Zdziczałe kotki

16.07.09, 11:58
Witam

Mam pewien problem, otóż mieszkam na wsi, mam spore podwórko i około 2
tygodnie temu zauważyłam że okociła się u mnie kocica, jest 4 lub 5 małych
kotków, mają chyba już kilka tygodni bo nie są zupełnie maleńkie, mają sierść
i otworzone oczka.
Regularnie przynoszę im mleko i jedzenie.
Umiejscowiły się one pod paletami z drewnem, zrobiły sobie tam legowisko - gdy
tylko zobaczą mnie z daleka od razu uciekają.
Chciałabym je jakoś powoli oswoić, bo mogłabym im zrobić miejsce do mieszkania
w którymś z budynków gospodarczych, aby w zimę nie marzły.
Jednak w chwili obecnej nie mam do nich żadnego dostępu, uciekają.
Jak sprawić by przestały się mnie obawiać?

Kocica oczywiście jest razem z nimi. Tak samo nieufna.
Proszę o rady
    • macarthur Re: Zdziczałe kotki 16.07.09, 15:38
      przede wszystkim skontaktuj się z nabliższą kocią fundacją w sprawie
      kocicy,która musi być szybko wysterlizowana bo inaczej za pół roku
      będziesz miała kolejną partię maluchów na podwórku, w okolicach
      jakiego miasta mieszkasz ?
    • horpyna4 Re: Zdziczałe kotki 16.07.09, 15:55
      Udawaj, że na nie nie patrzysz. A jak już patrzysz, to mruż oczy.
      Jak przykucasz i wstajesz, to cofaj się przy tym, żeby za szybko nie
      urosnąć w oczach kociaka.
      Pokazuj się często, ale nie próbuj nawiązywać z nimi kontaktu. Wtedy
      przyzwyczają się, jak do palet z drewnem i innych rzeczy na podwórku.

      Po pewnym czasie przestaną uciekać, jak Cię zobaczą z daleka. Wtedy
      zacznij się bawić czymś uwiązanym na długim kiju (coś jak wędka),
      żeby ta zabawka nie była w zasięgu Twojej ręki. Nie wytrzymają i
      zaczną za nią biegać.

      Jeżeli będziesz dawać suchą karmę, to trzymaj ją w pudełku, żeby
      można nią było zagrzechotać przed nasypaniem do miski. Zdziwisz się,
      jak szybko (prawdopodobnie już po kilku dniach) zaczną biec w Twoją
      stronę po usłyszeniu znajomego grzechotu.
      • erotis18 Re: Zdziczałe kotki 17.07.09, 08:36
        Mieszkam w okolicach miasta Kielce.

        Horpyna4, dziękuję za rozsądne rady, zastosuję się do nich. :)
        Zauważyłam że troszeczkę mniej uciekają niż na początku, można się do nich
        bardziej zbliżyć.
        A co do tej kocicy, to jak jest z tą sterylizacją, ktoś przyjeżdża i ją łapie i
        zabiera, czy to ja muszę ją złapać? Bo chyba byłoby ciężko ;)
        • mist3 Re: Zdziczałe kotki 17.07.09, 21:58
          fundacja zazwyczaj w takim wypadku wypożycza specjalną klatkę-łapkę.
          Wolontariusz z nią przyjeżdża i nastawia a twoim zadaniem jest
          jedynie zaobserwować czy kotka jest złapana, przechować ją w jakimś
          zamkniętym pomieszczeniu a co potem - zależy od twojego
          zaangażowania. W fundacji z którą współpracuję zdarza się że
          załatwiamy wszystko - transport do lekarza, opiekę po zabiegu i
          kwestie finansowe, zdarza się że ludzie płacą ale nie chcą w tym
          uczestniczyć a zdarza się że robią sami wszystko i nasza rola
          sprowadza się do przywiezienia klatki i zabrania jej po paru dniach.
          Zobacz w google czy u was działa jakaś fndacja pomagająca zwierzętom
          albo na forum.miau.pl (wejdź w kocie ABC) - niestety nie mogę ci
          sama sprawdzić, bo mój komputer szaleje :(
          Kotkę na pewno niedługo trzeba wysterylizować i zapewne za chwilę
          też kocięta - inaczej będziesz miała zaraz kocią kolonię.
          Chwała ci za to że chcesz się zająć kociętami. Do dobrych rad dodam
          jeszcze, że koty należy karmić w miarę o stałych porach, nie
          zostawiać jedzenia na długo - tz. zostawiamy, obserwujemy z
          oddalenia (albo wracamy za jakiś czas), a potem zabieramy puste
          miski albo resztki. jeśli masz pomieszczenie gospodarcze - wystarczy
          zrobić niewielka dziurę w drzwiach, ustawić jakąś skrzynkę (np. ze
          ścinkami polaru - do kupienia w ciuchlandach) i na pewno kotki bedą
          ci wdzięczne.
Pełna wersja