Dodaj do ulubionych

pies ze schroniska

    • vaganta Re: pies ze schroniska 01.08.10, 09:48
      A tak korzystając z tematu - mała dygresja.
      Namiary żarskiego schroniska :
      ul. Żurawia 32
      tel. 68 444 71 47

      Wydaje mi się, że jest mało znane i popularyzowane, chyba nie ma też strony
      internetowej. Szkoda, bo przydałyby się bieżące informacje, dział adopcji, dział
      pomocy realnej i wirtualnej, darowizny itp.
      Są na forum osoby, które prowadzą własne strony internetowe o tematyce żarskiej.
      Jest też ktoś, kto chętnie fotografuje Żary i udostępnia swoje prace do obejrzenia.
      Gdyby taki ktoś zechciał zrobić taki fotoreportaż z żarskiego schroniska i
      udostępnić go odwiedzającym żarskie forum, być może pomógłby niektórym
      zwierzakom znaleźć nowy dom.
      Temat za zgodą moderatorów mógłby zostać na stałe przyklejony/podwieszony i co
      jakiś czas uaktualniany, może pracownicy schroniska mogliby zgłaszać w nim
      potrzeby schroniska, propagować sterylizację, uświadamiać konieczność walki z
      bezdomnością zwierząt.
      • majenkir Re: 02.08.10, 19:28
        mozesz miec link do ich strony w sygnaturce....
      • uczula Re: pies ze schroniska 03.08.10, 10:54
        chodzi o to?
        www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/tngallery?Site=GL&Date=20090320&Category=PUPILE33&Artno=68416178&Ref=PH

        to z gazety.
    • carolla8 (..) 03.08.10, 18:18
      a czy mozlwie jest bycie z kimś w zwiazku kto ma traumatyczne przezycia, jest
      rozwodnikiem? przeciez taki ktoś tez nie rokuje, a przecież kazdy chce być
      szczesliwy.

      Mozliwe. Od razu gratuluję odpowiedzialnosci, empatii i dojrzałości.

      Wymaga to czasu.Sama znam przypadki, gdzie pies 3 mce, nie szczekał (bał sie po
      prostu), posikiwał.

      Nalezy być spokojnym, zabierać go wszędzie, poznawac ze zanjomymi, pozwolic
      chodzić swoimi drogami np. jak woli siedziec pod stołem, to niech siedzi,dotad
      dok kiedy chce, nie wyciagac go na siłę (bo znowu sie bedzie bał)- innymi słowy
      robić wszystko aby zbudowac zaufanie- bo tego pieskowi brakuje.
      W końcu, zacznie sam wychodzić, bedzie bardziej odważniejszy, bo bedzie wiedział
      że NIC złego mu nie grozi, a wręcz przeciwnie.
      Dobre zachowania nagradzac smakołykiem.Nie krzyczec (w rodzinie nawzajem do
      siebie tez).

      Jest mnóstwo ksiazek, gdzie opisywane sa sytuacje min.to co ja przytoczyłam a
      wcześniej przeczytałam.:))
      Warto sie skontaktowac tez z jakimś weterynarzem z powołania.

      Znajda znajomych tez sie tak bała mezczyzn straasznie, ale teraz to ma zaufanie
      do swojego Pana (innych sie boi)- trwało to trochę,a le jednak mozna, wystarczy
      cierpliwość.

      Tak zal mi tych psiaków, bo to normalne hospicjum, tak mało psów ma szanse na
      normalny dom.Widac jak tam jest skoro takie spustoszenie w psychice.

      Dlatego trzymam za Ciebie kciuki i zyczę powodzenia. Bedzies zmiała wspaniałego
      przyjaciela.
      • carolla8 dygresja 03.08.10, 18:26
        słyszałam o przypadku pieska, który miał być adoptowany, przyszli po niego nowi
        własciciele- ten wziął ze sobą swoją miseczkę.

        i konie, które potrafia być bardzo opiekuńcze dla siebie nawzajem.Jak jeden ze
        starości oslepł, drugi nie odstępował na krok i wszedzie prowadził.

        i koty, gdzie jeden został przejachany, to inne koty sie na nim położyły i
        strasznie jęczały. Na srodku ruchliwej drogi.
        • marslo55 Re: dygresja 04.08.10, 11:28
          carolla8 napisała:
          "i koty, gdzie jeden został przejachany, to inne koty sie na nim
          położyły i strasznie jęczały. Na srodku ruchliwej drogi."
          W schroniskach podobno co drugi kot zdradza objawy depresji po
          śmierci znajomego kota (czyli odmawia jedzenia, picia, zabawy i w
          ogóle czegokolwiek poza leżeniem i gapieniem się w ścianę).

          • teba18 Re: dygresja 04.08.10, 20:10
            Bicie i krzyki sprawią, że pies będzie się jeszcze bardziej bał i dopiero wtedy
            może zaatakować ze strachu.

            Spokój i konsekwencja są najważniejsze. Z psem zmieniającym dom jest jak z
            niemowlakiem- trzeba go wszystkiego powoli nauczyć, pokazać co jest dobre i
            nagradzać to, pies będzie chciał usłyszeć to magiczne słowo "dobrze", będzie
            chciał zapracować na to czego mu brakowało.

            Poleciłabym dosłownie 1-2 spotkania z dobrym behawiorystą- zobaczy psa i
            podpowie jak z nim pracować, żebyś jak najszybciej odczuli satysfakcję z
            uratowania mu życia.

            Życzę Wam wszystkiego dobrego i trzymam kciuki :)
    • xxxxxx666 Re: pies ze schroniska 05.08.10, 15:36
      Nigdy nie zrozumiem takich ludzi. Co, cierpisz na nadmiar empatii, czy jak? To
      weź pomóż dzieciom, pomóż w hospicjum, alkoholikom, głodnym, komukolwiek -
      ludziom...

      To co prezentujesz to jest chyba tylko i wyłącznie obłuda, aby się pochwalić
      znajomym. Tego pieska to trzeba by uśpić i zrobić z niego parówki.

      Weź się zgłoś tu:
      hospicja.pl/
      www.wosp.org.pl/
      www.caritas.pl/
      • blue.berry Re: pies ze schroniska 05.08.10, 15:46
        a ty gdzie pomagasz?
        pozwól ludziom pomagać tak jak uważają za stosowne. i nie rozliczaj ich z tego.
        nikt nie dał ci prawa do tego aby oceniać komu jest lepiej pomagać.
        takie osoby jak ty co to głośno krzyczą żeby ludziom pomagać a nie zwierzętom,
        zazwyczaj nie pomagają nikomu.
        wiec, co? w której fundacji działasz? gdzie jesteś wolontariuszem?
    • carolla8 Maglove77 05.08.10, 17:45
      I jak się piesek chowa??
      odpisz nam, przynajmniej ja jestem b.ciekawa.:))
      • maglove77 Re: Maglove77 08.08.10, 08:20
        Witam wszystkich :)
        Jestem i byłam cały czas tutaj - jednoczesnie analizując KAŻDY post od Was!Dziękuję za głosny odzew. Jestem równocześnie "podniesiona na duchu" i poczułam 65 razy "poklepanie" po ramieniu jako wyraz otuchy i zrozumienia:)
        Marlon ma sie dobrze.

        Marlon jest bardzo łagodny,przestraszony, spanikowany, z depresja i lękami. Jednoczesnie bardzo ciekawy świata i przejawiający ochotę przebywania z nami. Nigdy nie przejawił ani namiastki agresji, jest potulny jak baranek.

        Mimo,że postępów nie widać "gołym okiem" - my je widzimy i z każdego bardzo sie cieszymy. Czeka nas dłuuuuga droga, ale wiem,że warto a teraz po Waszych postach wiem to na 200 % że warto!

        Przygarnęłam juz w życiu pare psów, ale nigdy nie spotkałam się z takim obrazem jaki przedstawia soba Marlon. Jest to wyzwanie dla Nas i muszę powiedzieć,że nie jest "Łatwo" ale my chcemy bardzo mu pomóc:)
        Proszę od razu wybaczyć mi ten brak skromności, ale ja naprawde mam potrzebę pomagania tym najbardziej potrzebującym :)

        Problemy nasze i Marlona:
        -boi się nas
        -ucieka przed nami
        -zdarza się mu załatwić w mieszkaniu (biorę jednak wine na siebie, gdyz nie robi tego co chwila, tylko wtedy jak juz nie może wytrzymać)
        -nie pomagają zachety typu kiełbaska i inne łakocie, gdyż jef\go strach jest większy
        -boi się panicznie psów, mimo,że zna tylko i wyłącznie schronisko z psami ....

        ...i wiele innych podobnych problemików...

        Nasze postępy:
        - nie boi się juz aut (mieszkam w wielkim mieście, ale rzut beretem mamy do piewszej łaki ;)
        - mniej boi się przechodzących ludzi, rowerzystów...
        - przychodzi zawsze do mnie (ale niestety wtedy,gdy mój Mąz jest w domu i szuka u mnie schronienia)

        Z przyczyn odemnie niezaleznych ( mysle jednak,że jednak dobrze że się tak stało) musiałam "moich chłopaków opuscić na 14 dni. Marlon jest więc skazany na męża, a boi się go panicznie.
        Dzwonie codziennie kilka razy by omówić postępy Marlona ... i juz pies chodzi z nim na spcery, załatwia się na łące ( na bardzo długiej smyczy) i poprostu uczy sie z nim przebywać. Jednak zawsze w osobnym pokoju i nigdy w tym samym..

        Jeszcze raz wszystkim Wam dziekuje za wszystkie rady i wskazówki i dzielenie się Waszymi doswiadczeniami...Nawet sobie nie zdajecie sprawy jak dodoały mi skrzydeł.

        Ah, i coś jeszcze:
        nasz Weterynarz zalecił "antydepresanty" i mu je podajemy...
        czekamy az będą działać i może "praca" z marlonem będzie bardziej efektywniejsza...Kto wie...

        Pozdrawiam Was i Wasze pociechy ;)
    • franczeska12 Re: pies ze schroniska 08.08.10, 15:28
      można takiego psa wytresować,dużo miłości i czułości-oczywiście czas
      też potrzebny! Bardzo miło słyszeć,że jednak są ludzie,którzy
      widzą,że te zwierzęta same takego losu sobie nie zgotowały!Życzę
      powodzenia!Sama mam pieski po przejściach i wiem,że jest to możliwe!
      • monisia900 Re: pies ze schroniska 09.08.10, 13:00
        dopiero dzis przeczytalam twoj watek.
        ale moge sie wypowiedziec jak to wygladalo u nas-tez wzielam doroslego psa (w
        zasadzie suczke) ze schroniska (ok 5 letnia).
        jest u nas od polowy kwietnia i w tej chwili juz nie ma zadnych cech, z ktorymi
        przyszla ze schroniska. ale na poczatku bylo tragicznie:(. bala sie
        wszystkiego-najbardziej samochodow (w tej chwili tylko patrzy zeby z nami jechac
        samochodem i az piszczy z zachwytu:)), szerokim lukiem omijala inne psy (teraz
        sama do nich biegnie i zaczepia wesolo merdajac ogonem), moja sunia dla odmiany
        nie chciala w ogole jesc (teraz wcina ulubiona karme), byla b. nieufna w
        stosunku do domownikow (teraz spedza pol dnia na kanapie, a drugie pol na
        kolanach:).
        napewno dluga droga przed toba, ale musisz wytrwac, bo wtedy okaze sie jak
        wspanialego psa zyskalas. te psy sa bardzo wdzieczne. moja sunia jak siadzie mi
        na kolanach, to patrzy mi w oczy z wielkim oddaniem i miloscia. jest do nas b.
        przywiazana. syn obecnie wyjechal na wakacje i tak za nim teskni, az nie chce
        jesc. dopiero pomogly lagodne leki na uspokojenie i wlozenie do kojca starej
        bluzy syna. ale i tak co dzwonek do drzwi to sie zrywa i patrzy kto wchodzi. w
        ogole jest bardzo madra i uczuciowa. ostatnio bylam chora, to wierz mi, nie
        odstepowala mnie na krok. ja lezalam a ona na mnie (jakbym jej pozwolila to by
        mi weszla doslownie na czolo)i tylko patrzyla i skamlala.
        troche sie rozpisalam, ale chcialabym ci pokazc, ze pies ze schroniska moze byc
        oddanym i sczzescliwym, tylko trzeba cierpliwosci (nie wiem co to za debil
        napisal o stosowaniu przemocy wobec psa, zeby go ulozyc)i spokoju.
        zycze powodzenia:)
    • maadzik3 Re: pies ze schroniska 10.08.10, 17:10
      Jest mozliwe, choc bedzie wymagalo duzo pracy. Prawdopodobnie niegdy nie bedzie
      to otwarty na ludzi i chetny do kontaktow z wszystkimi pies, ale ma spore szanse
      byc fajnym, ulozonym domownikiem. Nasza sunia (tez przygarnieta schroniskula)
      bala sie mezczyzn, byla nieufna w stosunku do ludzi, ewidentnie nigdy wczesniej
      nie jezdzila samochodem. Po tygodniu zaprzyjaznila sie z mezem (mysmy sie w
      sobie zakochaly od pierwszego wejrzenia), samochod wkrotce stal sie synonimem
      jezdzacej kanapy i byl ubostwiany, obcych bala sie zawsze i nie polubila nigdy
      (nasi goscie byli w najlepszym wypadku tolerowani z pewnej odleglosci), ale
      odruchy paniki i agresji (wynikajacej ze strachu) udalo sie opanowac.
      Jednoczesnie byla niesamowicie nastawiona na wziecie udzialu w kazdym naszym
      zajeciu, pracy, zabawie. Starala sie niemal odgadywac zyczenia. Nigdy nic w domu
      nie zniszczyla. Nasz 4-letni syn mogl z nia robic co chcial i ta dwojka bawila
      sie swietnie mimo ze psica nie lubila zasadniczo dzieci. Milosc jaka nas
      obdarzyla byla niezwykla.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka