Dodaj do ulubionych

Problem moralny=chory kot + niemowlę

11.04.08, 08:22
Witajcie.
Nie umiem podjąć decyzji.
Ok 4 lata temu, pod blokiem, znalazłam 3 kocięta w pudle. Ktoś
ewidentnie się ich pozbył. Były max wygłodniałe, nie umiały jeszcze
pić z miski, karmiłam je butelką. Jeden, najbardziej słaby, został.
Pozostałe dwa oddałam przyjaciółce. Dominik był od kociaka wiecznie
zasmarkany. lekarze początkowo podejrzewali katar koci. Dostał kilka
razy różną serię antybiotykową (dwa razy na chwilę pomogło),
dostawał leki na odporność (co też na chwilę pomogło) ale katar cały
czas powracał. W zeszłym roku zrobiliśmy mu rtg czaszki i okazało
się, że ma zwężoną jedną komorę nosową, wg lekarza wydzielina nie
odpływa swobodnie, zagęszcza się i kot wysmarkuje to. Gluty są
wszędzie: ściany, pościel, podłoga, koce, wózek, buty... Dodam, że
cały czas coś mu dolega. Ostatnio już ponad dwa miesiące drapie się
w okolicy ucha, aż ma zrosty. Lekarz stwierdził, że zapchaną ma
zatokę i chce to sobie "wydrapać". Na katar dostał spray, ale że to
kot charakterny, raczej ze skóry wyjdzie, a nie da sobie prysnąć.
Nasza córa już zaczyna raczkować. Boję się o kontakt z tym, co kot
wysmarcze z nosa. Dodatkowo, mam już dość wściekania się ciągłe
trzymanie szmaty w ręku i zdrapywanie tego świństwa, zamiast zająć
się obowiązkami czy choćby zabawą z dzieckiem.
Dominik ma też współtowarzyszkę kocią z którą dobrze się dogaduje.
Ona jest taką typową kotką "na kolanka i poczochrać", on jest
strasznie mądry, wie czego chce i kiedy:)

Strasznie kocham zwierzęta, od zawsze zbierałam bezdobne, chore i
zajmowałam się nimi. Ale obecna sytuacja przechodzi mnie.
Pomyślałam żeby kota uśpić.
Jeszcze nie rozmiawiałam z lekarzem (jest na urlopie), bo na jej
zdaniu również polegam. Ona sama jednak nie usypia... Może pomoże
podjąć decyzję.
Drugą możliwością jest oddanie Dominika - ale tylko z kocicą -
jakiemuś fascynatowi, któremu to nie będzie przeszkadzało, któ
będzie miał cierpliwość.
Pomóżcie. Wypowiedzcie się.
Obserwuj wątek
    • lu221 Re: Problem moralny=chory kot + niemowlę 11.04.08, 08:30
      Uśpienie to na pewno nie jest wyjście!
      Zresztą nie wydaje mi się, by kot był na tyle chory, że jakiś wet zdecydowałby
      się go uśpić.

      Ludzie z forum wyciągali koty z przeróżnych chorób - może ktoś zasugeruje Ci
      jakiś inny sposób leczenia, który okaże się skuteczny?
      No bo jak piszesz, psikanie do nosa jest niemożliwe, więc trzeba znaleźć coś
      innego, co pomoże.
      • michasia24 Re: Problem moralny=chory kot + niemowlę 11.04.08, 08:37
        może zacznij szukac im domu
        • bzdety_kotlety Re: Problem moralny=chory kot + niemowlę 11.04.08, 08:52
          O tym właśnie myślę,
          może ktoś na forum będzie tak dobry...


          michasia24 napisała:

          > może zacznij szukac im domu
          • basset2 Re: Problem moralny=chory kot + niemowlę 11.04.08, 09:05
            przykro czyta sie Twój post...rozumiem że sytuacja moze przerosnąć
            ale czemu jest tak że gdy pojawia sie problem siega sie po tak
            radykalne rozwiazania...nie rozumiem...
            • bzdety_kotlety Re: Problem moralny=chory kot + niemowlę 11.04.08, 09:19
              problem nie pojawił się wczoraj ani tydzień temu. Dominik jest u nas
              4,5 roku i do tej pory staramy się zaleczać jego dolegliwości i
              przymykać oko na to, co w związku z jego chorobami powstaje dookoła.
              Teraz przyszła na świat nasza córka i to ze względu na "ochronę" jej
              chcę podjąć jakieś kroki.
              Wyobraź sobie jak Twoje dziecko zaczyna raczkować, a kot (czy inne
              zwierzę) nagle się pojawia i chlupie wydzieliną z nosa na nie. Albo
              rozrapuje ranę na głowie, a jego krew znajduje się przypadkowo na
              pościeli. I nie wiesz czy to wydzielina z jakimiś bakteriami czy
              inną zarazą.
              Wiem, że mój post brzmi jakbym wzięła kotka, kotek się nudzi, brudzi
              i już go nie chcę bo mam ciekawszą zabawkę. Ale to nie jest tak.
              Boję się o konsekwencje. Dodatkowo, naprawdę brakuje mi czasu na
              wiele rzeczy w ciągu dnia, a jak napisałam szmata w ręku żeby
              zachować jakąś higienę i czystość to codzienność.

              Może właśnie wasze wypowiedzi skłonią mnie jednak do tego, żeby
              wybić sobie z głowy najgorsze rozwiązanie i ew. pomożecie znaleźć
              lepsze rozwiązanie.
              • titu_titu Re: Problem moralny=chory kot + niemowlę 11.04.08, 09:42
                Prawdę mówiąc dzieckiem chyba bym się nie przejmowała. Przez tyle lat ewentualne
                zarazki które roznosiłby Twój kot i cząstki jego "smarków" są wszędzie w domu.
                Nie widzisz ich, ale one są. Śpisz z nimi, zjadasz je i oddychasz nimi
                jakkolwiek obrzydliwie to brzmi. Ty i cała Twoja rodzina. Ponieważ tak jest,
                wasze organizmy najprawdopodobniej uodporniły się na to wszystko i wytworzyły
                odpowiednie przeciwciała, a dziecko zetknęło się z tym wszystkim jak tylko
                wniosłaś je do domu. Może nawet wcześniej - otrzymało ewentualne przeciwciała
                jeszcze przez łożysko czy wraz z pokarmem.
                Nie mniej nie twierdzę, że problemu nie ma. Nie jest on jednak tak duży by
                wpadać w histerię z okazji rozpoczęcia raczkowania dziecka.
                Polecam Ci forum.miau.pl/ Tam chyba szybciej znajdziesz pomoc, powodzenia.
                • bzdety_kotlety Re: Problem moralny=chory kot + niemowlę 11.04.08, 10:27
                  Dzięki za link.
                  Zdaję sobie sprawę z tego co piszesz.
                  Bynajmniej nie jest to "wpadanie w histerię", prośba o wasze opinie
    • seniorita_24 Re: Problem moralny=chory kot + niemowlę 11.04.08, 10:02
      Bzdety skąd jesteś i gdzie leczysz kota? na pewno warto odwiedzić z kotem
      dobrego weta i posłuchać co on ma do powiedzenia. Nie podważam kompetencji
      twojego weterynarza, ale dobrze gdy kota obejrzy ktoś jeszcze zwłaszcza gdy
      myślisz o tak radykalnym rozwiązaniu jak uśmiercenie kota.
    • annskr Lecznica 11.04.08, 10:08
      Skąd jesteś?
      Może skontaktuj się z naprawdę dobrym wetem.....
      • bzdety_kotlety Re: Lecznica 11.04.08, 10:34
        grodzisk maz. k/wawy.
        lot był leczony najpierw 'przypadkowo' w 2 różnych lecznicach,
        następnie trafiłam do polecanej i wg mnie znającej się na rzeczy p.
        weterynarz. jej opinię potwierdził stary fachowiec z podkowy leśnej
        z wieloletnią praktyką.
        Oni odebrali mi ostatnie nadzieje na wyzdrowienie kota i tak żyjemy.
        • samanta1 Re: Lecznica 11.04.08, 13:08
          "Dodatkowo, mam już dość wściekania się ciągłe
          trzymanie szmaty w ręku i zdrapywanie tego świństwa, zamiast zająć
          się obowiązkami czy choćby zabawą z dzieckiem. "i"Kocham zwierzeta..."
          Szlag trafia mnie jak cos takiego czytam .Zajebiscie kochasz zwierzeta
          ,zwlaszcza ,ze chcesz uspic kota bo mu z nosa leci.Dlaczego tacy ludzie jak ty
          nie rozumieja ,ze zwierzak jest zywa,czujaca istota ? Skoro wzielas do domu kota
          to czuj sie odpowiedzialna za niego i ponos konsekwencje .Dziecko tez uspisz jak
          zacznie smarkac?
          • basset2 samato... 11.04.08, 13:20
            nie oceniaj...prosi o konstruktywna pomoc...jak i czy kot jest
            zagrożeniem dla dziecka...mysle ze jeśli chodzi o "szmatę" to sobie
            radziła 4,5 roku i zapewne poradzi sobie kolejne 4,5 roku co nie
            zmienia faktu ze może miec tego dosyć.
          • bzdety_kotlety Re: Lecznica 11.04.08, 13:40
            Samanto,
            zbyt ogólnie podchodzisz do sprawy.
            To nie jest tylko "z nosa leci". Łatwo się pisze, trudniej z tym żyć.

            Ja nie podjęłam decyzji o uśpieniu kota.
            Poprosiłam tylko o wypowiedzi, bo sama nie potrafię się odnaleźć w
            tej sytuacji i może wasze głosy pomogą mi w tym albo podpowiedzą coś
            MĄDREGO.

            P.S. Basset - dzięki za trzeźwą ocenę sytuacji. Właśnie o to chodzi.
        • basset2 Re: Lecznica 11.04.08, 13:14
          wrzuciłam linka do tematu na stronę miau

          forum.miau.pl/viewtopic.php?p=3003797#3003797
          prosze ZAGLĄDAJ tam bo zapewne forumowiczki (i te które również sa
          matkami i miały takie same obiekcje )doradzą pomoga...wyjaśnia


          pozdrawiam
          • bzdety_kotlety Re: Lecznica 11.04.08, 13:44
            Basset - jeszcze raz DZIĘKUJĘ.
        • seniorita_24 Re: Lecznica 11.04.08, 13:15
          Bzdety, kota do transporterka i na wycieczke na Białobrzeską, tam masz jednych z
          najlepszych fachowców w Wawie i okolicy oraz swietna diagnostykę.
          Wklejam komentarz nie zalogowanej znajomej, zakoconej, doświadczonej w walce z
          róznymi chorobami kocimi i przypadkach "beznadziejnych":
          "porzadna diagnoza czyli zbadanie co siedzi w tym nosie - trzeba zrobić
          antybiogram i potem konsekwentnie leczyc
          teraz wszelkie gronkowce, paciorkowce itp.. są przewaznie uleczalne

          do leczenia takiego "zasmarkanego" nosa z bakteria E. coli kiedys skutecznie
          użyłam oprócz antybiotyku - inmodulen na odporność
          pół roku to trwało ale się udało"
          • bzdety_kotlety Re: Lecznica 11.04.08, 13:35
            wymaz był robiony i faktycznie nic nie wyszło. dlatego dalsze
            leczenie antybiotykami mijało się z celem.
            exberitox dla ludzi po kilku mc-cach stosowania zadziałał ale kotu z
            wiosną odporność spadła i wszystko wróciło. za jakiś czas
            powtórzyłam akcję i nie miało już skutku.

            Powiem szczerze (co zapewne ktoś wykorzysta przeciwko mnie na tym
            forum), że leczę kota już od początku jego życia, wiele razy dałam
            się nabrać "specjalistom". za każdą głupią poradę + witaminkę żądali
            zapłaty. Wiecie, w pewnym momencie człowiek mówi - dość płacenia.

            Seniorita - piszesz: porządna diagnoza. Kota już ponad 4 lata
            diagnozują i stanęło na tym że to wada przegrody nosowej i uleczyć
            się go nie da. Dlatego wizyty u kolejnych wetów tylko po to żeby
            doktoryzowali się na nim, a skutku nie będzie (MOJE DOŚWIADCZENIE)
            jest dla mnie stratą nadziei, czasu i pieniędzy.
            Może konkretnie podasz nazwisko, kto wg ciebie naprawdę wie co robi,
            nie naciąga. Może do tej pory diagnoza: "niech będzie wytłumaczenie
            dla tego kataru" jest błędna i ktoś potrafi go wyleczyć.
            • seniorita_24 Re: Lecznica 11.04.08, 14:18
              Bzdety,
              Polecam cała Białobrzeską pod katem wetów i diagnostyki, z lekarzy mogę wymienić
              np. Dr Uznańską, Żurańską, Cetnarowicz. Sama mam tam kawałek drogi bo mieszkam
              pod Warszawą, ale mam do nich pełne zaufanie. Wiele kotów skreślonych przez
              lekarzy, źle leczonych trafnie rozpoznali 9symptomy) i postawili na nogi.
              Dlatego śmiało mogę polecić udanie sie tam, z kotem i z poprzednimi wynikami i
              historia leczenia.
              • basset2 Re: Lecznica 11.04.08, 15:07
                ja też Ci polecam Białobrzeską...nie mamią...nie naciągają...na
                prawde leczą...uczciwie podchodzą do problemu
            • orchidka77 Re: Lecznica 11.04.08, 16:10
              Bzdety,
              Ja także polecam Ci Białobrzeską i tych samych lekarzy co Seniorita.

              Ich dwa największe plusy:
              - na miejscu robią pełną diagnostykę
              - wetów jest stale kilku na miejscu i konsultują się ze sobą

              Niestety nie będę Cie oszukiwać, że jest to najtańsza klinika:(
              Jeśli kochasz kota (a z tego co piszesz wnioskuję, że tak:)) - warto jednak zainwestowac raz, a dobrze).

              Zapraszam też na forum.miau.pl - na pewno dostaniesz tam radę i wsparcie moralno-wiedzowe:)

              PS Doskonale rozumiem też Twoją frustrację... jak miałam w domu 5 zagrzybionych kotów swoich i tymczasowych, czyli wstawanie o 5 rano, żeby przed praca wszystkim leki podać i wysmarować maścią oraz powtórka wieczorem... co oznaczało spanie po 4-5h na dobę przez prawie miesiąc to czułam sie podobnie. Jak pomyślę, że mogłabym tak kilka lat + małe dziecko to wyobrażam sobie jak się czujesz:( Szczere współczucia...
              Nie spisuj jednak kota na straty - on się potem odwdzięczy Tobie i dziecku:)

              PS' Witam sąsiadkę - ja z Pruszkowa:)
              • bzdety_kotlety Re: Lecznica 11.04.08, 18:09
                Kochani.
                Dzięki za słowa nadziei.
                Macie rację. Trzeba zawalczyć.
                Wybiorę się tam z kotem 2 maja, będę miała dzień wolny. Mam nadzieję, że fortuny
                nie wydam i stary mnie z domu nie wygoni (!!!).

                I mam też nadzieję, że kot wróci do normalnego życia (a my z nim), nareszcie
                nabierze siły i odżyje, bo chudzina z niego że olaboga.

                Jeszcze raz dzięki za słowa otuchy.
                Po wizycie poinformuję co tam u nas.
                • rezurekcja Re: Lecznica 11.04.08, 20:51
                  www.bialobrzeska.waw.pl/index.php
                  Dr Żuranska jest chirurgiem, ona glownie kroi i szyje.

                  Mozesz zadzwonic i spytac o orientacyjne koszty.
                  • chiton Re: Lecznica 12.04.08, 00:43
                    Kot sam się bardzo męczy z chorymi zatokami,myślę ,że można jemu/i
                    sobie/bardzo pomóc endoskopowo poszerzając wejście do zatoki.Po tym
                    zabiegu/w narkozie/ zatoka będzie lepiej przewietrzana i nie będzie
                    wydzieliny.Nie zabijaj kota-on Ciebie kocha.Nie jego wina,że jest
                    chory,trzeba go wyleczyć.
                    • basset2 Re: Lecznica 12.04.08, 23:56
                      mysle ze moge napisac to w imieniu wszystkich forumowiczów:)
                      trzymamy kciuki za Dominika:)Tobie życzymy wytrwałosci:)maluszka
                      ściskamy:)
                      odezwij sie jak i co u Was:)
                      ps.czasami każdy ma czegoś dosyć i tez czasami latam na szmacie bo
                      zdarza mojej koteczce posikiwac:(
                      dzis obiecałam jej pampersa na tyłek:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka