kurczak1
16.12.10, 20:13
No i dziś nie ruszyłam. Z jakiegoś dziwnego powodu. Bo zaskoczył za pierwszysm razem mimo mrozu. Stwierdziłam, ze to prawdopodobnie wynik tego, ze nie otrzepałam podwozia z soli i ta bryndza zamarzła i przykleiła się do koła. Złapałam dzieciaka i poleciałam na autobus. Po południu uwolniłam koła, oskopałam boczki i probowałam ruszyc. I nic. Sąsiad probowal popchnac. Nic. Obserwowalam kola (naped na przednie): prawe boksuje, lewe nie rusza sie. Sasiad twierdzi ze zamarzł mi reczny (po co pani zaciąga reczny? - no własnie: bo mam taki nawyk wykształcony w czasie kursu 2 lata temu). Co dalej? Polewac ciepłą woda, chuchać, czekac do wiosny?