Dodaj do ulubionych

Sąd na trudne dzieci

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.08, 00:45
Przepraszam, ale czy nieobecności w szkole zrobiły się "same"? Czy
należy rozgrzeszyć te dzieci z tego, że palą i są wulgarne? Samo to
nie świadczy o nich najlepiej.

Jeśli są mniej zdolne, to nie ich wina i trzeba im pomóc, ale nie
róbmy z nich też pozytywnych bohaterów tej historii. Bo może się
okazać, że dzieciaki szalały i czuły się zupełnie bezkarne, a teraz
płacz i zgrzytanie zębów, bo ktoś się zawziął, że im pokaże, co
można z takimi zrobić.

Na pewno rozprawa o odebranie/ograniczenie władzy rodzicielskiej nie
jest najlepszym rozwiązaniem, ale może właśnie tej dzieciarni
potrzeba brutalnego otrzeźwienia?
Obserwuj wątek
    • pavle Sąd na trudne dzieci 27.05.08, 00:47
      jakie są koszty rozprawy?
      jakie są koszty zwiększenia ilości miejsc w klubie?

      jakie premie ma wypłacone pani dyrektor, nowa pani pedagog, reszta koleżeństwa
      pedagogicznego "nie radząca sobie"?
    • Gość: manna Re: Sąd na trudne dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.08, 01:12
      O to polityka prorodzinna postawić rodzinę przed sądem 7-mioro
      dzieci bez korepetycji!!! Odebrać!!!!!.Za co biorą pieniądze unije i
      nie tylko te wszystkie organizacje pomocowe.Na prgramy i oceny
      pieniądze są.A może dać je od razu dla tych wielodzietnych rodzin.
      Rodzin potępienia bo czy to normalne żeby ktoś miał 7-mioro dzieci.
      Przecież nie mogą być bogate.Co tam Kościól? Ateiści czy na tacę nie
      dają? A to skandal ziemiaki i chleb a na tacę być musi. Nie to
      pewnie ateiści.
    • Gość: ania Re: Sąd na trudne dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.08, 07:33
      A mnie jakoś ten artykuł nie przekonał - z jednej strony kochająca
      wspaniała rodzina, a z drugiej zła czarownica pani dyrektor ;-) Na
      razie chodzi o ograniczenia władzy rodzicielskiej czyli np.
      przydzielenie kuratora - jak te dzieci takie cudowne, to się
      przynajmniej (kurator) nie narobi...
    • Gość: mama Sąd na trudne dzieci IP: 194.0.181.* 27.05.08, 09:09
      uważam żę szkoła ma w 100 % rację. Postępuje zgodnie z przepisami i
      sumieniem każdej prawidłowo myślącej osoby.Rodzina podobno bez
      patologii, ale mama (podobno chodzi na zebrania rodziców) nie
      zainteresowała się ilością godzin lekcyjnych opuszczanych przez
      córkę. Jak również stosownym ubraniem. Nie potrafi skłonić dzieci do
      odpowiedniego zachowania.

      A cóż te dzieciaki robią w czasie zajęć gdy są poza szkołą ????? Na
      pewno same mądre rzeczy......

      Odnośnie konsultacji: każde z moich dzieci na nie uczęsczało, nie
      trzeba było mnie zawiadamiać na zebraniach. Dzieci (gimnazjaliści)
      były na tyle dojrzałe, że wiedziały kiedy i ile muszą się uczyć.

      Też mam kilkoro dzieci i taka beztroska rodziców jest dla mnie
      niezrozumiała.

      Dzieci powinny mieć w takim razie kuatora który zainteresuje się ich
      losem, ponieważ rodzice są kompletnie niewydolni wychowawczo. Strach
      pomyśleć co wyrośnie z tej Agnieszki i jej braci ! Ktoś musi ich
      dopilnować

      Z mojej strony pretensja do red. Jabłońskiej że opisuje jako "święte
      korwy" dzieci źle wychowane i czujące się kompletnie bezkarnie, oraz
      nieudolnych rodziców. Ja raczej potępiłabym rodziców za brak
      zainteresowania dziećmi, zamiast bronić ich na łamach prasy. Mam
      nadzieję żę sprawa z kuratorem podziała na nich mobilizująco. Sądzę,
      że tak uważa też szkoła. I działa z korzyścią dla tych dzieci.
    • litylko Sąd na trudne dzieci 27.05.08, 09:13
      Ja tez jakoś nie czuje sie przekonana, aby stanąć po stronie "ukrzywdzonej"
      rodziny. Chyba każdy, kto ma dzieci w szkołach publicznych wie, że zawsze sie
      znajdą takie Gruchoty, których inne dzieci sie boją, dezorganizują lekcje i sami
      pokazują (360 godzin nieobecności !) co myślą o szkole i nauce.
      Gratuluję pani dyrektor odwagi, bo nie każdy ma ochotę i odwagę, aby stanąć do
      walki z patologia, uniemożliwiająca szkołom normalne funkcjonowanie.
      • pigi862 Re: Sąd na trudne dzieci 27.05.08, 11:18
        litylko napisała:

        > Ja tez jakoś nie czuje sie przekonana, aby stanąć po stronie "ukrzywdzonej"
        > rodziny. Chyba każdy, kto ma dzieci w szkołach publicznych wie, że zawsze sie
        > znajdą takie Gruchoty, których inne dzieci sie boją, dezorganizują lekcje i sam
        > i
        > pokazują (360 godzin nieobecności !) co myślą o szkole i nauce.
        > Gratuluję pani dyrektor odwagi, bo nie każdy ma ochotę i odwagę, aby stanąć do
        > walki z patologia, uniemożliwiająca szkołom normalne funkcjonowanie.


        a gdzie ty tu widzisz patologie? skąd wiesz, że dozorganizują lekcję? z artykułu
        wynika tylko, że szkoła, zamiast pomagać, starta się pozbyć słabszych uczniów.
        na tej zasadzie - jak wywalą wszystkich ze średnią poniżej 4,0 i zosatwią po 10
        osób w klasie, to bez wątpienia wyniki szkoły będą rewelacyjne, tyle, że rola
        pedagogów nie powinna ograniczać się do zdobywania wysokich not w rankingach
        szkół, kosztem uczniów.

        Pani Dyrektor narzeka, że dzieci mają dużo nieobeności - po przeczytaniu tego
        artykulu zastanawiam sie ile ja bym mial opuszczonych godzin, gdyby mi
        nauczyciel przy klasie mówił, że mnie i moje rodzenstwo wyrzuci ze szkoły, albo
        gdybym był oskarzany o rozpylenie gazu, nawet kiedy straż miejska nic nie
        ustaliła...
        Potem mamy cudowną prostą wymowkę - kurator, bo dzieci nie chodzą do szkoly... A
        może zastanowic sie dlaczego nie chodzą, a nie marudzić, że mają zaległosci
        (moze trzeba ich wyslac na konsultacje? może trzeba wykonac ten minimalny
        wysilek i raz w tygodniu przypomniec im, ze tego dnia sa konsultacje?), że
        niestosownie ubrane (niestosownie, czyli jak? może za 1500 zł ciezko jest
        utrzymac i ubrac 9cio osobową rodzinę?), ze palą ( w szkole? to nauczyciele juz
        nie maja dyzurów?).

        no i jak tu mowic, ze szkola probowala im pomoc - jesli w klubie mialy opieke do
        18, wolontariuszy do pomocy w nauce, uczyly sie gotowac i zachowywac przy stole,
        to wystarczylo zabrac dzieci z klubu, zeby narzekac, ze chodza na wagary, maja
        zaleglosci w naucie i nie potrafia sie zachować...
        • Gość: Parzej Re: Sąd na trudne dzieci IP: 217.153.143.* 27.05.08, 11:35
          100% racji dla Pani ~pigi862. Karanie dzieci i pomówienia to metody
          Belfra Przedwojennego. Wyrównajmy im szanse startu w dorosłe życie.

          O czym ja czytam na tym forum! Leczenie metodą wstrząsową, że takiej
          rodzinie może potrzebny jest wstrząs. Kochany Autorze, wstrząsy to
          sobie sam funduj. Ich tam jest siedmioro w domu. I nie chodzi tu o
          to, że pani redakto z gazety przedstawiła wszystko z jednej
          perspektywy. Takiej rodzinie po prostu należy się pomoc. Sam mam
          troje dzieci i czasem - jasne - chciałbym, aby moje dzieci w tym
          ukrytym wyścigu szczurów były w czołówce, jak dobry tato chcę dla
          nich najlepiej. Ale na miłość boską, oglądam się na bliźnich. Lepiej
          komuś podać rękę niż tek ręki używać do karcenia.
        • Gość: maude Re: Sąd na trudne dzieci IP: *.chello.pl 29.05.08, 17:32
          Jestem nauczycielka i szlag mnie trafia kiedy czytam takie
          wypowiedzi jak ta. Od tego roku jestem wychowawcą bardzo trudnej
          klasy. I te trudności wynikają nie tylko z powodu zachowania tych
          mlodych ludzi ale przede wszystkim z tego, że rodzice rzadko im
          mówią co mozna a co nie, są kompletnie niekonsekwentni i bezradni w
          ich wychowywaniu. Ci którzy się starają współpracować, próbują
          różnych rozwiązań, przede wszystkim chcąc pomóc swoim dzieciom i byc
          dla nich prawdziwymi rodzicam a nie kumplami którzy udają że nie
          widzą kłopotów. Są też tacy, którzy jeśli już się pojawią na
          zebraniu, co jest rzadkością pomimo telefonów i komunikatów
          pisemnych, przychodzą po gotową receptę co zrobić żeby było inaczej.
          Kiedy podsuwam im przeróżne rozwiązania, wszystko krytykują albo
          przyznają się do swojej bezradności, jednocześnie nie chcąc pomocy
          specjalistów. To zamknięte koło.
          Nie wiem jakbym postąpiła w opisanej przez gazetę sprawie, ale na
          pewno nie odważyłabym się zająć tak odważnego i jednoznacznego
          stanowiska. Proszę bowiem pamiętać że to RODZICE są rodzicami i na
          nich spoczywa odpowiedzialność za wychowanie, a ilość dzieci nie
          jest zadnym usprawiedliwieniem braku kontaktu ze szkołą. I proszę
          pamiętać że my nauczyciele nie chcemy być z rodzicami po przeciwnej
          stronie barykady. Chcemy działać wspólnie i oczekujemy współpracy.
          Bo dla nas liczy się przede wszystkim dobro tych pogubionych,
          młodych ludzi.
          Aha, i proszę mi wierzyć, pełnimy sumiennie swoje dyżury, ale
          młodzież niestety ma swoje sposoby.
    • kkokos Sąd na trudne dzieci 27.05.08, 10:32
      tak, ja wierzę, że pani gruchotowa, prosta kobieta, mimo iz była na
      każdym zebraniu, dowiedziała się o konsultacjach w kwietniu -
      konsultacje trudne słowo, jeśli wychowawczyni nie powiedziała jej w
      bezpośredniej rozmowie, że to dotyczy jej dzieci, na czym polega
      itp., to mogła nie zrozumieć. w klasie mojego dziecka też są tacy
      rodzice, którzy wyraźnie siedzą na zebraniach jak na tureckim
      kazaniu.
      tak, pani gruchotowa sobie wyraźnie nie radzi z tą trójką - ale nie
      ma słowa o tym, jak radzi sobie z pozostałymi, czy się uczą/uczyli w
      miarę solidnie, czy z nimi nie było/nie ma kłopotów. czy ciaganie
      jej po sądach i straszenie ograniczeniem władzy rodzicielskiej jest
      najlepszą formą pomocy?

      co to znaczy "dzieci przychodzą nieodpowiednio ubrane"? że co, że
      nie w mundurkach? albo w mundurkach brudnych? który 15-latek pamięta
      sam z siebie, by mundurek uprać? matka na pewno tego nie dopilnuje
      przy siódemce prawie dorosłych. a co tak naprawdę jest ważniejsze w
      wychowaniu 15-latka - żeby zaczął się uczyć, nie wagarował itd. czy
      żeby nosił to zakichane chomąto codziennie?
      dlaczego wagarują? może dlatego, że im się chodzić do szkoły
      zwyczajnie nie chce, są puści, głupi i zdemoralizowani. ale może
      dlatego, że mają klopoty ze zrozumieniem materiału, więc unikają
      kolejnych jedynek? a może dlatego, że nauczyciele traktują ich tak,
      jak to jest opisane powyżej??

      jeśli nowa pani dyrektor już w listopadzie, po dwóch miesiącach
      pracy, sugerowała przeniesienie 16-latki do CKU, to znaczy, że pani
      dyrektor najbardziej dba o święty spokój i opinię swojej szkoły.
      pozbyć się problemu i tyle, niech inni się martwią, a ona będzie
      chodziła w glorii i chwale tej, co tak cudownie podniosła poziom
      swojej placówki i to tak szybko!!
      świadczą o tym też zresztą słowa nauczyciela, że wszystkich
      gruchotów z tej szkoły trzeba wyrzucić. najprościej.
      a potem pan nauczyciel będzie sie dziwił, że nikt jego strajku nie
      popiera, że społeczeństwo ma w dupie to, że on za mało zarabia...
      • el_la Re: Sąd na trudne dzieci 27.05.08, 11:08
        Nie wiem kkokos czy masz dzieci w wieku szkolnym, ale "nieodpowiedni" ubiór
        panienki w wieku gimnazjalnym to na ogół nie brudny mundurek tylko dekolt do
        pępka i stringi na wierzchu. A dla trudniej młodzieży są odpowiednie placówki
        szkolno-wychowawcze, gdzie pracują odpowiedni przeszkoleni pedagodzy, a do
        zwykłych gimnazjów chodzi tez spokojna młodzież, która chciałaby sie czegoś
        nauczyć a nie być co dzień świadkami rozwalania każdej lekcji przez "trudną
        młodzież".
        • kkokos Re: Sąd na trudne dzieci 27.05.08, 11:52
          el_lu, czytaj ze zrozumieniem, wtedy będziesz wiedziała, czy mam
          dzieci w wieku szkolnym
          mówimy o jednej powtarzającej trzecią klasie pannicy i dwóch
          chłopakach - rozumiem, ze oni też noszą stringi, tak?
          jesli fakt przychodzenia do szkoły w dekoltach do pępka kwalifikuje
          dziecko do "odpowiedniej placówki skzolno-wychowawczej", to
          rozumiem, że należałoby tam przenieść 60 proc. uczniów gimanzjów. no
          sorry, na jednym z zebrań dla kandydatów do gimnazjum, w szkole,
          która ma bardzo przyzwoitą średnią z egz. gimanzjalnych, nawet kwiat
          uczniów (bo przecież byli to uczniowie wyselekcjonowani, najlepsi,
          by pokazać szkołę z jak najlepszej strony) też był ubrany tak, że
          zęby bolały

          oczywiście, że, jak piszesz:

          >do zwykłych gimnazjów chodzi tez spokojna młodzież, która chciałaby
          sie czegoś
          > nauczyć a nie być co dzień świadkami rozwalania każdej lekcji
          przez "trudną
          > młodzież.

          na razie, wnioskując z tekstu, z jednej strony spokojna młodzież ma
          święty spokój na lekcjach, bo gruchotowie głównie wagarują, z
          drugiej strony uczy się, owszem, stosowania w życiu
          odpowiedzialności zbiorowej ("wszysktich gruchotów należałoby
          wywalić ze szkoły"), jechania na opinii (najważniejsze to nie
          podpaść, gruchotowie podpadli raz czy dwa, to teraz są podejrzewani
          o każde popełnione w szkole zło), pogardy dla innych (teksty
          nauczycieli do gruchotów w obecności innych uczniów), rozwiązywania
          problemu przez pozbywanie się go i tak dalej.
          gdyby rzeczywiście gruchotowie zrobili coś złego, pani dyrektor by o
          tym powiedziała. na razie to wagarują, chodzą w stringach, palą
          papierosy, są aroganccy. to gimnazjum jest na woli, to trudna
          dzielnica, podejrzewam, że takich gruchotów jest tam więcej, nie oni
          jedni palą, odzywają się arogancko i chodzą w stringach, wielu też
          uczniów mogłoby zrobić te demolki, o które się podejrzewa gruchotów
          jeśli uda się pobożnej pani dyrektor (tak podejrzewam, że pobożnej,
          bo na sześć imprez w tym roku szkolnym, którymi się chwalą na swojej
          stronie internetowej, dwie były poświęcone papieżowi; na imprezie
          poświęconej Warszawie honorowym gościem był ks. prałat, jedyny gość
          wymieniony z nazwiska; w spisie grona pedagogicznego na pierwszym
          miejscu jest katechetka, dopiero potem lista idzie alfabetycznie)
          więc jeśli uda się pobożnej pani dyrektor wywalić gruchotów, to
          szybko zostaną zastąpieni przez innych kowalskich czy nowaków.
          problem trudnych uczniów nie zniknie.
        • Gość: Parzej Re: Sąd na trudne dzieci IP: 217.153.143.* 27.05.08, 13:48
          El-lu, rozumiemy, że SPOKOJNA młodzież nie powinna stykać się z tą
          TRUDNĄ? Powinno się ich izolować w placówkach specjalnych? No tak,
          jasne, ci spokojni będą mieli wtedy łatwiej. Zdecydowanie mniej
          problemów na drodze do kariery. A potem oklaski. Piękna młodzież, w
          radosnym świecie bez problemów i bez złych, nieprzystosowanych
          ludzi. Ludzi-odpadów.

          Czy pozbywanie się takich ludzi nie byłoby prostsze? Tak raz na
          zawsze. Może oni wogóle nie powinni takich placówek opuszczać, albo
          żyć w specjalnych dzielnicach? Ktoś to nawet nazwał - getto!
          • Gość: n-l Czy u Ciebie w pracy zatrudniają meneli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.08, 14:43
            A może jeszcze tolerują to,ze oni Ci w pracy przeszkadzają???;-)
            Jeśli nie [a jaki normalny pracodawca by sobie na coś takiego
            pozwolil;-)], to dlaczego chcesz tego dla Bogu ducha winnych
            normalnych, porządnych dzieci???Przy czym Ty możesz pracę zmienić, a
            one do szkoly chodzić muszą!!!
            • Gość: Parzej Re: Czy u Ciebie w pracy zatrudniają meneli? IP: 217.153.143.* 27.05.08, 15:43
              Pax humanum! Moja ostatnia wypowiedź to był sarkazm.

              Wiem, że nie na miejscu może. Jednak, gdy czytam w artykule i na
              forum o szkole, która tak postępuje z dziećmi, że zamiast
              integrować, pomagać, dopłacać, dokształcać... porzuca i przed sąd
              pozywa, to pusty śmiech mnie ogarnia i na nic innego nie mogę się
              zdobyć.

              Drodzy państwo: przecież to chlubna spuścizna Europy, tradycja
              kultury wywodzącej się znad basenu Morza Śródziemnego: pomagać
              gorszym, biedniejszym, słabszym. Wyciągać po nich rękę.

              A co robi ta szkoła? DE-EDUKUJE!
    • kiciiaa Sąd na trudne dzieci 27.05.08, 13:02
      ten artykuł jest bardzo jednostronny - broni rodziny, a odsądza od wszystkiego
      dyrektorkę

      to, że rodzice kochają dzieci, nie oznacza, że automatycznie są doskonałymi
      rodzicami. może dyrekja ma rację i potrzebny jest kurator, który da tym dzieciom
      dyscyplinę, obowiązki, czy coś czego rodzice im nie dają, dając miłość

      to, że dzieci są kochającym rodzeństwe nie oznacza, że ogólnie są idealni. znam
      wiele dzieciaków, którzy w rodzinnym domu sprawiają wrażenie chodzących ideałów,
      a w szkole, czy wśród kolegów są wulgarne i agresywne.

      nie wiemy z jakiego powodu Agnieszka ma aż tyle opuszczonych lekcji, w tym tak
      dużo nieusprawiedliwionych.

      jakoś nie widzę, żeby z tym wnioskiem do sądu, tej rodzinie stała się straszna
      krzywda.
      skoro wszystko jest ok, jak nachalnie sugeruje autorka, to kurator po pół roku
      poinformuje SRiO, ze jego praca nie jest już potrzebna i nikt nie będzie
      pokrzywdzony. a może jednak się przyda?

      nie stawiajcie ocen w artykułch, które piszecie - spróbujcie być choć odrobinę
      obiektywni tak, żebyśmy my, czytelnicy mogli sbie sami wyrobić zdanie.
    • Gość: ktoś. Sąd na trudne dzieci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.08, 13:21
      Zamiast wyciągać pochopne wnioski, to może by rodzice porozmawiali z dziećmi jak
      w tej szkole jest naprawdę, jaka jest Pani Dyrektor, co oni o tym wszystkim
      myślą? Nie uczęszczać do gimnazjum i nie wiedząc jakie są dzieci, to co można
      naprawdę powiedzieć o nich? nic. Gdyby rodzice częściej poruszali problemy
      młodzieży było by im łatwiej zrozumieć co dzieci chcą przez to pokazać. Uważam,
      że znalazłoby się więcej osób przeciw pani Dyrektor niż za.
    • Gość: uczeń gimnazjum 48 Sąd na trudne dzieci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.08, 13:24
      Sąd na trudne dzieci - Gość: ktoś. 27.05.08, 13:21 <~ wypowiedź ta należy do
      ucznia gimnazjum 48.
    • Gość: uczeń gimnazjum 48 Sąd na trudne dzieci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.08, 13:31
      o tym dlaczego Agnieszka nie uczęszcza do szkoły to może trzeba było by samej
      zapytać. Akurat osoby przebywające z nią wiedzą jaka jest naprawdę. Może nie
      przychodzi do szkoły dlatego, że ciągle jest osądzana, że to ona coś zrobiła?
      Nie jest wybitną uczennicą, ale każdy człowiek ma własne osiągnięcia. Jeżeli
      bardziej się postara zrobi coś lepiej, nie zawsze musi jej to wychodzić.
    • Gość: ... Sąd na trudne dzieci IP: *.acn.waw.pl 27.05.08, 13:51
      Ludzie co o czym Wy wogóle rozmawiacie? co Wy tak bronicie pani Dyrektor? skad
      Wy możecie wszystko wiedzieć.. z internetu ? Chodzę z nimi do szkoły, znam ich
      rodzinę i wiem, że ich rodzice potrafia sobie poradzić z nimi. a Dyrektorka to
      by połowe szkoły poozwała do sądu. Jeszcze w 2006 roku nie było żadnych takich
      akcji.. Odpowiedź prosta.. Była inna Dyrektorka. A nazwiazując do Artykułu
      prawdą jest to, że każdy wybryk idzie na nich ! a to jest totalną nieprawdą !
      Widocznie Pani Dyrektor ma ograniczone umiejętnosci śledcze..
    • nessie-jp Sąd na trudne dzieci 27.05.08, 14:58
      Chwileczkę
      • pigi862 Re: Sąd na trudne dzieci 27.05.08, 15:29
        > Chwileczkę
        • nessie-jp Re: Sąd na trudne dzieci 27.05.08, 16:12
          > 1500 zł na 9 osob to jakieś 5,50 zł dziennie na osobę

          Nie doczytałam, że oni mają jeszcze jakieś inne dzieci.

          Niemniej, rodzina najwyraźniej jest bezradna w stosunku do własnych pociech --
          należy ją objąć pomocą ze strony kuratora i MOPS-u. Jeśli rodzice nie są w
          stanie nakarmić dzieci i posłać ich do szkoły, to o czym tu dyskutować? Ktoś to
          musi zrobić za nich.
          • pigi862 Re: Sąd na trudne dzieci 27.05.08, 17:07
            nessie-jp napisała:


            > Niemniej, rodzina najwyraźniej jest bezradna w stosunku do własnych pociech --
            > należy ją objąć pomocą ze strony kuratora i MOPS-u. Jeśli rodzice nie są w
            > stanie nakarmić dzieci i posłać ich do szkoły, to o czym tu dyskutować? Ktoś to
            > musi zrobić za nich.

            no to zgadzamy sie, ze pomoc jest potrzebna, np z MOPS-u. ja tylko nie wiem w
            jaki sposob szkola stara sie pomagać. zupełnie nie rozumiem, dlaczego te dzieci
            nie moga korzystać z tego klubu dla trudnej młodzieży finansowanego przez Unię.
            Przeneisienie dziewczyny do innej szkoły to nie rozwiazanie problemu. z reszta,
            jak juz pisalem, nie zdziwilbym sie, gdyby nieobecnosci byly skutkiem, a nie
            przyczyną calej sytuacji.
            nawet jesli rodzice sa biedni, ale nie piją, nie ćpają, nie demoralizują dzieci
            to nie widze powodu, zeby wnoscić sprawe o ograniczenie wladzy rodzicielskiej,
            której skutkiem moze byc "umieszczenie dziecka w placówce
            opiekuńczo-wychowawczej". I po co takie drastyczne posunięcia? Nie ma szkół bez
            problemów. Dobry pedagog potrafi sobie poradzić z
            alkoholem, narkotykami, prawdziwą patologią, a tu Pani Dyrektor nie może
            poradzić sobie z dziećmi, którym może zarzucić, że maja zaległości w nauce,
            niewłaściwie sie ubierają i są aroganckie...
            wygląda na to, że Pani Dyrektor naprawde zalezy na 'wywaleniu Gruchotów ze
            szkoły' - jak nie szkoła dla dorosłych (najlepiej od 15 roku zycia), to dom
            dziecka - wszystko jedno, byle dalej od nas, niech inni zrobią coś za nas...
            • danuta49 Pedagog czy cudotwórca???;-)))))))))))))) 27.05.08, 18:51
              >Dobry pedagog potrafi sobie poradzić z alkoholem, narkotykami, prawdziwą
              patologią, a tu<
              Czasem mu się udaje, ale za jaką cenę i kosztem normalnych,Bogu ducha winnych
              dzieci!!!
              Od zwalczania alkoholizmu, narkomanii i "prawdziwej patologii" są ,czy raczej
              powinny być, wyspecjalizowane instytucje.Nauczyciel nie jest i nigdy nie będzie
              wszechmogącą alfą i omegą!!!
            • nessie-jp Re: Sąd na trudne dzieci 27.05.08, 21:51
              > jaki sposob szkola stara sie pomagać. zupełnie nie rozumiem, dlaczego te dzieci
              > nie moga korzystać z tego klubu dla trudnej młodzieży finansowanego przez Unię.

              Bo korzystają inne dzieci, może bardziej potrzebujące. To nie jest tak, że
              wagarowiczom i nieukom "się należy" pomoc z Unii. Te dzieci już korzystały z
              klubu w ubiegłym roku, teraz pora pomóc innym.


              > Przeneisienie dziewczyny do innej szkoły to nie rozwiazanie problemu. z reszta,
              > jak juz pisalem, nie zdziwilbym sie, gdyby nieobecnosci byly skutkiem, a nie
              > przyczyną calej sytuacji.

              Gdyby nieobecności były SKUTKIEM, to przeniesienie dziecka do innej szkoły
              powinno być pierwszą rzeczą, jaką rodzice zrobią. Na litość boską, co tu jest
              najważniejsze? Zeby pokazać pani dyrektor, kto tu rządzi? Kosztem własnego dziecka?

              Gdyby moje dziecko było w szkole szykanowane, gdyby opuszczało lekcje
              • aurita Re: Sąd na trudne dzieci 28.05.08, 09:31
                pani dyrektor, jak wiekszosc tu piszacych uwaza ze rodzina wielodzietna to
                rodzina patologiczna.
                Dziwne w katolickiej Polsce...
                pani dyrektor chce sie tej "patologii" pozbyc

                Jezeli tym Panstwu nie starcza na zycie to Panstwo prowadzace tak rozlegla
                polityke prorodzinna (przynajmniej w mediach) powinno tym osobom POMOC a nie
                zabierac im dzieci. Gdzie te dzieci umieszcza? w domu dziecka? Ile kosztuje
                pobyt w domu dziecka a ile dofinansowanie obiadow w szkole?

    • Gość: aa Sąd na trudne dzieci IP: *.spray.net.pl 29.05.08, 21:29
      Przestańcie o tym zabieraniu dzieci. Artykuł jak najbardziej
      jednostronny i wydający już wyrok za sąd. Jeśli w rodzinie naprawdę
      nie ma poważnej patologii to dostaną kuratora. Znam poważniejsze
      przypadki zaniedbań, które kończyły się kuratorem. A rodzice
      wyraźnie sobie rady nie dają. 306 godzin nieobecności to niemal 1/2
      semestru. Na lekcjach, które są raz w tygodniu to panna pewnie wcale
      nie bywała. A mama pod dyktando córki pisała usprawiedliwienia. To
      niestety bardzo czeste zjawisko. Znam mamę, która pisała
      usprawiedliwienia a córcia gimnazjalistka pracowała w tym czasie w
      jej zakładzie i nie była z tego powodu nieszczęśliwa.Pamiętajcie, że
      ta dziewczyna powtarza klasę czyli pewnie były takie same problemy.
      Decyzja szkoły jak najbardziej słuszna. Gdyby na wagarach coś jej
      się stało to podniósłby się krzyk dlaczego wcześniej nie
      powiadomiono sądu o problemie.Myślę, że w tej szkole pracowano z
      dziećmi mającymi kłopoty, ale nie zmusisz nikogo do nauki kto się
      uczyć nie chce, wleczony na zajęcia siłą przez wychowawcę też
      znajdzie sposób by się wywinąć. Łatwo jest cytować opinię dyrektora
      czy nauczyciela z bardzo specjalnej placówki jaką jest szkoła w
      Aninie. Podziwiam tamtejszych pracowników ale wiele z metod pracy
      możliwych w tej szkole w zwykłym gimnazjum z wielu względów jest nie
      do pomyślenia. Dlatego utworzono takie miejsce dla problemowych
      dzieciaków. I jeszcze jedno. Dziwicie się, że szkoły pozbywają się
      ochoczo kiepskich uczniów. To okropne ale zastanówcie się kto
      nakręcił modę na rankingi, porównywanie wyników egzaminów. Pomyślcie
      czy dyrektor pragnie pani wizytator tłumaczyć się z niskiej
      średniej, godzić się na odpływ chętnych do jego szkoły. A wystarczy
      2 -3 takich uczniów by wyniki z egzaminu poleciały na pysk.
    • Gość: kacper Sąd na trudne dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.08, 14:32
      osobiscie znam ta rodzine nie jest to wina dzieci ale obecnej pani
      dyrektor ona chyba nie ma sama swoich bo tych biedniejszych
      traktuje marginalnie zamiast okazac odrobine serca poglebia
      jeszcze bardziej ta rodzine niech sprubuje przykladu z korczaka to
      byl przyjaciel dzieci kacper
    • Gość: zdzis Sąd na trudne dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.08, 15:46
      Pani Dunielewicz to zwykly uzedas ktury szlifuje stolek za moje
      podatki Wiecej takich ludzi jak pani Kudlicka a bedzie mniej
      Gruchotow
    • Gość: uczennica gim. 48 Sąd na trudne dzieci IP: *.aster.pl 06.11.08, 20:38
      Znam osobiście tę rodzinę i chodziłam z Karolem do klasy. To są wspaniałe osoby.
      Rodziny się nie wybiera po pierwsze. To nie ich wina, że tak wygląda ich
      sytuacja finansowa. Jest jak jest. A pani dyrektor uwzięła się na ta rodzinę.
      Gdy był jakiś przypał w szkole to zawsze wszystko zwalała na Karola, Artura lub
      Agnieszkę. Nie dziwię się, że Agnieszka nie chciała chodzić jak coś to zawsze na
      nią szło. Może nie uczą się dobrze ale starają się. Tylko gdyby ktoś podał im
      rękę i chciał pomóc. Wystarczą tylko chęci. A nie najłatwiej jest powiedzieć oni
      już tacy są, to chuligani nigdy się nie zmienią.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka