Dodaj do ulubionych

Mój poród

03.12.12, 22:29
Witam serdecznie,
chciałam Wam opisać przebieg mojego sierpniowego porodu.
Niestety nie nalezał on do tych dobrych, za wyjątkiem tego, że mam cudownego synka.
Byłam 3 dni po terminie, o 2 w nocy poczułam pierwsze skurcze- nie były mocne ale regularne, co 3-4 minuty. Ponieważ na szkole rodzenia położna mowiła zeby przy takich skurczach jechac do szpitala- pojechałam. W szpitalu zbadał mnie lekarz- 1 cm rozwarcia :( A wiec cała droga jeszcze przede mną. około 8 rano zbadano mnie raz jeszcze- 3 cm, cały czas chodziłam, ruszałam się- inaczej ciężko było wytrzymać skurcze. Lekarz podjął decyzje o przebiciu pecherza- poród szybciej bedzie postepował. Nikt mnie nie pytał o zdanie, nie zwracał uwagi co było w planie porodu. A ja nie miałam siły sie kłócic, czego teraz żałuje. Po przebiciu pecherza skurcze sie nasilły- ulge czułam tylko pod ciepłym prysznicem. Około 12 miałam już 10 cm- byłam szcześliwa,że najgorsze już za mną. Niestety bardzo sie wtedy myliłam.
Gdy zaczęły się skurcze parte próbowałam przeć z całych sil, trwało to bardzo długo i bez rezultatów. Jak się później okazało dzidzius był źle ułożony- tylna częścią głowki. W pewnym momencie skurcze parte osłabły, prawie ich nie czułam. Podano mi oksytocynę- a ja juz nie miałam sił. Lekarz kładł mi się na brzuch i łokciem nasiskał a ja w tym czasie parłam. Po któryms razie się udało. Połozna nacięla mi krocze na zlecenie lekarza: "Pani nie żałuje nozyczek..." Synek urodził sie o 13.40 zdrowy dostał 10 pkt. Łożyska tez nie mogłam urodzić- lekarz musiał w tym pomóc recznie. I wtedy dostałam krwotoku wiec zrobiono mi łyzeczkowanie. O wszystkich tych zabiegach nikt mnie nie informował, sama sie o wszystko musiałam pytać a odpowiedzi były zdawkowe. Do łyżeczkowania nie dano mi znieczulenia- to był najgorszy bol jaki wtedy przezyłam, skurcze wczesniejsze to przyjemnosc w porownaniu z tym. Trwało to dosc długo, czułam się jak u rzeźnika z maszynka do mielenia miesa miedzy nogami- dosłownie. A pozniej było szycie- tez bardzo bolesne- trwało to godzine ze wzgledu na "potężne" pękniecie krocza- od dziurki do dziurki i pekniecie pochwy II stopnia. Synka zobaczyłam wieczorem po przewiezieniu mnie na sale poporodową. Z łóżka wstałam następnego dnia- miałam silna anemię i zawroty głowy. Miałam zakaz noszenia dziecka- żebym mu nie zrobiła krzywdy jak upadne.
Krocze goiło sie długo- przez 4 tygodnie nie mogłam usiąść, stanie tez bolało, wszystko bolało i boli jeszce dzis- 3 miesziące po.
Nie pisze tego by straszyć, musiałam sie wygadac poprostu...
Nigdy nie przypuszczałam że moj poród bede tak wspominać.
Dzis ciągle myśle czy tak powinno być, czy do usuniecia łożyska i łyżeczkowania nie powinni mnie uspić? Czy gdyby połozna zrobiła wieksze naciecie nie peklabym tak mocno? Czy zle ułożenie można było zobaczyc na usg? Czy to musiało tak być?
Obserwuj wątek
    • 2-aleksandra1981 Re: Mój poród 04.12.12, 08:41
      Na szczęście masz już to za sobą, a obok ukochanego synka. Gdzie rodziłaś ? Takie miejsca trzeba omijać szerokim łukiem.
      • karolkago82 Re: Mój poród 04.12.12, 18:23
        Dobrze że masz to juz za sobą i synus dostał 10 pkt, gratuluje że to wytrzymałaś. Poród miałaś niełatwy ale wkrótce zapomnisz o tym wierz mi miałam podobnie. Położenie dziecka było głowką w dół wiec moze lekarz nie zauwazył nic niepokojącego, nie przewidział komplikacji cieżko stwierdzić jakie miał kompetencje. Ja miałam łyżeczkowanie w narkozie nie wiem czemu TY nie masakra współczuję. Krocze tak samo szyte jak Twoje, jak to ujełaś od dziurki do dziurki hehe goiło sie z komplikacjami pare miesięcy! A co do planu porodu to lekarze i personel medyczny powinni sie stosowac do niego i informowac Cie o każdym zabiegu na Twoje zyczenie takie prawa sa zapsane w karcie praw pacjenta które znalazłam na stronie Rodzić po Ludzku. Nie da sie cofnąć czasu niestety wieć może po prostu o tym nie rozmyślaj. Byłaś dzielna i najważniejsze że maluszek zdrowy.Pozdrawiam.
    • niuniusia210284 Re: Mój poród 04.12.12, 09:44
      Witaj, po pierwsze bardzo współczuję Ci takich wspomnień z Twojego porodu. Co co Twoich pytań to Powinnaś dostać znieczulenie do szycia i łyżeczkowania, tego nie robi się na żywca:( Zastanawiam się czy partner był z Tobą? Czy zwracałaś im uwagę ze boli? W jakiej pozycji rodziłaś? Jesli na plecach to nie dziwię się że pękłaś bardziej niż Cię nacięto, to najgorsza pozycja, z tego też bierze się zabronione wyciskanie dziecka łokciem, krwotok pewnie od wyciskania łożyska... Większe nacięcie chyba nic by nie zmieniło:( Ja niestety rodziłam w pozycji półsiedzącej i tez mnie nacięto i teraz wiem że pękłam bo mam "wolną" tkankę i tego lekarz nie zszł ale na szczęście już nie boli. Myślę że kiedy będziesz gotowa powinnaś złożyć skargę na lekarza - położną właśnie za to że nie znieczulili Cię do zabiegu. Myślę że Pani Kasia więcej Ci napisze i poda więcej szczegółów. Pozdrawiam ciepło
    • ashraf Re: Mój poród 04.12.12, 11:17
      Wspolczuje :((( Nie tylko przedmiotowego traktowania, ale tez tych wszystkich okrutnych interwencji medycznych, ktorych mozna bylo uniknac np. wykonujac w pore usg, ktore wykazaloby, ze np. dziecko nie kwalifikuje sie do zakonczenia porodu sn z uwagi na ryzyko duzego uszkodzenia krocza. Do tego to wyciskanie (dobrze, ze nic sie nie stalo dziecku), brak prob zmiany pozycji na taka, w ktorej mialaby szanse zadzialac grawitacja, a lyzeczkowania i szycia na zywo w ogole nie skomentuje, to barbarzynstwo!! No ale czemu sie dziwic, moj ex uslyszal na studiach (lekarskich), ze "kobiety nie trzeba znieczulac do szycia krocza, bo jest ona tak szczesliwa, ze juz urodzila, ze i tak nie czuje bolu"!!!
    • rulsanka Re: Mój poród 04.12.12, 13:04
      Koszmar :( Może napisz gdzie rodziłaś, żeby inne kobiety mogły unikać tego miejsca.
      Szkoda, że nie mogłaś rodzić w pionie, wtedy skurczom pomaga grawitacja, no i lekarz po brzuchu nie może skakać (co swoją drogą jest zabronione - jeżeli dziecko nie chce wyjść samo, robi się cc).
      Co do rodzenia łożyska, to na to spokojnie trzeba było poczekać, ale widocznie lekarzowi się spieszyło. Ja miałam super poród, a łożysko dłuugo nie chciało się urodzić. Spokojnie czekaliśmy, dziecko przy piersi powoduje wyrzut oksytocyny i łożysko wyszło.
      Szycie i łyżeczkowanie na żywca, nie do pomyślenia :( Ja miałam założony 1 szef na krocze i to na śluzówce - a szycie bolało paskudnie.
      Dlatego lepiej zawsze rodzić z osobą towarzyszącą, ale też trzeba pisać o takich szpitalach. Z czasem podejście do rodzącej się poprawia.
    • gosiasalatka Re: Mój poród 04.12.12, 13:30
      Męża przy porodzie nie było- miał być- razem chodziliśmy do szkoły rodzenia, tego dnia musiał wyjechac do pracy- 400 km, nie było szans by wrócił. Nie wiem czy jego obecność coś by zmieniła w podejsciu personelu- może tylko to, że ja bym sie czuła bezpieczniej i była bardziej stanowcza.
      Cieszę się, ze to już za mną, z perspektywy czasu wszystko wygląda inaczej. Zaraz po porodzie wydawało mi się że to wszystko tak miało wyglądać- że to normalne- ten ból i ew. komplikacje. Teraz jestem zła na siebie, że nie wykłóciłam się na sali porodowej o inne traktowanie. Ale wtedy najważniejsze było dla mnie dziecko, żeby urodzić i żeby mały był zdrowy. Bałam się też, że jeżeli bede sie kłócić to odbije się to na złym traktowaniu dziecka.
      Rodziłam w różnych pozycjach ale wszystkie na łóżku. Trochę w siedzącej, leżącej i półsiedzącej. Gdy lekarz naciskał na brzuch mówiłam żeby tak nie robił, że nie chce ale powiedział że inaczej nie urodze wiec ostatecznie na wszystko sie godziłam :(
      Próba porodu łożyska trwała kilka minut :( Pewnie przez to że się nie urodzilo normalnie nie miałam pokarmu przez 4 dni- gdyby nie moja walka i męczenie synka żeby ssał "na pusto" wogóle bym nie karmiła piersią.
      Rodziłam w Pabianicach, myślałam że wszędzie jest tak samo, jak ma być dobrze to będzie.Kiedyś będziemy chcieli mieć drugie dziecko ale nie wiem czy się zdecyduje na poród sn. No i czy nasze starania się udadzą bo narazie to czarno to widzę :)
      • ashraf Re: Mój poród 04.12.12, 15:19
        Wydaje mi sie, ze oczekiwanie od kobiety, ze po 10 czy wiecej godzinach boli porodowych bedzie wyklocac sie o godne traktowanie i respektowanie swoich zyczen to utopia. Dlatego tak wazna jest - w mojej opinii - wlasna, oplacona i zaufana polozna, ktorej plan na porod pokrywa sie z Twoim. Maz tez moze pomoc, ale umowmy sie - mezczyzni sie na tym nie znaja, podczas porodu boja sie nie bardziej niz kobieta i wola oddac decyzje w rece personelu, co w normalnej sytuacji powinno byc normalna praktyka.
        Zycze Ci przezwyciezenia traumy, nastepnym razem bedziesz wiedziala czego mozesz uniknac, wybierzesz inny szpital, ew. umowisz sie na cc, to tez jest mozliwe po takim porodzie.
      • ciociazlarada Re: Mój poród 04.12.12, 15:22
        Naprawdę bardzo mi przykro i serdecznie współczuję, że coś takiego Cię spotkało, tym bardziej przesyłam wirtualne uściski, jako że mój własny termin mija jutro, a moja córa jest ustawiona jak Twój mały - plecami do moich pleców i twarzą do góry.
        Przykro mi, że musiałaś przez coś takiego przechodzić, żadna z wymienionych przez Ciebie interwencji nie powinna mieć miejsca bez Twojej świadomej zgody, nie mówiąc o tym, że niektóre z nich (wyciskanie dziecka czy szycie na żywca) to po prostu barbarzyństwo.

        Teraz to będzie tylko gdybanie, ale zaryzykuje stwierdzenie, że gdyby nie pośpiech i karygodne zachowanie lekarza mogłabyś mieć świetne wspomnienia z porodu - większość dzieci ustawionych w ten sposób obraca się w trakcie akcji (ponad 90%), jeżeli tylko da się im spokój i czas, a rodzącej swobodę poruszania się i instynktownego wyboru pozycji. Można również uniknąć nacięcia. Często taki poród trwa dłużej i może przebiegać niestandardowo, ale o tym powinien dobry lekarz wiedzieć. Jak najbardziej złożyłabym skargę na takiego rzeźnika i tak jak wyżej piszą inne foremki - napisz nam gdzie rodziłaś, dobrze wiedzieć czego i kogo unikać.
        • justcam Re: Mój poród 04.12.12, 20:21
          napewno tak nie powinno sie to wszystko odbywac, zycze Ci aby nastepny twoj porod byl przeciwienstwem i pieknym wspomnieniem bo to jest mozliwe ! jednak wazne jest to kto odbiera porod i w jakim szpitalu sie rodzi .... i nie obwiniaj sie ze nie dalas rady sie stawiac personelowi to naturalne po tylu godzinach meczarni ciezko sie sprzeciwac a wrecz jest to niemozliwe... to oni zawinili i sa winni takiego ciezkiego porodu
      • rulsanka Re: Mój poród 05.12.12, 13:08
        "Rodziłam w różnych pozycjach ale wszystkie na łóżku. Trochę w siedzącej, leżącej i półsiedzącej."

        We wszystkich tych pozycjach masz przyblokowaną kość krzyżową. Być może pozycja na klęczkach, z rękami opartymi na poziomie głowy, by coś pomogła? Dwójkę dzieci urodziłam w ten sposób i "parło się samo", nie było to męczące, choć przy pierwszym dziecku fazę partą miałam półtorej godziny, bo młody wychodził z rączką.

        "Próba porodu łożyska trwała kilka minut :( "

        No to rzeczywiście lekarzowi się spieszyło. Ja najpierw czekałam w wannie kilkanaście minut, a potem poszłam na łóżko, tam przystawiliśmy dziecko i jeszcze kilkanaście minut czekałam.
        W porodzie nie musi wszystko być z minutnikiem. Łożysko nie dziecko, można zaryzykować czekanie, nie udusi się.

        "Teraz jestem zła na siebie, że nie wykłóciłam się na sali porodowej o inne traktowanie."
        Rodząca jest pod wpływem takich hormonów, że wykłócanie się jest praktycznie niemożliwe. To nie twoja wina, tylko lekarza i położnej, że Cię tak potraktowali.

        Najważniejsze, że dziecko zdrowe.

        O drugim porodzie na razie nie myśl. Ja pierwszy wspominam źle, choć w porównaniu z Twoim był ok. Drugi, po 4 latach, był w domu narodzin i był cudowny. Zero medycznych interwencji.
      • drzewachmuryziemia Re: Mój poród 08.12.12, 18:55
        Bardzo Ci współczuję, nie rób sobie wyrzutów, ze sie im nie postawiłas. Cięzko jest być asertywną, gdy ból jest silny i sie od kogoś totalnie zależy + jeszcze zalezy od tego kogos nasze dziecko. W kazdym razie, ja tez nie byłam, mimo ze na codzien nie mam z tym problemów.
    • amy.28 Re: Mój poród 05.12.12, 22:50
      ja piernicze - jak w średniowieczu. Dzielna jesteś, serio. Współczuję takiego przebiegu, szczególnie tego lyżeczkowania i szycia na żywca - to się w głowie nie mieści po prostu.
    • klarci Re: Mój poród 07.12.12, 17:15
      :(
      smutne to :(

      wydaje mi się, że dlatego tak ważne jest, aby wzmacniano nas w walce o swoje prawa (jako społeczeństwo, ale także w sensie przygotowanego taty u boku).
      z tym szyciem i łyżeczkowaniem, to moim zdaniem do sądu się nadaje - brak znieczulenia :/
      co do pęknięcia, zastanowiłabym się raczej, czy pęknięcie nie byłoby mniejsze w przypadku braku nacięcia.
      no i to ułożenie dziecka- po czasie doszłam, że mój pierwszy syn musiał być tak ułożony (drugi początkowo chyba też) - niestety mój pierwszy poród dość podobny - poza tym, że nie byłam łyżeczkowana i nie pocięli mnie aż tak.
    • disco-ball Re: Mój poród 10.12.12, 15:32
      Współczuję przeżyć
      ale przede wszystkim gratuluję maleństwa!!!

      napisz, gdzie rodziłaś!
    • katarzynaoles Re: Mój poród 10.12.12, 19:58
      Przykro mi, że takie przeżycia porodowe stały się Pani udziałem. Pyta Pani czy to tak musiało być - według mnie nie. I nie mam tu nawet na mysli późnego rozpoznania odwróconego mechanizmu porodowego - to czasem naprawdę trudno zdiagnozować - ale cały sposób prowadzenia drugiego okresu porodu. Nie znoszę takiej logiki, którą zastosowano w Pani przypadku: nie posuwa się do przodu a mogłoby? To popchnijmy mocno!. Gdyby coś złego działo się Panią albo z dzieckiem i byłaby to kwestia wyboru między jednym a drugim ryzykiem, to mogę to zrozumieć - w każdym innym przypadku to bez sensu. Wszystko to, co działo się po podaniu oksytocyny i interwencjach lekarskich, łącznie z krwotokiem i pęknięciem to konsekwencje przyjętej metody położniczej. Gdyby zostawiono Panią w spokoju to skurcze najprawdopodobniej ustałyby na jakiś czas, Pani poszłaby spać. Potem pewnie pojawiłyby się na nowo, a dziecko byłoby już nieco niżej i wszystko mogłoby się rozegrać inaczej. Jestem skłonna zgodzić się z koleżanką, która pisze, że obrażenia krocza byłyby być może mniejsze, gdyby Pani nie nacięto i na pewno byłyby mniejsze, gdyby doktor nie wyciskał dziecka. Proszę wyobrazić sobie próbę gwałtownego wyciskania tubki z pastą do zębów - prawdopodbieństwo pęknięcia tubki wydaje się być spore, prawda? Przy wypychaniu dziecka działa ten sam mechanizm, ale z tą różnicą, że maluch ma twardą główkę... Z łożyskiem ta sama historia, pewnie nie dość długo czekano, albo macica była już całkiem rozstrojona tymi różnymi działaniami. Ten poród nie musiał tak wyglądać, ale to jaki był ten pierwszy na szczęście nie ma znaczenia dla przebiegu kolejnego. Życzę, zeby udało się Pani jeszcze zaznać satysfakcji z porodu o własnych siłach. Pozdrawiam serdecznie :)
      • gosiasalatka Re: Mój poród 11.12.12, 21:25
        Dziekuję za wszystkie wpisy- juz mi trochę lżej...
        Utwierdziłam się w przekonaniu, że to co sie stało- nie było koniecznością. Myślę, że niedługo wszystko wróci do normy i przestane o tym rozmyslać.
        Mimo wszystko jestem najszczęśliwszą osobą na świecie, dzięki synkowi, którego usmiech potrafi wszystko wynagrodzić :))
    • jugutka Re: Mój poród 21.12.12, 23:21
      baardzo mocno wspolczuje!!!
      jezu łyżeczkowanie na żywca to jakis koszmar..
      też miałam wykonane po porodzie ale rodziłam z zzo
      a na czas szycia i łyżeczkowania anestezjolog dodał
      trochę dawki znieczulenia.. :(
      Przykro mi, że tyle musialas przejsc :( wierzyć sie nie chce, że są
      takie miejsca gdzie kobieta rodzi jak w rzeźni :(
      trzymaj się ! zapominaj o tym koszmarze!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka