Dodaj do ulubionych

MACOCHA dlugo mi wyjdzie :((((

24.08.05, 00:10
Kochane, do napisania tego watku skusil mnie pewien post na forum Macochy,
ktorego nie jestem jeszcze uzytkowiczka, wiec nie moge tamze odpowiadac...
Poznalam mojego M, kiedy jego syn z pierwszego zwiazku (nie malzenstwa) mial
6 lat. Na poczatku, przez jakies 2 tyg nie wiedzialam, ze ma dziecko. Te 2
tyg wystarczyly, bysmy oboje zakochali sie w sobie bez pamieci. Poznalam Go w
styczniu, a 14 lutego w Walentynki ze wszystkimi rygorami na swiecie moj M
oswiadczyl mi sie, dodajac, ze beze mnie zycia dla niego nie ma. O ja glupia :
((. Bylam akurat 2 lata po zakonczeniu super toksycznego zwiazku, ktory
zapadl mi w pamiec jak malo ktory. Uwazalam, ze zlapalam Pana Boga za Nogi...
Ze to jest wlasnie Ten, Jedyny... Ten, z ktorym stworze RODZINE... przez
SUPER WIELKIE M, taka jaka mialam w DOMU RODZINNYM. Juz na poczatku powinno
sie we mnie zapalic czerwone swiatelko, kiedy na bodajze 6 randce moj M
oznajmil, ze spoznil sie (bagatela 1 godz.) ale przeciez jest
usprawiedliwiony, bo widzial sie akurat z synem. Ale oczywiscie nic sie nie
zapallo, wrecz przeciewnie, myslalam: jaki to wspanialy Ojciec, oddany,
cieply, odpowiedzialny... Wiec zakochana po uszy wyszlam za niego, kolejne
trzy lata spedzilismy na staraniu sie o wlasne potomstwo (z Jego "winy")i
stal sie cud: NARODZILY SIE BLIZNIAKI. Idelane, cudne, dziewczynka i
chlopiec, zdrowe, wspaniale, fenomenelne. I co sie okazalo???? Otoz zostalam
poinformowana, ze moje 10-miesieczne dzieci powinny juz potrafic usypiac
same, bo tatus ma sport na ktory nie moze sie spoznic. Bo jego pierworodny
bylo co prawda przez niego uspypiany (sic!) do 10-tego roku zycia, ale to
byla inna sytuacja... bal sie biedaczek drzewa za oknem.... etc, etc.... Wiem
dzisiaj, ze mam wspaniale dzieci rowniez dzieki temu, z odziedziczyly geny po
moim M, ale wiem tez, ze dzisiaj nie zdecdydowalabym sie na posiadanie dzieci
z kims tak zaangazowanym wzwiazek z dzieckiem z poprzedniego zwiazku. Nie
wiem czy pisze to ku przestrodze, czy raczej ku samooczyszczeniu... JEGO SYN
jest ZAWSZE na I miejscu... Nawet kiedy pisalam SMS'a ze musimy z nasza
owczesnie roczna corka pilnie jechac do szpitala, bo ma powazny uraz glowy,
otrzymalam odpowiedz od M, ze jest obecnie na zebraniu szkolnym u SYNA i czy
naprawde jest to aaaazzzzz taaaaak piiiilllneeeee. Pojechalam do szpitala
sama... W zyciu nie bylo mi tak przykro.... zwlaszcza ze wzgledu na corke...
juz wiedzialam, ze nie bedzie miala takiego DOMU
Obserwuj wątek
    • fflorentyna Re: MACOCHA dlugo mi wyjdzie :(((( 24.08.05, 00:12
      za wczesnie minsie wyslalo, sorry...
      ze nie bedzzie miala takiego domu jaki ja mialam... sad(((( i to wszystko moja
      wina sad((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
      • mamaemmy Re: MACOCHA dlugo mi wyjdzie :(((( 24.08.05, 00:16
        Ej.może nie bedzie tak zle...
        Myslę,że dla kazdego faceta pierworodny jest baardzo wazny-to raz.
        A dwa-facet nie czuje więzi z tak małymi dziecmi jak ze starszym synem który
        widzi w nim idola..
        Zobaczysz,ja myślę,że potrzeba czasu.
        Ale o tamtego chłopca nie bądz zazdrosna-moze on mu chce zrekompensowac brak
        rodziny?Wasze blizniaki rodzine mają..
        • fflorentyna Re: MACOCHA dlugo mi wyjdzie :(((( 24.08.05, 00:24
          to nie do konca tak... Moj M widuje sie z SYNEM codziennie!!!! Spedzaja ze
          soba wiecej czsu niz czesto dzieciz tzw "pelnych rodzin". Na domiar zlego caly
          czas liczylam na to, ze im bedzie starszy tym mniej bedzie Ojca absorbowal, a
          tymczasem jest odwrotnie. Nawet kiedy wie, ze caly dzien mamy dla siebie
          potrafi zaabsorbowac "nagle" mojego M, na tyle, ze nasze wspolne plany legna w
          gruzach... a ma juz 16 lat, wiec nie jest mala dzidzia,ktora nie rozumie
          pewnych spraw...
          • mamaemmy Re: MACOCHA dlugo mi wyjdzie :(((( 24.08.05, 00:53
            16 lat..
            to nawet
            i dobrze,bo konczy się ten okres kiedy jego syn bedzie z nim chciał spędzac
            tyle czasu.Może wtedy sobie przypomni,że ma tez inne dzieci..Oby to było jak
            najszybciej!
            Bo z tego co piszesz to przeszłas z nim przez to troche...
    • acorns Re: MACOCHA dlugo mi wyjdzie :(((( 24.08.05, 00:56
      fflorentyna napisała:

      > Juz na poczatku powinno
      > sie we mnie zapalic czerwone swiatelko, kiedy na bodajze 6 randce moj M
      > oznajmil, ze spoznil sie (bagatela 1 godz.) ale przeciez jest
      > usprawiedliwiony, bo widzial sie akurat z synem.

      Moim zdaniem robisz z igły widły i podchodzisz zbyt egoistycznie do tematu. Ja
      jako ojciec samotnie wychowujący córkę również wielokrotnie olałem spotkania z
      laskami jak akurat córka mnie w tym momencie potrzebowała. Na początku myślałaś
      bardzo dobrze, teraz niestety już nie.

      > Otoz zostalam
      > poinformowana, ze moje 10-miesieczne dzieci powinny juz potrafic usypiac
      > same, bo tatus ma sport na ktory nie moze sie spoznic. Bo jego pierworodny
      > bylo co prawda przez niego uspypiany (sic!) do 10-tego roku zycia, ale to
      > byla inna sytuacja... bal sie biedaczek drzewa za oknem.... etc, etc....

      Miał rację. Powinny usypiać same i jest to jak najbardziej możliwe i wskazane.
      Może popełnił błąd w przypadku syna i nie chciał go powtarzać?

      > Nawet kiedy pisalam SMS'a ze musimy z nasza
      > owczesnie roczna corka pilnie jechac do szpitala, bo ma powazny uraz glowy,
      > otrzymalam odpowiedz od M, ze jest obecnie na zebraniu szkolnym u SYNA i czy
      > naprawde jest to aaaazzzzz taaaaak piiiilllneeeee. Pojechalam do szpitala
      > sama... W zyciu nie bylo mi tak przykro.... zwlaszcza ze wzgledu na corke...

      Jeśli uraz głowy był poważny, należało do szpitala jechać NIEZWŁOCZNIE a nie
      pisać SMSy i czekać na chłopa. Bo jak się okazało, mogłaś pojechać sama. To, że
      był akurat na zebraniu u swojego syna nie jest argumentem na jego niekorzyść.
      Przecież już na tym zebraniu był, a nie pojechał na nie pomimo tego, że córka
      właśnie rozwaliła sobie głowę.
      • mamaemmy do acorns 24.08.05, 01:17
        Wiesz,nie napadaj tak na nią..Rozumiem,że jako mężczyzna bronisz faceta(mój
        mąż tez miałby podobne zdanie jak Ty pewnie)...
        Ona ma troche racji,gdybys wczytał się w tekst zrozumiałbyś,że jej nie chodzi o
        to naprawde ile czasu spędza z tamtym chłopcem,ale,ze przez to zaniedbuje swoją
        obecną rodzinę...
      • fflorentyna Re: do acors 24.08.05, 10:03
        > jako ojciec samotnie wychowujący córkę również wielokrotnie olałem spotkania
        z laskami jak akurat córka mnie w tym momencie potrzebowała.

        to super, musi być z Ciebie fajny gość, skoro nie przychodzisz na umówione
        wcześniej spotkania bez uprzedzenia. To tłumaczy powód, dla którego spotykasz
        się z tzw. laskami, które nie mają problemu z faktem bycia "olaną".
        Ja w takim wypadku oczekuję telefonu, lub wcześniejszego uprzedzenia, że nie
        możemy się umówić na konkretną godzinę.


        > Miał rację. Powinny usypiać same i jest to jak najbardziej możliwe i
        wskazane. Może popełnił błąd w przypadku syna i nie chciał go powtarzać?

        Tak, zgadzam się z twierdzeniem, że większość dzieci w tym wieku pewnie usypia
        sama. Wiem też, że często jest to okupione mniejszym lub większym stresem dla
        rodziców i dziecka, ale można to przeżyć. Wiem też, że są przypadki, kiedy
        żadne cywilizowane metody nie skutkują i choćby nie wiem co, dziecko nie uśnie
        samo. Mój syn w trakcie silnego płaczu wymiotował - czy to mnie tłumaczy??? Że
        nie chciałam by 10-miesięczne dziecko się zadławiło???? Odkąd dzieci skończyły
        1,5 roku zasypiają same i śpią same. Czy to był taki wielki problem dać im
        trochę więcej czasu????? Ale cóż Tatuś nie mógł usypiać dzieci, bo biedaczek
        nie zdążyłby na sport ze swoim SYNEM...

        > Jeśli uraz głowy był poważny, należało do szpitala jechać NIEZWŁOCZNIE a nie
        > pisać SMSy i czekać na chłopa. Bo jak się okazało, mogłaś pojechać sama.

        Wiesz, rozumując w ten sposób to ja wszystko mogę sama zrobić i nie czekać na
        chłopa. Pewnie, że mogłam wieczorem nie czekać na opiekę do drugiego dziecka
        tylko zapakować dwoje dzieci do samochodu (bo rozumiem, że się zgadzamy co do
        tego, że syn również musiałby pojechać ze mną a nie zostać sam w domu).

        W kontekście powyższego mam pytanie, jak Ty byś się zachował będąc na zebraniu
        w szkole / przedszkolu u córki w trakce którego dostałbyś SMS'a, że córka w
        trakcie zabawy w domu na tyle poważnie uderzyła się w głowę, że musi być
        zbadana w szpitalu?????
        Baaaaaardzo bym chciała poznać odpowiedź na to pytanie.
        • anka1 Re: typowe (((( 24.08.05, 10:07
          ja co prawda nie jestem zona ale tez mamy dziecko, ktore wlasciwie ojca nie
          widuje, bo syn z malzenstwa jest ponad wszystko ...
        • acorns Re: do acors 24.08.05, 23:54
          fflorentyna napisała:
          > Wiem też, że są przypadki, kiedy
          > żadne cywilizowane metody nie skutkują i choćby nie wiem co, dziecko nie
          uśnie
          > samo. Mój syn w trakcie silnego płaczu wymiotował - czy to mnie tłumaczy???
          Że
          > nie chciałam by 10-miesięczne dziecko się zadławiło????

          Podstawowym błędem jest usypianie dzieci w ogóle kiedyakolwiek i chodzenie na
          paluszkach bo dziecko śpi. Moja córka nie była noszona na rękach ani kołysana a
          będąc kilkumiesięcznym niemowlakiem zasypiała podczas gdy w mieszkaniu była
          impreza. Przyciszaliśmy tylko trochę muzykę i unikaliśmy zbyt głośnych wrzasków
          i Młoda się nie budziła.

          > W kontekście powyższego mam pytanie, jak Ty byś się zachował będąc na
          zebraniu
          > w szkole / przedszkolu u córki w trakce którego dostałbyś SMS'a, że córka w
          > trakcie zabawy w domu na tyle poważnie uderzyła się w głowę, że musi być
          > zbadana w szpitalu?????
          > Baaaaaardzo bym chciała poznać odpowiedź na to pytanie.

          Kazałbym żonie zapakować dzieciaki w taksówkę i jechać do szpitala bo przecież
          trzeba jechać niezwłocznie a ja jestem w innym punkcie miasta. Wyszedłbym z
          zebrania wcześniej i pojechał prosto do szpitala. Albo bym poprosił któregoś
          kumpla o pomoc.
          • fflorentyna Re: do acors 26.08.05, 21:53
            jedny, slowem nie czekalbys az zostanie ustalona skladka na komitet
            rodzicielski, sklad rady rodzicow, wyczytane najlepsze i najgorsze osoby w
            klasie itp. Wyszedlbys, moj M tego nie zrobil sad((

            Co do usypiania - jak wczesniej napisala Erin kazdy ma swoja metode. Kazde
            dziecko jest inne. Corka wlasciwie nigdy nie miala problemow ze snem, syn wrecz
            przeciwnie, mimo, ze urodzily sie tego samego dnia i tak samo sa chowane. Zatem
            nalezy pogodzic sie z faktem, ze nie ma zlotych rad - to co moglo sie sprawdzac
            u Twojej corki nie koniecznie musi miec zastosowanie do moich dzieci i
            odwrotnie.
      • e_r_i_n Re: MACOCHA dlugo mi wyjdzie :(((( 25.08.05, 15:10
        acorns napisał:

        > Ja jako ojciec samotnie wychowujący córkę również wielokrotnie olałem
        > spotkania z laskami jak akurat córka mnie w tym momencie potrzebowała. Na
        > początku myślałaś bardzo dobrze, teraz niestety już nie.

        Ale tu pewnie mniej chodzi o spotkania, gdy byli sami, a bardziej o dziwna
        rozbieznosc w stosunkach ojciec - syn i ojciec - blizniaki.

        > Miał rację. Powinny usypiać same i jest to jak najbardziej możliwe i
        > wskazane. Może popełnił błąd w przypadku syna i nie chciał go powtarzać?

        To, co jest bledem wg Ciebie, nie musi byc wg innych. Moj syn ma 4 lata i nadal
        jest usypiany. Bo ja tak chce, a to ja decyduje, co sie dziac z moim dzieckiem
        powinno.

        > Jeśli uraz głowy był poważny, należało do szpitala jechać NIEZWŁOCZNIE a nie
        > pisać SMSy i czekać na chłopa. Bo jak się okazało, mogłaś pojechać sama. To,
        > ze był akurat na zebraniu u swojego syna nie jest argumentem na jego
        > niekorzyść.
        > Przecież już na tym zebraniu był, a nie pojechał na nie pomimo tego, że córka
        > właśnie rozwaliła sobie głowę.

        W takiej sytuacji powinien odpisac zonie, ze ma jechac i spotkaja sie na
        miejsu. I niezwlocznie wyjsc z zebrania. Gdyby moj maz tak nie zrobil (tez
        jestem 'macocha'), to wiory by polecialy.
        Podejrzewam tez, ze w sytuacji odwrotnej (jest na zebraniu blizniakow, syn
        rozbija sobie glowe) watpliwosci co do priorytetow by nie mial.

        Nie uwazam, ze tu ma znaczenie wiek dzieci czy to, czy jest pierworodny
        czy kolejny. Dzieci powinny byc traktowane stosownie do wieku, ale nie jedno
        kosztem drugiego. W pelnych rodzinach daje sie to pogodzic, w 'zlozonych' tez
        powinno sie chociaz probowac. Tu proporcje sa zachwiane. I to jest chore, moim
        zdaniem.

        PS Sciskam Cie, Florentyno i z tego, co pisze 'szefowa', juz jestes
        na 'macochach'.
      • nangaparbat3 Re: MACOCHA dlugo mi wyjdzie :(((( 26.08.05, 23:10
        Powinien był zostawić zebranie i jechać do szpitala, gdzie by się spotkali.
        Jechać, zeby zobaczyc dziecko, któremu coś zlego i groźnego sie stało, zeby
        przy nim byc. To znaczy - normalny (wg mnie) ojciec po prostu czułby taką
        potrzebe.
    • cubus1 Re: MACOCHA dlugo mi wyjdzie :(((( 25.08.05, 14:55
      Po pierwsze znajac tylko jedna wersje trudno jest ocenic sytuacje.
      Jednak wewnetrznie staje po stronie ojca i syny( choc jestem kobieta smile ).
      To dobrze ze 16 letni chlopiec ma dobry kontakt z ojcem,ze ojciec chodzi na
      jego zebrania.
      Z opisu taka sytuacja trwa 10 lat, dzieci maja ponizej roku,tak ? Czyli 9 lat
      wszystko bylo OK?
      • e_r_i_n Re: MACOCHA dlugo mi wyjdzie :(((( 25.08.05, 15:13
        cubus1 napisał:

        > Z opisu taka sytuacja trwa 10 lat, dzieci maja ponizej roku,tak ? Czyli 9
        > lat wszystko bylo OK?

        Bylo ok, poki nie bylo dzieci (jak rozumiem z opisu autorki) i nie bylo
        dysproporcji w emocjach w stosunku do owych dzieci az tak widac.
        Kobieta w takim zwiazku rozumie, ze facet musi spedzac czas
        z dzieckiem 'kosztem' czasu z nia. Ale jesli na tych spotkaniach tak
        drastycznie cierpia wspolne dzieci, to juz zaczyna byc niefajnie.

        I oczywiscie, ze dobrze, ze ojciec ma z synem dobre relacje - wrecz
        rewelacyjnie. Ciekawe, czy blizniaki na takie relacje maja chociaz szanse...
        A w koncu to takie same dzieci tego ojca.
        • fflorentyna Re: MACOCHA dlugo mi wyjdzie :(((( 26.08.05, 22:05
          dziekuje Erin, nic dodac nic ujac. Nie mam nic przeciwko bliskim kontaktom
          mojego M z synem, oczekuje jednak, ze rownie wiele czasu bedzie poswiecal
          naszym dzieciom. Jak napisalam wczesniej, nie oczekiwalam ze z czasem ich
          wzajemne stosunki ulegna ochlodzeniu, raczej sadzilam, ze Mlody bedzie mial
          wlasna grupe przyjaciol, znajomych, zainteresowania, zw w tym wieku bedzie juz
          wolal spedzac czas z rowniesnikami. Tak sie jednak nie dzieje. Mlody uwaza M za
          najleszego kumpla - i z jednej strony takie zachowanie jest bardzo ok. Ale jest
          tez druga strona medalu, a wlasciwie jest i trzecia smile)) MLody KAZDA wolna
          chwile spedza z M, nie ma wlasciwie zadnej bliskiej osoby wsrod rowniesnikow -
          jakos nie wydaje mi sie to normalne. Mysle, ze wlasnie dlatego jest tak bardzo
          o M zazdrosny i zaborczy wobec niego, oczekujac, ze M bedzie na kazde jego
          zawolanie. I tak sie wlasnie dzieje. Wiem, ze "wina" nie lezy po stronie
          Mlodego, raczej (jesli mowimy w takiej kategorii) upatruje nie do konca dobrej
          woli ze strony M, ktory jakos nie potrafi wywazyc pewnych spraw.

          pozdrawiam
          florka
          • nangaparbat3 Re: MACOCHA dlugo mi wyjdzie :(((( 26.08.05, 23:20
            A ja myslę, ze garnie sie do ojca, bo ma nie za dobre kontakty z matką. Albo
            nawet nie złe, ale nie wystarcza mu matka, bo chłopak bardzo potrzebuje mieć
            dla siebie faceta.
            Z kolei męza mogą meczyć bliźniaki (nie zebym pochwalała, ale po prostu moze
            tak być) i ucieka do starszego syna. A moze we dwóch by sie troche zajęli
            małymi?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka