marjory_m 12.06.03, 22:33 Czy można pozbawić weterynarza prawa wykonywania zawodu z powodu rażącego błędu i w konsekwencji do ciężkiej choroby psa? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
g.i.jane Re: błąd poważny 12.06.03, 22:48 marjory_m napisała: > Czy można pozbawić weterynarza prawa wykonywania zawodu z powodu rażącego > błędu i w konsekwencji do ciężkiej choroby psa? Pewnie można ale pewnie nie inaczej niż w sądzie. Odpowiedz Link Zgłoś
adam.pietron Re: błąd poważny 13.06.03, 17:29 W każdej okręgowej izbie lekarsko weterynaryjnej otrzymasz informację co zrobić jeśli uważasz , że błąd popełniony przez lekarza spowodował utratę zdrowia lub życia twojego zwierzęcia. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
okruszek_1 Re: błąd poważny 16.06.03, 09:36 Moja swinka tez byla "skazana" przez weterynaz na smierc, uwazala, ze nic sie nie da zrobic...zaplakana odnioslam ja do sklepu, ludzie wzieli ja powiedzieli, ze jeszcze zadzwonia do swojej weterynaz...i co sie okazalo, mala b. latwo sie uratowalo, a Inka hasa teraz dzielnie po pokoju... :) Ale tych niekompetentych wet. to bym chyba z miejsca zrzucila z zawodu!! Odpowiedz Link Zgłoś
marjory_m Re: błąd poważny 19.06.03, 20:19 Mój weterynarz nie zrobiwszy odpowiedznich badań wydał diagnozę: chore nerki. Zaaplikował psu sterydy i antybiotyki (JAMNIKOWI!!!) Okazało sie że chore były nie neri a trzustka, teraz po 2 tygodniach mogłiśmy przestac karmić go kroplówką i podawać normalne jedzenie(ścisła dieta) Odpowiedz Link Zgłoś
spongia Re: błąd poważny 20.06.03, 02:42 Ja z mieszanymi uczuciami mysle n.t. dawnego weterynarza mojego pieska, ktory po zlamaniu przez pieska nogi (maly byl wtedy szczeniakiem - 5-6 m-cy) nie zrobil nic, oprocz rady zeby przykladac oklady etc., aby psu sie ladnie zroslo, zagoilo etc. Nie bylo mowy o gipsie, usztywnieniu i innych podobnych zabiegach, a argumenty lekarza to - pies jest za maly (wielkosciowo) zeby mu to robic. Pamietam tez dobrze ze weterynarz glosno wspominal o... usypianiu psa z powodu zlamanej nogi. Kolega owego weterynarza, rowniez weterynarz, do ktorego zostalismy wyslani na ewentualna operacje nogi (zlamanie nie bylo zadne otwarte, ani bardzo skomplikowane) albo konsultacje, powiedzial ze on nie czuje sie na silach operowac taka kruszynke (a akurat bylismy swiadkami gdy robil operacje na swince morskiej!). Psinka, na szczescie, jakos sie sama wylizala, chociaz lapka jest chudsza, ma gorzej rozwiniete miesnie, no i czasem, kiedy mocniej na nia skoczy albo za duzo biega, pobolewa go przez pare godzin. Piesek zainteresowal innego weterynarza swoja "krzywa" lapka, on tez polecil nam wykonanie operacji pod okiem jakiegos przyjeznego "warszawskiego" specjalisty, ale rodzice nie chca meczyc pupilka dodatkowymi stresami, narkoza i sama rekowalescencja, nie bedac pewnymi efektow (z racji tego ze opisane wyzej wydarzenia mialy miejsce okolo 5 lat temu, a pies jest teraz dorosly). Dosc o mojej biedulce. Jedynie nasuwa mi sie taka mysl - jak tacy (jak wspomnieni wyzej) weterynarze moga leczyc, jak mozna oddawac zycie naszych malych milusinskich (ktorzy czesto maja status w domu niewiele gorszy niz dzieci) w ich rece, ufajac ze osoba, ktora zajmuje sie zwierzakiem wie bardzo dobrze co robi i chce za wszelka cene pomoc? Kolejna sprawa to to, ze przebywajac w USA i ogladajac kilka programow edukacyjno-reality (czy cos w tym stylu), moglam zobaczyc jak wyglada praca weterynarzy amerykanskich - i jestem pelna podziwu. Nawet te "zwyczajne" kliniki, robia rzeczy takie, o jakich wczesniej slyszalam wykonywanych tylko... u ludzi. Wiem, ze na pewno sa w Polsce i tacy, ktorych praca wyglada bardzo podobnie do tej, opisanej pare linijek temu. Tylko dlaczego, wciaz jest wielu takich, ktorzy swoim podejsciem i jakoscia wyknowywanej pracy, uwlaczaja zawodowi weterynarza? Odpowiedz Link Zgłoś