09.04.10, 21:26
Szczegóły na "Mój zwierzak nie żyje".
Ryczę...
Obserwuj wątek
    • 1_am Re: Alik 09.04.10, 22:19
      Chyba Cię rozumiem… To znaczy rozumiem ten smutek, bezsilność i wyrzuty
      sumienia, bo teoretycznie można było zrobić coś więcej nawet dla nie
      swojego psa.

      Ja mam psa zupełnie „swojego”, ale od roku patrzę jak odchodzi.
      Odwiedziliśmy wszelkich możliwych specjalistów w Polsce, ale nikt tak do
      końca nie wie na czym polega problem. Leczenie sprowadza się do łagodzenia
      objawów (kroplówki 3 – 4 razy w miesiącu i zawsze natychmiast po
      wymiotach, bo każda godzina jest ważna). Dla mojego psiaka
      przeorganizowałam praktycznie całe życie, łącznie z przeprowadzką kilku
      osób z miasta do miasta, zamianą mieszkania etc. Niby zrobiłam wszystko,
      co tylko było można, ale wciąż mam wątpliwości, czy aby nie można było (i
      nie można nadal) zrobić więcej… Od takich wątpliwości nie uciekniesz.
      Zawsze, kiedy odchodzi mój pies, pocieszam się, że – jeżeli cierpiał – to
      wszędzie mu będzie lepiej niż między bezradnymi (lub głupimi, cynicznymi,
      okrutnymi itd. itp.) ludźmi…

      Znam historię Twoją i Alika. Wiem, dlaczego nie mogłaś go wziąć do siebie
      i jak Ci to nie dawało spokoju. Ale nie mogłaś po prostu, w życiu i tak
      bywa niestety… Zrobiłaś dla Alika, co mogłaś w swojej sytuacji. Ale teraz
      on już jest w lepszym świecie, gdzie na pewno nie cierpi. Może nawet bryka
      sobie z moimi psami, które odeszły…?

      Trzymaj się dzielnie
      • iwa_ja Re: Alik 10.04.10, 21:51
        Dziękuję, ale nie mogę zapomnieć tych jego wyszczerzonych zębów i wywalonego
        języka. Jak u Rudolfa, który też został otruty...
        Cóż, a dzisiaj, kiedy byłam na mszy na Wawelu nie wiedziałam, przepraszam na
        herezję, za kim bardziej płaczę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka