agga_27
09.05.06, 21:26
Jesteśmy świeżo po wizycie u znajomych z prawie dwuletnią córeczką. To był
koszmar!! Zwłaszcza dla Julki. Teraz gdy zaczęła chodzić stała się dla Natalki
zagrożeniem, ponieważ bez problemu może sobie brać jej zabawki. Ja wiem, że u
takiej dwulatki jest już silnie rozwinięte poczucie własności, ale co ta mała
wyrabiała przechodzi ludzkie pojęcie, a już na pewno moje. Do żadnej zabawki
Julka nie mogła się oczywiście zbliżyć, bo Natalka jej to zaraz zabierała, co
więcej zabierała jej również zabawki które wzięliśmy Julce z domu. Kończyło
się oczywiście na płaczu Julki, próba odebrania przez nią zabawki kończyła się
upadkiem Julki, bo niestety nie jest tak silna jak starsza koleżanka. Moja
znajoma, po kilkakrotnym upomnieniu córki, żeby oddała zabawkę stwierdziła, że
Julka powinna się już uczyć walczyć o swoje. No ja przepraszam!!! To chyba ona
powinna uczyć swoje dziecko dzielenia się zabawkami. Ja przynajmniej swoją
córkę tego uczę. Potem Natalka tak mocno ugryzła Julkę w rękę, że ślad po
zębach ma do tej pory wyraźny i opuchnięty troszkę, mimo że od tego czasu
minęły już 3 godziny. Ryk Julki był nie do opisania, czemu się wcale nie
dziwię, bo musiało ją to bardzo zaboleć. Reakcja mojej koleżanki znowu mnie
zaskoczyła, bo owszem krzyknęła na Natalkę, mówiła że jej za nią wstyd, ale
nie powiedziała, że tak robić nie wolno, nie kazała córce przeprosić Julkę, co
ja bym na pewno zrobiła, gdyby moje dziecko kogoś ugryzło tak boleśnie.
Czy ja mam zbyt wygórowane wyobrażenie o tym jak powinna się bawić taka
dwulatka? Bo po tej wizycie to znajomi mieli takie miny, jakby Julka była
straszna beksa i "nie umiała walczyć o swoje", bo przecież zachowanie ich
córki to norma w tym wieku. Czy rzeczywiście?
Co gorsza wczesnie już zaprosiłam ich z Natalką do Julki na imprezę urodzinową
i już się boję co to będzie. Na szczęście będą też inne dzieci, które się
umieją ładnie bawić, więc może jakoś to będzie.