Dodaj do ulubionych

Kodeks etyki dla wetów

06.04.09, 23:27
Jak w temacie: czy istnieje i jest przestrzegany?
A przypadek mojego psiaka tu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
f=525&w=93448704
Diagnoza w „renomowanej” całodobowej klinice weterynaryjnej w
Warszawie brzmiała mniej więcej tak: chyba jest to wada wrodzona
nerek (co sama zasugerowałam pytaniem, skąd u ośmiomiesięcznego
psiaka tak fatalny obraz nerek w USG), a potem bezradne rozłożenie
rąk z propozycją, że jednak może psiak pożyje jeszcze parę miesięcy,
bo „leczy się pacjenta, nie wyniki”... (zgoda, pod warunkiem że na
pewno się wie, na co pacjent choruje...).

Za radą hodowcy trafiłam szybko na świetnego specjalistę, który
popukał się w czoło na hasło „wada wrodzona”, w pięć minut
zdiagnozował (i to trafnie!!!), na czym polega problem i tylko na
potwierdzenie swojej hipotezy zlecił kolejne badanie (nota bene mało
obciążające kieszeń).

Po tygodniu leczenia mój psiak ma się duuużo lepiej i prawdopodobnie
za jakiś czas wyniki będzie miał jak młody bóg...;).

Specjalistą, który mojego malucha wyprowadził na prostą jest (i to
bez wahania wykrzyczę drukiem) dr PIOTR JURKA, którego z czystym
sumieniem polecam wszystkim, którzy mają na tapecie przypadki bardzo
trudne/beznadziejne na pozór. Z przyzwoitości pominę milczeniem kto
i gdzie diagnozował psiaka wcześniej...

No i tu pojawia się pytanie: jak można, za przeproszeniem, pier...
takie głupoty, jakie usłyszałam w owej „renomowanej” klinice, w
momencie, kiedy jeszcze ma się zero pomysłu na konkretną diagnozę i
leczenie, przy jednoczesnym braku jakichkolwiek oporów przed
przekazaniem „dobrej nowiny” właścicielowi i wzięciem niemałej
kasy??? Tu nie obowiązuje żadna etyka zawodowa czy zwykła
uczciwość??? Sama specjalizuję się w jakiejś konkretnej dziedzinie,
ale to, że nie wiem wszystkiego jest dla mnie zupełnie oczywiste. I
nie boję się powiedzieć, że czegoś nie wiem, nie jestem pewna itd.
(ale zawsze chętnie się dowiem), bo nikt nie wie wszystkiego (banał,
ale prawdziwy).


PS. A dlaczego właściwie na Forum Weterynaria nie ma przyszpilonej
na samej górze „białej listy wetów”? Poczta pantoflowa wszak od
wieków jest najlepszym doradcą i referencjami dla specjalisty.
Obserwuj wątek
    • semi-dolce Re: Kodeks etyki dla wetów 06.04.09, 23:34
      Bądź mniej przyzwoita i powiedz kto i gdzie diagnozował wcześniej. W tamtym
      wątku poleciłam ci lekarkę, która uratowała mojego psa, więc tym bardziej jestem
      ciekawa.
      • kratkawpaski Re: Kodeks etyki dla wetów 07.04.09, 00:39
        OK, będę mniej przyzwoita...;). Psiaka diagnozowałam na Gagarina.
        Wiedziałam co prawda wcześniej, że jakoś tak im się pogorszyło pod
        względem jakości, ale w piątkową noc, przy rzygającym po raz kolejny
        psie, jakoś nie miałam innego pomysłu niestety.
        Z litości tym razem, a nie z przyzwoitości, nie wymienię nazwiska
        lekarza robiącego USG...
        A Tobie bardzo dziękuję za zainteresowanie i chęć pomocy - nie
        skorzystałam, bo wcześniej hodowca mnie skierował w inne miejsce
        (rozesłałam wici we wszelkich możliwych kierunkach, bo sytuacja była
        beznadziejna), ale gdyby nie to, że dobrze trafiłam, na pewno
        poszłabym z psiakiem do specjalisty, którego mi poleciłaś. Dzięki
        serdeczne raz jeszcze, nie ma to jak poczta pantoflowa;).
        • semi-dolce Re: Kodeks etyki dla wetów 07.04.09, 01:18
          Nie znam lecznicy na Gagarina. Znaczy wiem, że jest, ale nie korzystam. Byłam
          raz, u konkretnego lekarza po prostu.

          Jurkę za to znam, ale jako speca od rozrodu - jest świetny jeśli chodzi o usg
          ciążowe, dobrze inseminuje.

          Moje doświadczenia są takie, że nie korzysta się z lecznicy, jakiej renomy by
          nie miała, a z usług konkretnego lekarza. Wielu przyjmuje i w prywatnych
          lecznicach i na sggw na przykład. Najlepsza weterynarz jaka znałam, nieżyjąca
          już niestety, przyjmowała w malutkiej, brudnej klitce na szmulkach...

          No i ciesze się, że wiadomo co psu jest (a właściwie to co jest??) i że podjęto
          odpowiednie leczenie.
          • kratkawpaski Re: Kodeks etyki dla wetów 07.04.09, 12:17
            Semi-dolce, jasne, że sama "renoma" nikogo nie wyleczy;). Też jestem
            zwolenniczką posiadania "swojego" weta, tak samo jak mam "swojego"
            dentystę. Ale ta "renoma" skądś się jednak bierze - przez lata
            pewnie lecznica na Gagarina się sprawdzała i ludzie ją sobie
            polecali pocztą pantoflową. A potem zaczęła się sprawdzać jakby
            trochę mniej (o czym czytałam), ale ja nie miałam jeszcze "swojego"
            weta i wielkiego wyboru - musiałam zaufać "renomie". Od teraz już
            nas tam więcej nie zobaczą.
            A psiak się niby "po prostu" czymś zatruł (najbardziej prawdopodobna
            jest jakaś toksyna). Ale w dziwny sposób, bo objawy wlokły się
            miesiącami (od połowy grudnia) i były mało "ostre" i specyficzne -
            wymioty np. rano, a za parę godzin psiak wracał do normy, bawił się
            itd. Weci mnie zbywali, że to jeszcze szczeniak, może się przejadł,
            może zmiana karmy itd. A on był coraz bardziej zatruty mocznikiem. W
            ogóle jakoś dziwnie jego organizm zaregował, bo najmniej wątroba
            (powinna teoretycznie pójść na pierwszą linię ognia), a najbardziej
            nerki. Ale "przepłukanie" psiaka pomogło i wszystkie wyniki wracają
            mu do normy, chociaż to jeszcze nie koniec leczenia.
            • semi-dolce Re: Kodeks etyki dla wetów 08.04.09, 18:45
              Renoma bierze się nie tylko z poczty pantoflowej, ale też z reklamy, tego czy
              całodobowo itd.

              Mam nadzieje, że pies wyzdrowieje i będzie wszystko ok już. I że już się
              wychorował na całe życie i więcej problemów nie będzie.
    • aganiok32 Re: Kodeks etyki dla wetów 07.04.09, 10:31
      mamy do czynienia z organizmem żywym, a nie na przykład samochodem -
      który można rozebrać na części i zobaczyć co się dzieje. Nietrafione
      diagnozy to codzienność, często kilka chorób daje podobne objawy.

      • kratkawpaski Re: Kodeks etyki dla wetów 07.04.09, 12:04
        Ależ zgoda, co do tego, że żywy organizm to nie samochód! Ale
        właśnie daletego, żeby naprawiać samochody wystarczy skończyć
        zawodówkę, a żeby leczyć organizmy żywe - studia.
        Prawdą jest również to, że nietrafione diagnozy to codzienność. Ale
        zastanów się proszę, jak duża część z nich wynika z tego, że
        przypadek jest naprawdę trudny, a jak duża ze
        sztampowego, "szabloniastego" podejścia do sprawy i nieużywania
        mózgu. Mnie nie chodzi o to, że na Gagarina się pomylili, ale o to,
        że nie mając jeszcze pojęcia, co się dzieje postawili diagnozę (dla
        mnie straszną) i krzyżyk na psiaku. Powtarzam raz jeszcze - jak się
        czegoś nie wie, nie jest się pewnym itd., to się to konsultuje z
        innymi specjalistami, jeżeli jest taka możliwość (tu była). I
        właśnie dlatego, że kilka chorób może dawać podobne objawy nie mówi
        się np. choremu mającemu objawy zaawansowanej choroby nowotworowej,
        że niewiele życia mu zostało, bo to terminalna faza raka, zanim się
        tego nie sprawdzi.
        • aganiok32 Re: Kodeks etyki dla wetów 09.04.09, 10:30
          i tu się z Tobą zgodzę.
          • f.l.y Re: Kodeks etyki dla wetów 09.04.09, 12:18
            etyka etyką...

            byłam z pierwszą wizytą u blond-wetki w przychodni obok Kakadu na
            Głębockiej 13 w Warszawie
            pani wet sprawiała wrażenie, że jej przeszkadzamy, na moje pytania
            odpowiadała z niechęcią, specjalnie nie umiała/nie chciała?/
            polecić mi jedzenia dla mojej 2-cznej suni wówczas, na pytanie o
            witaminy odp: nie widzi potrzeby, na wysypkę koło siusiawki: nic
            wielkiego samo przejdzie (sunia dość często się tam lizała), ale za
            to poleciła jakiś specyfik wlewać douszu parę razy w tygodniu do
            czyszczenia (uszy czyste!), za który pieniądze wzięła a zapomniała
            go podać..
            na moje pytania o cieczkę, sterylizację odpowiadała z niechęcią
            szczepienia nie zrobiła, bo: pani przyjdzie za jakieś dwa trzy
            tygodnie, właściwie można zaszczepić teraz, a potem trzeci raz..
            albo tylko raz za jakiś czas...

            nie zarobią już tam na nas ani złotówki...

            dodam, że nikogo tam przede mną i za nami nie było w kolejce..

            acha, bardzo brzydko pachniało tej pani z ust, co na początku już
            sprawiło, że się chyba źle nastawiłam do tej kobiety...

            • wadera3 Re: Kodeks etyki dla wetów 09.04.09, 17:08
              Fly- Tobie polecam (bo chyba blisko Ciebie) dr. Borkowską, która teraz ma
              przychodnię na Berensona, jest specjalistką od kotów, ale zajmuje się z
              powodzeniem psami, zajrzyj na jej stronkę:
              canfelis.pl/
        • gosian115 Re: Kodeks etyki dla wetów 09.04.09, 13:47
          Zupelnie przez przypadek weszlam na to forum, ale poniewaz juz od
          wielu tygodni zamierzam upublicznic moja opinie o lecznicy na ul,
          Gagarina, czynie to teraz.
          Pytanie o etyke jest tu jak ww wczesniejszych wypowiedziach na
          miejscu. To bylo pod koniec jesieni 2008 roku.
          Zawiozlam kotke wolnozyjaca w okolicy mojego miejsca pracy, aby
          zostala wysterylizowana. Oczywiscie podalam swoje dane i zamierzalam
          zaplacic za wszystko osobiscie (nie jakies tam ulgi z budzetu
          miasta).
          Po zrobieniu badan: morfologia OK, rtg klatki piersiowej (duze
          zmiany w obrazie) sytuacja byla nastepujaca.
          Kotka nie karmiona, przygotowywana do zabiegu, w stanie uspienia do
          rtg, ja otrzymuje telefon, ze mam godzine na podjecie decyzji o
          eutanazji, bo to zapewne nowotwor pluc.
          Nie podjelam takiej decyzji bo chcialam ja ratowac. Wtedy ´pojawil
          sie inny argument, ze kotka jest dzika i nie wspolpracuje z lekarzem.
          Smiech przez lzy. Ktory kot lubi zastrzyki i zabiegi u weta.
          Zabralam kocice z lecznicy zaplacilam ponad 100 zl za badania i
          pobyt w renomowanej lecznicy. Potem leczona byla w innej lecznicy )
          na ul.Zytniej, gdzie nie byla dzikim kotek) na zapalenie pluc, potem
          odrobaczana i chociaz jest ´kotem specjalnej troski, ma od Swiat
          Bozego Narodzenia prawdziwy dom. Pluca jeszcze nie calkiem czyste,
          ale nowotwor, grzybice pluc wykluczono (w klinice na Powstancow
          Slaskich. Zyje kolejne miesiace, jest domowym pieszczochem i nawet
          rtg daje sobie zrobic bez narkozy.
          Czytalam, ze lekarz powinien poinformowac o stanie zdrowia
          zwierzecia, ale z racji wykonywanego zawodu zawsze powinien byc
          adwokatem zwierzecia a nie bez podjecia walki decydowac o smierci.
          Teraz moj glos w temacie eutanazji ludzi na pewno bedzie na nie, bo
          moze sie okazac, ze lekarze beda mieli podobna latwosc podejmowania
          takich decyzji. Dla wszystkich kochajacych zwierzeta ZDROWYCH I
          SPOKOJNYCH SWIAT WIELKANOCNYCH.
    • aganiok32 Re: Kodeks etyki dla wetów 07.04.09, 10:31
      mamy do czynienia z organizmem żywym, a nie na przykład samochodem -
      który można rozebrać na części i zobaczyć co się dzieje. Nietrafione
      diagnozy to codzienność, często kilka chorób daje podobne objawy.

    • marcel1505 Re: Kodeks etyki dla wetów 21.05.09, 17:24
      witam
      na temat tego lek.wet.Piotra to mam odmienne zdanie i nikomu go nie polece a
      takze jego lecznicy WET_AQUA na Głębockiej 13 i Chodeckiej 14
      Mianowicie:
      mam mlodego pieska i diagnozy w tych lecznicach sa az szokujace do tego
      wyciagaja tam kupe kasy z niepotrzebnych usg i badan na tym zeruja i
      najwazniejsze lecza wszystkie schorzenia jednym bardzo silnym antybiotykiem
      jakim jest BAYTRIL ktorego nie mozna podawac zwierzetom ktore jeszcze rosna a
      wiec miedzy innymi szczeniakom i innym do tego mloda pani lek. wet. ktora wogole
      nie ma pojecia o tym co robi uwaga sa dwie to ta wyzsza blondi jest arogancka
      nie mowi co podaje i po co co sie dzieje ze zwierzakiem konsultuja sie miedzy
      soba poza plecami wlasciciela zwierzecia i tylko czekaja na kase
      poza tym eksperymentuje lekami podajac je bez wynikow badan tak bylo w moim
      przypadku metoda prob i bledow gdzie pies mi zaczal schodzic po podaniu leku
      przez nia Ogólnie żenada nie polecam nikomu po co psu alergikowi usg brzucha bo
      sie zwymiotowal raz po zlym leku i od kiedy to leczy sie alergie antybiotykamui
      i to silnymi rece opadaja
      Ogolnie pana PIOTRA nie polecam i przestrzegam przed tymi lecznicami
      wyciagneli kupe kasy i objawy sa dalej takie same przez caly czas podawania
      lekow de facto 2 antybiotykow rownoczenie BAYTRIL w zastrzykach i drugi w domu w
      tabletkach zabojstwo poprostu a i jeszcze rozne specyfiki do czu za kazdym razem
      inne bo poprzednie nie pomagaly cud ze pies ma jeszcze oczy nie wypalone przez
      to wszystko . TAKZE STRZEZCIE SIE TYCH LECZNIC I TYCH LEKARZY

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka