Dodaj do ulubionych

Ratunku - popielice!

13.07.12, 22:11
Zagnieździły mi się w domu i nie wiem już co robić, żeby je wypłoszyć. Są urocze, śliczne, ciekawskie, ale buszują codziennie około jedenastej wieczorem i trzeciej/czwartej rano. Zrzucają słoiki z półek, kradną żywność, hałasują. Są pod ochroną więc nie ma możliwosci pozbycia się zwierzątka w sposób drastyczny, ale jak je na litosć boską wypłoszyć. Moje wieczorne skoki i darcie się na caly głos: "hu hu ha, hu hu ha, popielica zła", połączone z waleniem w patelnię, odniosły jedynie taki skutek, że mąż stwierdził, że gdyby nie widział popielicy na własne oczy, myślałby, że oszalałam na starość. A zwierzak siedzi na krokwi, macha puszystym ogonem i gapi się. Ktoś miał podobny problem? Pomóżcie!
Obserwuj wątek
    • damakier1 Re: Ratunku - popielice! 15.07.12, 00:33
      Skontaktuj sie z Polskim Tow. Ochrony Przyrody "Salamandra", w sprawie popielic z panem Mirosławem Jurczyszynem: www.salamandra.org.pl/kontakty.html

      Popielice to taka rzadkość, aż mi się nie chce wierzyć, że to, co Ci buszuje po domu to naprawdę popielice;)
      • aqua48 Re: Ratunku - popielice! 19.07.12, 15:26
        damakier1 napisała:

        > Skontaktuj sie z Polskim Tow. Ochrony Przyrody "Salamandra", w sprawie popielic z panem Mirosławem Jurczyszynem: www.salamandra.org.pl/kontakty.html

        Próbowałam nawiązać z nimi kontakt - bez skutku :(
        >
        > Popielice to taka rzadkość, aż mi się nie chce wierzyć, że to, co Ci buszuje po
        > domu to naprawdę popielice;)

        Tak, też się dziwię, po tym co się na ich temat naczytałam, ale podobno na Podkarpaciu są dość liczne. Widziałam zdjęcia, i tak mój współlokator to z pewnością popielica. Niestety niszczą ocieplenie niedawno zrobionego dachu i wcale mnie to nie przekonuje do zatrzymania i hołubienia tych uroczych skąd inąd zwierzaków w domu. To już kuny tak nie niszczyły i nie buszowały bezczelnie po kuchni...
        A okolica jest ciagle taka, że w potoku żyją traszki, pod schodami siedzi zaskroniec, a nad domem latają jastrzębie...
        • damakier1 Re: Ratunku - popielice! 19.07.12, 22:05
          > A okolica jest ciagle taka, że w potoku żyją traszki, pod schodami siedzi zaskr
          > oniec, a nad domem latają jastrzębie...

          Nic nie ma za darmo. Jak się mieszka tak pięknie, to się trzeba trochę z popielicami pomęczyć ;)
        • wrexham Re: Ratunku - popielice! 20.07.12, 06:42
          aqua48 napisała:

          A okolica jest ciagle taka, że w potoku żyją traszki, pod schodami siedzi zaskroniec, a nad domem latają jastrzębie...

          z opisu wygląda, że masz z tą przyrodą prawdziwy koszmar...
          najlepiej będzie zakupić mieszkanie w centrum najbliższego większego miasta;
          powinno pomóc ;)
          • aqua48 Re: Ratunku - popielice! 21.07.12, 11:58
            wrexham napisała:
            > z opisu wygląda, że masz z tą przyrodą prawdziwy koszmar...
            > najlepiej będzie zakupić mieszkanie w centrum najbliższego większego miasta;
            > powinno pomóc ;)

            A w jakiż to cudowny sposób zakup mieszkania miałby pomóc na popielice gnieżdżące sie na wsi i niszczące TAM ocieplenie dachu? Polecam czytanie ze zrozumieniem oraz niewypisywanie bzdur jeśli się nie ma choćby chęci pomocy, zamiast nieuzasadnionej złośliwości.
            • dar61 Współczując 21.07.12, 13:46
              Coś widać, że {Aq.} nie zauważyła na koniec wpisu u {Wr.} emocyjnego znaczka.
              Po co ta żółć?
              Też mieszkam w interiorze i wiem, że albo z tym związane niedogodności, albo sterylność [?] śródmiejska.
              Na swe lokatorki mogłaby {A.} puścić samopas kota [dwa koty/ trzy ...], by SAMĄ OBECNOŚCIĄ w nocy mogły stróżować domostwo - pod warunkiem, żeby zostawić im pootwierane wewnątrzdomowe przejścia [u nas zostawiałem na drzwiach takie nakładki z pianki, jakie daje sie na drzwi - ochranijące dzieciom-berbeciom palce, kiedy drzwi zamykają - oraz oczywiście klapki kocie w drzwiach].
              Jeśli rzeczywiście w tej okolicy u {A.} popielice są liczne, to już nie bałbym się domowych polowań nocnych, kotom pofolgowałbym - a może nawet zakupiłbym do domu oswojoną łasiczkę lub norkę - one ponoć tak łowne są, że uch! W przeszłości one zastępowały Bałtosłowianom koty i były skuteczniejsze w tępieniu gryzoni. Obyście tylko swój drób przed nimi dobrze odseparowali, a z zewnątrz domu wyprowadzali to zwierzę na smyczy, jak psa - inaczej będzie tam niej ... ptaków.
              Powodzenia!
              • aqua48 Re: Współczując 22.07.12, 12:18
                dar61 napisał:

                > Coś widać, że {Aq.} nie zauważyła na koniec wpisu u {Wr.} emocyjnego znaczka.
                > Po co ta żółć?

                To nie żółć, to tylko odpowiedź na "wiele wnoszący" post ze znaczkiem lub bez, bez różnicy. Nie prosiłam o poradę co zrobić z domem, tylko co zrobic z popielicą.

                > Na swe lokatorki mogłaby {A.} puścić samopas kota [dwa koty/ trzy ...], by SAMĄ
                > OBECNOŚCIĄ w nocy mogły stróżować domostwo

                Sama obecność nic nie daje - psa ignoruja doskonale. Poza tym popielice są to zwierzęta goniące szparko po ścianach i wszystkich wystających belkach w domu. Kot musiałby być cyrkowym akrobatą, żeby pogonić im kota. Nie mówiąc o tym, że akurat słabo toleruję koty w domu (alergia).

                może nawet zakupiłbym do domu oswojoną łasiczkę lub norkę[/b] - one ponoć tak łowne są, że uch!

                A co potem zrobic z norką lub łasiczką? Ten sam problem co z popielicą. Nie chodzi mi o to żeby mnożyć ilość zwierząt w domu, tylko przeciwnie, żeby zredukować.

                • dar61 ad metodyka 22.07.12, 20:40
                  Nie bez powodu na świecie narodziła się specjalność domowego, wynajmowanego tępiciela/eliminatora szkodników. Tak jak część tutejszych doradczyń nie chce odkryć swych tajników treserskich [za darmo], tak chyba będzie i z tym dylematem.

                  Cóż bym na Waszym miejscu zrobił?
                  - sprawdził ślady wejść do Waszej warowni [stara metoda „pyłowa" - pozostawiania śladów przez nieproszonych gości/ kamerki z kompów na fotokomórkę etc.];
                  - zabudował wszelakie wejścia/ okna do domu siatkami stalowymi [para-okiennice+dodatkowe drzwi na zawiaskach, jak moskitierowe] lub mosiężnymi - włącznie z wywietrznikami pionowych kominów i dymnikami;
                  - [wypożyczone] koty jw., nawet nie na stałe [psy nocą to śpiochy i lenie];
                  - kotom podsunąłbym na stałe małe mebelki kaskadowo do szaf - u mnie tak chadzały pod sufit i im się to bardzo podobało [proszę się nie obawiać braku snu nocą, to ciche polowanko będzie - z czasem koty nauczą się, że jak i my nocą śpimy, to i one będą wtedy - ale prócz co-4-godzinnego obchodu rewiru nocą];
                  - są i koty bezsierściowe = antyhistaminowe, właśnie dla alergików;
                  - samołówki/ chwytnie/ zapadnie wszelakiego autoramentu z odwożeniem znalezisk o kilometry w busz;
                  - ostrzeżenie [pisemne] adekwatnych służb ochronnych o niechybności u Was popielicowej hekatomby - niech się oni pomartwią i podsuną metodykę zwalczania/ odłowów.

                  A żółty kolor jest przereklamowany :-)
                  Ponownie - powodzenia [w doborze metod]!
            • wrexham Re: Ratunku - popielice! 24.07.12, 09:47
              aqua48 napisała:
              A w jakiż to cudowny sposób zakup mieszkania miałby pomóc na popielice gnieżdżące sie na wsi i niszczące TAM ocieplenie dachu? Polecam czytanie ze zrozumieniem oraz niewypisywanie bzdur jeśli się nie ma choćby chęci pomocy, zamiast nieuzasadnionej złośliwości.

              A okolica jest ciagle taka, że w potoku żyją traszki, pod schodami siedzi zaskroniec, a nad domem latają jastrzębie...

              jeśli się ktoś uskarża na takie okoliczności przyrody, bo rozumiem, że w kontekście problemów z popielicami jest to jakby dodatkowe zmartwienie, to albo jest [...], albo sobie pozwolił na sarkazm/żart;
              na wypadek wystąpienia drugiej opcji, dodałam to mrugnięcie okiem;
              czy zasadne, pozostawiam do oceny zainteresowanej;
              przeprowadzka do miasta o tyleż by była skuteczna, że nie byłoby raczej popielic na dachu, zaskrońca pod schodami (chyba, że wejściowymi do klatki schodowej, ale to już dzieci sąsiada by zadbały o to, żeby go rozdeptać na chodniku, albo utłuc kijem), a już na pewno traszek w strumieniu (jako elemencie niewystępującym w centrach dużych miast); jedynie ewentualnie jakiś jastrząb mógłby przelecieć, ale to bydlęta dość nieokiełznane; trzeba by było przywyknąć jakoś;
              tak więc wbrew pozorom mój post był bardziej na temat, niż twój opis przyrody, który z problemem wygryzania dachu przez popielice nie miał zbyt wiele wspólnego;
              jak się domyślam, była to po prostu tania kokieteria;

              dla mnie EOT
              • aqua48 Re: Ratunku - popielice! 24.07.12, 16:23
                Wrexham, tyle gadania i epitetów pod moim adresem, a konkretnej porady jak pozbyć się zwierząt z domu pod lasem jak nie bylo, tak ni ma...Czytanie ze zrozumieniem, z tego co piszesz że zrozumiałaś z mojego tekstu, nadal idzie Ci słabo.

                Widzę, że na tym forum nie znajdę pomocy, bo nie zamierzam zabudowywać sobie okien stalowymi kratami, ani instalować w domu tabunu innych zwierzaków wraz z drabinkami dla nich. Gdybym chciała wyeliminować popielice ostatecznie to szybciej, taniej i bez tego całego ambarasu mogłabym załatwić je środkiem przeciw myszom. Myślałam jednak, że ktoś ma skuteczny pomysł jak się ich pobyć w sposób humanitarny, bez zabijania, powtarzam wszak, że są POD OCHRONĄ! A forum ma w tytule zwierzęta, a nie morderstwo. :(
                • dar61 Chcieć to móc 25.07.12, 01:53
                  Nie wiem, czy warto wchodzić między zawodniczki w zwarciu, ale spróbuję:

                  ... nie zamierzam zabudowywać sobie okien stalowymi kratami, ani instalować w domu tabunu innych zwierzaków wraz z drabinkami dla nich ...

                  Chyba się nie zrozumieliśmy.
                  Pisałem powyżej o zabudowie siateczkami otworów wentylacyjnych [to jedna z 1. metod, jaką stosują specjaliści od deratyzacji choćby. Są i dyskretniejsze siatki, z mosiężnych drucików, ale to żadna przeszkoda dla gryzoni. Też te siateczki naokienne z włókien szklanych to dla nich powietrze. Próbowałem taką ostatnią ochronić okienko do piwnicy, ładną w niej dziurkę wygryzły jesienią, wybierając zimowe lokum.
                  Siatki z niby tkanin miedzianych wmontowałem w piony wentylacyjne u nas, bo tędy nam roje mrówek [w czasie RÓJKI, samców] się ładowały, ale przestały.
                  Okna i drzwi wejściowe ochraniane moskitierowymi siatkami albo na stałe [te części okien, co są otwierane stale], albo na postać dodatkowych drzwi [świetne] - to standard w domach dla osób nie tolerującących brzęczenia komaromoskita nad uchem.
                  Uważam je za wystarczające i na popielice zewnętrzne, zdomestyfikowane już :-)

                  Czy stanowiłyby one zaporę popielicom, cóż - polecałbym nadbudować je warstwą drucianej siatki, sa takie do nabycia, stalowa kratka 1 cm x 1cm sprzedawana w zwojach [są i gęstsze, ale ta 1x1 jest lekka i mocna] - taką zabudowałem owe okienka piwniczne.
                  Potem wystarczy do drzwiczek moskitierowych dołożyć samozamykacz i kwita.

                  Zwierz domowy łowny będzie dodatkiem jak wisienka na torcie, pod warunkiem, że będzie miał postać kota, a nie psa wylegawca kanapowego.
                  Co przed nim w kolejce?
                  A właśnie samołówki vel paście.

                  Wystarczy ciężkawy garnek podparty kołeczkiem, do którego przytroczony smakołyk zawali garniec nad smakoszem nocnym. Każde [rozgarnięte] dziecko wie, jak to zmajstrować.
                  Zapadnię na myszy mój Tata zmajstrował bez kłopotu - nie w połowie [lekko zdecentralizowany zawiasik] podparte uchylne drzwiczki poziome nad garnkiem - garnkiem ze smakołykiem na dnie garnka.
                  Służyła ta pokrywa z paścią nam ze dwie dekady w piwniczce, dziś podobne samołówki sprzedają gotowe.
                  I-tak-dalej. Klasyka.

                  Czy nie warto wypróbować najnowszych płoszaczy ultradźwiękowych, wpinanych w sieć elektryczną, o regulowanych modulacjach, mocy i nastrojenia?
                  Ale czy takież obęszłyby się bez metod biernych, stawiania przeszkód i niepozostawiania otwartych wejść?
                  Wątpię.

                  Do dzieła! Chcieć to móc!

                  ***

                  P.S. Ciekawe, czy zimujące w naszych piwnicach motyle pokrzywniki oraz włażące tamże w październiku ropuszki przetrwałyby w warunkach stawianych przez wątkozakładczynię ...
                  Nasz domowy zaleszczotek natapetowy miałby u {A48} jakąś szansę?
                  Nasz żyje nam nad głowami. Wspomaga w boju z miniowadami. Haruje za dwóch!
                  Ma poniżej 2 mm. Tyle, co nic...
                  • wrexham Re: Chcieć to móc 25.07.12, 09:09
                    dla samego tego zdjęcia zaleszczotka warto było, by ten wątek powstał;
                    nawet nie wiedziałam, że takie cuda biegają po świecie :)

                    psia kość, ja znów nie na temat...
                    • aqua48 Re: Chcieć to móc 25.07.12, 14:09
                      wrexham napisała:

                      > dla samego tego zdjęcia zaleszczotka warto było, by ten wątek powstał;
                      > nawet nie wiedziałam, że takie cuda biegają po świecie :)
                      >
                      > psia kość, ja znów nie na temat...

                      Sama się nimi zachwycam, w chodzie są tak zwinne jak wiewiórki, a jak skakały na moją świeżo wyprasowaną sukienkę z ramy obrazu, to prawie się popłakałam ze śmiechu. Chleb też potrafią wyjeść zawinięty w serwetkę bez odwijania. A może zawijają tak samo po kolacji? I tak płaczę nad moim ociepleniem dachu i podziwiam te zwierzaki na przemian...

                      Otwory wentylacyjne mam zakratowane, tamtędy nie włażą, dach niedawno odnowiony, więc powinien być solidny, przychodzą o jedenastej wieczorem i wychodzą o trzeciej nad ranem. Robię za hotel. Myślałam, że ktoś właśnie ma doświadczenie z tymi urządzeniami płoszącymi, bo one przeważnie na kuny są, albo może popielice jakiegoś zapachu specjalnie nie lubią. Nawet jak złapię popielicę pod garnek, to co potem? Przemówię jej do sumienia? Wywiozę nad morze?
                      • dar61 Chłop żywemu nie ... 25.07.12, 15:30
                        ... przepuści.
                        - A baba?
                        ;-)

                        O, a myślałby człek, że nasze zaleszczotki to rzadkość, że tylko w starych domostwach się legną, a tu i u {Akuy48}! W nowo utworzonym zakątku [chyba] ...
                        Może one wędrują w wiekowych książkach?
                        Jak wyście je wypatrzyli? Takie tyci-tyci!
                        U nas na wzorzystej tapecie ledwo je kiedyś zauważyłem. I to w zacienionym narożniku, za rurą - ledwo dopasowałem makroprzystawki do fotoaparatu, by je sfotować, zanim znikły za biurkiem...

                        - - -
                        {Aqua48}
                        ... Otwory wentylacyjne mam zakratowane ...
                        Jak są to gęste siatki, czy fabryczne, z czego?

                        ... tamtędy nie włażą, dach niedawno odnowiony, więc...
                        Więc nowe dachy mają specjalną pustkę przy okapie, tuż pod opierzeniem/ nad ociepleniem, gdzie pozostawia się szczerlinę wentylacyjną dla odparowania wilgoci z ocieplenia połaci dachowej. Zaleca się tam np. wstawiać kratki przed osiedlaniem się tam np. wróbli - może warto z drabiny zaglądnąć i tam osadzić kratowniczki. Bo zakładam, że drzwi i okien rzeczywiście nie pozostawiają {Akwici48} do wietrzenia domu w upalne noce, szczędząc na kosztach nowomodnej wentylacji?

                        ...Myślałam, że ktoś właśnie ma doświadczenie z tymi urządzeniami płoszącymi, bo one przeważnie na kuny są, albo może popielice jakiegoś zapachu specjalnie nie lubią....

                        Nie chcę udawać znawcy tych urzadzeń - oneż powinny być w boju sprawdzone przez właśnie firmy odpłatnie je instalujące, dające jakąś rękojmię na ich skuteczność, dobrane właśnie do zwierza - bo twierz jeden przez takie piskadła będzie zwabiany [tak jest z nornicami], a inne ich nie cierpią [krety], trzeba by sprawdzić.
                        W moim niemłodym śródleśnym domostwie kiedyś miały swą bazę kuny, stertę odchodów na stryszku wymiotłem ongi, ale znikły. Może i z przyczyny tego, że w oknie stryszku dałem kotu swemu, i jego następcy, i jego n., i ich następczyni jedną szybkę na stałe dostępną, po gałęzi śliwyi przyrynnowej na dachówki się one drapały i strych opustoszał... Kto wie?
                        Szuranie nadokienne śródnocne u nas, jak zauważył wiekowy mój sąsiad, zanikło, a przedtem ponoć sąsiedzi przez to nie mogli ze 20 lat w spokoju spać...

                        Nawet jak złapię popielicę pod garnek, to co potem? Przemówię jej do sumienia? Wywiozę nad morze?

                        Jak ja mogę ze zbiorem [żywych] ślimaków z ogrodu wywieźć pokos trawy z [chodnikowego, miejskiego u rodziców mych] trawnika na podmiejskie łączki i je tam uwolnić, to i te kilka kilometrów wasze popielice też {A_48} mogłaby wyprowadzać.

                        Moje Alter Ego mi coś podpowiada:
                        - A ty, Darze61 antypopielicowy, wiesz, kiedy popielice kończą wychow... wyżywiać swe młode i kiedy wywiezienie im matki/ ojca zabije oseski w gnieździe?
                        - Nie wiem, ale zdaje się, że każde małe gryzonie mają wielką rozrodczość i populacja im się bez kłopotu odbuduje, a że w innym powiecie, to już mniejsza, nikt nie łamie przepisów, ino je nagina :-)
                        • aqua48 Mam! 25.07.12, 17:16
                          Mam, znalazłam preparat do pryskania ma odstraszać kuny, krety, myszy i inne (być może?) zwierzęta futerkowe. Spryskam i napiszę potem czy odstrasza, czy wręcz przeciwnie zachęca do osiedlania się, a popielice pławią się w preparacie jak nie przymierzając baby co żywemu nie przepuszczą w Chanel 5.
                          • dar61 Ma! 26.07.12, 01:24
                            Powodzenia!
                            Oby!
                          • olo-91 Re: Mam! 15.09.12, 23:17
                            Najlepiej będzie dokładnie obejrzeć budynek z zewnątrz. Każdy ubytek czytaj. brak w podbitce lub ubytek czytaj dziura w murze jest prawdopodobną bramką dla stworów. Sam ostatnio walczyłem z kuną. Okazało się, że podczas wymiany pokrycia dachowego panowie dekarze zapomnieli założyć kawałka blachy opierzeniowej na połączeniu dachu płaskiego i stromego. Przez dziurę ok. 10-15 cm kuna wchodziła jak do swojego domu i buszowała między ociepleniem a folią paroprzepuszczalną robiąc spore szkody w izolacji stropu poddasza.
                            Życzę powodzenia.
                            P.S. gratuluję okolicy.
                            • aqua48 Re: Mam! 16.09.12, 14:57
                              olo-91 napisał:

                              > Najlepiej będzie dokładnie obejrzeć budynek z zewnątrz. Każdy ubytek czytaj. br
                              > ak w podbitce lub ubytek czytaj dziura w murze jest prawdopodobną bramką dla st
                              > worów.

                              Wiem, ale dom jest drewniany, niemożliwością jest 100% uszczelnienie, bo, zwierzaki(kuny) niestety same wygryzają stosowne dziurki w deskach, albo odginają łapami blachę na dachu i wciskają się, wiadomo jak łeb wlezie reszta też... Nie mam możliwości przeglądać całego dachu co tydzień, macając go metr po metrze, a tak by należało. Teraz na prawdę nie wiem którędy włażą.

                              Dostałam też poradę żeby nasączoną lizolem szmatę umieszczać na poddaszu, ale trochę mnie ten pomysł przerósł. Uznałam, że wtedy z całą pewnością sama musiałabym zmienić lokum.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka