ieb
20.01.11, 20:15
Trochę ponad 4 miesiące temu urodziłam dużego synka przez cc. Przy pierwszych próbach współżycia po połogu był lekki dyskomfort w podbrzuszu, ale tego się oczywiście spodziewałam. Potem wydawało mi się przez chwilę, że jest już prawie normalnie, ale jednak nie jest... w pewnych pozycjach odczuwam za każdym razem ból albo dyskomfort na granicy bólu. Na kontroli u lekarza 2 i 9 tygodni po cc w badaniu na fotelu wszystko było OK. W tej sytuacji jednak wybieram się jeszcze raz i dlatego byłam dziś na usg tv i w szpitalu po kopię mojej dokumentacji medycznej.
I dwa razy stanęłam dziś jak wryta:
- w jednym dokumencie ze szpitala napisano „cięciem poprzeczy Pfanenstila otwarto powłoki jamy brzusznej. Nacięto załamek pęcherzowo-maciczny otrzewnej i zsunięto pęcherz ku dołowi. Mięsień macicy nacięto poprzecznie w dolnym odcinku. [...] Mięsień macicy zszyto szwem pojedynczym. Kontrola hemostazy. Powłoki jamy brzusznej zszyto warstwowo. [...]”, natomiast w innym miejscu wpisano „cięcie cesarskie met. Misgav-Ladach”.
Jedna metoda chyba wyklucza drugą? Chyba to nie jest tak, że część operacji robi się jedną metodą, a część drugą? Gdzieś w dokumentacji jest w takim razie nieprawda? Więc raczej nigdy się już nie dowiem jak byłam operowana? Czy może ja czegoś jeśli chodzi o te metody cc nie rozumiem...
- w usg tv okazało się, że moja macica jest w tyłozgięciu (przed ciążą była w przodozgięciu!). Czy może to być wynikiem cc (ułożenia "flaczków" przez lekarza)? Czy też raczej sposób zakończenia ciąży nie ma tu nic do rzeczy? Podobno tyłozgięcie jest czasem przyczyną bólu przy współżyciu, prawda? Ale czy jeśli właśnie to tyłozgięcie spowodowane ciążą jest przyczyną bólu i dyskomfortu, to czy jest jeszcze szansa, że dolegliwości się zmniejszą im dalej będzie od porodu? Niczego innego nieprawidłowego usg nie wykazało.
Jeszcze nie do końca uporałam się ze smuteczkiem po tym, jak mój poród okazał się o 180 stopni inny od wymarzonego. A teraz do tego okazuje się, że nie mogę się kochać w sposób, który dawał mi najnajnajwięcej przyjemności :(