Dodaj do ulubionych

zatkany kot

26.04.06, 20:45
Witam!
Niecałe 2 tygodnie temu adoptowałam około 1-rocznego kocurka, kastrata. Kot
przez domek tymczasowy został określony jako zdrowy i gadatliwy (był oglądany
przez weterynarza - kot, nie domek). Rzeczywiście, pierwszego dnia sporo
pomiaukiwał.
Szybko jednak zauważyłam, że kot miewa odruchy wymiotne, ale nie może
porządnie zwymiotować. Zaczęłam podawać maltpastę, kocurek podjada też owies,
ale mu nie przechodzi. Przestał też miauczeć - zamiast tego wychodzą mu
skrzeko - piski...
Czy to jakieś mocne zakłaczenie, czy przyczyna może też być inna? Kot nie ma
długiej sierści, nie wylizuje się specjalnie często. Może to skutek stresu?
Sytuacji nie poprawia wyjątkowo nerwowa starsza rezydentka, choć już powoli
się docierają. Kot zdaje się akceptować i pokochiwać także nas - jest
miziasty, sam przychodzi na kolana. Je i załatwia się normalnie.
Nie chcę go stresować ładowaniem do transportera i wiezieniem do lecznicy,
zwłaszcza, że nie mam samochodu, ale zaczynam sądzić, że jest to już chyba
konieczne.
Obserwuj wątek
    • wiesia.and.company Re: zatkany kot 27.04.06, 12:25
      Rozumiem, że kotek trafił do Ciebie z jakiegoś miejsca i że tam go oglądał
      weterynarz i powiedziano Ci, że kotek jest ogólnie zdrowy. Lepiej jednak sama
      pojedź z kotkiem do weterynarza, niech go obmaca i poogląda. Może wymaga
      odrobaczenia? Nie bój się wizyty u weterynarza, koty zwłaszcza maleństwa, po
      chwilowym stresie szybko zapominają o przeżyciu.
      Pozdrawiam. Wiesia z szósteczką
    • rezurekcja Re: zatkany kot 27.04.06, 12:38
      olifanta napisała:

      > Szybko jednak zauważyłam, że kot miewa odruchy wymiotne, ale nie może
      > porządnie zwymiotować. Zaczęłam podawać maltpastę, kocurek podjada też owies,
      > ale mu nie przechodzi. Przestał też miauczeć - zamiast tego wychodzą mu
      > skrzeko - piski...

      Nasz kocur skrzeczal przy zapaleniu gardla.
      Nie ma co szukac potencjalnych przyczyn, trzeba isc do lekarza.
      • jottka Re: zatkany kot 27.04.06, 13:46
        jak już koleżanki napisały - do weta i to szybko

        kociak może być zarobaczony, mógł sobie też np. czymś mechanicznie uszkodzić
        przełyk i to daje te odruchy wymiotne, mój kocur tak miał po spożyciu igiełek z
        choinki, na dzień dobry krwawe wymioty, a potem takie 'odkrztuszanie', no ale to
        nie ma nad czym sie zastanawiać, jak twoje kocisko jeszcze głos straciło, to
        czym prędzej do lekarza
        • olifanta Re: zatkany kot 27.04.06, 14:19
          No tak, to, że będzie wizyta u weta, już postanowione.
          Tylko pojaiwa się pewien problem w związku z tym: kocurek (jego wiek został
          określony na około rok, ale mały to on na pewno nie jest:) Nie ważyłam go, ale
          myślę, że z 6kg będzie) jest u nas od niecałych 2 tygodni. Rezydentka Szpula
          nadal go nie zaakceptowała. A jak wróci od weta pachnąc lecznicą, to będzie tak
          jak z naszą poprzednią kocią - Szpula w ogóle jej nie poznała, swojej
          najlepszej kumpelki! I były warki i prychanie, zupełnie jak na samym początku, i
          tak przez 4 dni, aż do śmierci koci...
          Więc nie wiem, co robić. żastanawiałam się nawet nad władowaniem ich razem do
          transportera. Wtedy Szpula też pachniałaby wetem, tylko nie wiem, czy by się tam
          w środku nie zatłukli po drodze... Co myślicie o takiej
          przyspieszonej-wymuszonej socjalizacji??
          • rezurekcja socjalizacja 27.04.06, 14:51
            olifanta napisała:
            > Więc nie wiem, co robić. żastanawiałam się nawet nad władowaniem ich razem do
            > transportera. Wtedy Szpula też pachniałaby wetem, tylko nie wiem, czy by się
            tam > w środku nie zatłukli po drodze... Co myślicie o takiej
            > przyspieszonej-wymuszonej socjalizacji??

            jestem przeciw. Koty powinny sie "dotrzec" w swoim tempie. Junior sie szybko
            wywietrzy.
            • olifanta Re: socjalizacja 27.04.06, 14:57
              Cholera, pewnie masz rację... Wiem, że generalnie zaczynam już kombinować - żal
              mi się robi po prostu, że oba koty są zestresowane. W jednej chwili widzę
              postępy: podchodzą do siebie i chwilę obwąchują sobie nochalki bez warków i
              prychania, ale po chwili znowu kocur goni rezydentkę i się tłuką... :(
              • rezurekcja Re: socjalizacja 27.04.06, 15:12
                olifanta napisała:

                > Cholera, pewnie masz rację...

                moze poczeakj na opinie innych zakoconych. Zapisz sie tez do Koceigo zakatka -
                forum o kotach na prywatnych, bo na pewnio przyda sie, skoro masz dwa koty.


                > W jednej chwili widzę
                > postępy: podchodzą do siebie i chwilę obwąchują sobie nochalki bez warków i
                > prychania, ale po chwili znowu kocur goni rezydentkę i się tłuką... :(

                A futro leci? Drą sie?
                Jesli nie leci, to nie jest zle.
                Z tym futrem to nie zart. Nasze "bliznaki" niestety bija sie az futro leci. A
                jak sie wtedy drą... Straszy to widok. Wtedy tylko spryskiwacz do roslin pomaga.
              • ameli133 Re: socjalizacja 27.04.06, 15:40
                Witam,
                moj kotek tez mial podobne objawy jak Twoj gdy mial zapalenie gardla -
                wymiotowal śliną, kaszlał - dostal wiec lekiprzeciwzapalne i antybiotyk ale nie
                koniecznie musi to byc to moze faktycznie robaki - zreszta jak pojdziesz do veta
                to po ogledzinach gardla i wymacaniu okolic gardla bedzie juz wiadomo...
                Co zas do reakcji twojej drugiej kotki na zapach z lecznicy mysle, ze mozesz ja
                jakos udobruchac - kup Jej tam mala zabawke to nie bedzie fuczeć na kotka tylko
                sie czyms zajmie a i ten zapach bedzie sie jej kojarzyl na przyszlosc pozytywnie...
                powodzenia
    • anna.jozwik Re: zatkany kot 27.04.06, 15:14
      Nawet silne zakłaczenie raczej nie ma wpływu na zmiane tonu głosu u kota. Choc
      oczywiscie również musi być brane pod uwagę.
      Podejrzewałąbym, że tutaj raczej chodzi o infekcję górnych dróg oddechowych,
      być moze jest zapalenie gardła? W każdym razie trzeba kota dokładnie zbadać,
      sprawdzic węzły, obejrzeć gardło i osłuchać. Przy zapaleniu gardła odruch
      kaszlu często przypomina odruch wymiotny.
      Poza tym kot może być zarobaczony glistami - wówczas takzę mogą występować
      odruchy wymiotne oraz kaszel.
      • wiesia.and.company Re: zatkany kot - socjalizacja 28.04.06, 13:37
        Spróbuj po wizycie u lekarza i po powrocie do domu wytrzeć ręcznikiem całego
        pacjenta (zbierz zapach) i powycieraj tym samym ręcznikiem kota rezydenta.
        Wtedy zapach z lecznicy przejdzie również na stałego domownika, który może nie
        będzie wtedy tak zdecydowanie wyczuwał "obcego".
        Pozdrawiam. Wiesia
        • jaania3 Re: zatkany kot - socjalizacja 29.04.06, 01:33
          Albo odwrotnie: weź coś, co pachnie rezydentką, jakiś kocyk czy coś takiego i
          natrzyj tym nowego, przejdzie zapachem rezydentki.
          Praktykowałam na maluchach, które odrzuciła mamusia i trochę pomogło:
          podkładałam kotce koszulkę bawełnianą na posłanie, jak już przeszła jej
          zapachem, wycierałam nią kociaki i kotka w końcu przyjęła małe. Co prawda nie
          na długo, to już moja wina, ale zawsze warto spróbować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka