Dodaj do ulubionych

Jak leczyć małego kotka?

10.11.03, 15:11
Obserwuj wątek
    • vivien2 Re: Jak leczyć małego kotka? 10.11.03, 15:20
      Kotek jest młody..ma pare miesięcy i mieszka poza domem.Od trzech tygodni ma
      bardzo ostrą biegunkę.Podawałam mu antybiotyk który dostałam od lekarza wet. i
      wegiel. Niestety nie ma radykalnej zmiany.Biorę go od czasu do czasu do domu i
      trzymam w ciepłym miejscu.Chetnie je ale marźnie na dworzu, niestety nie daje
      się zbyt długo trzymać w mieszkaniu-ogrzeje się odrobine i chce wyjść.Prosze o
      pomoc, jakie lekarstwo moge mu podać i jaqk dalej z nim postepować.?
      • asia.su Re: Jak leczyć małego kotka? 10.11.03, 21:26
        A moze kotek pije mleczko ?
        Pod żadnym pozorem nie podawać mleka.
        • g.i.jane Re: Jak leczyć małego kotka? 11.11.03, 21:41
          Wydaje mi się, że najlepszym wyjściem byłoby oddać kotka na kilka dni do
          lecznicy. Ja tak zrobiłam z chorym kotkiem-dzikuskiem z podwórka. Później
          zabrałam go do domu i został. Pierwsze kilka dni spędził pod łóżkiem. Teraz,
          po 5 latach, dalej boi się obcych ale jest wielkiem pieszczochem.
      • adam.pietron Re: Jak leczyć małego kotka? 12.11.03, 11:15
        Zrobić odkładnie tak jak radzi g.i.jane - wziąść malucha pod pachę i zanieść
        do lekarza - a jeśli będzie taka potrzeba zostawic go w lecznicy a potem
        zabrać do domu - jeśli dokarmiasz go w domu , może możesz zatrzymac go na
        stałe.
        Pozdrawiam
        • vivien2 Re: Jak leczyć małego kotka? 13.11.03, 16:20
          Niestety nie moge go zabierac do domu poniewaz mam juz dorosłego kocura który
          jest prawdziwym nazistą i przepędza wszystkie koty z okolicy ( obawiam się że
          gdyby spotkał malucha na swoim terenie mogłabym nie zdążyć z odsieczą...).
          Zabrałam kotka do lecznicy ale nadal cięzko zdiagnozować problem, były juz
          podane dwa antybiotyki i tabletka na odrobaczenie.Kotek troche poweselał,
          najwyraźniej czuję sie odrobinę lepiej ale....czekamy.Dziękuje wszystkim za
          rady i wsparcie..Niech Moc będzie z Wami.;-)).
          Ps...kotków jest 15, tworza miłe i zgrane stadko, dokarmia je kilka osób . Oby
          zima była krótka i ciepła.:-)
          Ps2...może ktoś ma pomysł jak "zakumplować" mojego kocura z maluchem(też kocur)
          wtedy bardzo chętnie wezmę go do domu...
          • jul-kot Re: Jak leczyć małego kotka? 13.11.03, 18:28
            Witaj Vivien!
            Weź kotka do domu na stałe. Zwykle kocury są mniej agresywne w stosunku do
            młodych kotów niż kotki. Młody kotek jest beztroski, pcha się na dorosłe bo
            potrzebuje ciepła i opieki, gdy jest atakowany kuli się i poddaje, co zmniejsza
            ich agresję. Przez jakiś czas trzymaj go w oddzielnym pomieszczeniu i
            sprawdzaj, jak duży reaguje. Jeśli groźnie nie warczy, to nie jest tak źle.
            Początkowo nie zostawiaj ich samych, zapoznawaj przez uchylone drzwi lub na
            rękach. Głaszcz oba na raz, żeby ten dorosły nie był zazdrosny.
            Mam w domu całkiem (no może już nie całkiem, minął prawie rok) dzikiego kota,
            który był ciężko chory, też na przewód pokarmowy zresztą. Zamknąłem go w
            oddzielnym pokoju, a wkrótce przybyły mi dwa maluchy, którym zabito matkę.
            Miały siedzieć w dużej klatce wystawowej, ale robiły taki raban, że wypuściłem
            je i mieszkały razem z tym dzikim, niekastrowanym kocurem. Początkowo na nie
            fukał, a potem zaczął opiekować się nimi jak matka, nawet pozwalał się ssać!
            Bronił ich przede mną i walił pazurami, gdy się tylko zbliżałem.
            A co do choroby Twojego kotka, zanim Ci go zdiagnozują, co moim zdaniem będzie
            trudne, dawaj mu od razu raz lub dwa razy dziennie preparat na odbudowanie
            prawidłowej flory bakteryjnej w przewodzie pokarmowym, bo tę prawidłową wybiły
            mu pewnie antybiotyki. Może to być lakcid lub trilac dla ludzi, kupisz w
            aptece, lub enteroferment albo fer-lac dla zwierząt, te kupisz w lecznicy. Do
            tego dodawaj po ćwierć tabletki łagodnego leku przeciwbiegunkowego dla ludzi o
            nazwie tanninum albuminatum. Sproszkuj ją i podawaj razem z lakcidem lub jak
            wyżej z jedzeniem albo rozmieszane z wodą strzykawką za kieł. Na pewno nie
            zaszkodzi, a myślę, że powinno pomóc.
            Pozdrawiam, Juliusz.
            • vivien2 Re: Jak leczyć małego kotka? 14.11.03, 13:30
              Juliuszu, bardzo dziekuję za zyczliwe zainteresowanie i konkretne rady.:-).
              Ide do apteki, trzymaj kciuki...
              A w niedzielę podejmę próbe przeniesienia kociaka.
              Ps... nazywa się Gawrosz.:-).
              Ps..Wczoraj wróciłam z zapachem kociaka na rękawiczkach, mój kocur bardzo
              starannie je obwąchał i niestety warczał jak budzik..:-/.
              ..ale zaryzykuję...
              • jul-kot Re: Jak leczyć małego kotka? 17.11.03, 16:14
                Witaj Vivien!
                Mam nadzieję, że dasz sobie z tym radę. Nie zniechęcaj się, każdy kot się w
                końcu przyzwyczai do drugiego. Mam pomieszczenie, w którym przechowuję dzikie
                kotki po sterylizacji, lub koty z różnych interwencji, zawsze jest tam kilka
                zwierzaków. Każdy nowy kot spędza zwykle kilka dni w klatce wystawowej, w
                której bezpiecznie może zapoznać się z innymi. Dłużej warczą, to dłużej tam
                siedzą. Przy okazji uczą się korzystania z kuwety a ja obserwuję, czy nie są
                chore. Przyzwyczajają się wszystkie, ja nie mam wyboru, one też nie.
                Pozdrawiam i życzę sukcesów, Juliusz.
                • vivien2 Re: Jak leczyć małego kotka? 17.11.03, 20:21
                  Juliuszu..Kotek juz zdrowy i pełen energii.Udało nam sie osiągnąc pewien
                  kompromis: troche czasu spędza w domu, podjada sobie i idzie poszaleć w
                  krzakach. Mój kocur ma dylemat - lać czy nie lać intruza,profilaktycznie
                  trzymam kociaka na kolanach i karmię go "z reki".
                  Acha,.. reszta stada otrzymała własnie budkę zimową "cudownej piękności".:-))
                  zrobioną ze styropianu, gąbki i drewna. Siedzą tam sobie i wyglądają na
                  zadowolone.
                  Piszesz, że przechowujesz dzikie koty..mogę zapytać czy prowadzisz jakąś
                  zinstytucjonalizowaną działalnośc czy ..? Udzieliłeś mi bardzo profesjonalnych
                  porad więc może bedziesz umiał mi powiedzieć, jaką temperaturę zimą koty sa w
                  stanie wytrzymac bez szkody dla zdrowia i jak je zabezpieczyć przed mrozami?
                  Pozdrawiam i dziękuję.:-)). Vivka.
                  • jul-kot Re: koty i mróz 18.11.03, 10:58
                    Witaj Vivien!
                    Cieszę się, że Gawrosz ma się już lepiej. Lepiej by było, gdybyś wzięła go do
                    siebie na stałe, nadmierne oswajanie bezdomnych kotów jest dla nich
                    niebezpieczne, przestają bać się ludzi. Dobrze też, że Wasze koty bezdomne mają
                    pomieszczenie. Ale jedna uwaga: ja się boję takich domków na terenie
                    ogólnodostępnym. Jest to duże ułatwienie dla amatorów kocich skórek, a teraz
                    właśnie jest na to sezon. Kapcie, futrzane zabawki, skórki „na reumatyzm”, to
                    wszystko jest robione z kotów. Wystarczy przystawić worek do otworu budki i
                    walnąć w nią pałą i już masz kota albo i kilka. Najlepiej stawiać takie domki
                    na zamkniętym terenie, a jeśli są dostępne, trzeba ich jednak pilnować. Mam
                    nadzieję, że dacie sobie z tym radę.
                    Pytałaś jak zabezpieczyć koty przed mrozem. Koty żyjące „na wolności” mogą
                    wytrzymać praktycznie dowolną spotykaną u nas temperaturę ujemną pod pewnymi
                    warunkami: muszą mieć suche futerko, miejsce osłonięte od wiatru i pełny
                    żołądek, przynajmniej w nocy, kiedy mróz jest największy. Dobrze by było, gdyby
                    siedziały na „ciepłym” podłożu, którym może być drewno lub najlepiej styropian.
                    Pisałem już o tym parę razy, idealne na pomieszczenia dla kotów są pudła
                    styropianowe z niezbyt dużym otworem, bez żadnej wyściółki wewnątrz. Bez
                    wyściółki, bo każda wilgotnieje i trudno wysycha, a styropian łatwo wysycha,
                    nawet jeśli położy się na nim mokry kot, może się szybko doprowadzić do
                    porządku. W zimie najgorszym wrogiem zwierząt jest woda, często jeszcze z solą,
                    moczą nią sobie łapy i często futro na brzuchu i marzną. Mróz i wiatr powodują
                    czasem odmrożenia słabo ukrwionych uszu, tworzą się rany i strupy.
                    Ja opiekuję się kotami bezdomnymi na pobliskim bazarze, przychodzą tam
                    wieczorem okoliczne koty na karmienie, czasem też siedzą pod pawilonami czy też
                    budami na tym bazarze. Do jedzenia daję im przeważnie surowe serca wieprzowe
                    lub wołowe i konserwy, w czasie mrozów dodatkowo suchy pokarm i wodę. Nie mogę
                    tam wstawić pudeł styropianowych, koty byłyby łatwym łupem, ale kładę lub nawet
                    przylepiam arkusze styropianu pod niektórymi budami, przynajmniej mogą mieć
                    ciepło od spodu. Niektóre zresztą śpią prawdopodobnie w piwnicach.
                    Moja „instytucja” to moja Żona i ja. Zajmujemy się kotami od wielu lat, mamy
                    też własne koty. Kiedyś działaliśmy w fundacji, od kilku lat tylko
                    współpracujemy z fundacjami w Warszawie. Opiekujemy się kotami bezdomnymi,
                    dokarmiamy je, leczymy i sterylizujemy, koty które mają szanse na adopcję
                    oddajemy ludziom. Pomagamy innym karmicielom i ludziom, którzy do nas dzwonią
                    z najróżniejszymi problemami. Czasem tym, którzy brali od nas koty, czasem
                    nawet nie wiemy, skąd mają nasz telefon. Sam finansuję naszą działalność, wolę
                    się nie przyznawać rodzinie, ile mnie to kosztuje. Na szczęście zaprzyjaźnione
                    lecznice traktują nas ulgowo, co przy dużej ilości zwierząt nie jest bez
                    znaczenia. To chyba wszystko.
                    Pozdrawiam, Juliusz.
                    • vivien2 Re: koty i mróz 19.11.03, 10:28
                      Juliuszu, bardzo dziekuję za odpowiedz. Chciałabym powiedzieć kilka słów
                      wyjaśnienia : koty mają już dwa domki :-))..Drugi powstał wczoraj - ma tylko
                      styropianową podłoge i daszek zbudowany a drzewa przykryty liścmi i
                      gałęziami.Cała konstrukcja trzyma się na drewnianej belce umieszczonej
                      centralnie. Kotki mają więc możliwośc ucieczki i widzą całą okolicę. Na
                      szczęście doskonale znają tych, którzy je karmią i nie dadzą sie dotknąc
                      nikomu obcemu - nawet jeżeli jest to osoba,która przyjdze ze mną. Drugi domek
                      (wersja zimowa) o którym wspominałam wczesniej, ze względów bezpieczeństwa
                      jest umieszczony na prywatnej działce, na którą obce osoby nie mają wstępu (
                      nawet ja tam nie wejdę )- miejmy nadzieję, że to wystarczy...
                      Na szczęscie miejsce w którym przebywają koty jest "na oku".:-))..na przeciwko
                      mieszka miła osoba która siedząc przy oknie zerka czy wszystko jest w
                      porządku. Czasami wychodzi na dwór żeby zniechęcić nadgorliwe dzieciaki i
                      niekiedy zdjąć z drzewa zapędzonego kociaka. Ogólnie okolica jest spokojna a
                      uliczka ciemna i zapomniana.:-). Mało kto tam zagląda.
                      Gawrosz przychodzi na regeneracyjne obiadki, włazi przez taras, puka w szybkę,
                      pokręci się trochę, pogrzeje na kominku i wraca do stadka.
                      Większośc dnia jestem w domu więc łazikuje bez przeszkód.
                      Za to mój kocur kicha jak z procy..( o matko..)..ide z nim dzisiaj do lecznicy.
                      ...a potem będe mogła już w spokoju umrzeć..;-))
                      Pozdrawiam. :-))) ps.tęsknię za Warszawą..
                      • jul-kot Re: koty i mróz 20.11.03, 13:51
                        Witaj Vivien!
                        Szkoda że moje bezdomne koty nie mają tak dobrze jak Wasze ... Chowają się po
                        piwnicach i pod samochodami lub pod budami, w zimie marzną i moczą się w
                        roztopionej brei z wody, śniegu i soli. Do swoich piwnic muszą przechodzić
                        przez ruchliwe ulice, albo odmrażają uszy, tak jak Ci pisałem. Najchętniej
                        wziąłbym je wszystkie do siebie, ale nie mam schroniska, mieszkam w bloku.
                        Biorę tylko chore lub kotki do sterylizacji, wyłapuję też maluchy, jeśli jakieś
                        przywędrują na mój teren. Koty, które się oswoją oddaję ludziom.
                        Piszesz, że Twój kocur kicha. To jest niestety efekt kontaktów z bezdomnymi,
                        które zawsze coś mogą mieć. Dlatego między innymi radziłem Ci zabrać Gawrosza
                        do domu i już nie wypuszczać, no ale to już zależy od Ciebie.
                        Twój kot może mieć początki kociego kataru. Jeśli oczy ma w porządku, nie
                        ropieją i nie łzawią, może zanim zaczniesz jakieś intensywniejsze leczenie zrób
                        mu miejsce do spania pod lampą, która go będzie trochę podgrzewać, a ponadto
                        ponaświetlaj mu nos i czoło żarówką z niewielkiej odległości (około 10cm, tak,
                        żeby wyraźnie grzała) kilka razy dziennie po 10-15 minut, może mu to pomoże.
                        p.s.
                        Nie umieraj, może się jeszcze kotom przydasz ...
                        Pozdrawiam, Juliusz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka