gocha71
07.01.04, 21:57
Jestem ciekawa Waszego zdania na temat różnych porad zamieszczanych w
czasopismach dla młodych matek, jak np. "Dziecko" czy "Mamo to ja". Z
rozmysłem napisałam dla młodych matek, bo według mnie to my, mamy, jesteśmy
ich głównymi adresatkami.
Sama jestem mamą dwójki dzieci: 4,5 letniego synka i 14 miesięcznej córki i
przez ponad dwa lata regularnie kupowałam "Mamo to ja" (konkurencja - wiem),
a okazjonalnie inne tego typu gazety. Od pół roku nie wydałam na ten cel ani
grosza i zdania nie zmienię. Dlaczego? Bo mam dosyć poczucia winy, jakie we
mnie rodzi się po takiej lekturze: jestem złą, ba, wręcz beznadziejną matką!!!
Dlaczego? Bo jako matka mam obowiązek dbać o rozwój emocjonalny dziecka, o
jego rozwój intelektualny (logiczne myślenie, muzyka, plasyka itp, itd),
gotować urozmaicone, kolorowe i smaczne, a przede wszystkim zdrowe posiłki,
chodzic na conajmniej 2 godzinne spcery w każdą pogodę, bawić się. W tym
wszystkim powinnam też znaleźć czas dla siebie, żeby mieć dobre samopoczucie
tak ważne dla bycia dobrą matką. A wieczorem przygotować kolację przy
świecach, założyć seksowna bieliznę i oddać się stosownym przyjemnością, bo
przecież trzeba też dbać o dobre relacje z partnerem.
A ja co? Syn nie je mięsa, bo mu nie pachnie (dopiero miesiąc temu zjadł w
przedzkolu kotleta schabowego - do tej pory mięso przemycałam mu zmiksowane w
zupach), o warzywach mowy nie ma, z owoców tylko jabłko, ewentualnie
banan...Córa zup wcale nie chce jadać, a pochłania w ogromnych ilościach
kiełbasę czosnkową wyrobu teścia. Obydwoje uwielbiają naleśniki (smazone i te
puste kalorie!!!), więc w tym roku jedli je już dwa razy...
A ten rozwój intelektualny...Myślę nieskromnie,że moje dzieci głupie nie są,
ale czy to na pewno moja zasługa? Synek ludzika nie potrafi narysować,
kolorowania nienawidzi; córcia narazie bazgrze zawzięcie mazakami po kartce,
więc moze z niej będzie Picasso? Basen? - ciągle któreś chore. Dodatkowe
zajęcia z rytmiki? - ten sam problem. Syn jest nieśmiały, powinien przebywać
dużo z dziećmi, ale ciągle jestem z dwójką sama i jak to zorganizować.
A gdzie ojcowie? Owszem pojawiają się, ale to my dźwigamy cały ten ciężar i
odpowiedzialność za wychowanie dzieci. To my siedzimy z nimi w domu, tak
długo jak każda może lub chce, a nie oni.
Właśnie: bycie w domu z dzieckiem do ukończenia przez nie 3 lat urosło do
rangi obowiązku matki, bo ono tego potrzebuje, bo tak jest dla niego
najlepiej...A przecież nie każda matka może sobie na to pozwolić z różnych
względów, nie każda po prostu chce, nie każda wytrzyma to
psychicznie...Przecież na litość Boską w przeszłości matki nie siedziały same
w domach z dziećmi, były inne układy rodzinne i sąsiedzkie. To nasza obecna
cywilizacja stworzyła taką schizofreniczną sytuację: 12 albo i więcej godzin
z dziećmi samej w domu: ewentualnie spacer lub odwiedziny u innej mamy. A jak
dziecko chore to już w ogóle kanał...
Śmiech pusty mnie ogarnął po lekturze w jednym z czasopism (tytuł litościwie
pominę)artykułu pt."Dzień z noworodkiem". Kurcze, to dziecię cały czas
spało!!! A moje jakoś nie chciały i miały coś takiego jak kolki; syn to nawet
przez pół roku...
Kocham moje dzieci, życia sobie bez nich nie wyobrażam, sama zdecydowałam się
na urlop wychowawczy i jestem w domu już drugi rok. Ale pomimo tego,że jestem
matką, mam też chyba jakieś prawa, a o tym ani słowa!!! O depresji
poporodowej też pisze się jakoś rzadko i półgębkiem: że się zdarza, że
będziesz zmęczona, płaczliwa, ale po dwóch tygodniach od porodu przejdzie,
czasami trwa dłużej...i tyle.
Szanowne redakcje tychże czasopism: mniejcie odwagę pisać, że bycie mamą jest
nie tylko cudowne i wspaniałe, ale że jest i trudne, wyczerpujące. Większość
z nas nie może liczyć na dużą pomoc pracujących mężów, z mamami i teściowymi
też jest różnie. Przeważnie jesteśmy zdane tylko na siebie, często zmęczone i
to bardzo i sfrustrowane, że nie jesteśmy tak cudownymi rodzicielkami, jak te
z Waszych artykułów.
Uff, nieco przydługie, ale samo mi tak jakoś wyszło.
Pozdrawiam emamy i odpowiednie redakcje,
Gocha z Bartoszem i Olgą.