Zainspirowała mnie wypowiedź jednej z emam z wątku o przygotowanach
przedswiątecznych,stąd kolejne pytanie- pielęgnujecie(staracie się)
tradycje wigilijne? To trudna sprawa, kiedyś, kiedy częsciej
spotykało się w domach rodziny wielopokoleniowe, było chyba łatwiej
(więcej kobiet

), teraz dokładnie jest to chyba zwiazane z
zasypianiem pani domu z twarzą w barszczu i nieprzyjemna nerwówką
tuż przd piewrszą gwiazdką, zwłaszcza, gdy nie ma wsparcia
fizycznego ze trony brzyds zejpołowy. Warto więc się gimnastykować?
Czy pozwolić, żeby Wigilijna kolacja stała się po prostu tylko
późniejszą kolacją?