Do rozpoczęcia tego wątku natchnęły mnie posty blablabla darujmy sobie wstęp.
Więc tak - mamusie gloryfikujące pracę zawodową pracujecie bo?
A Spełniacie się życiowo.
(Please - spełnia się człowiek kiedy się kształci. Uczy się nowych rzeczy i
tak dalej. Potem jest tylko gorzej)
B Nie ma w domu kasy.
(Na to już nic nie poradzisz. Fakt. Jak nie ma to marsz do roboty. Chyba, że
zaczniesz kraść - duża kasa, ale wiesz... To jakby nielegalne)
C Chcę widywać ludzi. Spotykać się z nimi.
(Do widywania się z innymi służy knajpa. Po to ją zbudowali. Pić można na umór
i szef nie patrzy przez ramię)
Reasumując. Dziwna ta Wasza gloryfikacja pracy. Owszem - gdy się ma powołanie
jest super. Praca to ogólnie beznadzieja Panie moje! Prawda objawiona

Wstajesz jak Ci karzą zamiast słodko odpoczywać. Robisz coś na co wcale nie
masz ochoty przez cały dzień (ciekawe jak proste czynności mogą być kuszące,
gdy nie możesz ich robić? Jak... pisanie na forum

?) a na koniec zmęczona
idziesz do domu gdzie właściwie robisz to samo. I tak w kółko.
Kto normalny chciałby pracować?
Desperat...
A na koniec. Ok. Pracujesz. Z powodu? A B lub C. Pewnie znajdziesz D, ale ja i
tak Ci nie uwierzę.
Tak czy inaczej odwal się od matek niepracujących. Nie udawaj, że praca Cię
uwzniośla bo tak nie jest.
Żyj sobie jak chcesz i daj żyć innym.
Amen