Dodaj do ulubionych

chory kot "piwniczny"

10.08.04, 13:20
Od jakiegoś czasu obserwuję, a od kilku dni dokarmiam (na odległość -
zostawiam mu porcje) kota "osiedlowego". Problem w tym, że jest najwyraźniej
chory - naprawdę bardzo wychudzony, wyliniały i ma jakąś chorobę skóry
(miejscami widać gołą skórę). Myślę, że sam sobie z tą chorobą nie poradzi.
Wygląda coraz gorzej. Nie wiem czy w ogóle można mu jakoś pomóc? Złapanie i
transport do weta to byłaby raczej trudna sprawa...Jeśli to kocia białaczka,
to kot chyba nie ma szans, ale może tylko pasożyty? Zwierzak ma apetyt - ale
zjada niezbyt wiele (mniej więcej połowę tego co mój "mieszkaniowy" kot)
Schronisko to prawie jak wyrok - 70% kotów tam umiera. Tutaj jest przynajmniej
wolny. Nie wiem jak mogę mu pomóc?
Obserwuj wątek
    • adam.pietron Re: chory kot "piwniczny" 11.08.04, 11:16
      Koty piwniczne i ich choroby to duży problem z jednej strony trzeb azrozumieć
      że natura tak działa ale z drugiej chciało by się pomóc i wiem jak to jest
      musisz sobie zadać pytanie czy będziesz w stanie podawac regularnie leki temu
      zwierzęciu bo jesli to choroba skóry np grzybica tylko regularność i czas może
      pomóc - oczywiście najlepeij byłoby pokazac go lekarzowi bo diagnozowanie przez
      internet łatwe nie jest - więc trudno mi ci odpowiedziec na pytanie czy można
      mu pomóc , pytanie takze czy on dziki kot będzie w stanie zrozumieć to że
      chcesz mu pomóc.
      Wiem że to co pisze nie pociesza cię ale taka jest okrutna prawda o kocim życiu
      na wolności.
      Może uda się zorganizowac jakiegos lekarza który przynajmniej by go obejrzał
      odpowiedział na pytanie czy są jakieś szansy leczenia.
      Pozdrawiam
      • msobejko Re: chory kot "piwniczny" 11.08.04, 18:25
        Bardzo dziękuję za odpowiedź. To jest trudna sprawa - na razie próbuję go
        przyzwyczaić do regularnej pory i miejsca karmienia. Daje podejść dosyć blisko
        do siebie, ale może dlatego że jest głodny lub zobojętniła go tak już choroba.
        Ale dzisiaj nie pokazał się w ogóle (na pewno jeśli go nie przyzwyczaję to
        będzie problem z regularnoscią podawania leków - już kilka razy znikał na parę
        dni co najmniej). O tym żeby go złapać i zawieźć do lecznicy nie myślę nawet -
        na pewno nie ufa mi na tyle i byłby to dla niego straszny szok. Muszę też
        uważać, żeby niechcący nie przenieść czegoś na mojego kota w domu. A póki go nie
        przyzwyczaję, to nie mogę poprosić weterynarza, żeby go obejrzał na miejscu, bo
        kot znika...Spróbuję porozmawiać w pobliskiej lecznicy. O ile znowu wróci. Te
        koty są pół dzikie, ale żyją blisko nas i ...no, może uda mi się mu jakoś pomóc.
        boję się tylko, bo czas ucieka i dla niego to nie jest dobre - jak pisałam ma
        się coraz gorzej. Jeszcze raz bardzo dziękuję i pozdrawiam.
        Monika
    • goc.jola Re: chory kot "piwniczny" 13.08.04, 14:23
      Wydaje mi się, że nawet najlepszy wet. niewiele powie, oceniając stan zdrowia
      kota z odległości.
      Ale z kotkiem wcale nie musi być tak źle – wszystkie bezdomne koty, którymi się
      opiekuję, są teraz bardzo chude i mają nieładną sierść, ale jest to spowodowane
      porą roku – tłuszcz i okrywę włosową zaczynają gromadzić dopiero na jesień,
      teraz zażywają ruchu, zajęte są amorami, a w gorące dni dodatkowo nie mają
      apetytu. Licha sierść też potęguje wrażenie chudości. Wyłysienia niekoniecznie
      muszą być wynikiem choroby skóry (czy kotek się mocno drapie?), ale mogą być
      efektem inwazji kleszczy - nawet po pojedynczym ugryzieniu zostaje łysa
      plamka, a jeśli jest ich wiele – plamki te zlewają się ze sobą i powstają
      większe wyłysienia (z czasem zarosną włosami).
      Bezdomny kot prawie na pewno ma robaki – i ja przede wszystkim zaczęłabym od
      odrobaczenia go. Polecam Tenaver (dla psów, ale można go też podawać kotom) –
      jest tani, skuteczny, koty nie wyczuwają go w jedzeniu i nie mają po nim
      żadnych sensacji (przynajmniej ja nie miałam takiego przypadku, choć oczywiście
      nie można przedawkować).
      1 tabl. (koszt ok. 6 zł) stosuje się na 4 kg wagi ciała, trzeba ją pokruszyć na
      proszek i zmieszać z dobrą karmą – z taką jej ilością, by zabiła smak tabletki,
      ale nie za dużo, by kotek wszystko zjadł (idealna będzie saszetka Kittekat lub
      Whiskas). Dobrze byłoby też kotka wzmocnić; witaminy raczej wyczuje w karmie,
      ale można dodawać do niej przez jakiś czas surowe żółtko, i w ogóle dobrze
      karmić. Świetnie byłoby, gdyby pił mleko z dodatkiem wywaru z siemienia
      lnianego (wystarczy 10 ml na miseczkę mleka) – ureguluje trawienie, ma też
      właściwości odżywcze i wpływa korzystnie na sierść. Po 10 dniach powtórzyłabym
      odrobaczenie, a potem – zależnie od jego stanu – można by się zastanowić, czy
      nie zaaplikować mu Frontline lub Stronghold.
      Życzę powodzenia w kuracji kotka
      Jola
      • msobejko Re: chory kot "piwniczny" 13.08.04, 20:24
        Dziękuję za porady. Spróbuję przygotować mu mleko z siemieniem. Nigdy nie
        opiekowałam się takim dzikim kotem. Kot w domu to zupełnie co innego. Trochę się
        boję odrobaczać po przeczytaniu posta o kotku, który odszedł właśnie po podaniu
        tabletki na odrobaczanie. To co prawda dorosły kot i na pewno ma robaki (i
        trzeba by odrobaczyć), ale dosyc wycieńczony i wczoraj zaobserwowałam u niego
        biegunkę - chwilę po jedzeniu jak odszedł od miski - zresztą zjadł bardzo
        niewiele, parę kęsów - za mało, by wmieszać w to tabletkę. Może rzeczywiście
        żółtko zje chętniej? Pasożyty skóry (pchły, świerzb?)lub grzybicę może mieć - te
        łysiny są powierzchniowo duże (po 4-6 centymetrów) i iska się cały czas.
        Pozdrawiam
        Monika
        • mar.gajko Re: chory kot "piwniczny" 13.08.04, 21:02
          Absolutnie nie dawaj mu mleka. Ani żółtka jak ma sraczkę. Nie wolno po 10
          dniach ponownie odrobaczać i dowalac jeszcze Strohold, który też zabija glisty,
          zatrujesz go, jak kot starszy to mu dowalisz tak wątrobę, że szkoda gadać. jest
          kilka leków na grzybicę (ostanio przerabiałam) ale wymagają systematyczności w
          kilkutygodniowym podawaniu. Na dobry początek kup mu TYLKO Stronhold i
          zaaplikuj na kark. Wytłucze pchły i glisty i jak ma świerzbowca w uszach.
          Odczekaj z podawaniem następnych odrobaczaczy ok 1 m-ca. I tu byłaby najlepsza
          jakaś tabletka co tłucze tasiemca - kup u weta. Jak nie chce
          jeść kupnego, wykosztuj się i kup mięsko jakieś pyszne - gotowane. Od grzybicy
          nie umrze tak szybko, a trzeba go wzmocnić i odkarmić bo leki grzybiczne bardzo
          obciążają. Gdybyś go dała radę złapać - pogłaskać to napisz, jest taki płyn
          którym można go obficie spryskać - pomaga w leczeniu grzybic. Wogóle z jakiego
          miasta jesteś, bo jak Krakó to ci mogę trochę tego płynu podarować (zostało mi
          aa jest dosyć drogi). Odezwij się.
          • msobejko Re: chory kot "piwniczny" 15.08.04, 12:52
            Dziękuję za pomoc i porady. Nie mogę go złapać, bo nie mam gdzie go przetrzymać
            na czas leczenia (nie miałabym jak izolować od mojego kota w mieszkaniu)i od
            ludzi. A takie leczenie to chyba jedyna sensowna możliwość, bo wczoraj znowu nie
            zjawił się, a dzisiaj wygląda już całkiem źle - nie chce jeść i tylko wylizuje
            sobie sierść. Ledwo chodzi. mar.gajko jestem z Krakowa - napisałam ci więcej w
            emailu.
            Pozdrawiam
            Monika
    • jul-kot Re: chory kot "piwniczny" 14.08.04, 04:54
      Witaj!
      Ja takie koty łapię, zabieram do lekarza, leczę, a potem, jeśli dalej są
      dzikie, wypuszczam.
      Pozdrawiam, Juliusz.
      • msobejko Re: chory kot "piwniczny" 15.08.04, 12:55
        Witaj!
        problem w tym, że nie mam gdzie go trzymać na czas leczenia - po prostu nie mam
        na to warunków w mieszkaniu... :(
        monika
    • goc.jola Re: chory kot "piwniczny" 16.08.04, 12:35
      Mar.gajko, ja nie proponowałam podania Strongholdu zaraz po odrobaczeniu -
      napisałam „potem, zależnie od stanu kotka”, mając na uwadze odpowiednio długą
      przerwę i obserwację kotka. Bo mogło się okazać (miałam taką nadzieję), że
      przyczyną wyglądu jego skóry są kleszcze i pchły, a ten problem zniknąłby sam
      wraz z nadchodzącą zimą i wtedy w ogóle nie trzeba by nic podawać.
      Rozważałam podanie najpierw Strongholdu, ale jest on silnym środkiem, a z
      robaków działa tylko na glisty, zaś dorosłe koty wg mnie częściej mają
      tasiemce. Szkoda byłoby faszerować kota tak silnym środkiem, który mógłby nie
      zlikwidować prawdopodobnej przyczyny jego problemów.
      Jeśli kotek ma biegunkę, to faktycznie lepiej nie podawać mleka, choć niewielka
      ilość mleka z dodatkiem wywaru z siemienia na pewno by nie zaszkodziła, a wręcz
      pomogła, szczególnie po odrobaczeniu. Żółtko w tej sytuacji tylko gotowane,
      najlepiej z dodatkiem rozdrobnionego białka, i mięso z ugotowanych skrzydełek
      kurczaka – działa bardzo zapierająco.
      Ale to wszystko przy założeniu, że kotek ma jeszcze apetyt, a jego stan nie
      jest poważny. Skoro jednak jest tak, jak pisze Monika w ostatnim poście, to nie
      pozostaje nic innego, jak zorganizować jakoś transport do weterynarza.
      Serdecznie pozdrawiam
      Jola
      • mar.gajko do goc.joli 17.08.04, 11:56
        Zorganizowałam. Jest w leczeniu.
        • goc.jola Re: do goc.joli 18.08.04, 10:01
          Strasznie się cieszę, że udało się pomóc temu kotu i mam nadzieję, że leczenie
          będzie skuteczne. Mar.gajko, jesteś niesamowita.
          A czy wiadomo już, co mu dolega? W jakim jest teraz stanie? Zdajcie relację,
          proszę.
          Pozdrawiam Was i kota
          --
          Jola

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka