Nie bardzo wiem czy tak do końca o to mi chodzi.
A piszę, bo starszego syna wychowywałam tak samo (przynajmniej tak mi się wydaje) i słuchał się. Chodzi mi o sytuacje niebezpieczne np: jesteśmy na basenach - jest basen głęboki i brodzik. Tłumaczę córce (3,5 roku), że nad brzeg brodzika/do brodzika może sama wejść/podejść, ale do dużego basenu musi iść z mamą/tatą. I co? Ledwo się obróciłam ona już idzie w kierunku basenu - na wołania w ogóle nie reaguje

.
Sytuacja inna: wieczór pora kąpieli. Wołam Ją i daję trochę czasu na dokończenie zabawy. Przychodzę w końcu po nią (bo ileż można wołać i słyszeć "zaraz"), mówię że teraz już pora - ona ucieka, chowa się. W końcu zabieram ją siłą niosąc na rękach, a ona wrzeszczy i awantura gotowa.
Coś mogę z tym zrobić? Jak? Bo nieraz mam ochotę dać klapsa w tyłek, może trzeba?