khair.el.budar
04.08.10, 09:54
Za Edzia przez sporą część dekady mała stabilizacja - na tyle, że
można było snuć aspiracje materialnego dobrobytu, które może dzisiaj
budzą politowanie, ale wtedy M-3, mały Fiat i meble - to były
wyznaczniki celu życiowego wielu milionów Polaków. Mnie lata 70-te
kojarzą się z niekończącymi się imprezami. Pracując np. w biurze, co
parę dni obchodziło się kogoś imieniny, urodziny, rocznice etc, etc.
Połowa pracowników i pracownic w czasie pracy znajdowała się na
mieście gdzie zajmowała się polowaniem na deficytowe towary - a w
telewizji puszczano Czterdziestolatka, Pogodę dla Bogaczy, czy też
Bonanzę. A dla dzieci - Samotny biały żagiel (dla dzieci masochistów)
oraz drużynę G. Jedyne za czym tęsknię dzisiaj i zazdroszczę latom
siedemdziesiątym - to poziom reprezentacji Polski w piłce nożnej.