Dodaj do ulubionych

Sterylizacja-pytanie techniczne

15.03.06, 22:35
Czy nie ma innej metody sterylizacji niż rozpłatanie zwierzakowi całego
brzucha? Mam własnie kotkę po zabiegu, wszystko się ładnie goi, ale ona ma
rozharatany przych od mostka! Mam zamiar wysterylizowac sukę i chciałabym
wiedziec czy są może jakieś inne metody, domyslam sie ze laparoskopowo się
tego nie da zrobić ale czy to musi byc takie wielkie cięcie???
Obserwuj wątek
    • po.prostu.ona Re: Sterylizacja-pytanie techniczne 16.03.06, 09:09
      www.vetserwis.pl/sterylizacja_kot.html
      Jest tu opis techniki operacyjnej, przy której wykonywane cięcie ma długość do
      2 cm. Suki też można w ten sposób sterylizować.
      • wrexham Re: Sterylizacja-pytanie techniczne 16.03.06, 11:41
        suki mozna, ale dowiedzialam sie niedawno na tym forum, ze sie nie poleca
        stosowania tej metody (zwanej hakowoa) z wzgledu na to, ze przy jej
        zastosowaniu usuwa sie tylko jajniki, a macica zostaje co w przypadku kotek nie
        ma znaczenia, bo rzadko zapadaja na ropomacicze, natomiast suki dosc czesto
        cierpia na te przypadlosc, wiec zaleca sie tradycyjna metode;
    • gagik.geworgian Re: Sterylizacja-pytanie techniczne 16.03.06, 16:35
      Witam.
      Oczywiście wykonując cięcie chirurg powinien dnbać o to, ny cięcie było w miarę
      mozliwości małe. Jesli sterylizacja ma polegać na owariohisterektomii, a więc
      usunięciu zarówno jajników jak i macicy wykonuje się w linni pośrodkowej
      brzucha. W przypadku kotek zwykle takie cięcie nie jest zbyt długie (nie sięga
      od mostka do spojenia lonowego) , ale czasami lekarz decyduje się na wykonanie
      dużego cięcia, jeśli chce mieć dobry dostęp do narządów rodnych lub powiększa
      cięcie wtrakcie wykonywanego zabiegu, jesli okazuje się , że przez wykone
      cięcie nie jest w stanie prawidłowo przeprowadzić zabiegu.Z dwojga złego
      lepiej , żeby cięcie było duże, ale lekarz prawidłowo założył przewiązki i
      usunął jajniki i macicę , niż żeby cięcie bylo małe ,a pozostał w jamie
      brzusznej fragment janika, który będzie później źródłem estrogenów , co
      pociągnie za soba wystepowanie rujek w przyszlości.
      Doświadczony chirurg , który wykonuje wiele zabiegów sterylizacji kotek może
      robic niewielkie cięcia. Jeśli usuwa sie tylko janiki u kotki, to można wykonać
      to zarówno w cięciu w lini pośrodkowej lub poprzez wykonanie dwóch niewielkich
      cięć bocznych.
      U suki należ usuwać zarówno jajniki , jak i macicę. Cięcie wykonuje się w lini
      pośrodkowej brzucha i też powinno byc ono możliwie małe. Ale u suk dużych, suk
      wieloródek lub u suk, u których macica z jakichś powodów jest powiększona ,
      wykonanie większego cięcia może być konieczne, aby chirurg miał dostęp do
      jajników i macicy i by mógł je usunąć.
      Podsumowując zatem cięcie powinno byc mozliwie nieduże, ale o tym jakiej
      powinno ono być długości chirurg decyduje indywidualnie w przypadku danego
      pacjenta.
      Pozdrawiam serdecznie - Gagik
      • po.prostu.ona Re: Sterylizacja-pytanie techniczne 16.03.06, 17:10
        Suczka mojej znajomej miała cięcie nie przekraczające 4 cm, na środku brzuszka.
        Ślicznie się wygoiło, widziałam bliznę po miesiącu. W tej chwili, po 3 latach
        wcale jej nie widać, została taka jakby zmarszczka :-)
        • buenos.aires wrexham 16.03.06, 21:34
          piszesz ze w przypadku hakowej usuwa sie tylko jajniki, ale ja otworzylam ten
          link i obejrzalam zdjecia.
          jest pod zdjeciem 5 podpis "wyciagnie macicy"
          • buenos.aires Re: wrexham 16.03.06, 21:36
            tak samo jest z psami, zdjecie 4 "wyciaganie macicy"
          • buenos.aires no i zle 16.03.06, 21:38
            "ocicna prawy rog macicy wraz z jajnikiem"
            • wrexham Re: no i zle 16.03.06, 22:22
              faktycznie, sa tam takie podpisy tez cos mi sie placze po glowie, ale pan
              doktor gagik napisal w moim watku o tym usuwaniu tylko jajnikow w przypadku
              metody hakowej, to juz sama nie wiem; moze niekotrzy usuwaja tylko jajniki
              kotkom?
              • buenos.aires Re: no i zle 16.03.06, 22:26
                teraz tez nie wiem, jest napisane "prawy rog macicy"
                z kolei wet ktory sterylizowal pare dzikich kotek chcial pokazac mi macice z
                zarodkiem ...
                • jul-kot Re: no i zle 18.03.06, 15:29
                  Witam!
                  To może ja dopowiem. Przy sterylizacji również metodą hakową powinno się usuwać
                  i jajniki, i macicę, bo zagrożenie ropomaciczem u kotek jest duże i rośnie z
                  wiekiem. Usunięcie macicy jest trudne, zwłaszcza przy cięciu bocznym. A i tak
                  pozostaje dosyć duży kikut macicy, co nie jest zdrowe. Dlatego czasem
                  weterynarze ułatwiają sobie pracę, nie usuwając macicy. Ma to miejsce zwłaszcza
                  u kotek bezdomnych, schroniskowych i wolnobytujących, bo zakłada się dla
                  uspokojenia sumienia, że kotka taka nie dożyje do ropomacicza. Koty bezdomne
                  żyją krótko, tak mi powiedział jeden z lekarzy, propagator masowej sterylizacji.
                  Gdy zapytałem o inne powikłania nieodłącznie związane z tą metodą, powiedział:
                  te kilka procent, jakie to ma znaczenie, ważny jest cel. Taka sterylizacja jest
                  szybka, mogę wysterylizować nawet sto kotek dziennie, a metodą tradycyjną?
                  Myślę, że coś w tym jest, chociaż podejrzewam, że z tą ilością trochę
                  przesadził.
                  Sterylizacja metodą hakową jest szybka i tania, nie potrzeba dużo drogich nici
                  rozpuszczalnych do szycia. Bezdomne kotki z cięciem bocznym wypuszcza się
                  prawie zaraz po zabiegu. Tyle że nie wiadomo, ile z nich przeżywa. Ze względu
                  na trudny dostęp przez małe cięcie łatwiej jest popełnić błąd. Przebić pęcherz,
                  jelita, naczynia, moczowód, co daje zapalenie otrzewnej w jakiś czas po
                  operacji. Rozerwanie jajnika może dawać potem permanentne ruje. Urwanie
                  rozpulchnionej macicy uniemożliwia jej kolejne wyciągnięcie w celu prawidłowego
                  odcięcia. Znajomy lekarz, o dużej praktyce w tych zabiegach powiedział mi, że
                  już tego nie robi tą metodą, właśnie ze względu na jej dużą urazowość.
                  A jeśli próbuje to robić lekarz o małym doświadczeniu? Wiem coś o tym, mam
                  wiadomości ze schronisk i od karmicieli kotów bezdomnych.
                  To tak ładnie wygląda na zdjęciach ...
                  Pozdrawiam, Juliusz.
                  • mariolka99 Re: no i zle 18.03.06, 16:09
                    Nie ma dla mnie znaczenia czy wygląda to ładnie czy brzydko, byle zwierzak był
                    zdrowy. Chodziło mi jedynie o to ogromne cięcie, nie znam sie na tym i myslałam
                    że byc moze są inne metody (już wiem ze są) szkoda mi mojej suczki zwyczajnie...
                    Kotka już doszła do siebie, jest jeszcze bardziej nieznośna niż zwyklae bo to
                    kot podwórkowy, załatwić sie w domu nie umie,a może nie tyle ze nie umie, ale
                    jak tylko sie do łazienki wybiera to biegną za nia koty domowe i ją
                    podglądają;)))
                    Dziękuje za odpowiedzi.
                    • jul-kot Re: no i zle 18.03.06, 16:21
                      To jeszcze ja. Cięcie metodą tradycyjną ma u kotki długość 3-4 cm, może być
                      dłuższe, jeśli np. sterylizacja jest robiona w ciąży. Bez względu na długość
                      cięcia (nie wiem jak u suki, ale pewnie też) po zagojeniu nie pozostaje
                      praktycznie żaden ślad, tak że nawet weterynarz nie jest w stanie rozpoznać,
                      czy była robiona operacja, czy nie. O to nie musisz sie martwić.
                      Może izoluj jakoś te kotkę od innych, przynajmniej na jakiś czas, bo będzie ci
                      ze stresu brudziła po kątach.
                      Pozdrawiam.
                      • buenos.aires Juliuszu 18.03.06, 17:24
                        ale moje podworkowe kotki byly sterylizowane metoda hakowa i mialy usunieta
                        macice ...(moglam nawet podziwiac ale podziekowalam)
                        • jul-kot Re: Juliuszu 18.03.06, 18:26
                          Witaj!
                          No to miały szczęście. Nie napisałem przecież, że to jest niemożliwe. Piszę, że
                          macica powinna być usuwana. Nie napisałem też, że po każdym zabiegu są
                          komplikacje. Ale faktem jest, że zdarzają się częściej, niż przy metodzie
                          tradycyjnej. Takie jest zdanie moich znajomych lekarzy i moje potwierdzenie w
                          praktyce.
                          Problem polega na tym, że jeśli lekarz zauważy swój błąd w czasie operacji,
                          może przedłużyć cięcie i go naprawić, jeśli mu się to uda. A jeśli nie zauważy,
                          albo nie da się naprawić? Wtedy są komplikacje widoczne po kilku dniach, np.
                          stan zapalny otrzewnej albo wydalanie moczu do jamy brzusznej, albo później,
                          np. permanentna ruja wskutek rozlania zawartości jajnika. Znam takie przypadki,
                          wśród moich znajomych przynajmniej kilka, kotki rzadko udawało się uratować.
                          Przy sterylizacji metodą tradycyjną dostęp do narządów jest lepszy i
                          komplikacje mniej prawdopodobne. Sterylizowałem przez wiele lat czasem nawet po
                          kilkadziesiąt kotek rocznie, nigdy nie miałem kłopotów. A rana goi się tak samo
                          dobrze.

                          Ja po prostu nie widzę tu korzyści dla pacjenta. A ryzyko jest większe.
                          Nikomu nie odradzam jeśli chce tak sterylizować swoją kotkę, to jego sprawa.
                          Tylko po co?
                          Pozdrawiam, Juliusz.
                          • buenos.aires Re: Juliuszu 18.03.06, 20:44
                            no chocby dlatego ze szybciej goi sie rana, kotka nie musi nosic kubraczka
                            (jezeli go nie zdejmie wczesniej), nie wyjmie szwow
                            • jul-kot Re: Juliuszu 20.03.06, 13:28
                              Witam!
                              To jest dosyć słaby argument, bo zakłada się, że krótsza rana ( np. 2 cm )goi
                              się szybciej niż dłuższa np. 4 cm. Moim zdaniem rany nie goją się wzdłuż i
                              gojenie tak czy tak trwa około dziesięciu dni. Co do wylizywania, wszystkie
                              moje kotki były szyte krytym szwem śródskórnym, nie miały kubraczków ani
                              kołnierzy a rany goiły się bardzo dobrze. Po dziesięciu dniach wyciągałem nitkę
                              i po kłopocie.

                              Ja znam argumenty lepsze. Krótkie cięcie może być zszyte byle jak, wszystkie
                              warstwy razem, tak że tworzy się coś w rodzaju pępka. To jest duża oszczędność
                              pracy i czasu dla lekarza, oszczędność nici. Zwolennicy tej metody uważają, że
                              bezdomna kotka może być wypuszczona prawie natychmiast po operacji i nie grozi
                              jej wytrzewienie w przypadku, gdyby szwy z jakiegoś powodu puściły ( np.
                              uczulenie na nici ). To się może zdarzyć w metodzie tradycyjnej, znam takie
                              wypadki.
                              Nie jestem zwolennikiem szybkiego wypuszczania kotek, uważam, że bez względu na
                              metodę sterylizacji każdą kotkę trzeba i tak przetrzymać przez te dziesięć dni,
                              bo kotka po zabiegu jest słaba i bezbronna, a zwykle komplikacje występują do
                              kilku dni po operacji. W zimie przetrzymujemy nawet znacznie dłużej.

                              Kotka moich znajomych, małżeństwa weterynarzy, którzy chcieli ją zaoszczędzić i
                              dlatego wybrali tę „oszczędnościową” metodę, po zabiegu nie siusiała, tylko
                              brzuch jej pęczniał. Miała uszkodzony moczowód albo pęcherz, już teraz nie
                              pamiętam i mocz zbierał się w jamie brzusznej. Nie udało się jej uratować.

                              Tak jak pisałem, wybór metody to sprawa indywidualna, nie zamierzam nikomu tego
                              narzucać.
                              Gdy kiedyś zauważyłem że dobry chirurg ( podkreślam, że dobry ) zaczyna
                              stosować tę metodę, zrezygnowałem z jego usług. Ja nie chcę ryzykować.
                              Pozdrawiam, Juliusz.
                              • buenos.aires Re: Juliuszu 20.03.06, 15:25
                                jul-kot napisał:


                                > i po kłopocie.
                                >
                                > Ja znam argumenty lepsze. Krótkie cięcie może być zszyte byle jak, wszystkie
                                > warstwy razem, tak że tworzy się coś w rodzaju pępka. To jest duża
                                oszczędność
                                > pracy i czasu dla lekarza, oszczędność nici. Zwolennicy tej metody uważają,
                                że


                                coz sa weterynarze i rzeznicy, zapewne opisujesz tych drugich, ja kotow nie
                                daje do rzeznikow, nic kotkom nie bylo, sterylizacje zostaly przeprowadzone
                                perfekcyjnie
                                kotka sterylizowana metoda tradycyjna wyciagnela szwy, wdalo sie jakies
                                paskudztwo, ponad 100 zl wlasciciele wydali na same leki!


                                > bezdomna kotka może być wypuszczona prawie natychmiast po operacji i nie
                                grozi
                                > jej wytrzewienie w przypadku, gdyby szwy z jakiegoś powodu puściły ( np.
                                > uczulenie na nici ). To się może zdarzyć w metodzie tradycyjnej, znam takie
                                > wypadki.
                                > Nie jestem zwolennikiem szybkiego wypuszczania kotek, uważam, że bez względu
                                na
                                >
                                > metodę sterylizacji każdą kotkę trzeba i tak przetrzymać przez te dziesięć
                                dni,



                                ja wypuszczalam po 3 latem, zima po 5



                                >
                                > bo kotka po zabiegu jest słaba i bezbronna, a zwykle komplikacje występują do
                                > kilku dni po operacji. W zimie przetrzymujemy nawet znacznie dłużej.


