Przed chwilą usłyszałam w tv księdza który mówił, że katolicy wierzą, że śmierć to nie koniec drogi i że pewnego dnia spotkają się ze zmarłymi bliskimi.
Jak jeszcze chodziłam do kościoła to nigdy ta idea nie wydawała mi się realna i chciałam was zapytać czy NAPRAWDĘ wierzycie w taką możliwość?
Dla mnie jest to strasznie absurdalne - kilka przykładów mi się nasuwa:
1. Po śmierci musielibyśmy zachować naszą świadomość i pamięć bo to decyduje jakimi ludźmi jesteśmy. Zmieniamy się każdego dnia i to co nas spotyka, nasze doświadczenia kształtują nasz charakter.
2. Jeśli ktoś np. powtórnie wyszedł za mąż to w "zaświatach" spotyka swoich byłych mężów

i co wtedy?
3. Jeśli dla kogoś życie było udręką to po śmierci ma pamięć tych wydarzeń więc jakim cudem może być szczęśliwy?
Chyba się zgodzicie, że racjonalnie nie można tego wytłumaczyć a jedynie na zasadzie – to jest tajemnica na którą nie znamy odpowiedzi (ale taka odpowiedź mnie nie satysfakcjonuje).
Jestem ciekawa waszych opinii oraz jeśli wierzycie w możliwość spotkania się po śmierci to jak wyjaśniacie sprawy które sprawiają, że taka wizja jest absurdalna z obecnego punktu widzenia.