Dodaj do ulubionych

niezgoda na parcie kierowane

05.02.10, 11:04
Witam!

Za mną kolejny odcinek szkoły rodzenia i 'urodziło mi się' kolejne
pytanie do Pani Kasi. :-)

Oprócz wielu bardzo przydatnych rzeczy, miałam okazję przećwiczyć
tzw. parcie markowane. Szczerze mówiąc, widząc znajomą pozycję i
słysząc "przyj! 1,2,3,4,....20", uniknęłam swojej kolejki ćwiczeń
parcia - wyszłam sobie do toalety. ;-)

Parcie 'szpitalne' ćwiczyłam już wcześniej 'na sucho' w domu, na
podstawie instruktaży na filmikach i w książkach. Po ćwiczeniach
jednak zniechęciłam się do tej pozycji. Dodam, że wykonuję od
dłuższego czasu masaż krocza i od niedawna ćwiczę z epi-no. Po
próbach różnych pozycji wybrałam kuczną, 'na sucho' jest dla mnie
najwygodniejsza i najefektywniejsza: jestem wtedy najbardziej
rozluźniona, bez większego wysiłku, samymi mięśniami krocza, wypieram
balonik o średnicy 20cm! To dla mnie nieosiągalne w pozycji leżącej,
a jest to sam początek ćwiczeń z epi-no, po kilku m-cach masażu.


Pani Kasiu:
Jako rodząca przypuszczam, że będę próbować przyjąć inną, własną
pozycję na fotelu porodowym (nie tzw. 'półsiedzącą', która jest w
praktyce pozycją leżącą). Podejrzewam również, że poproszę, by
nie kazać mi przeć na komendę i nie rozpraszać mnie sztafetowym
odliczaniem "1,2,3,4...20".

Niepokoi mnie jednak, że w relacjach kilku koleżanek rodzących w
okolicznych szpitalach, pojawia się motyw: komunikowały potrzebę
zmiany pozycji na samym początku parcia z nieszczęsnej (pół)leżącej,
próbowały się ruszyć, ale położna przytrzymała głowę / nogi (co
oczywiście uniemożliwia rodzącej jakiekolwiek ewolucje) i stanowczo
kazała się nie ruszać, bo 'zrobi się krzywdę dziecku'. (Jedna z
koleżanek urodziła dziecko o wadze 4200 i w jej relacji uderzył mnie
fakt, że przez dużą część II fazy potrzeba pionizacji była u niej -
jak mówi - o wiele silniejsza niż odczuwalność potrzeby parcia.)
Co pani radzi zrobić w takiej sytuacji, jeśli BĘDĘ USILNIE
POTRZEBOWAŁA zmienić pozycję, a położna mówi "nie"? Mąż pomaga, a ja
zmieniam - wbrew położnej?


Podczas wizji lokalnej oddziału obejrzałam dokładnie fotel porodowy:
da się na nim i kucnąć, i klęknąć i nawet 'zwisnąć', jeśli by
rodzącej było potrzeba. Jedyna słuszna pozycja stosowana tutaj w
porodach sn jest zatem wynikiem jedynie chyba przyzwyczajenia.

Na koniec, Pani Kasiu, dodam, że pomimo - uważam - dobrych położnych
na szkole rodzenia, znów zamarzyło mi się, by ktoś je zaczął
dokształcać i już w szkołach uczyć innych technik parcia niż 'jedyna
słuszna'.
Marzy mi się po prostu wsparcie położnej jak w moich ulubionych
filmikach na youtube:
www.youtube.com/watch?v=kdnv8ZjT08w
www.youtube.com/watch?v=0fwWdVda8sg
www.youtube.com/watch?v=vQH_b8N3eA4
www.youtube.com/watch?v=4vXnu35IrTU

Ech....

Pozdrawiam!

failte
Obserwuj wątek
    • kawo-szka OT - Epino - pytanie 05.02.10, 11:52
      failte napisała:


      > od niedawna ćwiczę z epi-no. Po
      > próbach różnych pozycji wybrałam kuczną, 'na sucho' jest dla mnie
      > najwygodniejsza i najefektywniejsza: jestem wtedy najbardziej
      > rozluźniona, bez większego wysiłku, samymi mięśniami krocza, wypieram
      > balonik o średnicy 20cm!

      Ja tak troszkę OT - bo zaintrygowałaś mnie danymi. Też mam Epino, też ćwiczę, ale wybacz, coś mi tu nie gra w Twoim entuzjastycznym opisie - ten balonik nie ma szansy być napompowanym do średnicy 20 cm - maxymalnie dojdzie do 10 cm średnicy (co odpowiada 31 cm obwodu główki dziecka, a i tak sam balonik wygląda jakby lada moment mógł pęknąć - szablon pomiarowy z resztą nie zawiera większej skali niż te 10 cm średnicy). Jesteś nadal pewna co tej średnicy? Może pomyliło Ci się z obwodem główki (20 cm obwodu = 6,5 cm średnicy balonika)?

      Ja niestety mam spore problemy z ćwiczeniem z Epino - ponieważ balonik notorycznie się wysuwa (ćwiczę na leżąco), czegokolwiek bym nie robiła (a lubrykantu daję tylko co ziarnko grochu). No i niestety - nie potrafię przekroczyć magicznej ósemki (8,0 cm średnicy = 25 cm obwodu główki) - nawet jednego dnia doszłam do 8,1 by już następnego zejść z powrotem do 7,5 gdyż uczucie pieczenia i bólu były zbyt niekomfortowe.

      Jak więc udaje Ci się praca z Epino w kuckach?
      • failte Re: OT - Epino - pytanie 05.02.10, 13:23
        Oczywiście chodziło o obwód, nie średnicę (to 6.5cm średnicy). Dzięki
        za czujność i korektę. :-)

        W kucki jest mi dużo prościej ćwiczyć niż na leżąco. Rozkładam sobie
        antypoślizgowy chodniczek w łazience, biorę prysznic, masuję krocze
        ciepłą wodą, potem się osuszamm, kucam, opieram o wannę plecami i
        ćwiczę. Stawiam sobie lusterko przed sobą. Balonik epi-no
        podtrzymuję za nasadę wężyka, mam pewność że nie wpadnie za głęboko
        ani się nie wysunie, a jest wprowadzony do połowy
        - tam, gdzie
        balonik ma 'zwężenie'. Drugą ręką trzymam pompkę/wskaźnik ciśnienia.
        Lubrykantu nie daję wcale, bo nie mam takiej potrzeby, choć jeśli
        zdarzyło by mi się uczucie suchości, to bym zakupiła.

        Doszłaś do naprawdę super wyniku! Gratulacje!
        Żeby poszło dalej może to kwestia rozluźnienia, nadania elastyczności
        tkankom (masaż olejkiem?). Bo fakt, ze doszłaś do 8,1 wskazuje, że
        dajesz radę więcej niż 7.5. Byle nie na siłę, bo może rzeczywiście
        nie da się więcej w Twoim przypadku. Ja jeszcze nie wiem ile dam
        rade, ale mam nadzieję, ze jak najwięcej, bo ćwiczy mi się fajnie.
        Powodzenia!

        failte

        • justynek2009 Re: OT - Epino - pytanie 05.02.10, 16:25
          Filmiki fajne..ale co myślicie o maluchu zaglądającemu między nogi mamy w 4 filmie??
        • kawo-szka Re: OT - Epino - pytanie 06.02.10, 09:32
          failte napisała:

          > Oczywiście chodziło o obwód, nie średnicę (to 6.5cm średnicy). Dzięki
          > za czujność i korektę. :-)

          Nie ma za co :)

          > W kucki jest mi dużo prościej ćwiczyć niż na leżąco. Rozkładam sobie
          > antypoślizgowy chodniczek w łazience, biorę prysznic, masuję krocze
          > ciepłą wodą, potem się osuszamm, kucam, opieram o wannę plecami i
          > ćwiczę.

          Dziękuję Ci bardzo za ten łyk inspiracji :) Niewykluczone, że sama spróbuję
          Twojej metody i może odkryję większe rozluźnienie mięśni, dzięki czemu
          przekroczę wreszcie magiczną granicę 8,1? :)

          > Doszłaś do naprawdę super wyniku! Gratulacje!

          A dziękuję Ci serdecznie :) Choć dla mnie, jak widzisz, ten wynik był słaby,
          gdyż postęp szedł w moim wypadku w tempie: 0,5-1,0 cm/dzień. A tu nagle wszystko
          stanęło, ba, zaczęło się cofać.. Niewykluczone więc nawet, że te moje
          wyczekiwanie efektu, do którego się przyzwyczaiłam, wzbudził irytację i
          napięcie, przez co właśnie dalej ani rusz. Ale Twoja metoda zaciekawiła mnie i
          może spróbuję swoich sił w innej niż leżąca pozycji :)

          > Powodzenia!

          I z wzajemnością! :)
    • katarzynaoles Re: niezgoda na parcie kierowane 05.02.10, 20:11
      W ogóle proszę się nie uczyć parcia kierowanego! Pisałam juz na
      forum jak powinno wyglądać parcie - nigdy w życiu na leżąco i nie w
      stronę odbytu ale spojenia łonowego! Pamiętam, że nawet proponowałam
      ćwiczenia - może koleżanki podrzucą linka. Jak uniknąć parcia
      kierowanego? Robić swoje. Jeśli jeszcze będzie Pani miała wsparcie w
      mężu to myślę, że da się przeprowadzić swoją wersję. Ale na pewno
      spróbowałabym przedtem przeciągnąć na swoją stronę położną - być
      może będzie się obawiał otwarcie Was wspierać z obawy przed
      konsekwencjami (ulubiona to relegowanie z poródówki), ale przecież
      przeszkadzać nie musi, jak państwo tacy uparci, prawda :)? Tak czy
      tak uparłabym się - przecież siłą nie położą jak mąż stanie
      wpoprzek. Ale musi się Pani liczyć z komentarzami o uduszeniu
      dziecka, potwornym pęknięciu itd. A Pani wtedy wyświetla sobie w
      głowie filmik z youtube i już :). Czego serdecznie życzę :)
      • failte Re: niezgoda na parcie kierowane 05.02.10, 22:17
        Pani Kasiu - dziękuję! Tak zrobimy. :-)
        Właśnie przeczytałam ten post i Pani odpowiedź mężowi - obiecał
        'wywrotowo' mnie wesprzeć. ;-)
        Mam nadzieję zdać potem relację z finału.
        Pozdrawiam serdecznie!

        failte
      • olenka1211 Re: niezgoda na parcie kierowane 06.02.10, 10:22
        > W ogóle proszę się nie uczyć parcia kierowanego! Pisałam juz na
        > forum jak powinno wyglądać parcie - nigdy w życiu na leżąco i nie w
        > stronę odbytu ale spojenia łonowego!

        Pani Kasiu, ja parłam na leżąco bo tak mi było lepiej. Nogi uniesione, oparte o
        panie położne. Namawiały mnie do pozycji klęczącej, próbowałam, zupełnie mi to
        nie pasowało.
        Teraz się zastanawiam dlaczego tak było skoro pozycja leżąca jest podobno
        najmniej kożystna?
    • jul-kaa Re: niezgoda na parcie kierowane 05.02.10, 22:50
      U nas w szkole nie uczą parcia kierowanego. Na szczęście...
    • ania60anulka Re: niezgoda na parcie kierowane 06.02.10, 20:40
      failte napisała:

      > Co pani radzi zrobić w takiej sytuacji, jeśli BĘDĘ USILNIE
      > POTRZEBOWAŁA zmienić pozycję, a położna mówi "nie"? Mąż pomaga, a ja
      > zmieniam - wbrew położnej?



      ja radze w szpitalu w, którym chcesz rodzić porozmawiać z personelem, wybierz taki szpital w którym jest dowolność w tej kwestii albo licz się z tym, że możesz leżeć..nie popełnij mojego błędu, ustal wszytsko wcześniej
      czasem nawet pomoc męża może nic nie dać..
    • sennysusel Re: niezgoda na parcie kierowane 07.02.10, 00:04
      A może spróbuj urodzić w domu? Istnieje jeszcze taka opcja pośrednia
      - sprawdź sobie Dom Narodzin, czy jakoś tak - bezpieczne i przyjazne
      miejsce do rodzenia, ale nie szpital. Wygląda na to, że jesteś
      bardzo świadoma swojego ciała, wiesz czego chcesz, może to
      rozwiązanie dla Ciebie? Jeżeli nie ma przeciwwskazań medycznych, to
      przecież ze swoją domową położną się dogadasz w kwestii parcia
      kierowanego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka