opciag
27.12.07, 02:27
Witam.
Jakieś 4 lata temu zakupiłem z bratem i rodzicami psa - sznaucerka
miniaturke pieprz i sól. Na początku wszystko było z nim w porządku.
Po około 1,5 zaczął chorować. Początkowo bardzo często zwracał.
Ogólnie był bardzo ,,delikatny". Najadł się czegoś na dworze, jakiś
patyk, trawa i zwracał. Wydawało nam się, że to jest normalne,
szczególnie to jedzenie trawy, bo psy to robią, by zwrócić, jak mają
jakieś nie strawności. Uznaliśmy, że jest bardzo delikatny, dlatego
musimy bardziej o niego dbać i lepiej go karmić. Niestety coraz
częsciej zwracał, nawet po zwykłym jedzeniu... On je suchą karme
rano, w południe dostaje czasem gotowane mięsko z zupki z kluskami,
wiczorem też karma sucha. Pije zwykłą wodę. Bardzo często zwracał i
zwraca to co zje. Zauważyliśmy, że je bardzo łapczywie, połyka
kawałki i może dlatego, bo nie gryzie dokładnie. Ale problem
ciągnie się cały czas. Ostatnio coraz częsciej... i już zweraca nie
koniecznie to co dostanie do jedzenia, tylko tak po prostu...
PRzychodzimy do domu a tu wszędzie to co zjadł... Bardzo często
zwraca taką pianę... Sama piana, myśleliśmy, że to jak jest pusty
żołądek - śliną zwraca, ale po jedzeniu też pare razy zwracał śliną.
Ogólnie bardzo często zwraca, nie koniecznie to co dostanie w domu.
Bardzo się przy tym męczy, tak się napina, jest spięty, bardzo się
denerwuje, dziwnie się zachowuje... Zawsze przylatuje do mnie i pcha
się w nogi i pochwili zwraca -to jest znak charakterystyczny. Inne
znaki to, że ,,tak mu się zbiera". Tak się napina i jakby cofa,
jakby łapał powietrze, po prostu ,,jakby mu się zbierało" tak sie
ponapina pare razy i zwraca. Często też przed tym jak będzie zwracał
oblizuje się bardzo często i połyka ślinę, opiera głowę na przednich
łapkach. Bardzo się męczy biedaczek, żal mi go :(. Nie było misiąca,
zeby nie zwracał. Ale to jest pośredni problem, głowny to...
Pewnego dnia zaczął się dusić i harczeć... Po prostu jakby się
dusił, nie mógł oddychać, jakby się krztusił, chciał coś zwrócić,
ale nie mógł. Tak harczał i nie mógł łapać powietrza, potem ostro
kaszlał, ale nic nie zwracał. Napinał się też, stawał się spięty. 1
raz jak to u niego zaszło, było to strasznie ostre, myśleliśmy, że
już nam zdechnie... Mama poleciała z nim do weterynarza i Pani
powiedziała, że sznaucerki miniaturki mają tak bardzo często, że
zapada im się krtać, czy tam tchawica... I wtedy się duszą. I że to
jest charakterystyczne dla tej rasy. Co należy robić? Doradziła, że
należy jakoś rozmasować gardełko lub dać klapsa w tyłek, jak mu się
to dzieje, żeby tak jakby się przestraszył, złapał powietrze - coś w
tym stylu... Te ataki duszenia ucichły, ale potem wracały i ciągle
wracają. Też nie ma miesiąca, żeby ich nie miał...
Piszę dlatego teraz, gdyż w tym miesiącu bardzo często te ataki
były, na początku miesiąca bardzo słabe... Poharczał troche -
myśleliśmy, że się naziębił. Potem miał taki okres że czkał tylko -
myślałem, że to czkawka, bo mu po chwili przeszło. I dzisiajszej
nocy miał strasznie silny atak - myśleliśmy, że już nam zdechnie.
Szukaliśmy jakiegośą ostrego dużuru, żeby gdzieś z nim pojechać -
wiadomo - święta - nic nie ma... Piesek mógłby zdechnąć i nie ma
nawet do kogo pojechać ;/. Dzisiaj to się zaczęło właśnie od tego
czkania, potem to duszenie. Opisze to dokładniej, może to komuś
pomoże mi lepiej doradzić...
Staje się bardzo sztywny, napięty, denerwuje się. Zaczyna czkać,
dusi się, nie umie złapać powietrza, dodatkowo harczy. Zauważyłem
mokry nos, bardzo się męczy, nie umie sobie pomóc - przylatuje do
nas i pcha się w nogi, patrzy biednymi oczkamiby mu pomóc - niestety
nie umiemy mu pomóc... Dusi się, chce złapać powitrze, pręzy się -
jest taki napompowany, bardzomu się rozszerza klatka piersiowa, co
jakiś czas mocno zakszle, jakby chciał coś zwrócić, ale nie może.
Trzyma głowę w dół. Dzisiaj co wczesniej nie zauważyłem (a dziś
było krytycznie, już myślalem że padnie), bardzo się ślinił, miał
mokrą bródkę strasznie, lizał podłogę, kawelki, tapete, potem
najbardziejswoje łapki, ciągnął za włosy, podkryzał łapki - musiał
strasznie cierpieć, już chyba nie wiedział co robi. Pręzył sie tak,
jakby chciał coś zwrócić, nie umiem tego lepiej opisać, musiałby
każdy z was to zobaczyć ;/ straszny widok. Napina się, pręży,
ksztusi, dusi, kasze... Jeszcze jedno dodam, wcześnej te ataki był
słabsze, prócz tego co był za 1 razem i znalazłem taki spsób zeby to
łągodzić., Jak się dusił masowałem mu za uszkami w tych dołkach
palcami, on wtedy jakby się tak rozłuźniał, nie spinał, i wwływało u
niego to amsowanie za uszkami ziewanie i rozluźniało to gardełko i
ustawało to - dzisiaj przez 2h chdoziłem za nim i na siłe mu to
robiłem, sądze, że bez tego by się chyba dziś zamęczył i padł, bo
troche pomagało, ustawało, ale zaraz znów wracało.
Już nie wiemy co robić z rodziną, strasznie jest chorowity, to super
piesek, żal go nam, proszę o pomoc. Każda pomoc się przyda i każda
rada. Proszę też o dodatkowe pytania, postaram się na wszystkie
odpowiedzieć w ekspresowym tempie.