arioso1
17.07.08, 18:35
sytuacja wygladała tak-dwie dziewczynki w wieku ok 20-24 miesięcy-
jedna malutka chudzinka ledwo chodząca spokojna stoi sobie na
uboczu bo zwykle boi sie innych,ma piłkę trzyma ją w rączkach-
podchodzi ta druga wielka grubaśna dziewucha starsza ,chce piłkę i
ja zabiera odchodzi.przy niej mama mówi nie zabieraj piłki
dziewczynce a fee a fee-na co dziewucha podbiega do tej chudzinki a
raczej podchodzi bo zrobiła gwałtownie 3 kroki i z całej siły z
agresja i zacisnietymi zebami rzuca sie na chudzinke ,dziecko tak
popchniete uderza się pada bezwładnie na ziemie zanosi sie nie
tyle płaczem co stłumionym krzykiem,tamta rwie sie do bitki matka
powstrzymuje- a fe a fe tak nie robio się wcale a fe,po czym zabiera
dziewuche nie przepraszając mamy chudzinki a jedynie z ignoranckim
usmiechem no nic sie nie stało ona tak ma.zabiera dziewuche w inne
miejsce gdzie dziewucha napastuje inne dziecko.
Do czego zmierzam- plac zabaw jest niby dla wszystkich ale uważam
że takie dzieci powinno sie najpierw wychowac a potem puszczac
między ludzi- albo inaczej matkę sie powinno wytresowac zeby
nauczyła swe dziecko zachowania-ona mogła zrobic krzywdę -rozumiem
że ok 2 letnie dziecko nie rozumie sytuacji ale to nie
przyprowadzam takiego łobuza między inne dzieci a jezeli juz to na
smyczy i w kagańcu-zbulwersowało mnie to okropnie , zabolało mnie ze
moje dziecko nie moze bawic sie bezpiecznie w piaskownicy bo jakiś
bachor nieokrzesany lub tez chory umysłowo zagraza zyciu innym
dzieciom a co bedzie za rok za dwa za cztery???
czy nalezy powiedziec matce dziewuchy aby się wyniosła z naszego
ogródka??? i wróciła jak jej dziecko przestanie mieć takie
zachowanie?czy czekac az dojdzie do poważnego urazu