                                bezbronna? jedna dzika zaczynala wstawac po 15 minutach od zabiegu! pozniej
                                uciekla z klatki(przewrocila ja i wyszla wiekszymi szparami) i wskakiwala na
                                rury zawieszone na wysokosci 2 i pol metra!


                                >
                                > Kotka moich znajomych, małżeństwa weterynarzy, którzy chcieli ją zaoszczędzić
                                i
                                >
                                > dlatego wybrali tę „oszczędnościową” metodę, po zabiegu nie siusiał
                                > a, tylko
                                > brzuch jej pęczniał. Miała uszkodzony moczowód albo pęcherz, już teraz nie
                                > pamiętam i mocz zbierał się w jamie brzusznej. Nie udało się jej uratować.
                                >
                                > Tak jak pisałem, wybór metody to sprawa indywidualna, nie zamierzam nikomu
                                tego
                                >
                                > narzucać.
                                > Gdy kiedyś zauważyłem że dobry chirurg ( podkreślam, że dobry ) zaczyna
                                > stosować tę metodę, zrezygnowałem z jego usług. Ja nie chcę ryzykować.
                                > Pozdrawiam, Juliusz.




                                ja i tak wysterylizowalabym hakowa, jakos w te tradycyjne nie wierze, za duzo
                                zlych rzeczy slyszalam
                                • jul-kot Re: Juliuszu 20.03.06, 15:48
                                  Tak jak napisałem, to jest rzecz gustu. Ja piszę o prawdopodobieństwie, a jest
                                  to zdanie nie tylko moje, ale i fachowców. Ten, o którym wspomniałem wymienił
                                  liczbę 7 procent komplikacji w metodzie hakowej, a być może jest więcej.
                                  To jest siedem kotek na sto, nie chciałbym, żeby jakaś moja, nawet bezdomna
                                  uplasowała się w tej siódemce.
                                  Zapalenie otrzewnej rozwija się stopniowo, po trzech dnach może jeszcze nie być
                                  objawów. Wiem, że kotki tak sterylizowane często umierają. Z moich nie
                                  chorowała żadna, chociaż w sumie było ich pewnie kilkaset.

                                  Ja nie wymieniam z nazwiska tych, jak piszesz rzeżników, chociaż mógłbym, nie
                                  tylko przy okazji sterylizacji. Co np. sądzić o weterynarzu, który przez 15 lat
                                  nie praktykował, nie jest chirurgiem, a bierze się za metodę hakową? Kilka
                                  bezdomnych kotek z rozpędu przypłaciło to życiem.
                                  Do tego potrzebne jest specjalne przeszkolenie i spora praktyka. Kto pyta
                                  lekarza, czy takie uprawnienia ma? Podejrzewam, że mało kto.
                                  No wiec ja tylko ostrzegam i piszę o ryzyku ...

                                  p.s.
                                  Cofnij się do wypowiedzi Eksperta, on też wspomniał o możliwości pozostawiania
                                  macicy, a więc jest to nagminne. Czy to jest w porządku?
                                  Pozdrawiam, Juliusz.
                                  • buenos.aires Re: Juliuszu 20.03.06, 16:52
                                    > Zapalenie otrzewnej rozwija się stopniowo, po trzech dnach może jeszcze nie
                                    być
                                    >
                                    > objawów. Wiem, że kotki tak sterylizowane często umierają. Z moich nie


                                    kotki sa juz poltora roku po sterylizacji ;-)



                                    > tylko przy okazji sterylizacji. Co np. sądzić o weterynarzu, który przez 15
                                    lat
                                    >
                                    > nie praktykował, nie jest chirurgiem, a bierze się za metodę hakową? Kilka
                                    > bezdomnych kotek z rozpędu przypłaciło to życiem.



                                    dla mnie to rzeznik
                • gagik.geworgian Re: no i zle 20.03.06, 16:52
                  Witam.
                  Widzę , że wywiązała się dyskusja co do technik sterylizacji, dlatego chciałbym
                  pośpieszyć z uzupełnieniem mojej poprzedniej wypowiedzi o pewne wyjaśnienia.
                  Otóż, jak już pisałem wielkość cięcia powinna być dobrana indywidualnie do
                  pacjenta. Doprawdy trudno mi sobie wyobrazić usunięcie jajników czy macicy u
                  ow2czarka lub rottweilera przy cięciu długości zaledwie ok. 3-4 cm.
                  Nie można również przeprowadzić takiego zabiegu przy tak małym cięciu u suk ,
                  czy kotek chorujących na ropomacicze lub ciężarnych (niestey czasami
                  właściciele decydują się na sterylizację suk ciężarnych). Tak więc cięcie
                  powinno byc małe, ale na tyle duże by móc prawidłowo założyć przewiązki i
                  usunąć jajniki wraz z macicą.
                  Co do metody hakowej, to można za jej pomocą usunąć jejniki, ale co do
                  usunięcia macicy mam tu pewne wątpliwośći. Jest to ewntualnie możliwe u kotek i
                  małych suk. Należy pamiętać, że macica kotki i suki jest zbudowana z długich
                  rogów, trzonu oraz szyjki. Aby uniknąć komplikacji po zabiegu sterylizacji
                  należy usunąć nie tylko rogi , ale także trzon, a cięcie najlpeiej wykonać w
                  okolicy szyjki macicy. Nie można powiedzieć o susunięciu macicy , gdy został
                  usunięty tylko róg macicy. Jeśli pozstanie trzon to nadal istnieje ryzyko
                  wytąpienia ropomacicza. Z moich obserwacji wynika, że przy metodzie hakowej
                  zwykle trudno jest usunąć zaowno rogi jak trzon macicy , a pozostawiony w jamie
                  brzusznej kikut macicy jest zbyt duży. Dlatego sterylizacja za pomocą metody
                  hakowej z usunięciem macicy jest tak naprawdę wykonalna ewentualnie u kotek
                  oraz u niedużych suk.
                  A co do wielkości cięcia to wykonanie nieco odrobiny większego cięcia niż jest
                  ptrzeba w danej sytuacji czasem jest bardzo ważne nie tylko ze względu na
                  sterylizację. Jako praktykujący od wielu lat chirurg mam nawyk dokładnych w
                  miarę możliwsości oględzin narządów jamy otrzewnej w trakcie zabiegu
                  sterylizacji. Rzut oka na śledzionę, wątrobę jelita i krezkę pozwala ocenić ,
                  czy nie ma ewentualnych zmian chorobowych. I wiele razy zdarzało się ,że
                  odkrywałem np guzy nowotworowe na śledzonie, mimo że zwierzak nie dawał jeszce
                  żadnych oznak , że rozwija się u niego taka zmiana chorobowa. Zauważenie takich
                  zmian przez chirurga może czasem uratować życie zwierzęciu, a to że cięcie było
                  ciut większe jest dużą mniejszą szkodą, niż ów nowotwór śledzony.
                  Tak więc , jak już pisałem poprzednio wielkość cięcia musi być na tyle duża ,
                  aby móc prawidłowo usunąć jajniki(tak by nie pzostawić fragmentów jajnika) i
                  macicę (zarówno rogi jak i trzon).
                  Pozdrawiam serdecznie - Gagik
    • begietka Re: Sterylizacja-pytanie techniczne 20.03.06, 15:44
      Nie, Mariolko, to nie musi być tak duze cięcie.Mam dwie suczki,były
      sterylizowane w odstępie półrocznym, Duska w marcu zeszłego roku, Suńka we
      wrześniu. Duśka metodą tradycyjną ( z całą pompą, wenflonami itp,itd), Suńka
      hakowo ( wycięte jajniki i macica- byłam obecna- widziałam). Obydwie bez
      komplikacji, wszystko się pięknie zagoiło. Właściwie i u jednej i u drugiej
      ciężko znależć miejsce cięcia. I tylko,gdy patrzyłam na Suńkę to strasznie żal
      mi było,że Duska musiała ( tak mnie poinformowali niezależnie od siebie dwaj
      weci) być tak wypatroszona.Różnica polega na tym, że jedna miała rozcięty cały
      brzuch, a druga miała tylko nacięcie na dwa cm. W/g mnie to kolosalna różnica.
      Być może przy metodzie hakowej jest większe ryzyko komplikacji-ale takie ryzyko
      istnieje zawsze- a jeśli chirurg ma złote, pewne ręce-to wie, co robi. I
      jeszcze jedno...Duśka jest bardzo rodzinna i przywiązana do domu ( nigdy nie
      zostaje sama)- a przy sterylce tradycyjnej musiałam ją zostawić w klinice i
      odebrać dopiero wieczorem ( cały dzień słyszałam w uszach jej skowyt),
      natomiast przy Suńce byłam cały czas, od momentu uśpienia poprzez operację i
      wybudzenie, trwało to niecale 2 godz. Mając osobiste porównanie już nigdy nie
      naraziłabym suki na metodę tradycyjną, gdy można to zrobić mniej inwazyjnie.Ale
      wybór jest Twój.Powodzenia:)))
    • mariolka99 Re: Sterylizacja-pytanie techniczne 20.03.06, 16:37
      Wiecie, jak tak czytam to wszystko to chyba sobie odpuszczę sterylizację...
      Liczy sie dla mnie tylko dobro zwierzaka, a teraz już sama nie wiem co
      wybrac... Kotka nie była u lekarza cały dzień, po jakichś 2 godz ją odebrałam
      wiec nie sądzę zeby z psem było dużo dłużej.Choc mogę sie mylić.To co piszecie
      o metodze hakowej-włos się jeży... Moja kotka podwórkowa juz 10 dzien poleguje
      na kanapie i przetrzymam ją jeszcze kilka dni, bo podobno 2 tyg jest
      optymalnie.Nie wiem co będzie potem, podejrzewam że juz domu nie opuści;)
      Więc nie ma dla mnie znaczenia czy można psa wypuscić 2 dni czy 2 tygodnie po
      operacji-co by nie było i tak będzie w domu. Byle tylko zdrowa była...
      • gagik.geworgian Re: Sterylizacja-pytanie techniczne 20.03.06, 16:58
        Witam.
        Przeczytaj proszę moją uzupełniającą wypowiedź , która przed momentem
        zamieściłem. A sterylizacji absolutnie nie zaniechaj, gdyż dzięki niej możesz
        zapobiec wielu chorobom swojego ulubieńca w przyszłości, które mgą okazać się
        śmiertelne.
        A po operacji należy uważać przez pierwsze 10 dni (unikać skoków , gwałtownych
        ruchów, długich spacerów), a po tym czasie powłoki brzuszne powinny być już
        zrośnięte i zwierzak powinien czuć się dobrze.
        Pozdrawiam - Gagik
        • bajma Re: Sterylizacja-pytanie techniczne 28.03.06, 19:44
          witam! moja suczka jest po steryle juz 5 dzien.Suczak caly czas lize rane bo mam
          malye wycieki i pewnie tez ja swedzi a Vet prosil zeby suczak nie lizala rany bo
          moze sie rozniesc.Nie rozmumiem dlaczego nie moze lizac rany i co to znaczy ze
          moze sie rozniesc ???,ja myslam ze slina psa moze pomoc przy gojeniu sie rany.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka