dotrwam do terminu?

02.05.10, 20:42
Pani Kasiu,
w zeszły poniedziałek, w skończonym 33 tc trafiłam do szpitala z mocno i
bardzo często twardniejącym brzuchem. nie wiem, czy były to skurcze, bo
zupełnie nic nie bolało, lekarze i położne się dziwili, że nie boli, więc to
tylko "stawianie się" brzucha. to moja pierwsza ciąża, więc nie wiem, co i jak...
dostałam na 24 godz. pompę z fenoterolem i isoptinem i dwie dawki celestone na
rozwój płuc dzidziusia. po odstawieniu fenoterolu dostawałam kroplówki z
magnezem. byłam pod kontrolą ktg dwa razy dziennie - skurcze do 30-40 max. tu
też nie wiem, jak to odczytywać, nikt mi nie wyjaśnił, położne mówiły tylko,
że w porządku. dodatkowo podano mi także osłonowo augmentin, w razie porodu
przedwczesnego i możliwości zakażenia z tym związanej.
we wtorek miałam usg - dzidzia niewiele urosła, pomiary zgodne mniej więcej
dla 32t4d, termin porodu przesunął się o 4 dni. za to waga spora, bo ok. 2300 g.
po badaniu w środę okazało się, że dzidzia wstawiona ciasno w kanał rodny i
główkę ma bardzo nisko, czego zupełnie nie czułam.
po badaniu w piątek zdecydowano o założeniu pessara, szyjka skrócona do ok.
1,5 cm, zamknięta.
mniej więcej od piątku właśnie czuję się znacznie gorzej niż w dniu przyjęcia
do szpitala. od soboty jestem w domu, leżę. wstawanie sprawia mi wielkie
trudności. czuję ból w podbrzuszu, o chodzeniu praktycznie nie ma mowy... na
ostatnim ktg w szpitalu prawie nie było skurczy, a brzuch twardnieje mi tak
samo często, jak w dniu przyjęcia do szpitala. wciąż są to twardnienia
bezbolesne, ból pojawia się "na miękkim brzuchu" - jest to albo pojedyncze
ukłucie, albo ciągły tępy ból - trochę tak jak przy ciężkiej niestrawności -
czuję pełny, wzdęty brzuch... ruchy dziecka też zaczynają sprawiać mi ból...
przepisano mi no-spę fortę 3x1, duphaston 3x1, magnefar 2x1 i gyno-femidazol 1x1.
jaka jest szansa, że donoszę ciążę? czy dolegliwości mogą jeszcze ustąpić,
chociaż na tyle, żebym mogła normalnie wstać z łóżka, czy raczej czeka mnie
leżenie i cierpienie do dnia porodu? ciąża do tej pory przebiegała książkowo,
bez żadnych dolegliwości. teraz zamiast się cieszyć ostatnimi przygotowaniami,
cierpię... :(
    • wiedzmapleple3 Re: dotrwam do terminu? 03.05.10, 09:32
      hej,
      dokładnie w tym samym tygodniu co Ty trafiłam na IP z twardniejącym
      brzuchem (u mnie dodatkowo b.bolesnym) co mniej wiecej pol godziny.
      Zwiększono mi dawkę fenoterolu (4x1), oprocz tego brałam tez nospe
      forte (3x1) i duphaston. Twardnienia znikneły zupełnie dopiero po
      jakichs 2-3 tygodniach od brania takiej dawki leków. Od wczoraj
      (zaczęty 37tc) pozwolono mi prowadzic normalny tryb życia a od
      jakiegos tygodnia chodziłam sobie tylko po domu. Wczesniej ze
      względu na skurcze leżałam plackiem. I nadal nic sie nie dzieje.
      Brzuch nie twardnieje, czuje sie dobrze z tym, ze ciężko się wstaje
      po tak długim leżeniu (e sumie leżałam od 14 tc). Teraz sie
      zastanawiam czy ja tej ciąży nie przenosze?;)
      Aha, mi nie chcieli zakładac pessara bo podobno było juz dosc pozno
      mimo, ze szyjka mi się skracała. Nie dostałam tez leków na rozwój
      płuc u malucha.
      Lez spokojnie i bądź dobrej mysli. Pozdrawiam:)
      • a_lex Re: dotrwam do terminu? 03.05.10, 10:08
        dzięki, trochę mnie to pociesza :)
        u mnie brzuch twardniał znacznie częściej... (3-4 minuty).
        ja fenoterolu nie dostałam, jedynie te pompy w szpitalu, u mnie taka praktyka
        chyba, że ten lek ściśle pod kontrolą lekarza podają.
        nie wiem, czy sam magnez i no-spa wystarczą na wyciszenie... coraz lepiej czuję
        się rano, może to znak, że jeszcze wszystko wróci do normy... po domu się jakoś
        poruszam - jak muszę - zrobić jakieś jedzonko (nie stoję przy kuchni), do
        toalety... generalnie - poleguję, już mnie boki bolą :)
        oby tak jeszcze dwa-trzy tygodnie się dało... nie wszystko mam jeszcze gotowe na
        przyjście dziecka, a nawet nie mogę zrobić zakupów. na szczęście jest internet :)
        pozdrawiam!
        • wiedzmapleple3 Re: dotrwam do terminu? 03.05.10, 11:43
          leż jak najwięcej, ja chodziłam tylko do toalety i wyjąc kanapki z
          lodówki. Boki po jakimś czasie sie przyzwyczajają;) Wlasnie, jeszcze
          2-3 tygodnie i dzidzia będzie donoszona:)
    • listek_a Re: dotrwam do terminu? 03.05.10, 16:42
      a_lex ja też trzymam za Ciebie kciuki, żebys donosiła ciąże i
      urodziła zdrowego maluszka:)
    • katarzynaoles Re: dotrwam do terminu? 05.05.10, 09:31
      Mam nadzieję, że czuje się Pni już lepiej i nie ma tak nasilonych
      dolegliwości. Na pewno ważne jest, żeby dużo odpoczywać, bo w
      podobnej sytuacji aktywność ogólna często nasila aktywność macicy, a
      pozycja pionowa ciała powoduje wzmożony ucisk główki na szyjkę.
      Myślę, że leki zrobią swoje i macica będzie mniej pobudliwa - jeśli
      jednak ten stan się utrzyma, to na pewno będzie trzeba zmienić
      leczenie. Dziecko jest wg USG duże, ale na pewno jeszcze nie dość
      dojrzałe i lepiej, żeby posiedziało w brzuszku te 3 tygodnie
      jeszcze, będzie mu łatwiej po porodzie. Na razie radziłabym leżenie
      (choć niekoniecznie plackiem - to zależy od Pani reakcji), ale kiedy
      wszystko się uspokoi można myśleć o powrocie do normalnego trybu
      życia i nie jest wykluczone, że będzie to możliwe, a często wszystko
      kończy się porodem po terminie - co też należy wziąć pod uwagę.
      Pozdrawiam serdecznie :)
      • a_lex Re: dotrwam do terminu? 05.05.10, 11:51
        bardzo dziękuję :)
        czuję się już lepiej, brzuch napina się znacznie rzadziej.
        rozmawiałam wczoraj z lekarzem w szpitalu przy okazji odbioru wypisu -
        powiedział, że pessar ma głównie za zadanie odepchnąć główkę dziecka od szyjki i
        chyba tak się dzieje, bo nie czuję jej już tak nisko. pessar jednak szyjki nie
        zamknie, gdyby zaczęła się rozwierać... no ale jeśli nacisk się zmniejszy, to i
        ryzyko rozwierania będzie mniejsze. mam nadzieję :)
        tak, według lekarza też jeszcze wszystko może się unormować, mam się jednak
        oszczędzać i polegiwać - leżenie plackiem nie jest konieczne. mogę nawet wyjść
        na jakiś mały spacer. a jeśli poczuję twardnienie brzucha - to mam odpoczywać.
        a dwa tyg. przed terminem mam się zgłosić na oddział na zdjęcie pessara i gotowa
        do rodzenia, bo w moim przypadku to może być szybka akcja :) i tak bym chyba
        wolała, choć tak jak Pani pisze, nigdy nie wiadomo i dziecku może się odechcieć
        wychodzić :)
        pozdrawiam!
Pełna wersja