Gość: bolo IP: *.dip.t-dialin.net 19.12.03, 16:11 Czyli Polacy jak zwykle, boso ale w ostrogach. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
metastasis Francja??? 19.12.03, 16:19 Francja?? Historyczny bohater?? Niby czego?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zenek Re: Francja??? IP: *.bnl.gov 19.12.03, 16:41 >Poza tym wierzą, że Niemcy, jeden z historycznych ciemiężców >Polski, i Francja, historyczny bohater, muszą zostać wzięte w ryzy. metastasis napisał: > Francja?? Historyczny bohater?? Niby czego?? Gazeta Wyborcza ma beznadziejnych tlumaczy. W New York Timesie to zdanie brzmialo: Beyond that they believe that Germany, historically one of Poland's oppressors, and France, historically Poland's champion, need to be curbed. Francja to wg NYT "historically Poland's champion" co w tym kontekscie sie tlumaczy mniej wiecej: "tradycyjny rzecznik polskich interesow" a nie, ze Francja to "historyczny bohater". Zenek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: Francja??? IP: *.sympatico.ca 19.12.03, 17:28 Gość portalu: Zenek napisał(a): > >Poza tym wierzą, że Niemcy, jeden z historycznych ciemiężców > >Polski, i Francja, historyczny bohater, muszą zostać wzięte w ryzy. > > > metastasis napisał: > > > Francja?? Historyczny bohater?? Niby czego?? > > Gazeta Wyborcza ma beznadziejnych tlumaczy. W New York Timesie to > zdanie brzmialo: > > Beyond that they believe that Germany, historically one of > Poland's oppressors, and France, historically Poland's champion, > need to be curbed. > > Francja to wg NYT "historically Poland's champion" co w tym > kontekscie sie tlumaczy mniej wiecej: "tradycyjny rzecznik > polskich interesow" a nie, ze Francja to "historyczny bohater". > > Zenek > Przeczytalem w NYT. Michnik desinforuje polska opinie publiczna i podlizuje sie francuzom robiac z nich bohaterow. Bardzo to nieladnie p. dysydencie. Raz dysydent zawsze dysydent. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frnca123 OPOZYCJA NIEM. RUGA SCHROEDERA I FISHERA !!!! IP: 65.217.252.* 19.12.03, 18:54 W dzisiejszej (19.12.2003) debacie w Bundestagu, w bardzo ostrych i gwaltownych slowach przedstawiciele opozycji Niemieckiej (m.in. Hintze, Gerhard, Westerwelle, Altmeier, Gerd Mueller), zarzucili rzadowi (Fischer, Schroeder), nieskuteczna, pelna arogancji, grozb, szantazu i lamania zaufania, postawe w rozmowach z Polska, w sprawie kostytucji eu. Gerd Müller (CSU) wyrazil absolutne zrozumienie dla postawy Polski, ktorej to, przedstawiciele obecnego rzadu (SPD, zieloni) najpierw obiecali korzystne warunki w Nicei, a nastepnie krotko przed przystapieniem, jak sie wyrazil wyrwali koc spod nog, narzucajac propozycje konwentu. W bardzo ostrych slowach zarzucil Fischerowi i Schroederowi notoryczne lamanie tak potrzebnego zaufania w stosunku do Polakow, ktore to lamanie doprowadzi do odwrotnych skutkow. W szczegolnosci napietnowal tzw. spotkanie silnej 3-ki przed rozmowamiw Brukseli, list 6-sciu, straszenie europa 2-ch predkosci i rdzeniem,koalicje 4-ch, zarzucanie Polsce domniemanego nacjonalizmu. Wszystko to sa metody lamiace zaufanie Polakow i nowowstepujacych w stosunku do Niemiec i Francji, co grozi nowym podzialem Europy. Dzisiejsza debata w Bundestagu jednoznacznie udowodnila, ze nieprzejednana i arogancka postawa rzadu Schroedera wobec Polski (w sprawie konstytucji), natrafia na zdecydowana dezaprobate niemieckiej opozycji. Co na to towarzysze Kwasniewscy, Olekse, Hibnery, Michniki, Pole, olechowscy, rossatowie itd ? Odpowiedz Link Zgłoś
galaxy2099 Re: OPOZYCJA NIEM. RUGA SCHROEDERA I FISHERA 19.12.03, 19:43 Jak to co. To z niecierpliwoscia czekamy az CDU/CSU do jdzie do wladzy w Niemczech. Tylko, zeby skleroza ich wowczas nie dopadla. Gość portalu: frnca123 napisał(a): > W dzisiejszej (19.12.2003) debacie w Bundestagu, w bardzo ostrych > i gwaltownych slowach przedstawiciele opozycji Niemieckiej > (m.in. Hintze, Gerhard, Westerwelle, Altmeier, Gerd Mueller), > zarzucili rzadowi (Fischer, Schroeder), nieskuteczna, > pelna arogancji, grozb, szantazu i lamania zaufania, postawe > w rozmowach z Polska, w sprawie kostytucji eu. > > Gerd Müller (CSU) wyrazil absolutne zrozumienie dla postawy Polski, > ktorej to, przedstawiciele obecnego rzadu (SPD, zieloni) najpierw > obiecali korzystne warunki w Nicei, a nastepnie krotko przed > przystapieniem, jak sie wyrazil wyrwali koc spod nog, > narzucajac propozycje konwentu. > > W bardzo ostrych slowach zarzucil Fischerowi i Schroederowi > notoryczne lamanie tak potrzebnego zaufania w stosunku > do Polakow, ktore to lamanie doprowadzi do odwrotnych skutkow. > > W szczegolnosci napietnowal tzw. spotkanie silnej 3-ki przed > rozmowamiw Brukseli, list 6-sciu, straszenie europa 2-ch predkosci > i rdzeniem,koalicje 4-ch, zarzucanie Polsce domniemanego nacjonalizmu. > Wszystko to sa metody lamiace zaufanie Polakow i nowowstepujacych > w stosunku do Niemiec i Francji, co grozi nowym podzialem Europy. > > Dzisiejsza debata w Bundestagu jednoznacznie udowodnila, > ze nieprzejednana i arogancka postawa rzadu Schroedera > wobec Polski (w sprawie konstytucji), natrafia na zdecydowana > dezaprobate niemieckiej opozycji. > > Co na to towarzysze Kwasniewscy, Olekse, Hibnery, Michniki, Pole, > olechowscy, rossatowie itd ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Re: OPOZYCJA NIEM. RUGA SCHROEDERA I FISHERA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.03, 20:41 Dzieki za te wazna wiadomosc! Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Hiszpania i Polska maja pryncipilanie racje. IP: *.solnet.ch 19.12.03, 20:55 Najciekawsze jest to, ze Polacy maja pryncypialnie racje walczac o system glosowania z Nicei. Na swiecie sa dwie przykladowe demokracje federalne: to jest szwajcarska i amerykanska. Obydwie maja nastepujacy 2 izbowy model: izba parlamentarna i mala izba w ktorej poszczegolne "elementy kraju" sa reprezentowane w jednakowy sposob, niezaleznie od ich wielkosci i sily ekonomicznej, senat i ständerat. W senacie, kazdy stan ma 1 przedstawiciela, a wiec California z BIP tak wielkim, ze gdyba byla samodzielnym krajem, to bylaby zdaje sie na 7 miejscu na swiecie i Alaski z pare set tysiacami eskimo. W Ständerat w Szwajacarii skladajacej sie w ktorej sa trzy, a wlasciwie 4 strefy jezykowe, kazdy Kanton (Szwajcaria sklada sie z kantonow) ma dwa glosy. Roznica miedy Zurychem a najmniejszym kantonem jest jak 20:1. A wiec mali sa tak samo wazni jak duzi. Rozstrzygniecia padaja wiekszoscia glosow. W Europie jest parlament europejski, w ktorym wlasnie jest uwzgledniona wielkosc narodowa poszczegolnych krajow poprzez ilosc glosow i Rada Europejska, odpowiadajaca senatowi, gdzie wszyscy sa reprezentowani nie proporcjonalnie do wielkosci, tylko wazonymi glosami. Jezeli wezmie sie za przyklad funnkcjonujace demokracje, to system z Nicei powinien rowniez funkcjonowac poniewaz daje odpowiednio duze szanse malym. Zamach stanu Niemiec i Francji polegal rowniez na wprowadzenie proporcjonalnosci do Rady Europejskiej, a wiec odrzucenie modelu sprawdzonych demokracji, dajacy rowne szanse podmiotem roznej wielkosci i zastapienie go systemem pozwalajacym narzucic wladze malym przez duzych. To jest tak, jakby Kalifornia i New York mialy ilosci glosow w senacie proporcjonalnie do ich wielkosci zamiast jednego (1) glosu jak Alaska. Propozycja Niemiec i Francji oznaczalaby likwidacje senatu a wtedy Stany Zjednoczone staly by sie wlasnie Stanami Rozdzielonymi i Skloconymi panstw walczacych o swoje prawa. Niemcy i Francja musza w koncu zrozumiec, ze demokracja oznacza znalezienia miejsca w szeregu a nie na przepychaniu sie, prowadzeniu i narzucaniu wladzy mniejszym krajem, jak to nastapilo przy lamaniu ukladu stabilizacyjnego euro. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: Hiszpania i Polska maja pryncipilanie racje. IP: 134.155.41.* 19.12.03, 23:02 Gość portalu: fritz napisał(a): > Najciekawsze jest to, ze Polacy maja pryncypialnie racje walczac o system > glosowania z Nicei. Na swiecie sa dwie przykladowe demokracje federalne: to > jest szwajcarska i amerykanska. Obydwie maja nastepujacy 2 izbowy model: izba > parlamentarna i mala izba w ktorej poszczegolne "elementy kraju" sa > reprezentowane w jednakowy sposob, niezaleznie od ich wielkosci i sily > ekonomicznej, senat i ständerat. W senacie, kazdy stan ma 1 przedstawiciela,a > wiec California z BIP tak wielkim, ze gdyba byla samodzielnym krajem, to > bylaby zdaje sie na 7 miejscu na swiecie i Alaski z pare set tysiacami >eskimo. W Ständerat w Szwajacarii skladajacej sie w ktorej sa trzy, a >wlasciwie 4 strefy jezykowe, kazdy Kanton (Szwajcaria sklada sie z kantonow) >ma dwa glosy. Roznica miedy Zurychem a najmniejszym kantonem jest jak 20:1. A >wiec mali sa tak samo wazni jak duzi. Rozstrzygniecia padaja wiekszoscia >glosow. W Europie jest parlament europejski, w ktorym wlasnie jest >uwzgledniona wielkosc narodowa poszczegolnych krajow poprzez ilosc glosow i >Rada Europejska, posiadajaca senatowi, gdzie wszyscy sa reprezentowani nie > proporcjonalnie do wielkosci, tylko wazonymi glosami. Jezeli wezmie sie za > przyklad funnkcjonujace demokracje, to system z Nicei powinien rowniez > funkcjonowac poniewaz daje odpowiednio duze szanse malym. Zamach stanu >Niemiec i Francji polegal rowniez na wprowadzenie proporcjonalnosci do Rady >Europejskiej, a wiec odrzucenie modelu sprawdzonych demokracji, dajacy rowne >szanse podmiotem roznej wielkosci i zastapienie go systemem pozwalajacym >narzucic wladze malym przez duzych. To jest tak, jakby Kalifornia i New York >mialy ilosci glosow w senacie proporcjonalnie do ich wielkosci zamiast >jednego (1) glosu jak Alaska. Propozycja Niemiec i Francji oznaczalaby >likwidacje senatu a wtedy Stany Zjednoczone staly by sie wlasnie Stanami >Rozdzielonymi i Skloconymi panstw walczacych o swoje prawa. Lubisz z uporem tak dlugo powtarzac nieprawdy lub polprawdy, ze adwersarzom w koncu nudzi sie polemika i zostajesz sam na placu boju. Jest kilka osob, ktore stosuja podobna taktyke, i ktore doprowadzily w miedzyczasie do tego, ze co bystrzejsi i ciekawsi coraz rzadziej sie odzywaja. Syndrom zniechecenia coraz czesciej i mnie ogarnia, tak wiec zamiast wlasnych wysilkow polemicznych posylam fragment doskonalego artykulu z "Polityki" nr. 50: "(...)Trudno powtarzać tu wszystko, co dotąd napisaliśmy o korzyściach ściślejszej integracji Unii – właśnie dla Polski. Konstytucja zaś oznacza ściślejszą integrację. Co do liczby głosów w Radzie, to, po pierwsze, wyliczono matematycznie, że Polska w nowym systemie nie traci, bo utrzymuje swoją pozycję na poziomie około 8 proc. Po drugie, trudno – w spokojnej i merytorycznej dyskusji – nie uznać klarowności stanowiska Konwentu. System „podwójnej większości” w Radzie stanowi, że decyzje podejmuje się większością głosów krajów (gdzie mikroskopijna Malta ma jeden głos, tyle co sto od niej razy większe Niemcy) i większością głosów obywateli (trzeba zgromadzić za głosami krajów 60 proc. ludności). Jak przekonywał w Warszawie niemiecki minister Joschka Fischer, zasada podwójnej większości odzwierciedla dwoisty charakter Unii: jest ona związkiem państw (jedno państwo – jeden głos) i związkiem obywateli (jeden wyborca – jeden głos). Na podobnych zasadach oparto konstytucję amerykańską (Izba Reprezentantów wybrana w proporcji do liczby głosujących mieszkańców, a w Senacie – każdy stan, mały czy duży, ma tyle samo głosów). Właściwie trudno coś takiej logice zarzucić. (...)". Cytuje raz jeszcze: "System „podwójnej większości” w Radzie stanowi, że decyzje podejmuje się większością głosów krajów (gdzie mikroskopijna MALTA ma JEDEN GLOS, TYLE CO STO RAZY od niej razy większe NIEMCY) i większością głosów obywateli (trzeba zgromadzić za głosami krajów 60 proc. ludności)." Czy to naprawde tak trudno pojac??? Caly artykul: polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1143567&MP=1 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Hiszpania i Polska maja pryncipilanie racje. IP: *.solnet.ch 19.12.03, 23:51 Gość portalu: Eva napisał(a): > Lubisz z uporem tak dlugo powtarzac nieprawdy lub polprawdy, ze adwersarzom w > koncu nudzi sie polemika i zostajesz sam na placu boju. --- Co jest nieprawdziwe czy tez polprawda w mojej wypowiedzi? Jest kilka osob, ktore > stosuja podobna taktyke, i ktore doprowadzily w miedzyczasie do tego, ze co > bystrzejsi i ciekawsi coraz rzadziej sie odzywaja. Syndrom zniechecenia coraz > czesciej i mnie ogarnia, --- Kochanie, jezeli nie twierdzisz, ze cos jest nieprawda to powiec co, jezeli tego nie robisz, to po prostu uprawiasz insynuacje (skad my znamy te sposoby dyskusji). Artykul w polityce obejrze pozniej. tak wiec zamiast wlasnych wysilkow polemicznych > posylam fragment doskonalego artykulu z "Polityki" nr. 50: > > "(...)Trudno powtarzać tu wszystko, co dotąd napisaliśmy o korzyściach > ściślejszej integracji Unii – właśnie dla Polski. Konstytucja zaś oznacza > ściślejszą integrację. --- Jestem po prostu innego zdania. I tak sie przypadkiem zdarza, ze nawet Miller i Cimoszewicz sie ze mna zgadzaja. Musze powiedziec, ze to jest dla mnie olbrzymie zaskoczenie. No i swiatly Rokita razem z panem Tuskim i bardziej narowdowy Kaczor. Cierpia piekielne meki takie typy jak Olechowski czy tez Onyszkiewicz. Mam nadzieje, ze przy okazji naprawde pojda w odstawke. >Co do liczby głosów w Radzie, to, po pierwsze, wyliczono > matematycznie, że Polska w nowym systemie nie traci, bo utrzymuje swoją pozycję na poziomie około 8 proc. Po drugie, trudno – w spokojnej i >merytorycznej dyskusji – nie uznać klarowności stanowiska Konwentu. --- Kochanie, Ty nie zrozumialas ani slowa z tego co napisalem. Ja pisalem o funkcjonujacych demokracjach, ktorych sa zbudowane dokladnie na odwrot do propozycji konwentu. W tej chwili nie przypominam sobie: jak wagladaja ralacje w Niemczen w Länderkammer? Przeciez konstytucja dostali od Amerykanow, a wiec nie zdziwiloby mnie, jezeli mieliby uklad podobny wlasnie do USA. Jezeli tak jest, a Ty jestes w Niemczech, to Twoja wypowiedz jest bardziej niz zastanawiajaca: swiadczaca o tym, ze paru rzeczy i to zasadniczych nie przemyslalas do konca. Co do arytmetyki: doprawdy nie zauwazylas o co chodzi w calym cwiczeniu, minowicie nie o to 8% tylko o ustawienie progow na poziomie 72% / 28%. I to jest decydujace. Jezeli wiec Konwent ustawilby progi na takim samym poziomie, to by odpowiadalo mniej wiecej realcjom z Nicei. Ale system demokratyczny lezacy u podstawy Nicei, a wlasnie reprezentowany przez Szwajcaria, USA i chyba Niemcy, bedace republika federalna, zostalby wyrzucony do kosza. Uwazam to za bardzo zly pomysl. Hiszpanie sa tego samego zdania. Wiesz, gdyby im chodzilo tylko o subwencje, to by mogli sprzedac swoja skore bardzo droga w Brukseli. Ale nie zrobili tego. Jak sadzisz, dlaczego? >System „podwójnej większości” w Radzie stanowi, że decyzje podejmuje się >większością głosów krajów (gdzie mikroskopijna Malta ma jeden głos, tyle co >sto od niej razy większe Niemcy) i większością głosów obywateli (trzeba >zgromadzić za głosami krajów 60 proc. ludności). Jak przekonywał w Warszawie >niemiecki minister Joschka Fischer, zasada podwójnej większości odzwierciedla >dwoisty charakter Unii: jest ona związkiem państw (jedno państwo – jeden głos) >i związkiem obywateli (jeden wyborca – jeden głos). Na podobnych zasadach >oparto konstytucję amerykańską (Izba Reprezentantów wybrana w proporcji do >liczby głosujących mieszkańców, a w Senacie – każdy stan, mały czy duży, ma >tyle samo głosów). Właściwie trudno coś takiej logice zarzucić. (...)". --- A wiec, to jest dokladnie ten punkt. Ale o tym pisalem wlasnie w mojej wypowiedzi. Niemcy i Francja wprowadzily wlasnie system proporcjonalny do ludnosci do rady. Na tym polega zmiana systemu politycznego. Widze, ze Tobie ten jest blizszy. Wprowadzily progi 60% tak , 40% nie, umozliwiajace Francji i Niemcom na tej podstawie defacto zablokowac kazda nie pasujaca im decyzje. Panstwa sa reprezentowana proporcjonalne do ludnosci wlasnie w parlamencie europejskim. Tego sameg ciastka nie mozna jesc dwa razy. Z tego powodu jestem jego zdecydowanym przeciwnikiem zmian zaproponowanych przez Konvent. Co mozna zmienic, dac Niemco wiekszy ciezar gatunkowy dajac im wiecej glosow do Francji. > Cytuje raz jeszcze: > > "System „podwójnej większości” w Radzie stanowi, że decyzje podejmu > je się większością głosów krajów (gdzie mikroskopijna MALTA ma JEDEN GLOS, >TYLE CO STO RAZY od niej razy większe NIEMCY) i większością głosów obywateli (trzeba zgromadzić za głosami krajów 60 proc. ludności)." > > Czy to naprawde tak trudno pojac??? Wiesz, gdyby to bylo "tak samo" i Polska mialaby nawet wiecej glosow, to po co wogole te zmiany? Mam wrazenie, ze po prostu nie przemyslalas calosci. > > > Caly artykul: > > polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1143567&MP=1 > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Do Evy. IP: *.solnet.ch 20.12.03, 00:08 Przeczytalem artyku w Polityce. Na samym poczatku, przpraszam zostal napisamy idiotyzm. Sadze, ze on jest od autora a nie od Joschki F., a mianowicie, mowiac o dazeniu Niemcow do hemegoni: "Niemcy odpowiadają: gdybyśmy chcieli dominacji, to byśmy w ogóle Unii nie rozszerzali." To jest z tego powodu nonsens, ze do Nicei bylo w Uni liberum veto. To znaczy sie, Niemcy nie mieli duzo mniej do powiedzenia niz po Nicei i nie mieli najmniejszej szansy zmienienia czegos same. Caly artykul jest cwiczeniem propagandowym. Z punktu widzenia Polski nie uwzglednia elementarnych problemow. Jezeli tego nie widzisz, to sie chyba nie dogadamy. Ale na szczescie, nie musimy. pa, spij dobrze und träume süss. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kr Fritz, wygrales to starcie. Gratuluje IP: *.abhsia.telus.net 20.12.03, 07:03 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lord cox Znalazl sie sedzia. Dla mnie wygrala Eva. I co? IP: *.medwln01.nj.comcast.net 20.12.03, 15:01 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nath Re: A dla mnie wygral Fritz... IP: *.97-200-24.mc.videotron.ca 21.12.03, 02:42 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy Cos przegapilem? IP: 5.2.1R1D* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 21.12.03, 19:58 Jakie reguly tej gry? Sie nie dogadali i tyle, biegaja dalej na roznych stadionach. O wiele bardziej mnie ciekawi czy i jak dogadaja sie FN ze soba, bo znow czuje ze trzeba bedzie cos prostowac i platac/wtracac sie w ten "uproszczony system" funkcjonowania Unii. Rowniez ciekawi mnie czy Polska dogada sie z Hiszpania w sprawie funduszy strukturalnych najpierw, zeby biednych pozostalych juz nie meczyc ta sprawa i by mogli zajac sie prawem unijnym skoro takie zle, a jeszcze przeciez osiol trojanski nic nie zmienil w tym prawie, choc niby winny wszystkiemu. M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Cos przegapilem? IP: *.solnet.ch 21.12.03, 20:24 Gość portalu: obcy napisał(a): ...... >Rowniez ciekawi mnie czy Polska > dogada sie z Hiszpania w sprawie funduszy strukturalnych najpierw, .... > M. --- Raczej nie powinna sie dogac. Polska i Hiszpania w tej sprawie stoja po roznych stronach barykady. I wlasciwie nie moga sie dogadac wprost, bo o wszysktim, przynajmniej formalnie decyduje komisja. A wiec po rozdzieleniu pieniedzy, Hiszpania musialaby sie podniesc i powiedziec: Szanowna komisjo, przekazcie z naszel "doli" 20% Polakom...! :::----)))))). Oh, to byloby trzesienie ziemi !!! ::--)) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy Re: Cos przegapilem? IP: 5.2.1R1D* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 21.12.03, 20:36 > Raczej nie powinna sie dogac. Polska i Hiszpania w tej sprawie stoja po roznych > stronach barykady. I wlasciwie nie moga sie dogadac wprost, bo o wszysktim, > przynajmniej formalnie decyduje komisja. A wiec po rozdzieleniu pieniedzy, > Hiszpania musialaby sie podniesc i powiedziec: Szanowna komisjo, przekazcie z > naszel "doli" 20% Polakom...! :::----)))))). Oh, to byloby trzesienie > ziemi !!! ::--)) ----sie masz. Inaczej widzimy ta sprawe. To nie znaczy ze miedzy soba uzgodnimy kwoty i rozdzielimy, tylko chodzi o wspolna strategie, ktora pozwoli obydwu rzadom sie wytlumaczyc przed wyborcami oraz o to by ten nasz konflikt byl kosztem panstw trzecich a nie naszym. To bardzo trudne, ale tam gdzie dwoch sie kloci tam trzeci ... prawda? Zatem ta klotnie trzeba mozliwie zakonczyc zanim zaczna decydowac o tym Ci mozni i wielcy - tu jest wlasnie miejsce i show jak pokazac umiejetnosc zawierania kompromisu, zacznijmy od siebie Polacy i Hiszpanie. Nawet nie chodzi bysmy wystapili ze wspolnym stanowiskiem ale musi byc wspolna strategia, inaczej oba kraje tylko straca, ktorys moze wiecej ale sumarycznie oba. Uszanowanie Piotrek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy Moze jasniej sprobuje IP: 5.2.1R1D* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 21.12.03, 20:53 To od nas i hiszpanow zalezy jakie bedziemy mieli priorytety, o to by jak najmniej sie one pokrywaly a tam gdzie sie nie da, zebysmy byli cool i korzystali z zagwarantowanego czasu w negocjacjach na rozmowy w cztery oczy. A jak bedzie - zobaczymy. Bo to jest wlasnie ta sztuka podzielic rowno i sprawiedliwie bez posrednikow. Na ta sztuke licze. Choc zgadzam sie, ze nic w tym latwego. Natomiast sukces w tej dziedzinie choc malo prawdopodobny mial by kapitalne znaczenie propagandowe i juz widze utrate chumoru tych trzecich, ktorzy licza, ze obiecujac nam oddzielnie i wzajemnym kosztem zalatwia sprawy konstytucyjne po swojemu. Piotrek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Moze jasniej sprobuje IP: *.solnet.ch 21.12.03, 21:06 Tak, z wytlumaczeniem wyborcom, masz oczywiscie racje. Przy tym Hiszpania sila rzeczy straci, ale to wcale nie znaczy ze Polska dostanie :-). Krwawa zemsta F + N ?? pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Do Fritza. IP: *.dip.t-dialin.net 21.12.03, 17:02 Odpowiadam niestety z opoznieniem, bo nie zawsze mam czas. Mam nadzieje, ze jeszcze zajrzysz pod ten watek i mnie spostrzezesz. Napisales: > Przeczytalem artyku w Polityce. Na samym poczatku, przpraszam zostal napisamy > idiotyzm. Sadze, ze on jest od autora a nie od Joschki F., a mianowicie, >mowiac o dazeniu Niemcow do hemegoni: "Niemcy odpowiadają: gdybyśmy chcieli dominacji, to byśmy w ogóle Unii nie rozszerzali." > To jest z tego powodu nonsens, ze do Nicei bylo w Uni liberum veto. To znaczy > sie, Niemcy nie mieli duzo mniej do powiedzenia niz po Nicei i nie mieli > najmniejszej szansy zmienienia czegos same. Powyzsza wypowiedz (obojetnie czyjego autorstwa) jest jak najbardziej logiczna, czego niestety o Twojej nie da sie powiedziec. Jest bowiem rzeczywiscie tak, ze EU z natury rzeczy (przed czy po Nicei, to mniej wazne w tym momencie) jako organizacja ponadnarodowa ogranicza Niemcy (iinych tez), petajac ich gorsetem regulacji i kontroli. Tak wiec gdyby Niemcy naprawde chcialy dazyc do hegemonii w Europie, musialyby zamiast dbac o dalsze rozszerzanie Unii, dazyc raczej do jej rozluznienia, ba wrecz rozwiazania. Tymczasem jest tak, ze nawet prasa takich krajow jak GB przyznaje, ze trudno w Eruropie o wiekszych fanow EU niz Niemcy. Przyczyny sa tego stanu rzeczy sa znane i chyba szkoda czasu na ich powtarzanie. Czyli wypowiedz Joschki F./ Polityki jest banalnie oczywista i sensowna. >Caly artykul jest cwiczeniem propagandowym. Szczerze mowiac, jesli rzeczywiscie tak jest, to dobrze. Dotychczas obawialam sie bowiem, ze tylko oboz nieufny, niechetny pogelbianiu integracji i widzacy w Unii jedynie kasjera potrafi siac swoja (??) propagande. To bardzo halasliwy oboz potrafiacy zakrzyczec i zagluszyc naprawde rozumnych ludzi. Madrzy sa z reguly cichsi, bardziej powsciagliwy i przez to czasem nie umieja swych rozsadnych pogladow szerzyc i upubliczniac. Cale szczescie, ze "Polityka" potrafi je celnie artykulowac i propagowac, nie oddajac innym pola bez walki. >Z punktu widzenia Polski nie uwzglednia elementarnych problemow. Alez ten artykul uwzglednia jak najbardziej elementarne polskie problemy. Niektore z nich juz nawet od razu w tytule " W gorsecie i w ostrogach" ("Boso ale w ostrogach??"). Innymi poruszanymi przez "Polityke" (nie tylko zreszta w tym artykule) polskimi problemami sa np. : -nieznajomosc geografii, czyli realiow wlasnego polozenia. Polityka upiera sie przy stwierdzeniu, ze Polska lezy miedzy Niemcami a Rosja, i analizuje czesto wynikajace z tego konsekwencje dla wspolczesnej mysli politycznej. -megalomania, jestesmy wielcy i wazni, i inni beda o nas zabiegac. "Polityka" twierdzi, ze ani tacy wielcy, ani tacy wazni, i ze inni chyba raczej zaczna sie z niechecia odwracac zamiast zabiegac o wzgledy. -brak europejskiej mysli politycznej. Wg. tego czasopisma jest tak, ze Polska nie widzi w EU zadnej wspolnej wartosci, poza "kasa" (srrodki z funduszow EU). -trwale i uporczywe odkrecenie glowy do tylu. Zgadzam sie tu w pelni z "Polityka". Swiat dookola sie zmieni, zmieniaja sie sasiedzi, koalicje, interesy, a Polska stoi niczym niewzruszona skala w morzu tych zmian i uprawia retoryke sprzez dziesiecioleci, z uporem maniaka probuje budzic demony, ktore jakos nie chca grac wyznaczonej im roli, bo zajete sa aktualnie zupelnie innymi problemami. Juz kiedy o tym pisalam, i moge sie tylko powtarzac: Jesli sie idzie do przodu z glowa zwrocona do tylu, nie widzi sie drogi przed soba i czyhajacych na niej niebezpieczenstw, latwo wiec o upadki i bolesne potluczenia. Mozna oczywiscie tak chodzic (ktorz zabroni??), ale trzeba pamietac, ze brak rozumu nigdy nie byl legitymacja ubezpieczeniowa przed klopotami lub nieszczesciami. Wrecz odwrotnie. Problemow jest wiecej, podalam kilka z brzegu. Rzecz w tym, ze "Polityka" je zauwaza i poddaje rozsadnej dyskusji, zawsze na rzetelnym poziomie. I za to jej chwala, bo to juz chyba jedyne polskie czasopismo o takiej klasie. >Jezeli tego nie widzisz, to sie chyba nie dogadamy.Ale na szczescie, nie musimy. Tu sie z Toba w pelni zgadzam. > pa, spij dobrze und träume süss. Chybiona to ironia. Denn: Wenn Du glaubst, über die Inhalte meiner Träume Bescheid zu wissen, irrst Du Dich genauso wie im Übrigen. Pozdrawiam Eva Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Do Fritza. IP: *.solnet.ch 21.12.03, 21:00 Gość portalu: Eva napisał(a): > Odpowiadam niestety z opoznieniem, bo nie zawsze mam czas. Mam nadzieje, ze > jeszcze zajrzysz pod ten watek i mnie spostrzezesz. > > Napisales: > > Przeczytalem artyku w Polityce. Na samym poczatku, przpraszam zostal napis > amy > > idiotyzm. Sadze, ze on jest od autora a nie od Joschki F., a mianowicie, > >mowiac o dazeniu Niemcow do hemegoni: "Niemcy odpowiadają: gdybyśmy chciel > i > dominacji, to byśmy w ogóle Unii nie rozszerzali." > > To jest z tego powodu nonsens, ze do Nicei bylo w Uni liberum veto. To zna > czy > > sie, Niemcy nie mieli duzo mniej do powiedzenia niz po Nicei i nie mieli > > najmniejszej szansy zmienienia czegos same. > --- > Powyzsza wypowiedz (obojetnie czyjego autorstwa) jest jak najbardziej >logiczna, czego niestety o Twojej nie da sie powiedziec. ---- Zgadza sie. Zrobilem blad w pisaniu. Dopiero teraz zauwazylem. To powinno sie byc: Niemcy po Nicei mieli duzo wiecej do powiedzania a przed Nicea poniewaz do Nicei wlasnie bylo liberum veto we wszystkich dziedzinach. Wniosek dla mnie oczywisty, ale na wszelki wypadek napisze: Niemcy mogliby probowac dominowac przed Nicea najwyzej kabine telefoniczna, pod warunkiem, ze byliby w niej sami. Po Nicei tworzyc wiekszasci w ciekawych dla nich sprawach i wykorzystywac ich wplyw np. gospodarczy, co jest jak najbardziej ok. >Jest bowiem rzeczywiscie tak, ze EU z natury rzeczy (przed czy po Nicei, to >mniej wazne w tym momencie) jako organizacja ponadnarodowa ogranicza Niemcy (iinych tez), petajac ich gorsetem regulacji i kontroli. Tak wiec gdyby Niemcy >naprawde chcialy dazyc do hegemonii w Europie, musialyby zamiast dbac o dalsze >rozszerzanie Unii, dazyc raczej do jej rozluznienia, ba wrecz rozwiazania. ----- Dokladnie na odwrot. Z nastepujacego powodu: Niemcy w poprzednim stuleciu zostaly dwa razy podzielone, poniewaz wlasnie dwa razy sprobowaly dokladnie to zrobic, co uwazasz za oczywiste i logiczne. Niesadze, aby po trzeciej probie Niemcy dostaly podobna szanse na odbudowe. Z cala pewnoscia natomiast zwiazki przesiedlencow protestowalyby przeciwko temu, ze Berlin lezy w Polsce i ze odpowiedzialnosc zbiorowa nie jest zgodna z prawem. >Tymczasem jest tak, ze nawet prasa > takich krajow jak GB przyznaje, ze trudno w Eruropie o wiekszych fanow EU niz > Niemcy. ---- Zgadza sie. I to jest dokladnie ten punkt. Osiagnijmy stare cele, stworzmy zjednoczona Europe wlasnie pod choragwiami duzych, nawet nie wszystkich: Niemcy i Francja wystarcza. >Przyczyny sa tego stanu rzeczy sa znane i chyba szkoda czasu na ich > powtarzanie. Czyli wypowiedz Joschki F./ Polityki jest banalnie oczywista i > sensowna. --- No, wlasnie ze nie. Z powodow ktore wymienilem, nie sadze, ze Joschka to powiedzial. Zwlaszcza dlatego, ze dzieki rozszerzeniu dostal do reki nareszcie mozliwosc zniesienie Liberum Veto. I jeszcze jedno: w Nicei nowe kraje byly tylko kibicami. Reguly takie a nie inne ustalay stare kraje. Trzeba przy tym uwzglednic dwa aspekty: 1. rownosc Francja = Niemcy i 2. jak ma funkcjonowac caly system. Zaczne od 2. Caly system dostal strukture federalna w sensie Szwajcaria, USA (tzn. sie podobna, chodzi o idee ktora ten system reprezentuje) i to jest wedlug mnie ok. Co do 1. Wedlug Niemcy powinny spokojnie dostac wiecej glosow niz Francja, powiedzmy 3 a nawet 4. To ze dano im jednakowo duzo, nie bylo bardzo sprytne. Gdyby konwent to zaproponowal pomimo ze nie mial prawa w tym zakresie, nie zmieniajac systemu politycznego, nie sadze aby byly jekiekolwiek problemy. > >Caly artykul jest cwiczeniem propagandowym. > Szczerze mowiac, jesli rzeczywiscie tak jest, to dobrze. Dotychczas obawialam > sie bowiem, ze tylko oboz nieufny, niechetny pogelbianiu integracji i widzacy >w Unii jedynie kasjera potrafi siac swoja (??) propagande. To bardzo halasliwy > oboz potrafiacy zakrzyczec i zagluszyc naprawde rozumnych ludzi. Madrzy sa z > reguly cichsi, bardziej powsciagliwy i przez to czasem nie umieja swych > rozsadnych pogladow szerzyc i upubliczniac. ---- Alez nie. Najpierw byly bardzo liczne wypowiedzi entuzjastow konwentu (skad my to znamy ), np. Olechowskiego, i wielu innych. Tak ze oni z cala pewnoscia nie byli zagluszani. I list intelektualistow i itd. Pod samym koniec dopiero byly przeciwne wypowiedzi, a wiec bardzo jasna Michnika, Platformy Obywatelskiej ( czym mnie zaskoczyli ) i list innej grupy intelektualistow takich jak Bartoszewicz i Jezioranski i wielu innych. Ciekawa rzecz, porownaj zyciorysy podpisujacych pierwszy list z zyciorysami autorow drugiego listu. Pierwszy list byl podpisany przez ludzi, ktorzy w swoim zyciu nie splamili sie oporem przeciwko zadnej zbrodniczej dyktaturze rzadzacej w Polsce w poprzednim stuleciu. Podpisujacy drugi list siedzieli w obozach hitlerowskich i komunistycznych. Podpisujacy pierwszy list aranzowali (co mozna rowniez zupelnie inaczej nazwac ) sie z kazda wladza, drugim zawdzieczamy Solidarnosc i koniec komunistycznego przestepstwa. Wiesz, to mowi cos o wiarygodnosci podpisujacych. ---- Eva, tu koncze. Najwazniejsze rzeczy poruszylas na poczatku. Reszta jest juz konsekwencja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lord cox Re: Hiszpania i Polska maja pryncipilanie racje. IP: *.medwln01.nj.comcast.net 20.12.03, 06:01 Wiesz Eva, ze z ludzmi, ktorzy zamiast racjonalnie mysla irracjonalnie, trudno dyskutowac. Mowimy tu o dwoch zupelnie roznych plaszczyznach. Mysle, ze Polska nigdy nie pojdzie, na zaden kompromis bo Polsce na kompromisie nie zalezy. Nicea to rozgrywka polityczna, ktora SLD uzywa do poprawienia swoich notowan przedwyborczych (Jak Bush uzywa wojny z Irakiem i "kampanii antyterrorystycznej"). Wokol tego hasla Nicei, tworzy sie calkiem nowa rzeczywistosc, w ktorej znowu widzimy rewizjonistow niemieckich na pierwszym planie. Jak za Gomulki, stare upiory znow wylaza z grobu , w interesie SLD. Opozycja jest za slaba i bez kregoslupa zeby sie tej nadmuchanej , zrobionej "opinii" publicznej przeciwstawic. Polska obudzi sie z reka w nocniku. To gwarantowane. Problem tylko kiedy i jak bardzo smierdzacy bedzie ten nocnik. Mnie to nie obchodzi bo mieszkam w USA i przeprowadzam sie niedlugo do normalnego kraju, Hiszpanii. Szkoda mi jednak Polakow, ze daja sie tak manipulowac. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Hiszpania i Polska maja pryncipilanie racje. IP: *.solnet.ch 20.12.03, 22:49 Gość portalu: lord cox napisał(a): > Wiesz Eva, ze z ludzmi, ktorzy zamiast racjonalnie mysla irracjonalnie, trudno > dyskutowac. Mowimy tu o dwoch zupelnie roznych plaszczyznach. > Mysle, ze Polska nigdy nie pojdzie, na zaden kompromis bo Polsce na > kompromisie nie zalezy. Nicea to rozgrywka polityczna, ktora SLD uzywa do > poprawienia swoich notowan przedwyborczych (Jak Bush uzywa wojny z Irakiem > i "kampanii antyterrorystycznej"). Wokol tego hasla Nicei, tworzy sie calkiem > nowa rzeczywistosc, w ktorej znowu widzimy rewizjonistow niemieckich na > pierwszym planie. -- Mylisz sie, chodzi o system polityczny w Uni. O zmianie systemu z Nicei mozna dyskutowac. Akcent lezy na dyskutowac a nie dokonywac zamachu stanu, jak sprobowaly wlasnie Francja i Niemcy przeciwko 18 protestujacym panstwom. To sa fakty. Przy tym nalezy przedyskutowac w jaki stopniu i w jaki sposob nalezy poglabiac integracje. Juz teraz pojedyncze stany w USA sa maja wiecej mozliwosci decydowania, z wyjatkiem paru dziedzin jak np. polityka zagraniczna niz panstwa nalezace do Uni. Maja wlasne systemu podatkowie, socjalne, prawodawstwo, kare smierci i itd. Bruksela zerwaliby by rowniez Anglicy, ktoraw 3 dziedzinach stwierdzili, ze ich interesy narodowe ( a to oznacza veto ) nie pozwalaja na przyjecie 1. wspolnej polityki zagranicznej, 2. Wspolnego systemu podatkowego 3. Wspolnego systemu socjalnego. Musze powiedziec, dzieki Bogu, ze Anglicy widza te sprawy w ten sposob. Jak za Gomulki, stare upiory znow wylaza z grobu , w > interesie SLD. Opozycja jest za slaba i bez kregoslupa zeby sie tej > nadmuchanej , zrobionej "opinii" publicznej przeciwstawic. > Polska obudzi sie z reka w nocniku. To gwarantowane. Problem tylko kiedy i jak > bardzo smierdzacy bedzie ten nocnik. > Mnie to nie obchodzi bo mieszkam w USA i przeprowadzam sie niedlugo do > normalnego kraju, Hiszpanii. Szkoda mi jednak Polakow, ze daja sie tak > manipulowac. > Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ping-pong Re: Hiszpania i Polska maja pryncipilanie racje. 22.12.03, 04:32 Gość portalu: fritz napisał(a): > Bruksela zerwaliby by rowniez Anglicy, ktoraw 3 dziedzinach stwierdzili, ze > ich interesy narodowe ( a to oznacza veto ) nie pozwalaja na przyjecie 1. > wspolnej polityki zagranicznej, 2. Wspolnego systemu podatkowego 3. Wspolnego > systemu socjalnego. Musze powiedziec, dzieki Bogu, ze Anglicy widza te sprawy > w ten sposob. 1. Jesli to prawda to dlaczego Polska tak glupio zagrala dyplomatycznie. Wiedzac ze Anglicy i tak sie ne zgodza to trzeba bylo sie zgodzic a cala wina by spadla na Wielka Brytanie. 2. To nie jest prawda. Anglicy te trzy punkty wynegocjowali. nie sa one objete nowa konstytucja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Hiszpania i Polska maja pryncipilanie racje. IP: *.solnet.ch 22.12.03, 12:43 ping-pong napisał: > Gość portalu: fritz napisał(a): > > Bruksela zerwaliby by rowniez Anglicy, ktoraw 3 dziedzinach stwierdzili, z > e > > ich interesy narodowe ( a to oznacza veto ) nie pozwalaja na przyjecie 1. > > wspolnej polityki zagranicznej, 2. Wspolnego systemu podatkowego 3. Wspoln > ego > > systemu socjalnego. Musze powiedziec, dzieki Bogu, ze Anglicy widza te spr > awy > > w ten sposob. > > 1. Jesli to prawda to dlaczego Polska tak glupio zagrala dyplomatycznie. > Wiedzac ze Anglicy i tak sie ne zgodza to trzeba bylo sie zgodzic a cala wina > by spadla na Wielka Brytanie. > 2. To nie jest prawda. Anglicy te trzy punkty wynegocjowali. nie sa one objete nowa konstytucja. Ad 2. Nie wiedzialem, ze zostaly one "wyjete" z konstytucji oficjalnie. Ale jezeli tak, dales sobie odpowiedz na pytanie pierwsze. O tym, ze sie Anglii "udalo" czytalem w jednej z angielskich gazet. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nath Re: Hiszpania i Polska maja pryncipilanie racje. IP: *.97-200-24.mc.videotron.ca 21.12.03, 02:44 Ooo.. to Hiszpania ktora walczy o to samo co my jest "normalna" a my nie jestesmy normalni...ciekawy tok myslenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Do lorda coxa IP: *.dip.t-dialin.net 21.12.03, 17:03 Gość portalu: lord cox napisał(a): > Mysle, ze Polska nigdy nie pojdzie, na zaden kompromis bo Polsce na > kompromisie nie zalezy. Nicea to rozgrywka polityczna, ktora SLD uzywa do > poprawienia swoich notowan przedwyborczych (Jak Bush uzywa wojny z Irakiem > i "kampanii antyterrorystycznej"). Wokol tego hasla Nicei, tworzy sie calkiem > nowa rzeczywistosc, w ktorej znowu widzimy rewizjonistow niemieckich na > pierwszym planie. Jak za Gomulki, stare upiory znow wylaza z grobu , w > interesie SLD. Opozycja jest za slaba i bez kregoslupa zeby sie tej > nadmuchanej , zrobionej "opinii" publicznej przeciwstawic. Niestety problem w tym przypadku nie tyle jest w tym, ze opozycja jest za slaba lecz w tym, ze mysli podobnie. W temacie EU, Nicea oraz cala filozofia EU (jej sens i cele) lacza sie ponad podzialami politycznymi w pechowy sposob wszystkie nienajlepsze polskie cechy takie jak przede wszystki megalomania, leki i kompleksy. Tak silne sprzecznosci stanowia zawsze mieszanke wybuchowa. Z jednej strony wszyscy prawie politycy (i duza czesc spoleczenstwa) uwazaja, ze Polska jako rzekomy "Mesjasz" Europy jest podobno tak wazna, ze wszyscy musza sie z nia liczyc i ustepowac, z drugiej zas strony podsycane sa i tak dosc silne leki i kompleksy z przeszlosci (dlatego wciaz jeszcze tak latwo mozna wygrywac antyniemiecka karte). Pisze troche wiecej o tym w liscie do Fritza wiec nie chce sie powtarzac. > Polska obudzi sie z reka w nocniku. To gwarantowane. Problem tylko kiedy i jak > bardzo smierdzacy bedzie ten nocnik. To rzeczywiscie jest pytanie, jak to dalej bedzie. Mnie w Brukseli uderzyly silnie 2 rzeczy, ktore w Polsce przez wiekszosc prasy zostaly zignorowane, prawdopodobnie wskutek braku wiedzy o niuansach w EU. 1) Nie raz przerywano w Unii rozmowy i pertraktacje. Ale praktycznie sie nie zdarzylo aby rozmowy zerwano na tak dlugo przed planowanym czasem ich ukonczenia i do tego wbrew woli jednego z partnerow (Millera). Dyskutowac miano do soboty w nocy, a byc moze nawet do niedzieli rano. To ostatnie nie bylo takie pewne, bo Berlusconi mial o 11 mecz. Niemniej fakt, ze w sobote juz ok. 14 zamknieto obrady byl bardzo zaskakujacy. Mille nie pojal w ogole co jest "grane", podal wiec prasie dementi odnosnie konca spotkania i powiedzial, ze po obiedzie rozmowy beda dalej trwac. Sytuacja zrobila sie naprawde zenujaca i smutna. Wystawiony za drzwi Miller nie chcial/nie umial pojac, ze Unia dala mu wyraznie do zrozumienia " a wam Miller juz dziekujemy". Nikt nie chcial juz dalej sluchac o smierci lub Nicei. 2) Po drugie – nie ustalono konkretnych terminow dalszych rozmow: Dotad ZAWSZE bylo tak, ze odkladajac dyskusje na pozniej umawiano sie przy rozstaniu konkretnie na nastepne rozmowy. Oba te punkty razem nie wroza dobrze, chyba, ze ktos reprezentuje poglad "im gorzej tym lepiej, wazne, ze im pokazalismy". Niestety wyznawcow takich pogladow w Polsce nie brak. Rowniez pozdrawiam Eva P.S. Swoja droga jestes interesujacym przypadkiem. Meerkat twierdzi, ze wszyscy pchaja sie dzwiami i oknami do USA, a Ty chcesz ten kraj dobrowolnie opuscic. Kiedys podobnie sie zachowalam, ale wlasnie takie przypadki nigdy chyba sie w Meerkata glowie nie pomieszcza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nath Re: Do lorda coxa IP: *.97-200-24.mc.videotron.ca 21.12.03, 17:19 Te dwa punkty ktore poruszylas sa ciekawe ale nie rozumiem czemu automatycznie winisz Millera za porazke. Sa przeciez opinie (przecieki) ze to Francuzi nie chcieli negocjowac...tak podaja niektore media brytyjskie. To Francuzom odpowiada taktyka "czym gorzej tym lepiej" bo fiasko w Brukseli moze byc dla nich pretekstem do rozpoczecia rozmow o "twardym jadrze". A nie jest wina Millera ze Francuzi marza o Europie dwoch predkosci bo zawsze obawiali sie rozszerzenia i utraty wplywow... Tak czy inaczej nawet media francuskie, takie jak Le Monde, nie winily jednoznacznie Polski za porazke. > P.S. Swoja droga jestes interesujacym przypadkiem. Meerkat twierdzi, ze wszyscy > pchaja sie dzwiami i oknami do USA, a Ty chcesz ten kraj dobrowolnie opuscic. > Kiedys podobnie sie zachowalam, ale wlasnie takie przypadki nigdy chyba sie w > Meerkata glowie nie pomieszcza. Nie wiem jak Meerkat ale ja nie widze sprzecznosci. Sama jestem pro-amerykanska ale nie jestem pewna czy nie wolalabym bym mieszkac na stale w Europie. Nie kazdy wielbiciel czy sympatyk obcego panstwa/kultury musi koniecznie mieszkac w danym kraju... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: Do lorda coxa IP: *.dip.t-dialin.net 21.12.03, 18:23 Gość portalu: Nath napisał(a): > Te dwa punkty ktore poruszylas sa ciekawe ale nie rozumiem czemu automatycznie > winisz Millera za porazke. Sa przeciez opinie (przecieki) ze to Francuzi nie > chcieli negocjowac...tak podaja niektore media brytyjskie. To Francuzom > odpowiada taktyka "czym gorzej tym lepiej" bo fiasko w Brukseli moze byc dla > nich pretekstem do rozpoczecia rozmow o "twardym jadrze". A nie jest wina > Millera ze Francuzi marza o Europie dwoch predkosci bo zawsze obawiali sie > rozszerzenia i utraty wplywow... Nie, francuskie marzenia nie sa wina Millera. Ale jego wina jest urealnianie tych marzen. Jesli rzeczywiscie tak jest, ze Francuzi naprawde chca "twardego jadra",czyli Unii dwoch predkosci, to pomoc w realizacji tych marzen nie powinna byc zadaniem polskiego rzadu, bo to naprawde nie lezy to w polskim interesie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nath Re: Do lorda coxa IP: *.97-200-24.mc.videotron.ca 21.12.03, 19:29 To znaczy ze mamy spelniac wszystkie zachcianki Francji po to zeby nie zaczeli nas straszyc Europa dwoch predkosci? Nie, to mi sie nie podoba... Francuzi moga miec nadzieje ze fiasko szczytu bedzie moglo byc wykorzystane jako pretekst. Ale wcale tak nie musi byc. Oni tez sie moga pomylic w swoich kalkulacjach. Podobno Niemcy tak sie do Europy dwoch predkosci nie pala. Wlosi i Luksemburg powiedzieli ze wcale im sie ta idea nie podoba. Na dobra sprawe nie bardzo wiadomo w jakiej dziedzinie kraje "twardego jadra" moglyby sie dalej integrowac. Takze rownie dobrze moze byc tak ze to Francja obudzi sie z reka w nocniku...A poza tym my nie mielismy zadnych gwarancji ze Francja porzucilaby swoje marzenia o twardym jadrze gdyby konstytucja zostala przyjeta. Francuzi po prostu boja sie rozszerzenia i utraty wplywow, tak bylo juz od dawna. Tej idei "Europy dwoch predkosci" nie wymyslili teraz. Dyskutuje czasem z Francuzami na internecie, wiem jakie sa ich marzenia i fobie. I mam wrazenie ze w ich zachowaniu tez jest wiele elementow ambicjonalnych i irracjonalnych. A jezeli tak jest to nasze "dobre" zachowanie ich nie zmieni chyba ze bysmy sie im kompletnie podporzadkowali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Do lorda coxa IP: *.solnet.ch 21.12.03, 22:08 Gość portalu: Nath napisał(a): > To znaczy ze mamy spelniac wszystkie zachcianki Francji po to zeby nie >zaczeli nas straszyc Europa dwoch predkosci? Nie, to mi sie nie podoba... > > Francuzi moga miec nadzieje ze fiasko szczytu bedzie moglo byc wykorzystane > jako pretekst. Ale wcale tak nie musi byc. Oni tez sie moga pomylic w swoich > kalkulacjach. Podobno Niemcy tak sie do Europy dwoch predkosci nie pala. Wlosi i Luksemburg powiedzieli ze wcale im sie ta idea nie podoba. Na dobra sprawe nie bardzo wiadomo w jakiej dziedzinie kraje "twardego jadra" moglyby sie dalej integrowac. Takze rownie dobrze moze byc tak ze to Francja obudzi sie z reka w nocniku...A poza tym my nie mielismy zadnych gwarancji ze Francja porzucilaby swoje marzenia o twardym jadrze gdyby konstytucja zostala przyjeta. Francuzi po prostu boja sie rozszerzenia i utraty wplywow, tak bylo juz od dawna. Tej idei "Europy dwoch predkosci" nie wymyslili teraz. Dyskutuje czasem z Francuzami na internecie, wiem jakie sa ich marzenia i fobie. I mam wrazenie ze w ich zachowaniu tez jest wiele elementow ambicjonalnych i irracjonalnych. A jezeli tak jest to nasze "dobre" zachowanie ich nie zmieni chyba ze bysmy sie im kompletnie podporzadkowali. ---- Masz racje co do zamierzen Francji z twardym jadrem i do obaw Francji przed rozszerzeniem. Francuzi bali go sie miedzy innymi dlatego, poniewaz zakladali, ze Niemcom uda sie podporzadkowac wszystkie kraje, tak jak to im sie udalo z Wegrami i Czechami i w ten sposob wlasnie niemiecka orkiestra bedzie dyktowac co jest grane. Wlasciwie postawa Polski powinna byc balsamem na ich dusze. Z wyjatkiem poparcia dla USA oczywiscie. Ale jest jeszcze inny problem, mianowicie, co jest z integracja i jak daleko powinna ona siegac. Jezeli zakladamy calkowicie jednakowy system we wszystkich krajach, to rozne szybkosci, w sensie upodoban czy preferencji ustawodawczych, sa nie do przyjecia. Jezeli jednak zalozymy, ze sa roznice miedzy regionami/ krajami, to rozne szybkosci, a wiec samodzielnosc prawna, sa wrecz pozadane. Mnie sie ta druga mozliwosc duzo bardziej podoba. Aby ja zrealizowac nalezaloby jednak ustalic co jest wspolne dla calej Europy a reszta bylaby wlasnie regionalna. Tego wedlug mnie zasadniczego problemu wcale nie przedyskutowano. Przyklad: w Szwajcarii gminy decyduja same o podatkach. W zwiazku z tym panuje miedzy gminami konkurencja w celu obnizania podatkow. Im mniejsze podatki, tym wiecej firm, ktore wlasnie placa podatki i tym bardziej gmina jest bogata. W Uni mowi sie o ujednoliceniu podatkow w calej Uni. Przeciez to jest bardziej niz straszne. Innymi slowy, albo rozplywamy sie w sobie, albo wlasnie nie. Jak dlugo decyzja nie zostanie podjeta i prawodawstwo, czy tez kompetencje ustawodawcze komisji Uni odpowiednio ograniczone, tak dlugo mamy stan schizofreni. A wiec, o ile sie nie rozplywamy, to powiedzialbym nie tylko dwie szybkosci, tylko znacznie wiecej. I to byloby bardzo dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy do Fritz IP: 5.2.1R1D* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 21.12.03, 22:54 A co mi zalezy. Mam wrazenie, ze pisze o tym od lat. Nareszcie ktos ma zblizone ODCZUCIA i zdanie. > Ale jest jeszcze inny problem, mianowicie, co jest z integracja i jak daleko > powinna ona siegac. Jezeli zakladamy calkowicie jednakowy system we wszystkich > krajach, ---naprawde za bardzo ogolnie co to znaczy jednakowy sytstem? System czego? OK. Wedlug mnie moze tylko chodzic o koncentracje kapitalu i kontrola nad nim. Tylko wtedy USA a zaraz potem Ciny i Japonia maja partnera i maja sie z kim "scigac". > to rozne szybkosci, w sensie upodoban czy preferencji ustawodawczych, > sa nie do przyjecia. ------------------------------------ > Jezeli jednak zalozymy, ze sa roznice miedzy regionami/ > krajami, to rozne szybkosci, a wiec samodzielnosc prawna, sa wrecz pozadane. > Mnie sie ta druga mozliwosc duzo bardziej podoba. ---podoba niepodoba jest to jedyna sprawdzona forma unii patrz chocby Unia PL, sprzed degeneracji systemu wyrazajacym sie wzrostem roli moznowladztwa i upanszczyznieniem chlopa do kresu (w momencie powstania unii panszczyzna wynosila tylko jeden dzien w tygodniu!) > Aby ja zrealizowac nalezaloby > jednak ustalic co jest wspolne dla calej Europy a reszta bylaby wlasnie > regionalna. Tego wedlug mnie zasadniczego problemu wcale nie przedyskutowano. ---wlasnie to staram sie wrecz wykrzyczec na tym forum. NAJPIERW ROZDZIELIC kompetencje wladzy, nie ma tego nawet zrobionego w jednoznaczny sposob w polskiej konstytucji, a wszyscy mowia, ze "dobra", bo slepi chyba, a skad ta niemoznosc znalezienia osob odpowiedzialnych itd. Zawsze od tego podzialu nalezy zaczynac. > Przyklad: w Szwajcarii gminy decyduja same o podatkach. W zwiazku z tym panuje > miedzy gminami konkurencja w celu obnizania podatkow. Im mniejsze podatki, tym > wiecej firm, ktore wlasnie placa podatki i tym bardziej gmina jest bogata. W > Uni mowi sie o ujednoliceniu podatkow w calej Uni. Przeciez to jest bardziej > niz straszne. Innymi slowy, albo rozplywamy sie w sobie, albo wlasnie nie. Jak > dlugo decyzja nie zostanie podjeta i prawodawstwo, czy tez kompetencje > ustawodawcze ---w Kanadzie jest bardzo podobnie, choc prowincje to nie kraje. W Kanadzie mozna bylo oddac naprzyklad policje i straz pozarna a nawet prawo budowlane po czesci ustawic na najnizszym szczeblu czyli do kompetencji regionu (niby gminy) i jest OK. Jako przyklad maze sobie tak niech prawo gospodarcze bedzie wspolne i ujednolicone, a karne niech sie kazdy kraj sam wyposazy. Polityka WlkBryt wzgledem Unii jest wspanialym przykladem. Bedac niemcem lub francuzem okropnie by mi zalezalo, by ten podzial ustalic najpierw, by nie eliminowqc konkurencji i roznorodnosci, bo to najpiekniejsze co europa ma i zastepowac wszystko niewydolna z zalozenia i pozbawiona kontroli (bo juz za wielka nie da sie) biurokracja. Klocenie sie komu wiecej biurokratow to paranoja. Biurokraci tworza miejsca paracy TYLKO dla innych biurokratow i sa oplacani przez podatnika. Po co to europie? Cale to zamieszanie to swiadome rozpoczynanie budowy od dachu, zeby Ci nowi nie mieli szans na samodzielnosc i wlasne mazenia, naprzyklad zacisnac pasa i inwestowac itd. Ot moje trzy grosze, a konstytucja powinna byc dopiero w nastepstwie napisana i uchwalona i wcale nie potrzeba tak ogromnego parlamentu ani tak wielkiego senatu (rady). Im mniej osob tym lepiej tym wyrazniej widac o kogo chodzi i kto zasluzony a kto winny. Jeszcze raz panstwa reprezentowane maja byc przez co najmniej 3 i co najwyzej 9 deputowanych i kropka. A partie niech sobie tworza miedzynarodowe sojusze w parlamencie. Piotrek. Sie masz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: do Fritz IP: *.solnet.ch 22.12.03, 00:46 Gość portalu: obcy napisał(a): > A co mi zalezy. Mam wrazenie, ze pisze o tym od lat. Nareszcie ktos ma zblizone > > ODCZUCIA i zdanie. > > > Ale jest jeszcze inny problem, mianowicie, co jest z integracja i jak dale >> ko powinna ona siegac. Jezeli zakladamy calkowicie jednakowy system we >> wszystkich krajach, > ---naprawde za bardzo ogolnie co to znaczy jednakowy sytstem? > System czego? OK. Wedlug mnie moze tylko chodzic o koncentracje kapitalu i > kontrola nad nim. Tylko wtedy USA a zaraz potem Ciny i Japonia maja partnera > i maja sie z kim "scigac". ******** jednakowy system oznacza, jakby to bylo jedno superpanstwo z jednakowym prawdowstwem we wszystkich prowincjach: socjalnym, podatkowym i karnym. Po prostu wszystko jednakowo. > > > to rozne szybkosci, w sensie upodoban czy preferencji ustawodawczych, > > sa nie do przyjecia. > ------------------------------------ > > Jezeli jednak zalozymy, ze sa roznice miedzy regionami/ > > krajami, to rozne szybkosci, a wiec samodzielnosc prawna, sa wrecz pozadan > e. > > Mnie sie ta druga mozliwosc duzo bardziej podoba. > ---podoba niepodoba jest to jedyna sprawdzona forma unii patrz chocby Unia PL, > sprzed degeneracji systemu wyrazajacym sie wzrostem roli moznowladztwa i > upanszczyznieniem chlopa do kresu (w momencie powstania unii panszczyzna > wynosila tylko jeden dzien w tygodniu!) ********** Na tym wlasnie polega problem: w jakim kierunku ma sie unia dalej rozwijac. Sroba z roku na rok jest mocniej dokrecana. Przeciwko temu sie broni Anglia, a to chca wymusic Niemcy i Francja, aby w ten sposob zmniejszyc swoja nie- konkurencyjnosc. > > > Aby ja zrealizowac nalezaloby > > jednak ustalic co jest wspolne dla calej Europy a reszta bylaby wlasnie > > regionalna. Tego wedlug mnie zasadniczego problemu wcale nie przedyskutowa > no. > ---wlasnie to staram sie wrecz wykrzyczec na tym forum. > NAJPIERW ROZDZIELIC kompetencje wladzy, nie ma tego nawet zrobionego w > jednoznaczny sposob w polskiej konstytucji, a wszyscy mowia, ze "dobra", bo > slepi chyba, a skad ta niemoznosc znalezienia osob odpowiedzialnych itd. > Zawsze od tego podzialu nalezy zaczynac. ******** Tutaj chodzi o duzo bardziej ogolna rzecz. O ile wiem np., panstwo amerykanskie nie proboje poszczegolnych stanow z roku na rok ograniczac. Jest rownowaga. Ona jest przesuwana, jak sie staje cos nadzwyczajnego, np. sprawa teroryzmu i dodatkwych przepisow, np. zabezpieczania lotnisk. Ale z cala pewnoscia panstwo, tzn. sie Kongress i Senat nie proboja wprowadzac regulacji wielkosci ogorka i jego krzywizny, co wlasnie robi komisja europejska. Sformlizowanie tego przykladu byloby stwierdzenie: komisja nie ma zadnego prawo do wydawania zarzadzen w sprawie zywnosci, o ile to nie zagraza zyciu ludnosci. Problem zywnosci genetycznej moglby byc regulowany centralnie ale cala reszta nie. > > > Przyklad: w Szwajcarii gminy decyduja same o podatkach. W zwiazku z tym > panuje > > miedzy gminami konkurencja w celu obnizania podatkow. Im mniejsze podatki, > > tym > > wiecej firm, ktore wlasnie placa podatki i tym bardziej gmina jest bogata. > W > > Uni mowi sie o ujednoliceniu podatkow w calej Uni. Przeciez to jest bardzi > ej > > niz straszne. Innymi slowy, albo rozplywamy sie w sobie, albo wlasnie nie. > > Jak > > dlugo decyzja nie zostanie podjeta i prawodawstwo, czy tez kompetencje > > ustawodawcze > ---w Kanadzie jest bardzo podobnie, choc prowincje to nie kraje. > W Kanadzie mozna bylo oddac naprzyklad policje i straz pozarna a nawet prawo > budowlane po czesci ustawic na najnizszym szczeblu czyli do > kompetencji regionu (niby gminy) i jest OK. > Jako przyklad maze sobie tak niech prawo gospodarcze bedzie wspolne i > ujednolicone, a karne niech sie kazdy kraj sam wyposazy. **** Moze ale czy musi. Wazne jest aby prawo istnialo i bylo konsekwetnie egzekwowane. Z tym mozna zyc. Jezeli obok jest lepsze, firmy zmieniaja miejsce a miejscowi politycy prawo, jezeli nie chca wyludnienia wlasnej prowincji. W ten sposob powstaje inowacyjny rozwoj. Najgorzej jest, jak panuje bezprawie. > Polityka WlkBryt wzgledem Unii jest wspanialym przykladem. > Bedac niemcem lub francuzem okropnie by mi zalezalo, by ten podzial > ustalic najpierw, by nie eliminowqc konkurencji i roznorodnosci, ***** Ale wlasnie do tego w tej chwili dazy Unia i to wlasnie zaproponowal konwent przeciwko czemu wlasnie Anglicy zaprotestowali, a chodzilo im o wyrownanie w polityce socjalnej i podatkowej. No i oczywiscie zadnej wspolnej polityki zagranicznej. > bo to najpiekniejsze co europa ma i zastepowac wszystko niewydolna z >zalozenia i pozbawiona kontroli (bo juz za wielka nie da sie) biurokracja. *** Niestety, biurokracji nie doceniasz. To zjawisko nazywa sie wlasnie Euroskleroza. :-) > Klocenie sie komu wiecej biurokratow to paranoja. Biurokraci tworza miejsca > paracy TYLKO dla innych biurokratow i sa oplacani przez podatnika. > Po co to europie? **** Dobre pytanie. Narazie sa potrzebni po to, aby wydawac rocznie 20'000 tys nowych regulacji, jak niedawno napisano. To jest ten potworny bezsens. Albo i nie. Zalezy od tego jaki model przyszlej Europy zostanie wybrany: w pelni uregulowany i wtedy praca ta jest potrzebna, czy tez posle sie 90% tego dorobku do diabla. > Cale to zamieszanie to swiadome rozpoczynanie budowy od dachu, zeby > Ci nowi nie mieli szans na samodzielnosc i wlasne mazenia, naprzyklad > zacisnac pasa i inwestowac itd. ***** Glebszy cel tego postepowania (ujednolicenia)jest jasny: mniejsi rozplyna sie w wiekszych i wszyscy w Polsce beda mowic po niemiecku a z czasem zapomna polskiego. Tylko ze Polacy wola na szczescie angielski. > Ot moje trzy grosze, a konstytucja powinna byc dopiero w nastepstwie > napisana i uchwalona i wcale nie potrzeba tak ogromnego parlamentu ani tak > wielkiego senatu (rady). Im mniej osob tym lepiej tym wyrazniej widac o kogo > chodzi i kto zasluzony a kto winny. Jeszcze raz panstwa reprezentowane maja byc > > przez co najmniej 3 i co najwyzej 9 deputowanych i kropka. > A partie niech sobie tworza miedzynarodowe sojusze w parlamencie. > Piotrek. > Sie masz. A wiec jestes za modelem fedeeracyjnym a nie super panstwem. Ja rowniez. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Do Nath i Fritza IP: *.dip.t-dialin.net 22.12.03, 01:21 Naturalnie, ze Polska nie musi (nie powinna) spelniac zachcianek Francji, i ze wiele jest we francuskim zachowaniu nadecia ambicjonalnego. Tyle, ze to choroba na ktora i Polska i inni (np. Hiszpania) podobnie ciezko jak Francja choruja. Przyganianie kotla garnkowi nie lezy w centrum moich polemik. KAZDY wykorzysta KAZDA sytuacje do swoich celow - o ile ma resztki chocby oleju w glowie. Czyli takie zachowanie jest rownie "typowo francuskie" jak i tzw. "choroba francuska", ktora dotyka wszak wszystkie nacje mniej wiecej po rowno. Stad wynika, ze madre zdefiniowanie wlasnych celow to zawsze warunek sine qua non dalekowzrocznej i skutecznej polityki kazdego kraju. Jesli tu dobrze rozumiem Fritza, to tak cala EU jak i polskie w niej cele powinny, jego zdaniem, miec wymiar czysto materialny: > Ale jest jeszcze inny problem, mianowicie, co jest z integracja i jak daleko > powinna ona siegac. Jezeli zakladamy calkowicie jednakowy system we wszystkich > krajach, to rozne szybkosci, w sensie upodoban czy preferencji ustawodawczych, > sa nie do przyjecia. Jezeli jednak zalozymy, ze sa roznice miedzy regionami/ > krajami, to rozne szybkosci, a wiec samodzielnosc prawna, sa wrecz pozadane. > Mnie sie ta druga mozliwosc duzo bardziej podoba. Aby ja zrealizowac >nalezaloby jednak ustalic co jest wspolne dla calej Europy a reszta bylaby >wlasnie regionalna. Tego wedlug mnie zasadniczego problemu wcale nie >przedyskutowano. Najzupelniej Fritz nie masz racji. To temat stary, starenki, ma tysiace opracowan, zadyskutowany prawie na smierc ma nawet swoja nazwe, od ktorej wykreca wrecz jezyk - subsydiarnosc (Subsidiarität). Oznacza to,ze UE decyduje tylko o tym, co bezwzgl.konieczne, a reszte zalatwiaja kraje, regiony, miejscowosci etc. - w zaleznosci od wagi problemu i jego zasiegu. Ze praktyka czasem odbiega od teorii, to juz rzecz zupelnie inna, i podobnie jak w przypadku "choroby francuskiej" to przypadlosc nie tyle unijna co raczej czysto ludzka. >Przyklad: w Szwajcarii gminy decyduja same o podatkach. (...).W Uni mowi sie o >ujednoliceniu podatkow w calej Uni. Przeciez to jest bardziej niz straszne. . Niestety to wlasnie jeden z przykladow tych nieprawd lub polprawd, ktore Tobie Fritz czesto zarzucam: Unia nie chce wcale ujednolicic podatkow. Ona chce tylko ujednolicic SYSTEM podatkowy, a i to w pierwszym rzedzie w EUROLANDZIE - tak przeciez jest w Szwajcarii oraz w kazdym innym cywilizowanym kraju. Trzeba byc powaznym dyletantem ekonomicznym, by nie odrozniac stawek od systemu. Nie bardzo umiem wczuc sie w sytuacje tych, ktorzy nie pojmuja faktow tak oczywistych jak ten, ze jedna waluta moze na dluzsza mete funkcjonowac skutecznie TYLKO pod warunkiem obowiazywania tych samych praw dla wszystkich podmiotow gospodarczych na obszarze jej dzialania. I jest to obojetne, czy chodzi przy tym o jedno panstwo (tak jak np. USA, Szwajcaria, Japonia,itd.), czy tez o zwiazek panstw (Euroland). Fundamentem KAZDEJ WSPOLNOTOWEJ gospodarki, niezaleznie od jej narodowych komponent(lub ich braku) jest ten sam system prawny dla wszystkich, w tym rowniez w zakresie prawa podatkowego. A to OCZYWISCIE nie wyklucza WCALE roznych stawek i taryf - podobnie jak we szwajcarskich gminach, o ktorych piszesz. Fritz, mam wrazenie, ze chcesz byc odbierany jako powazny glos w dyskusji, nie popelniaj wiec typowo polskich bledow. Jesli wysoko mierzysz, nie licz na taryfe ulgowa lub wspolczujace zrozumienie dla zupelnie zasadniczych brakow i niedociagniec (drobne mozna zawsze wybaczyc). Pozdrawiam Was oboje Eva Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Do Nath i Fritza IP: *.solnet.ch 22.12.03, 12:32 Gość portalu: Eva napisał(a): ) Naturalnie, ze Polska nie musi (nie powinna) spelniac zachcianek Francji, i ze ) wiele jest we francuskim zachowaniu nadecia ambicjonalnego. Tyle, ze to choroba ) na ktora i Polska i inni (np. Hiszpania) podobnie ciezko jak Francja choruja. ) Przyganianie kotla garnkowi nie lezy w centrum moich polemik. KAZDY wykorzysta ) KAZDA sytuacje do swoich celow - o ile ma resztki chocby oleju w glowie. Czyli ) takie zachowanie jest rownie "typowo francuskie" jak i tzw. "choroba )francuska" , ktora dotyka wszak wszystkie nacje mniej wiecej po rowno. *************** To jest oczywiste, ze kazdy walczy o swoja "kosc". Co w wypadku celow Niemiec i Francji jest bardzo niebezpieczne, przy tym ze z powodu przeszlosci tylko Francja je glosno i wyraznie artykuluje a Niemcy po prostu je akceptuja, to sa mrzonki o mocarstwowej Europie - temu wlasnie celowi ma byc podporzadkowana reszta struktur Europy. A wiec wlasnie z tego powodu jest potrzebna centralna, prezna organizacja wszystko regulujaca. To jest wlasnie wprowadzanie niedemokratycznych, i to bardzo, regul gry. Przykladem extremalnie przeciwnej organizacji struktur wielonarodowych, bardzo zroznicowanych gospodarczo, jest wlasnie Szwajcaria, gdzie panuje demokracja bezposrednia. Tej formy oczywiscie nie daje sie przenosic na tak wielkie organizmy jakimi jest Unia. ) ) Stad wynika, ze madre zdefiniowanie wlasnych celow to zawsze warunek sine qua ) non dalekowzrocznej i skutecznej polityki kazdego kraju. ) ) Jesli tu dobrze rozumiem Fritza, to tak cala EU jak i polskie w niej cele ) powinny, jego zdaniem, miec wymiar czysto materialny: ******* Nie, ale bez warunkow umozliwiajacych rozwoj w kierunku dobrobytu trudno bedzie mowic o realizacji czegos innego, bo po prostu nie bedzie to mozliwe. Warunki umozliwiajace rozwoj sa rozne lokalnie. A wiec, prawo ktore nie daje mozliwosci roznicowania i dopasowania indiwidualnego, jest prawem zlym. Ale do tego daza w Uni przedewszystkim N+F. I temu przeciwstawia sie Anglia odrzucajac rownosc w zakresie podatkow, praw socjlanych i rynku pracy. ) ) Ale jest jeszcze inny problem, mianowicie, co jest z integracja i jak ))daleko ko powinna ona siegac. Jezeli zakladamy calkowicie jednakowy system we ))wszystkich krajach, to rozne szybkosci, w sensie upodoban czy preferencji ))ustawodawczych, sa nie do przyjecia. Jezeli jednak zalozymy, ze sa roznice ))miedzy regionami/ krajami, to rozne szybkosci, a wiec samodzielnosc prawna, ))sa wrecz pozadane. ) ) Mnie sie ta druga mozliwosc duzo bardziej podoba. Aby ja zrealizowac ) )nalezaloby jednak ustalic co jest wspolne dla calej Europy a reszta bylaby ) )wlasnie regionalna. Tego wedlug mnie zasadniczego problemu wcale nie ) )przedyskutowano. ) ) Najzupelniej Fritz nie masz racji. To temat stary, starenki, ma tysiace ) opracowan, zadyskutowany prawie na smierc ma nawet swoja nazwe, od ktorej ) wykreca wrecz jezyk - subsydiarnosc (Subsidiarität). ****** Masz racje. Tylko akcent lezy na "zadyskutowany" ale nie realizowany. Nawet wrecz przeciwnie. To znaczy sie, mowie sie ze powinno , ale nastepuje dalsze przejmowanie wladzy przez Unie. Niedawno (pare tygodni temu) bylo cos bardzo wesolego, na temat dyrektywy Uni dotyczacej praw i rownouprawnienia kobiet: nie pamietam co, ale CDU/CSU skomentowaly to jako przyklad zidiocialego biurokratyzmu. To znaczy sie: nie ma granic we wladzy komisji. Nie ma ich, poniewaz przedyskutowano tylko zasade, i wszyscy stwierdzili ze jest dobra. No i na tym sie skonczylo. Nie ma granic, poniewaz nie ma ogolnego modelu Uni. Nie ma modelu, poniewaz idealistyczne cele Uni nie sa zdefiniowane. Cele mocarstwowe, podane wlasnie przez F+N uwazam za zabojcze dla calej Uni. )Oznacza to,ze UE decyduje ) tylko o tym, co bezwzgl.konieczne, a reszte zalatwiaja kraje, regiony, ) miejscowosci etc. - w zaleznosci od wagi problemu i jego zasiegu. Ze praktyka ) czasem odbiega od teorii, to juz rzecz zupelnie inna, i podobnie jak w )przypadku "choroby francuskiej" to przypadlosc nie tyle unijna co raczej )czysto ludzka. ** odpowiedz powyzej. Zwroc uwaga na Bayern, CSU jak czesto wypowiadaja sie niezwykle negatywnie wlasnie z powodu idiotycznych przepisow unijnych. ) ) )Przyklad: w Szwajcarii gminy decyduja same o podatkach. (...).W Uni mowi sie o ujednoliceniu podatkow w calej Uni. Przeciez to jest bardziej niz straszne ) . . ) ) Niestety to wlasnie jeden z przykladow tych nieprawd lub polprawd, ktore Tobie ) Fritz czesto zarzucam: ) **** Sluchaj, to nie jest nieprawda. Nieprawda byloby gdyby swiadomie chcial kogos wprowadzic w blad. Gdybym uzywal Twojego sposoby wyrazania, to musialbym stwierdzic, jestes cholernie zaklamana i oszukujesz swiadomie ludz. Celem dyskusji jest uzupelnianie informacji. To jest wrecz elementarne. Dziwi mnie, ze tego nie wiesz. Ale to zalezy oczywiscie od poziomu wymiany pogladow. ) Unia nie chce wcale ujednolicic podatkow. Ona chce tylko ujednolicic SYSTEM ) podatkowy, a i to w pierwszym rzedzie w EUROLANDZIE - tak przeciez jest w ) Szwajcarii oraz w kazdym innym cywilizowanym kraju. *** No widzisz. W Szwajcarii system podatkowy nie jest ujednolicony. A wiec jestes cholernym klamczuchem. To tylko dygresja co do kultury dyskusji. Mam nadzieje, ze zrozumialas chodzi. Przykladem, ze system podatkowy w S. nie jest jednolity, jest prawo spadkowe. To zalezy od kantonu ( wojewodztwa ). Z tego tez powodu ludzie czasami przeprowadzaja sie. Zdaje, ze system opodatkowania, a raczej odciagania od podatku inwestycji jest tez rozny. I jeszcze jeden przyklad: ten najciekawszy: nowa firma, przychodzi do gminy i mowi: my wiemy, ze u was sie placi taki i taki podatek od dochodow. My zainwestujemy i postawimy nowa fabryke, ktore bedzie miala wysokie dochody, a wiec bedzie dobrym platnikiem podatkow, jezeli zmniejszycie nam podatki o polowe. To samo moze zrobic bogata osoba prywatna. Co tez czesto robia. :-) Pytanie do Ciebie: czy ten ostatni przypadek bylby mozliwy w ramach tylko ujednoliconego systemu podatkowego? ) ) Trzeba byc powaznym dyletantem ekonomicznym, by nie odrozniac stawek od )systemu ***** Zobacz pytanie powyzej. Te specjalne podatki wprowadzane w gminach dla dobrych platnikow, sa przeciez w gruncie rzeczy tylko specjalnymi strefami ekonomicznymi, a te zwalcza przeciez Unia wszelkimi srodkami. Czy tez jestes innego zdania? :) ) ) Nie bardzo umiem wczuc sie w sytuacje tych, ktorzy nie pojmuja faktow tak ) oczywistych jak ten, ze jedna waluta moze na dluzsza mete funkcjonowac ) skutecznie TYLKO pod warunkiem obowiazywania tych samych praw dla wszystkich ) podmiotow gospodarczych na obszarze jej dzialania. I jest to obojetne, czy ) chodzi przy tym o jedno panstwo (tak jak np. USA, Szwajcaria, Japonia,itd.), )czy tez o zwiazek panstw (Euroland). No, i Ty mowisz o dyletantyzmie. Bardzo mocne. I (nie)mozliwsci (nie)wczuwania sie. Dobre . Przyklad: w USA poszczegolne stany moja swoje systemy podatkowe. O Szwajcarii juz wspomnialem. Powiedzialbym, ze dynamiczny rozwoj jest tyko wtedy mozliwy, kiedy istnieja zasady konkurencji. A wiec TYLKO wtedy, kiedy istnieje mozliwosci roznicowania prawa podatkowego (przeczytaj wpierw pytanie na koncu). Przyklad: W Niemczech jest dosyc drog. Byloby wiec bez sensu zachecac do budowy dalszczych budowy drog. W Polsce jest za malo drog i mieszkan. Zmiany systemu podatkowego wlasnie w sensie popierania budowy drog i mieszkan byloby bardzo rozsadne. Zmiana prawa oznacza z mojego punktu widzenia: podmioty gospodarcze zajmujace sie tym, sa inaczej traktowane, lepiej co oznacza w systemie podatkowym, ze placa mniej podatkow, niz normalne pozostale podmioty gospodarcze. Po osiagnieciu celu gospodarczego w danym regionie / kraju system podatkowy zostanie znowu zmieniony. ) Fundamentem KA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Do Nath i Fritza .. cd IP: *.solnet.ch 22.12.03, 12:34 Obcielo koniec odpwiedzi. Nie mam czasu na powtorke. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: Do Fritza IP: *.dip.t-dialin.net 22.12.03, 23:40 Ja pisze: > Niestety to wlasnie jeden z przykladow tych nieprawd lub polprawd, ktore >Tobie Fritz czesto zarzucam Na to Ty: > Sluchaj, to nie jest nieprawda. Nieprawda byloby gdyby swiadomie chcial kogos > wprowadzic w blad. Nie, Fritz - to nie tak. Fakty sa w stosunku do intencji indyferentne, czyli sa albo prawdziwe albo falszywe. Natomiast jesli sie swiadomie nagina fakty, to sa to klamstwa. Ja nie przypisuje Ci zlych intencji, czyli nie twierdze, ze Ty klamiesz, ja twierdze jedynie, ze wiele Twoich stwierdzen jest nieprawdziwych, co moze wynikac np. z braku dokladnych informacji, braku wiedzy fachowej, glebszych refleksji etc., etc. Rownie dobrze powodem moga byc brak czasu lub duzy temperament - wtedy strzela sie szybciej niz sie pomysli. Piszesz: > Gdybym uzywal Twojego sposoby wyrazania, to musialbym > stwierdzic, jestes cholernie zaklamana i oszukujesz swiadomie ludz. Oraz jeszcze raz w innym miejscu: > No widzisz. W Szwajcarii system podatkowy nie jest ujednolicony. A wiec jestes > cholernym klamczuchem. To tylko dygresja co do kultury dyskusji. Mam nadzieje, > ze zrozumialas chodzi. Tak, naturalnie, ze zrozumialam Twoja chec "udzielenia " mi lekcji, ale strzelasz troche powyzej celu, ja sie bowiem jeszcze nigdy tak, jak piszesz powyzej, nie wyrazilam, to nie moj styl. Czyli tym razem probujesz swiadomie naginac fakty. Tyle moja dygresja co do kultury dyskusji. Wrocmy do systemu podatkowego.Ty piszesz: > No widzisz. W Szwajcarii system podatkowy nie jest ujednolicony.(..). >Przykladem, ze system podatkowy w S. nie jest >jednolity, jest prawo spadkowe. >To zalezy od kantonu ( wojewodztwa ). Z tego >tez powodu ludzie czasami >przeprowadzaja sie. Zdaje, ze system opodatkowania, a raczej odciagania od >podatku inwestycji jest tez rozny. > I jeszcze jeden przyklad: ten najciekawszy: nowa firma, przychodzi do gminy i > mowi: my wiemy, ze u was sie placi taki i taki podatek od dochodow. My > zainwestujemy i postawimy nowa fabryke, ktore bedzie miala wysokie dochody, a > wiec bedzie dobrym platnikiem podatkow, jezeli zmniejszycie nam podatki o > polowe. To samo moze zrobic bogata osoba prywatna. Co tez czesto robia. :-) > Pytanie do Ciebie: czy ten ostatni przypadek bylby mozliwy w ramach tylko > ujednoliconego systemu podatkowego? Odpowiadam: No oczywiscie, ze tak. Caly Twoj powyzszy wywod wskazuje na jedno -musisz byc spoza branzy i stad uporczywie mylisz pojecia. Caly czas staram sie Ci wyjasnic, ze jest roznica miedzy systemem podatkowym a stawkami oraz taryfami podatkowymi. Twoje przyklady sa przykladami zroznicowania taryf, stawek etc. System podatkowy oznacza co innego i jest faktem, ze istnieje jednolity system szwajcarski, ktory jest wspolny dla CALEJ Szwajcarii i ktory jednoczesnie jest odbiciem jej struktury federalnej. Reguly gry (Steuersystem) sa jasno okreslone i JEDNAKOWE dla wszystkich. Ich ramy wyznacza prawo harmonizacji podatkow (Steuerharmonisierungsrecht) panstwa federalnego (Bund). W tym akcie prawnym zawarte sa wszystkie najwazniejsze normy, ktore obowiazuja wszystkie kantony(i gminy). Sa to np. (tu przepraszam, ale napisze po niemiecku bo mi latwiej): Grundsätze über Steuerpflicht, Gegenstand und zeitliche Bemessung der Steuern, Verfahrensrecht und Steuerstrafrecht. Czyli to jest to co sie nazywa systemem podatkowym. Dopiero w ramach takiego gorsetu systemowego kantony i komuny uzyskuja prawo do roznych stawek podatkowych (Steuersätze) oraz sum wolnych od podatku (Steuerfreibeträge). Kazdy kantor ma do tego w jednakowym stopniu prawo. Stad tez kazdy kantor ma w ramach tego systemu swoje wlasne przepisy podatkowe i moze wg. swego uznania manipulowac wysokoscia stawek i taryf – o czym caly czas pisze. Podobnie jest w innych panstwach federalnych, roznice sa tylko w stopniu wolnosci, i faktem jest, ze w Szwajcarii ta wolnosc jest wieksza niz w Niemczech (ale i tu istnieje, np. Hebelsätze für Gewerbesteuern). Pozdrawiam Eva Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy Droga Pani Evo IP: 5.2.1R1D* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 23.12.03, 00:14 Dobrywieczor. > Podobnie jest w innych panstwach federalnych, roznice sa tylko w stopniu > wolnosci, i faktem jest, ze w Szwajcarii ta wolnosc jest wieksza niz w Niemczec > h > (ale i tu istnieje, np. Hebelsätze für Gewerbesteuern). ---no i zaplataliscie sie bez wyjscia. Przeciez wlasnie o ten system (naprzyklad podatkowy) chodzi - SYSTEM. Nie chcemy zeby wiekszosc obywateli unii decydowala o polskim systemie (naprzyklad) podatkowym w sposob arbitralny. Chcemy zdrowej federalnej europy lub konfederacji europejskiej. Ponadt jesli cos jest tak ogolnikowo podzielone jak kompetencje parlamentu i rady to sila argumentu zamienia sie na sile krasomowcza, poparta czesto grozbami natury materialnej i czesto "ponizej pasa". Wedlug mnie to papier jest jeszcze najtanszy i te lata pracy urzednikow tez nie sa az tyle warte co realny pacjent - europa. Sytuacja dojzala by zaczac porzadek prawny unii pisac od ... poczatku. Milych Swiat i Dosiego Nowego roku. Piotrek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Droga Pani Evo; chodzi o System IP: *.solnet.ch 23.12.03, 12:33 Gość portalu: obcy napisał(a): > Dobrywieczor. > > > Podobnie jest w innych panstwach federalnych, roznice sa tylko w stopniu > > wolnosci, i faktem jest, ze w Szwajcarii ta wolnosc jest wieksza niz w > Niemczec > > h > > (ale i tu istnieje, np. Hebelsätze für Gewerbesteuern). > ---no i zaplataliscie sie bez wyjscia. > Przeciez wlasnie o ten system (naprzyklad podatkowy) chodzi - SYSTEM. ---- Masz racje. Chodzi o System, ktory jest rozny, a czego Eva nie uznaje jako innego systemu. Nie masz racji, stwierdzajac, ze nie ma wyjscia. Wlasnie je znalazles. Gratuluje ::)) > Nie chcemy zeby wiekszosc obywateli unii decydowala o polskim systemie > (naprzyklad) podatkowym w sposob arbitralny. > Chcemy zdrowej federalnej europy lub konfederacji europejskiej. Dokladnie to. Harmonisierung oznacza zahamowanie systemu gospodarczego i przyklad extremalnej eurosklerozy. > Ponadt jesli cos jest tak ogolnikowo podzielone jak kompetencje > parlamentu i rady to sila argumentu zamienia sie na sile krasomowcza, > poparta czesto grozbami natury materialnej i czesto "ponizej pasa". > Wedlug mnie to papier jest jeszcze najtanszy i te lata pracy urzednikow > tez nie sa az tyle warte co realny pacjent - europa. > Sytuacja dojzala by zaczac porzadek prawny unii pisac od ... poczatku. > Milych Swiat i Dosiego Nowego roku. > Piotrek Piotrek, czy jest Was dwoch. Raz Obcy podpisuje sie M ( chyba jak Mietek) a drugi raz jako Piotrek. A moze zalezy to od dnia tygodnia (parzysty, nie parzysty) Pozdrawiam i Weslych Swiat Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy Witam IP: 5.2.1R1D* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 23.12.03, 19:20 Przepraszam, ze sie znowu wtracam, ale dzieki temu, ze nigdy nie bylem (poza NRD) w niemczech ani w szwajcarii uwazam, ze w jakis sposob jestem bezstronny. Podpisuje sie M, gdy kogos malo czytam, to moje drugie imie Mietek. Podpisuje sie Piotrek gdy mnie ktos zainteresuje, ot tak samo wychodzi. --------- Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. Rzycze wszystkim takiej znajomosci tematu i takiego sympatycznego zaangazowania jak w tej Waszej dyskusji. A moje 3 grosze bez zmian. Uproscic. 1.Rozdzielic precyzyjnie kompetencje parlamentu i rady. Nawet nie probowac powielac tego co juz jest, jak Nato, nie probowac odbierac samodzielnosci tam gdzie regionalizm jest juz marka sama w sobie. Zadnej wspolnej polityki zagranicznej bo nie ma takich samych zagrozen a nikt nie chce byc tym na skraju do pobicia i do oddania, pod wieczna presja szantazow i naciskow. Nie ma swiadomosci europejskiej zatem nie budowac na czyms co nie istnieje, bo checiami sie nic nie osiagnie. 2.Zmniejszyc liczbe poslow w parlamencie. Zasada. Partie i proporcjonalnosc do zaludnienia. Komisarze obojetnie z jakiego kraju byle nie wiecej niz 2 z jednego. 3.Zmienic na prostszy system rep do rady europy. Nie mniej niz 3rep panstwa male nie wiecej niz 9 duze. Tylko partie rzadzace daja reprezentacje sposrod siebie. Zmiana rzadu - zmiana reprezentantow. Proste i do napisania przez tydzien. Zadnych komisarzy. 4.Wprowadzic esperanto jako jezyk parlamentarny i wszystkie dokumenty w nim sporzadzac, ilosc tlumaczy zmaleje dziesieciokrotnie, a angielski zostawic juz na reszte swiata. Bedziemy sie uczyc tylko trzech jezykow swojego kazdy i angielskiego i esperanto, kto potrzebuje, pewnie tez wiekszosc - tez proste. No ale jak ktos ma tak zle ukryte cele rzeczywiste (FN dosc krnabrne) to ... teraz zagubiony. Prosty system (w tym podatkowe systemy) to dobry system, nawet gdyby europa miala dojsc do 50 panstw. Nawet wielkie firmy tworza burze mozgow i dziela (np GM) sie na suboddzialy by konkurowaly ze soba (ostatnio oldsmobile przegral i znika z tasm). Silni razem w swojej roznorodnosci niech taka bedzie europa. Mojemu krajowi rzycze rownierz zmiany konstytucji, by naczelnik zajmowal sie resortami silowymi na zasadach republikanskich, by kanclerz tworzyl rzad na zasadach demokracji parlamentarnej, by sady byly niezalezne i ... to dluga lista mazen. Jeszcze raz wszystkiego dobrego. Piotrek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: Droga Pani Evo IP: *.dip.t-dialin.net 23.12.03, 12:58 > Przeciez wlasnie o ten system (naprzyklad podatkowy) chodzi - SYSTEM. Po czesci tak - stopien swobody to jeden z fragmentow systemu. Podstawa kazdego systemu jest przedmiot opodatkowania (np. moga to byc dochody, moze byc konsumpcja, na ogol to mieszanka obu)oraz kilka innych kryteriow i te podstawy sa zawsze jednolita w danym kraju. Temat jest rozlegly, trudno go teraz dyskutowac (Swieta) Rowniez pozdrawiam i Wesolych Swiat Eva Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Do Fritza IP: *.solnet.ch 23.12.03, 12:22 Ja pisze: ) Niestety to wlasnie jeden z przykladow tych nieprawd lub polprawd, ktore )Tobie Fritz czesto zarzucam Na to Ty: ) Sluchaj, to nie jest nieprawda. Nieprawda byloby gdyby swiadomie chcial kogos ) wprowadzic w blad. )Nie, Fritz - to nie tak. Fakty sa w stosunku do intencji indyferentne, czyli sa )albo prawdziwe albo falszywe. Natomiast jesli sie swiadomie nagina fakty, to sa )to klamstwa. ***** Ja nie naginam faktow, bo one wlasnie istnieja. Ale z cala pewnoscia widze zwiazki miedzy faktami zupelnie inaczej niz Ty, powiedzialbym w wielu przypadkach dokladnie na odwrot. Z tego powodu wyciagam rowniez wnioski calkowicie przeciwne do Twoich. Kto ma racje, pokaza dalsze fakty. )Ja nie przypisuje Ci zlych intencji, czyli nie twierdze, ze Ty )klamiesz, ja twierdze jedynie, ze wiele Twoich stwierdzen jest nieprawdziwych, )co moze wynikac np. z braku dokladnych informacji, braku wiedzy fachowej, )glebszych refleksji etc., etc. Rownie dobrze powodem moga byc brak czasu lub )duzy temperament - wtedy strzela sie szybciej niz sie pomysli. ***** Wlasnie, zobacz powyzej. Stwierdzenia sa wnioskami z faktow. Jak powiedzialem, w interpretacji i zrozumieniu interpretujemy fakty w zasadniczo rozny sposob. Z mojego punktu widzenia, wnioski ktore wyciagasz, sa bledne i to czesto w razacy sposob. Gdybym byl Toba, to bym powiedzial, naginasz i manipulujesz fakty. A wiec, nie myl wnioskow z faktami. Piszesz: )) Gdybym uzywal Twojego sposoby wyrazania, to musialbym )) stwierdzic, jestes cholernie zaklamana i oszukujesz swiadomie ludz. )Oraz jeszcze raz w innym miejscu: )) No widzisz. W Szwajcarii system podatkowy nie jest ujednolicony. A wiec ))jestes cholernym klamczuchem. To tylko dygresja co do kultury dyskusji. Mam ))nadzieje, ze zrozumialas chodzi. )Tak, naturalnie, ze zrozumialam Twoja chec "udzielenia " mi lekcji, ale )strzelasz troche powyzej celu, ja sie bowiem jeszcze nigdy tak, jak piszesz )powyzej, nie wyrazilam, to nie moj styl. Czyli tym razem probujesz swiadomie )naginac fakty. Tyle moja dygresja co do kultury dyskusji. ***** Oczywiscie, ze tak napisalas, piszac o tym, ze pisze polprawdy i naginam fakty. To jest swietny przyklad na rozne interpretacje tego samego faktu i wyciagania roznych wnioskow z tego samego faktu. )Wrocmy do systemu podatkowego.Ty piszesz: ) No widzisz. W Szwajcarii system podatkowy nie jest ujednolicony.(..). )Przykladem, ze system podatkowy w S. nie jest )jednolity, jest prawo spadkowe. )To zalezy od kantonu ( wojewodztwa ). Z tego )tez powodu ludzie czasami )przeprowadzaja sie. Zdaje, ze system opodatkowania, a raczej odciagania od )podatku inwestycji jest tez rozny. ) I jeszcze jeden przyklad: ten najciekawszy: nowa firma, przychodzi do gminy i ) mowi: my wiemy, ze u was sie placi taki i taki podatek od dochodow. My ) zainwestujemy i postawimy nowa fabryke, ktore bedzie miala wysokie dochody, a ) wiec bedzie dobrym platnikiem podatkow, jezeli zmniejszycie nam podatki o ) polowe. To samo moze zrobic bogata osoba prywatna. Co tez czesto robia. :-) ) Pytanie do Ciebie: czy ten ostatni przypadek bylby mozliwy w ramach tylko ) ujednoliconego systemu podatkowego? Odpowiadam: No oczywiscie, ze tak. )Caly Twoj powyzszy wywod wskazuje na jedno -musisz byc spoza branzy i stad )uporczywie mylisz pojecia. Caly czas staram sie Ci wyjasnic, ze jest roznica )miedzy systemem podatkowym a stawkami oraz taryfami podatkowymi. Twoje )przyklady sa przykladami zroznicowania taryf, stawek etc. System podatkowy )oznacza co innego i jest faktem, ze istnieje jednolity system szwajcarski, )ktory jest wspolny dla CALEJ Szwajcarii i ktory jednoczesnie jest odbiciem jej )struktury federalnej. )Reguly gry (Steuersystem) sa jasno okreslone i JEDNAKOWE dla wszystkich. Ich )ramy wyznacza prawo harmonizacji podatkow (Steuerharmonisierungsrecht) panstwa )federalnego (Bund). W tym akcie prawnym zawarte sa wszystkie najwazniejsze )normy, ktore obowiazuja wszystkie kantony(i gminy). Sa to np. (tu przepraszam, )ale napisze po niemiecku bo mi latwiej): Grundsätze über Steuerpflicht, )Gegenstand und zeitliche Bemessung der Steuern, Verfahrensrecht und )Steuerstrafrecht. )Czyli to jest to co sie nazywa systemem podatkowym. Dopiero w )ramach takiego gorsetu systemowego kantony i komuny uzyskuja prawo do roznych )stawek podatkowych (Steuersätze) oraz sum wolnych od podatku )(Steuerfreibeträge). ****** Uwazasz, ze caly system z dwoch elemetow. I masz racje! 1. System podatkowy jako taki (okreslajacy reguly gry), mowiacy jakie podmioty sa opodatkowane. Ale to oznacza rowniez, ze roznica podmiotow podlegajacych podatkowi a nawet rozna klasyfikacja (mam nadzieje, ze to nie jest zbyt abstrakcyjne) tych samych podmiotow w sensie podatkowym, definiuja (okreslaja ) inny, rozny, system podatkowy. 2. Wysokosc podatkow jako takich, w ramach jednego systemu podatkowego, dotyczace podmiotow gospodarczych zdefiniowanych w systemie podaktowym. A wiec, w Szwacjcarii poszczegolne kantony maja rozne systemy podatkowe, poniewaz sa roznice w opdatkowaniu podmiotow gospodarczych (niektore nie sa wogole opodatkowane ) i te same podmioty gospodarcze sa w rozny sposob klasyfikowane (pkt.1). Do tego dochodza rowniez rozne stawki podatkowe (pkt. 2) Przyklad, dlaczego jest to pozadane i bardzo rozsadne. System podatkowy, jak sama nazwa wskazuje, zajmuje sie sciaganiem podatkow. Podatki moga byc sciagane od podmiotow gospodarczych zarabiajacych pieniadze. Im wiecej podmiotow i im lepiej zarabiaja, tym lepiej dla systemu. Innymi slowy, dobry system podatkowy jest taki, ze popiera rozwoj gospodarczy w swoim wlasnym interesie. Przyklad: Sa roznice regionalne i miedzy krajami. Wezmy np. Polske i Niemcy. Niemcy maja swietne autostrady. Polacy nie maja ich wogole. Autostrady sa niezwykle waznym elementem w zyciu gospodarczym calego regionu przez ktory prowadza. Dynamizm gospodarki zalezy od polaczen, a wiec rowniez od autostrad. To jest w tej chwili olbrzymi problem w Polsce kosztujacy setki tysiecy miejsc pracy, ktore nie powstaja poniewaz praktycznie nie mozliwosci dotarcia do ludzi/regionow mogacych wykonywac jakas prace, czy tez do potencjalnych kupcow tej pracy. Niemcy maja te autostrady. Zmiana systemu podatkowego w tym sensie, ze firmy zwiazane z budowa autostrad bylyby zupelnie inaczej, lepiej traktowane niz inne podmioty gospodarcze, np. nie placiylyby wogole podatkow, a wrecz przeciwnie dostawalyby premie, czy tez dostawalyby specjalne, niskoporcentowe pozyczki na zakup maszyn do budowy autostrad, cement do budowy autostrad nie bylby opodatkowany i itd., w Niemczech nie mialaby najmniejszego sensu. Natomiast bylaby w Polsce bardzo rozsadna. Po wybudowaniu autostrad, powiedzmy za 10 lat, nastapiloby ponowne dopasowanie systemu podatkowego do nowej sytuacji gospodarczej. Inny przyklad z prawem spadkowym(regionalym, Szwajcaria): jest regulowane tylko i wylacznie przez kantony i Bund nie ma nic do powiedzenia, mamy wiec docznienia roznymi systemami podatkowymi. W niektorych kantonach, (nie jestem pewien), spadek wogole nie jest opadatkowany, a o ile, to klasyfikacja jest taka, ze podatek jest minimalnej wyskosci. To samo z prostytucja. Zupelnie rozne systemy podaktowe. Temat wcale nie jest taki lekki, bo chodzi o duze sumy. ********* )Kazdy kantor ma do tego w jednakowym stopniu prawo. Stad )tez kazdy kantor ma w ramach tego systemu swoje wlasne przepisy podatkowe i )moze wg. swego uznania manipulowac wysokoscia stawek i taryf – o czym caly )czas pisze. Dokladnie tak nie jest. Kazdy Kanton ma prawo wprowadzic wlasny system podatkowy. Np. w jednym z kantonow moglby stwierdzic, ze czerowne samochody powoduja, ze kierowcy jada agresywnie i w zwiazku z tym czerwone samochody bylyby wysoko opodatkowane aby wyprzec je z rynku ( koszta wypadkow i itd) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Do Fritza; obcieta reszta IP: *.solnet.ch 23.12.03, 12:24 To samo z prostytucja. Zupelnie rozne systemy podaktowe. Temat wcale nie jest taki lekki, bo chodzi o duze sumy. ********* >Kazdy kantor ma do tego w jednakowym stopniu prawo. Stad >tez kazdy kantor ma w ramach tego systemu swoje wlasne przepisy podatkowe i >moze wg. swego uznania manipulowac wysokoscia stawek i taryf – o czym caly >czas pisze. Dokladnie tak nie jest. Kazdy Kanton ma prawo wprowadzic wlasny system podatkowy. Np. w jednym z kantonow moglby stwierdzic, ze czerowne samochody powoduja, ze kierowcy jada agresywnie i w zwiazku z tym czerwone samochody bylyby wysoko opodatkowane aby wyprzec je z rynku ( koszta wypadkow i itd). Nie wiem, czy zmiana systemu podatkowego nie ograniczalaby czegos tam zagwaratowanego gdzie indziej, ale z cala pewnoscia bylby to inny system podatkowy. Piszesz rowniez o "...prawo harmonizacji podatkow (Steuerharmonisierungsrecht) panstwa federalnego (Bund)...". Przed tym bronia sie Kantony przed Bundem a cyly Bund przed Unia Europejska. Anglia tez nie chce o tym slyszec. To jest to, do czego daza Niemcy i Francja, ktore wlasnie maja sharmonizowane prawo podaktowe i chca reszte Europy rowniez sharmonizowac. >Podobnie jest w innych panstwach federalnych, roznice sa tylko w stopniu >wolnosci, i faktem jest, ze w Szwajcarii ta wolnosc jest wieksza niz w >Niemczech (ale i tu istnieje, np. Hebelsätze für Gewerbesteuern). Wracajac do mojego pytania: Opodatkowanie roznych przedmiotow gospodarczych ( a wiec jednych tak a drugich nie ) oraz rozna ich klasyfikacja w sensie przynaleznosci do grupy podatkowej oznacza, ze mamy docznienia z roznymi systemami podaktowymi. I dowod "nie wprost": Gdyby tak bylo jak mowisz, to na swiecie bylby juz ujednolicony system podatkowy rozniacy sie tylko stawkami. Ale z tym stwierdzeniem chyba sie nie zgodzisz. :-) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: Do Fritza IP: *.dip.t-dialin.net 23.12.03, 12:40 Piszesz: >Inny przyklad z prawem spadkowym(regionalym, Szwajcaria): jest regulowane tylko >i wylacznie przez kantony i Bund nie ma nic do powiedzenia, mamy wiec >docznienia roznymi systemami podatkowymi. Ma, ma. To wlasnie Bund decyduje na mocy wydanego przez siebie prawa podatkowego, ze stawki przy tych typach podatkow kantony maja prawo same ustalac. >W niektorych kantonach, (nie jestem >pewien), spadek wogole nie jest opadatkowany, a o ile, to klasyfikacja jest >taka, ze podatek jest minimalnej wyskosci. Czyli stawka jest minimalna lub zerowa. >Dokladnie tak nie jest. Kazdy Kanton ma prawo wprowadzic wlasny system >podatkowy. Np. w jednym z kantonow moglby stwierdzic, ze czerowne samochody >powoduja, ze kierowcy jada agresywnie i w zwiazku z tym czerwone samochody >bylyby wysoko opodatkowane aby wyprzec je z rynku ( koszta wypadkow i itd) Znow chodzi o wysokosc stawki. Widze, ze nie chcesz przyjac ogolnie obowiazujacej klasyfikacji do wiadomosci, i lubisz walczyc, aby walczyc. Z kolei ja za tym nie przepadam, wiec na tym koncze ten watek. Zycze Ci wesolych Swiat Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Do Fritza; No nareszcie. IP: *.solnet.ch 23.12.03, 15:18 Piszesz: >Inny przyklad z prawem spadkowym(regionalym, Szwajcaria): jest regulowane tylko >i wylacznie przez kantony i Bund nie ma nic do powiedzenia, mamy wiec >docznienia roznymi systemami podatkowymi. Ma, ma. To wlasnie Bund decyduje na mocy wydanego przez siebie prawa podatkowego, ze stawki przy tych typach podatkow kantony maja prawo same ustalac. ---- Dokladnie o to chodzi: o oficjalne stwierdzenie centrali, nie mamy nic do powiedzenia, inni decyduja. Ten rodzaj prawa jest idealnym prawem federalnym i stwarza swietne warunki rozwoju dla gospodarki. Stawki sa wtedy po prostu konsekwencja tego wyboru w ramach roznych systemow podatkowych. Wlasnie do tego trzeba zmusic komisje europejska, a ona sie broni jak zwierze i chce nawet system w calej Uni harmonizowac, niestety, nie wycofujac sie ze swoich uprawnien a wrecz odwrotnie. Zycze Ci wesolych Swiat Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tamtejszy Re: Hiszpania i Polska maja pryncipilanie racje. IP: *.proxy.aol.com 20.12.03, 03:27 Błędy. Każdy stan Stanów Zjednoczonych ma DWÓCH sentorów. Określanie Alaski jako stan "kilkuset tysięcy Eskimosów" to tak jak określanie Warszawy jako siedliska kilku tysięcy Mazurów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy Bledy bledami, jest ich wiecej, ale... IP: 5.2.1R1D* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 20.12.03, 05:58 ...poniewaz polacy sa wzgledem siebie bezwzgledni i bez litosci to sobie zazartuje, ze to co napisales: > Określanie Alaski jako stan "kilkuset tysięcy Eskimosów" to tak jak określanie > Warszawy jako siedliska kilku tysięcy Mazurów ---jest mylace, bo chodzi o obrazanie narodow indianskich, ktorzy sobie nie zycza by ich zwac pozeraczami surowego miesa a to znaczy eskimos w jezyku inuitow. Czesc M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Hiszpania i Polska maja pryncipilanie racje. IP: *.solnet.ch 20.12.03, 22:51 Gość portalu: Tamtejszy napisał(a): > Błędy. Każdy stan Stanów Zjednoczonych ma DWÓCH sentorów. > Określanie Alaski jako stan "kilkuset tysięcy Eskimosów" to tak jak określanie > Warszawy jako siedliska kilku tysięcy Mazurów. --- Nie masz racji. Na Alasce zylo w 2002 650'000 tys. ludzi almis.labor.state.ak.us/?PAGEID=67&SUBID=115 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Hiszpania i Polska maja : Uzupelnienie IP: *.solnet.ch 20.12.03, 23:00 Gość portalu: Tamtejszy napisał(a): > Błędy. Każdy stan Stanów Zjednoczonych ma DWÓCH sentorów. Nie, ma jednego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Hiszpania i Polska maja : Uzupelnienie + cd. IP: *.solnet.ch 20.12.03, 23:12 Ma dwoch. Przepraszam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy A juz chcialem Cie poprawic, no bo... IP: 5.2.1R1D* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 21.12.03, 20:27 ...jak to tak 50 stanow i 100 senatorow. Ale przeciez nie o takie drobiazgi chodzi, ja tez moglbym spedzic pare dni w bibliotece i powyliczac przyklady, tylko po co? Dlatego na forum zdecydowanie unikam konkretow, nie pale sie by innych przekonywac i nie wierze, ze wiekszosc ma racje. Idealizm Pani Evy jest rozbrajajacy, nie wiem nawet jak polemizowac, by nie skrzywdzic czlowieka, natomiast bardzo mnie interesuje skad sie takie poglady biora. Sczegolnie w sytuacji, gdy wszyscy wielcy chca ta wode zamacic jak najskuteczniej by mozna bylo plesc trzy po trzy i zawsze cos na swoja racje przytoczyc. Ma byc proste. Jak podwojna wiekszosc to jeden parlament. Jak nie to dwie izby, jedna ludowa a druga narodowosci, moze nawet i baskowie i szkoci jako podmioty by sie tam znalezli, kto wie. Jak na razie to ten moj mniejszosciowy punkt widzenia nie ma sie o co zaczepic, a nie ma innego, ktory by uproscil funkcjonowanie europy jako calosci. Jak nic beda ciagnac jak Tito Jugoslawie a Gorbaczow (chcial) sowiety. skutek bedzie smutny i zal mi kazdego kto pelen wiary we "wladze rad" liczy na to, ze tym razem sie uda. Ta definicja glupoty brzmi: "glupota to posiadanie wiedzy o negatywnym wyniku eksperymentu i powtarzanie eksperymentu bez zmian procedury i zalozen w nadziei, ze wynik bedzie odmienny" Faktem jest, ze to nie Millera wina, ze nie zostal poinformowany o tym ze juz decyzje zapadly i musial sie fatygowac do Brukseli niepotrzebnie. Wesolych swiat. M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: A juz chcialem Cie poprawic, no bo... IP: *.solnet.ch 21.12.03, 21:34 ...Idealizm Pani Evy jest rozbrajajacy, nie wiem nawet jak polemizowac, by nie skrzywdzic czlowieka, natomiast bardzo mnie interesuje skad sie takie poglady biora. --- Dobrze to okresliles: idealizm. Ale polaczony z niewiedza. Np. Eva nie wie, ze u podloza tworzenia Uni byla polityczna integracja Niemiec w Europie. Do 1. WS praktycznie wszystkie kraje europejskie mialy kolonie. Np. mala Portugalia miala Angole i Mozambik, kawalek Indonezji i Chin, Makkao o ile pamietam. Nie pamietam, czy Brazylia byla juz niepodlegla. Hiszpania, to byla reszta Am. Pdn i itd. A wielkie i wspaniale Niemcy nie mialy nic. Tragedia narodowa. Niemcy chcialy tez miec wlasnego Murzyna. Polak im nie wystarczal. A wiec sprobawaly w Nanibi a potem chcialy wiecej. Wynikiem tego byla 1. WS a potem byli biedacy podkrzywdzeni i byla II WS. Zamiast zrownac Niemcy z ziemia i zamienic w kraj rolniczy na zawsze, jak to przewidywal plan Morgana, USA zdecydowanie postawila na integracje Niemiec w nowej Europie. W tym celu USA daly Niemcom konstytucje, z ktora zyja do dzisiaj bardzo szczesliwe. Oczywiscie Churchil w swojej slawnej wypowiedzi byl rowniez za tym rozwiazaniem. Wszystkie te wydarzenia tworza lancuch. Lancuch ten zapewnil Europie pokoj, bezpieczenstwo, demokracje i bogactwo. Dzieki parasolowi USA Europa mogla sie spokojnie i bezpiecznie rozwijac pomimo olbrzymiego zagrozenia wojskowego ze strony bloku wschodniego. Blok wschodni zniknal. W Niemczech ginie swiadomosc o istnieniu tego lancucha i Schröder probuje wrocic do poczatkow, ale w nieco inny sposob. Jezeli sie do tego rozwoju dopusci wynik bedzie bardzo niewesoly. Eva rowniez nie zna tych wzajemnych powiazan. Dlatego mozna nia bardzo latwo manipulowac, zwlaszcza jezeli jest sie idealistycznie nastawiony. Problem polega na tym, ze reszta swiata nie jest idealistyczna, bo gdyby byla, nie marzylaby o mocarstwowej Europie walczacej o swoje interesy razem z dyktatorem Putinem ( bo tak mozna go powoli nazwac ) przeciwko USA. Ten stan nieuswiadomienia sobie, skad idziemy i dokad nie powinismy isc, aby nie zgubic po drodze bardzo wartosciowych rzeczy, jest wynikiem katastrofalnie zlego nauczania w szkolach. Teraz kazdy musi samemu sobie "dorobic" reszte, a to z cala pewnoscia nie jest latwe. Zycze Ci rowniez Wesolych Swiat f. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Fritz-Sokrates.. IP: *.dip.t-dialin.net 23.12.03, 13:35 Gość portalu: fritz napisał(a): > Dobrze to okresliles: idealizm. Ale polaczony z niewiedza. Np. Eva nie wie, ze > u podloza tworzenia Uni byla polityczna integracja Niemiec w Europie. No pewnie, skad moglaby to wiedziec??? > Eva rowniez nie zna tych wzajemnych powiazan. Dlatego mozna nia bardzo latwo > manipulowac, zwlaszcza jezeli jest sie idealistycznie nastawiony. Zraza, zaraz Eva nie wie, nie rozumie,ale jest idealistka. Dlatego mozna nia manipulowa,"zwlaszcza jezeli jest sie idealistycznie nastawiony". (sic!) Nie czytam wszystkich postow, przypadkiem dostrzeglam ten. Widze, ze piszesz mi CV odnosnie mojej wiedzy i wyksztalcenia. Uderzyl mnie ogrom Twojej wiedzy na moj temat. Sokrates to przy Tobie to zero. On skromnie twierdzil, ze wie, ze nic nie wie. Ty walisz odwaznie dalej i mowisz, ze wiesz, ze INNI nie wiedza. Brawo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Expert Re: Fritz-Sokrates.. IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 23.12.03, 21:41 Gość portalu: Eva napisał(a): > Nie czytam wszystkich postow, przypadkiem dostrzeglam ten. Widze, ze piszesz mi > CV odnosnie mojej wiedzy i wyksztalcenia. Uderzyl mnie ogrom Twojej wiedzy na > moj temat. > Sokrates to przy Tobie to zero. On skromnie twierdzil, ze wie, ze nic nie wie. > Ty walisz odwaznie dalej i mowisz, ze wiesz, ze INNI nie wiedza. > Brawo Eva nie wiem, czy tu jeszcze zajrzysz, bo swietami. To prawda, ze Ty nie czytasz wszystkich postow i nie piszesz non stop na kazdy temat. Jezeli ja dobrze widze no to piszesz glownie na watkach o ekonomi i polityce, i widac, ze sie na tym znasz (chetnie czytam). Ale powinnas znalezc czas na popatrzenie co pisza inni zanim wdasz sie z nimi w dyskusje. Fritz jest na kazdym prawie watku a jego specjalnoscia jest znac sie na wszystkim i pouczac. Oprucz tego lubi judzic Polakow na innne narody (Niemcow, Czechow, Francuzow, Slowakow)wszyscy sa albo podli, zli albo glupi a laczy ich podlug Fritza to, ze zle Polsce zycza. Polska ma samych wrogow w Europie, Fritz to wykryl. Boze chron Ameryke! Wesolych Swiat!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Fritz-Sokrates.. IP: *.solnet.ch 23.12.03, 22:25 Fritz jest na kazdym prawie watku a jego > specjalnoscia jest znac sie na wszystkim i pouczac. Oprucz tego lubi judzic > Polakow na innne narody (Niemcow, Czechow, Francuzow, Slowakow)wszyscy sa albo > podli, zli albo glupi a laczy ich podlug Fritza to, ze zle Polsce zycza. Polska > ma samych wrogow w Europie, Fritz to wykryl. Boze chron Ameryke! > Wesolych Swiat!!! *** Nie mowie o narodach a o okreslonych wspolnych czy tez dzielacych interesach w danym momencie i okreslonym kontekscie. To jest zasadnicza roznica do tego co Ty twierdzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obcy Jezeli ktos sie podpisuje ... IP: 5.2.1R1D* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 24.12.03, 00:46 ... jako ekspert i to zaraz po tym co na temat sokratesa napisala Pani Eva to juz jest komentarz. Szkoda naszej uwagi. Tak sobie mysle, ze kazdy ma swoja nature i swoje sposoby wyrazu, czasem mowia one wiecej niz same slowa. Kazdy pisze co i jak uwaza. Byc moze niepotrzebnie zaceliscie sie pouczac, czasem milczenie jest zlotem ale to Wasza sprawa. Ja chcialbym jeszcze raz Wam podziekowac za zaangazowanie, wedlug moich "testow" nie jestescie platnymi dyskutantami a dla mnie to duzo. Szkoda, ze polskim zwyczajem (im dluzej rodacy dyskutuja tym dalej do kompromisu) nie osiagneliscie wspolnego mianownika. Zyjac w swiecie anglosaskim ta cecha jest wrecz wmontowana w jezyk i to szukanie wspolnoty jest cecha nadrzedna kazdej dyskusji, albo sie rozmawia o ... pogodzie. Przynajmniej mam pewnosc, ze obydwoje jestescie polakami. A swiety nikt nie jest. Pozdro dla obojga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Fritz-Sokrates.. IP: *.solnet.ch 23.12.03, 22:20 Przez caly czas wymienialismy poglady, Obcy zatroszczyl sie o Ciebie, nierozumiejac Ciebie. Musze przyznac, ze pomylilem sie, prawie na pewno nie jestes otwarta idealistka, przepraszam, ale jednak Ciebie zbytnio wyidealizowalem. A dlaczego manipulowac i ze informacja nie pelna? Sluchaj, Twoje stwierdzenie, ze Niemcy wlasciwie powinny wlasciwie wystapic z Uni (Twoj post powyzej), gdyby chcialy dominowac Europe jest niemozliwa dla kogos, kto zyje w Niemczech i kto kiedys cos wspominal, ze ma cos wspolnego z administracja, czy kontaktuje sie z administracja kiedy wymienialismy poglady o statystyce. To jest gorzej niz zle. Dla mnie to jest dowod zaskakujacej nie wiedzy. A kto nie wie, tego mozna manipulowac podsuwajac mu to, co powinien wiedziec. Jezeli ten mechanizm rowniez nie jest Ci znany, to jest naprawde niedobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ma byc proste Re: A juz chcialem Cie poprawic, no bo... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.12.03, 21:37 no widzicie,poco do Bbrukseli oni z nami, albo bez wydoja wszystkich.Byle tylko USA pokazac ze maja cos do gadania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BeKa Re: Hiszpania i Polska maja : Uzupelnienie + cd. IP: *.dip.t-dialin.net 22.12.03, 10:54 Moje gratulacje, Fritz! Tylko tak dalej, a sam znajdziesz wszystkie własne błędy. Jeżeli na dodatek zrezygnujesz z rozpoczynania swoich odpowiedzi słowami "mylisz się", to bedzie można Cię uznać za przypadek rokujący pewne nadzieje. Tak trzymać! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szwab Hiszpania i Polska graja razem z USA przeciw Europ IP: *.dip.t-dialin.net 21.12.03, 11:20 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szwab Jak CDU dojdzie do wladzy bedzie trudniej IP: *.dip.t-dialin.net 20.12.03, 08:49 Jak CDU dojdzie do wladzy bedzie trudniej dla Polski a to ze dzisiaj krytykuja rzad nalezy do gry politycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Jak CDU dojdzie do wladzy bedzie trudniej IP: *.solnet.ch 20.12.03, 22:56 Gość portalu: Szwab napisał(a): > Jak CDU dojdzie do wladzy bedzie trudniej dla Polski a to ze dzisiaj krytykuja > rzad nalezy do gry politycznej. --- Wiesz, to jest doprawdy zaskakujace, ale w przeszlosci, to wlasnie CDU / CSU byly bardziej pro polskie niz socjalisci. Socjalisci byli zawsze duzo bardziej pro rosyjscy a poprzez to automatycznie przeciwko Polsce. Najbardziej jaskrowo mozna to bylo zobaczyc w czasie Solidarnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szwab a kto ukleknal w Warszawie Kohl czy Brand IP: *.dip.t-dialin.net 21.12.03, 11:18 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz To byl gest w stosunku do Zydow a nie Polakow. IP: *.solnet.ch 21.12.03, 13:17 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: herne Re: OPOZYCJA NIEM. RUGA SCHROEDERA I FISHERA IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.12.03, 21:45 TY ja cie juz polubilem.Jedyny jestes w tym calym gronie,ktury deutlich to zrozumial i przekazal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tht Re: Francja??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.12.03, 11:10 I szkoła cały tydzień znowu była zamknięta, a Ty Janek biedne chłopcze tylko te krowy z kijem i tak Ci już zostało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tlumacz7 GieWu manipuluje orginalnym textem !!!!!!!!!!!!!!! IP: *.whro.net 19.12.03, 20:37 GieWu wzorem swej poprzedniczki trybuny ludu czy tez slawnego forum, nie dosc, ze okraja wybiorczo caly tekst, znieksztalcajac ducha wypowiedzi, to jeszcze do tego bardzo tendencyjnie tlumaczy wyrwane z kontekstu zdania. Brawo GieWu tak dalej a napewno liczba czytelnikow przestanie spadac !!! tlumacz7 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marciano R he :) IP: *.smrw.lodz.pl 19.12.03, 16:19 no to leszek zaszalał polacy mają siłe walki po trupach aby do przodu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ziggy Re: R he :) IP: *.tru.com 19.12.03, 16:46 Gość portalu: marciano napisał(a): > no to leszek zaszalał polacy mają siłe walki po trupach aby do > przodu to nie leszek, to caly sejm. nawet opozycia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: IP: *.sympatico.ca 19.12.03, 16:44 Gość portalu: bolo napisał(a): > Czyli Polacy jak zwykle, boso ale w ostrogach. Bolo, czy ty nie masz na trampki ze tak ciagle piszesz boso, boso, boso. Ty masz chyba jakis bosy kompleks albo bosa obsesje. Podaj twoj e_mail wysle ci pare dolcow to kupisz sobie cos na nogi bo na glowe to juz zapozno. Odpowiedz Link Zgłoś
indris Bzdury w "New York Times" 19.12.03, 18:39 W artykule "stoi", że: " Ludzie tutaj uważają, że Polska z powodu swych rozmiarów zasługuje na specjalne traktowanie" Przepraszam NYT ale to jest g...o prawda. Ludzie tutaj uważają, że Polska zasługuje na NORMALNE traktowanie. A do normalnego traktowania zaliczają m. in poważne traktowanie traktatów międzynarodowych. Zaś traktowania międzynarodowej umowy jako przynęty za normalne NIE uważają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Liso Dla znajacych angielski - tlumaczenie GW budzi duz IP: *.ipt.aol.com 19.12.03, 19:20 Poland takes a stand, and its citizens cheer Its future EU status is a rallying point By Mark Landler/NYT Friday, December 19, 2003 WARSAW: Poland is on the outs with much of Europe these days, but to judge from the defiance of its top officials, opposition leaders and ordinary Poles, that suits people here just fine. The country has been in a chest-thumping mood since last weekend, when Poland and Spain broke up a summit meeting on the new European constitution by refusing to yield to demands by France and Germany that they accept a new, less favorable voting system for the European Union. "Poland needs to stand up for itself," said Katarzyna Lukomska, 40, a midwife who was shopping for a hat in Warsaw the other day. "We can only stand to gain from it in the long run." That is very much a matter of debate. Europe's paymasters, led by France and Germany, are petitioning to freeze the Union's budget - a move seen by some as a form of payback to Poland, which expects to be a prime recipient of European aid after it joins the EU in May. Yet even the threat of financial retaliation has not dented the enthusiasm of Poles for the hard line taken by their leaders. Prime Minister Leszek Miller, who arrived at the meeting in Brussels in a wheelchair, nursing injuries he suffered in a helicopter crash, has seen his limping political fortunes reborn. While the dispute in Brussels centered on the arcane question of weighted voting rights, it has laid bare deep-seated feelings of resentment and insecurity, as well as a new assertiveness, on the part of Poles. Despite their impressive credentials - a population of 39 million and by far the largest economy in Central Europe - many here fear that Poland will not be treated as a full partner in a greater Europe. "We keep seeing ourselves as a small country," Danuta Hubner, the minister for European affairs, said in an interview. "In fact, Poland is a big country. We are half of what is joining Europe in terms of population. We should have the responsibilities that come with being a big country." Such grievances are heard more and more often these days. Five months before it adds 10 countries with 75 million people, Europe seems to be cleaving into two camps - one centered on France and Germany, the other encompassing an assortment of bantam- and middleweight countries. This latest crisis erupted two weeks after Germany and France effectively vitiated the fiscal rules that govern the euro zone by refusing to bring their budget deficits under a mandated limit. For Europe's smaller countries - as well as would-be members, who are dutifully bringing their finances into line with European standards - the impunity with which France and Germany acted suggests that the European Union keeps a different rulebook for its biggest members. In Poland's case, the frictions with Germany and France have been aggravated by Warsaw's staunch support of the U.S.-led war on Iraq, which Berlin and Paris just as staunchly opposed. After the summit meeting fell apart, Chancellor Gerhard Schröder of Germany bitterly criticized Poland and Spain, though not by name. Two states, he said, had been "unable to change their way of thinking and acting." They had "left the European idea behind" in pursuit of their own interests. Hubner, who is expected to be named Poland's representative on the European Commission next year, shrugs off Schröder's remarks with a serene smile. Poland, she said, had little choice but to cling to the rules that were painstakingly hammered out three years ago in Nice. Under that agreement, Poland and Spain were awarded nearly the same number of votes as their more populous neighbors, France, Germany, Britain, and Italy. Germany and France are seeking to insert rules in the constitution that would shift power back to the bigger countries, by ensuring the decisions could be passed by Brussels if a majority of countries representing at least 60 percent of the union's population voted in favor of them. The issue, simply put, is one of respect. People here believe that Poland, by dint of its size, warrants special treatment. Beyond that, they believe that Germany and France need to be curbed. "The Nice treaty keeps a balance between old, rich countries and new emerging countries," said Waclaw Rejdych, a 43-year-old businessman who was doing his Christmas shopping. "I don't want to be penalized because Germany has a much bigger economy than Poland." The immediate winner from the stand-off was Miller, the prime minister. The Social Democratic leader had been beset by scandals and swooning poll numbers when a helicopter he was riding in crashed in a forest outside Warsaw on Dec. 4. The impact fractured two of Miller's vertebrae. He soldiered through the summit meeting, against the advice of doctors, before returning to Poland and the hospital. In a show of support as rare as it may be fleeting, Poland's political establishment lined up behind him. Not everybody here applauds Poland's intransigence. Marek Ostrowski, a foreign- affairs commentator, said it was less a principled stand than a display of Poland's insecurities. The New York Times Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Bzdury w "New York Times" IP: *.solnet.ch 19.12.03, 20:56 Indris, bardzo dobrze zauwazone. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tamtejszy Re: Bzdury w "New York Times" IP: *.proxy.aol.com 20.12.03, 03:59 Nie tak. Być może, Indris, nie zauważyłaś, że w orginale mowa jest o szacunku, poszanowaniu i w tym właśnie konteście rozmiar Polski i specjalne traktowanie jest wspomniane. Gdyby nie polski papież, polska Solidarność, polski wyłom w żelaznej kurtynie, Niemcy wciąż by miały o jakieś 20 milionów mniej ludnośći. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fritz Re: Bzdury w "New York Times" IP: *.solnet.ch 20.12.03, 23:15 Ale Indris chodzi o cos zupelnie innego. Odpowiedz Link Zgłoś
indris Bzdury w "New York Times" 19.12.03, 18:39 W artykule "stoi", że: " Ludzie tutaj uważają, że Polska z powodu swych rozmiarów zasługuje na specjalne traktowanie" Przepraszam NYT ale to jest g...o prawda. Ludzie tutaj uważają, że Polska zasługuje na NORMALNE traktowanie. A do normalnego traktowania zaliczają m. in poważne traktowanie traktatów międzynarodowych. Zaś traktowania międzynarodowej umowy jako przynęty za normalne NIE uważają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czesiek Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.03, 19:03 i tak żydostwo amerykańskie pod przewodnictwem mordercy busha rządzi tym plugawy światem. Wesołego Heil hitler!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbenek Orginal artykulu IP: *.remote.ualberta.ca 19.12.03, 19:21 Do Bola: no wlasnie, zyjesz w Niemczech i jestes bosy. Poland Takes Pride in Assertive Stance Toward Neighbors By MARK LANDLER Published: December 19, 2003 ARSAW, Dec. 18 — Poland is on the outs with much of Europe these days, but to judge from the defiance of its top officials, opposition leaders and ordinary Poles, that suits people here just fine. The country has been in a chest-thumping mood since last weekend, when Poland and Spain broke up a summit meeting on the new European constitution by refusing to yield to demands by France and Germany that they accept a new, less favorable voting system for the European Union. Advertisement "Poland needs to stand up for itself," said Katarzyna Lukomska, 40, a midwife who was shopping for a winter hat this week. "We can only stand to gain from it in the long run." That is very much a matter of debate. Europe's paymasters, led by France and Germany, are petitioning to freeze the union's budget — a move seen by some as a form of payback to Poland, which expects to be a prime recipient of European aid after it joins the union in May. Yet even the threat of financial retaliation has not dented the enthusiasm of Poles for the hard line taken by their leaders. Prime Minister Leszek Miller, who arrived at the summit meeting in Brussels in a wheelchair, nursing injuries from a helicopter crash, has reversed a downturn in his political fortunes. While the dispute centered on the arcane question of how to apportion the voting rights of the different members of the union, it has laid bare deep-seated feelings of resentment and insecurity, as well as a new assertiveness, on the part of Poles. Despite a population of 39 million and by far the largest economy in Central Europe, many here fear that Poland will not be treated as a full partner in a greater Europe. "We keep seeing ourselves as a small country," Danuta Hübner, the minister for European affairs, said in an interview. "In fact, Poland is a big country. We are half of what is joining Europe in terms of population. We should have the responsibilities that come with being a big country." Such talk is heard more and more often these days. Five months before it adds 10 new countries with 75 million people, the European Union seems to be cleaving into two camps — one centered on France and Germany, the other encompassing an assortment of bantam and middleweight countries. This latest crisis erupted two weeks after Germany and France effectively vitiated the fiscal rules that govern the countries using the euro as their common currency, refusing to bring their budget deficits under a mandated ceiling. For Europe's smaller countries — as well as would-be members, who are dutifully bringing their finances into line with European standards — the impunity with which France and Germany acted suggests that the union keeps a different rulebook for its biggest members. In Poland's case, the frictions with Germany and France have been aggravated by Warsaw's staunch support of the American-led war on Iraq, which Berlin and Paris just as staunchly opposed. After the meeting in Brussels fell apart, Chancellor Gerhard Schröder of Germany bitterly criticized Poland and Spain, though not by name. Two countries, he said, had been "unable to change their way of thinking and acting." They had "left the European idea behind" in pursuit of their own interests. Ms. Hübner, who is expected to be appointed Poland's representative on the European Commission next year, shrugs off Mr. Schröder's remarks with a serene smile. Poland, she said, has little choice but to cling to the rules that were hammered out in hard-fought negotiations three years ago in Nice. Under that agreement, Poland and Spain were each awarded nearly the same number of votes as the more populous France, Germany, Britain and Italy. Germany and France are seeking to insert rules into the constitution that would shift power back to the bigger countries, by ensuring that decisions could be passed if a majority of countries representing at least 60 percent of the union's population voted in favor of them. Poland Takes Pride in Assertive Stance Toward Neighbors Published: December 19, 2003 (Page 2 of 2) "We based our prereferendum campaign on the Nice formula," Ms. Hübner said, referring to the ballot here last June in which 77 percent of voters favored joining the European Union. "It would be very difficult to have to tell people, `What you voted for is no longer the case.' " But the lopsided margin suggests that Poles would have voted for the union, whatever the voting arrangements. Few here dispute that joining Europe will bring more benefits than costs. Advertisement Still, the Nice accord has become a touchstone. A prominent Polish opposition leader, Jan Rokita, summed up the feeling when he declared, "Nice or death" — a sound bite that instantly became a slogan. The issue, simply put, is one of respect. People here believe that Poland, by dint of its size, warrants special treatment. Beyond that they believe that Germany, historically one of Poland's oppressors, and France, historically Poland's champion, need to be curbed. "The Nice treaty keeps a balance between old, rich countries and new emerging countries," said Waclaw Rejdych, 43, a businessman doing Christmas shopping. "I don't want to be penalized because Germany has a much bigger economy than Poland." But most Poles, perhaps reflecting their bruised history, fully expect that they will be penalized. "There's no question that France and Germany will use money to punish Poland," said Elzbieta Jozwik, a university student. "That's what strong nations do to weaker ones." The immediate winner from the standoff was Prime Minister Miller, who leads Poland's Social Democrats. Mr. Miller had been plagued by scandals and swooning opinion poll numbers when a helicopter he was riding in crashed in a forest outside Warsaw on Dec. 4. The impact fractured two of his vertebrae. He soldiered through the summit meeting, against the advice of doctors, before returning home to the hospital. In a show of support as rare as it may be fleeting, Poland's political establishment lined up behind him. Mr. Miller told the newspaper Gazeta Wyborcza that the dispute might delay the adoption of a European constitution for at least the first half of next year. Not everybody here applauds Poland's intransigence. Marek Ostrowski, a leading foreign affairs commentator, said it was less a principled stand than a display of Poland's insecurities and pathologies. Rather than defer to Poland, Mr. Ostrowski predicted, Germany and France will find a way to bypass it. He also questioned why Poland was so intent on cultivating an "exotic alliance" with Spain instead of working to close the gap with its natural partner, Germany. "It serves no purpose at all," he said. "It is just an exercise in national pride to serve a domestic audience." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirmat Dziekuje IP: 38.112.103.* 19.12.03, 20:50 Komuna nauczyla mnie zawsze byc sceptycznym co do "tlumaczen" innych. Dlatego dziekuje za przytoczenie orginalu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Polak Takie brednie tylko jankesi moga pisac! IP: 199.243.74.* 19.12.03, 19:58 Takie brednie tylko jankesi moga pisac! Przeciez to oni placa Millerowi i jego holocie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: Takie brednie tylko jankesi moga pisac! IP: *.sympatico.ca 19.12.03, 20:12 Gość portalu: Polak napisał(a): > Takie brednie tylko jankesi moga pisac! Przeciez to oni placa > Millerowi i jego holocie!!! Podpisz sie swoim prawdziwy nazwiskiem farbowany polaku. Wstdzisz sie swojego taty i mamy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wsciekly Re: Takie brednie tylko jankesi moga pisac! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.12.03, 20:24 Tys sobie wybral zle nazwisko w portalu.do ciebie by pasowalo:duren,idiota,ubek.To takie slabiutkie dla ciebie,ale innych tutaj niemoge przytoczyc-SZKODA???. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marky NYT JADOWICIE, JAK ZWYKLE :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 19.12.03, 21:32 re: > Czyli Polacy jak zwykle, boso ale w ostrogach. - Nie! - raczej: polonofobiczna szmata z Ameryki tradycyjnie zlosliwie o Polsce. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marky OOPS, BZDURY NAPISALEM :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 19.12.03, 22:15 re: > - Nie! - raczej: polonofobiczna szmata z Ameryki tradycyjnie > zlosliwie o Polsce. - Napisalem powyzsze na podstawie pseudotlumaczenia Gazety Wyborczej, nie przeczytawszy oryginalu. Obecnie pisze po przeczytaniu oryginalu, ktory - musze stwierdzic - jest, hmmm, OK. ... Przepraszam za skrobniecie tej bzdury w poprzednim postingu. :) ... Ale, faktycznie, NYT czesto-gesto publikuje - a przynajmniej publikowal - polonofobiczne bzdury. Moze teraz ton tego gazecidla nieco laskawszy dla Polski z powodu polskiego wspoludzialu w amerykansko-angielskiej okupacji Iraku? Pamietam ze NYT goraco agitowal za napascia na Irak i obaleniem "Saddama." Pozniej, w czasie inwazji,i po obaleniu Prezydenta Husseina, kiedy nastapil wzrost antywojennych nastrojow w Ameryce (i gdzie indziej), NYT stal sie krytyczny wobec inwazji i Prezydenta Bush'a. Wydaje sie jednak ze arabo- oraz islamofobia, jak rowniez pewna polonofobia, sa czescia skladowa ideologii tego dziennika. Czy slusznie byloby stwierdzic ze NYT to taki amerykanski odpowiednik Gazety Wyborczej?... :) Odpowiedz Link Zgłoś
rolotomasi Re:New York Times o twardej postawie Polski w Bruk 19.12.03, 22:16 Mniejsza o pyskówki - osobiście dziękuję za tłumaczenia- lepsze niz w GazWyb! i otoczkę dyskusyjną - pogląd wyrobić sobie można; Nawet nie dotykając NYT, bo mam zdanie o nim = tendencyjny <- softly marked. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: virusss Re: "New York Times" o twardej postawie Polski na IP: *.ssss.gouv.qc.ca 19.12.03, 23:59 kogo obchodzi co bylo 100 lat temu ,liczy sie aktualny uklad i uklady w przyszlosci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: remikane http://www.nytimes.com/2003/12/19/international/europe IP: *.multicon.pl / 192.168.0.* 20.12.03, 12:45 ...najlepiej przeczytać materiał źródłowy... www.nytimes.com/2003/12/19/international/europe/19POLA.html?pagewanted=2&th Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwator Czy to nie NYT był przeciw przyjęciu Polski do NATO? IP: 195.245.213.* 22.12.03, 10:48 chyba tak i czy to nie oni nazywali "polskimi", obozy koncentracyjne w których więziono i mordowano Polaków? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pacyfista Minus ma mld EUR w UE a od Busha figa z makiem... IP: 213.17.162.* 23.12.03, 11:04 oto wyniki wasalskiej polityki zagranicznej dawnych satelitow Moskwy, obecnie satelitow Waszyngtonu...www.panstwozla.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wsciekly Re: "New York Times" o twardej postawie Polski na IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.12.03, 20:27 lepiej boso jak z bagnetem w plecach. Odpowiedz Link Zgłoś