Dodaj do ulubionych

Dlaczego nauczyciele....nie uczą?

IP: *.chello.pl 08.03.04, 20:43
Zbliża się koniec edukacji mojego dziecka w szkole podstawowej. Z
przerażeniem stwierdzam, że nauczyciele nie przerobili połowy programu ( nie
połowy podręcznika, a właśnie programu). Skąd o tym wiem? Ano, z wyniku testu
próbnego po klasie VI. 50% , elitarnej podobno, klasy napisała test
kompromitujaco. Dzieci nie maja elementarnych wiadomości z przyrody ( połowa
lekcji się nie odbywa), historii ( mylą daty, epoki itp), matematyki (% to
czarna magia).
Gdyby dotyczyło to jednego dziecka - rozumiem - głupie, ale to problem 50%
klasy. Powstaje zatem pytanie - dlaczego w ciagu 6 lat nie zostali nauczeni
podstawowych rzeczy w elementarnym stopniu? Kto za to odpowiada?
Dodam, że nauczyciele wykazuja maksymalne zadowolenie i lekceważą problem.
Obserwuj wątek
    • Gość: Dziadunio Re: Dlaczego nauczyciele....nie uczą? IP: *.chello.pl 08.03.04, 20:54
      Problem stary jak szkoła. Dlaczego nie uczą..... się....? Rodzice i dzieci
      twierdzą, żę to nauczyciele, a nauczyciele, że to uczniowie. Prawda jak zwykle
      leży po środku. Myślę, że jak dziecko chce to się nauczy nawet jeżeli ma
      niezbyt mądrego i pracowitego nauczyciela, a jeżeli nie chce to nie pomogą
      nawet korepetycje profesora wyższej uczelni. Radzę pamiętać o starym
      powiedzeniu: " Dziecię ja cię uczyć każę" i częściej używać paska jako
      przedmiotu pomocnego w nauczaniu
      • Gość: Aga Re: Dlaczego nauczyciele....nie uczą? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.04, 00:41
        Nauczyciele nie są od nauczania, a tym bardziej od wychowywania, a od stawiania
        stopni i od wymagań, zbyt często absurdalnych. Tasty kompetancji sa dość
        proste, zawierają rzeczywiście wiadomości z zakresu podstawowego, ale dzieci są
        uczone masy rzeczy "pamięciowych", niepotrzebnych. Do tego nie uczy się ich
        samodzielnego myślenia, ale odrabiania prac domowych "tak jak chce Pani
        Nauczycielka". W efekcie nie mają podstawowej wiedzy i dużo rzeczy im sie
        miesza. CZy zaglądacie do podręczników swoich dzieci? Znajdziecie tam fajne
        tematy (albo mniej fajne) opisane takim jezykiem, że trudno je zrozumieć! Moje
        dziecko uczy się tego na pamięć do klasówki, a potem nic z tego nie pamięta.
        Mam wrażenie, że im dłużej chodzi do szkoły, tym mniej umie. Testy dla
        szóstoklasistów daję mu do rozwiązania trzeci rok (od 3 klasy) i idzie mu coraz
        gorzej! Moim zdaniem oduczył się myślenia.
        Tak, koniecznie, dawać w tyłek, to bardzo pomaga na wszystko...Przez
        takie "przywiązanie do tradycyjnych wartości" ciagle źle sie dzieje, po staremu.
        • annuka Re: Dlaczego nauczyciele....nie uczą? 10.03.04, 14:35
          Zgadzam sie, ze sytuacja w polskich szkolach nie jest wesola, sama jestem
          nauczycielem jezyka, ucze od 5 lat. Niestety nie mamy zadnego wplywu na
          wymagania programowe, a sa one (przynajmniej jesli chodzi o moj przedmiot) po
          prostu niemozliwe do zrealizowania przy tej ilosci godzin. Podreczniki tez sa
          nieciekawe, z jezykiem nie jest najgorzej, bo jest wybor, ale inne przedmioty?
          Reforme trzeba by zaczac gdzies na gorze, bo ci, co pisza programy chyba nigdy
          sami nie uczyli w szkole.
    • Gość: AP Re: Dlaczego nauczyciele....nie uczą? IP: *.chello.pl 10.03.04, 01:33
      To tak jak zapytac dlaczego ktoś źle pracuje. Może lekcje przypadały w wolene
      dni, lub odpracowywane dni, może ...
      Czy dyrektor szkoły o tym wie? Jest to pierwsza osoba której należy to zgłosić.
      Korzystac można jeszcze z pomocy Kuratora Oświaty. On nadzoruje prace szkół.
      Czy w szkole istnieje rada szkoły, czy działa rada rodziców? Społeczne organy
      szkoły maja duże możliwości wpływania na zmiany. Proszę korzystać ze swoich
      przedstawicieli. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy decyduja sie indywidualne
      interwencje - obrona dziecka przed ewentualnymi klopotami.
      Na pewno nie można byc bezczynnym.
      Powodzenia.
      • Gość: Plumbum Re: Dlaczego nauczyciele....nie uczą? IP: *.chello.pl 10.03.04, 10:20
        Dyrektor był o tym fakcie wielokrotnie(!) powiadamiany i ........olał. Rada
        Rodziców nie istnieje, bo to szkoła prywatna. Kuratorium także sie odżegnuje -
        twierdzi, że interwencje podejmie jesli otrzyma informacje na pismie podpisane
        imieniem i nazwiskiem i PRAWDOPODOBNIE ( ale nie w 100%) dyrektor nie pozna
        nazwiska autora. Kto o zdrowych zmysłach chce się narażać?
        • Gość: AP Re: Dlaczego nauczyciele....nie uczą? IP: *.chello.pl 10.03.04, 12:37
          Nie możemy bac sie przez całe życie! Szczególnie jeżeli chodzi o swoje dzieci.
          Czego one naucza się od nas? Będa się bac tak jak my!
          Proponuje poszukac jeszcze kilka niezadowolonych osób, bedzie lżej walczyć.
          Powodzenia.
      • Gość: krytyk Re: Rada Rodziców IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.04.04, 19:13


        A co może zrobić Rada Rodziców? Rodzice z Rady często nie chcą się narażać.
        Głownie zajmują sie zbieraniem składek i kupowaniem kwiatów dla nauczycieli.
        Kto zna Radę Rodziców, która ma faktyczny wpływ na szkołę?
    • Gość: julia Re: Dlaczego nauczyciele....nie uczą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 11:04
      Nauczyciele nie uczą, to prawda. Wystarczy przejść się 10 min po dzwonku w
      dowolnej szkole. A 10 min przy sześciu godzinach dziennie daje całą godzinę.
      Proszę rodzice zobaczcie jak wyglądają korytarze w szkole waszych dzieci 10min
      po dzwonku.hi,hi,hi....
      • Gość: Belfer To zależy od szkoły i od nauczyciela!!! IP: *.sprintserwis.pl 10.03.04, 14:57
        Przejdź się po dowolnym urzędzie w Polsce - zobaczysz lepsze rzeczy!!!!
        • Gość: AP Re: To zależy od szkoły i od nauczyciela!!! IP: *.chello.pl 10.03.04, 15:38
          Czy właściwa jest zasada - oni sa gorsi!
          Mówimy tutaj o szkole, która przygotowuje do dorosłego zycia!
          To, że nie mam doberych przykladów, nie oznacza, że mam źle pracować i to w szkole!
          Powodzenia
          • Gość: julia Re: To zależy od szkoły i od nauczyciela!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 19:03
            Widzicie tak jest. Po dzwonku jeszcze dopicie kawy, kilka słów z koleżanką.
            A jaka obrona? Inni też tak robią. Bo wy ich tak wychowujecie. Widzą przykłady
            lekceważenia pracy od pierwszej klasy.
    • Gość: krytyk Zbliża się koniec roku szkolnego... IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.04.04, 15:08


      Za chwilę święta, potem zielone szkoły a później nagle nauczyciele się obudzą i
      zaczną robić klasówki na wyścigi. Nic dziwnego, że dzieciaki kombinują, bo nie
      można napisać siedmiu sprawdzianów w ciągu jednego tygodnia i ośmiu kartkówek.
      A nauczyciel tylko WYMAGA. Ważne, zeby uczeń wykuł materiał i zaliczył. A czy
      cos z tego zapamięta? Kogo to obchodzi!
      • Gość: matka Re: Zbliża się koniec roku szkolnego... IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.04.04, 15:44
        W szkole mojego syna nauczyciele robia permanentnie: klasówki, kartkówki,
        testy, sprawdziany, pięciominutówki itp. Dzis po teście po klasie 6, przestalo
        im sie chcieć uczyć czegokolwiek. Każda okazja jest dobra, aby nie było lekcji.
        Wyjścia do parku, muzeum, kina, wyjazd na pseudowycieczke - to jest to, co
        nauczyciele lubia najbardziej.
        • Gość: krytyk Re: Zbliża się koniec roku szkolnego... IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.04.04, 18:53


          Najlepsze są sprawdziany, które udaja kartkówki.Ciekawe o co tym nauczycielom
          tak naprawdę chodzi? O to, żeby nauczyć? Czy o to, żeby z ogromną
          satysfakcją "uwalić" jak najwięcej uczniów? "Nie rozumie głąb tematu z fizyki?
          JEGO wina!" I te oceny...Ocenie podlega dokładność odtworzenia informacji a nie
          zasób i umiejetność zastosowania wiedzy. Dlatego dzieciaki wkuwają(wiadomości
          niemalże encyklopedyczne - po co to komu?!), zaliczają i...zapominają. A te
          średnie ocen na koniec roku...

        • Gość: UFO Sprawdzenie i przygotowanie sprawdzianów zajmuje IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.04, 18:11
          więcej(!) czasu niż ich przeprowadzenie.Dlatego raczej nie z lenistwa
          nauczyciele je robią!!!
          • Gość: krytyk Re: Sprawdzenie i przygotowanie sprawdzianów zajm IP: 5.2.* / *.chello.pl 10.04.04, 18:28


            Łatwiej zrobić kolejną kartkówkę, niż przeprowadzić ciekawą lekcję, do której
            trzeba solidnie przygotowac sie w domu. A tak kartkówka - dwa szybkie pytanka i
            15 minut spokoju.
            • Gość: UFO Re: Sprawdzenie i przygotowanie sprawdzianów zajm IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.04, 20:37
              Potem tą kartkóweczkę trzeba sprawdzić!!!!Ile czasu zajmie sprawdzenie 30
              piętnastominutowych odpowiedzi na 2 pytanka(niech sprawdzanie jednej trwa tylko
              minutę!)?Umiesz liczyć to policz!!!!A jesli nie umiesz to sobie daruj, bo
              niczego nie jesteś w stanie zrozumieć!
              • Gość: krytyk Re: Sprawdzenie i przygotowanie sprawdzianów IP: 5.2.* / *.chello.pl 12.04.04, 21:40

                Dziwi mnie agresywny ton powyższej wypowiedzi - mam prawo do wyrażenia opinii.
                Nie rozumiem jednego - dlaczego szkoła publiczna nie może byc szkołą
                przyjazną. Liczy się w niej wyłącznie stopień a nie zdobyta wiedza. Język
                używany w podręcznikach jest często tak trudny, że dzieci nie są w stanie wielu
                rzeczy zrozumieć. Dlaczego nauczyciele tego nie tłumaczą? Uczniowie nie pytają,
                bo sie boją. Jeszcze bardziej boją się kartkówek z materiału, kórego nie
                rozumieją, bo NIKT go im nie wytłumaczył. A strach, szanowna/y pani/e UFO,
                prowadzi do różnych zaburzeń, o czym każdy nauczyciel wiedzieć powinien.
                • Gość: UFO Odpowiedź nie na temat! ;-) IP: *.netcafe.waw.pl 13.04.04, 11:49
                  Drażni mnie przypisywanie innym z założenia nieczystych motywów - stąd ton!
                  Psycholodzy twierdzą, że zwykliśmy innym przypisywać to, czego się wstydzimy u
                  siebie ;-)Więc poniekąd piszesz o sobie!
                  Nie uogólniaj swoich doswiadczeń - istnieją przyjazne i nieprzyjazne szkoły
                  zarówno publiczne jak i niepubliczne! To samo dotyczy nauczycieli.
    • Gość: maria Re: Dlaczego nauczyciele....nie uczą? IP: 5.2.* / *.chello.pl 13.04.04, 13:12

      Bo niskie zarobki nie mobilizują ich do lepszej pracy.
      Bo do zawodu często trafiają ludzie przypadkowi (np.nauczyciele języków
      obcych), którzy nie potrafią uczyć, nie lubią uczyć a na dodatek nie lubią
      dzieci.
      Bo jak już sie komuś chce ( a są tacy!!!) coś zrobić, to pozostali nauczyciele
      patrzą na niego jak na "czarną owcę" i w końcu dają za wygraną.
      • Gość: tonka Re: Dlaczego nauczyciele....nie uczą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.04, 22:06
        Denerwuje mnie ciągłe utyskiwanie na to, że nauczyciele pytają, robią
        sprawdziany i kartkówki. Od tego jest szkoła i zawsze tak było. Mam córkę w
        liceum i syna w podstawówce. Córka jest ciekawa świata, uczyła się zawsze bez
        narzekania, nie komentowała zachowania nauczycieli (niestety często ja nie mogę
        się pohamować). Ma świadomość. że uczy się dla siebie. Będąc na zebraniu
        klasowym dowiedziałam się, że rodzice chcą zmienić polonistkę. Po przepytaniu
        córki okazało się, że nauczycielka jest osobą kompetentną, wymagającą od
        uczniów myślenia, liczącą na współpracę natomiast napotyka na całkowitą
        bierność uczniów. Nie podaje gotowych formułek, chce rozwijać twórcze myślenie.
        Nikt z rodziców nie stanął po stronie nauczycielki. Nie mówiąc o tym, że jak na
        jutro ma być gotowe wypracowanie zadane tydzień wcześniej, które córka
        napisała, albo klasówka zapowiedziana odpowiednio wcześniej - to prawie zawsze
        uczniowie próbują je przełożyć na później. Ja nie mogę tego słuchać, Naprawdę
        trzeba mieć świętą cierpliwość do uczniów, a do rodziców jeszcze większą.
        Chodzi o jedno z lepszych liceów w Warszawie, gdzie moźna by było liczyć na
        bardziej ambitną młodzież. Co się dzieje w przeciętnych szkołach? Z kolei syn
        najchętniej by siedział przed komputerem, oglądał tv lub spacerował z kolegami.
        Niestety wie, że musi się uczyć i w tym, że nauczyciel pyta na lekcji nie ma
        niczego dziwnego, bo po to jest szkoła i jak temat był wczoraj przerobiony a
        jutro jest ten sam przedmiot to nie ma tak. że nic nie jest zadane. Na zdrowy
        rozum trzeba się nauczyć tych wiadomości, które wczoraj przekazał nauczyciel.
        Dziwię się rodzicom że w dzisiejszych czasach, kiedy wiedza jest tak ważna
        tolerują to, że dzieci uczą się bezrozumnie na pamięć, zamiast próbować ich
        nauczyć, jak należy się uczyć,i że ta wiedza ma być na zawsze, bo to jest ich
        przyszłość.
        • Gość: mika Re: Dlaczego nauczyciele....nie uczą? IP: *.chello.pl 20.04.04, 17:10
          A u nas w gimnazjum, uczniowie na polskim przerobili 2 (!) lektury. Jak
          wszystko dobrze pójdzie, to może zdążą przerobić trzecią. A koniec roku blisko.
          Przykłady można mnożyć. Co na to "tonka"?
        • Gość: Eaz Re: Dlaczego nauczyciele....nie uczą? IP: *.chello.pl 21.04.04, 08:37
          A mnie denerwuje to, że nauczyciele pracują na ćwierć gwizdka, tak jakby robili
          to za karę! Pierwszy z brzegu przykład- lekcja języka obcego. 2 dzieci pytanych
          przy tablicy nie rozumie konstrukcji gramatycznej. Nauczycielka dostaje ataku
          szału i robi kartkówkę z owych konstrukcji. Cała klasa z wyjątkiem 3 uczniów
          dostaje pały- w tym również owi uczniowie odpytywani poprzednio przy tablicy.
          P.S. Moje dziecko należało do tej trójki, która "zaliczyła" sprawdzian bez
          błędu, ale pewnie dlatego, ze język obcy był szlifowany za granicą. Pozostawiam
          to bez komentarza!
          • Gość: krytyk Uczyć każdy może? IP: *.chello.pl 21.04.04, 11:35

            Zwłaszcza języków obcych? Nauczyciele języków obcych często są zatrudniani "z
            łapanki". Wystarczą kursy, czasem pobyt za granicą i już mamy nauczyciela. Taki
            nauczyciel często nie potrafi przekazać wiedzy. To, że ZNA język ( a często zna
            go tak sobie)nie znaczy, że potrafi go nauczyć a zwłaszcza dzieci, do których
            często trzeba mieć anielską cierpliwość i odpowiednie podejście.
            Wiem o nauczycielce angielskiego, kóra tłumaczyła dzieciom, że "French fries"
            to francuskie frytki!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka