                          Ma, ma. To wlasnie Bund decyduje na mocy wydanego przez siebie prawa
                                          podatkowego, ze stawki przy tych typach podatkow kantony maja prawo same
                                          ustalac.
                                          ----
                                          Dokladnie o to chodzi: o oficjalne stwierdzenie centrali, nie mamy nic do
                                          powiedzenia, inni decyduja. Ten rodzaj prawa jest idealnym prawem federalnym i
                                          stwarza swietne warunki rozwoju dla gospodarki.

                                          Stawki sa wtedy po prostu konsekwencja tego wyboru w ramach roznych systemow
                                          podatkowych.


                                          Wlasnie do tego trzeba zmusic komisje europejska, a ona sie broni jak zwierze i
                                          chce nawet system w calej Uni harmonizowac, niestety, nie wycofujac sie ze
                                          swoich uprawnien a wrecz odwrotnie.

                                          Zycze Ci wesolych Swiat



                • Gość: Tamtejszy Re: Hiszpania i Polska maja pryncipilanie racje. IP: *.proxy.aol.com 20.12.03, 03:27
                  Błędy. Każdy stan Stanów Zjednoczonych ma DWÓCH sentorów.
                  Określanie Alaski jako stan "kilkuset tysięcy Eskimosów" to tak jak określanie
                  Warszawy jako siedliska kilku tysięcy Mazurów.
                  • Gość: obcy Bledy bledami, jest ich wiecej, ale... IP: 5.2.1R1D* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 20.12.03, 05:58
                    ...poniewaz polacy sa wzgledem siebie bezwzgledni i bez litosci to
                    sobie zazartuje, ze to co napisales:
                    > Określanie Alaski jako stan "kilkuset tysięcy Eskimosów" to tak jak
                    określanie
                    > Warszawy jako siedliska kilku tysięcy Mazurów
                    ---jest mylace, bo chodzi o obrazanie narodow indianskich, ktorzy sobie nie
                    zycza by ich zwac pozeraczami surowego miesa a to znaczy eskimos w jezyku
                    inuitow.
                    Czesc
                    M.
                  • Gość: fritz Re: Hiszpania i Polska maja pryncipilanie racje. IP: *.solnet.ch 20.12.03, 22:51
                    Gość portalu: Tamtejszy napisał(a):

                    > Błędy. Każdy stan Stanów Zjednoczonych ma DWÓCH sentorów.
                    > Określanie Alaski jako stan "kilkuset tysięcy Eskimosów" to tak jak
                    określanie
                    > Warszawy jako siedliska kilku tysięcy Mazurów.
                    ---

                    Nie masz racji. Na Alasce zylo w 2002 650'000 tys. ludzi


                    almis.labor.state.ak.us/?PAGEID=67&SUBID=115
                  • Gość: fritz Re: Hiszpania i Polska maja : Uzupelnienie IP: *.solnet.ch 20.12.03, 23:00
                    Gość portalu: Tamtejszy napisał(a):

                    > Błędy. Każdy stan Stanów Zjednoczonych ma DWÓCH sentorów.

                    Nie, ma jednego

                    • Gość: fritz Re: Hiszpania i Polska maja : Uzupelnienie + cd. IP: *.solnet.ch 20.12.03, 23:12
                      Ma dwoch. Przepraszam
                      • Gość: obcy A juz chcialem Cie poprawic, no bo... IP: 5.2.1R1D* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 21.12.03, 20:27
                        ...jak to tak 50 stanow i 100 senatorow.
                        Ale przeciez nie o takie drobiazgi chodzi, ja tez moglbym spedzic
                        pare dni w bibliotece i powyliczac przyklady, tylko po co?
                        Dlatego na forum zdecydowanie unikam konkretow, nie pale sie by innych
                        przekonywac i nie wierze, ze wiekszosc ma racje.
                        Idealizm Pani Evy jest rozbrajajacy, nie wiem nawet jak polemizowac, by nie
                        skrzywdzic czlowieka, natomiast bardzo mnie interesuje skad sie takie poglady
                        biora. Sczegolnie w sytuacji, gdy wszyscy wielcy chca ta wode zamacic jak
                        najskuteczniej by mozna bylo plesc trzy po trzy i zawsze cos na swoja racje
                        przytoczyc.
                        Ma byc proste.
                        Jak podwojna wiekszosc to jeden parlament.
                        Jak nie to dwie izby, jedna ludowa a druga narodowosci, moze nawet
                        i baskowie i szkoci jako podmioty by sie tam znalezli, kto wie.
                        Jak na razie to ten moj mniejszosciowy punkt widzenia nie ma sie o co zaczepic,
                        a nie ma innego, ktory by uproscil funkcjonowanie europy jako calosci.
                        Jak nic beda ciagnac jak Tito Jugoslawie a Gorbaczow (chcial) sowiety.
                        skutek bedzie smutny i zal mi kazdego kto pelen wiary we "wladze rad" liczy
                        na to, ze tym razem sie uda.
                        Ta definicja glupoty brzmi:
                        "glupota to posiadanie wiedzy o negatywnym wyniku eksperymentu i powtarzanie
                        eksperymentu bez zmian procedury i zalozen w nadziei, ze wynik bedzie odmienny"
                        Faktem jest, ze to nie Millera wina, ze nie zostal poinformowany o tym ze juz
                        decyzje zapadly i musial sie fatygowac do Brukseli niepotrzebnie.
                        Wesolych swiat.
                        M.
                        • Gość: fritz Re: A juz chcialem Cie poprawic, no bo... IP: *.solnet.ch 21.12.03, 21:34
                          ...Idealizm Pani Evy jest rozbrajajacy, nie wiem nawet jak polemizowac, by nie
                          skrzywdzic czlowieka, natomiast bardzo mnie interesuje skad sie takie poglady
                          biora.
                          ---
                          Dobrze to okresliles: idealizm. Ale polaczony z niewiedza. Np. Eva nie wie, ze
                          u podloza tworzenia Uni byla polityczna integracja Niemiec w Europie.

