Dodaj do ulubionych

czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre??

17.07.08, 18:35

sytuacja wygladała tak-dwie dziewczynki w wieku ok 20-24 miesięcy-
jedna malutka chudzinka ledwo chodząca spokojna stoi sobie na
uboczu bo zwykle boi sie innych,ma piłkę trzyma ją w rączkach-
podchodzi ta druga wielka grubaśna dziewucha starsza ,chce piłkę i
ja zabiera odchodzi.przy niej mama mówi nie zabieraj piłki
dziewczynce a fee a fee-na co dziewucha podbiega do tej chudzinki a
raczej podchodzi bo zrobiła gwałtownie 3 kroki i z całej siły z
agresja i zacisnietymi zebami rzuca sie na chudzinke ,dziecko tak
popchniete uderza się pada bezwładnie na ziemie zanosi sie nie
tyle płaczem co stłumionym krzykiem,tamta rwie sie do bitki matka
powstrzymuje- a fe a fe tak nie robio się wcale a fe,po czym zabiera
dziewuche nie przepraszając mamy chudzinki a jedynie z ignoranckim
usmiechem no nic sie nie stało ona tak ma.zabiera dziewuche w inne
miejsce gdzie dziewucha napastuje inne dziecko.
Do czego zmierzam- plac zabaw jest niby dla wszystkich ale uważam
że takie dzieci powinno sie najpierw wychowac a potem puszczac
między ludzi- albo inaczej matkę sie powinno wytresowac zeby
nauczyła swe dziecko zachowania-ona mogła zrobic krzywdę -rozumiem
że ok 2 letnie dziecko nie rozumie sytuacji ale to nie
przyprowadzam takiego łobuza między inne dzieci a jezeli juz to na
smyczy i w kagańcu-zbulwersowało mnie to okropnie , zabolało mnie ze
moje dziecko nie moze bawic sie bezpiecznie w piaskownicy bo jakiś
bachor nieokrzesany lub tez chory umysłowo zagraza zyciu innym
dzieciom a co bedzie za rok za dwa za cztery???
czy nalezy powiedziec matce dziewuchy aby się wyniosła z naszego
ogródka??? i wróciła jak jej dziecko przestanie mieć takie
zachowanie?czy czekac az dojdzie do poważnego urazu
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 18:56
      sama sobie odpowiedziałaś. Należałoby tresować dorosłych, dzieci nie są winne,
      że mają porąbanych rodziców, którzy nie potrafią nad nimi zapanować.
      Następnym razem ja opieprzyłabym matkę tej agresorki, zresztą nie byłoby
      następnego razu, bo matka by podkuliła ogon i nie wróciła po mojej reakcji.
      • arioso1 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 19:06
        ja byłam w szoku- nigdy moje dziecko tak bardzo nie płakało, nie
        mogłam reagowac kiedy roztrzęsiony maluszek poprostu tak krzyczy-
        dziecko zanosiło sie długo , rozumiem ze dzieci sie popychaja
        szturchaja i bija ale az tak? moja córka zawsze stoi z boku chodzi
        dopiero od niedawna porusza sie baardzo wolno jest słabiutka wazy
        9 kilo jest chyda ze zebra widac i taki potwór rzucil sie na moje
        dzieciatko-odwróciłam sie tylko i krzyknełam jesteś brzydką
        niegrzeczna dziewuchą -wiem ze to nic nie dało ale musiałam
        odreagowac-ta kobieta od kilku dni przychodzi na nasz plac , pewnie
        z innych ja wyrzucili-zastanawiam sie czy nie podejśc jutro i jej
        poprostu nie wyprosić
        • moniamm Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 19:24
          arioso1 napisała:

          > ja byłam w szoku- nigdy moje dziecko tak bardzo nie płakało, nie
          > mogłam reagowac kiedy roztrzęsiony maluszek poprostu tak krzyczy-
          > dziecko zanosiło sie długo , rozumiem ze dzieci sie popychaja
          > szturchaja i bija ale az tak? moja córka zawsze stoi z boku
          chodzi
          > dopiero od niedawna porusza sie baardzo wolno jest słabiutka
          wazy
          > 9 kilo jest chyda ze zebra widac i taki potwór rzucil sie na moje
          > dzieciatko-odwróciłam sie tylko i krzyknełam jesteś brzydką
          > niegrzeczna dziewuchą -wiem ze to nic nie dało ale musiałam
          > odreagowac-ta kobieta od kilku dni przychodzi na nasz plac ,
          pewnie
          > z innych ja wyrzucili-zastanawiam sie czy nie podejśc jutro i jej
          > poprostu nie wyprosić

          jezeli plac zabaw jest publiczny to raczej wyprosic jej nie mozesz.
          • phantomka Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 19:44
            Wez pooddychaj i zastanow sie co piszesz?! Jak mozna wyzywac 2
            letnie dziecko? Po wielu twoich postach, stwierdzam, ze powinnas
            sobie sprawic jakis worek treningowy, bo masz naprawde nadmiar
            agresji.
            Bicie dzieci jest zle, natomiast takich sytuacji nie jestes w stanie
            uniknac, szczegolnie u dzieci w takim wieku. Powinnas opieprzyc
            matke dziecka, a nie wyzywac dziecko. Mojej kolezanki corka
            popchnela ostatnio moja corke (moja jest chuda, jej wazy kilka kg
            wiecej) w rezultacie miala guza na tylku. I czy uwazasz, ze ta mala
            rozumiala, ze ma wiecej sily niz moja corka i dlatego zrobi jej
            krzywde?
            Reagowac na bicie, ale kulturalnie do dziecka, a rozmawiac z
            rodzicem tej przestepczynibig_grin
            • arioso1 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 20:07
              moja córka jest chudzinka akurat faktycznie- jest zdrowa chodzi od
              niedawna ma 19,5 miesiaca, chodzi bardzo wolno nigdy sie nie pcha
              miedzy dzieci raczej boi sie obcych- stała z boku tamta podeszła i
              wyrwała jej piłke i ta dziewucha jestnaprawde wielka niska ale
              olbrzymia z reka w gipsie-moje dziecko nie zareagowałao na te piłke
              ukryła twarz w rekach wtedy tamta matka chciała piłkę oddać i to
              dziecko z zemsty mimo iz powiedziałam nie-niech sie pobawi piłką
              rzuciła sie na moje dziecko-w zyciu bym nie spodziewała sie ze
              dziewczynka tak postapi- a matka to juz wogóle-wiem ze dzieci nie
              zdaja sobie sprawy ale matka powinna trzymac takie dziecko w domu.
              mój syn w wieku 3 lat miał manię sypania piaskiem -poprostu nie
              przychodziłam do piaskownicy kiedy były tam dzieci. krzyknełam bo
              akurat tak mnie poniosło- kiedy spodziewałam sie ze matka inaczej
              rozwiaze sprawe -mysle ze nawet tego dziewczynka nie usłyszała bo
              była juz na drugim końcu placu zabaw i tłukła inne dziecko w tym
              czasie. Zastanawiam sie czy jutro nie podejśc do tej kobiety i jej
              poprostu powiedziec zeby bardzoej uwazala na zachowanie swojego
              dziecka albo żeby nie przychodziła na nasz plac zabaw- moja córka
              niejest jedynym dzieckiem poszkodowanym-ta babka od trzech dni
              przychodzi i zawsze jej dziecko komus krzywde robi
              • alika77 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 20:23
                > krzyknełam bo akurat tak mnie poniosło

                czyli Ciebie, dorosla kobiete moglo poniesc tak, ze zwyzywalas
                jakies obce dziecko, ale dwulatka nie moze poniesc na tyle, zeby
                jakies inne dziecko popchnal?
              • alika77 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 20:26
                > wiem ze dzieci nie zdaja sobie sprawy ale matka powinna trzymac
                takie dziecko w domu.

                a moze najlepiej dzieci chore i kalekie tez pozamykac w domu, bo
                takie jakies brzydkie i inne, moga zaburzyc w dziecku poczucie
                estetyki albo nie daj boze zaczepia i beda chcialy sie bawic i
                dopiero wtedy co tu zrobic...?
              • pola782 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 22.07.08, 12:50
                Wydaje mi sie, że małe dziecko nie zna co to zemsta i jeśli
                skrzywdziła twoje dziedzko to nieświadomie. Tamta na pewno nie zdaje
                sobie sprawy ze swojej siłe. Z drugiej strony ciebie mogło ponieść
                żeby na dziecko nakrzyczeć? Zastanów sie kobieto co ty piszesz.
                Mówisz, że tamta matka powinna bardziej się do wychowania dziecka
                przyłożyć a ty czasem tez nie? Jeśli twoja jest taka bojaźliwa i
                słabiutka to chyba czas coś z tym zrobić a nie czekać az pujdzie do
                przedszkola czy szkoły i bedzie popychadłem dla wszystkich.
            • koza_w_rajtuzach Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 20:24
              Podpisuję się pod postem phantomki!!
              Moja córka jest bardzo dobrze usposobiona do innych dzieci, zazwyczaj nawiązuje
              kontakty od uśmiechania się szeroko do innych. Nigdy nie okazała żadnej agresji
              w stosunku do innych dzieci, natomiast zdarzyło się, że została zaatakowana
              przez inne dzieci, popchnięta, przewrócona, a niedawno chłopczyk strącił ją z
              drabinki jak wchodziła na zjeżdżalnię. Rodzice dzieci reagowali na to. Nawet
              jeśli mało skutecznie radzili sobie z zachowaniem własnych dzieci, to jednak coś
              robili ku temu, aby zmienić tą sytuację. Nigdy nie miałam potrzeby, aby wyzwać
              czyjeś dziecko, czy rodziców.
              Takie niestety jest życie. Jeśli Twoja córka pójdzie do przedszkola to nieraz po
              łbie dostanie. Przecież nie będziesz chyba chodzić i wyzywać dzieci, ani żądać
              tego, by rodzice tych małych łobuziaków wypisali z przedszkola swoje maluchy.
              A powiedzenie do małego dziecka, że jest brzydkie itd. jest przejawem jakiejś
              choroby psychicznej.
        • fammpirella Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 22:14
          moja córka zawsze stoi z boku chodzi
          > dopiero od niedawna porusza sie baardzo wolno jest słabiutka wazy
          > 9 kilo jest chyda ze zebra widac i taki potwór rzucil sie na moje
          > dzieciatko

          to może karm dziecko lepiej, żeby więcej siły miało i nie było takie
          słabiutkie oraz skutecznie stawiało fizyczny opór takim brzydkim
          niegrzecznym potworom?winkwink
        • kow_katarzyna ubolewam... 21.07.08, 09:38
          ubolewam nad Twoją postawą. Njapierw powinnaś zacząć radzić sobie ze
          swoimi emocjami, a potem zabierać się za wychowanie innych... Jesteś
          niedojrzała i agresywna. Jak można o 2-letniej dziewczynce
          powiedzieć tłuścioch i dziewucha?! A przy tym Twoja to maluszek i
          bidusia... Wybacz, ale nie masz pojęcia o dzieciach -raz to samo
          dziecko będzie sie grzecznie dzielić zabawkami, a raz wyrwie innemu
          jego zabawkę. Na tym polega socjalizacja, a taka nadwrażliwość i
          jawna agresja zapędzą Cię w końcu w kozi róg - kup sobie kawałek
          działki, zbuduj własną piaskownicę, ogrodź drutem kolczastym i
          uważaj, żeby żadna tłusta dziewucha się nie prześlizgnęła....
      • mm.3 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 22.07.08, 17:36
        Ja też jestem mamą i moje dziecko raz z innymi dziećmi jest grzeczne a raz .I to
        nie chodzi o wychowanie ale o charakterek małego człowieka.Znam wiele rodzin
        gdzie rodzice są bardzo spokojni i swoje dzieci wychowują na bardzo dobrze ale
        nie zawsze im to wychodzi bo dzieci tak jak dorośli mają czasem gorsze dni a
        czasem też muszą odreagować i to nie zawsze w normalny sposób czasem to właśnie
        popchnięcie innego dziecka sprawia im wiele satysfakcji.A izolacja takich dzieci
        jest poronionym pomysłem bo agresywnych i bezczelnych dorosłych nikt nie izoluje.
    • alika77 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 19:42
      > sytuacja wygladała tak-dwie dziewczynki w wieku ok 20-24 miesięcy-
      > jedna malutka chudzinka ledwo chodząca spokojna stoi sobie na
      > uboczu bo zwykle boi sie innych,ma piłkę trzyma ją w rączkach-
      > podchodzi ta druga wielka grubaśna dziewucha starsza ,chce piłkę i
      > ja zabiera odchodzi.

      Rozbawila mnie strasznie narracja big_grin Dla matek pokrzywdzonych dzieci
      ich malenstwa to zawsze ledwo chodzace, spokojne chudzinki, a
      napastujace je dzieci to spasione bachory smile Moje dziecko zawsze
      najbiedniejsze, najchudsze, najnieszczesliwsze, ktore trzeba bronic
      przed calym zlem tego swiata smile
      Rozumiem, ze jestes w szoku, ale... Jakos do mnie to nie przemawia.
      Tzn. moja corka - 2 lata 2 miesiace - wazy niecale 10 kg i ma 85 cm,
      ale jakos na "malutka chudzinke" nie wyglada i w zyciu nie wpadlabym
      na to, zeby takich okreslen uzywac w stosunku do swojego dziecka. Po
      drugie, jesli to sa dzieci w wieku 20-24 miesiecy to oznacza, ze
      chodzenie opanowaly juz pare miesiecy temu, nawet jesli zaczely
      chodzic pozno. Wiec jesli Twoje dziecko jest bardzo slabe i sie
      wolno porusza to moze po prostu jest chore i w takiej sytuacji
      nalezaloby skonsultowac sie z lekarzem, a takze bardziej na nia
      uwazac na placach zabaw.
      Poza tym zachowanie matki jest jak najbardziej karygodne, jej
      dziecko uderzylo drugie, powinna przeprosic, zapytac czy malej nic
      sie nie stalo, a poza tym powinna zainterweniowac wczesniej. Tyle ze
      nie zawsze da sie wszystko przewidziec. Moja corka do innych dzieci
      raczej agresywna nie jest, nie rozpycha sie lokciami, a tu nagle
      ostatnio przywalila kubkiem z woda swojej najlepszej kolezance, tak
      po prostu, gdy ta przechodzila obok niej. I co? Nie zdazylam
      cokolwiek zrobic, nie wiem, czemu ona ja uderzyla. Corka przeprosila
      kolezanke, ja sobie z nia pogadalam i tyle. Ale gdyby sytuacja nie
      byla w domu tylko na placu zabaw i zamiast kolezanki walnelaby obce
      dziecko to pewnie tez zostalaby nazwana grubym wstretnym bachorem...
      Pomimo tego, ze nigdy wczesniej zadnego dziecka nie udezyla.

      > że takie dzieci powinno sie najpierw wychowac a potem puszczac
      > między ludzi-

      a przepraszam jak chcesz uczyc zasad wspolzycia nie biorac dziecka
      miedzy ludzi? trzymajac w odosobnieniu? to tak jakbys dziecku
      zrobila wyklad na temat poslugiwania sie sztuccami, po czym
      oczekiwala super sprawnosci za pierwszym podejsciem.

      Niewatpliwie nalezaloby porozmawiac z ta kobieta, zwrocic uwage i
      trzymac corke z daleka od jej corki. Ale bez przesady z ta
      walecznoscia godna lwicy...
      • anja0123 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 20:14
        Arioso, a moze powinnas sobie poczytac jakas ksiazke o psychologii
        malego dziecka? Dwulatki czesto sa agresywne w stosunku do innych, i
        jest to najzupelniej normalne. Owszem, trzeba ich uczyc, ze nie
        wolno, ale to, ze ta dziewczynka bije inne dzieci nie oznacza, ze
        wyrosnie na przestepczynie. Ok, mama tej dziewczynki nie jest w
        porzadku, ale jak czytam Twoje posty, to mam watpliwosci co do
        Twojej obiektywnosci. Twoja reakcja na zachowanie dwuletniego
        dziecko jest, no coz, niezbyt dorosla....
        • arioso1 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 20:17
          wiem ze dzieci sie przepychaja jak juz wczesniej zaznaczyłam ale ta
          dziewczynka zuca sie na inne dzieci nie popycha nie szturcha tylko
          podbiega ot tak i rzuca sie na nie- to nie jest normalne- takie
          dzieci powinny byc pod szczególnym nadzorem rodzica
          • arioso1 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 20:27
            gdyby moje dziecko miało az takie napady agresji wobec innych
            napewno nie biegało by wolno po placu zabaw- ta dziewczynka bije
            kazde dziecko jakie sie jej nawinie - moze nie radzi sobie z
            emocjami moze cos tam nie wiem moze jest chora moze zdrowa ale to
            nie jest powód aby zagrazala innym- mieszkam na bardzo patologicznym
            osiedlu i sa tutaj rózne dzieci ale z czyms takim spotkałam sie
            pierwszy raz.
            moja córka nie jeden raz była pchnieta, uderzona patykiem,
            kamieniem, zabawka ale tobyły zupełnie inne sytuacje- nie robiłam
            afery córka popłakała i tyle- ale to były sytuacje normalne- dzień
            jak kazdy na placu zabaw- nie mam i nie miałam pretensji -tylko ze
            ta dziewczyna na oko 2 moze 2,5 letnia nie przejawia normalnego
            zachowania dla tego wieku. zadne dziecko nie rzuca sie na inne w
            ten sposób
            • arioso1 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 20:39
              alika- ja wychowuje troje dzieci z czego dwoje jest
              niepełnosprawnych wiec nie chrzań i nie dorabiaj mi ideologii-
              jezeli moje dziecko nie umie powstrzymac sie od bicia to go miedzy
              ludzi nie posyłam, sa reakcje rodziców i ich nie ma w tym przypadku
              nie było- gdyby sytuacja odbyła sie na betonie to nie wiem czy moja
              córka nie spała by we własnym łozeczku czy nie lezała w kostnicy-
              podzas kapieli na ramionach córki zobaczylam że sa odbite slady
              jakby przyszczypane- zaczyna sinieć wiec to nie była dziecieca
              przepychanka napewno
              • alika77 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 21:17
                Arioso, nie chrzanie, tylko mowie, jesli juz. Skoro jesli dzieci nie
                umieja wspolzyc z innymi to nie powinny z nimi przebywac, to moze
                skoro Ty nie umiesz rozmawiac kulturalnie, to nie powinnas
                rozmawiac w ogole. Nie powiedzialam, ze nic sie nie stalo, ze to w
                porzadku, ze czego sie wlasciwie czepiasz. Powiedzialam, ze rozumiem
                Twoje oburzenie, bo ja tez bym byla zla, gdyby ktos potraktowal tak
                moje dziecko. Ale uwazam, ze mocno przesadzasz z tym zamykaniem w
                domu - skoro Ty dorosla baba nie potrafilas pohamowac sie, zeby nie
                zwyzywac dziecka, to czego oczekujesz od dwulatka?
                • oli.nek Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 21:23
                  myślę, że arioso jest trochę znerwicowana sytuacją rodzinną - jak napisała, ma
                  dwójkę niepełnosprawnych dzieci. może to stąd ten wybuch, gdzieś emocje muszą
                  ujść...
                  • alika77 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 21:38
                    rozumiem, bo jestem naprawde wyrozumiala osoba smile mowie tylko, ze
                    skoro sama nie potrafi w pelni kontrolowac swojego zachowania to
                    dlaczego wymaga tego od dwulatka...?
            • budzik11 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 20.07.08, 22:16
              arioso1 napisała:

              > gdyby moje dziecko miało az takie napady agresji wobec innych
              > napewno nie biegało by wolno po placu zabaw-

              tak, z pewnością chodziłaby na łańcuchu i w kagańcu.
              Zastanów się, co piszesz! To także jest mała dziewczynka, może jest
              nadpobudliwa, może ma problem z agresją, ale z pewnością jej matka kocha swoje
              dziecko, i chce je socjalizować i uczyć współżycia z innymi dziećmi. I tamta
              mała dziewczynka (jak można o małym dziecku mówić "potwór, dziewucha, bachor"
              itp? Jak to o tobie świadczy??) też ma prawo korzystać z placu zabaw. Z całym
              szacunkiem, ale jeśli twoje dziecko nie "nadaje się" do przebywania w grupie
              rówieśniczej, w której zdarzają się różne dzieci, także agresywne, to może ty
              nie powinnaś chodzić z nią na plac zabaw, tylko trzymać w domu? I to właśnie ty
              powinnaś mieć swoje dziecko pod szczególnym nadzorem wśród innych dzieci, jeśli
              jest szczególnie delikatne, kruche i wrażliwe.

              -tylko ze
              > ta dziewczyna na oko 2 moze 2,5 letnia nie przejawia normalnego
              > zachowania dla tego wieku. zadne dziecko nie rzuca sie na inne w
              > ten sposób

              No to może powinnaś poinstruować tę dziewczynkę, w jaki sposób ma się rzucać na
              twoje dziecko, żebyś uznała to za normalne?
    • travka1 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 20:13
      co Ty piszesz?
    • beatazet Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 20:20
      Są dzieci agresywne po prostu, i takie mnie denerwują, ale tu niestety rola
      rodziców tych dzieci. Rzadko, ale zdarza mi się zwracać uwagę takim dzieciom
      (2-4 lata) "uważaj, nie syp tak mocno piaskiem", albo "nie wolno bić".
      Są też sytuacje konfliktowe wśród znajomych dzieci i tu jak na razie rodzice
      spisują się, chociaż niektóre sytuacje kończyły się nie sińcem na pupie, ale
      spadkiem ze ślizgawki. Na szczęście nic się nie stało. Rodzic dziecka
      agresywnego zareagował, ukarał itp.
      Moim zdaniem plac zabaw to właśnie nauka postaw społecznych, nauka świata i
      ludzi. Jak mi jakiś plac nie odpowiada (osoby na nim), to tam nie chodzę.
    • karawana123 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 20:28
      Arioso, zastanów się nad sobą. Najpierw piszesz na forum, że jak Twoje dzieci
      powiedziałyby do Ciebie per "ty" to "plasłabyś w mordziuchnę tak, by zęby
      zbierały z podłogi". Potem wyzywasz dwulatkę. Nie wypowiadasz się o niej inaczej
      jak spasiony bachor. Może Ty powinnaś znaleźć się w izolatce, a nie małe
      dziecko, które nie zdaje sobie sprawy, że uderzając inne dziecko może mu zrobić
      krzywdę. I od razu wyrośnie przestępca.... Jak chcesz wyprosić inną mamę z placu
      zabaw to najpierw go postaw na WŁASNEJ posesji, bo na osiedlowym nie jesteś szefową.
      • arioso1 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 20:46
        bo widzisz zawsze nazywam rzeczy po imieniu a od moich dzieci
        oczekuje szacunku - jezeli np ty lubisz jak dziecko mówi do ciebie
        jak do kolezanki spod bloku to twoja sprawa ja na mówienie na ty
        nie pozwolę - o chodzi mi tutaj o mówienie po imieniu przez dzieci
        moje do mnie
        • karawana123 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 20:52
          Ok, ale szacunek wymuszony agresją to wątpliwa sprawa. Dziwisz się, że dziecko
          poniosły emocje, bo nie mogło pobawić się piłką. Wiadomo, matka powinna
          zareagować, ale pewnie się nie spodziewała. Ale Ty, matka trójki dzieci, miałaś
          prawo wyzywać dwulatkę i Twoje emocje są ważniejsze od emocji dziecka? No
          wybacz, ale u dziecka to nie była agresja tylko odruch, którego się oduczy przy
          pomocy rodziców i obcując z rówieśnikami, ale Ty zareagowałaś agresją. Nie
          rozumiem, jak można wypowiadać się o małym dziecku "spasiony bachor" i je wyzywać.
          • oli.nek Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 21:10
            za mocne słowa w twoich ustach do dziecka, które popchnęło twoją córkę. jestem
            ciekawa jakbyś tu pisała, gdyby to twoje dziecko było grube, agresywne, coś tam
            nie tak umysłowo jak to pisałaś... zareagowałaś tak, bo twoje dziecko jest liche
            fizycznie. a gdyby oddało? opluło? ugryzło? po dziecku można się różnych rzeczy
            spodziewać. ale, żeby od razu wykrzykiwać, że tamtą dziewczynkę to trzeba
            izolować... no cóż. chciałabyś by tak mówili o twoim dziecku/dzieciach?
        • ola_mi Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 21:23
          a karawanie123 chodzilo o agresywny ton Twojej wypowiedzi. Piszesz
          ze mieszkasz na osiedlu gdzie jest duzo patologii i widac Tobie tez
          sie ona udzielila....wybacz moja bezposredniosc ale cos sie we mnie
          gotuje jak czytam Twoje okreslenia wobec innych dzieci. Uwazam ze to
          Ty powinnas sie odizowowac i zapanowac nad swoimi emocjami...
          • 2katarina Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 22:02
            Po pierwsze dzieci nie należy izolować, bo to bez sensu co z nich wtedy wyrośnie dzikus totalny.
            Po drugie nie winne jest dziecko tylko rodzic.
            Po trzecie nie ładnie mówisz o dziecku dziewucha chyba nie chciałabyś alby twoje dziecko ktoś tak nazywał.
            Dzieci w tym wieku traktują kolegę jako przedmiot, zabawkę nie potrafią współżyć z rówieśnikami, z czasem się nauczą co to kolega, towarzysz zabaw. To my dorośli jesteśmy od tego aby te wskazówki dawać i uczyć, niestety coraz więcej matek zapatrzonych jest w swoje dzieci jak w obrazek i nie potrafią przekazać dobrych wskazówek. Ja winię tylko i wyłącznie rodziców za brak konsekwencji i obiektywnego spojrzenia na swoją pociechę. Rozumiem twoją irytację bo chociaż słowo przepraszam od tamtej mamy ci się należało, a obecne wychowanie wygląda tak, że nic się nie stało moje dziecko nic przecież nie zrobiło. Życzę wszystkim mamom, takich dzieci jakie opisałaś zdrowego i konsekwentnego wychowywania swoich pociech, bo w młodym pokoleniu dalsze nasze losy.
      • lila1974 arioso1 18.07.08, 03:40
        Ty????
        Ty "plasłabyś w mordziuchnę tak, by zęby zbierały z podłogi"?
        I ty śmiesz mi zwracać uwagę, że nie szanuję swojego dziecka, bo
        moglabym mu założyć kolczyki?
        Co za hipokryzja!
    • mama_kotula Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 21:57
      >zabolało mnie ze moje dziecko nie moze bawic sie bezpiecznie w >piaskownicy bo
      jakiś bachor nieokrzesany lub tez chory umysłowo >zagraza zyciu innym dzieciom a
      co bedzie za rok za dwa za cztery???

      Weź dziewczyno zmień prochy, bo te co bierzesz, szkodzą ci zdecydowanie.
      I w sumie masz rację!! Chore umysłowo dzieci powinny być odizolowane, a
      zwłaszcza te z ADHD i zespołem hiperkinetycznym... co o tym sądzisz, Arioso,
      może dla nich getto wybudować? Bo diabli wiedzą, co takiemu do chorego łba może
      strzelić...
    • fammpirella Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 17.07.08, 22:24
      dajcie juz spokój, nie denerwujcie i tak zdenerwowanej, tez pewnie
      byłybyście, trudno o dyplomatyczna wrecz poprawnośc mysli (a tymi
      podzieliła sie znami autorka) w tak kryzysowych sytacjach jak atak
      na własne dziecko.
      przykre co z ta agresywna dziewczynką... skąd zna taki model
      zachowań... to mnie bradziej zastanawia i smuci niz reakcja arioso
      bulwersuje
      • mama_kotula Fampirella, no wybacz 17.07.08, 22:37
        Na podwórku jestem codziennie. Moje dzieci oberwały setki razy, czasem również
        same brały się do bicia.
        Też zawsze należały do "chucherek", zwłaszcza młodsza - poniżej 3 centyla
        wzrostu i wagi. Starszy ma Zespół Aspergera, jest wycofany, tzw. ciapka i miągwa
        plus paradoksalnie zachowania agresywne.

        Nigdy "atak" na moje dziecko nie doprowadził mnie do takich emocji, jak autorkę
        wątku. Może dlatego, że odrobinę wiem o dzieciach, zwłaszcza dwuletnich, oraz
        dlatego, że odrobinę więcej wiem o ich rodzicach.
        Kiedy dziecko jest TAK agresywne, zwracam uwagę rodzicowi, a nie dziecku.
        Szczerze - to mam gdzieś to dziecko i zajmuję się moim pokrzywdzonym, a nie
        poświęcam uwagi obcej agresorce np. krzycząc za nią "ty brzydka niegrzeczna
        dziewucho". Nie postuluję też zamykania agresora w domu, no sorry - to tak,
        jakby ktoś powiedział, że mam zamykać mojego syna w domu, bo na powitanie
        zamiast podać rękę, to pluje na ziemię i ucieka z okrzykami w niewiadomo jakim
        narzeczu (inne dziecko może się przestraszyć, doznać traumy itd.).


        Jedna już taka na emamie opisywała kiedyś, jak to dwuletni potwór zaatakował jej
        dzidziusia i jak nawrzeszczała na dwulatkę - opisywała to, oczekując poparcia. A
        co tu popierać? Przyganiał kocioł garnkowi. Jak się nie umie panować nad
        emocjami - w wieku lat 30+, to nie w porządku jest oczekiwanie panowania nad
        emocjami od dwulatka. Swoją drogą, jak się aż tak nie panuje nad emocjami w
        wieku lat 30+ i się agresję wyładowuje na maleńkich dzieciach, to trzeba się
        zastanowić nad wizytą u specjalisty.
        • fammpirella Re: Fampirella, no wybacz 17.07.08, 22:59
          słuchaj, odreagowała (przepraszam arioso za 3 osobe), wygadala sie,
          pewnie gdzies w duszy czuje (z reszta w któryms z postów dała temu
          wyraz), że niepotrzebnie zaatakowała epitetami dziecko...
          to jest jakis jej ból, strach o dziecko i przy tym z emocji przerost
          formy nad treścia i zły adresat. nie wiemy co jeszcze lezy jako
          przyczyna takiego a nie innego zachowania arioso.
          agresja rodzi agresje, to na pewno, ale Wasze zachowanie tez jest
          troche agresywne, przyznasz. Obiektywizm owszem, ale moze i odrobine
          zrozumienia? jej dziecku moglo co sie stac....Reagujemy tak, jak
          pozwalaja nam mocje z jakich sami jestemy utkani....To nic nie
          usprawiedliwia, ale wyjasnia. A mi sie wydaje, ze o zrouzminie tu
          chodzi,a nie pochwale i poklask....

          • alika77 Re: Fampirella, no wybacz 18.07.08, 00:01
            > A mi sie wydaje, ze o zrouzminie tu
            > chodzi,a nie pochwale i poklask....

            A ja wlasnie mam wrazenie, ze o pochwale i poklask chodzilo... Bo
            jak ktos szuka zrozumienia, to pisze, ze jest zbulwersowany czyims
            zachowaniem i ze chociaz sam jest dorosly to nerwy mu puscily i
            ewentualnie pyta co robic w takiej sytuacji, a nie postuluje, zeby
            izolowac dzieci niegrzeczne i chore (!).

            > Reagujemy tak, jak
            > pozwalaja nam mocje z jakich sami jestemy utkani...

            I w tym rzecz, pozwalamy sobie na emocje, ale dwuletniemu dziecku
            juz nie? Cos tu nie gra... Poza tym sorry, ale dorosly czlowiek
            jednak powinien byc nauczony panowania nad emocjami i kierowania
            nimi, rozumiem, ze sa rozne sytuacje, bo nie jestesmy w stanie sie
            kontrolowac zawsze i wszedzie w 100%, ale emocje trzeba bylo
            skierowac pod adresem matki, a nie nawrzeszczec na dziewczynke, a do
            matki ani du-du.
          • pikum Re: Fampirella, no wybacz 18.07.08, 00:07
            No niektórych rodziców powinno się tresowaćsmileale tak
            poważnie.Ostatnio także miałam niemiłą sytuacje w piaskownicy.W
            skrócie-przyszedł chłopiec ok 10lat i zaczął burzyć nam całe
            piaskowe twory.Zwróciłam mu grzecznie uwagę i wyszedł z piaskownicy
            lecz po 5 minutach pojawił się z dwoma pokaźnymi kamieniami.Całe
            szczęście,że na tą porę doszedł do nas małż i po męsku wyprosił
            delikwenta z piaskownicy.Oczywiście posypały się pod naszym adresem
            różne ku...... i takie inne.Za pare dni dowiedziałam się,że tenże
            chłopiec będąc w piaskownicy przyłożył jakiejś dziewczynce nóż do
            gardła.Policja,rodzice cały cyrk i co?Chłopiec nadal biega sam po
            osiedlu,przesiaduje w piaskownicy a rodzice luz- blues.
            • alika77 Re: Fampirella, no wybacz 18.07.08, 00:19
              No tak ale to sytuacja zupelnie innego kalibru. Nie mozna porownywac
              10-latka do 2-latka. To co piszesz to jakis horror i koniecznie
              trzeba by zainteresowac tym policje, jakas opieke spoleczna i nie
              wiem co jeszcze, bo nastepnym razem moze sie skonczyc naprawde
              tragicznie. Jesli raz nie poskutkowalo, to trzeba jeszcze jeden raz,
              a potem drugi i dziesiaty. Bo znowu dojdzie do jakiegos dramatu i
              okaze sie, ze wszyscy naokolo wiedzieli, ze jest cos nie tak, ale
              nikt nie zareagowal na tyle, zeby tragedii zapobiec.
              • pikum Re: Fampirella, no wybacz 18.07.08, 00:27
                Ale to tak do tematu izolacji niektórych dzieci.Reagowałam.Byłam w
                Ośrodku,zgłosiłam sprawe,inspektor z ośrodka był,bo rodzina znana
                ale na temat postępowania nie mogą udzielać mi informacji,więc nie
                wiem co zadeklarowali rodzice.
                • alika77 Re: Fampirella, no wybacz 18.07.08, 00:32
                  Agresywny 10-latek zdecydowanie powinien byc izolowany, nie mowie o
                  zamykaniu go w domu na cztery spusty (chociaz moze to niezle
                  rozwiazanie wink, ale na pewno powinien miec jakis dozor i to raczej
                  nie dozor rodzicow, bo ci jak widac sie nie sprawdzaja. Bo jak
                  dozoru nie bedzie to rzeczywiscie za pare lat go odizoluja - w
                  poprawczaku. A rodzice nie maja nic do deklarowania, trzeba pilnowac
                  tego, co robi osrodek spoleczny, policja, jak sie taka sytuacja
                  powtorzy to dzwonic, informowac, pytac ich jakie podjeli kroki,
                  gnebic jednym slowem wink
                  • joannaiwa Re: Fampirella, no wybacz 18.07.08, 03:06
                    A ja tam rozumiem Arioso i jej spontaniczną reakcję (chociaż to "brzydka i grubaśna dziewucho" powinno być skierowane do matki raczej) , bo bardzo fajnie tak komentować z boku po fakcie, a nie jak biją Twoje dziecko. Rozumiem to zwłaszcza dzisiaj, kiedy sama byłam w podobnej sytuacji. Chłopiec na oko 3,5 - 4 lata (mój syn 2,5) ciagle zaczepiał dzieci na placyku zabaw w knajpce (bynajmniej nie patologiczna okolica, wręcz przeciwnie). Jeden starszy chłopak nawet chciał mu przyłożyć, a ja jak głupia się wtrąciłam pouczajac że nie wolno się bić. I głupio zrobiłam, bo wtedy ten agresywny chłopak wziął się za mojego syna. Najpierw zjechał na niego ze ślizgawki, a gdy mały leżał płacząc to zaczął po nim chodzić i kopał w plecy. Stałam blisko, ale musiałam przepchnąć się przez dzieci - ciasno tam jest bardzo. Wyciągnęłam małego płaczącego wniebogłosy na ręce, a ten chłopiec jeszcze do mnie i syna z rękami próbując uderzyć.No to uderzyłam go po tej ręce wołając że tak nie wolno, żeby go w jakiś sposób odepchnąc co z synem na rękach nie było proste. I wiecie co się stało? Okazało się że jego ojciec stał w zasadzie tuż obok i przez cały czas nic- zero reakcji, ale jak uderzyłam tego chłopca po ręce to podniósł wrzask, że nie mam prawa bić jego syna i że on wezwie policję (a na sali znalazła się nawet blondynka - idiotka która powiedziała że go popiera, chociaż nic nie widziała co się działo). Odwrzeszczałam mu w twarz i tej blondynce też(mnie też niestety nerwy poniosły) że jego syn to zbój maltretujący dzieci i zeby się zajął wychowaniem syna. A na spokojnie oceniam, że to ja powinnam była postraszyć go policją i sądem za niewłaściwy nadzór nad dzieckiem za które odpowiada, i Wam też tak radzę reagować. Wiem, że dzieci się biją, niektóre mają ADHD i generalnie to nie wina dzieci tylko rodziców lub opiekunek, że niewłaściwie je nadzorują. Ale w przypadkach oczywistego znęcania się zwłaszcza dzieci starszych lub silniejszych nad młodszymi lub słabszymi uważam że powinniśmy reagować zwłaszcza w stosunku do rodzica-opiekuna.
                    • alika77 Re: Fampirella, no wybacz 18.07.08, 05:07
                      No wiec ja powtorze po raz kolejny: rozumiem Arioso i jej
                      wzburzenie. Kazda normalna matka zareaguje emocjonalnie, jak ktos
                      atakuje jej dziecko. Ale... Po pierwsze jest roznica pomiedzy
                      dzieckiem 2-letnim, a 10-letnim czy nawet 4-letnim. Nawet
                      najbardziej porzadnie wychowywanym dwulatkom zdarzaja sie akty
                      agresji, ale nie jest to agresja stosowana z premedytacja, raczej
                      wynikajaca z nieumiejetnosci kontrolowania emocji. Natomiast uwazam,
                      ze dziecko 4-letnie czy starsze doskonale zdaje sobie sprawe z tego
                      co robi, a przynajmniej powinno. Jest juz na tyle duze, ze wie, ze
                      jak uderzy to zaboli. Dwulatek tej swiadomosci jeszcze w pelni nie
                      ma. Po drugie nasze emocje w przypadku sytuacji z malymi dziecmi
                      powinny byc kierowane tylko i wylacznie do rodzicow/opiekunow. Bo
                      jesli chodzi o starsze dzieci to uwazam, ze powiedziec im pare slow
                      do sluchu jest jak najbardziej ok, skoro z premedytacja bija to sa
                      na tyle duze zeby uslyszec co nieco. Co nie zmienia faktu, ze
                      powinno sie przede wszystkim porozmawiac z opiekunami.
                      Powtorze sie: rozumiem Arioso i jej zdenerwowanie, ale jestesmy
                      dorosli i jako tacy powinnismy byc rozsadni, nawet w nieprzyjemnych
                      sytuacjach i szukac rozsadnych wyjsc, a nie postulowac za
                      izolowaniem poszczegolnych jednostek.
                    • budzik11 Re: Fampirella, no wybacz 20.07.08, 22:30
                      joannaiwa napisała:

                      >No to uderzyłam go po tej ręce wołając że tak nie wolno,

                      No to dałaś mu fantastyczny przykład, że nie wolno bić smile))))
    • megi74 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 08:00
      Mam nadzieję, że Twój post i inne Twoje wypowiedzi to tylko prowokacja. Nikt
      przy zdrowych zmysłach nie pomyśli, że jakiekolwiek dzieci należy izolować lub
      co gorsza prowadzać w kagańcu. Nikt też przy zdrowych zmysłach nie wali dzieci w
      morduchę czy jak to tam nazwałaś.
      --
    • agusia19-84 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 08:55
      A ja rozumię zachowanie ariso. Też mnie wpieniają takie zachowania,
      choć faktycznie w większości to wina rodziców. Tekst ariso do
      dziewczynki był pod wpływem emocj i myślę ze z tekstu dziecko
      niewiele zrozumiało ale ze sposobu wypowiedzenia zrozumiało że
      właśnie dostało opitol. Nie robiłabym z tego wielkiego halo.
      Keidyś jakieś nawiedzone dziecię (3, może 3,5 roku) zaczepiało moje
      dziecko (2 lata), w końcu podeszłam bo kochana mamusia miała w dupie
      co wyrabia córusia, zwróciałm uwagę dziewczynce żeby zostawiła w
      spokoju moją córkę. Dziecku zrobiło się głupio, chwilę posiedziala
      jeszcze obok mojej, potem poszła do mamy. Nie wiem czy to pomogło na
      dłuższą metę, ale przynajmniej do końca mszy mojej dziecko miało
      święty spokój. A mamusia szanowna może następnym razem szybciej
      zareaguje.
      Kiedyś kiedy byłyśmy na placu zabaw, przyszedł tam tata z
      kilkuletnim chłopczykiem, strasznie agresywnym. Tata chodizł za nim
      krok w krok i pilnował żeby nie zrobił krzywdy innym dzieim. Nie
      upilnował, i mały w pewnym momencie dopadł do mojej, pchnął ją z
      cąłej siły i moja rąbnęła jak kłoda (choć drobniutka wcale nie
      jest). Dobrze że było to na piasku. Biedny tata szybko podniósł
      moją, przeprosił i pobiegł dalej za synem, wytłumaczy że tak nie
      wolno i pilnował go jeszcze uważniej. I wszytstko było ok, nie mam
      do nikogo pretensji. Dzieci są różne, myślę że on też chciałby mieć
      grzecznego synka. Ale przynajmniej robił co mógł zeby mały nie był
      zagrożeniem dla innych.
      Uważam że tak właśnie rodzice poinni postępować - po to między
      innymi są.
      • agusia19-84 Przepraszam za literówki 18.07.08, 08:58
        I dal jasności, sytuacja z dziewczynką miała miejsce w kościele
        podczas mszy, a dzieci siedziały na stopniach ołtarza.
      • arioso1 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 09:25
        to co powiedziałam do tej dziewczynki -r\tego nawet nikt nie słyszal-
        to nie było tak ze podeszłam do niej i powioedziałam tak- ona juz
        była w innym miejscu -biła inna dziewczynke-wiekszą od siebie- to
        raczej były slowa same do siebie,bo zdawałam soebie sprawe ze ona
        juz i tak nie usłyszy a tym bardziej nie zrozumie.
        na naszym placu zabaw dzieci bija sie non stop- spychaja kłócą ,
        szaleja ale zadne dziecko nie zachowuje sie w ten sposób!!!!
        moja córka nie raz była pchnieta czy posypana piaskiem ale to inna
        sytuacja.
        jezelimatka po zajsciu mówi do mnie nic sie nie stało ,ona tak ma -
        czyli zdaje sobie sprawe ze jej córka robi notorycznie krzywde innym
        dzieciom a mimo to pozwala na to-ona uważa to za normalne-i
        bynajmniej jej dziecko nie szturcha tykko rzuca sie jakby miała
        wscieklizne na inne dzieci.ja jej ta piłke dałam do zabawy- nie
        broniłam jej zabawy-.
        mój syn ma adhd i oraz zabchowanie opozycyjno buntownicze- i czasami
        jest agresywny kiedy chce oddac nawet za malutka krzywde jest w
        stanie poządnie pchnac- ale ja nie dopuszczam do takich sytuacji-w
        szkole kiedy miał taki okres zachowania poprostu zostawał w domu-
        nigdy zadnemu dziecku nie stała się krzywda przez moje dziecko nawet
        to agresywne-w najgorszym przypadku było to odepchniecie podczas
        zabawy.
        wiem że dwulatka nie umie kontrolowac zachowania-to po co matka
        przychodzi z nia do innych dzieci? dlaczego nie reaguje???
        dlaczego pozwala? nie chodzi mi o to popchniecie tylko o to ze
        moze zrobic krzywdę która nie zakończy sie siniakiem- co bedzie za
        kilka lat? bo matka nie kwapi sie do zmiany zachowania córki,
        poszłam rano na zakupy i jak to na zakupach okoliczni mieszkańcy
        sasiadki pod blokiem-zaczepiły mnie widziały to zajście i znaja tę
        kobietę-ona jest z innego osiedla obok,jej córka doprowadziła do
        cięzkich urazów trójki dzieci -nie ma wstepu na dwa inne place
        zabaw wszędzie jest przeganiana bo nie potrafi zapanowac nad
        dzieckiem - to niech je leczy, niech pójdzie do lekarza-bo
        zachowanie dziecka jest poprostu nienormalne.
        Nie szukam poklasku, ani pochwały szukałam odpowiedzi co zrobic-czy
        zwrócic jej uwagę czy nie.
        nie znam tej kobiety nie wiem jakie ma zycie na patologiczna nie
        wyglada ale skoro wie ze jej dziecko stwarza zagrożenie i umyslnie
        na to nie reaguje-to wybaczcie ,mozna jej na to dalej pozwalać?
    • martusia_25 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 09:00
      Arioso, rozumiem Twoją wściekłość. Moje dziecko też jest malutkie i
      najmłodsze w grupie - i dwa razy wróciło ze żłobka pogryzione. Też
      czułam wielką złość.
      Nie możemy jednak zabronić innym dzieciom korzystania z placów zabaw
      czy żądać ich izolowania, nawet jeśli są niegrzeczne czy agresywne.
      Wiem natomiast jedno - jeśli zobaczę dziecko bijące mojego syna to
      złapię takiego delikwenta za rękę i odciągnę - i zrobię to na tyle
      brutalnie, żeby odechciało mu się następnych prób. Zaprowadzę do
      rodziców i zrobię awanturę - wiem, że oni będą bronić swojego
      dziecka i mówić rzeczy w stylu "to nic takiego", "to tylko
      dziecko" "jak się nie podoba, to możesz zabrać swojego bachora z
      placu" etc. ale po niemiłym przejściu, jakim jest awantura, sądzę,
      że będą w przyszłości jednak bardziej zwracać uwagę, jak zabawia się
      ich latorośl.
      Jesteś mamą swojej córeczki, więc po prostu broń jej, jeśli coś jej
      zagraża. Nie oczekuj, że inni rodzice zrobią to za Ciebie, bo tak
      raczej nie będzie. Mnie się ten fakt też nie podoba, ale po prostu
      tak jest.
      • phantomka Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 09:22
        Mysle, ze wiekszosc z nas miala z taka sytuacja do czynienia, bo
        chodzimy na place zabaw. A tam zawsze bedzie dochodzilo do roznych
        scysji miedzy dziecmi.
        Niestety niektore matki traktuja swoje dzieci jako swiete anioly, a
        inne dzieci to agresory, bachory, bandziory, patologia, itd. Troche
        dystansu kobiety, nigdy nie bylyscie male? Cale zycie planujecie
        chodzic za dzieckiem i odpedzac od nich demony? Normalne jest, ze
        dziecko z takimi sytuacjami spotka sie jeszcze nie raz i moze warto
        nauczyc sie reakcji na to, ze nie wszyscy beda tylko glaskac nasze
        dziecko.
        Jezeli ktos bije dziecko, a matka podchodzi i uderza agresora ze
        slowami "nie wolno bic" to chyba cos jest nie halo. Najpierw same
        panujcie nad reakcjami, a nastepnie oczekujcie tego od dziecka.
        Po licznych obserwacjach klotni rodzicow na placach, ciezko nie
        dojsc do wniosku, ze dzieci maja swietny material do nasladowania.
        • martusia_25 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 09:49
          Całe życie nie, tylko dopóki będzie mały. Każda normalna samica
          broni swoich młodych. Kiedy będzie straszy, nauczę go (albo to już
          raczej jego tata) jak skutecznie oddać. W tej chwili ma rok, więc
          nie ma takiej możliwości, nie potrafi nawet uciec, bo jeszcze nie
          chodzi, może tylko płakać. Natomiast jeśli to on będzie atakował
          inne dziecko, to też odpowiednio zareaguję. Nie sądzę, bym
          traktowała swoje dziecko jak świętego anioła, po prostu nie pozwolę
          go krzywdzić większym dzieciom, bo jestem jego matką i od tego m.in.
          właśnie mnie ma.
          • phantomka Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 10:12
            Roczne dziecko nie chodzi na place zabaw, a jezeli chodzi, to musisz
            sie liczyc z konsekwencja, ze roczne dziecko nie poradzi sobie ze
            starszymi dziecmi.
            Ojciec jak rozumiem to symbol sily, a matka oaza spokoju w twoim
            rozumieniu? Nie rozumiem, dlaczego ojciec ma uczyc dziecko
            oddawania. Rodzice razem ucza dziecka odpowiednich reakcji na dana
            sytuacje.
            • martusia_25 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 10:27
              Dlatego ojciec, że ma ku temu odpowiednie kwalifikacje - trenuje
              sporty walki. Ja, jako kobieta, nie mam specjalnie wielkiej wprawy w
              bijatykach. To może nietrendy w dobie przymusowego równouprawnienia,
              ale tak sobie ustaliliśmy - ja karmię piersią, mąż będzie uczył jak
              się skutecznie bronić.
            • martusia_25 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 10:33
              A co do pobytu rocznego dziecka na placu zabaw - ponieważ liczę się
              z tym, że sobie nie poradzi, to właśnie dlatego idę z nim, pilnuję
              go i bronię, jeśli zachodzi taka potrzeba. Więc drogie mamy bijących
              dzieci, jeśli zobaczycie że Wasza pociecha leje łysego roczniaka
              bawiącego się w piasku, to lepiej szybko reagujcie, bo obok mogę być
              ja. Rzeczywistość to nie kraina łagodności.
        • joannaiwa Re: do phantomki? 18.07.08, 12:52
          Gwoli ścisłości - ja agresora uderzyłam po rece którą wyciagnął żeby
          nas (mnie lub syna) uderzyć odtracając ją w bok (jak pisałam nie
          miałam możliwości z synem na rękach odepchnąć go czy odtrącić
          inaczej) ze słowami "Tak nie wolno" (deptanie i syna i próba
          sadystycznego wwiercenia nogi w jego nerki). Nie łudzę się nawet że
          to pohamuje tego chłopca przed biciem i oby nie trafił na Twoje
          dziecko, bo chciałabym wówczas zobaczyć Twoje żelazne opanowanie i
          spokój.
          • phantomka Re: do phantomki? 18.07.08, 17:40
            Oj zdziwilabys sie, bo ja po prostu z zasady nie bije dzieci - ani
            wlasnych ani tym bardziej cudzych. Ciekawe, czy z taka lekkoscia
            rabnelabys jakiegos roslego pana? Jezeli tak, to trzeba bylo zamiast
            synowi, sprzedac liscia tacie.
            Ja rozumiem, ze w takiej sytuacji ponosza nas emocje, uwierz ze
            mojej corce tez zdarzaja sie takie akcje, ze ktos ja popycha,
            obsypie piachem, etc. Natomiast nie uwazam, zeby to byla dobra
            metoda walczyc z dzieckiem - agresorem, to wyglada komicznie wprost.
            • joannaiwa Re: do phantomki? 18.07.08, 20:52
              Ja też miałam taką zasadę, do wczoraj. Także Ty też mogłabyś się zdziwić swoją reakcją. A co do obślizgłego tatusia małego sadysty - gdyby nie dziecko na rękach to przyłożyłabym mu jak nic za tę wyjątkową bezczelność, tym bardziej że jestem rosła kobitka i takich chłystków się nie boję. Co do śmiesznosci - być może z boku tak to wygląda, chociaż wierz mi zainteresowanym do śmiechu nie jest. Wolę zresztą być nawet śmieszna, ale nie pozwolę krzywdzić mojego dziecka. A Ty jak ktoś właśnie Twoje dziecko popycha czy obsypuje piachem to nic nie robisz? Czy przynajmniej awanturę, że rodzice/opiekunka drugiego dziecka nie reagują. Może zreszta Twoje dziecko jest starsze i samo umie się bronić. Zresztą to co innego typowe przepychanki na placu zabaw - my tez ich doświadczylismy, a co innego jak widzisz jak starsze dziecko celowo i z mściwym upodobaniem znęca się nad młodszym - Twoim dzieckiem. Musiałabyś zobaczyć wyraz twarzy tego chłopca, gdy kopał mojego syna po plecach. Mściwa satysfakcja - przerazajace jak dla mnie. Jeszcze teraz się dosłownie trzęsę jak to piszę. Na pewno będziemy unikać teraz tego placyku zabaw, bo bawią się tam jednak starsze dzieci i jak widać bardzo różne. Poczekam, aż nauczę syna bronić się w takich sytuacjach.
              • mama_kotula Re: do phantomki? 18.07.08, 23:07
                >A Ty jak ktoś właśnie Twoje dziecko popycha czy obsypuje piachem to >nic nie
                robisz?

                Między "nicnierobieniem" a wrzaskiem i biciem obcego dziecka jest jeszcze spora
                gama zachować pośrednich, nie sądzisz?

                Najpierw oczywiście należy zająć się własnym dzieckiem i utulić, pocieszyć. A
                potem - cóż. Są różne sposoby. Najprościej ująć delikwenta za bety i wynieść z
                piaskownicy (odizolować od ofiary). Wynieść pod nogi tatusia. Po czym poprosić
                tatusia, aby zajął się swoją latoroślą, jeśli nie chce mieć na karku policji
                tudzież straży miejskiej. Wszystko siłą spokoju - nic tak nie prowokuje do
                dalszej bezczelności jak rozwścieczona mamuśka wydająca agresywne piski.

                Po czym - jeśli tatuś śmieje się nam w twarz i jest bezczelny, FAKTYCZNIE
                dzwonimy na policję czy po straż miejską, informując, że na podwórku przy ulicy
                xyz jest niedopilnowane dziecko, które zagraża bezpieczeństwu innych. Bo pewnie
                tatuś wiele razy był straszony i nic sobie już z tego nie robi.
                • phantomka Re: do phantomki? 19.07.08, 03:48
                  Ja co prawda o tej porze nie jestem w najlepszej formie, ale i tak
                  sie pogubilam, czy my ciagle mowimy o malych dzieciach?
                  Powiem ci, ze mialam kiedys taka sytuacje, ze mnie strzelalo - corka
                  miala z 1,5 roku, poszlam z nia do piaskownicy, bawila sie obok 3 -
                  4 letniego chlopca, ktory nagle wysypal jej cale wiaderko piasku
                  prosto w twarz. Bylam potwornie wsciekla, bo moje dziecko krztusilo
                  sie od tego piachu, ochrzanilam mlodego, ale stosownie do jego
                  wieku. Coz mialam wiecej zrobic, oddac?smile
                  Tez nie lubie jak ktos tyka moje dziecko, ale tego sie po prostu nie
                  uniknie - to raz. A dwa, trzeba dostosowywac reakcje do wieku
                  agresora. A zreszta im wiecej siedzi sie na placu zabaw, tym mniej
                  rzeczy dziwi, wkurza i budzi szoksmile
    • mama-ola Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 11:01
      > czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre??

      Izolować - przenigdy. Cóż za chory pomysł. Na placu mają zostać same
      ładne, uśmiechnięte i życzliwe, a resztę do obozów?

      Te źle się zachowujące trzeba po prostu uczyć. I ta matka to robiła.
      Z tego, co opowiadasz, wyrażała dezaprobatę przy każdym złym
      zachowaniu córki. Zabraną piłkę kazała oddać i konsekwentnie tego
      dopilnowała. To Ty się źle zachowałaś, podważając jej autorytet jako
      matki (bo powiedziałaś, żeby wielgachna piłkę zatrzymała i się nią
      pobawiła), tym samym ty namieszałaś wielgachnej w głowie, bo nie
      otrzymała jasnego komunikatu, czy zrobiła źle, czy nie całkiem źle,
      skoro piłkę można by jednak zatrzymać.

      Ty ośmieszasz nauki tej matki, ironizujesz (a fe, a fe),
      spodziewałaś się czegoś mocniejszego, tak? Ale czego? W tyłek
      wielgachnej miała dać, w wózku ją uwiązać? Jaka nauka dana temu
      dziecku by Cię usatyskacjonowała?

      Jak Ty reagujesz, gdy Twoje dziecko robi coś źle?
    • alicja0 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 11:34
      Moje dziecko ma 3,5 roku, jest duże, ale ... wystarczy je lekko
      potrącić i się przewraca. Nawet czasem nie trzeba potrącić, sama się
      przewraca - ma problemy z równowagą.
      Jesli Twoja córka jest chudziutka i ledwo chodzi - to po prostu masz
      przy niej biegać i ratować z opresji, jednocześnie pomagajac uczyć
      się chodzić.
      Nie upilnowałaś córki, skoro jakaś silna dziewczynka wpierw wyrwała
      jej piłkę, a za chwilę popchnęła. Ja miałabym już czujność na
      baczność po wyrwaniu piłki.
      Ale, OK, nie zawsze człowiek jest szybki. Duża dziewczynka ostro
      popchnęła, jej matka próbuje coś tam zapanować nad sytuacją, ale ma
      agresywne dziecko.
      Ja, jakbym się wkurzyła, to krzyknęłabym na matkę, żeby pilnowała
      lepiej swoje agresywne dziecko i już.
      A jeśli takie dziecko szalałoby na placu zabaw, to w końcu pewno
      sama bym podeszła do matki, ale nie z tekstem, żeby zabierała
      dziecko i w dyby, ale - "pani dziecko jest bardzo agresywne i może
      zrobić innym krzywdę. Może więcej zdecydowania w działaniu wobec
      córki, bo tak nie może być. Proszę się spodziewać, że zareaguję, jak
      Pani córka zbliży się za bardzo do mojej."
      Pewno nie byłoby miło, ale nie kazałabym od razu wynosić się z placu
      zabaw. To raczej coś jak żółta kartka wink
      • alicja0 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 11:46
        I jeszcze jedno: nie rozumiem, dlaczego Twoje dziecko tak bardzo
        płakało po - tak naprawdę sytuacji w sumie zwykłej, jaką jest
        popchnięcie i upadek. OK, nie było się z czego śmiać, ale wpadać w
        taką histerię, jak to opisałaś?
        Miała stłuczoną głowę, poważne obrażenia? Z tego co opisujesz, nie -
        poza siniakami, co jest oczywiste.
        Chyba bardziej się przestraszyła, niż ją zabolało..
        Trochę chyba trzeba pomóc jej nauczyć się, że upadki to rzecz do
        przeżycia. Jak pisałam, moja córka zalicza upadki na okrągło (teraz
        już mniej niż kiedyś), to nauczyłam ją, że nie płacze się z byle
        powodu i trzeba trochę być mężną, zwłaszcza zapanować nad strachem.
        Twoja córka jest młodsza, ale otaczaj ją może większą atmosferą
        typu "no, dobrze, stłukłąś sobie coś, pocałuję, pomasuję, już
        lepiej? To bawmy się dalej, tragedii nie było".
        Masz trójkę dzieci, dwoje ma problemy, może jesteś nieco zbyt
        wrażliwa na krzywdę swoich dzieci, może zbyt asekurujesz je wobec
        brutalności świata? Nie rozumiem, jak możesz pisać o swojej córce
        jako o chudzince itp. - jakby to była jakaś ofiara losu, a o
        agresywnej DWULATCE jakby była monstrum.. To tylko 2-latka, nawet
        jakby była gruba wink Trzeba ją okiełznać, przytrzymać i wysłać na
        siłownię, co by spaliła nadmiar energii i tłuszczu.
        • mama_kotula Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 17:33
          >Chyba bardziej się przestraszyła, niż ją zabolało..

          Dziecku udziela się reakcja opiekuna.

          Moja córka zlądowała z piętrówki. Na materac, fakt, ale mimo wszystko - lot z
          140 cm wysokości na łeb na szyję może być niebezpieczny.
          Zlądowała, przez chwilę była skołowana, ale już miała wstać, gdy zobaczyła
          ciężko przerażoną minę babci, po czym babcia, cała roztrzęsiona porwała ją na
          ręce - w tym momencie młoda się rozpłakała i ciężko ją było uspokoić.

          Nie wiem, jak było w tej sytuacji - ale widzę, obserwując moje dzieci - jeśli ja
          zrobię wielkie halo z tego, że się przewróciły czy uderzyły - niegroźnie - to
          podnoszą lament. Jeśli pocieszę "wiem, wiem kochanie, że cię boli i że się
          przestraszyłeś", ale sama nie okażę histerycznych emocji, wówczas lament jest o
          wiele krótszy, albo nie ma go wręcz wcale.
          • fammpirella Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 19:40
            swięta prawda, moja córcia bez przerwy wali w cos gdzies, na
            poczatku płakała, mamy z mężem taka piosenke na te okolicznosć na
            melodie "guantanamera" zainspirowaną przyspiewka stadionowa po
            przegranym meczu "nic sie nie stalo, chlopaki, nic sie nie stalo"wink.
            i jak walnie solidnie i sie rozbeczy spiewamy wesolo "nic sie nie
            stalo, kochanie nic sie nie stalo. troche bolalo, a w sumie nic sie
            nie stalo". dzicię patrzy na nas i zaczyna sie wrecz usmiechac przez
            łzy. najgorszy jest lament i uzalanie sie nad kazdym
            wypadkiem/upadkiem. sama widze po sobie, walnela, mocno, ał!, w kant
            stołu, oj bedzie płakać, juz lecę...a ta nic. dotknie sie w miejsce
            w które wyczesała. oswoiła sie z tym, że sie bez przerwy gdzies
            trzaska i wyala (zazwyczaj po poludniu, jak juz jest zmeczona i ma
            nieskoordynowane ruchy) i my nigdy nie robilismy z tego zamieszania
            i powoli przestaje reagowac jakimkolwiek placzem na nawet mocno
            bolesnie wygladajace ataki mebli i podlogiwink
            • arioso1 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 20:22
              rzecz miala miejsce na takiej mini górce , ta ja tak trzepneła że
              przekoziołkowała niemalże ,stałam OBOK zawsze za córką chodze krok w
              krok, bo chodzi zaledwie od kilku tygodni, nie ma znia praktycznie
              sposobu komunikowania-nie mówi nie pokazuje jak coś chce to sama
              tam idzie, owszem jest płaczliwa ale wtedy kiedy ktos obcy
              podejdzuie do niej i na siłę zagaduje np starsze kobiety.
              dlatego za córka krok w krok chodze - ale tamta dziwewczynka zrobiła
              to tak niespodziewanie z taka zaciętością - matka jej była przy
              niej ona potrafiła sie wyrwac dorosłej kobiecie!!!pio zrobieniu
              trzech kroków napadła na moje dziecko odbiegła i rzuciła sie na inna
              wiekszą i starsza dziewczynke!!

              pytał ktos jak ja bym zareagowała- w takich sytuacjach biore dziecko
              za rekę mówię - nie wolno tak robić, bo mozesz zrobic coś
              złego.obiecaj mi ze nie zrobisz tego więcej-za chwilę biorę dziecko
              na bok i tłumacze dlaczego nie wolno bić-a przedewszystkim biorę i
              ifdę do poszkodowanych poniewaz czuje sie odpowiedzialna za
              poczynania mojego dzieka - przepraszam rodziców , i każę dziecku
              przeprosic -zawsze tak robiłam i to jest skuteczne - dlatego mój
              syn ma na koncie dwie ofary pchnięcia z czego jedna pchnał abysie
              obronić-ze starszą córjka nie miałam nigdy powodów aby reagować.
              ja rozumiem że dzieci sie popychaja w zabawie ze sie pokłócą ale
              nie jesli napastuja z nienacka inne dzieci.
              czy normalne jest ze ktos stoi a nagle inna osoba bije ją?nie
              nienormale.
              moja córka nie umiałaby sie obronić ona jak idzie to rączki ma ma
              rozłozona aby sie asekurować, nie biega jeszcze , jak kucnie to
              długo sie zbiera zeby samej wstac. zreszta juz wiemy o tej kobiecie
              ze poprostu nie radzi siobie z dzieckiem i nie robi sobie nic-
              poprostu chodzi od placu zabaw do placu zabaw i to dziecko tak bije.
              Dzis tez była-siedziałam cicho -powstrzymywałam sie poprostu uznałam
              ze bede moje dziecko trzymac z dala od niej a jak sie zblizy wtedy
              jej powiem zeby zabrała swoje dziecko jak najdalej od mojego-i tak
              siedzac patrze ukradkiem co robi.
              sa u nas takie chuśtawki dla niemowląt -pampersy na łańcuchach-
              dzieci sie chustaja w tym kilkumiesięczna dziewczynka która mama
              jedna reka podtrzymuje a drugą lekko kołysa-matka agresorki czyta
              gazete na drugim końcu placyku a jest on spory aby dobiec
              musiałaby pokonac ok 50-80 metrów-nawet gdyby krzykneła nie byłoby
              słychac-i to dziecko stoi obok chustawek-w drugiej chuśtawce
              chłopiec może 8-9 miesięcy siedzi pewnie mama go chusta-nagle
              chłopiec ulewa tzn dosc pożądnie chlusnoł- matka jedną reka trzyma
              chuśtawke a drugą sięga po pieluchę na wierzchu wózka -odwróciła
              głowe- ile to trwało? 2 setne sekundy? agresorka rzuciła sie na
              dziecko jakby chciała je wyrwac z tej chuśtawki matka dziecka
              wyjmuje go a ona jeszcze go łapie za nózki i bierze sie do gryzienia-
              odchodzi do drugiej chustawki z maleństwem które juz zostało wyjete
              z chuśtawki- dziewczynka widząć ze nie ma kogo uderzyc zaczeła
              kopać w matke niemowlaczka-nosz kurcze- niech teraz matka
              najbardziej zaczepnego dziecka z forum wypowie sie czy jej dziecko
              tak robi????
              czy matka dziewuchy nie powinna była czegos z tym zrobić?
              zamiast spokojnie czytac gazete???
              poszłam do niej i powiedziałam jej ze zauwazyłam iz jej córka jest
              jedynym dzieckiem które zachowuje sie w ten sposób zagrazając tym
              samym innym dzieciom- i co zamierza w zwiazku z tym zrobić-a ona
              mi na toże dziecko jest pod opieka psychiatry , i uwaza ze i tak po
              lekach zachowuje sie lepiej niz bez nich w związku z tym ona ma
              sumienie czyste bo przeciez leki daje
              to niech pilnuje co robi jej dziecko do jasnej ciasnej
              • fammpirella Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 20:35
                ggeneralnie współczuje dziecku i mamie, problemy psychiczne to nic
                smiesznego, straszne, takie małe dziecko.... kurcze, takie dzieci
                tez musza sie socjlizować, bo co znich wyrośnie, ale własnie: co z
                bezpieczeństewm innych dzieci? jesli to jest az taki problem jak
                piszesz z niespodziewanymi atakami, to uważam, że ta matka czytająca
                gazetę powinna miec doczynienia z opieka społeczną...rzeciez ona nie
                tylko komus ale i sobie moze zrobic krzywde. moze to opiekunka?
                • arioso1 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 20:52
                  nie to matka- na pewno matka- współczuje kobiecie ale powinna
                  pilnowac dziecka zwłaszcza ze taka sytuacja to tym bardziej, a nie
                  siedziec sobie i czytac i miec w tyle bo przeciez daje leki i na
                  tym jej rola sie kończy
                  • arioso1 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 21:00
                    kiedy stwierdzona u mojego syna adhd i poszłam na knsultacje do
                    psychiatry-zapytałam tak od serca czego sie moge spodziewac po moim
                    dziecku jakie niesie zagrozenia ta choroba-otrzymałam odpowiedz-
                    moze pani oddac syna do szpitala sw Ludwika na oddział
                    psychiatryczny na obserwacje - wtedy zobaczymy na jakim podłozy syn
                    sobie nie radzi i jak wyeliminowac niektóre sytuacje z jego zycia,
                    wogóle poczynic rozeznanie na jakim etapie jest uposledzony jego
                    system nerwowy i psychika i byc moze uda sie stwierdzić do czego
                    jest zdolny ....
                    doznałam szoku!!! moje dziecko w psychicznym szpitalu??? nigdy!!!!
                    ale emocje opadły przemyślałam i zgodziłam sie bo nie chce aby
                    moje dziecko cos zrobiło komus aby ktoś cierpiał przez jego
                    zachowanie- wizyt w szpitalu było 9 ale chodzilismy tam syn nie
                    zostawał- owszem dwa razy byl tam sam na kilka godzin- we srodę
                    ostatnie eeg głowy , dostane wskazówki co robic czego nie robic i
                    czego moge sie spodziewac , wiem napewnio ze nie pojdzie z klasa na
                    lekcje na basen- bo on mógłby kogos podtopic- a jednoczesnie
                    mogłabym posłac go na ten basen licząc na szczęście i niech sie
                    dzieje co chce daje leki i koniec tak???
                    tylko ze ja jestem odpowiedzialna za to co on robi, i mógłby zrobić
                    ( na szczęścuie nie ma w nim nadmiaru agresji-jedynie w obronie
                    nie umie sie opanowac-sam od siebie nie potrafi zaatakowac)
          • joannaiwa Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 21:00
            A ja nie uznaję takiej metody. A Ty byś chciała, żeby jak rozetniesz sobie rękę, albo nogę, albo walniesz się w głowę o szafkę, żeby mąż Ci zaspiewał tę piosenkę. Albo zaśpiewaj ją mężowi jak go ząb boli? W ten sposób moim zdaniem, uczysz tylko dziecko, że nie wolno ujawniać emocji i bólu - bardzo to jej zaszkodzi w dorosłym życiu.
            • fammpirella Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 21:28
              oj, chyba sie zgalaopwalas w swoijej dedukcji i ekstrapolacjach
              psychoanalitycznych....
              zaspiewanie piosenki nie ma na celu tlumienia emocji (zawsze, zawsze
              ja przytulamy kiedy sobie cos zrobi, spiewam jej majac ja na rekach
              i glaszczac, ale nie uzalam sie nad nią) ale odciagnac uwage, zeby
              nie nakrecalo sie w placzu.
              ja osobiscie uwielbiam, kiedy sie ostro walne, uderze przechodzic z
              prawie lez do smiechubig_grin zazwyczaj smieje sie sama z siebie, jaka ze
              mnie pie.., safandula i fajtlapa.big_grin
              wiesz, gdyby dziecko napradwe zrobilo sobie krzywde, tak jak piszes,
              rozcielo reke, rozwalilo glowe, pewnie nawet nie mialabym nastroju
              do spiwania jakichs tam piosenek, ja mowie o upadkach, uderzeniach
              itp nieszkodliwych sytuacjach, kiedy u dziecka natralnym odruchem
              jest placz, czesciej ze strachu niz z bolu.
              a co do okazywania emocji, to zdziwilabys sie jak moje roczne
              dziecko potrafi je okazywac. i pozytywne i negatywne...
              nie cierpie kiedy rodzice uzalaja sie nad swoja rozowa laleczka,
              ktora sie tylko przewrocila kolo polki z Barbie w
              hipermarkecie "ojojoj, jaka biedniutka, pokaz, gdzie boli, pocaluje,
              choc, kupie Ci 15 Kena...". Tak mi sie to kojarzysuspicious
            • joannaiwa Re: to powyżej było do mamy kotuli 18.07.08, 21:32
              • fammpirella Re: to powyżej było do mamy kotuli 18.07.08, 21:36
                acha, to wiele wyjasniasmile
                ale sie nakrecilam i wyobrazilam sobie i turlam sie ze smiechu, jak
                odcinam sobie nozem palec, krew leje sie po scinach, palec lezy na
                podlodze, a maz wchodzi i spiewa mi radosnie: "nic sie nie
                stalo,kochanie, nic sie nie stalo".
                Mistrz Kłentin by sie nie powstydził big_grinbig_grin
                wink
                • mama_kotula Re: to powyżej było do mamy kotuli 18.07.08, 22:11
                  fammpirella napisała:

                  > acha, to wiele wyjasniasmile
                  > wink

                  Nooo, wyjaśnia, zwłaszcza, że to nie ja o piosence pisałam tongue_outPP

                  Do pani krytykantki - zwracam uwagę na uczucia dziecka. Natomiast znam moje
                  dziecko na tyle, że wiem, kiedy robi histerię bez widocznego powodu (tzn. powód
                  jest, ale głębiej - np. gdy młode uderzy się i jest zmęczone/głodne/wściekłe na
                  brata/ogólnie rozżalone, a nie histeryzuje stricte z powodu uderzenia) a kiedy
                  faktycznie jej się coś dzieje.

                  Zauważ też, że nigdzie nie napisałam, że neguję i nie umniejszam uczuć dziecka,
                  wręcz przeciwnie (najlepiej jeszcze raz przeczytaj mój post).

                  Natomiast uważam za niewskazane wpadanie w panikę i włączanie negatywnych emocji
                  za każdym razem, jak dziecko się uderzy/upadnie/zostanie uderzone. Mam być opoką
                  i ostoją spokoju dla mojego dziecka. Kiedy ono widzi, że rozumiem to, co ono
                  czuje, ale nie okazuję strachu - czuje się bezpieczniejsze. I - paradoksalnie -
                  robi się bardziej samodzielne.
                  • mama_kotula Arghh, errata 18.07.08, 22:18
                    >Zauważ też, że nigdzie nie napisałam, że neguję i nie umniejszam >uczuć dziecka,
                    >wręcz przeciwnie (najlepiej jeszcze raz przeczytaj mój post).

                    To zdanie proszę pominąć, bo jest nie po polskiemu big_grinDDD

                    Miało być:
                    "nigdzie nie napisałam, że neguję i umniejszam uczucia dziecka" - i teraz ma
                    sens big_grinD
                    • joannaiwa Re: Arghh, errata - do mamy kotuli 18.07.08, 23:56
                      Przepraszam, pomyliłam posty, moje uwagi nie dotyczyły Ciebie. Piosenka mnie zbulwersowała bo to jakieś lekceważące w stosunku do uczuć dziecka
                      • mama_kotula Re: Arghh, errata - do mamy kotuli 21.07.08, 01:47
                        >Piosenka mnie zbulwersowała bo to jakieś lekceważące w stosunku do >uczuć dziecka

                        A to też zależy, nie da się tego tak jasno określić.

                        U nas funkcjonuje i jest bardzo dobrze przyjęte powiedzenie "ooo, pokaż tę
                        ranę... ale rana, jak u barana!!" ;-P (tak, wiem, że to idiotycznie brzmi).

                        Kiedyś moja córka wpadała w ciężkie histerie przy najmniejszym zadrapaniu,
                        otarciu, a jak pojawił się choćby ślad krwi, to spacer miałyśmy z głowy tongue_out

                        I po kilku takich akcjach zrozumiałam, o co chodzi - a chodziło o to, że młoda
                        nie potrafi ocenić stopnia grozy sytuacji i spazmuje na wszelki wypadek wink)
                        I pewnego dnia zamiast standardowego "och, wiem, kochanie, że to musi cię boleć"
                        rzuciłam tekstem o baranie, z uśmiechem na twarzy. Cisza, zaskoczenie. Potem
                        śmiech. I od tego czasu powiedzenie to jest jakby symbolem oceny grozy tongue_outP -
                        młoda przestała umierać od najmniejszego zadrapania, a reakcje
                        histeryczno-spazmujące zachowuje na bardziej niebezpieczne urazy (typu upadek
                        czterokończynowy na rozbitą butelkę uncertain/, całkiem niedawno zaliczyła uncertain). W
                        przypadku powierzchownego otarcia sama krzyczy o baranie i dmucha na rękę/nogę.

                        To też jest imho ważne - nauczyć dziecko +/- oceniać niebezpieczeństwo -
                        wytłumaczyć kilkakrotnie na przykładach, że od otarcia nogi się nie umiera i że
                        nie jest ono niebezpieczne; dlatego lepiej zachować reakcje typu megawrzask i
                        spazmy na poważniejsze sytuacje.
                  • fammpirella Re: to powyżej było do mamy kotuli 18.07.08, 22:29
                    no, tak wlasnie czekalam, kiedy nozyce sie odezwąwinkwinkwink
                    tez mi sie wydawalo, ze chyba przeoczylam jakis cytowany przez
                    Ciebie rownie wspanaily co moj utwor muzyczny, ktre wywolal nie
                    mniej kontrowersjiwink
                    pzdr. Cie matko okrutna, nierozczulajaca sie nad swoim dzieckiemwinkwink
                    • mama_kotula Re: to powyżej było do mamy kotuli 18.07.08, 22:48
                      >tez mi sie wydawalo, ze chyba przeoczylam jakis cytowany przez
                      >Ciebie rownie wspanaily co moj utwor muzyczny, ktre wywolal nie
                      >mniej kontrowersjiwink

                      Niestety, z kontrowersyjnych utworów muzycznych króluje u nas ostatnio li i
                      jedynie hit traktujący o tym, jak się niejaki Gucio wypróżniał w plenerze za
                      swoim domostwem. A przepraszam, jeszcze jest piosenka o Felku pijusie, co zabił
                      swoją kobitę. Niestety, na forum to się raczej do przytoczenia nie nadaje. Poza
                      tym zdecydowanie nie jest w temacie wątku ;>.
                      • fammpirella Re: to powyżej było do mamy kotuli 18.07.08, 23:04
                        no tak, tak myslałam, tego mozna było sie spodziewać, nie cytuj juz
                        tych swiństwwink
            • woda-niegazowana Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 21:40
              joannaiwa napisała:

              > A ja nie uznaję takiej metody. A Ty byś chciała, żeby jak rozetniesz sobie rękę
              > , albo nogę, albo walniesz się w głowę o szafkę, żeby mąż Ci zaspiewał tę piose
              > nkę. Albo zaśpiewaj ją mężowi jak go ząb boli? W ten sposób moim zdaniem, uczys
              > z tylko dziecko, że nie wolno ujawniać emocji i bólu - bardzo to jej zaszkodzi
              > w dorosłym życiu.
              Oj, oj brawo !!! bardzo dobrze to ujęłaś. Kojarzy mi się to wychowywaniem na twardziela, co to nigdy nie płacze, nie tuli się itp.
              Czy agresywne dzieci trzeba izolować -tak, ale w innym tego słowa znaczeniu. Jak moja córka była mała na podwórku było dużo dzieci w jej wieku, a wśród nich dziewczynka, bardzo agresywna. Odruchowo drapała po twarzy, a rodzice nawet nie raczyli obcinać jej paznokci, bo bardzo przy tym płakała. Jeden raz zrobiła pazurem "sznita" na policzku mojej córki, bo od tej chwili najzwyczajniej uciekałam przed nią.I jak sie potem okazało uciekali WSZYSCY. Tylko czasami litowała się nad nią jej szkolna koleżanka, bo ją akurat bardzo lubiła.
              I nie czarujmy sie w każdej grupie wiekowej są ludzie "izolowani", czyli tacy których sie unika i być może to zawdzięczają mamusiom które na wiele rzeczy nie zwracały uwagi.
              W zupełności rozumiem autorkę wątku i przyznam sie, że zdarzało mi się dosadnie wytłumaczyć dziecku czego sobie nie życzę i przynosiło to oczekiwane efekty. Właśnie sie czaję na koleżankę córki, która tak pyskuje, że ....a dzień dobry, dziękuję, przepraszam, proszę nie zna, bo mamusia twierdzi, ze to jeszcze dziecko ( 8 i pół roku! ).
              • fammpirella Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 18.07.08, 21:44
                > Oj, oj brawo !!! bardzo dobrze to ujęłaś. Kojarzy mi się to
                wychowywaniem na tw
                > ardziela, co to nigdy nie płacze, nie tuli się itp.

                jest róznica miedzy twardzielem a wiecznie szlochajacym dzieckiem,
                bo znów gdzies sie o cos walnęło. po srodku mniej więcej jest zdrowo
                chowany dzielny mały człowiek, który płaczm alarmuje, kiedy dzieje
                sie krzywda, a nie dlatego, że chwilowo zmieniło pozycje ze stojacej
                do czworaczej bez konsekwencji i uszczrbku na zdrowiu. jak nic sie
                nie stało, to nie ma co robic lamentu, bo to niezdrowe i tyle.
                • woda-niegazowana Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 19.07.08, 06:00
                  fammpirella napisała:


                  >
                  > jest róznica miedzy twardzielem a wiecznie szlochajacym dzieckiem,
                  > bo znów gdzies sie o cos walnęło. po srodku mniej więcej jest zdrowo
                  > chowany dzielny mały człowiek, który płaczm alarmuje, kiedy dzieje
                  > sie krzywda, a nie dlatego, że chwilowo zmieniło pozycje ze stojacej
                  W tym przypadku wystarczyło, że dziecko sie przestraszyło, a poza tym Ty płaczesz tylko z bólu ??? bo ja nie sad. Mnie najbardziej chce sie płakać jak jestem bezradna w trudnej sytuacji i jak jest mi wyjątkowo przykro.
                  Dorobiłyście filozofię do sytuacji. Z jednej strony każecie zrozumieć agresorkę, bo to dziecko, a z drugiej z mniejszej robicie histeryczkę, co to płacze jak mamusia zrobi nie taką minę. Mam troje dzieci i żadne z nich nie atakowało innych dzieci, nie zabierało zabawek, nie uciekało na spacerach, nie rzucało się w sklepie ( nie to żebym nie miała innych problemów, ale tego akurat nie robiły i nie robią )i w moim odczuciu już u takiego dziecka wychodzi charakterek, odziedziczony np. po olewającej mamusi. Tłumaczenie pewnych rzeczy innymi skomplikowanymi okresami rozwoju ( nie to, że reguła) to zamazywanie problemów dziecka i albo nadkładanie drogi w wychowaniu, albo zbaczanie z dobrej drogi.
                  Moja córka miała koleżankę, która była od niej i większa i grubsza ( dodatkowo wiecznie nadęta i mrukowata ) i ta wiecznie ją okładała jak jej sie cos nie podobało ( była bita na zasadzie klapsów od 1go roku życia i zamykana w łazience, bez światła za karę). Podeszłam kiedyś do niej i powiedziałam, że jeżeli jeszcze raz uderzy czy kopnie moja córkę to ja jej pozwolę oddać i oberwie tak, że.....Poskutkowało.
    • s.z-n :-D 19.07.08, 00:46
      Plytkie myslenie, autorka ma wyjatkowo niskie horyzonty, reszte znacie big_grin
      wspolczucia dla chudzinki.
    • scarlet_s Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 20.07.08, 22:37
      Nie dopuszczać więcej takiego dziecka do swojego.
      Zbesztać tamto, że źle robi.
      Nauczyć chudzinkę się bronić (odepchnąć napastnika)
    • liwilla1 Re: jako mama chuderlawego agresora :) 21.07.08, 07:55
      uwazam, ze mama tej dwulatki zareagowala bardzo nieodpowiednio. moj ponad
      dwuletni smyk (wazy 11 kg, ok 86 cm) wlasnie przechodzi ten malpi okres, kiedy
      inne dzieci traktuje jak zabawki: lapie je za raczki, zmuszajac do zabawy z
      soba, zabiera im zabawki, mimo iz jego leza obok, czasem po prostu podbiega i
      wali inne dziecko (nierzadko mlodsze - do starszych czuje chyba jakas bojazn)
      lopatka po lbie. zawsze reaguje, dostaje bure, biore za raczke i idziemy
      przeprosic i dziecko i mame pokrzywdzonego. ostatnio najadlam sie takiego
      wstydu, moj malec podbiegl na plazy do mamy karmiacej kilka metrow od nas
      niemowle (takie doslownie ok 3/4 miesieczne) i zanim zdarzylam zlapac go za
      raczke, probowal je trzepnac. pogonilam az sie kurzylo, ale bylo mi cholernie
      glupio i chyba z 10 razy belkotalam, ze bardzo mi przykro i przepraszam.
      natomiast zauwazylam, ze moj malec atakuje wylacznie wlasnie takie dzieci
      "wycofane", zawstydzone, niesmiale. wobec tych z inicjatywa przewaznie oddaje
      pola i ucieka smile gdy pomagam mu troche potrafi fantastycznie nawiazac kontakt z
      kazdym dzieckiem, kopiemy wtedy razem pilke badz stawiamy babki. mysle, ze ta
      agresja u niego, to instynktowne zdobywanie pozycji w stadzie, oczywiscie ze
      nalezy ganic i tlumaczyc, ze te zdobyte sila jest zle, ale dwulatki... to taki
      specyficzny wiek smile
      arioso poniosly nerwy, ale rowniez zachowala sie durnowato w sytuacji, ktora
      opisala. trzeba bylo nie dopuscic agresorki do krzywdzenia jej dziecka, samej
      zwrocic uwage "dziewusze", a nie czekac jak mimoza na reakcje jej mamy.
      zastanawia mnie tez, w swietle jej innych wypowiedzi i watkach, jak "wymaganie
      szacunku" od jej wlasnych dziecki wplywa na charakter corki, ktora jest
      bojazliwa i wlasnie "wycofana" z grupy rowiesnikow. moze ten brak pewnosci
      siebie wynika z restrykcyjnego wychowania?
    • bomba001 wspolczuje twojemu dziecku,ale ciebie jako rodzic! 21.07.08, 09:11
      wiesz, arioso, jak w tytule! twoje dziecko jest chudzinka, chodzi
      pewnie dlatego dopiero teraz, ze sie o nie balas! bedzie cale
      dziecinstwo bidulka i niedorajda w zyciu doroslym, jesli nie
      zmienisz swojego podejscia. takim podejsciem juz teraz w
      piaskownicy nszczysz dziecku zycie!
      ale po kolei- agresywne dsziecko nie powinno sie tak zachowywac,
      ale wiele sie tak zachowuje i swiat sklada sie z roznych osob,
      rowniez takich jak ta. prawie dwulatka naucz radzicsobie w takich
      sytuacjach, a nie chron od wszystkiego, bo sie nie da! mala
      chodzinka etc- nie piep....! nie rob z niej niedorajdy, pokaz jak
      podejsc do dzieci, jak pobawic sie pilka, badz bardziej
      optymistyczna, jezeli chodzi o umiejetnosci twojego
      dziecka. "socjalizuj", pozwol biegac, etc. naucz reagowac na
      agresje. juz jest czas, a moze juz minal! na co ty czekasz?
      wyprosic dziecko i rodzica z placu zabaw- no przepraszam, a
      prywatny jest, doszlo do czynu karalnego? nie fanmtazjuj.
      twoje slownictwo w poscie swiadczy o skrajnej niedojrzalosci, nie
      potrafisz sobie radzic zsytuacjami stresowymi, popracuj nad tym, bo
      dziecko ma sie od ciebie uczyc.
      nazwanie dziecka, nawet agresywnego czyjegos innego- glupia
      niebogra dziewucvha- oj, dostala bys ode mnie za wyzywanioe mojego
      dziecka. fizycznie chyba bym ci przylozylasad
      nic sie nie stalo, nie rob z igly widlow, cwicz z dzieckiem
      aserywnosc a nie rob z nigo niedojdy, bo nim zostanie.
      • sms20 Re: wspolczuje twojemu dziecku,ale ciebie jako ro 21.07.08, 11:46
        Moje dziecko było takim złosnikiem chodziłam z nią do piaskownicy i
        dla mnie to były ciężkie chwile. Chodziłam bo musiała nauczyć się
        współżyć z dziećmi, tłumaczyłam i tłumaczyłam wynosiłam z
        piaskownicy wrzeszczącą, płaczącą, przepraszała koleżankę lub kolegę
        i jest ok.

        Niestety nie zawsze wszystkim mamom podobało się moje zachowanie
        większość niestety oczekiwała że wleję dziecku.
        Rozumiem te mamy które próbują wpłynąć na swoje dzieci ale ostatnio
        miałam okazję przebywać z 7 latkiem rozpuszczonym do granic
        możliwości.
        Dla mojej 5 latki dobra szkoła kolega może pluć, pyskować,
        rozkazywać mamie, tupać, kłaść się na podłogę, mieć zabawkę w każdej
        budce.

        Zrozumiała oprzez rozmowy że pewne zachowania są nieodpowiednie .
    • gabbie Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 21.07.08, 14:26
      zgadzam się z Tobą Arioso, właśnie wczoraj moja półtoraroczna córka
      została zepchnieta ze zlościa przez ok 3 - 4 letnią dziewczynkę ze
      zjeżdżalnio-zameczku - wyleciała z tego z impetem z wysokości ok 1,5
      metra - wylądowała na główce - na szczęście w piach więc poza lzami
      nic sie nie stało
      mamusia tamtej dziewczynki NIC, nawet jej nie powiedziała, że to
      brzydko - tamta dziewczynka to zrobiła specjalnie za to, że mała
      była z przodu więc szła troche wolniej - ja niby byłam blisko ale
      nie spodziewałam się takiej akcji i nie zdążyłam mojej złapać w
      porę. I właśnie to jest najgorsze, że dziecku może stać się naprawdę
      wielka krzywda przez takiego małego, niewychowanego, wstrętnego
      rozwydrzeńca.
      Ja teraz autentycznie boję się pozwalać mojej małej bawić się tam
      gdzie są inne dzieci.
      • hanalui Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 21.07.08, 15:01
        gabbie napisała:

        > właśnie wczoraj moja półtoraroczna córka
        > została zepchnieta ze zlościa przez ok 3 - 4 letnią dziewczynkę ze
        > zjeżdżalnio-zameczku - wyleciała z tego z impetem z wysokości ok
        1,5
        > metra -

        No chyba zwariowalas ze puscilas samo 1.5 roczne dziecko miedzy
        brykajace 3-4 latki. Gdzie ty masz glowe i rozum, bo jesli
        oczekujesz ze 3-4 latki beda myslec to chyba cos z toba nie tak.

        > mamusia tamtej dziewczynki NIC, nawet jej nie powiedziała, że to
        > brzydko - tamta dziewczynka to zrobiła specjalnie za to, że mała
        > była z przodu więc szła troche wolniej

        Moze nie zuwazyla, bo na 3-4 latka trzeba mniej patrzyc niz 1.5
        roczniaka, na ktorego i ty jakos kiepsko patrzylas skoro latal w
        powietrzy. Z dziecmi niestety trzeba oczekiwac nieoczekiwanego i to
        w kazdej chwili, zwlaszcza z takimi malymi i na placu zabaw wsrod
        starszakow.

        > I właśnie to jest najgorsze, że dziecku może stać się naprawdę
        > wielka krzywda przez takiego małego, niewychowanego, wstrętnego
        > rozwydrzeńca.

        Albo przez mamusie ktora oczekuje ze rozbawione dzieciaki beda
        akurat kumac ze powolna sierota przed nimi jest duzo mlodsza i
        jeszcze mniej kumata i ze lazi wolniej. Skoro ty nie potrafilas
        przewidziec ze 3-4 latki sa szybsze niz 1.5 roczniak to czego
        oczekujesz od dzieci ;O?

        > Ja teraz autentycznie boję się pozwalać mojej małej bawić się tam
        > gdzie są inne dzieci.
        Zamiast sie bac moze lepiej na nia uwazaj, bo nie trzeba zbyt
        wielkiej wyobrazni zeby wiedziec ze brykajacy 3-4 latek
        niekoniecznie bedzie wiedzial ze lekkie pchniecie duzo mniejszego
        moze sie zle skonczyc.
        Jak dla mnie to w calej tej sytacji niestety ty i tylko ty jestes
        winna...bo dzieci akurat zwykle sie przepychaja, popychaja, zwlasza
        na zjezdzalniach, ktore szybciej itd...i nic sie nie dzieje jak sa
        mniej wiecej w jednym wieku, bo to zwyczajna rywalizacja...gorzej
        jak mamuncia wpuszcza miedzy duze dzieci malego i ma pretensje do
        calego swiata ze cos nie tak. Ja tam nie pcham mojego 1.5 roczniaka
        miedzy duze dzieci bo wiem ze sobie tam nie poradzi, ze moga go
        potracic, niechcacy popchnac bo jest za maly...ot coz cala
        filozofia. Odrobina wyobrazni u rodzica tez by sie przydala
      • mama_kotula Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 21.07.08, 15:16
        > I właśnie to jest najgorsze, że dziecku może stać się naprawdę
        > wielka krzywda przez takiego małego, niewychowanego, wstrętnego
        > rozwydrzeńca.

        O, jak mnie zawsze rozpieprza, kiedy mamunia półtorarocznej dzidzi nie mająca
        pojęcia o starszych dzieciach dostaje spazmów i chrzani coś o rozwydrzonych
        wstrętnych trzyletnich bachorach, które celowo i złośliwie atakują jej biednego
        dzidziusia tongue_outPP

        Poczekaj oburzona mamusiu, półtora roku. I daruj sobie teraz gadki w stylu "nie,
        bo ja tak wychowam moje dziecko, że NIGDY będzie popychać innych i NIGDY nie
        uderzy innego, zwłaszcza mniejszego dziecka" tongue_outPP

        A prawda jest taka, że jak się wpuszcza półtoraroczniaka między 3-4-letnie stado
        orangutanów, to trzeba stać 20 cm od niego i asekurować. A jeśli ja jestem matką
        3-4-latka, który korzysta z urządzenia zgodnie z jego przeznaczeniem, to nie w
        mojej gestii jest zapewnienie bezpieczeństwa innym dzieciom.
        Wpuszczałam raczkującą 9-miesięczną córkę na domek ze zjeżdżalnią, ale nie
        przyszłoby mi do głowy aby zwracać uwagę bawiącym się tam przedszkolakom
        "uważajcie, bo to jest małe dziecko i możecie jej zrobić krzywdę", tylko stałam
        nad nią jak nad śmierdzącym jajem. Co i tobie polecam.

        > tamta dziewczynka to zrobiła specjalnie za to, że mała
        > była z przodu więc szła trochę wolniej

        Specjalnie i z premedytacją. Bo takie wyrachowane te trzylatki som tongue_out
        • margo_kozak Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 21.07.08, 16:53
          oj juz widze jak autorka watku idzie do szkoly i bije sie z
          nauczycielami, bo postawili coreczce złą ocene
          • mama_kotula Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 21.07.08, 17:16
            margo_kozak napisała:

            > oj juz widze jak autorka watku idzie do szkoly i bije sie z
            > nauczycielami, bo postawili coreczce złą ocene

            Może nie od razu tak ostro wink

            Ja rozumiem, że każdy rodzic boi się o swoje dziecko, natomiast jestem jak
            najbardziej przeciwna trzymaniu dzieciny pod kloszem i wymagania od otoczenia
            tego, aby całe otoczenie dbało o bezpieczeństwo mojej dzidzi, bo dzidzia taka
            biedna i malutka. Mogę mieć nadzieję, ze otoczenie będzie empatyczne i w miarę
            rozwinięte społecznie, ale shit happens - to raz, a po drugie - nie prowokuję
            sytuacji w których moja słodka chudzinka będzie zagrożona (czyli nie wpuszczam
            1,5-rocznego dziecka na drabinki, gdzie kłębi się stado przedszkolaków dla
            których te drabinki są nota bene przeznaczone), poczekamy, aż będzie mniejszy
            tłok smile

            Oczywiście, jak moje dzieci bawią się na drabinkach i włazi na nie dwulatek, czy
            młodsze dziecko, rzucam hasłem "uważajcie, bo idzie maluszek", ale to nie ja
            jestem od zapewnienia bezpieczeństwa temu maluszkowi. Jeśli moje dziecko celowo
            popchnie młodziaka, dostaje ostrzeżenie, przy drugim celowym popchnięciu jest
            relegowane z drabinek (ale to nie tyczy się tylko mniejszych dzieci, a
            wszystkich). Natomiast jeśli ten młodziak skutecznie przez dłuższy czas tarasuje
            przejście na ślizgawkę, bo - siłą rzeczy - porusza się nieporadnie - nie czuję
            się upoważniona do opieprzenia moich dzieci, że przechodząc obok, nadepnęły mu
            na nogawkę czy go potrąciły tongue_out



            Rozumiem, że dzidzia jest dla nas najważniejsza, ale nie upoważnia nas to do
            lania po łapach innych dzieci czy wyzywania ich od rozwydrzonych bachorów.
            • arioso1 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 21.07.08, 21:36
              a jezeli bys wiedziała o chorobie psychicznej swojego
              dziecka,wiedziałabyś ze potrafi i celowo rzuca sie na inne dzieci,to
              siedziałabyś z zalozonymi rękoma na ławce obserwując jak twoje
              dziecko leje innych? czy raczej byś starała się aby to dziecko nie
              wyrządziło komus krzywdy?
              bo wiesz to jest duza róznica.
              Jak juz pisaąłm -moja drobinka nie jeden raz była pchnieta i nic sie
              nie stalo i nawet nie płakała a dziecko uderzyło ja dośc mocno
              łopatka- matka dziecka natychnmiast zareagowała- do dzis córka bawi
              sie obok tego chłopcai nic nigdy wiecej sie nie stało, ale nie
              pozwole na to zeby dziecko pozostawione bez opieki rzucało sie na
              inne dzieci , gryzło je biło, kopało dorosłych a matula jego siedzi
              naławce i dłubie w nosie-poczym powie mi że jej dzieco juz tak ma i
              że dostaje psychotropy to jej wolno bić!!!!
              To ze dzieci sie szturchaja bija to ja doskonale wiem bo i w szkole
              ma m dwoje dzieci i tez sie kłoca i bija i bóg jeden wie co jeszcze-
              ale to nieoznacza ze mozna resocjalizowac chore dzieci kosztem
              zycia czy zdrowia innych.
              A co do premedytacji- ja tez widziałam 3 latke która z
              premedytacja spychała inne dziecko z chustawki i bynajmniej nie
              było to w akcie miłosci do bliskiego-coraz więcej jest dzieci
              zwłaszcza dziewczynek ,jedynaczek wychowywanych jak swiete krowy co
              to im sie wydaje ze wolno im wszystko-i nikt temu nie zaprzeczy!!!
              mamusia z tatusiem rozpuszczaja , babcie z dziadkami tez a poteem
              idzie taki osobnik i ustawia wszystkich po swojemu ale jak komus to
              nie pasuje to jest mordobicie -niestety.
              A RESOCJALIZOWAC kosztem moich dzieci nie pozwole i juz- dziecko
              moje od urodzenia praktycznie jest na tym placu zabaw, starsze tez-
              inne dzieci tez -nigdy nie byłoZADNYCH problemów-a sa to dzieci
              patologiczne i te z poządnych rodzin, ale nikt nie dostaje takich
              ataków i dzieci sie umieją bawić -czasem tylko piłka z boiska
              pacnie w jakas babcie na ławce to larum ona podnosi , albo ja jak
              pancia pieska załatwia pod chustawka -nic pozatym.
              Poządek na placu juz zapanował bo mamusia sie z córką wyniosły
              terroryzowac inne dzieci
              • hanalui Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 21.07.08, 21:51
                arioso1 napisała:
                > A co do premedytacji- ja tez widziałam 3 latke która z
                > premedytacja spychała inne dziecko z chustawki

                Tozby to bylo gdyby bez premedytacji spychala dziecko z
                hustawki big_grin big_grin big_grin

                > -coraz więcej jest dzieci
                > zwłaszcza dziewczynek ,jedynaczek wychowywanych jak swiete krowy
                co
                > to im sie wydaje ze wolno im wszystko-i nikt temu nie zaprzeczy!!!
                > mamusia z tatusiem rozpuszczaja , babcie z dziadkami tez a poteem
                > idzie taki osobnik i ustawia wszystkich po swojemu ale jak komus
                to
                > nie pasuje to jest mordobicie -niestety.

                Kurcze...tyle razy na placach zabaw bylam ale mordobicia nie
                widzialam...faktycznie w jakis slumpsach mieszkasz i patologia juz
                na ciebie sie przenosi skoro takie slownictwo w stosunku do nawet
                niegrzecznych dzieci uzywasz.

                > A RESOCJALIZOWAC kosztem moich dzieci nie pozwole i juz- dziecko
                > moje od urodzenia praktycznie jest na tym placu zabaw, starsze tez-

                Czyli takie dozywotnie uzywanie placu tylko dla ciebie i twoich
                dzieci, ewentualnie dla dzieci ktore ci pasuja, a ktore nie to do
                wypad...bo to twoj plac big_grin.
                A co jak komus twoja niedojda kruszynka sierota tam nie pasuje bo
                sie bawic nie umie i tylko ryczy o byle co?
                A ty przypadkiem nie jestes tez taka rozpuszczona przez rodzicow i
                dziadkow jedynaczka, dzis juz swarliwa baba, ktora teraz chce
                wszystkimi rzadzic i ustawiac po katach, a jak nie to
                mordobicie? big_grin big_grin big_grin
            • liwilla1 Re: mama_kotula 22.07.08, 07:44
              arioso ma odrobine racji. dzieci chore, ktore miewaja napady agresji, rodzice
              powinni w szczegolnosci miec na uwadze.
              moze przyklad troche nie po drodze z glownym watkiem, ale kiedy bylam w
              podstawowce (jeszcze czasy komuny) mialam w klasie wlasnie niezrownowazonego
              psychicznie kolege. Kolega ten byl od nas dwa lata starszy (dwa razy pod rzad
              "kiblowal") i wprowadzil w klasie terror swojej fizycznej sily. dodatkowo
              pochodzil z rodziny patologicznej - rodzice pili i nie interesowali sie jego
              poczynaniami, na spotkania z nauczycielami nie przychodzili itp. i ten kolega
              upatrzyl sobie mnie jako swoja ofiare: gdy odmowilam mu "chodzenia" dzien w
              dzien dostawalam baty. moi rodzice juz po pierwszym limie ostro zareagowali:
              poszli do wychowawzyni, dyrektorki i pedagoga szkolnego. Tamci rozlozyli rece:
              A. jest przyslany z kuratorium, jest agresywny i chory, ale jedyne wyjscie dla
              niego, to wychowywac sie z normalnymi dziecmi. Moi rodzice starali sie
              skontaktowac wobec czego z rodzicami A. Bez skutku. W koncu moj tata zdecydowal
              sie porozmawiac z A.od tej pory kolega omijal mnie szerokim lukiem.
        • gabbie Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 21.07.08, 21:50
          droga kotulo,
          plac zabaw BYŁ przeznaczony dla malutkich dzieci i akurat stałam 20
          cm od dziecka (NIE ZDĄŻYŁAM ZŁAPAĆ bo normalnie mój dzieciak by
          przeszedł przez tego typu przeszkodę a nie trzymam cały czas) i nie
          szalały tam stada orangutanów tylko troje, na oko miłych, dzieci
          w zasadzie nie ma znaczenia czy szkodę poniósł 1,5 roczniak czy 3
          latek - fakt jest taki, że trafiaja się agresywne, wstrętne bachory,
          które robią CELOWO krzywdę innym dzieciom - Kotulo, być może Ty
          akurat masz to szczęście, że takiego nie spotkałaś bo nie ma tego aż
          tak strasznie dużo, na place zabaw uczęszczam juz od kilku lat a
          tego typu wredotę spotkałam raptem 2 razy, czyli jak dotąd po jednym
          razie na dziecko

          zgadzam się z Arioso, że należałoby takie wstręciuchy izolować i
          bardzo żałuję, że nie ma sposobu


          • hanalui Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 21.07.08, 21:57
            gabbie napisała:
            > plac zabaw BYŁ przeznaczony dla malutkich dzieci
            Malutkich to znaczy jakich? Od 0 do 1.5 roku? surprised?
            3-4 latek to nie male dziecko na placu zabaw ;O? Bo u mnie to jest
            taki dla malych dzieci od kiedy dziecko moze siedziec do 4-5 lat, a
            potem to juz dla takich nieco wiekszych co to same duzo potrafia
            • gabbie Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 21.07.08, 22:30
              hanalui, to był plażowy placyk zabaw sponsorowany przez jakąś firmę
              kosmetyczną, na piachu stały zabawki (chyba little tikes), rózne
              bujaki, zjeżdżalnie, zameczki, domki - nie wiem do jakiego był
              wieku, wstępu pilnowały hostessy i nie wszystkich wpuszczały (moje
              starsze nie mogło wejść i musiało ćwiczyć aerobik obok)
              • hanalui Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 21.07.08, 23:40
                gabbie napisała:

                > hanalui, to był plażowy placyk zabaw sponsorowany przez jakąś
                firmę
                > kosmetyczną, na piachu stały zabawki (chyba little tikes), rózne
                > bujaki, zjeżdżalnie, zameczki, domki - nie wiem do jakiego był
                > wieku, wstępu pilnowały hostessy i nie wszystkich wpuszczały (moje
                > starsze nie mogło wejść i musiało ćwiczyć aerobik obok)

                No ale skoro wpuszczono tam te dzieci to znaczy ze ten plac tez byl
                dla nich...
                Nie byl tylko dla twojego dziecka niestety tylko i wylacznie. I
                kropka...czy ci sie podoba czy nie mogly sie tam bawic, a ty skoro
                masz mniejsze dziecko to pilnujesz go jak oka zw glowie zeby wieksze
                dzieci krzywdy mu nie zrobily. Nie zrzucaj odpowiedzialnosci na
                dzieci, ich mamy i bog wie kogo jeszcze...to twoj obowiazek...
    • alicja0 Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 21.07.08, 22:21
      Jak tak napisałaś o tych psychotropach dla dziecka, o matce
      schowanej za gazetą, to ... tak sobie pomyślałam, że ta kobieta ma
      może taką sytuację:
      1.dziecko jest nienormalnie agresywne non stop, daje jej w kość
      24/24 godziny (pewno przez sen też tłucze się po łóżku)
      2. może nie stać ją na opiekę dodatkową płatną czy nie ma pomocy ze
      strony rodziny, aby mieć jakiś czas dla siebie co by odetchnąć od
      ukochanego potomka (przy zdrowym, żywym dziecku można się nieźle
      spocić, a przy takim??)
      3.musi z dzieckiem wychodzić z domu, bo pewno ma już w nim wszystko
      zdemolowane, więc niech dziecko choć przez chwilę poszaleje na
      podwórku, a matce da odetchnąć
      4.dla zachowania zdrowych zmysłów i co by nie zakatrupić własnego
      dziecka, mama chowa się za gazetą na te kilka minut, zanim inne
      matki do niej nie podejdą i wygonią ją z kolejnego placu zabaw.

      I ja taką matkę rozumiem, że woli nie widzieć, co jej rozszalałe
      dziecko robi, bo już ma tego serdecznie dość. Nie jest w stanie
      zapanować nad dzieckiem, bo jest to nie do opanowania, skoro
      potrzeba psychotropów, a więc sytuacja niestandardowa.
      Oczywiście, że inne matki też mają prawo nie życzyć sobie obecności
      takiego agresywnego dziecka w pobliżu własnych dzieci, bo jest dla
      nich zagrożeniem - nie jestem za tym, żeby pozwalać agresorowi na
      wszystko i uciekać przed nim.
      JEDNAK - w sumie to żal mi tej matki. Ma fatalne macierzyństwo, bo
      trudne, chore dziecko, z którym musi opuszczać kolejne podwórka, bo
      ją z nich wywalają; nie da się z żadną matką poplotkować na ławce,
      jakie to fajne dzieci mamy. Skazana na samotność, a mąż pewno z domu
      ucieka do pracy, byle daleko od szalejącej córki.
      Skoro nie da się z taką matką i dzieckiem przetrwać na własnym placu
      zabaw, to może przynajmniej nie wyzywać jej i jej dziecka od
      najgorszych.
      Na moim placu zabaw kiedyś pojawiła się mama z dzieckiem z
      porażeniem mózgowym, a więc spokojnie siedzące w we własnym wózku,
      ale i tak inne mamy patrzyły współczująco-niechętnie. Jego mama
      udawała, że tego nie widzi, ale była sama i chyba tak najczęściej
      się dzieje - mamy z dziećmi chorymi, niepełnosprawnymi najczęściej
      siedzą same, bo się inni patrzą bokiem. Ja też mam dziecko, które
      wzbudza zadziwienie i niedowierzanie, że takie duże (3,5 roku), a
      nie umie tego i tego, więc patrzą na nas ludziska nieufnie.
      Ja akurat mam taki charakter, że mnie to w duchu śmieszy i udaję, że
      nie widzę tych spojrzeń, spokojnie bawię się z dzieckiem, a jak ktoś
      do mnie zagada, to miło odpowiadam smile Ale zawsze z wielką chęcią i
      uśmiechem zwracam się do mam, które mają dzieci "nietypowe", bo
      wtedy one czują się jak normalne mamy, a nie dziwolągi smile
    • krysiia Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 21.07.08, 23:31
      moja córa jest tą chudzinka, synus sąsiadów jest tym (jak go jego
      tatuś nazywa) czortemsmile jednak bawią się razem i choć niunia jest
      niejednokrotnie popychana przez mładego, to tłumaczę jej , że ma
      przyjść i powiedzieć, a mamusia zwróci uwagęi powie mu że tak nie
      wolno.

      W życiu trzeba sobie radzić z różnmi sytuacjami, a czym skorupka za
      młodu...

      Ponieważ moja córa ma 24 mies, a młody 22, to sytuacje bywją
      podobne, moim zdaniem należy tylko uzmysłowić maleństwu, że tzw
      oddawanie to nie metoda. Inteligentny człowiek walczy na argumenty.
      Teraz dla niuni najlepszy argument to mama, ale to sie zmienismile Siła
      w pewnym momencie przestaje być argumentem.

      • sitia Re: czy nie nalezałoby izolowac dzieci niektóre? 22.07.08, 14:14
        Kochane Mamy!
        Musicie pamiętać, że dwuletnie dziecko nie potrafi radzić sobie z
        emocjami.Zaskoczę Was ale bicie, gryzienie, popychanie itp. jest
        NORMALNE dla wieku.Kiedy np. ktoś zabiera mu zabawkę czuje się tak
        jakby ktoś zabrał mu rękę, może uderzyć bo jest np. zazdrosne, albo
        czuje się niepewnie.Jedne dzieci przechodzą ten okres bardziej
        spokojnie, a drugie bardziej burzliwie. Jeśli dziecko jest agresywne
        wtedy nie ma innego wyjścia tylko chodzić za nim krok w krok i
        pilnować.Nie nakłaniać go na siłę do dzielenia się zabawkami, bo
        awantura gotowa. Kiedy nasze dziecko coś zrobi (rodzic też człowiek
        nie zawsze zdąży), przeprasza rodzic, nie dziecko, ponieważ
        przepraszanie przez dziecko powoduje, że poświęcamy mu uwagę
        (prowadzimy do pokrzywdzonego, jest zaintesowanie ofiary i rodzica
        ofiary). Dziecko powinno się wyprowadzić z piaskownicy i posadzić
        obok na ławce (żeby widzialo, że inni się bawią a on nie może).
        Sama jestem mamą agresora i nawet nie wiecie co taka mama przeżywa,
        jak słyszy teksty w stylu "jaki ma przykład z domu, że gryzie?".
        Za swoim maluchem chodzę, krok w krok, zjeżdżam z nim nawet ze
        zjeżdzalni.Jeśli coś zrobi stosuję zasady o których pisałam na
        początku.Są to rady psychologa.Bałam się, że z moim maluchem, może
        coś nie tak (po teksach w piaskownicy "co to za dzieci,mój to
        nigdy..."), ale okazało się, że wszystko w porządku.Psycholog
        stwierdził, że ma silną osobowość.Dlatego mamy proszę powstrzymajcie
        się od ocen, a mamom gryzoni nie pozostaje nic innego jak bycie
        aniolem stróżem dziecka.
        Pozdrawiam.
        • mama_frania A może izolować niektorych rodziców? 22.07.08, 14:34
          Tych co uczą swoje dzieci egoizmu -teksty w stylu- "kasia nie będzie się z Tobą
          bawić" wygłaszane prewencyjnie gdy jakies dziecko tylko zbliża się do owej Kasi,
          reagowanie krzykiem i agresją gdy tylko jakies inne dziecko zbliża się do
          zabawek ich dziecka w piaskowinicy nawet ich nie dotykając a także rodziców nie
          reagujących gdy ich dziecko wyrwie jakiemuś innemu zabawkę i nie chce oddać.
          Jak mój 2,5 latek nie chce oddac cudzej zabawki to mu ją zabieram tłumacząc, ze
          to nie jego.
          Żywotne i pełne energii dzieci nie są problemem, problemem są rodzice, którzy
          nawet nie próbują opanować własnego dziecka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka