Wazne pytanie

20.07.05, 08:21
Witam,
Czy dla 16 letniego pieska, ktory 11 lat spedzil w spoldzielni mieszkaniowej
(byl to dla niego dom) lepiej szukac nowego wlasciciela, co pewnie bedzie
bardzo trudne, czy tez czekac az przyzwyczai sie do nowej sytuacji, a wyglada
ona tak:
spoldzielnia przygarnela pieska ok. 5 letniego, piesio mieszkal sobie pod
kontenerem, bo tam wczesniej miescila sie spoldzielnia. Pracownicy sie nim
opiekowali. Potem spoldzielnia zostala przeniesiona do nowej siedziby w nowym
bloku oczywiscie razem z pieskiem. Poniewaz byla calodobowa ochrona wiec
piesio zamieszkal w srodku. To trwalo chyba okolo 6 lat. Wszyscy sie nim
opiekowali, nawet piesek ma swojego weterynarza, jest zadbany, ostrzyzony. Od
1 lipca Rada Nadzorcza Spoldzielni podjela decyzje o oszczednosciach i
zrezygnowano z ochrony calodobowej. Niestety piesio nie spedza juz nocy w
srodku, tylko na zewnatrz. Przed Spoldzielnia stoi mala budka, mieseczki z
jedzeniem i woda i piesek opieke ma, tzn. w dzien w godzinach otwarcia
Spoldzielni siedzi sobie w srodku, ale wieczory i noce oraz soboty i
niedziele spedza na dworze. Niestety z budki poki co nie korzysta. Oprocz
pracownikow Spoldzielni pieskiem opiekuja sie tez mieszkancy. Tylko, ze widac
ze piesio strasznie teskni. Przez okolo 2 tygodnie cale noce szczekal i wyl
stojac pod drzwiami Spoldzielni, nawet sie nie kladac. Teraz jest troszke
lepiej bo noce chyba przesypia - niestety nie w budce tylko obok - a zaczyna
szczekac dopiero okolo 5 rano. Pewnie, az do czasu otwarcia Spoldzielni.
Zauwazylam, ze piesek zachowuje sie tak, jakby stracil pana.
Czy jest mozliwe, ze przyzwyczai sie do aktualnej sytuacji i wreszcie
zamieszka w budce, czy lepiej szukac mu jakiegos wlasciciela, jesli to
mogloby sie uwdac?
Pracownicy Spoldzielni mowia, ze jak sie otwiera drzwi do Spoldzielni to
piesio musi wejsc pierwszy i praktycznie caly dzien siedzi w srodku. On jest
taki kochany i grzeczny i jest nam go bardzo szkoda, ze na starosc
diametralnie zmienila mu sie sytuacja. Trzeba przyznac ze pracownicy
Spoldzielni bardzo sie nim opiekuja i mieszkancy tez, tylko biedaczek
wieczorami i nocami tak strasznie teskni.
Bardzo prosze o rade, czy lepiej jest zeby piesek zostal w takiej sytuacji,
jak jest teraz, liczac na to ze sie przyzwyczai do tej sytuacji (po tych 20
dniach juz jest lepiej, tylko co bedzie w zimie?), czy moze szukac jakiegos
nowego domku dla niego. Jest to piesek bardzo lagodny i grzeczny, tylko lekko
kuleje z powodu reumatyzmu.
Z groy dziekuje za rady.

Pozdrawiam,
    • rezurekcja Re: Wazne pytanie 20.07.05, 11:57
      kaja888 napisała:


      > Zauwazylam, ze piesek zachowuje sie tak, jakby stracil pana.

      a czy on sie nie przywiazal do ochroniarzy?
      Czy nie mozna by nawiazac z nimi kontaktu i spytac, czy by nie wzieli tgo psa?

      > Czy jest mozliwe, ze przyzwyczai sie do aktualnej sytuacji i wreszcie
      > zamieszka w budce, czy lepiej szukac mu jakiegos wlasciciela, jesli to
      > mogloby sie uwdac?

      > dniach juz jest lepiej, tylko co bedzie w zimie?)

      no wlasnie.
      A nikt z pracownikow spoldzielni nie wzialby tego psa?
      On teraz przeciez jest wyrzucany z domu.

      , czy moze szukac jakiegos
      > nowego domku dla niego. Jest to piesek bardzo lagodny i grzeczny, tylko lekko
      > kuleje z powodu reumatyzmu.

      szukac!!!
      moze sama wez?
    • avasawaszkiewicz Re: Wazne pytanie 20.07.05, 13:16
      To bardzo trudne pytanie. Odpowiedź na nie może być wiele ale tylko pies zna
      prawdziwą.
      Uważam, że należało by tu sprawdzić kilka kwestii:
      1. czy pies ma jakiegoś ulubionego pracownika, ochroniarza itp
      2. czy ktoś mógły go brać na noce do domu i jak by ten psiak sie w domu, w nocy
      zachowywał --> może się np: okazać, że pies będzie również wył w domu.
      Podejrzewam, że pies ten przyzwyczaił się przede wszystkim do miejsca zwłaszcza
      oceniając jego wcześniejsze życie - schronisko, spółdzielnia. Niekoniecznie
      może być dla niego dobrym wyjściem wzięcie go do domu. Może się tam źle czuć.
      Może się jednak okazać, że wręcz przeciwnie. Poczuje się znów potrzebny,
      przestanie się czuć odrzucony. Dobrze jest więc o ile ma iść gdzieś do domu
      znaleźć mu kogoś kto darzy duża sympatią.
      Z innej strony z pewnością przyzwyczai się do sytuacji - tak jak z resztą sama
      piszesz. Napewno też zaadoptuje budkę - mam nadzieje, że nie jest za mała i
      dobrze ocieplana (aby w zimie nie marzł, zwłaszcza że doskwiera mu reumatyzm.
      Rozumiem, jednak, że w kwestii budy napewno pomogą też mieszkańcy.
      A może poprostu udało by się zostawiać psa na noc w środku budynku
      spółdzielni??? Myślę zwłaszcza o zimie. Teraz to pal licho nie jest jeszcze
      zimno ale póxniej obawiam sieo niego zwłascza, że najmłodszy nie jest.
      Innym wyjściem jest załatwienie mu drugiego psa. Nie będzie się czuł samotny,
      bo przede wszystkim to mu doskwiera wieczorami i rano kiedy wyje bo już nie
      może doczekać się pracowników. Ponadto drugi pies będzie jego "grzałką" w
      chłodne wieczory ale wszystko zależy również od psa. Niestety nie znam go i nie
      wiem jak reaguje na inne i jak siepoczuje kiedy dojdzie drugi pies. Czy poczuje
      się jeszcze bardziej niepotrzebny czy szczęśliwy (nie mówiąc o spółdzielni,
      która może nawet na jedzenie dla psów skąpi :)).
      Decyzje powinni podjać Ci co się nim opiekują lub też go znają.
      Pozdrawiam ava
      • kaja888 Re: Wazne pytanie 20.07.05, 17:14
        Witam,
        Bardzo dziekuje za odpowiedz. Z tego co zauwazylam to spoldzielnia nie skapi na
        jedzenie i w ciagu dnia opiekuje sie nim, piesek caly dzien jest w środku.
        Niestety na noc nie moze tam zostawac bo nie mialby go kto wypuscic w nocy na
        dwor. Ja niestety pieska nie moge przygarnac bo mam w domu ptaszki, a nie
        urzeduja w klatce tylko na zewnatrz klatki. Ale czesto chodze do tego psiaka i
        go glaskam i dokramiam. Jest naprawde kochnym pieskiem. Ze spoldzielni chyba
        nikt nie moze rowniez go przygarnac do siebie. Pocieszajace jest to ze piesio
        juz caly czas nie szczeka i nawet przed spoldzielnia sobie czasem lezy, a
        poprzednio tylko stal i wyl. Ponoc jeden z pracownikow mial go przygarnac do
        siebie, bo bardzo sie lubili, ale niestety sie rozchorowal i jest po operacji.
        Miejmy nadzieje, ze moze piesek przyzwyczai sie do tej sytuacji, a moze
        znajdzie sie jakis dobry czlowiek, ktory bedzie mogl go zabrac do domu, bo
        wieczorami piesek cierpi z powodu samotnosci, bardzo jest mi go szkoda.
        Zobaczymy jak to bedzie, poki co sporo ludzi sie nim opiekuje oprocz
        pracownikow spoldzielni. Na pewno sama opieka przez kilka godzin to nie
        wszystko, ale zawsze cos. Pocieszajace jest ze po tych 20 dniach jest lepiej, a
        miejmy nadzieje, ze bedzie jeszcze lepiej. A tak na marginesie to ten piesek
        nie wyglada na te swoje 16 lat.
        Pozdrawiam,
        • rezurekcja psa szkoda 22.07.05, 13:33
          kaja888 napisała:

          > Z tego co zauwazylam to spoldzielnia nie skapi na
          > jedzenie i w ciagu dnia opiekuje sie nim, piesek caly dzien jest w środku.

          kaja, a kto za to placi, tzn, jak sa rozliczane wydatki na jedzenie? Moze
          nowy wlasciciel moglby otrzymac te pieniadze na karme dla psa?

          > Niestety na noc nie moze tam zostawac bo nie mialby go kto wypuscic w nocy na
          > dwor.

          nie jest niezbedne wypuszczanie psa na dwor w nocy. Zdrowy pies wytrzyma i 10
          godzin bez wychodzenia na dwor.
          Moj wytrzymuje. W nocy wychodzilam tylko wtedy, kiedy mial biegunke.

          Co nie znaczy, zeby waszego psa trzymac jako spoldzielczego w pustym budnku
          czy jako psa "z doskoku".

          > Ja niestety pieska nie moge przygarnac bo mam w domu ptaszki, a nie
          > urzeduja w klatce tylko na zewnatrz klatki.

          Ja nie widze przeszkod, to nie kot a pies. Poza tym ptaki chyba maja jakies
          miejsce, gdzie jedza i pija, prawda? WIec to bedzie ich azyl w razie potrzeby.
          Psa nauczysz,z e ptaszkow sie nie rusza i tyle. Na poczatku pewnie bedzie troche
          zamieszania,ale ze to pies dojrzalym, wiec nie bedzie skakal po scianach i
          kanapach jak szczeniak. A ptaki tez sie naucza, zeby psu na glowe nie wchodzic.

          Sa tacy, co maja i koty i ptaszki wolno fruwajace i radza sobie, wiec bez obaw.
          Moje koleznaki maja papuzki wolno latajace i psy. Wszystkim jest dobrze.

          > Ze spoldzielni chyba nikt nie moze rowniez go przygarnac do siebie.

          Bede brutalna i powiem tak: nie chca go wziac. Pies to jest obowiazek. A my
          jestesmy wygodni
          WIem, co mowie bo mam psa od 8 miesiecy. Roznica w stylu zycia jest duza. Czasem
          mam dosc obowiazkowych spacerow. Ale skoro ja chodze do kibelka, to psu tez
          sie nalezy. Poza tym spacery z psem odrywaja nas od siedzacego trybu zycia.
          Pies to jest takze wydatek. Jedzenie, weterynarz.
          Pies to tez troche uwiazanie - nie mozna wrocic o dowolnej porze, nie wszedzie
          mozna pojsc czy pojechac.

          > Miejmy nadzieje, ze moze piesek przyzwyczai sie do tej sytuacji,

          no dobrze, ale to jest stary pies, lada dzien cos mu sie popsuje, co wtedy? Kto
          sie nim zajmie?
          Namawiam Cie do wziecia tego psa.
          Moze umow sie ze spoldzielnia co do finansowania jedzenia ewentualnie
          weterynarza.

          > Zobaczymy jak to bedzie, poki co sporo ludzi sie nim opiekuje oprocz
          > pracownikow spoldzielni. Na pewno sama opieka przez kilka godzin to nie
          > wszystko, ale zawsze cos.

          Pies musi miec dom. W tej chwili jest psem bezdomnym.
          W nocy nikt go nie obroni przed zlymi ludzmi.
          A co bedzie w zimie?
          Po latach wiernej sluzby wyrzuca sie go na ulice.
          • kaja888 Re: psa szkoda 23.07.05, 11:52
            Witam,
            Zgadzam sie z Toba, ze piesek powiniem miec dom. Ja niestety nie moge go wziac
            do siebie, bo w ciagu dnia nie ma mnie w domu nawet 12 godzin. A moje ptaszki
            niestety sa takimi "dzikusami" ze nic ich nie naucze, nawet nie dadza sie
            dotknac. Poza tym, ze pieska dokarmiam rano i wieczorem niestety wiecej nie
            moge nic dla niego zrobic.
            On jest tak przywiazany do spoldzielni, ze gdyby ktos mogl go wziac do siebie
            to przez pierwsze dni powinien go miec na oku jak sie bedzie zachowywal i nie
            mozna go zostawic na dlugo samego. Przypuszczam ze piesek przyzwyczailby sie do
            nowego wlasciciela, jest bardzo lagodny i grzeczny.
            Niestety chyba nie wchodzi w gre zostawianie go na 10 godzin bo piesek jest
            chory na prostate i pewnie troche czesciej robi siusiu niz raz na 10 godzin.
            Z tego co wiem to spoldzielnia na pewno moglaby przeznaczyc pieniadze na
            jedzenie dla pieska i dodatkowa oplate dla ewentualnego nowego wlasciciela.
            Wiem to z rozmowy z jednym pracownikiem, ktory mowil, ze jedna z pan wziela
            pieska do siebie, ale nie mogla z nim wytrzymac bo szczekal (wydaje mi sie ze
            to po prostu byla nieodpowiednia osoba)i oddala go z powrotem. Wydaje mi sie ze
            piesek potrzebowal troche czasu aby sie przestawic, ale ta pani pewnie za
            krotko go trzymala (prawdopodobnie tylko 1 dzien).
            Jestem pewna ze piesek pokochalby nowego wlasciciela, bo czasami jak zaczyna
            szczekac lub wyc i ja ide dac mu jesc i poglasiac go to sie od razu ucisza, po
            prostu piesek teskni.
            Mam nadzieje, ze moze w jakis sposob uda sie przed zima znalesc pieskowi -
            strauszkowi nowy dom. Bardzo zaluje ze nie moge go zabrac do siebie. To co moge
            dla niego robi, to robie.
            Dziekuje za zainteresowanie.
            Pozdrawiam,
            • rezurekcja Re: psa szkoda 25.07.05, 10:55
              kaja888 napisała:


              > A moje ptaszki
              > niestety sa takimi "dzikusami" ze nic ich nie naucze, nawet nie dadza sie
              > dotknac.

              ptaszki sie same naucza koegzystencji.

              > Niestety chyba nie wchodzi w gre zostawianie go na 10 godzin


              > bo piesek jest chory na prostate

              czy jest pod opieka lekarska?


              > pewnie troche czesciej robi siusiu niz raz na 10 godzin.

              MOj pies czasem musi wytrzymac do 10 godzin.

              > ze jedna z pan wziela
              > pieska do siebie, ale nie mogla z nim wytrzymac bo szczekal (wydaje mi sie ze
              > to po prostu byla nieodpowiednia osoba)i oddala go z powrotem.


              pies szczeakl, bo sie nie mogl odnalezc w nowych warunkach, byl zestresowany.
              Wiele psow szczeka ze stresu. NIepokoja sie tym, ze znika ich stado (czyli
              ludzie). Daja temu wyraz wlasnie szczekajac lub wyjac.

              > piesek potrzebowal troche czasu aby sie przestawic, ale ta pani pewnie za
              > krotko go trzymala (prawdopodobnie tylko 1 dzien).

              Zdecydowanie za krotko. Poza tym kazdy wlasciciel psa a niewlasciciel tez
              powinien przeczytac ktoras z ksiazek o psiej psycjologii. To bardzo pozyteczna
              lektura.
              Jan Fennel - Zapomniany jezyk psow
              John Fisher - Okiem psa
              Stanley Coren - Jak rozmawiac z psem
              oraz ksiazki Zofii Mrzewińskiej

              > Mam nadzieje, ze moze w jakis sposob uda sie przed zima znalesc pieskowi -
              > strauszkowi nowy dom. Bardzo zaluje ze nie moge go zabrac do siebie.

              daj ogloszenie na dogomanii i na forum Zwierzeta - podforum Zwierzeta-oddam
              przyjme. Podaj miejsce, gdzie pies jest do odebrania.

              A moze zachec te pania, ktora juz psa wziela, zeby wziela go jeszcze raz. Ona
              sie za szybko poddala. Pies musi miec troche czasu na przyzwyczajenie sie do
              nowych warunkow. Po pierwsze msui si eprzyzwyczjic do nowej osoby a po drugie
              do nowego miejsca. Ja kiedy przyjelam swojego psa wzielam 2 dni urlopu (potem
              mialam łykend), zeby z nim pobyc, zeby on sie przyzwyczail.
              Moj mial od razu swoje legowisko, ale i tak pchal mi sie na lozko. (Teraz juz
              nie: ma swoj materac z twardej gabki).


              Wczoraj w radiu Tok Fm byla powtorka audycji Ewy Podoskiej i Doroty
              Suminskiej. Suminska mowila, ze w zasadzie kazdy z nas ma warunki na trzymanie
              zwierzat w domu, tylko nasze wygodnictwo nam nie pozwala. Gdyby co trzeci
              obywatel zabral zwierze ze schroniskaa, problem schronisk by sie rozwiazal.
              Uwazam,z e amja racje. Ja chcialam miec 3 psy (mieszkam w bloku), ale moj obecny
              jset dosc absorbujacy. Dopoki go nie opanuje, nie moge miec wiecej, nie dam
              rady wychodzic z 2/3 naraz. Swojego nie moge spuscic, bo mi ucieknie.
              Prowadzenie dwoch na smyczy... nie dam rady.
    • kaja888 Re: Wazne pytanie 20.08.05, 18:22
      Witam,
      Chcialabym opisac jak wyglada aktualnie sytuacja pieska.
      Chyba powoli przyzwyczaja sie do nowej sytuacji. W ciagu dnia "okupuje" budynek
      spoldzielni, az milo popatrzec jak sobie smacznie spi na wykladzinie na srodku
      sekretariatu. Po zamknieciu spoldzielni spedza czas na dworze. W nocy juz nie
      szczeka, w soboty i niedziele nawet przyjezdza do niego jeden z pracownikow
      spoldzielni zeby go chociaz troche wyglasiac. Rowniez kilku mieszkancow go
      doglada, dokarmia. Spoldzielnia tez nie skapi pieniazkow na jedzenie. Piesek
      niestety do budki nie wchodzi bo chyba jest troche za mala, ale wybudowano mu
      taka wiatke z daszkiem na razie bez dwoch scianek, zeby piesek zaczal tam
      wchodzic, a potem blizej zimy maja zabudowac. Jak na razie chyba piesek tam nie
      wchodzi.
      Jest tylko jeden problem, piesio tak kolo godz. 6 rano zaczyna szczekac, ja
      wtedy zanosze mu jedzenie, troche go poglasiam i sie uspokaja. Niestety jakis
      jeden mieszkaniec ciagle wydzwania do strazy miejskiej ze pod spoldzielnia
      blaka sie bezpanski pies. Ostatnio w piatek bylam swiadkiem takiej sytuacji:
      jak zwykle poszlam pieska dokarmic, bo zaszczeknal 2 razy o godz. 6 rano i tak
      sobie stalam nad nim i czekalam az zje. Nagle podjechala straz miejska i
      zapytala czy to jest moj pies wiec odpowiedzialam, zgodnie z prawda, ze to jest
      piesek spoldzielni. Wiec oni na to ze trzeba cos z nim zrobic, ze zaraz
      zadzwonia do Schroniska na Paluchu zeby zabrali psa, bo nocami przeszkadza
      ludziom. Ten kto zadzwonil zobaczyl ze go dokarmiam i natychmiast zglosil
      skarge na psa i straz przyjechala w ciagu 10 min. Zaczelam pieska bronic,
      powiedzialam ze to jest zywa istota, ktora ma chyba prawo sobie zaszekac o 6,
      przeciez to nie jest cisza nocna. Poki co pieska nie zabrali. Tego samego dnia
      dzwonilam do strazy miejskiej wyjasniajac cala sytuacje. Pani powiedziala ze
      pies nie moze chodzic sobie po ulicy, tylko musi byc zagrodzony. W przypadku
      tego pieska bylby to dla niego kolejny cios, poniewaz piesek jako tako
      przystosowal sie do sytuacji. Ale jest taki biedny, kuleje z powodu reumatyzmu
      i w zasadzie trzyma sie budynku spoldzieni, odchodzi tylko najwyzej na
      odleglosc 50 m na trawke. Jakby musial byc zagrodzony to nawet nie moglby dojsc
      do tych swoich ukochanych drzwi spoldzielni, a tam tez czesto przesiaduje.
      Piesek jest zaszczepiony przeciwko wscikliznie i naprawde nie jest agresywny.
      Tego dnia dzwonilam tez do Towarzystwa Opieki nad Zwierzetami, aby sie
      dowiedziec w jakich przypadkach piesek moze byc zabrany do schroniska.
      Rozmawialam z bardzo konkretna Pania, ktora zainteresowala sie sprawa i nawet
      dzwonila do strazy miejskiej, mam nadzieje, ze nie dojdzie do sytuacji, aby
      piesia zabrali na Paluch. Nawet ta Pani z TOZ powiedziala ze jakby pieska od
      razu tam nie uspili, to na pewno dlugo by tam nie pozyl. Moim zdanie to jest
      prawda, piesek tutaj w sumie ma dobrze (nie wiem jak to bedzie zima). I
      absolutnie nie kwalifikuje sie na psa bezpanskiego, bo Spoldzielnia, jak
      najbardziej do niego sie przyznaje. Naprawde to jest uroczy piesek, pomimo ze
      jest schorowany i moze rzeczywiscie troszeczke samotny, ale przynajmniej jest
      na swoim terytorium.
      Mam pytanie, moze ktos z Panstwa wie w jakiej sytuacji piesek rzeczywiscie moze
      byc zabrany do schorniska, bo ja caly czas drze, zeby go nie zabrali jak
      ten "czlowiek kompletnie bez serca" znowu zadzwoni do strazy. Tylko dziwna
      sprawa, ze nie ma on smialosci przyjsc do Spoldzielni z interwencja ujawniajac
      sie. I jeszce chcialam dodatc, ze po tym zajsciu ze straza wyszla na balkon
      Pani, ktora mieszka nad Spoldzielnia i potwierdzila ze piesek w nocy juz nie
      szczeka.
      Pozdrawiam,
      • avasawaszkiewicz Re: Wazne pytanie 22.08.05, 01:34
        Aż się serce łamie :(.
        Sprawa wygląda tak, że oni jak będą mieli jeszcze skargi to jeśli pies będzie
        poza ogrodzeniem mają prawo go zabrać - gdyż jest zagorżeniem dla społeczności.
        Ich nie bedzie interesować usposobienie psa, to, że odchodzi na 50m, stan
        zdrowia, zadbanie, szczepienia. Tylko fakt, że im ktoś co dzień o 6tej rano
        truje głowy i, że pies chodzi samopas.
        Sama nie wiem co w tej sytuacji zrobić. Człowiek któremu tak przeszkadza
        szczekanie skargi będzie składał również gdy pies będzie ogrodzony - a z
        pewnością jeśli intensywność szczekania sięzwiększy i i tak mogą być problemy.
        To co Ci radzę w tej chwili to pujść do spółdzielni opowiedziec im o te sytacji
        i poprosić aby napisali odpowiedzni pismo do straży miejsckiej (nie wystarczą
        wyjaśniające telefony - musi być dowód w ręce), że pies jest ich, że jest
        zadbany, ma włase miejsce itp, itd aby może był to pretekst żeby straż pomimo
        próśb niewysypiającego się sąsiada za przeproszeniem olali sprawę. Drugie takie
        pismo powinno iść od Ciebie w imieniu mieszkańców (jak Ci się uda zorganizuj
        podpisy) do tej samej straży z informacją, że pies nie szczeka po nocach, że
        jest spokojny, łagodny a ze względu na sówj wiek i dolegliwości nie oddala się
        od spóldzielni na więcej niż 50m, że jest łagodnego usposobienia i nigdy nie
        sprawił problemów itp.
        Sama nie wiem co zrobić ale można spórować w ten sposób. Moze coś poskutkuje.
        Pozdrawiam - ava
    • kaja888 Re: Wazne pytanie 26.08.05, 15:36
      Witam,
      Nadal trwa ostra walka o pieska. Ten człowiek o ktorym pisalam wczesniej, nadal
      ciagle wydzwania do strazy miejskiej ze skargami na tego biednego psinke.
      Dzisiaj nawet zadzwonil do strazy ekologicznej i juz nawet ekipa przyjechala z
      klatka po pieska. Na szczescie piesio poki co zostal wybroniony, straz
      stwierdzila, ze piesek ma dobre warunki i jest zadbany. Spoldzielnia zotala
      zobligowana do wybudowania kojca, zeby piesek nie krecil sie dookola
      spoldzielni. Dzieki temu moze zostanie uratowany.
      Chcialam dodac, ze ten "wstretny czlowiek" rzuca w nocy z balkonu w tego pieska
      jablkami i ziemniakami, cos okropnego. Jak ta biedna psinka ma byc cicho w nocy
      skoro ten czlowiek go gnebi.
      Ja i tak rozgladam sie za nowym domem dla tego piesia, chociaz sprawa jest
      bardzo trudna z uwagi na wiek pieska, ale moze znajdzie sie ktos o wielkim
      sercu i przygarnie tego kochanego staruszka, w koncu ile mu zycia zostalo,
      skoro moze on miec okolo 13-16 lat.
      Gdyby ktos z Was slyszal o kims kto moglby i chcialby go przygarnac to dajcie
      znac. I prosze trzymajcie kciuki, zeby piesio nie trafil na Paluch.
      Pozdrawiam,
      • guga13 Re: Wazne pytanie 26.08.05, 21:51
        Mam pomysł jak szukać właściciela dla tego biednego psiaka. Skontaktuj się z
        gazetą FAKT tel.6085554.Oni już kilka razy zamieszczali artykuliki o bardzo
        biednych lub chorych psach i zawsze zwierzak znajdował dom lub pomoc pieniężną.
        Opisz historię psa i poproś żeby mu pomogli,zaproponuj aby przyjechali, zrobili
        zdjęcia pieska i pogadali z przedstawicielem społdzielni i lokatorów.Jeśli nie
        chwyci z taką samą propozycją zwróć się do Gazety wyborczej, a właściwie
        Stołecznej tel.5554750.Trzymam kciuki żeby się udało!
    • kaja888 Re: Wazne pytanie 27.08.05, 06:25
      Witam,
      Dziekuje bardzo. Oczywiscie bede dzwonila pod te telefony, moze rzeczywiscie
      uda sie.
      Pozdrawiam,
Pełna wersja