przemo9308
10.02.18, 12:19
Witam to jest mój pierwszy post, otóż miałem 14 letniego pekińczyka który był leczony podobno u "najlepszego weterynarza który jest już na emeryturze z kilku dziesiętnym doświadczeniem" w moim mieście (w Kościerzynie) na zaczopowane jelita od 5 dni, był leczony nospą w zastrzykach, zastrzykami na wzmocnienie serca( wada wrodzona serca jednej komory która nie przeszkadzała w normalnym życiu psa) i kroplówką pod skórnie gdyż nie udało się go karmić strzykawką, dostawał 2 do 3 razy dziennie pod skórnie( 3-4 strzykawek po 20 ml podajże), po padaczce weterynarz stwierdził że to przez układ krążenia, kiedy miał napad padaczkowy zrobił kupkę i zsikał mi się na spodnie, od razu po tym jechaliśmy do weta i stwierdził osłuchowo że jelita zaczynają pracować bo uważał że doszło do zaczopowania jelita i końcu co w nich miało, puściło i wraca powoli perystaltyka jelit, teraz przejdę do meritum sprawy, weterynarz uważał że teraz pierwsze 24 godziny będą decydujące czy piesek przeżyje( zapytałem się czy morze da rade podawać mu tle bo bardzo ciężko oddycha a teraz zależy od siły psa czy przeżyje, żeby zwiększyć jego szanse, wet na to że w Gdańsku są inkubatory dla zwierząt ale to jest koszt 200zł to jest dużo pieniążków), pies był cały czas prawie leżący nie miał siły na nic, kolejne padaczki go wykańczały były 3, do wielu stwierdzeń weta miałem ogromne wątpliwości, pytałem się czy zrobił badania krwi nie potrzebował.
Jjeśli pies nie może spożywać wody, czy może dostać kroplówkę wet na to że dojdzie do tamponady serca, zapytałem się o lewatywę wet na to że jelita ma zasłabe w gdańsku( wet na to że mógł dostać lewatywe), potem o rtg brzucha ze musi być od razu z kontrastem że z narkozy się nie wybudzi, 6 dnia w nocy pies już ledwo oddychał, zadwoniłem do kliniki weterynaryjnej trójmiejskiej w gdańsku że mam z psem od razu do nich przyjechać, tak też zrobiłem z psem który zanikał nawet oddech, w gdańsku od razy pies miał zrobione rtg brzucha ( nie potrzeba było żadnej narkozy bo pies od 5 dni nie miał siły żeby w jaki kolwiek sposób się wierzgać") po rtg od razy pies miał usg co wykazało że ma kamienice nerkową która zaczeła się od około pół roku, potem pies dostał wenflon, aby pobrać krew i podłączyć kroplówke( przecież wet stwierdził że dostanie tamponady) pies był tak odwodniony że nawet 3 kropelek krwi nie mógł ściągnąć do badania krwi więc podłączył kroplówkę i zależałe tylko od pieska czy przeżyje do rana, okazało się że udało się ustabilizować jego stan, i ma dostać leki na tarczyce i i na nerki i zobaczy rano jak zareaguje czy warto go leczyć, pies o 6 nad ranem na drugi dzień w klinice serduszko nie wytrzymało,
dodam jeszcze że ten weterynarz wycinał guza na macicy jakieś 3 lata temu pod narkozą bez badań krwi !!!, mój pies umierał w strasznych męczarniach na mich rękach dostawał padaczek co go jeszcze bardziej wykańczało( od nerek) pies mi płakał i wydawał w taki bolesny w sposób dźwięki co pokazywało jego nie wyobrażalne cierpienie jego, wet bardzo się wkurzał moimi licznymi pytaniami, stwierdzając w nerwach że jak by już psu mojemu nie dawał szansy to by zaprzestał leczenia. jeszcze jedną uwagę mam do tego że jak pojechałem pierwszy raz z matką do weta to od tego momentu przestał brać pieniądze za leczenie, mam pytanie co powinienem w takiej sytuacji zrobić
Podsumowując, weterynarz w Kościerzynie zabronił kroplówki bo dojdzie do tamponady serca a w Gdańsku dostał kroplówkę, rtg nie mogło być wykonane jak uważał to w gdańsku w pierwszej kolejności otrzymał, wet w Kościerzynie że lewatywy psa jelita nie wytrzymają a w gda bez przeciw wskazań mógł dostać, jak powiedziałem w gda że pies jest w takim stanie( umierający od 5 dni to nie mógł w to uwierzyć) i jeszcze że przeprowadził operacje i leczył psa bez badań krwi jedynie osłuchiwał psa, przepraszam za błędy z góry dokładnie mogę wytłumaczyć to telefonicznie