Dodaj do ulubionych

Normalnie paranoja...

02.02.10, 08:59
Rozmawiałam ostatnio ze znajomym (Właściwie wiekowo to bardziej
znajomy mojej mamy) i opowiadał mi, że jego żona doznała urazu nogi
(w domu). Nie mogli stwierdzić, co się dokładnie stało, chłop
zadzwonił na pogotowie, kazali jechać do szpitala, karetki odmówili.
Wyczekali się tam w niebotycznej kolejce, wyszło złamanie, założyli
gips i kazali jechać na konsultacje do innego szpitala. Tam tłum
ludzi i kolejne godziny oczekiwania.
Tymczasem sąsiad tego znajomego, nigdzie nie pracujący pijaczek,
wracajac z balangi zasnął pod płotem, ludzie go obudzili,
stwierdził, że boli go noga, przyjechała karetka, zabrali go i bez
problemu wozili po kilku szpitalach , celem badań. Dodam jeszcze, że
nie było to w czasie mrozów i śniegów i nic nie wskazywało , że
sytuacja jest bardzo poważna (przy okazji zrobili pijaczkowi serię
dość drogich badań, bo nie mógł sobie przypomnieć, skad ma rozcięcie
na głowie). Ostatecznie wrócił do domu po kilku dniach, odwieziony
karetką.
Ten mój znajomy po całej sytuacji z żoną zadzwonił ze skargą do
funduszu i przy okazji przytoczył przykład ''pierszeństwa'' pijaków,
którzy się pobili i do których karetka przyjeżdża natychmiast.
I usłyszał radę, że trzeba było wyprowadzić żonę na ulicę, posadzić
pod płotem , po czym anonimowo zadzwonić na pogotowie.
Ze swej strony dodam, że panu wierzę, bo gdy latem moja babcia
złamała nogę i zostało zgłoszone, że to złamanie z przemieszczeniem
kości udowej (było to po prostu widać), to powiedzieli, żeby babcię
dostarczyć do szpitala, bo karetka może być za 2-3 godziny.
Ja rozumiem, że człowieka trzeba z ulicy zabrać, ale może trochę
mniej troskliwie można by podchodzić do nachlanego gościa, który
składek nie opłaca, a bardziej się przyłożyć do szarego człowieka,
który jest tylko dlatego poszkodowany, że jest przy nim rodzina.
Gdy moja córka doznała na treningu złamania nikt nie wzywał
karetki, bo nie wiedzieliśmy, co się stało i na ogół staram się nie
dzwonić od razu na pogotowie. Dodam tylko, że ponieważ był to okres
majowych świąt musiałam się z młodą trochę naczekać ( w tym czasie
lekko przemieszczona kość zaczęła się zrastać i potem lekarze
zastanawiali się, czy łamać i operować, czy jednak to zostawić).
Dodam jeszcze, że wiem, że człowieka trzeba ratować, ale do
jasnej ...., gdy nie ma zagrożenia życia , to może nie blokować
karetek przez zachlanych gości.
Obserwuj wątek
    • kufferrek Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 09:04
      Ja rozumiem, że człowieka trzeba z ulicy zabrać, ale może trochę
      mniej troskliwie można by podchodzić do nachlanego gościa, który
      składek nie opłaca, a bardziej się przyłożyć do szarego człowieka,
      który jest tylko dlatego poszkodowany, że jest przy nim rodzina.


      Prezentuję stanowisko, iż nie należy traktować ani w pierwszej kolejności
      pijaczków, ani ludzi "lepszych" bo nie pijących i z rodziną.
      Uważam, że należy traktować pacjentów na równi, bądź też pod kątem ciężkości
      przypadków jakie trafiają do szpitala po pomoc.
      • kropkacom Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 09:12
        Gdybym była w domu z kimś (poza dziećmi oczywiście) do złamania nie wołałabym
        karetki.
        • kropkacom Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 09:13
          No chyba że potrzaskało by mi całą nogę tongue_out
      • funky_mamma Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 09:14
        O nie, tylko nie o służbie zdrowia, bo mi ciśnienie skacze - ostatnio moja
        babcia chciała wezwać pogotowie do dziadka... 40 minut nie mogła się połączyć,
        bo cały czas było zajęte. Ciekawe ile w tym czasie ludzi umarło sad
        • kropkacom Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 09:17
          Ja (nie w Polsce) wołałam karetkę do dziecka i była w około dziesięć minut.
        • gryzelda71 Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 09:18
          Ależ na 999 dzwonią np po poradę,wszak to numer bezpłatny.Nie dziw sie więc,ze
          czasem jest zajęty.
      • azile.oli Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 09:19
        Ja się zgadzam, że pod katem ciężkości przypadków. Tyle tylko, że
        jak jest rodzina i nie jest to zawał, wylew, ale np złasmanie, uraz,
        to bardzo często karetką jedzie pijaczek i jest przyjmowany w drugim
        szpitalu niejako od ręki, natomiast tam, gdzie jest rodzina , to
        karetkę zastępuje się rodzinnym samochodem, co ma dla pacjenta dwa
        poważne minusy - znów czeka w kolejce i jest transportowany w
        niewłaściwych warunkach (jak moja babcia, wieziona ze złamanym
        podudziem na siedząco). Trudno było czekać 3 godziny na karetkę, bo
        kobieta mdlała z bólu.
    • makurokurosek Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 09:21
      Dodam tak na marginesie, że gdy pijaczek ubezpieczenia nie ma za te wszystkie
      drogie badania zapłaci rodzina pijaczka.
      • a1ma Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 09:23
        A jeśli nie ma rodziny, to kto zapłaci?
      • phantomka Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 09:25
        Zasada, w szpitalach do ktorych trafialam byla taka: ze zawsze
        pierwszenstwo maja osoby przywozone karetka. I ciekawe, czy wtedy
        tak odwaznie jechalybyscie taxi ze zlamana noga i potem czekaly 3
        godz. w kolejce. Kiedys bylam na ostrym dyzurze (przywieziona
        karetka) Po badaniach czekalam w poczekalni i obok mnie siedziala
        pani ze zlamana reka. Mowila, ze siedzi juz ponad 3 godz. i czek na
        przyjecie! Takze wolalabym sie pod plotem usadzicsmile
      • karambol45 Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 09:43
        nie słyszałam jeszcze o takim przypadku aby za pijaczka płaciła jego
        rodzzina...
    • denea Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 10:12
      >Ja rozumiem, że człowieka trzeba z ulicy zabrać, ale może trochę
      >mniej troskliwie można by podchodzić do nachlanego gościa, który
      >składek nie opłaca, a bardziej się przyłożyć do szarego człowieka,
      >który jest tylko dlatego poszkodowany, że jest przy nim rodzina.

      > Dodam jeszcze, że wiem, że człowieka trzeba ratować, ale do
      > jasnej ...., gdy nie ma zagrożenia życia , to może nie blokować
      > karetek przez zachlanych gości.

      Nie sposób Cię nie poprzeć. Personel niejako się asekuruje, bo w
      przypadku złamania raczej nie ma bezpośredniego zagrożenia życia.
      Posiedzi taki i 5 godzin w poczekalni i co się nacierpi to jego, a
      gdyby mu się pogorszyło, najwyżej przeskoczy na początek kolejki wink
      Pijaczek natomiast jest sprawą poważną, im bardziej nawalony, tym
      lepiej dla niego. Choćby dlatego, że żona znajomego jest kontaktowa
      i wie, co jej jest. Pijaczek może mieć rozwalony łeb albo cholera
      wie co innego, w każdym razie jest większe ryzyko że nagle zejdzie.
      I wiesz, w czym jest problem ? Gdyby tfu, tfu, żonie owej coś się
      stało, szpital zawsze może powołać się na to, że miała opiekę
      rodziny, czyli ktoś nad nią czuwał.
      A pijaczek nie daj Bóg wylezie ze szpitala i kojfnie 100 m dalej, bo
      mu żyłka we łbie pęknie - wyobraź sobie tłum reporterów
      wszelakich "Uwag" i "Interwencji", te ich orgazmy na wizji. Wtedy
      szpital zostanie ciemną bandą nieczułych sadystów, a "pijaczek"
      Janem K., nieszczęsnym rencistą, który niestety akurat był pod
      wpływem, ale czy musiał umrzeć ?
      Tzw. "leżaków" często zresztą zabiera policja - oczywiście na IP i
      oczywiście poza kolejnością, dokładnie z w/w powodów. Nikt nie chce
      dyscyplinarki bo pod jego opieką nieprzytomnie schlany zawału/wylewu
      czy diabli-wiedzą-czego dostał.

      Co do płacenia, to obstawiam, że koniec końców płaci budżet. Janowi
      K. można oczywiście wysłać rachunek a następnie naskoczyć, bo on ma
      300 zł renty i nie ma z czego płacić.
      • azile.oli Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 10:27
        Ja oczywiście doskonale wiem, że lekarze/ szpitale/pogotowie wola
        się po prostu asekurować, bo potem jest na nich nagonka. Tylko ta
        nagonka jest chora i tyle. I wyrzadza więcej szkody, niż przynosi
        pożytku. Bo nikt mi nie powie, że dziecko przywiezione przez
        rodziców mniej cierpi od tego pijaczka, ale musi swoje wysiedzieć w
        kolejce.
        Pomijam już sytuacje, gdy chory absolutnie nie powinien być
        transportowany samochodem, ale ma wybór : albo wyć z bólu, albo
        jednak jechać z rodziną.
        Rada z ''wystawieniem'' żony na ulicę kuriozalna, ale logiczna.
        Przy tym jednak nieludzka.
        • denea Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 10:41
          Bo nikt mi nie powie, że dziecko przywiezione przez
          > rodziców mniej cierpi od tego pijaczka, ale musi swoje wysiedzieć
          w kolejce.
          > Rada z ''wystawieniem'' żony na ulicę kuriozalna, ale logiczna.
          > Przy tym jednak nieludzka.

          Oczywiście, że tak. I ja też sądzę, że nie tak powinno to
          funkcjonować, z tym że obecnie chyba nie ma najmniejszej szansy na
          to, żeby funkcjonowało inaczej sad
          W kontekście tego wątku, zwłaszcza wypowiedzi Iwoniw poniżej,
          zaczynam podzielać emocje swojego męża, który potrafi rzucać
          strasznym mięsem przed tv i utrzymuje, że nie znosi dziennikarzy wink
        • protozoa Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 12:22
          R( atuj) W ( łasną )D (upę), tak, bedę się asekurowala, bo nie chcę miec
          kłopotów. A nagonka - oczywiście jest i my sie juz do tego przyzwyczailismy. I
          pewnie dlatego asekurujemy sie bardziej niz 10 lat temu. A jaka jest nagonka -
          poczytaj gazetowe posty, nawet swoje własne.
      • iwoniaw Różnie bywa 02.02.10, 10:29
        Cytat> A pijaczek nie daj Bóg wylezie ze szpitala i kojfnie 100 m dalej, bo
        > mu żyłka we łbie pęknie - wyobraź sobie tłum reporterów
        > wszelakich "Uwag" i "Interwencji", te ich orgazmy na wizji. Wtedy
        > szpital zostanie ciemną bandą nieczułych sadystów, a "pijaczek"
        > Janem K., nieszczęsnym rencistą, który niestety akurat był pod
        > wpływem, ale czy musiał umrzeć ?


        Dokładnie taka sytuacja zdarzyła się parę miesięcy temu bodajże pod
        którymś z krakowskich szpitali, sprawa była szeroko komentowana w mediach
        ogólnopolskich. Dyrekcja szpitala tłumaczyła się, że nie jest wielbłądem i
        przedstawiała nagrania z monitoringu mające dowieść, iż zmarły (którego
        personaliów nie udało się zresztą tak od razu stwierdzić) nie został bynajmniej
        wywalony bez pomocy z IP, lecz bez konsultacji z kimkolwiek opuścił oddział.

        Z drugiej jednak strony nie każdy nieprzytomny i woniejący (niby
        "jednoznacznie", a jednak poczytajcie o zapaściach u cukrzyków np.) jest pijany
        w sztok, jak również nie każdy pijany w sztok jest nieubezpieczony. Dlatego
        należałoby jednak oczekiwać, że ludzie nie będą zostawiani na pastwę losu bez
        wględu na okoliczności. No ale system ubezpieczeń zdrowotnych wygląda jak
        wygląda i zarówno opłacanie składek w racjonalnej wysokości (wierzcie, że tak
        jak część płaci ciężkie pieniądze, tak część ubezpieczonych ma te
        świadczenia na cudzy koszt) jak i wyegzekwowanie świadczeń bywa, niestety,
        problematyczne...
      • deszcz.ryb Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 10:58
        No popatrz; ja przy tych samych faktach mam zupełnie inne odczucia niż ty. smile

        Jak piszesz, to jasne, że osoba ze złananą kończyną nie jest bezpośrednio narażona na zejście śmiertelne; tyle że dla mnie to OK, że takie osoby czekają po parę godzin w kolejce i muszą same dojechać do szpitala. Sama tak czekałam dwa razy i nie mam pretensji do szpitala - pewnie wtedy mieli wiele innych, WAŻNIEJSZYCH zajęć - jak ratowanie komuś życia. A mnie korona z głowy nie zleciała tylko dlatego, że sobie posiedziałam na krzesełku. smile

        Nasza służba zdrowia jest jaka jest i po prostu siłą rzeczy MUSI robić selekcję - najpierw zajmujemy się umierającymi; później tymi w ciężkim stanie a połamańcy muszą poczekać. smile
        • mamand Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 11:20
          > Jak piszesz, to jasne, że osoba ze złananą kończyną nie jest
          bezpośrednio naraż
          > ona na zejście śmiertelne;

          zator tłuszczowy spowodowany złamaniem jak najbardziej naraża na
          zejście śmiertelne
        • denea Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 11:34
          deszcz.ryb napisała:

          > No popatrz; ja przy tych samych faktach mam zupełnie inne odczucia
          niż ty. smile

          Ale my nie do końca mówimy o tych samych faktach. Też mogę siedzieć
          na krzesełku i czekać - nawet czekać z dzieckiem ze złamaną
          kończyną, które jednak gorzej zniesie taką sytuację niż ja - i nie
          powiem złego słowa, bo karetka przywiozła kogoś z wypadku albo z
          zawałem.
          W przypadku pijanego szpital zakłada większe ryzyko, bo on nie wie,
          co mu się stało, nie pamięta i nie ma kogo zapytać. Czyli on może
          być w gorszym stanie niż połamane dziecko, ale nie musi. To trzeba
          dopiero sprawdzić.
          Inna sprawa to natychmiastowe badania, na które "normalni" ludzie
          muszą sobie wyżebrać skierowania a potem kilka miesięcy odczekać.
          Rozumowo pojmuję, dlaczego i uznaję że tak po prostu jest.
          Emocjonalnie na tym krzesełku, z tym połamanym dzieciakiem pewno bym
          się wkurzyła, jakby wnieśli dżentelmena z 3 promilami, który miałby
          z racji owych promili pierwszeństwo wink
          • denea Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 11:37
            A, i jeszcze dodam że najmniej chodzi tu o szpital, bo to jasne że
            personel przestrzega pewnych reguł. Zatem emocje ustosunkowałabym
            raczej w kierunku owego dżentelmena, że się .. i zawraca
            ludziom ... wink
    • czar_bajry Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 10:31
      Wszystko to prawda, na wezwanie z ulicy nie mogą odmówić na domowe jeśli
      stwierdzą że nie ma zagrożenia życia to mogąsad
      Przykre.
    • jowita771 Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 10:43
      Azile, zgadzam się z Tobą na całej linii. Też mnie wkoorwia, że pijaczkowi to
      zaraz komplet badań zrobią z tomografią włącznie, a normalny człowiek ze
      skierowaniem czeka pół roku. Rzeczywiście wartościowa to jednostka taki
      pijaczek, trzeba ratować za wszelką cenę.
      • lola211 Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 10:54
        Rzeczywiście wartościowa to jednostka taki
        > pijaczek, trzeba ratować za wszelką cenę.

        To jest tez czlowiek.Chory w dodatku, bo alkoholizm to choroba.W tym
        roku zamarlo ich ze 2 setki, zatem o tyle mniej w razie czego
        zablokuje karetke wartosciowszej jednostce, to moze byc dla ciebie
        jakies pocieszenie.
        Mnie tez menele, drobni pijaczkowie w..rwiaja, nie powiem.Ale jakos
        im nie zazdroszcze, wole w tej kolejce na chirurgii postac nawet 3
        godziny niz byc takim menelem wiezionym karetka.
        • azile.oli Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 11:15
          Nie jestem menelem, bo nie chcę nim być i tyle. I absolutnie mnie
          nie pociesza , że nie jestem , gdy np moje dziecko ma złamana nogę,
          a ja się z nim muszę pętać od szpitala do szpitala, wszędzie
          czekajac kilka godzin. Ja po prostu nie uważam, że pijaczek ma mieć
          pierszeństwo tylko dlatego, że go zebrano nachlanego z ulicy.
          Niech czeka w kolejce, jak inni.
          Swoja droga ciekawe, czy byś wiozła entuzjastycznie samochodem do
          szpitala osobę ze złamana nogą w sytuacji, gdy złamanie jest poważne.
          • deszcz.ryb Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 11:26
            Ale zrozum, że istnieje niebezpieczeństwo, że taki pijaczek może umrzeć w każdej chwili [bo nie wiadomo, czy jest "tylko" pijany; czy ma może rozwaloną głowę; zawał; udar czy masę innych niebezpiecznych dla życia dolegliwości].

            A, z całym szacunkiem, twoje dziecko ma "tylko" złamaną nogę - i nie wymaga natychmiastowej opieki; równie dobrze może poczekać parę godzin. [przy czym rozumiem, że bardziej szkoda dziecka niż pijaka; że je boli i że dzieci ciężko znoszą długie oczekiwanie. No ale jak już pisałam w tym temacie - służba zdrowia nie dokona cudu i nie da rady przyjąć wszystkich od razu. po prostu MUSI zrobić selekcję; a wiadomo, że jako pierwsi będą zbadani tacy z zagrożeniem życia].
            • azile.oli Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 11:51
              Jak już wcześniej ktoś napisał, ze złamanie wcale nie musi być
              takie ''bezpieczne''. Też się może zrobić krwiak, zator. Też nic nie
              wiadomo, zanim lekarz nie zbada. Absolutnie nie uważam, że ktoś
              powinien mieć pierszeństwo dlatego, że jest pijany. Równie dobrze
              osoba starsza czy dziecko nie wie, co jej się dokładnie stało, bo
              ból przy złamaniu jest czasem taki, że robi się słabo i pewnych
              rzeczy się nie pamięta. Gdy staruszka złamie w domu nogę, bo np
              spadła ze schodów , to zazwyczaj za skarby świata nie pamięta
              dokładnie, co się stało, czy nie uderzyła się w głowę, nie wie, czy
              ma mdłości z bólu, czy z innego powodu. Podobnie dziecko.
              Na dobra sprawę dorosły człowiek też nie zawsze wie, jakiego urazu
              doznał.
              Szpitale asekuruja się przy pijakach, aby nie być posądzonym o
              gorsze traktowanie. I wcale im się nie dziwię.
    • protozoa Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 12:19
      Dla personelu Izby Przyjęć użeranie się z pijanymi menelami to żadna
      przyjemność, ale jesteśmy lekarzami i musimy leczyć wszystkich - także brudnych,
      odrażających i smierdzących.
      Zespół katretki tez nie jest zachwycony jak musi brac zarzyganego pijaka, woli
      innych chorych, ale pijak tez bywa pacjentem.
      I temu pijakowi, gdy znajdzie się w Izbie Przyjęc muszę zlecić badania, obejrzec
      go, gdy trzeba pozszywać go, a czasem gdy wymaga tego ze względu na stan zdrowia
      przyjąć do szpitala.
      I zrobić to w pierwszej kolejności jeśli chory znajduje sie w stanie zagrożenia
      życia.
      Pacjenci z miejsc publicznych ( ulicy, sklepu, kina, biura) są załatwiani przez
      Pogotowie w pierwszej kolejności, a dlaczego - chyba nie trudno zgadnąć.
      Osobiście jestem od dawna za koszykiem świadczeń medycznych. Jesli mamy do
      czynienia z pijaczkiem bez ubezpieczenia to powinien dostawac minimum, jesli
      ktos wykupi wysokie dodatkowe ubezpieczenie to może wzywać Pogotowie nawet do
      swędzącej pięty i mieć dla sibie inne wejśćie do Izby Przyjęć ( oczywiście
      wybranego szpitala), pokój z pachnącą pościela, komplet badań na zawołanie,
      jedzenie z restauracji itd. Tylko to kosztuje, niestety.
    • d.o.s.i.a Re: Normalnie paranoja... 02.02.10, 12:30
      Rozumiem rozgoryczenie, ale tak jest na calym swiecie, ze z "tylko"
      zlamaniem czeka sie w poczekalni pare godzin (tak jest w UK, tak
      jest w super hiper USA) i zadna karetka do chorego nie przyjedzie.

      Jesli chodzi o pijaczka, to niestety, jesli jest nieprzytomny,
      lekarz nie ma prawa zakladac, ze jest to po prostu pijak. Moze byc
      to np cukrzyk, albo stateczny ojciec rodziny, ktory oto pierwszy raz
      w zyciu upil sie na urodzinach wnuczka, przewrocil i doznal
      stluczenia mozgu. Tak zmarl ojciec mojej kolezanki w podstawowce -
      wlasnie dlatego, ze byl na bani wypisali go ze szpitala. Zmarl tego
      samego dnia w domu - krwiak mozgu.

      Takie rzeczy sie zdarzaja, a lekarz nie jest od tego, zeby dokonywac
      osadow moralnych, albo uprawiac wrozbiarstwo co tez pacjentowi moze
      dolegac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka