rudeboys
09.02.06, 22:36
moim mieszkającym na wsi ponad osiemdziesięcioletnim już dziadkom w pazdzierniku zdechł pies - 8 letni owczarek niemiecki, mimo nalegań by kupić psa wiosną- aby podczas zimy nie było kłopotu ze szczeniakiem, dziadkowie podjęli decyzję by psa kupić jeszcze w październiku. kupiliśmy więc u hodowcy 3 miesiecznego czarnego owczarka niemieckiego bo TYLKO duże psy uznaje moja babcia. teraz pies ma juz pół roku (z racji tego że zima śpi przewaznie w domu, w dzien biega po podworku), babcia jest w nim zakochana - że jaki mądry, czujny itp ale z tego co ja widzę pies staje się coraz trudniejszy do upilnowania, nie słucha za bardzo, szarpie, próbuje dominować nad otoczeniem. z racji tego że jestem w ciągu tygodnia u dziadków jakieś dwa razy, trudno mi powiedzieć jak na codzień się zachowuje. napisze tylko co dziś sie działo-gdy tylko mnie zobaczył skakał non stop po mnie, mimo ze dawałem mu wyrazne sygnały ze mnie złosci, rozumiem ze jak widzi czlowieka to sie cieszy ale jesli sytuacja trwa jakies 10 minut to chyba przesada. probowałem zalozyc mu obroze (nosil juz wczesniej) nie dało rady- wyrywa sie, gryzie, szarpie, nie słucha, skacze na wszystko co sie tylko da, nie wazne czy jest to szafka, krzesło itp. zachowuje się po prostu tak jakby był opetany.
proszę zatem o porade, pies narazie ma pół roku więc da się go siłą opanować, jesli sie na niego porządnie krzyknie wie ze zle zrobil, ale co bedzie jak dorosnie uznając że to on jest przewodnikiem stada- jak to pisał Fisher. o siebie sie nie martwie, chodzi mi o dziadków, którzy bagatelizują całą sprawę.