kixx
13.11.03, 00:12
A wkrótce czwartek.
Ten wątek będzie moim blogiem.
Obudziłem sie rano jak zwykle.
Najpierw troche tańczyłem,później długo śpiewałem
(z pieśnią[albo pleśnią] na ustach pojechałem do pracy)
W pracy,jak to w pracy-przeczytałem gazety ,później wziąłem się za pisanie
mojej autorskiej książki(KPiR-to dla ciekawych).Jakoś mi dziś nie szło,tylko
pare linijek udało mi sie stworzyć..Pogadałem przez telefon z przyjazna
osoba(ukłony dla Atoba).Wróciłem do domu.
A jeszcze zapomniałbym:przed południem byłem w sklepie z farbami i u szklarza.
W sklepie z farbami otrzymałem dowód na teorie względności.Na początku
spytałem się ,ile kosztuje litr farby(ponieważ byłem przezorny spytałem się
,czy cena uwzględnia barwniki)Pani odpowiedziała,że do 30-tu złotych za litr.
Po wybraniu farby,odcieni i ilości na pytanie o cene za 8 litrów otrzymałem
odpowiedx:320 złotych.Błyskawicznie mym światłym umysłem wyczułem kant(przez
małe k,ale Kant też był w tym sklepie ),wszak 320/8=40.Pani w tym momencie
zaczęla objaśniac to,nad czym parenaście lat pracował Einstein,a podobno do
tej pory niewiele osób to rozumie.W dużym skrócie chodzi o to,że litr w litrze
nie kosztuje tyle co litr(czy jakoś tak).Nie jestem Einsteinem,nie jestem
nawet Zweinsteinem,totez z lekkim kociokwikiem w umysle postanowiłem opuścić
ten sklep.Pani na do widzenia postanowiłem pozostawic nadzieję słowami:To ja
sie jeszcze zastanowię.W domu trwa teraz burza mózgów,czy jak to teraz
tryndowo się mówi Brainstorm,czy wybrać ładniejsze tzn te po 30 złotych od
Kanta,czy tańsze,czyli te po 30 złotych w innym sklepie
Jak mi sie będzie chciało to jutro tez coś napiszę.