Gość: storima
IP: *.d4.club-internet.fr
01.04.06, 16:41
Prima Aprilis czyli pierwszy kwietnia, wywodzi sie z lacinskiej nazwy
pierwszego dnia wyrosnietych nowalijek. W czasach antycznego Rzymu nowalijki
byly kojarzone
z pokarmem bogow Olimpu. To wlasnie w paczatkach wiosny pojac sie nektarem
Zeus odkrywal przed swymi boskimi goscmi malutkie poletko zaslane
wielokolorowym dojrzalym warzywem. Bogowie rzymscy, zaadoptowni z greckiej
mitologii posiadali ludzkie cechy, bedac jednak niesmiertelni. Sami wiec
pedzili sobie nektar, ktorego naszym odpowiedniekiem jest wino. In vino
veritas mowili, odnajdujac prawde... w winie. To male poletko nowalijek moglo
ziemskiemu rolnikowi przyspozyc caloroczny dochod. Ten kto pierwszy wyjechal
na rynek z nowalijka byl wlasnie posrod tych szczesciarzy. Oczywiscie klimat i
wowczas platal figle, wiec pierwszo-kwietniowe nowalijki byly rowniez lasko
szczesliwego losu rolnika. Stad pojawialy sie oczywiscie ich podrobki.
Spec, wytrawny smakosz i znawca warzyw wyczwal falszerke na miejscu mowiac:
"Prima Aprilis".
W okolicach dzisiejszego Janowa mieszkal sobie Bolko zwany Brukiew.
On to bowiem jako jeden z pierwszych na terenach owczesnej X wiecznej Polski,
sprowadzil to warzywo z Wloch do naszego kraju. Ceniono wowczas brukiew, lecz
nie trafiala ona na chlopskie stoly, jedynie mozni ksiazeta mogli sie
delektowac egzotycznym na tamte czasy warzywem. Stad taki Bolka przydomek.
Bolka swymi podrozami zafascynowal sie owczesnym zamkowym oknem. Szkal
oczywiscie wowczas jeszcze nie znano. Wiedzac, ze okno przepuszcza promiene
slonca, jak i utrzymuje komnate w cieple wymyslil pierwsza slowianska
szklarnie. Wielki rozlozysty namioy pokryl zwierzecymi pecherzami (owczesne
szyby) i tak wychodowal pierwsze w Polsce nowalijki. Niestety pomysl sie nie
przyjal bo zasdrosne poganskie chlopstwo dopatrzylo sie w bolkowej szklarni
ciamnych sil boga Kapitusa. Chodzilo oczywiscie o zwykla ludzka zawisc i
kontrole nad owczesnym rynkiem nowalijek. Rozwscieczona gawiedz rozerwala
namiot a z reszty pecherzy puszczala strzelajace balony. Przywiazany posrodku
swego namiotu-szklarni krzyczal: "To nie jest Prima Aprilis".
To jest Prima Aprilis odpowiadal rozbawiony wsciekle tlum.
Stad w Polsce droga czestochowskiego regionu przyjela sie ta nazwa i jej tradycja.
Wiecej:
"Slownik zwyczajow nieznanych ", praca zbiorowa, Panstwowe Wydawnictwo
Naukowe, Torun 2004