anakastyczny
10.02.09, 01:19
Dwa przykłady:
1)Tramwaj odjeżdża według rozkładu z przystanku przy PKS (w stronę Rakowa)o
godzinie 22: 50 (dotyczy to okresu ferii), jednakże nie panu motorniczemu
spieszy się widać i jest już na przystanku o godzinie 22:45 dobiegam do tego
tramwaju- lecz ku mojemu zaskoczeniu drzwi są zamknięte - tramwaj stoi na
czerwonym świetle przez jeszcze około 30 sekund, pan motorniczy nie widzi
potrzeby otwarcia drzwi i po 30 sekundach odjeżdża....
Następny tramwaj jest już do zajezdni- przyjeżdża również kilka minut
wcześniej. Rozpoczynamy podróż na moście między rondem Mickiewicza a "Borem"
mija się z tramwajem jadącym w przeciwnym kierunku Panowie się pozdrawiają
kierunkowskazami (buractwo skończone) ale mało tego również zalotnie trąbią do
siebie.... dojeżdżamy do zajezdni gdzie stoi już tramwaj nocy aby zabrać
pasażerów w stronę Rakowa, ale niestety stał tam dość długo, ale zanim
skręciliśmy wyjechał on już na przystanek Powstańców Śląskich i odjechał
spokojnie- kiedy następny tramwaj jest łatwo sprawdzić...
2) Dzisiaj po 22 grubo ostanie 27 jechało w stronę Jesiennej przy sezamie koło
bilbordu stało już chwilę kiedy to z tramwaju wybiegła dziewczyna i na
"zabicie się" biegła aby na ten autobus zdążyć, kierowca poczekał aż pokonała
dystans dość długi i przed samiutkim nosem zamknął drzwi dziewczynie ledwo żywej.
Zastanaiwam się kto tam pracuj czy to są jacyś frustraci czy ludzie
zakompleksieni, którzy w ten sposób leczą swoje kompleksy.
Bardziej dosadnych słów nie użyję.