Dodaj do ulubionych

Lamblie u ludzi, czy przeleczyć kota?

28.02.06, 12:22
Nasza rodzina wkrótce rozpocznie wybijanie lamblii, stwierdzono je u Córki,
przeleczyć trzeba wszystkich, plus generalne sprzątanie domu. Czy wobec tego
nie należałoby przeleczyć i kota? Jego tez mogliśmy zarazić, prawda? Ostatnio
był odrobaczany tuż po adopcji jako 2 miesięczny kociak, teraz ma 6 miesięcy.
Co mu podać, aby poskutkowało na tego konkretnego pasożyta?

Obserwuj wątek
    • anna.jozwik Re: Lamblie u ludzi, czy przeleczyć kota? 28.02.06, 20:10
      Nie, nie trzeba przeleczyć kota, gdyż koty są niewrażliwe na zakażenie lamblią.
      Aczkolwiek skoro ostanie odrobaczenie kota miało miejsce w jego
      wczesnym "dzieciństwie", to warto byloby go teraz choćby profilaktycznie
      odrobaczyć. Tabletki są w każdej lecznicy weterynaryjnej.
      • joisana Re: Lamblie u ludzi, czy przeleczyć kota? 28.02.06, 21:10
        Niewrażliwe czyli, że lamblia jako taka krzywdy mu nie zrobi, ale czy w związku
        z tym nie bedzie on źródłem zakażenia u ludzi? Niestety u ludzi z objawami
        choroby, lamblia jest bardzo ciężka do wybicia są tak naprawdę tylko trzy leki,
        i kiedy użyje się najmocniejszego z nich nie ma już innej opcji. Ponieważ u nas
        będzie zastosowana własnie najcięższa "altyrelia" nie możemy sobie pozwolić na
        powtórne zakażenie, zwłaszcza tym samym szczepem.
        • joisana Re: Lamblie u ludzi, czy przeleczyć kota? 01.03.06, 10:18
          Dowiedziałam się, że żaden z odrobaczających zwierzęta środków nie dziął na
          pierwotniaki, co w takim razie jest u kotów stosowane aby zlikwidować lamblie?
          I czy może je dostać kot z obniżoną odpornością (jest rudy, a więc nosiciel
          genow recesywnych, który bardzo ciężko przechodził do tej pory szczepienia, ma
          tez pewne problemy z błędnikiem).

          • anna.jozwik Re: Lamblie u ludzi, czy przeleczyć kota? 01.03.06, 15:45
            U kotów nic nie trzeba stosować aby zlikwidować lamblie, gdyż koty ani nie
            chorują na lambliozę ani nie są jej bezobjawowymi nosicielami. Nie wiem jak to
            prosciej mozna wytłumaczyć. Może na przykładzie modnej ostatnio ptasiej grypy -
            np. pies ani nie może się nia zarazić ani nie może byc jej nosicielem. Podobnie
            jest z kotami i lambliozą, koty na nią nie chorują, nie zarażają sie nią
            (lambliozą). Tak jak my nie jesteśmy w stanie zarazić sie kocią panleukopenią,
            tak koty nie sa w stanie zakazić sie lambliozą. Tak już jest w naturze - na
            szczęście - że nie wszystkie organizmy sa wrażliwe na wszystkie patogeny.
            • sfera Re: Lamblie u ludzi, czy przeleczyć kota? 01.03.06, 17:19
              koty nie choruja na lamblioze? u mojego kota wykryto ja w kale i cala rodzina
              profilaktycznie musiala przejsc leczenie...to znaczy,ze weterynarz sie pomylil???
            • asiabed a jak z pasami? 01.03.06, 21:22
              mam podobny problem. tylko zamiast kota, mam psa. wiem, ze zwierzeta moga byc
              nosicielami cyst - z tego co czytalam, to nawet na siersci (jesli to zwierzeta
              buszujace po lozku, w domu na fotelach itd...to tym bardziej staja sie
              "grozne"). zastanawiam sie wlasnie czy i jak powinnam przeleczyc swojego psa (a
              z tego co mi kiedys mowila mloda zaraz po szkole wetka, psy choruja na
              lamblioze. o koty nie pytalam). Jedna weterynarz twierdzi, ze lamblie mozna
              leczyc tym samym lekiem co inne pasozyty - tylko zamiast jednej dawki podaje sie
              trzy-cztery (trzy, cztery dni pod rzad).... Teraz, bogatsza o wiedze, wiem, ze
              robaki oble, a lamblie...troche sie roznia. Takze sposobem leczenia (u ludzi).
              wiec zastanawiam sie czy to w/w leczenie ma jakis sens?
              W poniedzialek bede rozmawiac z wetem, ktory ma sie skonsultowac w tej sprawie z
              jakims wetem parazytologiem. jak sie dowiem czegos ciekawego - doniose.

              poki co, jak Ktos z Forumowiczow ma jakas wiedze na temat nosicielstwa i
              profilaktycznego przeleczania psow w kierunku lambliozy - prosze o wskazowki
              (aha, wet - inny niz wspomniani wyzej - mowil mi,ze w zasadzie leczy sie tym
              samym lekiem co inne robale, ale ten z kolei nie mowil mi o wiekszej dawce).

              prosze o pomoc, z gory dziekuje, pozdrawiam, Asia
              • asiabed mialo byc z psami, nie z "pasami" 01.03.06, 21:23
                sorki za glupi blad ....
              • dziunia_f Re: a jak z pasami? 01.03.06, 21:30
                Przerabialam to jakis czas temu, tzn. problem z leczeniem psa. Studiowalam z
                weterynarzami ulotki lekow podawanych psom na robale i zaden z nich nie dzialal
                na pierwotniaki czyli lamblie. Tak wiec psu mojemu zlecona zostala kuracja
                metronidazolem, zniosla ja bezproblemowo, w przeciwienstwie do mnie;)
            • joisana Jestem nieco zdezorientowana. 02.03.06, 11:03
              Własnie otrzymałam wyniki badania immunoenzymatycznego i tradycyjnego bad. kału
              (na szkiełku)kota, obie metody potwierdziły obecność lamblii, przy czym co
              nieczęste laborant stwierdził w próbce liczne oocysty tego pasożyta. Weterynarz
              do którego z wynikami się udałam stwierdził typową lambliozę o dużym nasileniu
              zasugerował przebadanie rodziny, na widomość, że od siebie zaczęliśmy i
              podejrzewamy, że to my zaraziliśmy kota-powiedział, że równie dobrze mogło być
              na odwrót i zaordynował leczenie kota metronidazolem.


              A w kwesti podobieństw w zarażaniu międzygatunkowym, Panleucopenia infectiosa
              jest chorobą wirusową, a lablioza pierwotniakową widzę zasadniczą różnicę,
              wirusy są daleko bardziej wyspecjalizowane niż pasożyty, które łatwiej ową
              barierę pokonują.


              • anna.jozwik Re: Jestem nieco zdezorientowana. 02.03.06, 13:25
                Jeśli posiadają Państwo wynik badania kału kota gdzie czarno na białym jest
                wymieniona lamblia, to w takim razie bardzo przepraszam - nie pozostaje mi nic
                innego jak przyjąć do wiadomości, że u kotow równiez można wykryć lamblie.
                Przyznaję szczerze, że podczas toku studiowania na weterynarii jedynymi
                gatunkami wrażliwymi jakie wymieniono nam na ćwiczeniach poświęconych
                zagadnieniu lamblizoy, był człowiek, pies i gryzonie. Taki tez był mój punkt
                oparcia i taka też uczelnianą wiedzą dysponowałam, w oparciu o którą pisałam
                moje posty w tym wątku. Jak widać w ciągu kilku ostatnich lat parazytologia
                weterynaryjna poczyniła ogromne postępy i potrafi znajdować oocysty lamblii
                takze w kale kota, co jest dla mnie przyznaje zaskoczeniem, ponieważ w swej
                praktyce jeszcze ani razu nie zetknęłam sie z takowym zakażeniem u kota, mimo
                że kał do badania parazytologicznego z uwzględnieniem oocyst wysyłałam wiele
                razy. Wiele razy otrzymywałam wynik badania kału - znaleziono oocysty kokcydii,
                ale wyniku badania kota z treścią "znaleziono oocysty Giardii" jeszcze nie
                widziałam; byc moze kiedyś go zobaczę. Podsumowując - wycofuję się z tego co
                wcześniej napisałam i cieszę się, że prócz udzielania porad na forum, ja także
                mogłam się czegoś nauczyć. Pozdrawiam.
                • airwf Re: Jestem nieco zdezorientowana. 02.03.06, 22:23
                  Lamblie produkują nie oocysty, a cysty, zatem uzyskanie wyniku o treści
                  "znaleziono oocysty lamblii"z szanującego się laboratorium jest mało prawdopodobne.
                  Lamblii nie wykrywa się w zwykłym badaniu kału, potrzebne jest specjalne ,
                  dodatkowe badanie, własnie w kierunku cyst lamblii, które powinno byc
                  przeprowadzane 3 razy w odstępach dwu lub trzydniowych.Mój kot miał lamblie, i
                  ja niestety też.
                  • jul-kot Re: Jestem nieco zdezorientowana. 03.03.06, 14:17
                    Witam!
                    Znam lecznice, które leczą koty na lamblie ( np. 4Łapy w Warszawie, również
                    inne ), więc nie jest to przypadłość rzadka. Co więcej, obserwuje się istotne
                    negatywne objawy kliniczne i leczenie jest konieczne.
                    Niektóre środki odrobaczające działają również na lamblie, jest to napisane w
                    ulotce, w tej chwili nie pamiętam, które, standardowo leczy się najczęściej
                    właśnie metronidazolem.
                    Pozdrawiam, Juliusz.
                  • joisana Re: Jestem nieco zdezorientowana. 04.03.06, 18:26
                    W istocie, to moja pomyłka, parazytologia nie była moim konikiem, na wyniku
                    jest jedynie napisane "jaja pasożytów: Giardia lamblia oraz met.EIA w kier
                    G.L. -wynik (+)" .
                    Do diagnostyki laboratoryjnej giardia intestinalis wykorzystuje się:
                    - preparatów bezpośrednich kału,
                    - preparatów uzyskanych technikami zagęszczającymi,
                    - preparatów barwionych trichromem.
                    Nie wiem którą z metod zastosowano.
                    Nie trzeba badania powtarzać jeśli akurat się trafiło na okres tuż po procesie
                    encystacji po chłopsku mówiąc wyląg.


                • joisana Do Doktor Anny. 04.03.06, 18:35
                  Myślę, że z weterynarią tak jak i z ludzką medycyną jest ten sam problem,
                  pacjenci często nie chcą chorować zgodnie z naszymi podręcznikami ;-).
                  Weterynarze mają zdecydowanie trudniejsze zadanie, no może jeszcze pediatrzy,
                  ostatecznie zwierzaczki i dzieci nie potrafią dokładnie powiedzieć co im
                  dolega ;-).
                  Pozdrawiam serdecznie.

                  p.s.
                  Jeśli chodzi o same badania ze zgrozą dowiedziałam sie od znajomych pracujących
                  w branży bezpośrednio związanej z pasożytami, że nasze laboratoria kuleją jeśli
                  chodzi o efektywne ich wykrywanie, nagminnie oszczędza się na odczynnikach
                  zaniżając w ten sposób procent wykrywalności.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka