Dodaj do ulubionych

wykończona mama pracujaca.

22.01.10, 10:05
Od miesiąca pracuję, jestem wykończona. Staram się wszystko ogarniać, ale
niestety jest to niemożliwe. Podziwiam pracujące matki. Nie wiem jak to
robicie,ale ja ledwo żyję. Ciągle tylko dom, praca, dom, praca. Na nic innego
nie mam czasu.
Obserwuj wątek
    • filipianka Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 10:07
      na początku to normalne
      albo przejdzie albo będzie gorzej
      jeśli to drugie to trzeba będzie zmienić pracę albo jej tryb
      • e_r_i_n Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 10:11
        filipianka napisała:

        > jeśli to drugie to trzeba będzie zmienić pracę albo jej tryb

        Albo zmienić podejście do tego, co TRZEBA KONIECZNIE robić w domu.
        • skoobuss Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 10:15
          Robię w domu tylko to co jest konieczne, to minimum żeby jakoś wszystko
          wyglądało. najgorsze, że trace dziennie prawie 2,5 h na dojazdy. Jestem wykończona.
          • skoobuss Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 10:17
            dziennie wypijam 5-6 kaw i niestety nawet ona przestała juz działać. Zero energii.
          • e_r_i_n Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 10:27
            Tzn. co robisz w domu?
            Dojazdy są faktycznie fatalne.
            • skoobuss Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 10:32
              myje naczynia, pranie, czasem prasowanie, odkurzanie i mycie podług, no i
              gotowanie. Zabawa z dzieckiem, kapanie jak nie ma męza, czasem zakupy, ale
              rzadko. Praca z dojazdami to prawie 11 godzin dziennie. Jak mam wolne robie
              wiecej, chociaz wtedy staram sie po prostu odpoczywać.
              • anias29 Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 10:34
                skoobuss napisała:

                > myje naczynia, pranie, czasem prasowanie, odkurzanie i mycie
                podług, no i gotowanie.

                A mąż co w domu robi?
              • filipianka Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 10:35
                kup zmywarkę
                musisz co dzień odkurzać i myć podłogi?
                • skoobuss Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 10:41
                  Mąż pracuje długo, robi zakupy, zazwyczaj kapie syna, ogólnie się nim zajmuje,
                  wynosi smieci, czasem pomyje naczynia, wykonuje wszystkie cięższe roboty. Zwykle
                  tez on odkurza, robimy to 2-3 razy w tygodniu, ale przy małym różnie bywa.
                  Podłogi myję góra dwa razy w tygodniu. Nie mam w kuchni miejsca na zmywarkę.
                  Planujemy przebudowe, ale idzie nam to jak krew z nosa.
                  • anias29 Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 10:46
                    skoobuss napisała:

                    > Mąż pracuje długo, robi zakupy, zazwyczaj kapie syna, ogólnie się nim zajmuje,
                    > wynosi smieci, czasem pomyje naczynia, wykonuje wszystkie cięższe roboty.
                    Zwykle tez on odkurza

                    No to nie wiem, co Cię tak przemęcza, że w kółko praca-dom?
                    Ja co prawda do pracy dojeżdżam znacznie krócej, ale za to pracuję 45-50 godzin
                    tygodniowo i nie czuję się przemęczona, mam sporo wolnego czasu, chodzę sobie na
                    fitness wieczorami, i ogólnie mam w miarę luzwink
                    • asia_i_p Re: wykończona mama pracujaca. 23.01.10, 21:40
                      Policz sobie. Ty masz 45-50 godzin, ona ma 52,5, jeśli bazowo pracuje
                      40-godzinny etat. A dojazdy przy obecnych warunkach pogodowych mogą być bardziej
                      męczące niż praca.
                      • anias29 asia_i_p 25.01.10, 09:09
                        > Policz sobie. Ty masz 45-50 godzin, ona ma 52,5, jeśli bazowo pracuje
                        > 40-godzinny etat.

                        No, ale jeśli liczymy z dojazdami, to ja mam w takim razie 50-55 godzin (dojazd
                        w obie strony zajmuje mi do godziny).
                    • iwles Re: wykończona mama pracujaca. 24.01.10, 19:24
                      > Ja co prawda do pracy dojeżdżam znacznie krócej, ale za to pracuję
                      45-50 godzin
                      > tygodniowo i nie czuję się przemęczona, mam sporo wolnego czasu,
                      chodzę sobie n
                      > a
                      > fitness wieczorami, i ogólnie mam w miarę luzwink



                      a dzieci masz ?
                      • anias29 iwles 25.01.10, 09:09
                        > a dzieci masz ?

                        Tak, jedno, autorka wątku też jak zrozumiałam ma jedno.
                  • ruta.dl Re: wykończona mama pracujaca. 25.01.10, 08:16
                    troche sama jestes sobie winna.
                    Czy naprawde trzeba 3 razy w tygodniu sprzatac? Ja sprzatam raz w
                    tygodniu i to przy raczkujacym dziecku uwazam za wystarczajace.
                    Co do gotowania - to tez mozna probowac uproscic. Zamiast robic
                    golabki i pierogi mozna np upiec mieso w piekarniku - zamarynowanie
                    w przyprawach to jakies 3-5 minut. Piecze sie samo. Do tego frytki,
                    ogorek kwaszony i obiad w 10 minut.
                    Wrzuc na luz dziewczyno bo sie tak zacharowujesz, ze jeszcze CI
                    trzeba szczotke w 4 litery wsadzic, to pozamiatasz za soba.
                • mikas73 Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 10:56
                  Tez tak miałam. Wstaję o 4:40. Dojazd w jedną stronę ok.45min.
                  Robiłam wszystko sama a wieczorem padałam nieprzytomna.
                  Poprzestawiałam sobie priorytety.Odkurzanie i mycie podłóg to na
                  końcu jak mam ochotę,zmywarka jest dla pracujące mamy warta
                  wszystkich pieniędzy, w pralce piorę wszystko - nawet rajstopy,
                  prasowanie to tylko ciuchy dzieci - w soboty na zapas.
                  Mąz prasuje się sam, robi zakupy, sprząta łazienkę - bo ja tego nie
                  lubię.
                  Obiady przeważnie gatuje na dwa dni, zupy dwa razy w tygodniu,
                  czasem korzystam z mrożonych warzyw, czasami gotowe pierogi z
                  truskawkami nie trują.
                  Nie wiem ile masz dzieci i w jakim wieku ale z czasem jest
                  lepiej,musisz zaprzęgnąć rodzinę do pomocy: starszy syn sam sprząta
                  pokój, wynosi śmieci, robi zakupy, przygotowuje sobie kolację,uczę
                  go teraz prasować, maluch - 2 latka narazie tylko sam sprząta
                  wieczorem zabawki, ściąga buty po spacerze i takie tam małe
                  obowiązki smile.
                  Mam teraz więcej czasu dla synów, wolę iść na spacer do parku (mały
                  bawi się w piaskownicy a ze starszym uczę się wiersza), poczytać
                  wieczorem książkę niż myć codzienie podłogi i odkurzac.
              • e_r_i_n Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 10:39
                Tak myślałam. Odkurzanie i mycie podłóg codziennie? Gotować musisz?
                To wrzucenie sobie na głowę wszystkich obowiązków domowych w nadmiarze Cię tak
                wykańcza.
                • skoobuss Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 10:42
                  Nie robie tego wszystkiego codziennie, nie mam na to czasu, jednego dnia to
                  innego tamto, a mimo wszystko brakuje mi czasu i jestem wykończona.
              • dynema Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 10:53
                1) Kup zmywarke
                2) Pranie co drugi dzien (da sie?) – czyli jak naprzemiennie z
                mezem to Ty wstawiasz i wyjmujesz raz na 4 dni. Z myciem podlog tak
                samo czyli Ty co 4 dni.( chyba ze masz pelzajace dziecko)
                3) Na weekend pani do sprzatania, ktora tez poprasuje na caly
                tydzien. Nie prasuj skarpetek.
                4) Jak dziecko sie kapie w wannie, to Ty/maz myjecie zeby,
                wkladacie pranie do pralki/myjecie zlew/ toalete/ wyjmujecie pranie.
                5) Jak dziecko ma ponad poltora roku, to moze poodkurzac – moj
                przynajmniej to uwielbial i nadal lubi to robic.
                6) Skoro jestescie caly dzien poza domem to po co gotowac?
                Czasem mozna sobie odpuscic i zjesc kanapki/ banana/ ryz z
                cynamonem/ Mozna nagotowac zupy w roznych smakach i je pomrozic, i
                pozniej rozmrazac tylko w razie potrzeby, dorzucajac np. pokrojona w
                paski wedline….itd.
                • paolka_82 Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 13:06
                  5) Jak dziecko ma ponad poltora roku, to moze poodkurzac

                  yyyyy, że co . Taki dwulatek śmiga po mieszkaniu na odkurzaczu, nie no , nie
                  wierzę.
              • moni692 Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 13:10
                Kupcie sobie (jak was stac) zmywarke, oszczedza duzo czasu. Podlogi moga byc
                wymyte co 2-3 dni, ja normalnie zawsze na weekende dokladnie myje, a tak w
                tygodniu to tylko biezace "zniszczenia" usuwam.
                Dojazdy tragiczne, przeprowadzic sie nie mozecie=
    • bri Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 11:01
      Pamiętam, że jak poszłam do swojej pierwszej pełnoetatowej pracy to
      po powrocie do domu zasypiałam jedząc kolację. A mieszkałam wtedy z
      rodzicami i nie miałam nic w domu do roboty i żadnego dziecka do
      obsługi. Przyzwyczaisz się. Dojazdy do pracy masz koszmarne, szukaj
      czegoś bliżej domu, bo szkoda życie marnować.
      • hankam Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 11:05
        To nie jest regula. Jak poszlam do pierwszej pełnoetatowej pracy, chodzilam na
        siódmą, wychodzilam z roboty o trzeciej, robiłam rożne prace zlecone, latalam na
        festiwale filmowe, biegalam po parku, i w ogole tylko mi spodnica fruwała, tyle
        mialam energii.
        Moze praca zalożycielki wątku jest drenująca energetycznie?
        • bri Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 11:10
          Ja też chodziłam na siódmą, wychodziłam bliżej piątej. Po miesiącu
          się przyzwyczaiłam i potem zdarzało mi się balować całą noc i prosto
          z klubu iść do pracy. Ale to dopiero po miesiącu.

          Dziewczyna jest poza domem 11 godzin dziennie i jak wraca też nie
          odpoczywa. To normalne, że czuje się zmęczona w szczególności, że
          dopiero zaczyna się wdrażać.
        • mondovi Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 11:18
          7-15 to nie są złe godziny pracy. więcej: dla mnie idealne. mi, ani mężowi się
          takie nie trafiły niestety. a co z dojazdami? co innego mieć pracę blisko, a co
          innego tracić godzinę na dojazd.
          • zonkastonka Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 11:34
            Też tak miałam. Z tym że mi praca z dojazdami zajmuje tylko 9 godzin. Mam
            blisko. Praca niestresująca. Ale za to narzucałam sobie silny reżim po powrocie
            z pracy: odgrzanie obiadu, skonsumowanie go z mężem, zabawa z dzieckiem, w
            międzyczasie wstawienie ewentualnej pralki i odkurzanie odkurzaczem co drugi
            dzień. Mycie podłóg 2 razy w tygodniu, obiad czasami na dwa dni, przygotowywany
            poprzedniego dnia wieczorem. Do tego raz po raz prasowanie. Wymiękłam.
            Teraz potrafię sobie powiedzieć: mam w d...., nie sprzątam, nie gotuję (Pizza
            dr. Oetkera nie truje!), oglądam film w TV albo romantycznie spędzam wieczór z
            mężem.
            p.s. całe szczęście mam zmywarkę, nie oddałabym za nic smile
            p.s. 2 - do tych co zaraz zapytają co robi mąż: mój mąż sprząta w weekendy tongue_out w
            tygodniu sprzątam ja (JEŚLI sprzątam), a on robi najlepszą rzecz z możliwych w
            tym czasie: bawi się z synem.

            Skoobuus wyloooooozuj!
          • skoobuss Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 11:43
            Pracuje na zmiany 6-14 i 14-22, z tym że mając ranna zmianę muszę wstac o 3.30
            żeby zdązyc na 6 i wracam zwykle o 15.40. Natomiast na popołudniowa zmianę
            wyjężdzam o 12.30 i jestemw domu zwykle o 23.
            • bri Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 11:49
              Masz rozwalony cały rytm dnia i snu. Nic dziwnego, że czujesz się
              zmęczona. Szczerze przyznaję, że ja bym tego nie zniosła.
              • miedzymorze Re: wykończona mama pracujaca. 23.01.10, 12:46
                bri napisała:

                > Masz rozwalony cały rytm dnia i snu. Nic dziwnego, że czujesz się
                > zmęczona. Szczerze przyznaję, że ja bym tego nie zniosła.

                Podpisuję się pod powyższym, pracowałam na dużury łącznie z nockami.
                Czym jeździsz ? jeśli pociągiem to spróbuj może wziąć mini poduszeczkę i kimnąć się po drodze ?

                O 3.30 to ja mogę wstać na karmienie wink Normalnie szacun.

                pozdr,
                mi
            • nenia1 Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 11:56
              No to może w tym problem, twój organizm ciągle musi dostosowywać
              się do zmieniających godzin zasypiania, wstawania i jedzenie.

              Dla wielu ludzi optymalną godziną pracy jest 7 rano.
              Ja jak muszę wstać wcześnie rano jestem nieprzytomna
              i cały dzień zmęczona - w rezultacie po trzech godzinach
              pracy padam.
              Wystarczy gdy obudzę się po ósmej, mogę pracować i po 10 godzin
              i czuję się świetnie.

              Być może jednak wyjściem w twoim przypadku jest
              stabilizacja godzin pracy.
              • mim288 Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 13:11
                Praca od 7 rano może i dla wielu jest fajna, ale ja bym się
                wykończyla prędko (wstawanie rano mnie wykańcza niezaleznie o kórej
                bym sie kładła wieczorem).
                Do autorki, może problemem jest praca na zmiany (organizm nie może
                się dostosowac do takiego rytmu). A swoją drogą kiedy ostatni raz
                byłaś na wakacjach? Może po prostu powinnaś odpocząć, wyjechać. Może
                stać by Was było na panią do sprzątania. Ja pracuję dużo, ale w domu
                praktycznie "ogarniam" tylko na bieżaco - 2 razy na tydzien
                przychodzi pani i sprząta wszystko na błysk i prasuje. Ja mam czas
                dla siebie, dzieci, męża. Czasem jestem zmęczona, ale staram się
                odpoczywać w weekendy, wyjeżdzać regularnie na wakacje.
    • najma78 Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 11:29
      Ponad 11 godzin poza domem wiec nie dziwne, ze masz problem z pogodzeniem pracy
      z domem. Moze zamiast takiej szarpaniny lepiej zmniejszyc ilosc godzin lub
      pomyslec o pracy blizej.
      • skoobuss Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 11:41
        Zmiejszyć ilości godzin nie ma szans, zmiana pracy owszem, ale szukanie kolejne
        pół roku tylko mnie zdołuje. Cieszyłam się na tą prace, 8 miesięcy szukałam, a
        teraz po prostu kicha...
    • osa551 Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 11:32
      Ja oprócz tego co Ty mam jeszcze na głowie przebudowę domu i studia. Jakoś żyję,
      bez przesady.
      • kropkacom Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 14:02
        > Ja oprócz tego co Ty mam jeszcze na głowie przebudowę domu i studia. Jakoś żyję

        Ale koleżance takie życie widać średnio odpowiada. Ma do takich odczuć prawo? Ma.
        • saphire-2 Re: wykończona mama pracujaca. 23.01.10, 11:13
          Tak po prostu jest gdy się jest poza domem 11 godzin, doskonale
          rozumiem że jesteś zmęczona, a jeszcze po tych 11 godzinach
          wykonujesz prace w domu. Do tego, z tego co pisałaś kiedyś w innym
          wątku, niezbyt wiele zarabiasz. Nie wiem, co ci radzić. Spróbuj
          przetrwać zimę, wiosną na pewno popatrzysz na wszystko
          optymistyczniej, a może znajdziesz prace bliżej i nie na cały etat.
          Powodzenia.
      • lilka69 osa551 23.01.10, 20:24
        pracujesz w takich godzinach jak autorka? nie? to czgo sie odzywasz? poza tym
        przebudowa domu zajmuja sie panowie od takich robot. ty jedynie nadzorujesz. a
        studia sa dla inteligentnych i pewnie w zwiazku z tym jako osobe inteligentna
        nie zajmuja cie zbytnio.
        • osa551 Re: osa551 24.01.10, 19:05
          > pracujesz w takich godzinach jak autorka? nie? to czgo sie odzywasz?


          lilka jak zwykle błysnęłaś inteligencją, spójrz poniżej, zorientujesz się,
          dlaczego się odezwałam.



          Autor: osa551 22.01.10, 11:32

          Ja oprócz tego co Ty mam jeszcze na głowie przebudowę domu i studia. Jakoś żyję,
          bez przesady.


          Autor: skoobuss 22.01.10, 11:43
          Dodaj do ulubionych Skasujcie
          Odpowiedz cytując Odpowiedz
          Pracuje na zmiany 6-14 i 14-22,

          > przebudowa domu zajmuja sie panowie od takich robot. ty jedynie
          nadzorujesz.


          Jak coś przebudujesz - podyskutujemy - chwilowo nie mamy o czym, bo nie masz
          zielonego pojęcia o czym piszesz

          > studia sa dla inteligentnych i pewnie w zwiazku z tym jako osobe inteligentna
          > nie zajmuja cie zbytnio.


          Nie wiem jak Ty studiowałaś i w jakich instytucjach, ja nie studiuję w Polsce i
          nie jest to dyplom "za czapkę gruszek". Inteligencja nie wystarczy, żeby
          przeczytać ok 200-300 stron materiału w tygodniu. Trzeba mieć czas, żeby usiąść
          i przeczytać. Dotarło?
    • lacitadelle Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 11:45
      Pierwsza sprawa taka: 11 godzin to strasznie dużo, mnie by takie dojazdy
      wykańczały niezależnie od pozostałych okoliczności. Nie masz jakichś możliwości
      poszukać pracy bliżej domu albo przejść na część etatu (w ten sposób, że byłabyś
      w pracy np. 3 dni w tygodniu, żeby skrócić też czas dojazdów).

      Teraz reszta: zastanów się nad zatrudnieniem pani do sprzątania, my od czasu
      urodzenia dziecka ze sprzątaniem faktycznie nie wyrabialiśmy, pani, która cały
      dom wysprząta, że aż lśni, dostaje 60 zł tygodniowo (warszawa). Pranie robi
      pralka, rozwieszenie to jakieś 15 minut zabawy z dzieckiem, które to uwielbia.
      Rzeczy wymagających ręcznego prania po prostu nie kupujemy. Prasowanie podobnie
      - raz na miesiąc może, jak potrzeba się odświętnie ubrać, na co dzień nosimy
      rzeczy niewymagające prasowania, dla dziecka to w ogóle sobie nie wyobrażam, co
      można prasować. Gotowanie: dla kogo gotujesz? U nas jest tak, że maż i ja jemy w
      czasie pracy, czyli poza domem, a dziecko w żłobku, więc gotujemy tylko w
      weekendy. Zakupy też tylko raz w tygodniu, jakieś pieczywo czy drobnostki po
      drodze z pracy.

      Jeszcze podział obowiązków: my staramy się, żeby każde z nas i robiło coś w domu
      i zajmowało się synem. Bo podział Ty oporządzasz dom, a mąż zajmuje się
      dzieckiem, wydaje mi się z kilku względów mało trafiony, głównie dlatego, że
      dziecko prawie nie ma z Tobą kontaktu (nie ma Cię w domu 11 godzin, a jak już
      wrócisz, to zajmujesz się pracami domowymi).
    • kicia031 Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 12:47
      Pracuje zawodowo od 15 lat, wczesniej pelnoetatowo studiowalam i
      mialam male dziecko, potem bylam samodzielna matka, teraz mam 2
      wlasnych dzieci + pasierbice + partnera ktorego praca wymaga
      czestych wyjazdow.

      Nie piore recznie, nie prasuje z wyjatkiem jedwabnych bluzek, a i to
      zazwyczaj robi chlop, bo lubi prasowac. Odkurzanie mieszkania raz w
      tygodniu, takoz mycie poglog. To zadanie starszego syna. Codziennie
      w 30 sekund ogarniam lazienke i kibel, nie mam zmywarki wieczorem
      zmywam i ogarniam kuchnie. Gotuje na ogol chlop, w tygodniu tylko
      dla dzieci, my przekaszamy cos w pracy.
      Gdy mlodszy byl mlodszy bylo ciezej, teraz, jak ma prawie 5 lat, to
      juz w zasadzie luzik.
    • adsa_21 Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 13:03
      mnie tez przewaznie nie ma 11 godzin w domu, po pracy ide jeszcze na
      korki i wracam po 18-tej.Obiadow nie gotuje w ogole.Ja jem w
      pracy,dziecko w szkole, a moi rodzice sami sobie cos organizujasmile
      Nie prasuje, czasem w sobote machne kilka t-shirtow malemu by na
      caly tydzien mial.
      Pranie - raz na 2 dni, to koniecznosc
      Zmywarka - tez raz na dwa dni
      Zakupy robie jak wracam z pracy do domu
      Jak mam faze to w tygodniu odkurze,podleje kwiatki,umyje sanitariaty
      I wszystko
      Dodam ze weekendy tez mam czesto zajete - bo albo w sobote ide do
      pracy, albo mam zajecia na Uczelni,albo wlasnie sesja sie zaczyna i
      mam egzaminy..
      Rzadko czuje sie zmeczona,przyzwyczailam sie juz do takiego trybu
      zyciasmile
      Czasem jak mam wolne popoludnie i "sprzedam" mlodego do exa to ide
      do kina,knajpy,spotykam sie z kolezankami, na pewno nie siedze w
      domu.Wole byc padnieta na pysk z nadmiaru zajec niz siedziec i gnic
      w chalupie.

    • moni692 Re: wykończona mama pracujaca. 22.01.10, 13:09
      Hehe, przyzwaczaisz sie, daj sobie troche czasu i to samo z siebie przyjdziesz.
      Wyrobisz sobie organizacje, to i wszystko Ci latwiej bedzie przychodzic. Kwestia
      organizacji.

      Ja pracuje, studiuje dziennie, wychowuje mala (prawie 2,5 roku) i mam do tego
      150 m2 do sprzatania. Mala chodzi do przedszkola, maz ma tez swoje zadania, a na
      uczelni to sa tylko krotkie okresy kiedy jest bardzo stresujaco. Praca jest
      super, zgodna z moim wyksztalceniem i po niej jestem bardziej odprezona anizeli
      po calym dniu w domu.
    • jowita771 Re: wykończona mama pracujaca. 23.01.10, 11:44
      Gotujesz codziennie? Gotuj przynajmniej na dwa dni albo jeszcze więcej i
      zamrażaj porcje.
    • eilian Re: wykończona mama pracujaca. 23.01.10, 13:28
      też tak miałam (mimo, że z dojazdami to było 9 godz.), wieczorami czułam się jak
      przepuszczona przez maszynkę. Zrobiłam dwa podejścia do pracy po urodzeniu
      dziecka i w końcu odpuściłam pracę zawodową. Strona kosztów zdecydowanie
      przeważała stronę korzyści. Może gdyby mój mąż nie pracował tak długo, to
      jeszcze miałoby sens, bo mógłby więcej robić w domu a tak, to po prostu ja
      miałam dwa etaty, to nie na moje siły. Może jeszcze kiedyś wrócę do pracy, ale
      już na pewno nie w pełnym wymiarze czasu. Też podziwiam kobiety pracujące.
    • wieczna-gosia Re: wykończona mama pracujaca. 23.01.10, 20:28
      mam w domu nieustanny pie...ik
      rozpisane prace na wszystkich domownikow
      nie lubie gotowac i sprzatac wiec ciesze sie ze nie mam czasu smile

      biegam o 5 rano a ze znajomymi spotykam sie po 21.
      • kaira Re: wykończona mama pracujaca. 23.01.10, 22:57
        Tak, całkiem nieśmiało dołączę do wykończonych mam praujących.
        Teoretycznie powinnam pracować 8h, + dojazd (w obie strony) - 1h.
        ale... ale sie nie wyrabiam i biorę pracę do domu (wiem, jestem
        nieudolna, ale zrzucono na mnie temat, nie z mojej działki). Zatem -
        wychodze o 7 wracam o 16.30. Dodatkowo dwa razy w tygodniu kurs od
        16 do 19. W "niekursowe" dni robię zakupy i obiady, bawię się z
        synem, odgruzowuję mieszkanie, kładę Syna spać i albo zasiadam do
        pracy, albo nauki. Padam na twarz. I najgorszy jest brak zrozumienia
        wokół - mamy, teściowej, męża - że moja praca, to moja fanaberia. Bo
        wiecie - kobieta jak ma dziecko powinna sie zajac nim do
        osiemnastki, mężem i domem dożywotnio. Ja śmiem realizować się
        zawodowo i nawet nie mam komu się wyżalić. Że marzę o obejrzeniu
        czegoś w TV, albo przeczytaniu zwykłej beletrystycznej książki ...
        • wieczna-gosia Re: wykończona mama pracujaca. 25.01.10, 08:24
          I najgorszy jest brak zrozumienia
          > wokół - mamy, teściowej, męża - że moja praca, to moja fanaberia.

          o ile tesciowa i mamusia moga cie nie rozumiec- zawalcz z mezem. To
          czesc ciebie bardzo wazna. Sprawia ci przyjemnosc i zaspokaja
          potrzebe per saldo a ze miewasz dosyc kieratu- to zrozumiale. Ja za
          chwile robie sobie przerwe wlasnie dlatego ze kocham to co robie i
          nie chce stracic zapalu- musze sobie od czasu do czasu zrobic przerwe
          na zatesknienie smile
    • marta_suchylas Re: wykończona mama pracujaca. 24.01.10, 18:47
      Współczuję i podziwiam Cię. Cieszę się, że mam możliwość osobiście zajmować się
      dziećmi i domem. To jest najlepsze rozwiązanie, jeżeli ma się taką możliwość.
      • pesteczka5 Re: wykończona mama pracujaca. 24.01.10, 19:26
        To może trzeba coś przeorganizować.
        Albo z domem, albo z pracą.
        U mnie bywało różnie, najpierw, gdy poszłam do pracy, mając małe
        dziecko w domu, czułam się wolna. W pracy odpoczywałam od domu, dało
        się kawę wypić w spokoju (przy niemowlaku niekoniecznie) no i zakupy
        i inne drobiazgi po drodze z pracy, czyli bez dodatkowego
        wychodzenia i bez wózka, i psa. Luz!
        Kiedy wróciłam do pracy przy dwójce maluchów w domu, też było
        nienajgorzej, bo w domu była niania, która i mnie obiad podstawiała
        pod nos i oprócz wybawionych dzieci, zostawiała ogarnięte
        mieszkanie.
        Natomiast, kiedy mąż wyjechał na stypendium i zostałam sama pracując
        jak autorka wątku po 10-11 godzin dziennie, a bywało że było i 13
        poza domem licząc dojazdy, było koszmarnie. Dwoje przedszkolaków,
        zero niani, pies, dom do ogarnięcia, zakupy do zrobienia, dzieci do
        bawienia, kąpania, usypiania, wyprawienia i rozwiezienia rano -
        takiego zmęczenia jak wówczas nie pamiętam. Pomagali mi rodzice
        (odbierali dzieci z przedszkola i mieli je u siebie do mojego
        powrotu), ale dom to była moja sprawa. Wytrzymałam tak kilka
        miesięcy, to było rozwiazanie z założenia czasowe.

        Wiele dziewczyn mebluje życie na nowo po urodzeniu dziecka i
        powrocie do pracy. Musisz się zastanowić, zrobić bilans, razem z
        mężem zastanówcie się, na czym Wam zależy. Może część etatu, na
        przykład.
    • lila1974 Monotonia cie wykancza 25.01.10, 08:38
      tak przypuszczam.

      Ja zmieniłam prace ze zmianowej na normalna 7:30-15:00 i mimo, ze pracuje juz
      prawie rok w tym systemie to nadal nie jest mi lekko.

      Wczesne wstawanie, przedszkole, dojazd, praca, dojazd, przedszkole, czasami
      szkoła, spacer z psem i tak w koło Macieju ... monotonia ... blech.

      Żeby do końca nie zwariowac staram się kazdego dnia zrobic cos innego ... a to
      sanki z dziewczynkami, a to kino, czasami squash ...

      Obiady jednodaniowe i proste, prasowania wcale, sprzątanie porządne raz w
      tygodniu przy współudziale męża, a tak to podstawy.
      • katie3001 Re: Monotonia cie wykancza 25.01.10, 09:15
        Do autorki: niech maz am sobie pierze i prasuje - nawet jak wraca
        pozno to niech to robi w weekendy.
        zmywrka jest bardzo dobrym rozwiazaniem. odkurzac mozna raz w
        tygodniu w soboty i to tez moze robic maz. W weekendy tez mozna
        ugotwac jedzenie w duzych garach, poporcjowac i zamrozic lub
        zawekowac. albo przyjac zasade,ze Wy jadacie poza domem w tygodniu i
        gotujesz tylko dla dziecka. Pamietaj,ze Ty nie musisz robic drugiego
        etatu w domu. To tylko Ty sobie wmawiasz,ze musisz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka