ebak
26.01.06, 00:05
Helo, mam następujący podejrzewam ze standardowy problem (tyle ze jezdze
dieslem pierwsza zime wiec dla mnie nieznany). Jakiś 2 tyg temu, jeszce przed
super mrozami pojechalem do roboty, zostawilem samochodzik (Reno Megane 1.9
TDi, 98) na ok 10 godzin na polu i po wyjsciu (jakies -12C) pojechalem z
powrotem do domu. W drodze powrotnej samochodzik zaczal sie krztusic kichac i
puszczac dymy a rozwijana predkosc oscylowala miedzy 30-40km/h obroty max
1500. NIe wiedzialem co to, raz bylo lepiej raz gorzej ale ze i tak mialem go
serwisowac polazlem do mechanika - wymienil filrty, "pokasowal błędy" i znowu
bylo ok. Na moje pytanie czy mialo to związek z paliwem odparl ze "nie wie,
mozliwe ze tez". Po kilku dniach (nie tankowalem nowego paliwa) nadeeszly
super mrozy i wczoraj (-20 C) po przejechaniu paru kilometrow stalo sie
dokladnie to samo - tyle ze w formie zaostrzonej - srednia predkosc 15km/h,
gasnienie w trakcie jazdy, kopcenie itd, ledwo dojechalem do celu. Mam pare
pytan w zwiazku z tym ze nie chce mi sie jezdiz na wymiany filtrow co 3 dni:
1. Czy to kwestia paliwa? (tankowalem na BP)
2. Jesli tak to czy musze wymieniac filtr paliwa - nie mam jak ogrzac
samochodziku bo spi pod chmurką
3. CZy mam wylac to paliwo z baku czy dolac nowego??
4. Jaki dodatek do paliwa użyć?
5. Jak sie zabezpieczyc na przyszlosc?
6. Pytanie z innej beczki: w duże mrozy zamarza mi przednia szyba ale od
wewnatrz, kufa i jest to denerwujace bardzo bo moje zdrapki nie sa wklesle
izdrapywanie tego jest bardzo dlugotrwale a odmrazanie nawiewem = 1h chyba,
znacie jakis sposob na to zeby nie zamarzaly od wewnatrz?