                          Do 1. WS praktycznie wszystkie kraje europejskie mialy kolonie. Np. mala
                          Portugalia miala Angole i Mozambik, kawalek Indonezji i Chin, Makkao o ile
                          pamietam. Nie pamietam, czy Brazylia byla juz niepodlegla.
                          Hiszpania, to byla reszta Am. Pdn i itd.
                          A wielkie i wspaniale Niemcy nie mialy nic. Tragedia narodowa. Niemcy chcialy
                          tez miec wlasnego Murzyna. Polak im nie wystarczal. A wiec sprobawaly w Nanibi
                          a potem chcialy wiecej. Wynikiem tego byla 1. WS a potem byli biedacy
                          podkrzywdzeni i byla II WS. Zamiast zrownac Niemcy z ziemia i zamienic w kraj
                          rolniczy na zawsze, jak to przewidywal plan Morgana, USA zdecydowanie
                          postawila na integracje Niemiec w nowej Europie. W tym celu USA daly Niemcom
                          konstytucje, z ktora zyja do dzisiaj bardzo szczesliwe. Oczywiscie Churchil w
                          swojej slawnej wypowiedzi byl rowniez za tym rozwiazaniem. Wszystkie te
                          wydarzenia tworza lancuch.

                          Lancuch ten zapewnil Europie pokoj, bezpieczenstwo, demokracje i bogactwo.
                          Dzieki parasolowi USA Europa mogla sie spokojnie i bezpiecznie rozwijac pomimo
                          olbrzymiego zagrozenia wojskowego ze strony bloku wschodniego. Blok wschodni
                          zniknal. W Niemczech ginie swiadomosc o istnieniu tego lancucha i Schröder
                          probuje wrocic do poczatkow, ale w nieco inny sposob. Jezeli sie do tego
                          rozwoju dopusci wynik bedzie bardzo niewesoly.

                          Eva rowniez nie zna tych wzajemnych powiazan. Dlatego mozna nia bardzo latwo
                          manipulowac, zwlaszcza jezeli jest sie idealistycznie nastawiony. Problem
                          polega na tym, ze reszta swiata nie jest idealistyczna, bo gdyby byla, nie
                          marzylaby o mocarstwowej Europie walczacej o swoje interesy razem z dyktatorem
                          Putinem ( bo tak mozna go powoli nazwac ) przeciwko USA.

                          Ten stan nieuswiadomienia sobie, skad idziemy i dokad nie powinismy isc, aby
                          nie zgubic po drodze bardzo wartosciowych rzeczy, jest wynikiem katastrofalnie
                          zlego nauczania w szkolach. Teraz kazdy musi samemu sobie "dorobic" reszte, a
                          to z cala pewnoscia nie jest latwe.

                          Zycze Ci rowniez Wesolych Swiat
                          f.
                          • Gość: Eva Fritz-Sokrates.. IP: *.dip.t-dialin.net 23.12.03, 13:35
                            Gość portalu: fritz napisał(a):
                            > Dobrze to okresliles: idealizm. Ale polaczony z niewiedza. Np. Eva nie wie, ze
                            > u podloza tworzenia Uni byla polityczna integracja Niemiec w Europie.

                            No pewnie, skad moglaby to wiedziec???

                            > Eva rowniez nie zna tych wzajemnych powiazan. Dlatego mozna nia bardzo latwo
                            > manipulowac, zwlaszcza jezeli jest sie idealistycznie nastawiony.

                            Zraza, zaraz Eva nie wie, nie rozumie,ale jest idealistka. Dlatego mozna nia
                            manipulowa,"zwlaszcza jezeli jest sie idealistycznie nastawiony". (sic!)

                            Nie czytam wszystkich postow, przypadkiem dostrzeglam ten. Widze, ze piszesz mi
                            CV odnosnie mojej wiedzy i wyksztalcenia. Uderzyl mnie ogrom Twojej wiedzy na
                            moj temat.
                            Sokrates to przy Tobie to zero. On skromnie twierdzil, ze wie, ze nic nie wie.
                            Ty walisz odwaznie dalej i mowisz, ze wiesz, ze INNI nie wiedza.
                            Brawo
                            • Gość: Expert Re: Fritz-Sokrates.. IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 23.12.03, 21:41
                              Gość portalu: Eva napisał(a):
                              > Nie czytam wszystkich postow, przypadkiem dostrzeglam ten. Widze, ze piszesz mi
                              > CV odnosnie mojej wiedzy i wyksztalcenia. Uderzyl mnie ogrom Twojej wiedzy na
                              > moj temat.
                              > Sokrates to przy Tobie to zero. On skromnie twierdzil, ze wie, ze nic nie wie.
                              > Ty walisz odwaznie dalej i mowisz, ze wiesz, ze INNI nie wiedza.
                              > Brawo

                              Eva nie wiem, czy tu jeszcze zajrzysz, bo swietami. To prawda, ze Ty nie czytasz
                              wszystkich postow i nie piszesz non stop na kazdy temat. Jezeli ja dobrze widze
                              no to piszesz glownie na watkach o ekonomi i polityce, i widac, ze sie na tym
                              znasz (chetnie czytam). Ale powinnas znalezc czas na popatrzenie co pisza inni
                              zanim wdasz sie z nimi w dyskusje. Fritz jest na kazdym prawie watku a jego
                              specjalnoscia jest znac sie na wszystkim i pouczac. Oprucz tego lubi judzic
                              Polakow na innne narody (Niemcow, Czechow, Francuzow, Slowakow)wszyscy sa albo
                              podli, zli albo glupi a laczy ich podlug Fritza to, ze zle Polsce zycza. Polska
                              ma samych wrogow w Europie, Fritz to wykryl. Boze chron Ameryke!
                              Wesolych Swiat!!!
                              • Gość: fritz Re: Fritz-Sokrates.. IP: *.solnet.ch 23.12.03, 22:25
                                Fritz jest na kazdym prawie watku a jego
                                > specjalnoscia jest znac sie na wszystkim i pouczac. Oprucz tego lubi judzic
                                > Polakow na innne narody (Niemcow, Czechow, Francuzow, Slowakow)wszyscy sa albo
                                > podli, zli albo glupi a laczy ich podlug Fritza to, ze zle Polsce zycza.
                                Polska
                                > ma samych wrogow w Europie, Fritz to wykryl. Boze chron Ameryke!
                                > Wesolych Swiat!!!

                                ***
                                Nie mowie o narodach a o okreslonych wspolnych czy tez dzielacych interesach w
                                danym momencie i okreslonym kontekscie. To jest zasadnicza roznica do tego co
                                Ty twierdzisz.





                                • Gość: obcy Jezeli ktos sie podpisuje ... IP: 5.2.1R1D* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 24.12.03, 00:46
                                  ... jako ekspert i to zaraz po tym co na temat sokratesa
                                  napisala Pani Eva to juz jest komentarz. Szkoda naszej uwagi.
                                  Tak sobie mysle, ze kazdy ma swoja nature i swoje sposoby wyrazu,
                                  czasem mowia one wiecej niz same slowa.
                                  Kazdy pisze co i jak uwaza. Byc moze niepotrzebnie zaceliscie sie pouczac,
                                  czasem milczenie jest zlotem ale to Wasza sprawa.
                                  Ja chcialbym jeszcze raz Wam podziekowac za zaangazowanie, wedlug
                                  moich "testow" nie jestescie platnymi dyskutantami a dla mnie to duzo.
                                  Szkoda, ze polskim zwyczajem (im dluzej rodacy dyskutuja tym dalej do
                                  kompromisu) nie osiagneliscie wspolnego mianownika.
                                  Zyjac w swiecie anglosaskim ta cecha jest wrecz wmontowana w jezyk i to
                                  szukanie wspolnoty jest cecha nadrzedna kazdej dyskusji, albo sie rozmawia
                                  o ... pogodzie.
                                  Przynajmniej mam pewnosc, ze obydwoje jestescie polakami.
                                  A swiety nikt nie jest.
                                  Pozdro dla obojga.
                            • Gość: fritz Re: Fritz-Sokrates.. IP: *.solnet.ch 23.12.03, 22:20
                              Przez caly czas wymienialismy poglady, Obcy zatroszczyl sie o Ciebie,
                              nierozumiejac Ciebie.

                              Musze przyznac, ze pomylilem sie, prawie na pewno nie jestes otwarta
                              idealistka, przepraszam, ale jednak Ciebie zbytnio wyidealizowalem.

                              A dlaczego manipulowac i ze informacja nie pelna? Sluchaj, Twoje stwierdzenie,
                              ze Niemcy wlasciwie powinny wlasciwie wystapic z Uni (Twoj post powyzej), gdyby
                              chcialy dominowac Europe jest niemozliwa dla kogos, kto zyje w Niemczech i kto
                              kiedys cos wspominal, ze ma cos wspolnego z administracja, czy kontaktuje sie z
                              administracja kiedy wymienialismy poglady o statystyce. To jest gorzej niz zle.
                              Dla mnie to jest dowod zaskakujacej nie wiedzy. A kto nie wie, tego mozna
                              manipulowac podsuwajac mu to, co powinien wiedziec. Jezeli ten mechanizm
                              rowniez nie jest Ci znany, to jest naprawde niedobrze.
                        • Gość: ma byc proste Re: A juz chcialem Cie poprawic, no bo... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.12.03, 21:37
                          no widzicie,poco do Bbrukseli oni z nami, albo bez wydoja wszystkich.Byle tylko
                          USA pokazac ze maja cos do gadania.
                      • Gość: BeKa Re: Hiszpania i Polska maja : Uzupelnienie + cd. IP: *.dip.t-dialin.net 22.12.03, 10:54
                        Moje gratulacje, Fritz! Tylko tak dalej, a sam znajdziesz wszystkie własne
                        błędy. Jeżeli na dodatek zrezygnujesz z rozpoczynania swoich odpowiedzi
                        słowami "mylisz się", to bedzie można Cię uznać za przypadek rokujący pewne
                        nadzieje. Tak trzymać!
                • Gość: szwab Hiszpania i Polska graja razem z USA przeciw Europ IP: *.dip.t-dialin.net 21.12.03, 11:20
            • Gość: Szwab Jak CDU dojdzie do wladzy bedzie trudniej IP: *.dip.t-dialin.net 20.12.03, 08:49
              Jak CDU dojdzie do wladzy bedzie trudniej dla Polski a to ze dzisiaj krytykuja
              rzad nalezy do gry politycznej.
              • Gość: fritz Re: Jak CDU dojdzie do wladzy bedzie trudniej IP: *.solnet.ch 20.12.03, 22:56
                Gość portalu: Szwab napisał(a):

                > Jak CDU dojdzie do wladzy bedzie trudniej dla Polski a to ze dzisiaj
                krytykuja
                > rzad nalezy do gry politycznej.
                ---
                Wiesz, to jest doprawdy zaskakujace, ale w przeszlosci, to wlasnie CDU / CSU
                byly bardziej pro polskie niz socjalisci. Socjalisci byli zawsze duzo bardziej
                pro rosyjscy a poprzez to automatycznie przeciwko Polsce. Najbardziej jaskrowo
                mozna to bylo zobaczyc w czasie Solidarnosci.
                • Gość: szwab a kto ukleknal w Warszawie Kohl czy Brand IP: *.dip.t-dialin.net 21.12.03, 11:18
                  • Gość: fritz To byl gest w stosunku do Zydow a nie Polakow. IP: *.solnet.ch 21.12.03, 13:17
            • Gość: herne Re: OPOZYCJA NIEM. RUGA SCHROEDERA I FISHERA IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.12.03, 21:45
              TY ja cie juz polubilem.Jedyny jestes w tym calym gronie,ktury deutlich to
              zrozumial i przekazal.
          • Gość: tht Re: Francja??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.12.03, 11:10
            I szkoła cały tydzień znowu była zamknięta, a Ty Janek biedne
            chłopcze tylko te krowy z kijem i tak Ci już zostało.
      • Gość: tlumacz7 GieWu manipuluje orginalnym textem !!!!!!!!!!!!!!! IP: *.whro.net 19.12.03, 20:37
        GieWu wzorem swej poprzedniczki trybuny ludu
        czy tez slawnego forum,
        nie dosc, ze okraja wybiorczo caly tekst,
        znieksztalcajac ducha wypowiedzi,
        to jeszcze do tego bardzo
        tendencyjnie tlumaczy wyrwane
        z kontekstu zdania.

        Brawo GieWu tak dalej a napewno
        liczba czytelnikow przestanie spadac !!!

        tlumacz7
    • Gość: marciano R he :) IP: *.smrw.lodz.pl 19.12.03, 16:19
      no to leszek zaszalał polacy mają siłe walki po trupach aby do
      przodu
      • Gość: Ziggy Re: R he :) IP: *.tru.com 19.12.03, 16:46
        Gość portalu: marciano napisał(a):

        > no to leszek zaszalał polacy mają siłe walki po trupach aby do
        > przodu

        to nie leszek, to caly sejm. nawet opozycia
    • Gość: Janek Re: IP: *.sympatico.ca 19.12.03, 16:44
      Gość portalu: bolo napisał(a):

      > Czyli Polacy jak zwykle, boso ale w ostrogach.
      Bolo, czy ty nie masz na trampki ze tak ciagle piszesz boso,
      boso, boso. Ty masz chyba jakis bosy kompleks albo bosa obsesje.
      Podaj twoj e_mail wysle ci pare dolcow to kupisz sobie cos na
      nogi bo na glowe to juz zapozno.
    • indris Bzdury w "New York Times" 19.12.03, 18:39
      W artykule "stoi", że: " Ludzie tutaj uważają, że Polska z powodu swych
      rozmiarów zasługuje na specjalne traktowanie"

      Przepraszam NYT ale to jest g...o prawda. Ludzie tutaj uważają, że Polska
      zasługuje na NORMALNE traktowanie. A do normalnego traktowania zaliczają m. in
      poważne traktowanie traktatów międzynarodowych. Zaś traktowania międzynarodowej
      umowy jako przynęty za normalne NIE uważają.
      • Gość: Liso Dla znajacych angielski - tlumaczenie GW budzi duz IP: *.ipt.aol.com 19.12.03, 19:20
        Poland takes a stand, and its citizens cheer
        Its future EU status is a rallying point
        By Mark Landler/NYT
        Friday, December 19, 2003


        WARSAW: Poland is on the outs with much of Europe these days, but to judge from
        the defiance of its top officials, opposition leaders and ordinary Poles, that
        suits people here just fine.

        The country has been in a chest-thumping mood since last weekend, when Poland
        and Spain broke up a summit meeting on the new European constitution by
        refusing to yield to demands by France and Germany that they accept a new, less
        favorable voting system for the European Union.

        "Poland needs to stand up for itself," said Katarzyna Lukomska, 40, a midwife
        who was shopping for a hat in Warsaw the other day. "We can only stand to gain
        from it in the long run."

        That is very much a matter of debate. Europe's paymasters, led by France and
        Germany, are petitioning to freeze the Union's budget - a move seen by some as
        a form of payback to Poland, which expects to be a prime recipient of European
        aid after it joins the EU in May.

        Yet even the threat of financial retaliation has not dented the enthusiasm of
        Poles for the hard line taken by their leaders. Prime Minister Leszek Miller,
        who arrived at the meeting in Brussels in a wheelchair, nursing injuries he
        suffered in a helicopter crash, has seen his limping political fortunes reborn.

        While the dispute in Brussels centered on the arcane question of weighted
        voting rights, it has laid bare deep-seated feelings of resentment and
        insecurity, as well as a new assertiveness, on the part of Poles.

        Despite their impressive credentials - a population of 39 million and by far
        the largest economy in Central Europe - many here fear that Poland will not be
        treated as a full partner in a greater Europe.

        "We keep seeing ourselves as a small country," Danuta Hubner, the minister for
        European affairs, said in an interview. "In fact, Poland is a big country. We
        are half of what is joining Europe in terms of population. We should have the
        responsibilities that come with being a big country."

        Such grievances are heard more and more often these days. Five months before it
        adds 10 countries with 75 million people, Europe seems to be cleaving into two
        camps - one centered on France and Germany, the other encompassing an
        assortment of bantam- and middleweight countries.

        This latest crisis erupted two weeks after Germany and France effectively
        vitiated the fiscal rules that govern the euro zone by refusing to bring their
        budget deficits under a mandated limit.

        For Europe's smaller countries - as well as would-be members, who are dutifully
        bringing their finances into line with European standards - the impunity with
        which France and Germany acted suggests that the European Union keeps a
        different rulebook for its biggest members.

        In Poland's case, the frictions with Germany and France have been aggravated by
        Warsaw's staunch support of the U.S.-led war on Iraq, which Berlin and Paris
        just as staunchly opposed.

        After the summit meeting fell apart, Chancellor Gerhard Schröder of Germany
        bitterly criticized Poland and Spain, though not by name. Two states, he said,
        had been "unable to change their way of thinking and acting." They had "left
        the European idea behind" in pursuit of their own interests. Hubner, who is
        expected to be named Poland's representative on the European Commission next
        year, shrugs off Schröder's remarks with a serene smile.

        Poland, she said, had little choice but to cling to the rules that were
        painstakingly hammered out three years ago in Nice. Under that agreement,
        Poland and Spain were awarded nearly the same number of votes as their more
        populous neighbors, France, Germany, Britain, and Italy.

        Germany and France are seeking to insert rules in the constitution that would
        shift power back to the bigger countries, by ensuring the decisions could be
        passed by Brussels if a majority of countries representing at least 60 percent
        of the union's population voted in favor of them. The issue, simply put, is one
        of respect. People here believe that Poland, by dint of its size, warrants
        special treatment. Beyond that, they believe that Germany and France need to be
        curbed.

        "The Nice treaty keeps a balance between old, rich countries and new emerging
        countries," said Waclaw Rejdych, a 43-year-old businessman who was doing his
        Christmas shopping. "I don't want to be penalized because Germany has a much
        bigger economy than Poland."

        The immediate winner from the stand-off was Miller, the prime minister. The
        Social Democratic leader had been beset by scandals and swooning poll numbers
        when a helicopter he was riding in crashed in a forest outside Warsaw on Dec.
        4. The impact fractured two of Miller's vertebrae.

        He soldiered through the summit meeting, against the advice of doctors, before
        returning to Poland and the hospital. In a show of support as rare as it may be
        fleeting, Poland's political establishment lined up behind him.

        Not everybody here applauds Poland's intransigence. Marek Ostrowski, a foreign-
        affairs commentator, said it was less a principled stand than a display of
        Poland's insecurities.

        The New York Times
      • Gość: fritz Re: Bzdury w "New York Times" IP: *.solnet.ch 19.12.03, 20:56
        Indris, bardzo dobrze zauwazone.
      • Gość: Tamtejszy Re: Bzdury w "New York Times" IP: *.proxy.aol.com 20.12.03, 03:59
        Nie tak. Być może, Indris, nie zauważyłaś, że w orginale mowa jest o szacunku,
        poszanowaniu i w tym właśnie konteście rozmiar Polski i specjalne traktowanie
        jest wspomniane. Gdyby nie polski papież, polska Solidarność, polski wyłom w
        żelaznej kurtynie, Niemcy wciąż by miały o jakieś 20 milionów mniej ludnośći.
        • Gość: fritz Re: Bzdury w "New York Times" IP: *.solnet.ch 20.12.03, 23:15
          Ale Indris chodzi o cos zupelnie innego.
    • indris Bzdury w "New York Times" 19.12.03, 18:39
      W artykule "stoi", że: " Ludzie tutaj uważają, że Polska z powodu swych
      rozmiarów zasługuje na specjalne traktowanie"

      Przepraszam NYT ale to jest g...o prawda. Ludzie tutaj uważają, że Polska
      zasługuje na NORMALNE traktowanie. A do normalnego traktowania zaliczają m. in
      poważne traktowanie traktatów międzynarodowych. Zaś traktowania międzynarodowej
      umowy jako przynęty za normalne NIE uważają.
    • Gość: czesiek Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.03, 19:03
      i tak żydostwo amerykańskie pod przewodnictwem mordercy busha
      rządzi tym plugawy światem. Wesołego Heil hitler!!!
    • Gość: Zbenek Orginal artykulu IP: *.remote.ualberta.ca 19.12.03, 19:21
      Do Bola: no wlasnie, zyjesz w Niemczech i jestes bosy.




      Poland Takes Pride in Assertive Stance Toward Neighbors
      By MARK LANDLER

      Published: December 19, 2003


      ARSAW, Dec. 18 — Poland is on the outs with much of Europe these
      days, but to judge from the defiance of its top officials,
      opposition leaders and ordinary Poles, that suits people here
      just fine.

      The country has been in a chest-thumping mood since last
      weekend, when Poland and Spain broke up a summit meeting on the
      new European constitution by refusing to yield to demands by
      France and Germany that they accept a new, less favorable voting
      system for the European Union.

      Advertisement




      "Poland needs to stand up for itself," said Katarzyna Lukomska,
      40, a midwife who was shopping for a winter hat this week. "We
      can only stand to gain from it in the long run."

      That is very much a matter of debate. Europe's paymasters, led
      by France and Germany, are petitioning to freeze the union's
      budget — a move seen by some as a form of payback to Poland,
      which expects to be a prime recipient of European aid after it
      joins the union in May.

      Yet even the threat of financial retaliation has not dented the
      enthusiasm of Poles for the hard line taken by their leaders.
      Prime Minister Leszek Miller, who arrived at the summit meeting
      in Brussels in a wheelchair, nursing injuries from a helicopter
      crash, has reversed a downturn in his political fortunes.

      While the dispute centered on the arcane question of how to
      apportion the voting rights of the different members of the
      union, it has laid bare deep-seated feelings of resentment and
      insecurity, as well as a new assertiveness, on the part of Poles.

      Despite a population of 39 million and by far the largest
      economy in Central Europe, many here fear that Poland will not
      be treated as a full partner in a greater Europe.

      "We keep seeing ourselves as a small country," Danuta Hübner,
      the minister for European affairs, said in an interview. "In
      fact, Poland is a big country. We are half of what is joining
      Europe in terms of population. We should have the
      responsibilities that come with being a big country."

      Such talk is heard more and more often these days. Five months
      before it adds 10 new countries with 75 million people, the
      European Union seems to be cleaving into two camps — one
      centered on France and Germany, the other encompassing an
      assortment of bantam and middleweight countries.

      This latest crisis erupted two weeks after Germany and France
      effectively vitiated the fiscal rules that govern the countries
      using the euro as their common currency, refusing to bring their
      budget deficits under a mandated ceiling.

      For Europe's smaller countries — as well as would-be members,
      who are dutifully bringing their finances into line with
      European standards — the impunity with which France and Germany
      acted suggests that the union keeps a different rulebook for its
      biggest members.

      In Poland's case, the frictions with Germany and France have
      been aggravated by Warsaw's staunch support of the American-led
      war on Iraq, which Berlin and Paris just as staunchly opposed.

      After the meeting in Brussels fell apart, Chancellor Gerhard
      Schröder of Germany bitterly criticized Poland and Spain, though
      not by name. Two countries, he said, had been "unable to change
      their way of thinking and acting." They had "left the European
      idea behind" in pursuit of their own interests.

      Ms. Hübner, who is expected to be appointed Poland's
      representative on the European Commission next year, shrugs off
      Mr. Schröder's remarks with a serene smile.

      Poland, she said, has little choice but to cling to the rules
      that were hammered out in hard-fought negotiations three years
      ago in Nice. Under that agreement, Poland and Spain were each
      awarded nearly the same number of votes as the more populous
      France, Germany, Britain and Italy.

      Germany and France are seeking to insert rules into the
      constitution that would shift power back to the bigger
      countries, by ensuring that decisions could be passed if a
      majority of countries representing at least 60 percent of the
      union's population voted in favor of them.

      Poland Takes Pride in Assertive Stance Toward Neighbors

      Published: December 19, 2003


      (Page 2 of 2)



      "We based our prereferendum campaign on the Nice formula," Ms.
      Hübner said, referring to the ballot here last June in which 77
      percent of voters favored joining the European Union. "It would
      be very difficult to have to tell people, `What you voted for is
      no longer the case.' "

      But the lopsided margin suggests that Poles would have voted for
      the union, whatever the voting arrangements. Few here dispute
      that joining Europe will bring more benefits than costs.

      Advertisement




      Still, the Nice accord has become a touchstone. A prominent
      Polish opposition leader, Jan Rokita, summed up the feeling when
      he declared, "Nice or death" — a sound bite that instantly
      became a slogan.

      The issue, simply put, is one of respect. People here believe
      that Poland, by dint of its size, warrants special treatment.
      Beyond that they believe that Germany, historically one of
      Poland's oppressors, and France, historically Poland's champion,
      need to be curbed.

      "The Nice treaty keeps a balance between old, rich countries and
      new emerging countries," said Waclaw Rejdych, 43, a businessman
      doing Christmas shopping. "I don't want to be penalized because
      Germany has a much bigger economy than Poland."

      But most Poles, perhaps reflecting their bruised history, fully
      expect that they will be penalized. "There's no question that
      France and Germany will use money to punish Poland," said
      Elzbieta Jozwik, a university student. "That's what strong
      nations do to weaker ones."

      The immediate winner from the standoff was Prime Minister
      Miller, who leads Poland's Social Democrats. Mr. Miller had been
      plagued by scandals and swooning opinion poll numbers when a
      helicopter he was riding in crashed in a forest outside Warsaw
      on Dec. 4. The impact fractured two of his vertebrae.

      He soldiered through the summit meeting, against the advice of
      doctors, before returning home to the hospital. In a show of
      support as rare as it may be fleeting, Poland's political
      establishment lined up behind him.

      Mr. Miller told the newspaper Gazeta Wyborcza that the dispute
      might delay the adoption of a European constitution for at least
      the first half of next year.

      Not everybody here applauds Poland's intransigence. Marek
      Ostrowski, a leading foreign affairs commentator, said it was
      less a principled stand than a display of Poland's insecurities
      and pathologies.

      Rather than defer to Poland, Mr. Ostrowski predicted, Germany
      and France will find a way to bypass it. He also questioned why
      Poland was so intent on cultivating an "exotic alliance" with
      Spain instead of working to close the gap with its natural
      partner, Germany.

      "It serves no purpose at all," he said. "It is just an exercise
      in national pride to serve a domestic audience."


      • Gość: mirmat Dziekuje IP: 38.112.103.* 19.12.03, 20:50
        Komuna nauczyla mnie zawsze byc sceptycznym co do "tlumaczen" innych. Dlatego
        dziekuje za przytoczenie orginalu.
    • Gość: Polak Takie brednie tylko jankesi moga pisac! IP: 199.243.74.* 19.12.03, 19:58
      Takie brednie tylko jankesi moga pisac! Przeciez to oni placa
      Millerowi i jego holocie!!!
      • Gość: Janek Re: Takie brednie tylko jankesi moga pisac! IP: *.sympatico.ca 19.12.03, 20:12
        Gość portalu: Polak napisał(a):

        > Takie brednie tylko jankesi moga pisac! Przeciez to oni placa
        > Millerowi i jego holocie!!!
        Podpisz sie swoim prawdziwy nazwiskiem farbowany polaku.
        Wstdzisz sie swojego taty i mamy?
      • Gość: wsciekly Re: Takie brednie tylko jankesi moga pisac! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.12.03, 20:24
        Tys sobie wybral zle nazwisko w portalu.do ciebie by
        pasowalo:duren,idiota,ubek.To takie slabiutkie dla ciebie,ale innych tutaj
        niemoge przytoczyc-SZKODA???.
    • Gość: Marky NYT JADOWICIE, JAK ZWYKLE :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 19.12.03, 21:32
      re:

      > Czyli Polacy jak zwykle, boso ale w ostrogach.

      - Nie! - raczej: polonofobiczna szmata z Ameryki tradycyjnie
      zlosliwie o Polsce.

      :)
      • Gość: Marky OOPS, BZDURY NAPISALEM :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 19.12.03, 22:15
        re:
        > - Nie! - raczej: polonofobiczna szmata z Ameryki tradycyjnie
        > zlosliwie o Polsce.

        - Napisalem powyzsze na podstawie pseudotlumaczenia Gazety
        Wyborczej, nie przeczytawszy oryginalu.

        Obecnie pisze po przeczytaniu oryginalu, ktory - musze
        stwierdzic - jest, hmmm, OK.

        ... Przepraszam za skrobniecie tej bzdury w poprzednim
        postingu. :)

        ... Ale, faktycznie, NYT czesto-gesto publikuje - a przynajmniej
        publikowal - polonofobiczne bzdury.

        Moze teraz ton tego gazecidla nieco laskawszy dla Polski z
        powodu polskiego wspoludzialu w amerykansko-angielskiej okupacji
        Iraku? Pamietam ze NYT goraco agitowal za napascia na Irak i
        obaleniem "Saddama." Pozniej, w czasie inwazji,i po obaleniu
        Prezydenta Husseina, kiedy nastapil wzrost antywojennych
        nastrojow w Ameryce (i gdzie indziej), NYT stal sie krytyczny
        wobec inwazji i Prezydenta Bush'a. Wydaje sie jednak ze arabo-
        oraz islamofobia, jak rowniez pewna polonofobia, sa czescia
        skladowa ideologii tego dziennika.

        Czy slusznie byloby stwierdzic ze NYT to taki amerykanski
        odpowiednik Gazety Wyborczej?...
        :)
      • rolotomasi Re:New York Times o twardej postawie Polski w Bruk 19.12.03, 22:16
        Mniejsza o pyskówki - osobiście dziękuję za tłumaczenia- lepsze niz w GazWyb!
        i otoczkę dyskusyjną - pogląd wyrobić sobie można; Nawet nie dotykając NYT, bo
        mam zdanie o nim = tendencyjny <- softly marked.
    • Gość: virusss Re: "New York Times" o twardej postawie Polski na IP: *.ssss.gouv.qc.ca 19.12.03, 23:59
      kogo obchodzi co bylo 100 lat temu ,liczy sie aktualny uklad i uklady w
      przyszlosci
      • Gość: bolo 100% racji IP: *.dip.t-dialin.net 20.12.03, 08:51
    • Gość: remikane http://www.nytimes.com/2003/12/19/international/europe IP: *.multicon.pl / 192.168.0.* 20.12.03, 12:45
      ...najlepiej przeczytać materiał źródłowy...
      www.nytimes.com/2003/12/19/international/europe/19POLA.html?pagewanted=2&th
    • Gość: obserwator Czy to nie NYT był przeciw przyjęciu Polski do NATO? IP: 195.245.213.* 22.12.03, 10:48
      chyba tak i czy to nie oni nazywali "polskimi", obozy
      koncentracyjne w których więziono i mordowano Polaków?
    • Gość: pacyfista Minus ma mld EUR w UE a od Busha figa z makiem... IP: 213.17.162.* 23.12.03, 11:04
      oto wyniki wasalskiej polityki zagranicznej dawnych satelitow
      Moskwy, obecnie satelitow Waszyngtonu...www.panstwozla.pl
    • Gość: Wsciekly Re: "New York Times" o twardej postawie Polski na IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.12.03, 20:27
      lepiej boso jak z bagnetem w plecach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka